Dodaj do ulubionych

Pieniądze w psychoterapii.

11.09.18, 04:53
Chciałabym zauważyć, że ja akurat zacznę temat od bardzo osobistej perspektywy, ale temat pozostawiam otwarty dla rozmowy ogólnie o pieniądzach. Dziś zobaczyłam swoją terapeutkę w faktach, wypowiadała się na temat samobójstw, ponieważ dzisiaj jest narodowy dzień przeciwdziałania samobójstwom. Ciekawe jak na bazie takiego tematu, którym niestety w realiach polskich mało kto się oficjalnie zajmuje można zbudować całe finansowe zaplecze swojej działalności i w końcu się wybić. Pamiętam jak terapeutka żaliła mi się, że fundacja nie ma pieniążków, że niedługo będzie musiała ją zamknąć. Jak kiedy poruszona tym wzięłam pożyczkę z zamiarem przeznaczenia większości tych pieniędzy na fundację i wówczas podsuwała mi tytuł przelewu, że brakuje im kasy, programu księgowego, a potem wzruszona mówiła, że jestem jedyną osobą, która kiedykolwiek wpłaciła większe kwoty na fundację. Oczywiście bardzo się napracowała zbierając z internetu, ewentualnie książek wszystkie informacje na temat samobójstw wśród nastolatków i robiąc zwiastuny filmowe świadczące o tym jak bardzo ich obchodzi ten temat. Prawdą jest, że to nie tylko dzieje się po to, aby uświadamiać, ale w przeważającej mierze po to, aby być zauważonym, aby fundacja zaistniała. Wiem, bo uczestniczyłam w rozmowach pt. co można zrobić dla fundacji, wiele godzin napracowałam się nad ściąganiem materiałów z internetu. Jednym niezaprzeczalnym sukcesem fundacji o której mowa jest to, że udało im się pozyskać dofinansowanie od miasta Warszawy, w końcu trafili na osobę, która umiejętnie od miasta te pieniądze pozyskała. Tylko o to tak naprawdę chodzi. Jedyną niekorzyścią w tym wszystkim jest to, że mają obowiązek napisać pod projektem skąd są fundusze. Kiedy się wchodzi na stronę fundacji są projekty darmowe i jest poradnia. Poradnia już sobie zbiera od 130 zł za godz i w grupie 400 zł na miesiąc, no ale ludzie dostrzegają to, że fundacja robi coś darmowego, nie wnikają głębiej, że to przykrywa dla biznesu. Fundacja się chwali oczywiście "darmowymi" projektami, ale one nie są darmowe, one są finansowane przez miasto Warszawa, tylko tego małym druczkiem nikt już nie widzi i nie wnika w to. Na czym polegają te projekty? Na pogadankach w szkole, robieniu skeczów filmowych, czasem powstanie jakaś grupa. Nie z dobrego serca, tylko z funduszy. Ani jedno przedsięwzięcie w tej fundacji nie jest dyktowane chęcią zrobienia czegoś dla poszczególnych ludzi. Jest chęć zaistnienia i wołania do ogółu nie tyle po to, aby coś zrobić, ale po to, aby zaistnieć, a pojedyncze jednostki znikają w tym gąszczu spraw. Ludzie związani z fundacją, którzy kiedyś bardzo pomagali pojedynczym jednostkom, teraz głoszą wykłady. Czy są do tego uprawnieni? Czy to komuś pomaga? I tak i nie. Ma to jakiś cel, miasto daje pieniądze no to trzeba pięknie wykład przygotować i ludzi uświadomić. Ludzie przychodzą na to, słuchają, dowiadują się o różnych rzeczach np. co nastolatki wykorzystują jako środki uzależniające w zwykłej aptece. No fajnie, kilkoro ludzi z grona 20 paru coś zapamięta, może ta wiedza się przyda, ale kiedyś ta pomoc pojedynczej osobie, a było ich kilka w przebiegu paru lat potrafiła zrewolucjonizować i odmienić czyjeś życie. On udzielał się też dodatkowo w przytułku dla bezdomnych, ona w schronisku dla kotów, pomagali przy tym znajomym, także mi. Fundacja zrewolucjonizowała ich podejście, teraz nie mają czasu tak się udzielać, bo muszą przygotować się do wykładów, a poza tym jeżdżą do domu terapeutki, gdzie pielą jej ogródek i budują drugi dom ( oboje byli kiedyś jej pacjentami, a jedno z nich jeszcze w trakcie jak zaczęli do terapeutki jeździć i tam bytować i sypiać). A terapeutka? miała kilku poważnie chorych pacjentów, nawet więcej niż kilku, bardzo poważnie chorych i miała czas obmyślać mizerny plan utworzenia fundacji? i zajęcia się ramami programu fundacji, jej zakresem działalności? Czemu to miało służyć? Kiedyś chwaliła mi