Dodaj do ulubionych

Dziecinstwo nie ma znaczenia?

25.09.18, 16:23
Tak twierdzi czesto wspominany tu przez forumowicza psycholog Witkowski. Facet promuje sie na innosci zeby sprzedac swoje ksiazki, z jego pogladow rzucilo mi sie w/w w oczy. Nie wiem czy sam w to wierzy, czy to jest jego trik na wzbdzenie sensacji i wyroznienie sie z towarzystwa, ale tak czy owak dosc glupie i niemoralne to jest.
Obserwuj wątek
    • milamala Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 25.09.18, 16:44
      Dla scislosci, uwaza, ze trauma w dziecinstwie, zwlaszcza tak podkreslnym przez psychologow wczesnym dziecinstwie, nie ma wiekszego znaczenia niz np. trauma sprzed ostatnich 5 lat. Wg niego czlowiek jest "zagniazdowcem" i przez fakt, ze nie musi sie zbyt szybko przystosowywac do samodzielnego zycia, to nie koduje tak gleboko pierwszych doswiadczen jak mowia psychologowie, bo nei ma takiej potrzeby rozwojowej, a skoro nie musi, totez nie koduje.
      Po pierwsze, skad takie zalozenie, ze skoro "nie musi" to nie ma? Bog raczy wiedziec.
      Po drugie, wyrostka tez nie musi miec a ma.
      • karolink Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 04:49
        Ja śledzę informacje na jego temat, oczywiście nie znam wszystkich jego wypowiedzi, ale bynajmniej w książkach nigdy nie znalazłam twierdzenia, że podważa wpływ dzieciństwa na rozwój człowieka i przebyte traumy w dzieciństwie na rozwój zaburzeń psychicznych. Gdzieś powołuje się na to, że psychoanaliza może wywoływać urojone wspomnienia z molestowania, była głośna sprawa na ten temat w mediach amerykańskich jakiś czas temu, bynajmniej nie Witkowski ją wywołał, ale nigdzie nie widziałam, ani nie słyszałam, aby twierdził, że trauma z dzieciństwa nie odbija się na życiu dorosłym. Prawdą też jest, że wszelkie wspomnienia jakie mamy także odnośnie traum są przekształcane przez nas, przez nasze emocje, przez kolejne doświadczenia. To wszystko jest wynikiem takiej, a nie innej pracy naszego mózgu. Badacze doszli do wniosku między innymi na podstawie obrazowania, że możliwe jest tzw. wyparcie, ale żadne mechanizmy, ani terapia nie są w stanie tego wypartego wspomnienia wydostać na zewnątrz. Żadne, ono po prostu przepada w ciele migdałowatym (odpowiedzialnym za pamięć emocjonalną, utajnioną przyp. Joseph Ledoux), a hipokamp (pamięć jawna), który przechowuje wspomnienia i pozwala na ich wyartykułowanie. Jeżeli wspomnienie zapisze się tylko w pamięci ciała migdałowatego, organizm reaguje fizjologicznie np. wywołuje strach itp. i może oddziaływać na dalsze funkcjonowanie, ale nie jest możliwe wydobycie tego wspomnienia jeżeli nie przeszło ono przez korę poznawczą i nie zapisało się w hipokampie. Po drugie faktem jest i do doszczętnie zbadanym również obrazowaniem, że pamięć ma swoje mankamenty, pewne rzeczy się nadpisują, pewne rzeczy nam umykają, a pewne rzeczy przekształcamy biorąc pod uwagę to czym uzupełniliśmy naszą pamięć, zarówno poprzez doświadczenia jak i fakty, badania, naukę, a istota wspomnienia to w tym tylko ziarenko, mały engram zapisany w hipokampie. Tak po prostu pracuje nasz mózg. "Zdarzenia rzeczywiste (pamięć epizodyczna) odtwarzane są jedynie z niewielkimi zniekształceniami. Odtwarzanie jest procesem przywoływania informacji z pamięci długotrwałej do pamięci krótkotrwałej oraz uzupełniania ich najbardziej prawdopodobnymi danymi. Dzięki temu dane pamięciowe stają się świadome i możliwe do zakomunikowania". To dlatego przy przesłuchaniu policyjnym daje się większą wiarę jeżeli fakty mniej więcej trzymają się kupy, ale relacjonuje się ją trochę inaczej za każdym razem niż jak powtarza się coś odtwarzając pamięć zdarzeń słowo w słowo bez zająknięcia. Witkowski zwraca uwagę na sytuację jaka miała miejsce właśnie w Stanach, a wiąże się z odkrywaniem nigdy nie uświadomionych dotychczas wspomnień i jaki koszmar stanowi coś takiego dla samych pacjentów. Tam posuwano się nawet do przepisywania barbituranów, aby pacjent sobie "przypomniał". Okazuje się jednak, że tak jak faktycznie barbiturany mogą wpływać na pamięć i skłaniają do mówienia o faktach, ale w równym stopniu skłaniają do fantazjowania. I nawet sądy odmówiły dawania wiary zeznaniom wypowiadanym przez osoby je przyjmujące. Patricia Burgus poddana była terapii w której wyniku "odzyskała" wspomnienia o uczestnictwach w satanistycznych rytuałach, byciu wykorzystywaną seksualnie, wykorzystywaniu własnego dziecka, a także jedzenia ludzi. W 1997 roku w wyniku wygranej rozprawy otrzymała 10,6 mln odszkodowania. Nadean Cool szukała terapii, aby pomóc córce. Psychiatra wygrzebał z niej wspomnienia molestowania, przynależności do satanistów, jedzenia dzieci, bycia gwałconą, uprawiania seksu ze zwierzętami, bycia zmuszoną do oglądania morderstwa swojego 8 letniego przyjaciela. Uwierzyła, że miała 120 osobowości , w tym bycia kaczką. Pozwała psychiatrę i uzyskała 2,4 mln dolarów. Takie rzeczy przytacza Witkowski, a nigdzie nie widzę, aby pisał o konsekwencjach faktycznych wspomnień traumy z dzieciństwa, często tłumionej. Być może ogranicza go widzenie tunelowe i to, że ogranicza się tylko do wytknięcia ewentualnych mankamentów jakie mogą się pojawić w psychoterapii, a może nie znalazł miejsca, ani czasu, aby zająć się tym tematem. Was też charakteryzuje jeszcze bardziej szczelne tunelowe patrzenie na temat psychoterapii.
    • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 25.09.18, 17:07
      Jak na razie to nie dr Witkowski a psychologia jest niewiarygodna, co niejednokrotnie już udowodniła. Przykład z psychoanalizą dobitnie infantylizm tej "nauki" obnażył.

      To na tych, którzy twierdzą, że istnieją ścisłe związki między konkretnymi wydarzeniami z życia, a konkretnymi wymyślanymi jednostkami chorobowymi i zaburzeniami, leży obowiązek dostarczenia jednoznacznych dowodów. A tych po prostu brak.
      • milamala Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 25.09.18, 18:37
        Nie wiem czy robisz to specjalnie, czy nie zdajesz sobie sprawe, ale ty komletnie nie odnosisz sie do zadnych argumentow. Powtarzasz tylko swoja mantre.
        Psychoanaliza to zaden przyklad, jest historia psychologi i nikt o niej nie mysli inaczej jak w tej kategorii, poczytaj sobie historie jakiejkolwiek innej dziedziny nauki (lacznie ze scislymi) a dowiesz sie ile to bredni ludzie potrafili wymyslec i w nie wierzyc, a nawet palic na stosie tych co nie podzielali ich bredni na przestrzeni dziejow.

        Bardzo naiwne myslenie: ze jakoby zwiazki miedzy konkretnymi wydarzeniami a jednostkami chorobowym nie istnieja.
        To by znaczylo, ze taki np. zespol stresu pourazowego tez nie istnieje. Bzdura, bzdura mega bzdura.

        Nie znam jak narazie innych twierdzen Witkowskiego, ale juz tylko to powoduje ze zapala sie we mnie czerwona lampka: uwaga na goscia.
        • herakles-one Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 00:04
          Niezupełnie się zgadzam z tym co napisałaś , że psychoanaliza to już tylko historia .Freud mylił się w wielu sprawach, ale stworzył podwaliny dla większości obecnie istniejących nurtów psychoterapii. Jego odkrycie nieświadomych mechanizmów obronnych i nieświadomych przyczyn zachowań to epokowe odkrycie.
          Natomiast co do dr Witkowskiego to podzielam Twoją opinię.
          • karolink Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 03:46
            herakles-one napisał:

            > Niezupełnie się zgadzam z tym co napisałaś , że psychoanaliza to już tylko hist
            > oria .Freud mylił się w wielu sprawach, ale stworzył podwaliny dla większości o
            > becnie istniejących nurtów psychoterapii. Jego odkrycie nieświadomych mechanizm
            > ów obronnych i nieświadomych przyczyn zachowań to epokowe odkrycie.
            > Natomiast co do dr Witkowskiego to podzielam Twoją opinię.

            Freud oszukiwał przede wszystkim, sam się do tego przyznał i odkryto to, a nieświadome przyczyn zachowań w takiej formie jak to przedstawił to bzdura. Na tej podstawie jeden z psychoanalityków doszedł do wniosku, że anoreksja to tak naprawdę zaprzeczenie pożądania spermy ojca. Sperma w tym układzie = jedzenie. Dziewczyna zaprzecza swojemu wewnętrznemu kompleksowi Elektry, który pozostał nierozwiązany. Takie wypaczanie spraw i doszukiwanie się czegoś bez absolutnie żadnych podstaw jest chore, do tego zboczone. Tym bardziej można to podważyć, że jak się okazuje kompleks Elektry i Edypa, który Freud przez całe życie starał się udowodnić opisywał na podstawie obserwacji dzieci molestowanych, a fakt, że były molestowane zataił.
            Polecam książkę Zmierzch i upadek Freuda, tam jest przytoczona jego korespondencja z Fleissem. Odnośniki także do tych faktów odnajdziecie w książce Masona Przeciw terapii. Niestety z dziwnych powodów niedostępnej na rynku.
        • karolink Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 15:00
          milamala napisała:

          > Nie wiem czy robisz to specjalnie, czy nie zdajesz sobie sprawe, ale ty komletn
          > ie nie odnosisz sie do zadnych argumentow. Powtarzasz tylko swoja mantre.
          > Psychoanaliza to zaden przyklad, jest historia psychologi i nikt o niej nie mys
          > li inaczej jak w tej kategorii, poczytaj sobie historie jakiejkolwiek innej dzi
          > edziny nauki (lacznie ze scislymi) a dowiesz sie ile to bredni ludzie potrafili
          > wymyslec i w nie wierzyc, a nawet palic na stosie tych co nie podzielali ich b
          > redni na przestrzeni dziejow.
          >
          > Bardzo naiwne myslenie: ze jakoby zwiazki miedzy konkretnymi wydarzeniami a jed
          > nostkami chorobowym nie istnieja.
          > To by znaczylo, ze taki np. zespol stresu pourazowego tez nie istnieje. Bzdura,
          > bzdura mega bzdura.
          >
          > Nie znam jak narazie innych twierdzen Witkowskiego, ale juz tylko to powoduje z
          > e zapala sie we mnie czerwona lampka: uwaga na goscia.

