Bajki...nauczanie czy szok?

22.04.02, 23:08
W dzieciństwie bardzo lubiłam bajki, bujdy, bajania.

Do czasu, aż Mama przeczytała mi baśń o " Dziewczynce z zapałkami".
Do dzisiaj pamiętam moją rozpacz z powodu niezawinionego nieszczęścia tego
dziecka. Cierpiałam ,jakbym to ja marzła na mrozie z pudełeczkiem w ręce,
którego nikt nie chce kupić.

Od tego czasu nie pozwalałam już opowiadać sobie bajek. Szybko nauczyłam się
czytać i nie sięgałam więcej do bajek smutnych i okrutnych.

Dopiero konieczność przebrnięcia przez lektury szkolne zmusiła mnie do
czytania "Janka Muzykanta", "Anielki" itp i znowu przeżywałam tę samą rozpacz,
co we wczesnym dzieciństwie przy "Dziewczynce z zapałkami".

Powiedzcie mi, czy zasadnym jest karmienie małych dzieci takimi okrutnymi
bajdami?
Czy podobnie przeżywaliście takie lektury?

Moich dzieci nie karmiłam takimi bajkami, mimo to wiedzą ,że świat nie jest
różowy. Dowiedziały sie o tym stopniowo, bez terapii szokowej, która moim
zdaniem bardziej zaszkodzi, niż czegokolwiek nauczy.

A bajkę "O czerwonym Kapturku" uważam za najbardziej głupią ze wszystkich,
jakie kiedykolwiek słyszałam. Opinii tej nie zmieniłam od 4 roku zycia :)

Ta_
    • Gość: inka_s mimo wszystko IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.04.02, 23:24
      A ja czytam i opowiadam różne bajki moim dzieciom - choc akurat raczej kanon
      Czerwony KApturek, Kopciuszek, Śnieżka... Braci Grimm omijam szerokim łukiem!
      Andersena też ostrożnie włąśnie dlatego ze smutny i dzieci mi się żalą.
      Te baśnie powstały w innej rzeczywistości - ale wypada by je znać, chocby po to
      by jako człoiwek dorosły wiedzieć o czym mowa.
      A czy współczesne "baśnie" są lepsze? Bardzo lubię fantastyke i fantasy i dobre
      s-f - al eto raczej dla dorosłych...
      Można się zastanawiać czy Potteromania jest lepsza od Andersenomanii - al ew
      zasadzie o gustach nie ma dyskusji. W książkach też - jedni lubia romansidła a
      inni bajki braci Grimm.
    • Gość: roseanne Re: Bajki...nauczanie czy szok? IP: 65.92.121.* 22.04.02, 23:38
      bajki, bajki bajki
      uwielbialam, lubie nadal.
      Czytam swoim dzieciakom, wybiorczo.
      Lubie bajki La Fontaina, z oryginalnym zakonczeniem. "CZerwony kapturek" konczy
      sie w momenice wielkiego HAPSA, zaden lesniczy sie tam nie plata.
    • Gość: kluba1 Re: Bajki...nauczanie czy szok? IP: *.we.client2.attbi.com 22.04.02, 23:49
      Zgadzam sie !!! Pinokio i scena gdzie on puka do domku i dostaje odpowiedz ze
      w domky wszyscy sa umarli i pozniej strach bo nie mogl uciec - przesladowalo
      mnie to po nocach przez lata !! Dlatego zaczelam czytac ksiazki " dorosle"
      (spokojnie!! mowie tu o "W pustyni i w puszczy") gdy mialam 6 lat. Do Pinokio
      nigdy nie wrocilam !!! Dzieci nie mam, ale na pewno nie dala bym im
      ksiazki "dla dzieci " do reki nie przeczytawszy jej uprzednio. A "Alicja w
      krainie czarow"......tez wcale nie bylo "czarujaca" opowiastka !! Ilez tam bylo
      strachu i przemocy !!!!
    • kwieto Re: Bajki...nauczanie czy szok? 23.04.02, 00:27
      Z tymi bajkami nie do konca tak jak piszesz. Np. owa "glupia" bajka o czerwonym
      kapturku. Slyszalem jej interpretacje jako alegorie zycia kobiety. Zaczyna
      wedrowke z domu, od bycia dziewczynka, konczy u babci - czyli jako staruszka.
      Ciemny las, to zycie pelne niebezpieczenstw, lekow, zwidow. Ale jest tez
      sciezka - droga zyciowa. Jest tez dwoch mezczyzn - pierwszy to wilk. On zwodzi,
      wykorzystuje, bawi sie kobieta by w koncu ja zniszczyc (pozrec). Takich
      mezczyzn sie nalezy wystrzegac. Jest tez drugi mezczyzna - gajowy. On jest
      osoba opiekuncza, chroniaca, dbajaca o dobro Czerwonego Kapturka - i to jego
      rozsadna kobieta powinna wybrac za meza... Nie pamietam jakie znaczenie mial
      koszyk? Bagaz doswiadczen, wyniesiony z domu? Wsparcie rodzicow (bo w srodku
      bylo jedzenie)? W kazdym razie, ta alegoria jest bardzo trafna, to musze
      przyznac.

