Dodaj do ulubionych

zauroczenie terapeutą/terapeutką

30.08.18, 00:18
w trakcie psychoterapii

Temat tabu? Temat kontrowersyjny? Czy nie lepiej psychoterapię prowadzić u terapeuty tej samej płci, aby wyeliminować ewentualne dylematy, dodatkowe frustracje i niepotrzebne huśtawki w zazwyczaj i tak skomplikowanej sytuacji emocjonalnej pacjenta?
Obserwuj wątek
    • kod_matrixa Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 30.08.18, 08:49
      Wystarczy odblokować wszelkiego rodzaju zakazy przy zmianie psychoterapeuty/tki.

      W przeciwnym razie dalej będzie funkcjonować wiele takich ukrytych relacji/związków, które boją się wyznać prawdy ze względu na kodeks "etyczny", patologizując jeszcze bardziej "psychoterapię".

      Kłania tu się syndrom prohibicji.
      • in133 Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 30.08.18, 09:50
        "Wystarczy odblokować wszelkiego rodzaju zakazy przy zmianie psychoterapeuty/tki."

        a jakie mają znaczenie nakazy? To tylko sztuczne tłumaczenie twojego problemu. Jak ludziom zależy to żadne zakazy im nie przeszkodzą.

        U ciebie nie zadziałał żaden syndrom prohibicji tylko wszystko popsuła twoja podejrzliwość, niskie poczucie własnej wartości (co będzie jak mnie się to wszystko tylko wydaje i ona mnie zabije śmiechem - to w podstawówkach sie dzieje, nie wsród normalnych dorosłych!). Powinieneś popracowac nad sowim charakterem, żeby w podobne sytuacje w przyszłości nie wpadać.

        A nie mozesz jej napisać e-maila lub zwykłego listu i opisać sytuacji z twojej perspektywy tak jak to nam napisałeś?
        • kod_matrixa Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 30.08.18, 12:34
          Moja podejrzliwość została w dużej mierze wyindukowana przez zbyt durzą ostrożność terapeutki, wymuszoną z kolei obawami przed konsekwencjami, a nie tym że ktoś mnie zabije śmiechem.

          Właśnie dlatego takie "terapeutyczne" relacje są niezdrowe, bo nakłada się na nie nieuchronny w wielu przypadkach naturalny ewolucyjny proces jednak psychologia nie radzi sobie z tymi kwestiami od strony biologicznej, bo ma niezbyt inteligentne kadry.
            • kod_matrixa Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 05.09.18, 08:48
              Świetnie, znajdź jeszcze więcej błędów ortograficznych, interpunkcyjnych i literówek.

              Tak się "niestety" składa, że decydującym czynnikiem kreującym rzeczywistość nue jest wiedza (choć jest istotna) lecz inteligencja na odpowiednim poziomie.

              Dlatego Einstein mógł sobie pozwolić, aby na wykłady z fizyki zamiast niego chodził jego kumpel. Bo wiedza, którą miał przekazywaną na studiach w stosunku do tego co później sam wniósł do nauki, nadawała się na śmietnik historii.

              Na tym właśnie polega rozwój i sedno nauki, który nie powstaje z automatycznego zapamiętywania i ODTWARZANIA informacji w szkole, lecz na skutek skomplikowanych TWÓRCZYCH procesów myślowych u kilku procent ludzkiej populacji.

              Reszta skazana jest na przyswajanie sobie wkładu wniesionego do nauki przez tę mniejszość (właśnie tej wiedzy zdobytej w drodze kształcenia) i ewentualną frustrację, że matka natura obdarzyła ich tylko możliwością pochwalenia się kształceniem czyt. ODTWARZANIEM ww. wkładu.
      • in133 Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 30.08.18, 09:59
        celibat nie stworzył pedofili, ona sie tam schowała pod płaszczem celibatu. Księza mają dostep do kobiet jak chcą. Mają też dostęp do dzieci. Pedofil dąży do takich zwodów (nie tylko księdza), w których będzie obcował z dziećmi.