się, że jest jej dużo w internecie, że udziela wywiadów, że zapraszają ją do udzielania się w audycjach radiowych. No muszę przyznać w końcu zaistniała na dobre, dostała się do tvnowskich faktów i uwagi ze swoim przesłaniem. Tylko ja to znam od podszewki, wiem, że to wszystko jest płytkie i na przykładzie moich dawnych znajomych wiem jak można w tym ugrzeznąć. To nie moja sprawa, ale przyjaźniliśmy się i byłam obserwatorem tego, a oni prosili mnie o zajęcie się ich zwierzakami jak co weekend wyjeżdżali do niej. Rodzina jej pytała się mnie o co chodzi z tymi wyjazdami, dlaczego tak często, każdy weekend, każde święto.... nie wiedziałam, skąd mogłam wiedzieć. Coś mi nie pasowało w tym układzie, ale skąd mogłam wiedzieć dlaczego. Wolałabym o tym w ogóle nie wiedzieć. Ja byłam tylko zdalnym wolontariuszem, ale może to i dobrze, że nie ugrzęzłam w tych dziwnych sidłach, nie wiem nawet czego. Jest tyle subtelnych wydarzeń, niuansów, które złożyły się na to, że na wspomnienie tego przechodzą mnie ciarki. Ignorowałam to, ale w pewnym momencie powiedziałam dość. Nie chciałam w tym uczestniczyć w żaden sposób, absolutnie żaden. Kiedy zobaczyłam siostrę mojej znajomej przytulającą się do terapeutki po prostu więcej się nie pojawiłam, mimo, że wcześniej próbowałam to wszystko jakoś rozwiązać, powiedzieć, próbowałam wiele razy. O tym jak to na mnie wpływa, o tym, że nie do końca czuję się w porządku z tymi płatnościami na rzecz fundacji. O tym, że ponad rok nie powstała grupa na którą złożyłam ok 17 tys fundacji. Zabawne, że powstała ze środków miasta teraz, grupa terapeutyczna w fundacji do której mogłabym przynależeć. Do dziś spłacam te kredyty, ale to mnie nie boli. Boli mnie ta powierzchowność, to, że to tak z pozoru pięknie wygląda, a tylko chyba ja wiem i ci co odeszli ( wiele osób z zespołu fundacji nagle bez słowa odeszło w pewnym momencie, prawdopodobnie na skutek obserwacji nadzwyczajnej zażyłości pomiędzy terapeutką, a jej jeszcze wtedy pacjentką i jej mężem), że kryje się w tym duża doza powierzchowności, pieniądze, sława, a przez to ta deklarowana pomoc staje się wątła.
Obserwuj wątek
    • karolink Re: Pieniądze w psychoterapii. 11.09.18, 05:49
      Kiedyś pięknie sobie tłumaczyłam i oczywiście dostałam aprobatę psychoterapeutki na takie myślenie, że płaci się za to, bo to jej praca. Płaci się za jej wiedzę, za to, że poszerza ją w kierunku pacjenta tzn. kiedy np. coś jest ważne dla pacjenta, a psychoterapeuta nie ma o tym pojęcia dowiaduje się z różnych źródeł o przedmiocie zainteresowania, czy uwagi tego pacjenta. Np. jak dla pacjenta ważne są konie to on czyta o tych koniach, aby więcej się dowiedzieć. Jeżeli ktoś ma jakiś problem z podatkami to psychoterapeuta czyta i dowiaduje się gdzie można się z takim problemem udać, jak się za niego zabrać, jeżeli pacjent choruje na półpasiec dowiaduje się co to za choroba i jak sobie z nią radzić. Myślę, że odrobina z tego ma miejsce w podobnych relacjach, ale w przeważającej mierze psychoterapeuta daje sobie jednak z tym spokój i ocenia wszystko z własnej perspektywy, nie kształcąc się, aby pokazać kilka perspektyw, oczywiście jak jest wszechstronny to po prostu korzysta z zasobów jakie już ma, ale nie poszerza ich w kierunku pacjenta. Dlaczego tak obecnie uważam? Dlatego, że w takim przypadku psychoterapeuta musiałby mieć ze 3,4 pacjentów, aby z tym wszystkim nadążyć, a rzeczywiście mają zazwyczaj po kilkadziesiąt, choćby ze względu na to, że obawiają się rotacji. Mając tylko kilkoro stałych pacjentów w podrzędnej kamienicy szybko utraciliby kontakt z rynkiem napędzającym nowych pacjentów. Moim zdaniem jakimś rozwiązaniem byłaby psychoterapia w kompleksowych ośrodkach z kompleksowym zespołem. Kilka razy myślałam, że trafiłam na coś takiego, ale w praktyce okazuje się, że to co w internecie wygląda na jakiś zorganizowany ośrodek jest tak naprawdę czymś co marnie tylko taki ośrodek udaje. Byłam pewna, że psychoterapeuci to bardzo empatyczni entuzjaści pomagania