      Z kolei "brzydkie kaczatko" to alegoria dojrzewania i pochwala dla
      indywidualnosci - nawet dziecko uznawane za brzydkie czy wyrozniajace sie (in
      minus) z grupy, moze stac sie wspaniale i podziwiane.

      Dziewczynki z zapalkami nie pamietam, wiec nie pokusze sie o interpretowanie
      utworu :"))
      • kropel Re: kwieto 23.04.02, 00:55
        Tylko, że przy tak dogłębnych interpretacjach kwieto,ciężko powiedzieć , by
        było to bajki dla dzieci hm?
        • Gość: Kulka Re: kwieto IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.04.02, 01:38
          Wiek XX bywa nazywany wiekiem dziecka.Wcześniej nie zajmowano się tyle
          dziećmi,a pojęcie literatury dziecięcej w ogóle nie istniało.Bajki były
          opowiadane a potem pisane czy spisywane dla dorosłych.Trudno więc się dziwić że
          obfitowały w sceny mrożące krew w żyłach.
          Gdzies kiedys przeczytałam taką teorie,że dziecko potrzebuje tzw.bezpiecznego
          strachu /dorosły zresztą również/,żeby poczuc że jest bezpieczne,dlatego
          horrory mają takie powodzenie, jak sie wychodzi z kina po czymś takim, to świat
          wydaje się taki przytulny i bezpieczny,nie?
          • kropel Re: kwieto 23.04.02, 01:40
            Zobasz sobie obecne, "pro dziecięce" bajeczki w telewizji, aż się zdziwisz, ile
            w nich przemocy
            • Gość: mariposa czego ucza bajki? IP: *.biz.mindspring.com 23.04.02, 02:00

              dla mnie najsmutniejsze jest to, ze juz od malego dzieci ucza sie, ze DOBRA
              krolewna jest PIEKNA i MLODA, a zla czarownica STARA i BRZYDKA.
              kult urody. nie wiem czy zbadano juz jaki to ma wplyw na to, ze 2/3 osob
              podejdzie do kasy, ktora obsluguje mloda blondynka, ale moze jakis ma...

              a brzydkie kaczatko i Kopciuszek nie sa czasami karmieniem malych dziewczynek
              zludzeniami, a pozbycie sie ich moze byc bolesne...
              • ta_mar_ta Re: czego ucza bajki? 23.04.02, 19:07
                Gość portalu: mariposa napisał(a):

                > dla mnie najsmutniejsze jest to, ze juz od malego dzieci ucza sie, ze DOBRA
                > krolewna jest PIEKNA i MLODA, a zla czarownica STARA i BRZYDKA.
                > kult urody.

                Dodam, że ta piękna , młoda i dobra jest ZŁOTOWŁOSA, a ta stara i brzydka
                przeciwnie. I tak nowe pokolenia wtłaczamy w stereotypy i trujemy młode mózgi
                czytając takie bajki.
                Potem oglądamy film " Mężczyźni wolą blondynki" już przekonane (niemal) ,że tak
                jest naprawdę.

                Ta_
                • Gość: roseanne Re: czego ucza bajki? IP: *.sympatico.ca 23.04.02, 20:29
                  ta_mar_ta napisał(a):


                  > Dodam, że ta piękna , młoda i dobra jest ZŁOTOWŁOSA, a ta stara i brzydka
                  > przeciwnie. I tak nowe pokolenia wtłaczamy w stereotypy i trujemy młode mózgi
                  > czytając takie bajki.
                  > Potem oglądamy film " Mężczyźni wolą blondynki" już przekonane (niemal) ,że tak
                  >
                  > jest naprawdę.
                  >
                  > Ta_

                  Ejze, hola
                  Krolewna Sniezka ma, ze zacytuje z pamieci
                  "skore jak snieg
                  usta jak krew
                  a wlosy CZARNE, jak kruk"
                  prosze uwaznie czytac bajki
                  pozdrawiam
                  • ta_mar_ta Re: czego ucza bajki? 24.04.02, 20:23
                    Gość portalu: roseanne napisał(a):


                    > Krolewna Sniezka ma, ze zacytuje z pamieci
                    > "skore jak snieg
                    > usta jak krew
                    > a wlosy CZARNE, jak kruk"