          To raczej ty obnażasz się tutaj z syndromem jaskiniowca i widocznie nie umiesz czytać ze zrozumieniem podważając choćby Witkowskiego, który tylko ugruntowuje własne spojrzenie na sprawę na podstawie przytoczonych źródeł. Freud to był zapatrzony w sobie bufon. Historia tego co robił jest tak niechlubna, że w ogóle jego dzieł nie powinno się brać pod uwagę. Właściwie wszystko wyssał z palca, a jedyne do czego doszedł, a co było coś warte zostało już dostrzeżone wcześniej, jak choćby sławne "wyparcie". Jakbyś poczytała trochę obszerniej literaturę w temacie może dostrzegłabyś, że w naukowej psychologii, którą zajmują się ludzie, którzy szanują naukę sława Freuda jest i jego poczynania, min. używania sobie z dziećmi, a nawet własną córką są potępiane.
          • karolink Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 16:24
            Terapia psychodynamiczna dzisiaj buduje swój fundament właśnie prawie wyłącznie na klasycznej psychoanalizie, przy tym próbuje trochę udoskonalić i podreperować rolę terapeuty w tym układzie. Opieranie się jednak na kompletnych bzdurach choćby z tego tytułu, że hipotezy jakie zostały postawione na podstawie obserwacji były zakłamane, nie jest w tym układzie najszczęśliwszym rozwiązaniem. Trzeba by zacząć od podstaw. To nie to samo co wychodzenie od fluidu cieplika do ruchu cząstek przy próbie wyjaśniania czym jest ciepło. Nauka to stawianie hipotez stawianych przede wszystkim na podstawie obserwacji, a potem dowodzenie ich. Przy czym właśnie to dowodzenie i znalezienie dowodów jest najważniejszym fundamentem nauki. Nie pomoże jednak nauce dowodzenie wyssanej z palca hipotezy, do tego postawionej na podstawie zakłamanych informacji z obserwacji. Na to w swych wywodach zwraca uwagę Witkowski. To właściwie klucz jego przesłania, a mianowicie że psychologia zbyt bardzo odsunęła się od stawiania hipotez, które są możliwe do udowodnienia. Opierając się na hipotezach wyssanych z palca, gdzie nie można ani odrobinę przybliżyć się do ich udowodnienia niektórzy wykorzystując znaczenie psychologii w świecie zrobili sobie niezły biznes i wcale im nie zależy na rozwoju w temacie. Przykład : leki antydepresyjne. Mimo, że koncerny farmaceutyczne zbijają sobie kokosy na pigułce szczęścia i głoszeniu, że hipoteza o upatrywaniu przyczyny depresji w nierównowadze chemicznej w mózgu jest faktem, naukowcy np. na Harvardzie nadal prowadzą badania w temacie próbując dowodzić tej tezy. Okazuje się, że lek, który obniża poziom serotoniny Tianeptyna także przynosi pozytywne rezultaty, a to z kolei podważa tezę o nierównowadze chemicznej. SSRI pobudzają tworzenie się nowych neuronów w hipokampie. Może to ma decydujące znaczenie w leczeniu depresji ? Choćby dlatego, że osoby z depresją, jak zresztą właśnie te po ptsd mają mniej tkanki miękkiej w hipokampie i ciele migdałowatym? Z kolei jeszcze inna grupa badaczy twierdzi, że być może poprawa na skutek leczenia depresji to efekt tego, że ludzie widzą skutki działania leków ( tutaj akurat efekty uboczne) zaczynają wierzyć w działanie leku i dlatego ich stan poprawia się, tutaj jeden z badaczy prof psychologii Irving Kirsch dowiódł w badaniach klinicznych, że placebo wynosi aż 75% skuteczności leków antydepresyjnych, czyli w istocie niewiele się różni od efektu działania samych leków. Cóż to są na razie hipotezy w trakcie dowodzenia ich. Słuszne są jednak podstawy zajmowania się nimi i przyczyniają się one do istotnego postępu w psychiatrii. Irving też będąc również psychoterapeutą sam dowodzi w swoich badaniach, że sukces psychoterapii bierze się w dużej mierze z efektu placebo, czyli już z samej wiary pacjenta w możliwość poprawy stanu na skutek psychoterapii.
            • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 16:43
              Karolink, to jest dość oczywiste czemu stawiają nieweryfikowalne hipotezy. Po prostu w mętnej wodzie łatwiej łowić ryby. No i naciągać klientów, którzy będą ulegać sugestii tworzonej na bazie efektu Barnuma (efekt horoskopowy) pl.m.wikipedia.org/wiki/Efekt_horoskopowy
      • herakles-one Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 00:52
        Matrix, to nie o związek między konkretnym wydarzeniem z życia, a konkretną jednostkową chorobową chodzi, tylko o naszą reakcję na tę sytuację.
        Nie można zakładać, że np. rozwód rodziców spowoduje u każdego dziecka jakieś zaburzenie. Jedno dziecko zniesie to lepiej, a inne bardzo źle. To zależy od wielu czynników: jego konstrukcji psychicznej, tego jak rodzice mu to wytłumaczą, jakie miało więzi z obojgiem rodziców, w jakiej atmosferze rodzice się rozstają itd.
        Tych dowodów jest wystarczająco dużo i nikt Ci ich nie musi dostarczać, bo nie tylko psychologowie, ale i psychiatrzy całego, zachodniego świata dawno uznali go za udowodniony tymi badaniami, które były i są prowadzone.

        Jeśli chodzi o psychiatrię to pogląd jaki reprezentuje na psychopatologię dzieci można streścić tak:
        1. Większość zaburzeń występuje częściej u chłopców niż dziewczynek. Chłopcy mają wrodzoną mniejszą odporność na sytuacje stresowe.
        2.Objawy psychopatologiczne są zwykle wynikiem nieprawidłowych wzajemnych oddziaływań pomiędzy dzieckiem a środowiskiem, w którym ono żyje. Często istnieje kilka dodatkowych czynników genetycznych, fizjologicznych lub zależnych od temperamentu usposabiających do choroby psychicznej.
        Jednorazowy uraz ( np. jednorazowy epizod krótkotrwałych pieszczot seksualnych przez osobę nie będącą członkiem rodziny) mogą wywołać przejściowe stany lęku, złości, depresji , jednak nie powodują zaburzeń psychopatologicznych, jeśli nie są to interakcje długotrwałe dziecka z otoczeniem.

        3.Nieprawidłowe zachowania mogą być wynikiem świadomych lub nie uświadamianych sobie sugestii pochodzących od rodziców. Dzieci swoim zachowaniem zwykle starają się spełniać oczekiwania rodziców.
        4. Fazy rozwojowe dziecka muszą przebiegać w określonej kolejności. U wszystkich osób występuje skłonność do postępu w rozwoju, jeżeli nie zadziałają niekorzystne czynniki.
        Do czynników tych można zaliczyć uszkodzenia wewnątrzmaciczne i około porodowe, predyspozycję fizjologiczną i genetyczną, a także działanie różnych stresorów środowiskowych.
        Niektóre cechy osobowości i doświadczenia z okresu dzieciństwa mogą przetrwać do okresu dorosłości i wywierać nadal istotny wpływ. np. dziecko opuszczone przez rodziców w 3 r.ż. zapadają na depresje w późniejszym życiu zawsze kiedy je ktoś opuści. Dzieci, które doświadczają przewlekłej deprywacji i zaniedbania przez opiekunów w okresie dzieciństwa, objawiają nadmierną zależność i potrzebę opieki w dorosłych związkach.

        • herakles-one Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 01:01
          Ja teraz piszę bardzo poważnie. Nie dopatruj się w tym prowokacji. Chcę Ci powiedzieć, że to z jakim natężeniem bronisz się przed przyjęciem tezy o wpływie środowiska nasuwa podejrzenie, że wypierasz jakieś przeżycia.
        • karolink Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 04:56
          herakles-one napisał:

          ...ości i doświadczenia z okresu dzieciństwa mogą przetrwać d
          > o okresu dorosłości i wywierać nadal istotny wpływ. np. dziecko opuszczone prze
          > z rodziców w 3 r.ż. zapadają na depresje w późniejszym życiu zawsze kiedy je k
          > toś opuści. Dzieci, które doświadczają przewlekłej deprywacji i zaniedbania prz
          > ez opiekunów w okresie dzieciństwa, objawiają nadmierną zależność i potrzebę op
          > ieki w dorosłych związkach.
          >
          Nie brzmi to jak wyartykułowanie nabytej wiedzy, a raczej jak ściągnięcie czegoś z książki lub co gorsza z jakieś niewiarygodnej stronki.
          • herakles-one Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 08:08
            Masz rację, że wspomnienia z okresu niemowlęctwa są trudne do odzyskania, chociaż nie całkiem niemożliwe do odzyskania.
            Znam udokumentowany przypadek dziewczynki chorej od niemowlęctwa na ciężką postać choroby skóry, która większość przeżytych dni, aż do okresu dorosłego spędzała w różnych szpitalach. Lekarze nie byli w stanie jej pomóc. Całe ciało oprócz twarzy było pokryte ranami. Pomógł jej hipnotyzer. Rzecz miała miejsce w Niemczech, a pomagającym był Wiceprzewodniczący Niemieckiego Towarzystwa Hipnotyzerów, który zajmował się hipnozą terapeutyczną. Byłem na spotkaniu z nim i nawet zapisałem się na kurs u niego, który miał być w Polsce zorganizowany, ale do niego nie doszło.
            Okazało się, że przyczyną jej choroby był lęk przed dotykiem matki. Widziałem jego książkę dot. tego przypadku z zamieszczonymi zdjęciami, które jej robiono podczas licznych pobytów w szpitalach. Jej cała skóra była pokryta ropiejącymi ranami oprócz twarzyczki i choroba postępowała.
            To nie są wymysły, bo są tam również kserokopie dokumentacji medycznej ze szpitali. Po dotarciu w hipnozie do przyczyny tego, choroba się całkowicie cofnęła.
            W XX wieku, prace nad odzyskiwaniem wspomnień z okresu niemowlęcego i prenatalnego oraz około porodowego prowadził amerykański psychiatra czeskiego pochodzenia Stanisław Groff, który leczył takie podobne, bardzo trudne przypadki, którym nikt i nic nie pomagało przez docieranie do wspomnień swoich pacjentów w zmienionym stanie świadomości. Odzyskane wspomnienia, tam gdzie to było możliwe, były sprawdzane i potwierdzane u żyjących matek.
            Okazało się, że np. pacjent potrafił sobie w zmienionym stanie świadomości przypomnieć wzór na tapecie z pokoju i dokładnie ten pokój opisać , w którym mieszkali z matką w okresie pierwszych miesięcy po porodzie, -a później się z niego wyprowadzili i wyjechali w inne miejsce i nigdy tej miejscowości i tego pokoju nie odwiedzili już potem.
            PS. Co do tej wiedzy nabytej. Przecież napisałem, że to streszczenie oficjalnego stanowiska współczesnej psychiatrii . Korzystałem z podręcznika, bo starałem się być precyzyjny , by niczego nie zmienić i nie dodać od siebie i nie narazić się na zarzuty, że psychoanalityk freudowskie bzdury pisze.