ludziom, ale wówczas nie wiedziałam jeszcze czego uczą na kursach psychoterapii i co się kryje pod przykrywką empatii i nadzwyczajnej serdeczności, a także czemu pacjent ma tyle obowiązków względem psychoterapii, a psychoterapeuta praktycznie żadnych. Jeżeli zrobisz coś źle po prostu psychoterapeuta może zakończyć psychoterapię, natomiast jeżeli psychoterapeuta zrobi coś źle to nie ma żadnej siły na tym świecie jak tylko jego własne sumienie, która mogła by go powziąć do odpowiedzialności za swoje postępowanie. Oczywiście nie widzę problemu, aby ukształtowana, silna osobowość korzystała z takiej formy kontaktu, ale nie godzę się na to, aby w takiej formie jak to istnieje nazywało się to leczeniem poważnych zaburzeń psychicznych i ludzi z poważnymi dziurami po nieudanym dzieciństwie. Nie w takiej formie. Dla kogoś kto chce się rozwijać, ma jakieś drobne problemy ze sobą oczywiście, że cena może być względna i jeżeli taki człowiek chce niech płaci za psychoterapię i 200 zł za godzinę. Jeżeli chodzi o osoby bardzo chore lub pokrzywdzone uważam, że psychoterapia nie zasługuje na taką wartość w sensie materialnym i niematerialnym jaką się jej przypisuje i właściwie nie powinna w takiej formie dla takich osób służyć jako leczenie, a jak już powinno być wyraźnie zaznaczone, że leczenie to jest eksperymentalne i nikt nie zna jego wyniku. Ja znam pośrednio wręcz śmiertelną ofiarę nieudanej psychoterapii anoreksji, pacjentki, która akurat leczyła się u mojej psychoterapeutki :
      www.facebook.com/polinabielajewa i widziałam wiele pacjentek, które z tego nie wyszły, ale bynajmniej nadal chyba żyją. Niestety psychoterapia zbiera największe żniwo właśnie na osobach w bardzo złym stanie, ciężkiej depresji, z zaburzeniami odżywiania. Takie osoby z bardzo dużym prawdopodobieństwem na zawsze pozostaną pacjentami jak nie u jednego terapeuty to u wielu, ale statystyka dowodzi, że pacjenci ci prędzej czy później wracają na psychoterapię i staje się ona metodą na ich życie. Jakiś odsetek tych, którym udaje się z tego wyjść widzi jak przeobraziło się ich życie, ich zaburzenia, ich myślenie o świecie i ludziach niekoniecznie pozytywnie. Zależy od której strony spojrzeć. Wiele osób np. z bulimią staje się neurotykami i narcyzami, psychoterapia ma na celu dalej przekształcenie tego dalej w kolejnych etapach na "zdrową" osobowość, ale statystycznie udowodniono, że dużo osób pozostaje w fazie narcyza i psychoterapia zawodzi w dalszej próbie przeobrażania osobowości. Jakimś rozwiązaniem moim zdaniem byłoby tutaj oparcie się na brytyjskim wzorze leczenia zaburzeń odżywiania na przykład właśnie przez kompleksowe zespoły, oczywiście przy uregulowaniu prawnym tego co dzisiaj u nas jest w rozsypce. Co dwie głowy to nie jedna. Można by zniwelować zbytnie przywiązanie do terapeuty, ryzyko nadużyć ( istniałaby groźba, że ktoś z takiego zespołu się dowie, że któryś psychoterapeuta np. dał pacjentowi kary finansowe), zespół mógłby się uzupełniać wiedzą i spostrzeżeniami, a pacjent miałby okazję korzystać z przyjaznej atmosfery. Czemu nie stworzyć świetlice, gdzie będą mogli przebywać ludzie leczący się, gdzie będzie miejsce dla terapeutów na wspólne forum w różnych sprawach, czemu nie stworzyć czegoś na wzór szpitali i przychodni. Czemu, nie ? Bo jest duży opór samych psychoterapeutów, którym podoba się obecny bałagan prawny i nie ujmując im być może jakieś wrażliwości i empatii na krzywdę ludzką jednak zwycięża chęć zbijania kokosów na poszczególnych pacjentach. Narodowe forum psychoterapeutów, aby podjęli jakieś wytyczne i decyzje w sprawie uregulowania ich zawodów spełzło na niczym, niemal wszyscy psychoterapeuci uznali, że chcą aby sprawy pozostały w status quo tak jak jest teraz.
      • kod_matrixa Re: Pieniądze w psychoterapii. 11.09.18, 10:16
        Statystycznie psychoterapeuci/psycholodzy nie stanowią żadnej elity intelektualnej. Dlatego nie można oczekiwać od takich zasobów ludzkich jakichś nadzwyczajnych charyzmatycznych postaw.