          • in133 Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 30.08.18, 12:49
            celibat nie zrobił z księzy pedofilów, oni nimi byli, zanim celibat wybrali
            księża nie żyją w celibacie, to jedna z hipokyzji katolicyzmu, jak to, ze katoliczki nie usuwają ciąż, albo że meżowie katolicy nie cudzołożą, albo że katolicy wiążą sie wiezami na cale życie, a to tylko kwestia ceny by rozwód koscielny dostać

              • in133 Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 30.08.18, 13:08
                ale są mężczyzni co całe życie zyją w celibacie, bo nie mogą drugiej połowy znaleźć, albo mają żony dewotki, ale chcą być wobec tych żon lojalni,
                najgorzej na mózg działa, jak celibat wynika z faktu, ze dla kogoś seks jest "be"
                • kod_matrixa Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 30.08.18, 13:32
                  Lojalną to możesz być dwobec swojej koleżanki. Żeby tworzyć szczęśliwy związek ludzi musieć łączyć coś: oprócz uczuć to poziom intelektualny, cechy charakteru, system wartości, przyjaźń duszą, wzajemne zrozumienie, mentalność itd.

                  Niestety zazwyczaj ludzie kojarzą się w pary będąc intelektualnymi gó...arzami, a potem resztę życia męczą się ze sobą przenosząc swoje frustracje na dzieci i dając im swój fatalny przykład.

                  Na koniec jedyne co im pozostaje to być wobec siebie lojalnym jako jedyna "wartość".
                  • in133 Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 30.08.18, 14:33
                    Lojalność to za mało. Mnie to osłabia jak ludzie wypowiadają sie o związkach, krytykują, doradzają, a nie mają zielonego pojęcia jak to jest byc w długim związku, bo takiego stworzyć nie potrafią. Śmieszne są te teorie na temat związków z perpsektywy singla, albo kogoś kto nigdy dłuższej relacji nie stworzył.

                    Sa tacy co się męczą, są tacy co zamiast się męczyć wybierają rozwód, a są i tacy co mimo przeszkód stworzyli coś trwałego. A ty wszytskie związki wypach do jednego worka, ze na koniec to męczarnia. Im dłużej szlifujesz się do tego związku tym on mniej udany i trwały.

                    Ja nie uwazam siebie wieku 16 lat jako intelektualnej gó...ary - a wtedy jeszcze o trwałych związkach nie myślałam. Mam swoje zapiski z tamtych lat. Z biegiem lat dochodzi dojrzałość. Moze ty byś szybciej dojrzał, gdybys miał już za sobą dłuższy związek. Życie z drugą osobą zmienia, dodaje cos do czego byśmy być może nie doszli. sami.
                    • kod_matrixa Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 30.08.18, 15:52
                      Statystyki dowodzą że najczęściej w młodym wieku popełniamy najwięcej błędów życiowych, na czele z wyborem partnera. Dlatego lepiej nie spieszyć się z tym wyborem, aby dopasować sobie (z wzajemnością) kogoś odpowiedniego, zamiast dopasowywać się na siłę do siebie i teorie do zastanych faktów.
                      • in133 Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 30.08.18, 17:25
                        Sam pisałeś, ze istnieje coś takiego jak rozwody, a teraz przekonujesz, ze jak ktoś w młodym wieku źle wybrał partnera to załatwił siebie do grobowej deski. Z reguły ten po rozwodzie ma szybciej możliwość wejścia w kolejny związek, niz ten wiecznie szlifowany singiel. Wieczne singlostwo nie służy możliwościom stworzenia udanego związku.
                          • in133 Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 30.08.18, 18:04
                            wiedziałam, ze napiszesz o wyjątkowości singli i że bedziesz zarzucał kolejne nieudane związki rozwiedzionym. Często ten drugi jest juz udany. A czasem ktos bez przerwy wybiera nie właściwie.