            Ja mam swoją wiedzę z praktyki i wiem jak samo uświadomienie sobie przyczyny występowania jakiegoś objawu cofa momentalnie występowanie danego objawu. Np. pacjentka miała bardzo silne bóle nerwu trójdzielnego. Leżała w szpitalu na neurologii gdzie ją faszerowano prochami i nic jej nie pomogli.Później trafiła do Przychodni Leczenia Bólu gdzie jej wykonano serię chyba 20 zabiegów akupunktury, też nic jej to nie pomogło i nadal cierpiała jak potępieniec. Te bóle nie były jedynym objawem, cierpiała na ciężkie bóle głowy i nerwicę . Trafiła na terapię grupową i podczas terapii zapytana: czy sytuacja życiowa w jakiej się znajdowała i którą opisywała- ją upokarzała? - uświadomiła sobie uczucie, które te bóle nerwu trójdzielnego wywołuje. Było to uczucie upokorzenia, którego nie dopuszczała do siebie.
            Bóle minęły bezpowrotnie.
            Terapia tak nie działa, że trzeba się latami grzebać w przeszłości i nic z tego nie wynika.
            • aaleksiss77 Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 09:37
              oj mamy nowego Kolumba. Pisałam tutaj o czymś podobnym. Miałam sąsiadkę, która bardzo współczuła swojemu ojcu łuszczycy. Przychodziła i pie...ła mi o tym non toper. Aż do zarzygania. Przykro mi było i ze względu na jej ojca i nią samą. I kiedyś w końcu wreszcie - ni z tego ni z owego wysypało mnie cała. Na początku nie wiedziałam poszłam do dermatologa, dostałam sterydy. Wszędzie we włosach, łokcie plamy łuszczycowe miałam wszędzie. Przestałam mieć z nią kontakt z innego oczywiście powodu, potem sie wyprowadziłam. I od 10 prawie lat nie mam nawet małej plamki nigdzie. Nie byłam świadoma tego - tutaj skojarzyłam fakty.
              • aaleksiss77 Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 09:54
                Mojej matce też współczułam choroby nowotworowej, chemioterapii, łysienia itp. sama zachorowałam i tak jak ona poradziłam sobie z tą chorobą.
                Ale dzięki Wam - przestałam współczuć i litować się. Matka też ostatnio definitywnie odcięła pępowinę.
                Dzięki Wam nauczyłam sie mieć wyjebane na to czy kogoś mogę urazić czy wyrządzić wręcz krzywdę walcząc o swoje. Matki przykład - że można nawet i zabijać bezkarnie. itp. itd. Super - czuję sie wolna :D
            • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 10:12
              Tak można cofać się cały czas w czasie, aż do okresu prenatalnego i rozwoju płodu. Ale ten fakt już wyprzesz ty ze swojej świadomości, bo jak słusznie zauważyła Karolink charakteryzuje cię szczelne tunelowe patrzenie zorientowane na potrzeby psychoterapii.

              Karolink słusznie też zauważyła, że nikt nie kwestionuje wpływu naszych przeżyć na dalsze życie (włączając w to oczywiście siłą rzeczy okres dzieciństwa), łącznie z przeżywaniem rozwodu rodziców lub ciągłych kłótni i awantur w przypadku jego braku. Nie należy jednak tworzyć jednostek zaburzeniowych/chorobowych na rympał i co gorsza przypisywać ich hurtowo ludziom lekką ręką na podstawie jakiegoś przywołanego epizodu z życia sprzed x lat podczas psychoterapii (czasem nawet wyindukowanego) tak jak czyni to na masową skalę obecnie psychologia, tylko dlatego, że brakuje jej właściwych instrumentów do poznania faktycznego stanu rzeczy i jego udokumentowania z zachowaniem prawdziwych standardów naukowych. Nie wspominając już o motywach ekonomicznych jak i w ogóle o mocno wątpliwej skuteczności psychoterapii o różnorakiej modalności.
              • afq Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 10:50
                kod_matrixa napisał:


                > Nie należy jednak tworzyć jednostek zaburzeniowych/chorobowych na r
                > ympał i co gorsza przypisywać ich hurtowo ludziom lekką ręką na podstawie jakie
                > goś przywołanego epizodu z życia sprzed x lat podczas psychoterapii

                myślę że nikt niczego na siłe nie przypisuje
                ale co zrobic kiedy sie okazuje ze jest jakas powtarzalność

                epizod epizodem, ale permanentna jakas sytuacja, to tez inaczej działa
                przykład?
                dzieciak dostał lanie, raz
                dzieciak jest bity regularnie

                przyznaj.. jest różnica

                o tym tez uwazam mowil artykul ktory gdzies tam wczesniej podawales
                nie rob tragedii bo klapsa kiedys dostales
                ale obrywanie kilka razy na tydzien to cos innego
                • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 10:54
                  No ale gdzie i jak wyznaczysz granicę? Jak później to skorelujesz dla indywidualnych przypadków, zwłaszcza po x latach? Skąd pewność akurat tej, a nie innej korelacji?

                  Sorry, ale to co robi psychologia to istne wróżenie z fusów.
                  • afq Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 11:19
                    to nie jest prosta sprawa
                    ludzkiej psychiki nie da sie opisac jednym matematycznym wzorem ktory bedzie pasowac do każdego

                    jedna sytuacja komus zrobi krzywde kogos innego obejdzie
                    w tym czasie jestesmy pod wplywem roznym roznych ludzi
                    tu tez roznie relacje moga wygladac bo mozemy miec rozną wrazliwosc
                    i tez rozne jest nasze otoczenie
                    na to co przezywamy sklada sie taka ilosc zmiennych ze wariantow jest cala masa
                    a jeszcze jak piszesz na takie wspomnienia naklada sie nam filtr czasu, wypaczen itp

                    mysle ze rozumiem o co ci chodzi i masz racje
                    nie da sie wyznaczyc granic typu [pozostane przy tym przykladzie] ile klapsow to juz trauma, albo w jakim wieku mozna a w jakim nie mozna jescze klapsa dac
                    i nie o to chodzi
                    ale wyobraz sobie taka sytuacje
                    z mojej terapii, bo taka terapie znam
                    facet alkoholi, okazuje sie ze wychowywal sie w alkoholowym domu, mama wspoluzalezniona dbala o dobro męża zapominajac o dzieciach, bywaly glodne i w dziurawych butach bo kasa szla na picie
                    facet narkoman, wyszlo na to ze mial surowego ojca, zajetego sobą, ktory z nim nie gadal, a jesli to z krytyką wszystkiego
                    i kolejny alkoholik, ojciec przemocowiec, bil wszystkich w domu, najczesciej matke, ale i dzieciak obrywal
                    to tylko kilka przykladow, z zycia, z mojej terapii
                    moglbym ich jeszcze nawypisywac wiecej

                    kazda sytuacja jest nieco inna, ale wszystkie są patologiczne i dlugotrwale
                    nie ma znaczenia w jakim wieku sie to dzialo, znaczenie ma wrazliwosc, bo nie koniecznie trzeba przez to potem przezywac w doroslym zyciu cos zleg
                    tyle ze... przy dlugotwalym stresie wrazliwosc kazdego dziecka zostanie zlamana, to raczej tylko jest pytanie czy dzieciak jakos to sobie skompensuje? i czy z tej kompensacji nie wyjdzie cos rownie zlego, a moze jakas psychologiczna rzecz do prostowania. zapewne sa tez nieliczne przypadki ze dzieciak sobe pouklada w glowie wlasciwie, ale to nieliczne przypadki
                    • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 11:32
                      W tym właśnie rzecz, że nikt tak na dobrą sprawę nie wie jak to wszystko działa. I zamiast twierdzić autorytatywnie jak robi to psychologia, że ma know-how, lepiej zachować powściągliwość w ferowaniu tak precyzyjnych korelacji i mieszaniu ludziom w głowach latami psychoterapią.

                      Skuteczniejsze i bezpieczniejsze są rekonwalescencje, polegające na sprzyjaniu swojemu stanowi zdrowia przez różnego rodzaju naturalną aktywność, higieniczny styl życia, rozwijanie pasji, terapie zajęciowe, turnusy rehabilitacyjne w sanatoriach i innych ośrodkach, choćby takich o jakim pisała Ada w Chojnicach itp.
                      • afq Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 11:52
                        wiesz.. ja nie zauwazylem zeby terapeuci twierdzili ze jak jestem alkoholikiem to na pewno cos w dziecinstwie bylo nie halo
                        bylo odwrotnie.. wyszlo na to ze bylo nie halo.. a dopiero na pocieche sie dowiedzialem ze no to w zaadzie jest regułą ze takie rzeczy z przeszlosci u alkoholika wychodzą

                        a odnosnie drugiego akapitu... w ramach terapii musialem sobie przyswoic kilka zasad związanych i ze zdrowym trybem zycia
                        jest taki program.. HALT sie nazywa
                        i zeby nie przezywac glodow trzeba go przestrzegac, ten skrot oznacza ze nie moge byc ani glodny ani zmeczony, an samotny ani zly.. takie zasady szeroko rozumianej higieny, rowniez psychicznej
                        tu nie ma juz zadnego grzebania w glowie.. tylko po prostu.. zapamietac i wdrozyc, i to tez jest element psychoterapii uzależnień
                        ale samo to... to byloby duzo za malo
                        utrzymanie abstynencji to tez za mało
                        musze jeszcze trzezwo funkcjonowac, trzezwo widziec i oceniac, myslec trzezwo
                        do tego musze umiec spojrzec na siebie z dystansu, dostrzec to kim bylem, co powinno byc inaczej i dokonac zmian
                        ale niemozliwym jest zrobic to samemu, w pojedynke - i tu jest miejsce na, twoim zdaniem, ciemną stronę mocy - psychoterapię

                        i tak jak juz pisalem.. nie specjalnie teraz juz dbam o to jak to dziala.. byl moment ze dociekalem, ale zawsze dostalem jasna odpowiedz co i jak.. w koncu uznalem ze po co mi pytac, szkoda czasu na mojej indywidualnej sesji na takie dociekania.. wole dociekac co we mnie siedzi i dalej siebie prostowac
                        teraz ciesze sie ze po prostu to działa
                        • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 12:05
                          W terapiach różne rzeczy wychodzą, łącznie z tym czego naprawdę nie było. To co wyszło wcześniej na jaw (przyczyna czy skutek) jest mniej istotne. istotne jest to, że zaczyna się łączyć pewne rzeczy nie mając co to tego takich pewności. W psychoanalizie tez wychodziły różne rzeczy.
                        • herakles-one Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 10:53
                          Człowiek może poznać siebie tylko w relacji z inną osobą, a Matrix negując psychoterapię zdaje się to negować. Tak przynajmniej można odbierać to co pisze.
                          Ja mam wrażenie, że on traktuje ludzi jakby byli robotami.
                          Wystarczy, że psycholog jest dobry z matematyki, szybko wyliczy prawdopodobieństwo danej przypadłości, jeśli mu wyjdzie coś nie tak, odeśle pacjenta do psychiatry, by ten go zdzielił młotkiem w łepetynę (mam na myśli prochy, które mają podobne oddziaływanie) albo zastosował elektrowstrząsy.
                          Kiedyś z kolegą testowaliśmy co zażywają pacjenci. Kolega z wykształcenia lekarz psychiatra i zarazem psychoterapeuta, młody człowiek, okaz zdrowia i kawał chłopa ,wzrostu ok. 190cm gdy zażył antydepresant przepisany kobiecie o wadze ok. 50 kg, która miała zalecone 3 takie na dobę, (tak jakby była niebezpieczna dla otoczenia) to go położyło za chwilę na stolik, przy którym siedzieliśmy i o mało nie zasnął. Tak działają prochy na nieprzyzwyczajony organizm. A ta kobieta brała takie leki latami i jeździła do pracy. Później odstawiła te leki, bo po kolejnej zmianie leków i zapewne jeszcze kolejny raz zwiększonej dawce nie była w stanie funkcjonować i wstać z łóżka rano do pracy. Udało się jej wyjść z depresji bez leków. Zrobiła to sama, przy naszej niewielkiej pomocy, czego nie zrobiły leki zażywane przez nią przez 10 lat.
                          Jakie to zmiany robi w mózgu w przypadku długotrwałego zażywania tego niestety nikt nie bada.
                          Terapeuta jest takim zwierciadłem, w którym się pacjent przegląda. Aby stać się dobrym zwierciadłem musi mnóstwo lat studiować i opanowywać umiejętności warsztatowe oraz sam odbyć psychoterapię, aby nie przypisywać swoich tendencji i problemów pacjentowi. Terapeuci też mają swoje problemy, bo od problemów są wolni tylko ci co leżą na cmentarzu. Tylko nie powinni ich projektować na pacjentów. Terapeuci powinien też poddawać się superwizji, by nie zboczyć na manowce.
                          Żadne pogaduszki ze znajomymi czy przyjaciółmi nie zastąpią terapii. Takie rozmowy mogą pomóc gdy dostajemy od nich wsparcie i zrozumienie. Samo wygadanie się, opowiedzenie komuś zaufanemu, kto nie wykorzysta tego przeciwko nam, o swoich trudnych przeżyciach przynosi ulgę.