        To często ludzie niekompetentni żeby wchodzić do odpowiedzialnej branży medycznej i wcielać się w rolę znachorów. A niestety często to tak dziś wygląda.

        Kształcić ludzi na akademiach medycznych, a nauki społeczne dobre są tylko do... robienia dobrego wrażenia.

        --
        Zygmunt Freud:

        „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
        • kod_matrixa Re: Pieniądze w psychoterapii. 11.09.18, 10:19
          To są przecież spady po odsiewie egzaminów na medycynę i to w najlepszym razie.

          --
          Zygmunt Freud:

          „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
          • milamala Re: Pieniądze w psychoterapii. 13.09.18, 00:09
            kod_matrixa napisał:

            > To są przecież spady po odsiewie egzaminów na medycynę i to w najlepszym razie.

            Terapeuta nie musi byc psychologiem, niestety. Sporo moich znajomych po pracy socjalnej, pedagogice i ... filozofii pokonczyly rozne kursu roznych nurtow psychoterapii i zostali psychoterapeutami.
            • karolink Re: Pieniądze w psychoterapii. 13.09.18, 20:19
              Czemu konfabuluje? Nie rozumiem. W tym kraju zawód psychoterapeuty nie jest uregulowany, nawet Sąd Najwyższy miał problem ze stwierdzeniem czym jest psychoterapia, bo w jego mniemaniu na pewno nie usługą, stąd też osoby pokrzywdzone mają problem z domaganiem się zadośćuczynienia. Wiem, bo kontaktowałam się z organizacją Stop manipulacji i jakąś stroną organizowaną przez pokrzywdzoną pacjentkę, przykłady są też podane w książce Witkowskiego. Poza naganą koła towarzyskiego do którego należy psychoterapeuta, ale żeby pracować jako psychoterapeuta nie musi, nie ma żadnej siły, aby powziąć kogokolwiek do odpowiedzialności. Druga kwestia to taka, że psychoterapia i psychologia to nadal odmienne dziedziny. Oczywiście wzrasta świadomość społeczna i ludzie wolą iść do kogoś kto skończył psychologię, a dopiero potem kursy psychoterapeutyczne, jedni i drudzy też uczą się o sobie na wykładach i koncepcje tutaj przeplatają się mniej lub bardziej, ale to dwie osobne szkoły.
            • kod_matrixa Re: Pieniądze w psychoterapii. 13.09.18, 22:41
              Nie pisałem o żadnych farmaceutach tylko o psychologach. Coś ci się popierniczyło.

              --
              Zygmunt Freud:

              „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
      • kod_matrixa Re: Pieniądze w psychoterapii. 16.09.18, 09:24
        Kluczem do poprawy stanu zdrowia nie jest poznanie siebie i swoich emocji za pomocą psychoterapii jak to, niektórzy twierdzą tylko doświadczenie pewnych stanów emocjonalnych w konkretnych sytuacjach po przez stopniowo intensyfikowany trening w tzw realiach życia codziennego.

        A w niektórych przypadkach (cięższych)anatomiczna przebudowa określonych struktur mózgu.

        --
        Zygmunt Freud:

        „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
          • kod_matrixa Re: Pieniądze w psychoterapii. 16.09.18, 10:04
            Mózg cały czas tworzy nowe połączenia neuronowe.