                            Nie wiem co lepsze, byc wiecznym singlem gotowym na przyjazd wyjątkowej ksieżniczki czy jednak czerpać z życia to co daje bycie we dwoje począwszy od szalonej fascynacji (jednej, albo wielu) poprzez wsparcie w trudnych momentach i świadomość, że problemów nie dzwiga się samemu, poprzez radość wspólnego witania kolejnych dzieci na swiecie wczesnym rankiem, i jeszcze tu można wymieniać i wymieniać sytuacje do momentu, że starszy pan wspomina po latach, ze najlepsze ciasto z truskawkami robiła jego żona, której juz dawno nie ma świecie. Ale dość tych ckliwych opowieści.

                            Jak ktoś jest singlem bo lubi, to inna sprawa. Ale jak komuś singlostwo dokucza to współczuję. Nie ma na świecie nikogo tak wyjatkowego, aby co kilka lat nie spotkał osoby, z którą po pewnym dopasowaniu nie stworzyłby udanego zwiazku. No chyba ze ktos wierzy w bajki o idealnie dopasowanych połówkach, to będzie czekać. Jak ktoś nie jest w stanie stworzyc związku mimo, ze chciałby, to albo słabo szuka, albo boi się sie rozejrzać wokół na możliwość, albo ma jakieś zaburzenia utrudniające bliskość.
                            • in133 Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 30.08.18, 18:08
                              niektórzy twierdzą, że jak ktoś jest tyle lat sam, to raczej nie jest wyjątkowy, ale jest z nim coś nie tak. Znam kilka takich singli i wśród kobiet i wśród mężczyzn, że pewne sprawy utrudniają im mozliwość pokazania sie jako atrakcyjny okaz dla płci przeciwnej.
                              • kod_matrixa Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 30.08.18, 18:26
                                W tym właśnie problem, że ja nie stawiam siebie jako okaz i nie oczekuję tego od kobiet. Nie jestem pawianem z czerwoną doopą na wybiegu żeby brać udział w darwinowskim cyrku.

                                Dla mnie związek z drugą osobą to bardzo ważna sprawa dlatego i ta druga strona musi być w pewnym sensie wyjątkowa. związek z kimś nie powinien opierać się na ułańskiej fantazji jeźdźca bez głowy tylko być czymś wyjątkowym, trwałym, a nie przelotnym niczym moda sezonowa.
    • in133 Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 30.08.18, 09:55
      Nie mam na myśli sytuacji, ze blokadą jest etyka zawodowa i zwiazek nie moze być skonsumowany z tego powodu. Chodzi mi o to, ze to niepotrzebny dodatkowy obciażający bagaż. Bo przecież nawet pacjenci i terapeuci to nie tylko single, których ogranicza jedynie etyka zawodowa.
      • kod_matrixa Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 30.08.18, 10:07
        Nie są singlami tak jak ludzie w każdym innym zawodzie.

        Co do bagażu to jest on immanentną częścią psychoterapii w sytuacji kiedy jest zbyt mało kobiet.

        Struktura psychoterapii jak i cechy osobowościowe terapeutów i pacjentów stanowią doskonałe podglebie do powstawania związków między ludźmi. I jeśli ktoś wierzy, że w terapeutycznej relacji damsko-męskiej istnieją jakieś zabezpieczenia na poziomie warsztatu psychologicznego, będące w stanie przeciwstawić się naturze, to albo jest psychopatą albo intelektualnym niedorozwojem w stanie ciężkim.
        • in133 Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 30.08.18, 11:31
          "Nie są singlami tak jak ludzie w każdym innym zawodach"

          naprawdę myślisz, ze nie da popędu kontrolowac? jesteś singlem i nie musisz, dlatego nie rozumiesz, ze nad ta sferą musi rozum panować. Ale mnie się nie chce tobie już tłumaczyć, ze zyciem nie tylko kieruje chuć i chęć wyżycia, czy tam romantycznych uniesień, ale też uczucia wyższe, jak lojalność, opowiedzialność za rodzinę. Ludzie nie zakochują sie na amen, tak, ze mają już klapki na oczach.