                          Jednak ani terapeuta, ani przyjaciel nie powinni udzielać nikomu rad, co ktoś ma zrobić w danej sytuacji, bo to nie oni żyją życiem pacjenta, czy kolegi. Chodzi mi o rady typu: powinnaś/powinieneś się rozwieść , odejść od niego, wybrać taką, a nie inną szkołę itd. Również takie : nie przejmuj się, weź się w garść - mogą wywierać szkodliwy wpływ na kogoś kto jest w depresji, a wszystkich irytują, bo oznaczają brak szacunku dla uczuć danej osoby.
                          Pacjenci czasami są zawiedzeni terapią, bo oczekują od terapeuty gotowych recept na to, co mają zrobić ze swoim życiem, a co poniektórzy tym, że terapeuta czy terapeutka nie odwzajemniają ich miłosnych zapędów.
                            • afq Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 11:15
                              poza tym mam tez takie wrazenie..
                              ty piszesz ze matrix ma ludzi za roboty ktore w opisany i policzalny sposob sie zachowują
                              pewnie tak
                              ja bym do tego dorzucil, ze w moich oczach matrix uwaza ze terapia wygląda tak:
                              siada pacjent na fotelu przed terapeutą, a ten odprawia nad nim jakies gusła
                              pacjent sobie siedzi zamienia z terapeutą luxne zdania, oczywscie nasycone sugestiami, i tym sposobem terapeuta programuje czlowieka
                              tymczasem terapeuta nie ma zadnego wplywu na to czy czlowiek chce cos zrobic ze soba czy nie
                              to pacjent musi wykonac zdecydowana większosc pracy
                              nie wiem czy to zle nie zabrzmi, ale jak dla mnie.. terapeuta jest profesjonalnym narzędziem które ja chce wykorzystac
                              to ja musze chciec cos ze sobą zrobic
                              tyle ze bez narzędzi zwykle mozna dlugo dłubac z marnym skutkiem
                          • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 11:17
                            No i jak zwykle brak argumentów. i tak w kółku panie Macieju.

                            BTW.
                            Ciekawe czy podobnie byś argumentował niezawodność psychoanalizy w epoce jej świetności. biorąc pod uwagę poziom twojej argumentacji zapewne tak by właśnie było.
                              • afq Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 11:24
                                nie masz racji bo jestes głupi

                                mniej więcej tak wygląda twoja argumentacja

                                przy okazji sie przypomne
                                pytania wciąz zostawiasz bez odpowiedzi
                                wzoru na wyliczenie prawdopodobienstwa tez ani widu ani slychu :-)
                                • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 11:35
                                  Dam wam dobrą radę, z której skorzystacie lub nie. Jeżeli nie macie zielonego pojęcia o rachunku prawdopodobieństwa i w ogóle o matematyce, która jest uniwersalnym "językiem" ustalania wiarygodności wyników wszelkich badań (psychologia nie stanowi w tym żadnego wyjątku), a śmiem twierdzić, że właśnie tak jest, to po prostu nie wypowiadajcie się na tematy, ponieważ tylko pogrążacie się we własnej ignorancji i infantylizmie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

                                  Matematyka w przeciwieństwie do humanistycznej percepcji rzeczywistości, nie pozostawia we wielu kwestiach pola manewru na jakieś luźne dywagacje, dowolność interpretacji i radosną twórczość jaką się tu obaj wykazujecie.

                                  Największym waszym nieszczęściem jest fakt, że nawet - jak już wcześniej wspomniałem - nie zdajecie sobie z tego sprawy.
                                  • afq Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 11:47
                                    czekam na wzór :-)
                                    ja z rachunkiem nie mam żadnego problemu, dlatego pytam - podasz wzór? :-)

                                    herakles ma racje - uważasz że ludzkie zachowania wzorem da się opisać
                                    absolutnie, za żadne skarby, nawet nie próbuj zmieniać tego swojego przekonania
                                    jeśli tylko to porządkuje twój świat, to się tego trzymaj
                                    dobrze tylko by było gdybyś przestał projektować mi mój świat i świat wielu innych osób :-)
                                    byłby wręcz wdzięczny

                                    zdajemy sobie za to sprawę czemu unikasz odpowiedzi
                                    • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 12:02
                                      Wzór ci niewiele da. Oprócz wzoru trzeba mieć dokładne dane dotyczące liczby alkoholików, dokładne dane dotyczące osób po traumach z dzieciństwa itp. Takie rzeczy można jednak przyjąć szacunkowo, nie trzeba uciekać się do obliczeń.

                                      Jak wezmę przypadkową grupę, która choruje na AIDS to prawdopodobieństwo, że wszystkie czy prawie wszystkie osoby w tej grupie zaraziły się przez to że ich matki były zakażone jest bardzo małe.

                                      Zwykła logika nakazuje wnioskować, że ludzie sięgają z wielu przyczyn po alkohol, a przyczyny te są bardzo zróżnicowane i z całą pewnością są bardziej różnorodne niż to że 95-100% alkoholików w dzieciństwie przeszło przez faktycznie ciężkie traumy.
                                        • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 12:16
                                          Ogólny po uwzględnieniu pewnych współczynników będzie zbliżony jak wzór na obliczenie "6" w totolotka, przy czym musisz wstawić inne wartości zamiast trafianych 6 spośród 49.

                                          pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Lotto_(gra_liczbowa)&action=edit§ion=9
                                            • afq Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 14:36
                                              juz ci odpowiedzialem na taki link

                                              pomijam to ze samo wpisanie hasła w googlu "gry liczbowe" czy "lotto"
                                              swiadczy o tym ze z góry definiujesz co w odpowiedzi googla ma byc

                                              to jeszcze sam nie potrafisz zapisac zadnego wzoru z rachunku
                                              tylko jakiegokolwiek linka ci potrzeba
                                              nawet skomplikowany wzor jesli go znasz mozesz napisac w najprostrzym edytorze tekstu
                                              takim jak tutejszy

                                              uwazam ze szastasz hasłem "rachunek prawdopodobienstwa" a tak na prawde nie uzywasz nie znasz nie wiesz co gdzie stosowac, bo nawet zadnego wzoru napisac nie umiesz

                                              umiesz uzywac googla
                                              • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 15:09
                                                Mam jedno pytanie. Czy ty jesteś opóźniony... ?

                                                Podałem ci stron ze wzorami na wiki. Ale jeszcze ważniejsza jest informacja jaką podałem ci na stronie o przyczynach alkoholizmu. Jednoznacznie z niej wynika, że trudne dzieciństwo jest zaledwie jednym z wielu przyczyn, które jest tam wymienione jako przyczyny pedagogiczne (wychowawcze).

                                                Jak to ma się do faktu że rzekomo wszyscy alkoholicy w twojej grupie mieli problemy wychowawcze/ traumy z dzieciństwa?

                                                Czy naprawdę masz wraz z psychologami ludzi za idiotów próbując im wmówić, że ludzie w prawie 100% sięgają po alkohol bo mieli trudne dzieciństwo???

                                                Nawet humanista czy człowiek ociężały umysłowo (czasem to jedno i to samo) powinien zorientować się, że jest to zwyczajna LIPA!

                                                PS.
                                                Coraz bardziej zaczynam podziwiać psychiatrów, bo oprócz opieki nad chorymi, często muszą jeszcze większą opieką otaczać psychologów.
                                                • afq Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 16:05
                                                  ty czytales ten artykul?
                                                  wszystko co tam jest napisane to to ze znacznie wiekszy odsetek ludzi z trudnym dziecinstwem popada w uzaleznienie niz ludzi ktorzy takiego dziecinstwa nie mieli
                                                  ten akapit wskazuje jasno... jest zwiazek trudnego dziecinstwa z uzaleznieniem
                                                  w przypadku mojej grupy nawet bardzo wyrazny
                                                  czy tak jest zawsze? nie mam pojecia, nie zaliczam wszystkich takich osrodkow w polsce czy europie
                                                  podaje ci przyklad mojej grupy

                                                  ale
                                                  dla ciebie ten tekst oznacza niewielki jakis procent, tak? :-D
                                                  a gdzie dokladnie to wyczytujesz?

                                                  oczywiscie ze trudne dziecinstwo nie jest wylaczną i jedyna przyczyna uzaleznienia
                                                  ja tak nie twierze
                                                  ale mmoze ty twierdzisz ze tak twierdze? :-D
                                                  • afq Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 16:12
                                                    a.. no i wciaz czekam na odpowiedzi
                                                    czy uwazasz ze psycholodzy wymyslili sobie uzaleznienie zeby sobie rynek uslug poszerzyc? :-)
                                                    i czy uwazasz ze z uzaleznienia mozna sobe ot tak samemu wyjsc? uznasz ze juz nie pijesz/nie cpasz.. i to juz, po problemie tak?
                                                  • afq Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 16:23
                                                    odpowiem za ciebie
                                                    bo juz nie licze ze poznam twoje zdanie

                                                    zapewne nie odpowiadasz bo nawet dla ciebie oczywistym jest ze uzaleznienia psycholodzy sobie nie wyprodukowali, musialbys to przyznac, wiec milczysz
                                                    byc moze nawet slyszales ze z uzaleznienia sie bez pomocy nie wychodzi, mozna co najwyzej zostac abstynentem, ale to nie jest to samo co trzeźwe zycie, trzeźwe myslenie, wiec znowu.. lepiej milczec

                                                    a lepiej milczec z twojego punktu widzenia dlatego, ze zapewne uwazasz ze udzielenie odpowiedzi jedynych sensownych stanowiloby niebezpieczny wylom w betonowym murze ktorym chronisz swojej wersji psychoterapii

                                                    ja ci matrix nie bronie miec swoja wizje tej formy leczenia
                                                    tylko trzymaj sie tego co wiesz, a wiesz tylko to czego doswiadczyles
                                                    reszta to cytaty ktore niestety nie udowadniaja calej twojej teorii, a jesli cos popierają to w wąskich wycinkach z ktorymi akurat byc moze niewielu dyskutuje
                                                    a na pewno nie ja
                                                    ja sie nawet w niektorych sprawa z Witkowskim zgadzam, ale dla mnie jest jasne, ten facet mowi uwazajcie na terapeutów i terapie
                                                    nie kazdy nie zawsze i we wszystkim jest ok

                                                    to nie jest twierdzenie - kazda terapia w calosci jest bee - mowi cos innego
                                                    a inna sprawa ze jakies twierdzenia ze studenci psychologii maja niski iloraz... to smieszne.. bo tez i o sobie to mowi
                                                    czy moze mam na niego popatrec i pomyslec.. nie no... inni maja niski ale on... nie no ma takie ładne brwi ze na pewno ma wysoki :-D
                                                  • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 16:34
                                                    Nie wiem co twój bełkot o tym że rzekomo kwestionuję uzależniania ma wspólnego z zaprezentowaną przez
                                                    ciebie korelacją: alkoholizm = trudne dzieciństwo (w 95%).