            Jesteś jak ten koziołek z pacanowa, który dowiedział się przypadkiem, że jest też matołkiem.

            --
            Zygmunt Freud:

            „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
            • herakles-one Re: Pieniądze w psychoterapii. 16.09.18, 20:15
              No widzisz, taki ciemny jestem, że nijak nie potrafię zrozumieć tego co napisałeś: "A w niektórych przypadkach (cięższych)anatomiczna przebudowa określonych struktur mózgu." Jak sobie to wyobrażasz? Lobotomię proponujesz?

              --
              • kod_matrixa Re: Pieniądze w psychoterapii. 16.09.18, 20:36
                Na chwilę obecną, poprzez różnego rodzaju terapie (nie psychoterapie, a co najwyżej bezinwazyjne psychicznie wsparcie) i treningi, o których pisałem, a nie narażaniem ludzi na robienie im krzywdy dzięki psychoterapiom i niepoznanym do końca ich skutkom, prowadzonych przez ludzi z zielonym pojęciem medycznym.

                --
                Zygmunt Freud:

                „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
                • herakles-one Re: Pieniądze w psychoterapii. 16.09.18, 20:59
                  I to bezinwazyjne wsparcie według Ciebie spowoduje anatomiczne zmiany w mózgu? Chłopie, Tobie faktycznie zwoje mózgowe pod skalpem się przegrzały od myślenia. Myślenie to zbyt trudny proces dla Ciebie. Lepiej się przyznaj: co Ci w tym Komorowie zdiagnozowali, że takim wrogiem psychoterapii jesteś? Jeszcze jednego nie rozumiem: takim wrogiem jesteś terapii psychodynamicznej, a chwalisz Komorów? W Komorowie przecież stosują terapię psychodynamiczną + inne nurty, ale podstawa to terapia analityczna i psychodynamiczna.
                  • kod_matrixa Re: Pieniądze w psychoterapii. 16.09.18, 21:11
                    Widać że masz problem ze zrozumieniem prostych komunikatów. Podałem ci przykłady alternatyw dla twoich psychoterapii jako b. często bezproduktywnego mielenia wody: farmakoterapia, zwykłe wsparcie psychologiczne, treningi, terapia zajęciowa itd.

                    Co do Komorowa to wyraźnie napisałem, że najważniejsze było dla mnie samo przebywanie wśród ludzi 24/24 i wszelkie doświadczenia z tym związane jakie stamtąd wyniosłem, a nie terapia grupowa czy indywidualna, które tam miałem.

                    Uprzedzając twój infantylizm, napiszę że te podobne wartości wypływają z pobytu na zwykłym oddziale psychiatrycznym.

                    Należy jeszcze zaznaczyć pozytywy związane z terapią zajęciową. jak widzisz, zauważam znacznie więcej plusów niż minusów w leczeniu zaburzeń psychicznych, z tym, że na twoje nieszczęście psychoterapię w obecnej formie zaliczam bardziej jako minus. Choć znając ciebie i tak zapewne będziesz później wszystko przeinaczał bo kwestionuję twoją misję życiową i racjonalność twojego zawodu.



                    --
                    Zygmunt Freud:

                    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
                    • herakles-one Re: Pieniądze w psychoterapii. 16.09.18, 23:13
                      Oj matrix, matrix ciągle strzelasz kulą w płot. Po pierwsze: myślę, że o różne rzeczy mnie można posądzić, ale nie o infantylizm., a po drugie- ja doskonale znam specyfikę leczenia w Komorowie. To dobrze, że doceniasz wagę doświadczeń nabytych w relacjach interpersonalnych, które umożliwia taki pobyt. Ja też uważam, że taka forma terapii jest najbardziej efektywna i podobne efekty są nie do osiągniecia w prywatnym gabinecie. Jeśli polecam komuś terapię to zazwyczaj tego typu ośrodki.
                  • kod_matrixa Re: Pieniądze w psychoterapii. 16.09.18, 21:20
                    Co do samych terapii to moje osobiste doświadczenie jest bardzo obojętne. nie miałem osobiście negatywnych uwag, gdyby nie sam charakter tzw. relacji terapeutycznej i konsekwencje z nią związane. Ale trzeba zaznaczyć, że nie wnoszą też niczego nadzwyczajnego by nie powiedzieć niczego. taka trochę strata czasu.

                    Oczywiście nie dotyczy to relacji z moją terapeutką o której pisałem z powodów osobistych. poza tym najbardziej mi pomogła nie dzięki swojemu warsztatowi, ale swoim towarzystwem jako człowiek wspierając mnie i wspaniałym pomysłem z pobytem w Komorowie.