                    Prawda, dziekuję za przypomnienie, no cóż, pamięć nie ta.
                    Przyznasz jednak, ze to chyba wyjątek.
                    Księżniczki z bajek są złotowłose.
                    Bajek słuchają także chłopcy, a potem "wolą blondynki" ;)

                    Pozdrawiam serdecznie,
                    od 3 dni złotowłosa
                    Ta_
                    • Gość: roseanne Re: czego ucza bajki? IP: *.sympatico.ca 24.04.02, 20:26
                      jak sie chce byc KROLEWNA....
                      to trzeba byc zlotowlosa
                      pozdrawiam
                      falszywa ruda
      • ta_mar_ta Re: Bajki...nauczanie czy szok? 23.04.02, 19:38
        kwieto napisał(a):

        > Z tymi bajkami nie do konca tak jak piszesz. Np. owa "glupia" bajka o czerwonym
        > kapturku. Slyszalem jej interpretacje jako alegorie zycia kobiety.

        Owszem, drogi Kwieto, mogę teraz, jako dorosła i z niemałym bagażem ;) kobieta
        interpretować sobie takie bajki do woli i z intelektualną przyjemnością mniejszą,
        czy większą.
        Pamiętam jednak swój strach, ba, przerażenie, gdy jako małe dziecko dowiedziałam
        się, że wilk połknął Babcię i zaraz pewnie zje na deser Czerwonego Kapturka.

        Doprawdy nie wiem , czy współcześnie bogatsi o wiedzę z zakresu psychologii i
        pedagogiki powinniśmy nadal dzieci paść takimi "straszydłami" ?

        > Dziewczynki z zapalkami nie pamietam, wiec nie pokusze sie o interpretowanie
        > utworu :"))

        Dziewczynka stoi na mrozie i chce sprzedać za parę grosików zapałki ( jest bardzo
        biedna i głodna), trzyma zapałki w zmarzniętych rączkach i nikt tych zapałek nie
        kupuje. Zatem , myśli mała Ta_ i inne dzieci, będzie tak stała głodna i
        zziębnięta ! Niech wreszcie ktoś te zapałki KUPI! denerwują się dzieci, ale nikt
        nie słucha i dziewczynka zamarza. Tak z grubsza tę bajkę pamiętam.
        Dla malucha - horror.

        Może teraz , gdy w każdej kreskówce krew leje się obficie, dzieci czują inaczej.
        O przepraszam, nie wzięłam tego pod uwagę. Moje dzieciństwo to historia :))

        Ta_

    • aka11 Re: Bajki...nauczanie czy szok? 23.04.02, 08:40
      Polecam "O znaczeniach i wartościach baśni" Fritjof'a Capry bodajże, ale pewna
      autora na 100% nie jestem, bo czytałam to z dziesięć lat temu. Ciekawych rzeczy
      się mozna dowiedzieć na temat odbioru w podświadomości takich bajek typu
      Andersena czy braci Grimm. Właśnie to wszystko o czym mówicie tam m.in. jest.
      Niektóre bajki są jak koszmarne filmy. I napewno nie dla dzieci, jeśli nie mają
      potem płakać po nocach ze strachu i mieć urazów na większość życia.
    • wredna2 Re: Bajki...nauczanie czy szok? 23.04.02, 20:06

      Bajki zawsze opowiadala mi Babcia, z ktora we " wczesno-bajkowym dziecinstwie"
      dzielilam pokoj,
      a opowiadane zawsze tuz przed snem sprawialy , ze nie moglam sie wprost
      doczekac, kiedy wreszcie pojde spac...

      Babcia znala ich duzo, ale ja przewaznie chcialam bajke " O zelaznym wilku..."

      dzis juz nawet nie pamietam jej tresci i nigdy nie znalazlam jej
      w zadnym zbiorku z bajkami...
      / moze ktos z Was ja zna, bede zobowiazana za przypomnienie?!/

      wtedy lubilam sie bac, a ten strach wcale nie byl taki straszny...
      bo obok byla Babcia, do ktorej moglam sie przytulic...zreszta i tak zasypialam
      w trakcie opowiadania...

      dopiero gdy chcac sama wypelnic dziejawa misje "bajko-klety" zaczelam czytywac
      bajeczki mojej corce
      tarafilam na "tfu-rczosc" pani Danuty Wawiłow...m in. o obcinaniu paluszkow
      dzieciom za kare... i na japonska bajeczke " Oj biada biada,ktos obcy tutaj
      sie skrada... " najpierw porwał mnie smiech pusty,a potem litosc i trwoga..."

      ale poniewaz moja corka juz w wieku 5.5 roku " rzucila sie" z dzika pasja na
      K.Maya " W Kordylierach" problem niejako sam sie rozwiazal.