          Mona myślę, że to ważna kwestia, że relacja terapeutyczna moze mieć taki epizod. W sumie, jak kiedyś rozglądałam się za psychoterapeuta to tylko kobiety sprawdzałam. I pewnie lepiej, zeby była z 10 lat starsza, na dalszym etapie życia niz ja. Niektórzy twierdzą, ze nawet mają znaczenie poglądy religijne czy polityczne.

          • kod_matrixa Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 30.08.18, 12:16
            Co Ty masz z tą chucią? A czy jedna ze stron będąc singlem wie jakie relacje panują między tą drugą stroną a jej współmałżonkiem? W dodatku to ta druga strona zaczyna wysyłać sygnały (nie koniecznie sama tylko za pośrednictwem innych osób). Często żyją tylko dla zachowania pozorów dla dzieci.


            Czy ludzie zawsze żyją ze sobą na amen? Ile jest w Polsce rozwodów? gdzie Ty żyjesz?
            • in133 Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 30.08.18, 12:32
              Próbuję ci tylko wytłumaczyć, że zauroczenie to nie jest jakiś wyjątkowy stan, któremu tylko psychopata umie powiedzieć "nie". Ludzie w związkach też przeżywają zauroczenia, a czasem po prostu są na etapie, ze już czują, ze coś się szykuje, robi się niebezpiecznie i się muszą wtedy wycofać, albo przeczekać jak nie ma gdzie się wycofać. I nie mów, ze tylko psychopta moze doprowadzić do ochłodzenia w zwiazku, co moze sprzyjać zauroczeniom. Jak by tak każdy brał rozwód, kiedy by sie zauroczył, to by ludzie zmieniali mężów czy partnerów średnio co 10 lat.

              • kod_matrixa Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 30.08.18, 12:45
                W moim przypadku zauroczenie nie nastąpiło z dnia na dzień lecz kilka lat. nie zawsze masz możliwość ostrego zdefiniowania na jakim etapie relacji znajdujesz się z inną osobą. Można odwrócić twoje spostrzeżenie i powiedzieć, że jakby pacjent za każdym razem miał jakieś obawy to musiałby zmieniać terapeutę co kilka miesięcy.

                Cały czas próbuję ci wytłumaczyć, że relacja terapeutyczna jest niebezpieczna bo właśnie nie jest analogiczna do sytuacji o której piszesz, bo z założenia ma śledzić zachowania, uczucia i emocje pacjenta, co nakłada się (a przynajmniej może nałożyć się) równolegle z naturalnym procesem ewolucyjnym. i nie da się potem tych kwestii oddzielić tylko dlatego że człowiek ma takie widzimisię.

                Cała relacja terapeutyczna jest swego rodzaju takim prowokowaniem losu, którego w innych warunkach można łatwo ominąć.
                        • mona.blue Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 30.08.18, 15:13
                          Nawet Jan Paweł II napisał w 'Miłości i odpowiedzialmosci', że 'Miłość osób, mezczyzny i kobiety, kształtuje się jakby z tego tworzywa, którego popęd dostacza'. Oczywiście, że poped seksualny to nie wszystko, ale na jego bazie kształtują się uczucia wyższe, o których piszesz.
                          • kod_matrixa Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 30.08.18, 16:11
                            W dodatku gdy poznałem swoją terapeutkę to byłem w takim stanie zdrowia że nie w głowie były mi jakieś głupoty. Prochy brałem takie że chodziłem po ścianach. Jak się później okazało niepotrzebnie, ale dopasowanie leków też trochę trwa. Skupiałem się najbardziej na tym żeby wyjść z tego fatalnego stanu w jakim się wówczas znajdowałem.
                          • in133 Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 30.08.18, 17:40
                            Mona bo tak jest. Mnie zaskoczylo jak on napisał, że w swej fascynacji daleki był od chęci zbliżenia fizycznego. Czy fascynacja przebiega w młodym czy w późniejszym wieku, to chce się być jak najbliżej tej osoby i nie mam tu na mysli siedzenia obok siebie na ławce w parku, albo wspólnego uzupełniania tabelek w pracy po godzinach.