                    --
                    Zygmunt Freud:

                    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
                    • kod_matrixa Re: Pieniądze w psychoterapii. 16.09.18, 21:28
                      Co do negatywów psychoterapii to częściowo wyciągam takie wnioski z własnych doświadczeń (chodzi o relację terapeutyczną i te kodeksy "etyczne", a także bardzo teoretyczny charakter terapii), natomiast resztę można wyciągnąć z różnych analiz statystycznych fachowej literatury i innych poważnych materiałów o doniesieniach fatalnych przykładów wielu innych osób vide przykłady dr Witkowskiego.

                      --
                      Zygmunt Freud:

                      „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
                  • kod_matrixa Re: Pieniądze w psychoterapii. 16.09.18, 21:43
                    Naprawdę staram się oceniać najobiektywniej jak tylko potrafię. Nie lubię i brzydzę się kierować jakimiś osobistymi uprzedzeniami bo wiem że to głupie i niedojrzałe. lubię za to patrzeć na różne problemy z bardziej naukowej perspektywy.

                    Jeśli może cię to jakoś pocieszyć to osobiście uważam psychologów za grupę znacznie bardziej empatycznych i wrażliwszych od psychiatrów, natomiast zauważam też że jest to grupa 9statystycznie) z mniejszą inteligencją od lekarzy.

                    No sorry, tak to postrzegam. Sam wybierz co jest ważniejsze. Pod względem ludzkim pewnie empatia i wrażliwość są cechami bardziej przyjemnymi, jednak pod względem kompetencji z kolei zdolności poznawcze biorą górę.

                    Takie są moje subiektywne spostrzeżenia


                    --
                    Zygmunt Freud:

                    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
              • kod_matrixa Re: Pieniądze w psychoterapii. 16.09.18, 20:40
                Co do lobotomii, to zapewne w twoim przypadku by ci nie pomogła, ale i nie zaszkodziła.

                Psychoterapia jest właśnie takim odpowiednikiem współczesnej lobotomii z zachowaniem odpowiednich proporcji co do różnic epokowych.

                --
                Zygmunt Freud:

                „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
              • kod_matrixa Re: Pieniądze w psychoterapii. 16.09.18, 20:49
                Mniej na uwadze fakt, że już poprzednicy z twojej branży byli równie, a nawet bardziej utwierdzeni co do słuszności i skuteczności psychoanalizy, niż ty do psychoterapii. Nie świadczy to dobrze - najoględniej mówiąc - o wiarygodności osiągnięć i właściwym rozwoju psychologii w porównaniu do innych dziedzin.

                Biorąc pod uwagę doświadczenia historyczne tej dziedziny, nie są one najlepszym prognostykiem i nie napawają optymizmem, zwłaszcza kogoś dla kogo rachunek prawdopodobieństwa nie stanowi większych tajemnic.


                --
                Zygmunt Freud:

                „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
              • kod_matrixa Re: Pieniądze w psychoterapii. 16.09.18, 20:56
                Nie zapominajmy też o farmakoterapii, jako obecnie najskuteczniejszej formie leczenia, mimo wszelkich jej niedoskonałości.

                --
                Zygmunt Freud:

