Gość: Martyna
IP: 65.223.159.*
22.04.02, 22:00
Witam.
Kiedys gdzies przeczytalam bardzo madre zdanie , ktore nawet z powodzeniem
probuje wcieli w zycie.
..." Pokochaj samego siebie, jesli nie potrafisz pokochac zmien to czego nie
kochasz, jesli nie mozesz tego zmienic- zaakceptuj..."
Ja rozumiem akceptacje bardziej intuicyjnie niz rozumowo po prostu czuje, ze
cos akceptuje . Jest ona pewna zgoda na cos co nie jest perfekcyjne lub
dokladnie takie jakie bysmy chcieli ale godzimy sie na to moze bez wielkiego
entuzjazmu ale i bez zalu, po prostu przyjmujemy stan rzeczy .
Akceptacja jest tez dla mnie prawdziwa sztuka bo trudno jest zaakceptowac np
samego siebie czy tez przeciwnosci losu , na ktore nie mamy wplywu i czasami
mina latami zanim cos zaakceptujemy.
Akceptacja jest dla mnie wyborem - zycie przeciez nie jest sprawiedliwe, jedni
maja trudniej drudzy latwiej niewazne czy zasluguja czy nie ale to my wybieramy
czy zaakceptujemy to czego nie zmienimy np chorobe.
Akceptacja jest tez koniecznoscia bo jesli nie zaakceptujemy tego co jest
niemozliwe do zmiany czeka nas zycie pelne frustracji, zamartwiania sie ,
czasem zlosci na siebie samego i na swiat.
A czym dla Was jest akceptacja, czy latwo Wam ona przychodzi ? Czy wogole ma
znaczenie?
Pozdrowionka