                                                    Naprawdę trudno rozmawia się z kimś kto nie rozumie tak prostych komunikatów, poza tym traumy stawia na równi ze złymi wspomnieniami i żongluje procentami w zależności od tego co sobie przypomni.
                                                  • afq Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 16:46
                                                    nie stawiam na równi, choc wpływ bywa w zasadzie ten sam, pewnie dlatego ze cos co nie jest traumą przez małe dziecko jest traumatycznie przezywane, bo tu nie chodzi o obiektywną ocenę z dziś, tylko o rodzaj i poziom emocji wtedy
                                                    to takie rownanie ktore nie jest spelnione ale jest prawda, w matematyce nie mozliwe, dlatego matematyka nie jest psychologią

                                                    moj bełkot, rzekomo kwestionujesz uzalezniania.. o czym tutaj piszesz?

                                                    i po trzecie
                                                    zaprezentowałem korelacje alkoholizm[a dokładniej rózne uzaleznienia] = bardzo często trudne dzieciństwo miedzy innymi
                                                  • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 16:18
                                                    Przecież ty sam twierdzisz że prawie wszyscy (na początku wszyscy) mieli w twojej grupie trudne dzieciństwo.

                                                    Jak dla cię 95% nie jest generalizowanie to w zasadzie nie mamy o czym rozmawiać. Czasami odnoszę wrażenie że rozmawiam z kimś na poziomie gimnazjum.
                                                  • afq Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 16:28
                                                    tak.. i dalej tak twierdze bo sie nic w tej kwestii w mojej grupie nie zmienilo

                                                    tylko zauwaz... ja pisze o mojej grupie
                                                    jak jest w innych... nie wiem

                                                    ta informacja ktora podalem byla w zw z dyskusja czy jest jakis wplyw dziecinstwa..
                                                    otoz patrzac na moja grupe wychodzi ze jest. o tym mowilem

                                                    nie wymądrzam sie jak to jest zawsze i wszedzie
                                                    po prostu z moich obserwacji wynika ze jest taki związek
                                          • afq Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 14:27
                                            kod_matrixa napisał:

                                            > Ogólny po uwzględnieniu pewnych współczynników będzie zbliżony jak wzór na obli
                                            > czenie "6" w totolotka, przy czym musisz wstawić inne wartości zamiast trafiany
                                            > ch 6 spośród 49.
                                            >
                                            > pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Lotto_(gra_liczbowa)&action=edit§ion=9
                                            >
                                            >

                                            aha
                                            czyli twoja odpowiedz na pytanie o wzor jest taka
                                            wpisujesz w goole hasło gry liczbowe albo lotto
                                            i masz wzor?


                                            ok, pokazałes ze umiesz googlowac
                                    • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 12:09
                                      Tu masz wymienione przyczyny alkoholizmu. Dzieciństwo stanowi zaledwie jakiś mniejszościowy procent źródła alkoholizmu.
                                      www.odnowa24h.pl/przyczyny-alkoholizmu/

                                      Zwykła logika wskazuje, że wszyscy nie prawie wszyscy, którzy zostali alkoholikami przeszła przez traumy w dzieciństwie jest zwyczajną naciąganą bzdurą.
                                      • afq Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 14:24
                                        kod_matrixa napisał:

                                        > Tu masz wymienione przyczyny alkoholizmu. Dzieciństwo stanowi zaledwie jakiś mn
                                        > iejszościowy procent źródła alkoholizmu.
                                        > www.odnowa24h.pl/przyczyny-alkoholizmu/
                                        >
                                        > Zwykła logika wskazuje, że wszyscy nie prawie wszyscy, którzy zostali alkoholik
                                        > ami przeszła przez traumy w dzieciństwie jest zwyczajną naciąganą bzdurą.
                                        >
                                        >
                                        gdzie ten artykuł mowi o jakims mniejszosciowym procencie?
                                        a po drugie
                                        ja przytaczam przykład mojej grupy gdzie jest jak jest
                                        jako przykład tego ze dziecinstwo i przezywane wtedy rzeczy ma znaczenie
                                        piszac wczesiej ze wszyscy w mojej grupie bylo generalizowaniem, stad moja poprawka
                                        co do procentów
                                        bo kolego ja nie twierdze ze wszyscy zawsze itd
                                        to juz twoja jest domena, zdecydowanie unikam konkurowania z toba w tej kwestii

                                        ale wzór podaj
                                        • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 15:19
                                          afq napisał:
                                          piszac wczesiej ze wszyscy w mojej grupie bylo generalizowaniem, stad moja poprawka
                                          co do procentów


                                          No, faktycznie zjechałeś ze 100% na 95%. 95% to naprawdę nie jest już generalizowanie. :D

                                          PS.
                                          Jeśli próbujesz ośmieszać swoich psychoterapeutów to świetnie ci to wychodzi. Obawiam się jednak, że faktycznie opisujesz to co tam się wyprawia, co już fatalnie świadczy o tych "specjalistach" i nawet mnie to nie dziwi.
                                          • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 15:26
                                            Najbardziej prawdopodobna wersja (wg mnie) jest taka, że wielu członków twojej grupy podało takie powody na odczep ego, bo nie chcą podać prawdziwych z różnych względów co trzeba uszanować.

                                            Jednak doskonale taki przykład pokazuje ile warte są późniejsze "naukowe" badania w oparciu o takie dane.
                                            • afq Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 15:59
                                              podaja rozmaite powody, m.in. rozmaite zle wspomnienia czy wrecz traumy
                                              nie wiesz tego bo nie jestes tego swiadkiem
                                              a tzn wg ciebie ze to nie ma miejsca a jesli jest to na pewno przebiega to jakos podejrzanie :-)
                                                  • afq Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 16:50
                                                    zawsze mowilem ze dlugotrwale, moze nie doczytujesz
                                                    mowilem o tym ze nie chodzi o klapsa.. tylko o lanie dzien w dzien w dziecinstwie np

                                                    jezeli w grupie 25 osob 23 mowi o tym.. to nie wiem nie liczylem ale pewnie kolo 95% wyjdzie
                                                    gdybym mowil ze w kazdej grupie bedzie taki odsetek to bym generalizowal
                                                    a tu.. podaje ci przyklad.. jak to w pewnej grupie wygląda
                                                    generalizowalem kiedy napisalem ze wszyscy.. no bo dwoch jednak nie
                                                  • herakles-one Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 28.09.18, 07:00
                                                    Tutaj matrix przeszedł sam siebie:"Syndrom DDA powoduje, że wiele osób z trudnym dzieciństwem sami zgłaszają się do terapeutów gdy popadną w uzależnienie, ponieważ mają niejako usprawiedliwienie. Tymczasem ich uzależnienie najprawdopodobniej jest zwyczajnym uzależnieniem, w które popadli w dorosłym wieku albo z powodów obecnych problemów albo z własnej winy."
                                                    haaaaaaaaaaaaa,haaaaaaaaaa, haaaaaaaaaaaaaaaaa !!!!!!!!!!!!!!!
                                                  • herakles-one Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 28.09.18, 07:33
                                                    Kurcze blade matrix jesteś genialny.Śmiałem się gdy przeczytałem Twój wpis, bo nie jestem tak bystry jak Ty. Faktycznie, przez to nieszczęsne DDA, wymyślone przez psychologów, alkoholik może krzywdę sobie zrobić. Nie wziąłem pod uwagę tego, co Twój genialny umysł, a mianowicie tego, że taki alkoholik przeważnie nie potrafi policzyć rachunku prawdopodobieństwa; czy ma zwykle uzależnienie czy DDA i to może się skończyć tragedią dla niego - sam się może zgłosić na terapię bez żadnego przymusu i się wyleczyć i przestanie być alkoholikiem. To prawie taki dramat jakbyś Ty nagle przestał być geniuszem.
                                                  • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 28.09.18, 13:09
                                                    Co w tym dziwnego? Skoro mieli fatalne dzieciństwo to chyba nic dziwnego że korelują je z różnymi problemami w życiu dorosłym zarówno zasadnie jak i bezzasadnie.

                                                    Powszechnie znane opinie psychologów na temat korelacji trudnego dzieciństwa, DDA itp. i prolemów w dorosłym życiu jeszcze takie przekonania wzmacniają. To działa jak sprzężenie zwrotne (taki trudny termin dla ciebie).

                                                    A "tęgie" głowy terapeutów korelują potem wszystko jak leci na terapiach z trudnym dzieciństwem.

                                                    PS.
                                                    herakles, myślenie nie jest najsilniejszą stroną psychologów. Niestety ty również nie stanowisz w tym żadnego wyjątku.
                                                  • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 18:04
                                                    Aha, kolejna wersja tym razem ze wszystkimi uzależnieniami. Za chwilę z 95% zjedziesz do 50%. No jest jakiś progres.

                                                    Złóżmy i ten wariant. Wychodzi jednak na to, że ludzi uzależnionych z powodów przeżyć w życiu dorosłym mających szczęśliwe dzieciństwo, praktycznie nie ma. No może tylko 5%.

                                                    Twoja 25 osobowa grupa jest już wystarczająco duża żeby być dość reprezentatywną. Dlatego śmiem wątpić w ten "fenomen" nawet z twoją ostatnią wersją.

                                                    Syndrom DDA powoduje, że wiele osób z trudnym dzieciństwem sami zgłaszają się do terapeutów gdy popadną w uzależnienie, ponieważ mają niejako usprawiedliwienie. Tymczasem ich uzależnienie najprawdopodobniej jest zwyczajnym uzależnieniem, w które popadli w dorosłym wieku albo z powodów obecnych problemów albo z własnej winy.

                                                    I w tym przypadku odpowiedzialny jest efekt horoskopowy, o którym pisze Witkowski.

                                                    Zwyczajnie jest to zbyt mało prawdopodobne, aby praktycznie wszyscy uzależnieni byli z powodu trudnego dzieciństwa. Część pacjentów tak jak pisałem wcześniej, może ulec sugestii lub podczepia się pod syndrom trudnego dzieciństwa.
                                  • herakles-one Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 13:32
                                    Obliczanie średniej arytmetycznej, wariancji oraz wyciągnąć pierwiastek kwadratowy z niej, aby obliczyć odchylenie standardowe, potrafi opanować średnio uzdolniony matematycznie każdy maturzysta. Można wrzucić ciąg danych do exela i policzy za nas.
                                    Więc nie demonizuj matrix tego braku umiejętności matematycznych u psychologów.
                                    Ja wprawdzie zdecydowanie wolę pracować z ludźmi niż z cyferkami, ale dwa razy zdarzyło mi się zdawać statystykę z pozytywnymi rezultatami ( na różnych studiach) raz zdawałem ustny egzamin, a ten drugi był pisemny i zawierał tylko zadania do rozwiązania, więc nie pisz matrix, że nie mam zielonego pojęcia o tym. Tak w ogóle, to jestem przekonany, że mógłbym ukończyć każde studia z wynikiem co najmniej dobrym, za wyjątkiem studiów muzycznych. Naturalnie, jedne wymagałaby dużo więcej pracy ode mnie, a inne mniej i nie wiem czy by mi się chciało, bo studiować coś, co mnie średnio interesuje, albo wcale, nie lubię. Zwykle wystarczało mi: być na wykładach i przeczytać podręcznik przed egzaminem, by go zaliczyć. A tak w ogóle, to marzyłem o tym by zostać reżyserem filmowym, lecz sytuacja życiowa spowodowała, że go nie zrealizowałem. Miałem też duże uzdolnienia plastyczne, lecz je zaniedbałem, ale teraz zamierzam wrócić do tego i to chociaż częściowo nadrobić. Co do muzycznych zdolności to dziwna sprawa. Niby mam słuch muzyczny, bo potrafię wychwycić gdy ktoś fałszuje, ale nie mam pamięci muzycznej i nie potrafię zapamiętać melodii i jej powtórzyć.
                                    • herakles-one Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 27.09.18, 15:17
                                      Być może też u mnie jest blokada psychiczna, bo będąc w pierwszej klasie szkoły podstawowej zostałem wybrany do występów na jakieś akademii i miałem śpiewać. Wyszedłem na scenę po raz pierwszy w życiu, spojrzałem na salę i jak każdego "prawdziwego artystę" trema mnie zjadła. Pamiętam ten występ pierwszy i ostatni do dzisiaj.
                    • herakles-one Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 19:47
                      Afg! Zawsze taki dzieciak płaci bardzo wysoką cenę takiego dzieciństwa. To może nie zawsze jest tak widoczne jeśli nie zostaje narkomanem czy alkoholikiem. Dzieci, które nie były kochane i rodzice nie poświęcali im wystarczającej uwagi, bo zajęci byli czym innym: np.ojciec piciem, a współuzależniona matka ratowaniem ojca i ukrywaniem jego wybryków, dzieci które nie mogły liczyć na rodziców, bo tata obiecał i nie dotrzymał obietnicy, dzieci których uczuć nikt nie szanował- same siebie nie szanują bo się tego nie nauczyły, mają bardzo niskie poczucie wartości i bardzo trudno im będzie zbudować dobry związek, bo niestety wybierają partnerów, którzy podświadomie im się kojarzą z tym co mieli w domu. I tak syn alkoholika najczęściej idzie w ślady ojca, a córka wychodzi za alkoholika. Taka osoba często ma wiele autodestrukcyjnych zachowań, nie potrafi upomnieć się o swoje i jest wykorzystywana w pracy. Nie wykorzystuje potencjału intelektualnego, it. itp.
            • karolink Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 30.09.18, 20:56
              herakles-one napisał:

              > Masz rację, że wspomnienia z okresu niemowlęctwa są trudne do odzyskania, cho
              > ciaż nie całkiem niemożliwe do odzyskania.
              >
              No i co mi z tego, może dziewczynka sobie zmyśliła. Matrix pisze o efekcie podobnym do efektu potwierdzenia, który można znaleźć w każdym szanującym się podręczniku do psychologii, a także na efekt ten wskazuje słynny profesor neuropsychologii Adrian Owen ( książka Mózg granica życia i śmierci). Nasz mózg lubi potwierdzenia pewnych sytuacji i dlatego łatwiej nam dostrzegać "upartego" byka zgodnie z przewidywaniami astrologów niż dostrzegać przypadki, kiedy ktoś jest bykiem, ale nie jest uparty, bo mózg lubi kojarzyć to co wcześniej zostało nam wielokrotnie powtórzone. To samo piszesz o rozwodach, że nie każde dziecko będzie przeżywać stres z tym związany, a teraz podajesz przykład jednej dziewczynki i tylko na jej przeżyciach opierasz wszystkie twierdzenia. Po pierwsze niemowlę jest tak poznawczo ograniczone w stosunku do dorosłego człowieka czy nawet 10 latka, że nie dawałabym wiary przywołanym wspomnieniom z tego okresu. Niemowlę nie znało języka nie mogłoby więc opisać tego czego widziało. Po drugie udowodniono, że wspomnienia nie są krystalicznie czystymi przywoływanymi faktami z przeszłości, ale aby je wypowiedzieć lub przywołać musimy najpierw je przetworzyć przez korę, aby móc je wyartykułować. To z kolei sprawia, że znajdujemy inne słowa na ich opis, a nie bez wpływu na to pozostaje nasza późniejsza nabyta wiedza, która pozwala nam np. dostrzec więcej szczegółów, inaczej wyjaśnić nasze lub czyjeś zachowanie itd.
              • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 30.09.18, 21:31
                Zauważ, że nadal nikt nie ustosunkował się również do mojego przykładu z porodem czy okresem noworodkowym. Wszyscy nad tym przeszli do porządku dziennego, choć obecna wiedza na ten temat wynosi ZERO.

                Natomiast w psychologach/psychoterapeutach tkwi silne przekonanie, że to musi być jakieś konkretne przeżycie. To naprawdę fascynujące jak ludzki umysł poddany silnej sugestii (w tym przypadku w okresie edukacji) potrafi kurczowo trzymać się jedynie słusznego kursu.

                Widać, jak na dłoni, że przedstawiciele nauk społecznych nie mają wyrobionego instynktu pokory wobec rzeczywistości, znanego np. fizykom (ludziom o nieporównywalnie większym potencjale intelektualnym), która dzięki zwodniczej ludzkiej percepcji wielokrotnie wyprowadziła już w pole wielu wybitnych naukowców.

                Ten charakterystyczny brak dystansu do wszelkich teorii jest tym większy i bardziej zauważalny im większe dyletanctwo, ignorancja, mniejsza wyobraźnia oraz zdolności poznawcze,logiczne i analityczne u człowieka.

                Nierzadko taka pewność co do pewności swoich przekonań przybiera wręcz formę groteski.

                Przykłady z psychoanalizą czy testami projekcyjnymi dobitnie pokazały ułomność w braku predyspozycji do naukowego sposobu myślenia i wyciągania odpowiednich wniosków z takich lekcji.
              • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 30.09.18, 22:01
                Podobno każdy z nas ma takie fałszywe wspomnienia z dzieciństwa (znam to z autopsji). Dzieci często opowiadają o rzeczach, których z oczywistych powodów nie mogą pamiętać. To są zazwyczaj zasłyszane opowieści w późniejszym dzieciństwie na podstawie których mózg tworzy sobie takie "wspomnienia".

                Oczywiście dla terapeutów to detal. W sumie najważniejsze, że ktoś coś będzie opowiadał. Czy to w normalnej rozmowie czy podczas głębokiej hipnozy.

                Ot, ludowa medycyna w czystej postaci.
                • aaleksiss77 Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 01.10.18, 08:48
                  Mogą i pamiętają. Mogłabym Ci tutaj przytoczyć wiele sytuacji, szczegółów, które potwierdziła moja matka i ojciec jak żył. Powiem Ci więcej ja pamiętam większość swoich snów :D Pamiętam swoje emocje w danych sytuacjach z dzieciństwa, rozmowy rodziców, znajomych, a to co nauka ma w tym temacie do powiedzenia to mam wyjebane.
                  Pamiętam he he swój wózek w którym matka mnie woziła - niewiarygodne ?
                  A jednak :D
                  • aaleksiss77 Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 01.10.18, 09:03
                    i nie byłam po urodzeniu "jednością" z matką. Byłam odrębna, a moje myśli wtedy, których nie potrafiłam jeszcze dokładnie sprecyzować brzmiały kim jestem i co tutaj robię? Wszystko się działo w sferze emocji jak logicznego myślenia.
                    To, że dziecko po urodzeniu nie rozumie otaczającego świata nie znaczy, że nie zapamiętuje. Wracając myślami do dzieciństwa rozumiem wiele spraw i je rozumiem. Jako dziecko byłam raczej tylko obserwatorem tego, co działo się w okol mnie.
                    • aaleksiss77 Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 01.10.18, 09:17
                      Pamiętam stan wojenny chociaż wtedy tego nie rozumiałam. Mówili o tym wszyscy. Ojciec wtedy wiózł mnie do sanatorium gdzie wojskowi wyciągnęli nas z pociągu i chcieli mnie sami dostarczyć na co ojciec sie nie zgodził. Pamiętam wypowiedziane słowa przez niego, ubiór itp. itd. Pamiętam nawet myśli a najbardziej emocje. Pamiętam powódź w 79 jak matka targała meble na piętro i wodę która się lala po łące z góry. Pamiętam w co sie bawiliśmy z koleżankami na podwórku i co lubiłam jeść. Boże pamiętam jak zachorowałam na płuca i siostrę, która przychodziła mi dawać zastrzyki. Miała taką żelazną walizkę, a w niej igły i strzykawki wielorazowego użytku itp. itd. Pamiętam większa część tego wszystkiego, co się działo gdy byłam dzieckiem. Pamiętam kiedy uczyłam się robić na nocnik i moje myśli wtedy. Dlaczego matka chodzi do zimnego i brudnego pomieszczenia. Pamiętam tatę opartego o zlew na wprost okna nucącego aktualne przeboje. Chcesz mi powiedzieć, że to moje urojenia ? Sorry. Moi rodzice to potwierdzili.
                        • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 01.10.18, 10:13
                          "Pamiętasz" to, bo rodzice ci to opowiedzieli. A twój mózg stworzył z tego wizualizacje ze stanami emocjonalnymi, myślami i całą resztą. Następnie zarejestrował to jako doświadczenie wspomnień.

                          Całkiem normalna sprawa.
                          • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 01.10.18, 10:24
                            Na tym polega cały numer, że mózg nie jest w stanie odseparować wspomnień od faktów z wczesnego dzieciństwa. Nawet w dorosłym życiu często miewamy takie sytuacje, że nie do końca wiemy czy pewien konkretny fakt był elementem naszego snu czy faktów. Mało tego, zdarza się nawet proces w drugą stronę.

                            Mózg potrafi zawiesić się do tego stopnia, że tworzy fałszywe wspomnienia jako przeżywane po raz kolejny na jawie. Nazywa się to deja vu. Pomojam fakt, że istnieją jeszcze inne teorie na temat wyjaśnienia tego zjawiska.
                            • aaleksiss77 Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 01.10.18, 10:59
                              a Ty próbujesz podważać coś o czym wiadomo chyba od początku. O procesie reinkarnacji, zmartwychwstania ( co religia to inny opis, znaczenie jednak to samo ) jak i istnienie istoty doskonałej. Tak naprawdę nic nie wiesz jak i większość, a rzucasz sie jakbyś wszystkie rozumy he he pozjadał. Zaprzeczasz naturze, a tym samym samemu sobie. Ale spoko jesteś w większości. Brak Ci podstawowego odruchu wyróżniającego nas na tej planecie. Podyskutujemy jak odnajdziesz pierw swoje człowieczeństwo. Gwarantuję Ci, ze obecnie rzeczy dla Ciebie absurdalne nabiorą innego znaczenia :D
                                • aaleksiss77 Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 01.10.18, 15:05
                                  widzisz drogi matrixie twój mózg widzi, co che widzieć, został zakodowany przez he he wielkie autorytety :D nie dość, ze brak ci odruchu typowo ludzkiego to i jeszcze jesteś w dodatku głupi. Niezdolny do krytycznego myślenia bucha cha cha cha cha cha. A twoim wyznacznikiem poruszania sie po obszarze psychologii są inni, zakładam, że autorzy mondrych książek.
                                  Pamiętasz jak szalałam po śmierci ojca - jak chciałam umrzeć żeby z nim być ?
                                  Pamiętasz, co mi pokazała moja własna podświadomość ( sen )gdy prosiłam tatę aby mi pokazał, jak jest po drugiej stronie ?
                                  Cofnij sie do tego momentu :D
                                  • aaleksiss77 Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 01.10.18, 15:22
                                    Będąc w głębokiej depresji pisałam tu również o jednym z moich snów. Byłam w statku jedną częścią na wodzie drugą na ladzie i jakaś siła próbowała mi pomóc wciągając mnie na ląd. Poszukaj tutaj w moich wpisach :D i szukaj he he w książkach autorytetów jak to możliwe ha ha ha
                                      • aaleksiss77 Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 01.10.18, 15:36
                                        Powiem Ci, że moja matka wku...a się. Wraca do przeszłości próbując sie usprawiedliwiać - chyba nie sadziła, że będę pamiętać. A jednak. Próbowała mi wmówić jak i wy tutaj, że to są moje urojenia jak mnie traktowała, co ze mną robiła. Jednak jej zachowania : okrucieństwo, sadyzm potwierdził i mój brat, bo jemu podobne atrakcje zafundowała :D Czyli, co? Obydwoje z bratem mamy omamy i urojenia ? :D
                                        Tyle, że ona trochę inna taktykę obrała. Nie naciska na urojenia ( czyli chorobę psychiczną ) ale cały czas twierdzi, że ze mnie od dziecka było kawał ku... i potwora. zieffff
                                  • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 01.10.18, 15:28
                                    Ze snami jest podobnie. Zlewają się z prawdziwymi wydarzeniami i myślami. Twoje rewelacje wydają mi się małoprawdopodobne, ale może masz jakieś nadzwyczajne właściwości, których nauką nie poznała. Na 100% wielu rzeczy nie można być pewnym.

                                    A jast coś co pamiętasz sprzed narodzin z innego wcielenia?
                                    • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 01.10.18, 15:40
                                      Twoje opowieści w zasadzie są na podobnym stopniu wiarygodności jak psychologia, która jest zwyczajną improwizacją.

                                      Jakiś "naukowiec" psychologii wybzdurzy sobie teorirlę, że istnieją latające słonie, a następnie robi "badania", w których dopasowywuje wszystko pod tym kątem, aby potwierdziły tę teorię. Ale to pół biedy, bo jak już nie może potwierdzić tej teorii, to mimo to zostaje jej wierny z przywiązania emocjonalnego i twierdzi, że i tak jest dobra, bo nie można też udowodnić, że latające słonie nie istnieją.
                                        • aaleksiss77 Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 01.10.18, 15:55
                                          Pamiętam swoje pobyty w szpitalach sanatoriach nawet gry, jedzenie i prezenty na święta, bo tam je niejednokrotnie spędzałam. Pamiętam o czym myślałam leżąc w łóżku, pamiętam twarze, rozmowy, zapachy. Pamiętam swoje łóżeczko i jak sie po nim wspinałam jak potrafiłam już chodzić, słoneczko, które mi świeciło na buzie rano i muchy, które dokuczały. Pamiętam jak jeszcze nie chodziłam. Siedziałam tylko. Pamiętam jak matka mnie kapała trzymając w jednej ręce moją główkę. Bardzo sie wtedy bałam aby jej nie upuściła do wody. Wnioskuję, że nie potrafiłam jeszcze sama utrzymać głowy w takiej pozycji. W jakim wieku dziecko potrafi utrzymać samo głowę ? Mogłabym Ci wymieniać i wymieniać ale nie mam zamiaru cie przekonywać, bo i po, co. Widać zresztą, że jesteś jak koń z klapkami na oczach :D
                                        • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 01.10.18, 16:08
                                          Nie opieram się na psychologii, która twierdzi, że wszystko to co dzieje się w dzieciństwie, odciska największe piętno.

                                          Psychologia czyni to dość intuicyjnie, podobnie jak ze wszystkim innym, zapominając o tym, że ludzka percepcja i intuicja może wyprowadzić człowieka w pole.

                                          Psychologia już od czasów Freuda fetyszyzuje dzieciństwo i tło seksualne i się na tym zafiksowała. Przypomina mi to psychologiczny efekt zakazanego owocu. Działa on w ten sposób, że im coś jest owiane większą tajemnicą, tym większe znaczenie się temu czemuś nadaje. Seks we wielu kulturach był tematem tabu, a na pewno w czasach Freuda w powiktoriańskiej Europie. Mimo, że to ważny biologiczny czynnik, to nadaje mu się zdecydowanie większe znaczenie niż ma on w rzeczywistości. Najsilniejszym instynktem jest instynkt samozachowawczy, a i tak człowiek jest gatunkiem, który cechuje najwyższy odsetek samobójstw, zaniedbuje zdrowie, naraża własne życie i zdrowie codziennie różnymi nałogami itd. mimo, że jest istotą świadomą.

                                          Jednak nie ma na tym punkcie takiej obsesji jaką nadał zachowaniom seksualnym. Najprawdopodobniej stało się to dzięki czynnikom kulturowym, a nie antropologicznym.

                                          Z kolei dzieciństwo siłą rzeczy dzięki naturze jest owiane tajemnicą z powodu deficytu pamięci z tego okresu. I znowu mamy efekt zakazanego owocu, który rozpala naszą wyobraźnię. No bo skoro natura przed nami coś ukrywa, to na pewno tam też musi być jakiś święty gral.

                                          Tak właśnie powstają mity i legendy, które nie są jednak dyktowane racjonalizmem, a bardziej emocjami i wyobraźnią.
                                              • herakles-one Dzieciństwo ma znaczenie !!! 01.10.18, 19:50
                                                Tutaj jest opracowanie na ten temat.www.pum.edu.pl/__data/assets/file/0003/47442/NK_2011_106-119.pdf
                                                Ada ! Na stronie 112 i 113 jest objaśnienie: dlaczego się wydobywa nieświadome emocje.
                                                Wczoraj mnie nazwałaś schizofrenikiem paranoidalnym z tego powodu. Myślę, że należą mi się przeprosiny od Ciebie. Trochę mnie dziwi Wasz stan wiedzy po tylu latach pisania tutaj, ale widocznie mechanizmy obronne są zbyt silne.
                                                Nikogo nie namawiam na terapię. Każdy sam ponosi odpowiedzialność za swoje życie.
                    • herakles-one Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 01.10.18, 10:18
                      Karolink podobnie jak matrix wyczytuje z tekstu to, co chce wyczytać, a nie to co tam napisane. Dzieci jeszcze w łonie matki odbierają co się dzieje w otoczeniu: emocje matki, słyszą dźwięki. W badaniach Grofa wszystkie przypadki, tam gdzie się dało, były sprawdzane. Nie zawsze była taka możliwość gdy np. rodzice już nie żyli, to nie miał kto potwierdzić prawdziwości wspomnień.
                      Ja wiem, że moja córka , która nie potrafiła jeszcze mówić ani chodzić i leżała w łóżeczku, podniosła alarm swoim płaczem gdy zapaliła się nam choinka. Dziecko rozumiało, że dzieje się coś nietypowego i niebezpiecznego i jej płacz przywołał nas do pokoju. Maluch słyszy od trzeciego miesiąca życia płodowego. Gdy kobieta jest w ciąży, a rodzice się kłócą też to odbiera, nie mówiąc już o takich przypadkach, gdy kobieta jest negatywnie nastawiona do swojej ciąży.
                • karolink Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 01.10.18, 20:10
                  kod_matrixa napisał:

                  > Podobno każdy z nas ma takie fałszywe wspomnienia z dzieciństwa (znam to z auto
                  > psji). Dzieci często opowiadają o rzeczach, których z oczywistych powodów nie m
                  > ogą pamiętać. To są zazwyczaj zasłyszane opowieści w późniejszym dzieciństwie n
                  > a podstawie których mózg tworzy sobie takie "wspomnienia".
                  >
                  > Oczywiście dla terapeutów to detal. W sumie najważniejsze, że ktoś coś będzie o
                  > powiadał. Czy to w normalnej rozmowie czy podczas głębokiej hipnozy.
                  >
                  > Ot, ludowa medycyna w czystej postaci.
                  >
                  Dokładnie nie znaczy to że dziecko kłamie tylko, że nie potrafi choćby tego właściwie umieścić w czasie, ot taki nieukształtowany mózg może sprawiać dużo psikusów małoletnim. Gdzieś też pisało w popularnonaukowej literaturze, że dla 5 latka jakieś potwory pod łóżkiem faktycznie istnieją i szczerze w nie wierzy, a także się ich boi. Nie potrafi jeszcze odróżniać rzeczywistości od fikcji. 2 latek z kolei uznaje, że wszystko jest jego. Kilkumiesięczne dziecko traci zainteresowanie zabawką, która zniknie mu z oczu. Mózg się rozwija i uczy. Oceniając różne wydarzenia z perspektywy dziecka nie możemy na nie patrzeć w ten sam sposób jak na te same wydarzenia opisane przez dorosłego. Dzieci też są bardzo podatne na sugestię, jeżeli wmówi im się, że przeżyły hipnozę i cofnęły się do niemowlęctwa bardzo możliwe, że uwierzą, że to ich przeżycia i wspomnienia z tego okresu, a nie zaindukowane treści.
                  • in133 Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 01.10.18, 20:27
                    Ja ci karolink wierzę, ze coś w twojej terapii poszło nie tak. Cholera wie w czym ty uczestniczyłaś skoro wybierałaś jakieś nieoznakowane gabinety w suterynach starych kamienic, gdzie "terapeutki" sypiały ze swoimi pacjentkami lub zachęcały je do próbowania różnych konstelacji erotycznych. Jesteś dobrym ostrzeżeniem, aby wybierać jedynie oszyldowane gabinety.
    • in133 Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 25.09.18, 20:57
      MAtrix uważa, że co za bagaż mógł on mieć w wieku 3 lat.

      Dziecko w wieku 7 lat opowiedziało mi, ze pamięta jak przez pierwszych osiem miesięcy życia coś tam razem wykonywaliśmy (pomijam szczegóły, czy to dotyczyło posiłków, zabawy czy pielęgnacji). Ale około 9 miesiaca z racji tego, z dziecko było starsze to ta czynność zaczęła wyglądac zupełnie inaczej. Moze nie pamięta tego z okresu dwóch miesięcy, moze zaczęło kojarzyć koło 6 miesiąca, ale byłam zaskoczona jak mi to dokładnie opowiedziało. Możliwe że koło 18 roku zycia już tego nie będzie pamiętało w ogóle, bo to będą dla mózgu nieistotne "śmieci", ale to nie prawda, ze dziecko nic nie rejestruje przez pierwsze 3 lata życia.

      To okres gdzie dużo się dzieje. Dziecko jest spokojne, lub absorbujące. Matka szczęśliwa lub zmęczona, ale cierpliwa lub zmęczona i poirytowana, zawiedziona. Dziecko po wrzasku na przebudzenie widzi w kilka sekund pochyloną nad nim twarz matki, albo po miesiącu już nie krzyczy bo wie, ze matka i tak nie przybiegnie na wezwanie. Matka utuli jak się dziecko powywraca w trakcie eksperymentów na placu zabaw, albo nakrzyczy po co ci to było.

      Tu gdzieś padło, ze większe znaczenie ma trauma w ciągu ostatnich 5 lat przebyta niż ta z dziecinstwa. Pamiętam dawno temu wątek na "życie rodzinne", gdzie mężczyzna szalał z rozpaczy, bo zostawiła go narzeczona tuż przed ślubem. To był dla niego koniec świata. Ale jeszcze większy był jak - pisał dla jego matki. Matki, która powinna wiedzieć, że to nie koniec świata, że to sie zdarza, że karta się moze 10 razy odwrócić, że nie stracił ostatniej szansy, że życie to czasem kłody, strata, rozczarowanie, ze należy wziąć się w garść, stać się głuchym na komentarze sąsiadek i przede wszystkim nie przysparzać zmartwień swoją osobą synowi. To, ze syn nie radził sobie sytuacją to przez to, ze tak został zaopatrzony w system obronny przez własną matkę.
      • in133 Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 25.09.18, 21:19
        Nie uważam, ze należy rodziców potępić, odrzucić. Ale takie uzmysłowienie sobie pewnych ich błędów pomaga nabrać dystansu do naszych niedoskonałosci, wad, porażek. Łatwiej sie od nich odciąć, łatwiej pozbyc się ich ciężaru, ich cienia przy podejmowaniu decyzji, myśleniu o perspektywach.
      • karolink Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 05:20
        Nikt nie mówi, że nie ma znaczenia. Ma, ale zapisuje się gdzieś (dokładnie w ciele migdałowatym), gdzie nie ma możliwości tego wyartykułować i wydobyć, przejawia się to tylko w naszym codziennym funkcjonowaniu, tym bardziej powinno to niepokoić rodziców, którzy opiekują się niemowlakiem, ponieważ marne szanse, aby cokolwiek naprawić z tego okresu. Oczywiście można pracować nad skutkami, ale bynajmniej nie poprzez próbę wydobywania wspomnień z tego okresu. Późniejsze już uświadomione wspomnienia można jakoś przerobić, wyjaśnić, wytłumaczyć, ale tych wczesnodziecięcych się nie da. To dokładnie tak jak jest z życiem płodowym, nie pamiętamy go, ale ponosimy jego skutki tj. czy nasza rodzicielka dobrze się odżywiała, nie piła alkoholu, nie paliła itp. Jeżeli mama, rodzina, lub ktokolwiek będzie tak uprzejma i przytoczy to co się działo w naszym niemowlęctwie możemy sobie pewne rzeczy poskładać i pewne rzeczy przypisać w naszym zachowaniu do wydarzeń z wczesnego dzieciństwa. W innym przypadku pozostaje nam tylko radzenie sobie z następstwami jakie mają na codzienne życie i bynajmniej nie poprzez odwoływanie się do tego co ewentualnie mogliśmy przeżywać jako niemowlaki. W tym sensie można się zgodzić ze stwierdzeniem autorki tego wątku co przypisuje Witkowskiemu, ale ja bynajmniej nie odnalazłam w jego pracach takich stwierdzeń, ale że trauma we wczesnym dzieciństwie nie ma większego znaczenia niż trauma sprzed 5 lat, w tym sensie, że nie ma możliwości cofnąć się do niemowlęctwa by to przepracować, tylko tak jak z traumą sprzed 5 lat możemy tylko rozprawiać się ze skutkami, które są teraz, aktualne. Tak jest ze wszystkim. Miałaś ciężkie dzieciństwo, ja tak. Co da to, że sobie to uświadomisz i przepracujesz je na dłużej niż 5 minut. Nic? I tak przejdziesz do momentu, lub co gorsza co czasem się zdarza w psychoterapii, że nigdy do tego nie dojdzie, kiedy trzeba się będzie zająć aktualną sytuacją i układaniu sobie życia, pójściu do przodu. Ludzi nie obchodzi co się z tobą działo w dzieciństwie, pokiwają głową, politują się chwilę, a potem przejdą do tego co dzieje się tu i teraz, a jak będziesz drążyć będą od ciebie uciekać. Rozdrabnianie się nad dzieciństwem nie ma żadnego sensu. To strata czasu, no chyba, że ktoś tak chce i ma ochotę tracić czas w ten sposób. Można się zastanowić jak coś takiego ewentualnie wykorzystać. Ja np. jestem nadwrażliwa i wszędzie widzę zagrożenie, tak działa moje ciało migdałowate. Moja koleżanka bizneswoman, zupełnie jakby nieemocjonalna, zawsze stonowana i otwarta mówi, że to doskonałe narzędzie w prowadzeniu biznesu i zawiązywaniu nowych znajomości. Rozmawiamy o nowym potencjalnym kliencie i ja wysuwam masę możliwych zagrożeń jakie mi się nasuwają, nawet nie co do jego osoby, no, ale w jaki sposób może nas oszukać. Ona zawsze otwarta i gotowa do każdej współpracy przesiewa to sobie i tym samym pomaga jej to w upozycjonowaniu się po środku, nie bycia zbyt entuzjastyczną co do nowej transakcji. Stwierdziła, że bardzo jej to pomaga.
        • in133 Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 06:17
          Sama świadomość trudnego dzieciństwa to za mało. Ale jeśli po traumatycznych wydarzeniach dziecko trawi wstyd, poczucie winy, odpowiedzialność to psycholog może uświadomić ze dziecko nie jest odpowiedzialne za to co zrobili mu dorośli.
          • aaleksiss77 Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 08:47
            tez doszłam do wniosku. Odpowiedzialni nie tylko rodzica ale wszyscy ci którzy sie przyglądali tylko. I mam wyrąbane na jakiegoś trolla który będzie mi pie...ł o braku odpowiedzialności zbiorowej.
            Żyjemy w czasach gdzie nawet nieznajomość prawa nie jest tłumaczeniem. Nieprawdaż ?
        • aaleksiss77 Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 08:20
          cofam się nie tylko do własnego porodu. Światło lampy - przypomniałam sobie gdy pisałam tutaj i zobaczyłam w tv w jednym z filmów, lat 80 taką lampę na sali operacyjnej, matka miała cesarkę. Szok to był zwłaszcza fizyczny. Z ciepłego, ciemnego miejsca nagle ostre światło prosto w twarz i zimno. Cofam sie jeszcze dalej, chociaż logika, wiedza mi podpowiada, że to mogą być urojenia :D Ale jeżeli nie są - to Francja IX wiek i punkt " 0 " w chrześcijaństwie. Obie postacie kobiece, zapisały się dość wyraźnie w historii.
          • aaleksiss77 Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 08:36
            Moja matka sie wku...a, bo opisuje ze szczegółami nie tylko mieszkanie, kolor mebli ku... garnków ale i jej zachowanie względem mnie i nie tylko :D Relację moich rodziców. Tylko wtedy to wszystko chłonęłam bez oceniania bez weryfikowania. Reagowałam tylko uśmiechem, płaczem, poczuciem spokoju lub jego brakiem itp. itd.
            Czym sobie to tłumaczę? Ok, odniosę się fachowo Racjonalizuję :D Anomaliami anatomicznymi, chociażby tą, że mój mózg jest hmm dwie aorty doprowadzające krew do mózgu. Jedna jest cienka, za cienka z drugiej strony jakby natura chciała wyrównać za gruba, żadna z nich się nie mieści w standardach jak u większości, chociaż kobieta która robiła mi USG mówiła, ze spotkała się już z czymś takim. No i położenie tych zył ? Przy usuwaniu migdałów laryngolog ciachnęła mi i jedną i drugą bezcenne dusić sie własna krwią :D i mieć szwy w gardle :D dobrze, ze chociaż rozpuszczalne. Tak czy siak myślę sobie, że przez ta anomalie niedokrwienie mózgu z jednej strony, natomiast aż za bardzo z drugiej ? Nie wiem, nie jestem lekarzem aby móc odpowiedzieć na to pytanie. Ujęłam to tylko na logikę. Założenie hipotetyczne.
          • aaleksiss77 Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 08:44
            chyba dlatego tak walczyłam o naturalny poród tutaj. Myślę sobie, że te kilka godzin gdy dziecko się przemieszcza i nie ma tak bardzo ostrego światła w twarz na dzień dobry jest mniej szokowe dla dziecka. Zresztą myślę, że dziecko samo wie kiedy wyjść sobie na świat, samo wie kiedy jest gotowe. Dalej uważam, że cesarka powinna być ostatecznością. Też i ze względu na matkę, rana na brzuchu, zrosty itp.
              • aaleksiss77 Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 09:02
                no niekoniecznie, cała moja trojka urodziła się buzia do podłogi. Tu chodzi o te pierwsze kilka sekund po wyjęciu. Potem następuje adaptacja do panujących warunków, co jest naturalnym procesem. Jakiś troll sie dojebał tutaj do mnie, że sadystka jestem, bo cesarka=równa sie mniejszy ból.
                Tak bardzo ludzie są zjebani.
                Sadząc po swoich doświadczeniach raczej chyba jestem skłonna chronić i dziecko i matkę namawiając jednak na naturalny poród.
                Nie oceniam czy to wina NFZ itp. tylko opisuję.
      • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 10:51
        To o czym pisze herakles to klasyczny przykład z góry założonej krucjaty przeciw chorobie w poszukiwaniu "świętego grala" jakim jest traumatyczne przeżycie/przeżycia. Po prostu psychoterapeuci tak mają, że dla nich praprzyczyną zawsze musi być jakieś jedno boooom, pier...cie i nic innego nie wchodzi w grę, bo i przyczyny nie byłoby specjalnie do psychoterapii.

        Tymczasem życie jest jak zwykle bardziej nudne i nie tak spektakularnego jakby chciało się tego oczekiwać. Zarówno w moim, twoim jak i większości przypadków może być tak, że człowiek rodzi się z układem nerwowym bardziej narażonym na takie czy inne zaburzenie, do wyindukowania, którego wystarczy szereg stresowych sytuacji, jako pretekst do uaktywnienia się go. I nie muszą to być żadne cuda, wianki tylko wiele nieuchronnych sytuacji stresowych w naszym życiu - życiu każdego człowieka. Już sam poród może być dla dziecka wystarczającą "traumą", gdy przechodzi z jednego do drugiego środowiska naukowcy wyraźnie twierdzą, że jest to dla dziecka szok. No, ale taki powód psychoterapeutom nie wystarcza, bo urodzić przecież jakoś się musiało. A my też przechodzimy nad tym faktem do porządku dziennego, bo kto z nas pamięta własne narodziny?

        Takich stresujących sytuacji w życiu dziecka jest całe mnóstwo, które mogą stanowić wystarczający powód do wyindukowania takiego czy innego zaburzenia.
        • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 11:03
          Należy tu zaznaczyć, że poród u człowieka przebiega bardzo nietypowo w porównaniu z innymi gatunkami i z dużymi komplikacjami ze względu na zbyt dużą głowę dziecka, która nie mieści się luźno w miednicy matki.

          Ciąża u człowieka trwa wyjątkowo, krótko jeśli porównamy ją z ciążą u szympansów - najbliższych nam naczelnych. Tak, więc można powiedzieć, że okres noworodka jest dla człowieka wybitnie trudnym, stresującym i newralgicznym okresem w jego życiu już sam w sobie bez dodatkowych traum.

          Czasem bywa tak, że najciemniej jest pod latarnią, podczas gdy wszyscy skupiają się na poszukiwaniu nieistniejącego "świętego grala".
          • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 11:10
            A czasem jest tak, że zaburzenie uaktywni się w późniejszym okresie, na skutek nagromadzonych sytuacji stresujących (zwyczajnych, a nie traumatycznych) w całym życiu. Może działać to w ten sposób, że po prostu układ nerwowy zostanie zwyczajnie przeciążony, a konkretne przeżycie mogło stanowić tylko kroplę, która przechyliła szalę i to wszystko.
              • in133 Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 11:22
                "Dla wielu dzieci newralgicznym okresem jest już samo pójście do przedszkola czy do szkoły. Dla kogoś innego ta granica może leżeć jeszcze gdzie indziej, np. dopiero w dorosłości itd."

                jakie u ciebie wszystko proste
                  • kod_matrixa Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 26.09.18, 12:21
                    Oczywiście nie znaczy, że jest ona jakąś wyrocznią, ale należy się nią wspierać, bo w przeciwnym razie, reszta nauk wyglądała by dziś tak jak psychologia, w której uznaniowość i "widzimisię" jest w zasadzie bezkonkurencyjną metodą poznawania stanu rzeczy leżących w zakresie tej dziedziny.
                • herakles-one Re: Dziecinstwo nie ma znaczenia? 07.10.18, 11:34
                  In133. Dla powstania nerwicy nie każde nawet bardzo trudne przeżycie ma jednakową wagę.
                  U podstaw powstania każdej nerwicy leży poczucie niskiej wartości.
                  A to poczucie kształtuje się w relacjach z najbliższymi- rodzicami lub opiekunami. Ich nieakceptujący stosunek emocjonalny do dziecka oraz brak samoświadomości swojego zachowania w tym zakresie mogą istotnie to poczucie obniżać. Również konflikty między rodzicami wpływają na to poczucie.
                  Tak samo, nie wszystkie traumatyczne przeżycia z dzieciństwa powodują zaburzenia osobowości.
                  (Zaburzenia osobowości należy odróżnić od nerwicy, która jest zaburzeniem lękowym.)

                  Dziecko potrafi uporać się nawet z bardzo trudnymi prz