                            Może on wyparł swoje pożądanie tak, że stracił nad nim kontrole, do tego stopnia, ze nie zauwazył, że jego zachowanie można podciagnać pod próbę wykorzysytania seksualnego. Terapeutka musiała mieć jakieś podstawy, że sie przestraszyła.
                            • kod_matrixa Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 30.08.18, 18:00
                              > Mona bo tak jest. Mnie zaskoczylo jak on napisał, że w swej fascynacji daleki był od chęci zbliżenia fizycznego.

                              Po twoich licznych wypowiedziach wnioskuję, że seks znaczy bardzo dużo dla ciebie w związku jak i w ogóle. Dla mnie z kolei absolutnym priorytetem są uczucia i bardzo głęboka więź z człowiekiem. sorry, ale ja naprawdę nie mam jakichś fizycznych pragnień seksualnych. Bliskość fizyczna owszem, dotyk, przytulanie, pocałunki itd. Natomiast sam seks jest mocno przereklamowany. A jeśli już ma miejsce to również musi być bardzo adekwatnym aktem do wspomnianych uczuć a nie jakimś instynktem zwierzęcym.

                              Twoje teorie że zachowywałem się jakoś dziwnie są wyssane z palca, bo ja z kolei zachowanie mojej terapeutki tłumaczę licznymi doświadczeniami swoich pacjentów takich jak ty dla których zbliżenie seksualne odgrywa wręcz kluczową rolę, że nie wspomnę o napalonych troglodytach facetach.
                              • in133 Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 30.08.18, 18:16
                                Nie mam czasu pisać, za duzo tu ostatnio tracę czasu, ale prowokujesz mnie. Najpierw piszesz, ze celibat jest nienaturalny a potem, że nie masz dużych pragnien seksualnych. Jak ci napiszę, ze twoje zaburzenia - nerwica i leki, które przyjmujesz mogą skutkowac niskim libido to mi zarzucisz, ze jestem nabuzowaną nastolatką. A seks może mieć różna postać w zależności od chwili, nastroju. Może nawet byc tym obrzydliwym dla ciebie zwierzęcym aktem.
                              • in133 Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 06.09.18, 13:59
                                kod_matrixa napisał:

                                > > Mona bo tak jest. Mnie zaskoczylo jak on napisał, że w swej fascynacji da
                                > leki był od chęci zbliżenia fizycznego.
                                >
                                > Po twoich licznych wypowiedziach wnioskuję, że seks znaczy bardzo dużo dla cieb
                                > ie w związku jak i w ogóle. Dla mnie z kolei absolutnym priorytetem są uczucia
                                > i bardzo głęboka więź z człowiekiem. sorry, ale ja naprawdę nie mam jakichś fiz
                                > ycznych pragnień seksualnych. Bliskość fizyczna owszem, dotyk, przytulanie, poc
                                > ałunki itd. Natomiast sam seks jest mocno przereklamowany. A jeśli już ma miejs
                                > ce to również musi być bardzo adekwatnym aktem do wspomnianych uczuć a nie jaki
                                > mś instynktem zwierzęcym.
                                >
                                > Twoje teorie że zachowywałem się jakoś dziwnie są wyssane z palca, bo ja z kole
                                > i zachowanie mojej terapeutki tłumaczę licznymi doświadczeniami swoich pacjentó
                                > w takich jak ty dla których zbliżenie seksualne odgrywa wręcz kluczową rolę, że
                                > nie wspomnę o napalonych troglodytach facetach.
                                >

                                30.08.18, 18:00
                                w tymże wątku


                                "sorry, ale ja naprawdę nie mam jakichś fizycznych pragnień seksualnych. Bliskość fizyczna owszem, dotyk, przytulanie, pocałunki itd. Natomiast sam seks jest mocno przereklamowany. "

          • mona.blue Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 30.08.18, 13:43
            in133 napisała:

            >
            >
            > Mona myślę, że to ważna kwestia, że relacja terapeutyczna moze mieć taki epizod
            > . W sumie, jak kiedyś rozglądałam się za psychoterapeuta to tylko kobiety spraw
            > dzałam. I pewnie lepiej, zeby była z 10 lat starsza, na dalszym etapie życia ni
            > z ja. Niektórzy twierdzą, ze nawet mają znaczenie poglądy religijne czy polityc
            > zne.