                „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
    • karolink Re: Pieniądze w psychoterapii. 11.09.18, 06:01
      Jeszcze względem fundacji przypomniało mi się jak miałam taki pomysł w tym gąszczu gadania o potrzebie zebrania środków na jej działania, że może by zrobić coś dla ludzi za darmo, jakąś akcję, projekt, nie duży i nie wymagający jakiś dużych nakładów, ale opierający się w przeważającej mierze na pokładach ludzkiej pracy, entuzjazmu, że jak ludzie zobaczą, że ludzie z Fundacji mają taki entuzjazm i naprawdę próbują coś robić zaczną dofinansowywać fundację utrzymującą się przecież np. z moich płatnych terapii i płatnych terapii innych pacjentów, że może warto zamiast rozmawiać o szukaniu dofinansowania i rozsyłania setek emaili do firm proszących o wsparcie coś zrobić, ale oczywiście nie zostało to entuzjastycznie przyjęte przez prezes. Jak widać jej sposób jednak skutecznie w końcu zadziałał.
        • karolink Re: Pieniądze w psychoterapii. 13.09.18, 23:03
          to wy już tu diagnozujecie ???? No tak diagnoza psychoterapeuty w tym kraju nie różni się bardzo od diagnozy jakiegoś forumowicza, ale sami diagnozujecie i wiecie co jest chorobą, zaburzeniem, a co nie. Sami kreujecie rzeczywistość, hmm ciekawe.... tyle, że musiałabym naprawdę stracić rozum, aby czymś takim się sugerować, aczkolwiek spostrzeżenia niektórych bywają inspirujące. Wiem, że bardzo liczycie, aby coś co jest prawdą było fantazją, mi to w sumie rybka co sądzicie, bo nie takich ludzi do dyskusji szukam, no ale oczywiście każdy ma prawo się wypowiedzieć.
          • herakles-one Re: Pieniądze w psychoterapii. 14.09.18, 07:40
            To przecież Ty napisałaś jaką masz diagnozę. Napisałaś, że masz zdiagnozowane zaburzenia borderline i zaburzenia odżywiania. Ja tylko napisałem jakie są objawy zaburzeń borderline, ale te posty zostały usunięte.
            • karolink Re: Pieniądze w psychoterapii. 15.09.18, 14:17
              Ale dlaczego usunięte, nie rozumiem. Piszę tylko, że nie muszę się zgadzać z diagnozą będąc nastawioną sceptycznie do psychiatrii, zresztą to wszystko uznaniowe jest. To nie to samo co stwierdzenie np. koronografii, że mam miażdżycę. Do borderline wrzuca się wszystkich, którzy nie pasują do innych kryteriów. To tylko uznaniowa klasyfikacja. Na czym oparto moją diagnozę ? Wyłącznie na wywiadzie ze mną samą !
    • mona.blue Re: Pieniądze w psychoterapii. 12.09.18, 10:56
      Psychoterapeuci też muszą z czegoś żyć, to ich praca więc nic dziwnego, że biorą za to pieniądze. Jak ktoś pracuje to prawdopodobnie na wolontariat może poświęcić godzinę lub dwie tygodniowo, bo ma też swoje życie, swoją rodzinę.
      A to, że wplacilas na jej fundacje tyle kasy to już świadczy o Twojej naiwności lub też uzależnieniu od terapeutki.

      --
      www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk
      inspiracjemoje.blogspot.com/
      inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
      • kod_matrixa Re: Pieniądze w psychoterapii. 12.09.18, 13:46
        > lub też uzależnieniu od terapeutki


        Mona, kurna jak ty to robisz, że jesteś taka błyskotliwa?!

        --
        Zygmunt Freud:

        „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
        • mona.blue Re: Pieniądze w psychoterapii. 12.09.18, 14:05
          kod_matrixa napisał:

          > > lub też uzależnieniu od terapeutki
          >
          >
          > Mona, kurna jak ty to robisz, że jesteś taka błyskotliwa?!
          >
          A jak Ty to robisz?



          --
          www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk
          inspiracjemoje.blogspot.com/
          inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
      • herakles-one Re: Pieniądze w psychoterapii. 12.09.18, 21:13
        To fakt. Nikt nie będzie studiował 9-10 lat i później stale się jeszcze dokształcał i pracował charytatywnie.
        Natomiast jeśli prawdą jest to,co napisała Karolink o tym kredycie i wpłacie na fundację, to to jest faktycznie skandal. Terapeutka wie, że osoby z takim zaburzeniem są pod tym względem impulsywne i nie powinna przyjmować takich wpłat i w ogóle łączyć swojej fundacji z pacjentami z psychoterapii.
        • kod_matrixa Re: Pieniądze w psychoterapii. 13.09.18, 08:41
          Większy problem co zrobić z impulsywnym terapeutą...

          --
          Zygmunt Freud:

          „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
        • leda16 Re: Pieniądze w psychoterapii. 13.09.18, 18:39
          Widziałeś bordera, który pisze prawdę? A ponieważ cwanie nie podała linku do opluwanej przez siebie fundacji ani nazwiska psychoterapeutki dowodzi to, że jeszcze nie ma tak luźnego kontaktu z rzeczywistością aby nie myśleć o konsekwencjach prawnych swoich zagrywek.

          --
          www.pmiska.pl
          • kod_matrixa Re: Pieniądze w psychoterapii. 13.09.18, 18:43
            Ale o psychoterapeutach naciągaczach chyba też słyszałaś.

