mmkaa11
25.05.19, 08:29
Terapia wewnetrznego dziecka - dosc popularny temat, a jako ze mam z tym wlasne doswiadczenia to moge przyznac, ze cos to daje.
Ja w ogole zauwazylam, ze my kobiety i matki, mozemy leczyc swoje wewnetrzne zranione dziecko niejako przy okazji wychowywania wlasnego rzeczywistego dziecka, od samego przyjscia dziecka na swiat. Cala ta pielegnacja ciala, czulosc, rozwoj empatii i troski o druga istote pomagaly mi uczyc sie wyrazania uczuc i emocji, uwaznosci, odpowiedzialnosci. Dorastam wraz z moim dzieckiem. To jest prawdziwa i naturalna droga uleczenia nas i to bez kosztow terapii.
Jakis czas temu przechodzilam dodatkowo poglebiony proces odzyskiwania kontaktu z wewnetrznym dzieckiem. Mialam duzo snow o ciazy, dzieciach, przyszedl do mnie tez taki wiersz:
Oko jaźni
Patrzyło na drzwi
Stare drzwi z łuszczącą się farbą
W kolorze beżowym, neutralnym
Potem zrozumiałam, że był to kolor mojej skóry
Drzwi i klamka widziane przez okrąg
Tak patrzy jedno oko
Po otwarciu siebie
Za drzwiami do samej siebie
Ukazałam się sobie Ja
Wcześniej ukryta
Czasami ta druga siadała w kącie, wyła, traciła rozum, traciła czucie
Oddzielałam się zawsze od niej
zostawialam ją
sama wędrując w swiecie ducha
Wlaczylam w ten proces intuicyjnie: odzyskiwanie wspomnien o mnie samej, odnalezienie zdjecia z dziecinstwa, duzo uczuc - placzu, wspolczucia, na koniec zabawe taka jakiej nie bylo mi wolno - pluskanie woda jak dziecko bez zwracania uwagi ze cos zaleje.
W tym czasie ogladalam tez film o integracji osobowosci wielorakiej - Trzy oblicza Ewy.
Stalo sie po tym procesie cos takiego, ze pojawila sie wyraznie we mnie dorosla czesc i coraz czesciej ona przejmuje dowodzenie, nie ulegam juz tak mocno emocjom i stalam sie jak nigdy wczesniej silna i odwazna.