            Ja nie patrzylam na to, aby była starsza, chociaz to moze byc dobry kierunek, ale młodsze terapeutki też mi pomogły, szczególnie w terapii współuzależnienia. A poglądy religijne też są dla mnie ważne, byłam ostatnio u terapeutek wierzących. Ale terapeuci chyba niechętnie zdradzają swoje zaangażowanie religijne. Ja poszłam do terapeutki po uczelni katolickiej, a przy kolejnej to przypadkiem się dowiedziałam, moja koleżanka widziała ja na rekolekcjach. Chyba, żeby pójść do Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich :)
          • kod_matrixa Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 04.09.18, 18:16
            Przestań sobie wkręcać jakieś bzdety. Przecież ludzie na ogół nie łączą się w pary.

            Na kilka terapeutek tylko do jednej coś poczułem. Do reszty mniej więcej tyle co do ekspedientki w sklepie czyli nic.

            To działa na zasadzie zwiększonego rachunku prawdopodobieństwa. Narmalnie jak w każdej innej sytuacji z tą różnicą, że częściej.

            Nie ma czegoś takiego jak relacja terapeutyczna w sensie emocjonalnej więzi.

            Jest tylko to co wszędzie: miłość, przyjaźń, sympatia o różnym stopniu gradacji. Reszta to fikcja literacka, żeby głupiemu pacjentowi wmówić, że to nie to co on czuje tylko coś innego. A ten głupi często w to wierzy - zwykłą zadziałanie na sugestię.
    • mona.blue Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 30.08.18, 10:49
      in133 napisała:

      > w trakcie psychoterapii
      >
      > Temat tabu? Temat kontrowersyjny? Czy nie lepiej psychoterapię prowadzić u tera
      > peuty tej samej płci, aby wyeliminować ewentualne dylematy, dodatkowe frustracj
      > e i niepotrzebne huśtawki w zazwyczaj i tak skomplikowanej sytuacji emocjonalne
      > j pacjenta?

      Ja wychodzę z tego zalozenia, wolę terapię u kobiet, wiem że łatwo się zauroczyć kimś empatycznym, kimś kto nas rozumie i nam pomaga. Tym bardziej, że to mogą być pozory, bo to relacja terapeutyczna, która taka właśnie ma być, a w prawdziwym życiu jest już zupełnie inaczej, każdy jest tylko człowiekiem.
      • eucaliptus10 Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 07.09.18, 23:41
        Przynajmniej jeden interesujacy post, Schneckenkorn. Reszty pomimo ciekawego tematu nie da sie czytać. Kłóci się dwóch baranów, "wszystkowiedzacy" i madralujacy ojciec z załamanym synem, w dodatku nie okazując mu serca, a nad wszystkim czuwa Matka Teresa.
          • kod_matrixa Re: zauroczenie terapeutą/terapeutką 08.09.18, 22:29
            Temat jak temat. Miłość to bardzo śliski temat, dotyczący bardzo ambiwalentnego uczucia. Jest uczuciem zarazem wspaniałym i znienawidzonym, ignorowanym i wstydliwym, infantylnym i fundamentalnym, kojącym i upokarzającym. Ot, matka natura w pełnej krasie i całej swojej groteskowości.

            Kiedyś gdzieś wyczytałem, że zawody miłosne zajmują druga lub trzecią pozycję wśród samobójców, najczęściej wśród ludzi młodych gdzie hormony bardzo mocno oddziaływają na układ nerwowy.

            Wielu ludzi nie potrafi zachować zimnej krwi i bardzo nakręca się wstydem i/lub nienawiścią w konfrontacji z nim.

            Wiele jest w tym winy wdrukowywanych głupot od najmłodszych lat przez bardzo liczne niedojrzałe emocjonalnie i intelektualnie jednostki jak i całe ludzkie społeczności.