            --
            Zygmunt Freud:

            „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
          • karolink Re: Pieniądze w psychoterapii. 13.09.18, 19:43
            Wszędzie nie muszę podawać. Jakbyś trochę poczytała to byś znalazła, ale ok nie robi mi to problemu, proszę.
            Podałam nawet swoje personalia, choć forum nie jest od tego, aby się upubliczniać, bo może mi to zaszkodzić czytając posty niektórych mogłabym np. dostawać jakieś pogróżki z tego tytułu, że obnażam możliwe zagrożenia w psychoterapii. Druga kwestia to taka, że inna psychoterapeutka, do której poszłam z ciekawości z tą historią wysnuła hipotezę, że prowadzenie poprzedniej psychoterapii, gdzie faktycznie mogłam czuć się bardzo niestabilnie ze względu na postępowanie terapeutki mogła wywołać pewne zachowania, które po odejściu zniknęły więc może diagnoza bordera była niesłuszna, albo wyolbrzymiona. Konfabulować nie lubię, bo też czemu mi to miało służyć, szczególnie na takim forum jak to, gdzie się dostaje bluzgi od przyjaciół psychoterapii za samo tylko jej podważanie. Ja nie mówię, żeby nie płacić, ale ile więcej czasu poświęcają lekarze nauce, a ile zarabiają? Nauczyciele? Inne zawody. Jest tutaj duża przepaść, a nawet jak już są takie ceny to niech chociaż będą jakieś regulacje, a nie, że nawet do sądu podać tego nie można, bo sąd najwyższy nie uznaje psychoterapii jako usługę, właściwie to w stanie nie jest w stanie sklasyfikować tego czym jest psychoterapia, bo leczeniem według sądu też nie jest.
            • karolink Re: Pieniądze w psychoterapii. 13.09.18, 20:13
              Serio to tu jest jakieś lobby usuwające wrażliwe dane? Generalnie to przerobiłam gdzie mogę się zwrócić. Zwróciłam się nawet do jakieś borderki Sylwii bardzo popularnej w necie, jest też organizacja stop manipulacji, ale oni nie są w stanie nic zdziałać. Poza tym Sylwia miała doświadczenia seksualne, poza tym jest osobą poszkodowaną, do tego borderką, jej historia mnie uderza, ale jest dla mnie "zbyt" efektowna, jest dla mnie zbyt. Wolałabym, aby pomocą osobom skrzywdzonym przez psychoterapię zajmowały się osoby niezależne, mające dużo więcej dystansu do tych kwestii, ale zarazem nie związane z psychoterapią jako taką np. jeżeli chodzi o jej przedstawicieli.
              • karolink Re: Pieniądze w psychoterapii. 13.09.18, 20:49
                karolink napisał(a):

                > Serio to tu jest jakieś lobby usuwające wrażliwe dane? Generalnie to przerobiła
                > m gdzie mogę się zwrócić. Zwróciłam się nawet do jakieś borderki Sylwii bardzo
                > popularnej w necie, jest też organizacja stop manipulacji, ale oni nie są w sta
                > nie nic zdziałać. Poza tym Sylwia miała doświadczenia seksualne, poza tym jest
                > osobą poszkodowaną, do tego borderką, jej historia mnie uderza, ale jest dla mn
                > ie "zbyt" efektowna, jest dla mnie zbyt. Wolałabym, aby pomocą osobom skrzywdzo
                > nym przez psychoterapię zajmowały się osoby niezależne, mające dużo więcej dyst
                > ansu do tych kwestii, ale zarazem nie związane z psychoterapią jako taką np. je
                > żeli chodzi o jej przedstawicieli.
                chodziło mi zbyt efekciarska
          • karolink Re: Pieniądze w psychoterapii. 13.09.18, 23:07
            prawnych, ona sypiała z pacjentką i mogę tego dowieść. Oj bardzo bym chciała, żeby prawo zajęło się moją sprawą, na razie prawo nie umie nawet sklasyfikować do czego zalicza się psychoterapia, bo na pewno nie do usług leczniczych. Terapeutce zależy by był względny spokój w tej sprawie, szczególnie, że jej fundacja robi karierę w tvn i żebrowski się do nich przyłączył.
    • kod_matrixa Re: Pieniądze w psychoterapii. 12.09.18, 13:47
      Sama widzisz po wypowiedziach, że ten biznes jeszcze długo będzie miał się dobrze...

      --
      Zygmunt Freud:

      „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
      • kod_matrixa Re: Pieniądze w psychoterapii. 17.09.18, 09:05
        Czy nie powinieneś spać o tej porze? :)

        --
        Zygmunt Freud:

        „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka