Urodziliśmy się dziećmi...

18.10.04, 08:51
Urodziliśmy się dziećmi...(dajmy na to, że wszyscy) z krzykiem i bólem
pojawiając się na tym świecie. Pamiętasz swoje dzieciństwo? Niewinność,
ciekawość, beztroska, spontaniczność i coś jeszcze...wiara. Wiara w dobro,
najbliższych, w dorosłych, całkowite im oddanie, wiara w ich mądrość.
I tak sobie dorastaliśmy.
Najpierw jako szczęśliwe, szczerbate 6-latki, głośno wyrażające radość i
zalewające się łzami w smutku. Potem jako 12, 13, 14-latki poznający świat
dorosłych, udający ich i dorosłymi się czujący mając świadomość bliskości
rodziców czy innych dorosłych. Więc, czy ktoś się kiedyś zastanowił, kiedy
sam stał się dorosły? I co to znaczy: być dorosłym? Czy wtedy gdy pierwszy
raz wziąłeś kieliszek do ust? Pierwszy papieros? Pierwsza randka rozbierana?
A może fakt bycia rodzicem tworzy nas dorosłymi? I gdzie wtedy odchodzi to
dziecko które jest w nas? A jeśli jest to jak je rozpoznać? Czy to oznacza,
że jesteśmy bardziej ufni, niewinni, ciekawi, spontaniczni i opierający się
na bliskości naszych bliskich?
I czy to dziecko w nas to oznaka, że jesteśmy zbyt mało dorośli? Jak wiele z
dziecka może w nas zostać abyśmy mogli się nazywać ludźmi dorosłymi? I aby
było to normą dopuszczalną?
A tak w ogóle, czy jest w nas to pragnienie posiadania w sobie dziecka? A
może są ludzie są TYLKO dorosłymi? Może nie ma w nich dziecka? Ale co wtedy,
co z nimi? Czy oni w pełni przeżywają swoje życie? Czy potrafią być
szczęśliwi? Przecież mówi się, że prawdziwe uczucia potrafią mieć tylko
dzieci, nieskażone życiem dorosłych. Skoro tak, to może my dorośli nie
potrafimy żyć w pełni?
A co z tymi którym nie dane było narodzić się dziećmi? Czy jako dorośli mają
szanse przeżyć dzieciństwo? I czy to oznacza powrót do piaskownicy? Ale to
już temat na następny post. Pomyśl o tym ile dziecka jest w Tobie...
Pozdr.Reni
    • q02121974 Re: Urodziliśmy się dziećmi... 19.10.04, 13:38
      Też sie nad tym zastanawiałam. myślę , że to głównie chodzi o zaufanie. dzieci
      są ufne z natury, życie nie zdążyło ich na tyle doświadczyć. człowiek dorosły
      jest ostrożny, zdystansowany, podchodzi i ucieka, bo się boi. ja np. chciałabym
      miec coś z dziecka (mam na myśli to pozytywne), chciałabym umieć zaufać, a jest
      to trudne.
    • alkmaar możesz to napisać trochę krócej ? 19.10.04, 15:20
      bo jakoś nie załapałem mesydżu.
      • Gość: reni6 Re: możesz to napisać trochę krócej ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 15:41
        nie moge krocej:) skup sie chlopie...
    • fnoll Re: Urodziliśmy się dziećmi... 20.10.04, 01:34
      nie sądzę by "dorosłość" miała w swej naturze "skażanie" czegokolwiek

      no choćby dlatego, że "dorosłość" przecież nie istnieje :) to nazwa tylko taka,
      no
      • Gość: malgo Re: Urodziliśmy się dziećmi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 01:39
        Dodam,ze nie wszystkie dzieci są ufne,
        bywają tez lękliwe.
        • reni6 Re: Urodziliśmy się dziećmi... 20.10.04, 09:56
          Mowiac o dzieciach nie mam na mysli wieku ,a cechy ktore charakteryzuja ten
          okres zycia. Bywa przeciez tak, ze malej istocie ktora pojawia sie na swiecie
          nie dane jest byc dzieckiem. I taki czlowiek nie ma w sobie dziecka ani w wieku
          dziecinnym ani w doroslym. No chyba ze...pod wplywem terapii lub innej pomocy.

          Niestety w naszym (czyt.polskim) spoleczenstwie dotychczas w wielu wypadkach
          dzieci nie mialy dziecinstwa w pelnym znaczeniu tego slowa. Dlatego tez
          dorastajac nie wchodzili w doroslosc bo od urodzenia w niej byli (oczywiscie
          mentalnie).

          A dlaczego tak sie dzieje?....moze kiedys do tego wrocimy:)
Pełna wersja