      A ja do dzisiaj mam w bibloteczce ulubiony , mocno sfatygowany , zbiorek bajek
      sprzed lat pt." Za gorami za lasami" ,ktory regularnie, raz na 2-3 lata, czytam
      od deski do deski ... bo

      wrednie

      lubie..
    • Gość: Ania Re: Bajki...nauczanie czy szok? IP: *.tvsat364.lodz.pl 23.04.02, 20:23
      Wydaje mi się że dzieci powinno się stopniowo wprowadzać w realny swiat. Małe
      dzieci rzeczywiście bardzo przeżywaja okrucieństwo na swój sposób. Jednak
      pokazuj,ąc bajke w telewizji czy czytając z książeczki trzeba uspakajać
      wyjaśniając niektore rzeczy. Nie powinno0 się dziecko zostawiać samo przed
      telewizorem, wiele pokazywanych scen trzeba od razy tłumaczyć.
      Kiedy mój syn był mały np scenę gdzie wali się budynek i giną ludzie
      komentowałam ze to tylko film i ci ludzie zaraz wstaną , mówiłam to z uśmiechem a
      on bardzo obserwował jak ja reaguję na drastyczne sceny i nie bał się. Sam
      komentował później że krew to tylko farba.
      Nie miewał koszmarnych snów
      do dzisiaj jest spokojnym chłopcem.

      Taką wymiśliłam metodę i chyba się sprawdziła.

      • Gość: kamfora Re: Bajki...nauczanie czy szok? IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 24.04.02, 20:35
        Gość portalu: Ania napisał(a):

        > Nie powinno0 się dziecko zostawiać samo przed
        > telewizorem, wiele pokazywanych scen trzeba od razy tłumaczyć.
        > Kiedy mój syn był mały np scenę gdzie wali się budynek i giną ludzie
        > komentowałam ze to tylko film i ci ludzie zaraz wstaną , mówiłam to z uśmiechem
        > a
        > on bardzo obserwował jak ja reaguję na drastyczne sceny i nie bał się. Sam
        > komentował później że krew to tylko farba.

        Prawde mowiac - mam mieszane uczucia co do tej metody...Tak jak do ogladania
        przez dzieci scen bicia, gdzie np po serii ciosow facet wstaje z usmiechem
        i...cokolwiek. Potem dzieciak nie zdaje sobie sprawy, ze ktos uderzony w ten sam
        sposob "w realu" - juz nie wstanie...I na nic wyjasnianie rodzicow, ze to "na
        niby"...Tak mi sie zdaje.

        A bajki lubilam. Przeczytalam wszystkie dostepne w okolicznych bibliotekach :-)
        (A plakalam najbardziej nad "Sercem" Amicisa - taki zbior opowiadan)



        • Gość: dodo Re: Bajki...nauczanie czy szok? IP: 209.226.65.* 24.04.02, 20:57
          do mnie tez jakos nie przemawia mowienie dziecku "to tylko farba czy ketchup",
          bo kiedy farba to farba ale kiedy prawdziwa krew to prawdziwa krew. i smierc,
          i nieszczescie, i okrucienstwo czyli ogolnie swiat taki jaki jest.
          dzieci same z siebie potrafia zreszta byc bezmyslnie okrutne lub zlosliwe
          i wlasnie bajki daja szanse na podawanie przykladow, ze okrucienstwo
          i zlosliwosc bywaja ukarane a dobro powinno zwyciezac itd. bo taka juz natura
          bajki, prawda? zeby byl ten happy end.
          w ogole to ja jestem wrogiem tv tak pewnie do jakiegos 8-10 roku zycia. nie
          widze potrzeby oswajania dziecka z tym wlasnie medium, uwazam ze jesli juz
          koniecznie jakis monitor to zdecydowanie lepszy jest komputer z rozsadna gra
          lub pojscie do kina na fajny film.
          tv ma wartosc wtedy, gdy ja ma czyli gdy juz cos mozna pojac z discovery
          channel albo z news, reszta to najczesciej albo zapychacz czasu, albo to samo,
          co mozna np. w kinie lub w ostatecznosci na video lub dvd, ktore opieraja sie
          na indywidualnej selekcji.
          co zas do bajek czytanych lub opowiadanych, to kazda kultura lubuje sie
          w okrutnych historiach o zabijaniu, obcinaniu tego czy tamtego, zostawianiu
          dzieci w lesie lub umieraniu rodzicow. mialam okazje nasluchac sie bajek
          afrykanskich i inuickich - idee i motywy te same czy to w sloncu, czy
          w sniegu :-) moze to ma jednak jakis sens - kto wie?
          • Gość: Ania Re: Bajki...nauczanie czy szok? IP: *.tvsat364.lodz.pl 25.04.02, 15:34
            Witam
            W przypadku mojego syna ta metoda sie sprawdziła, to co pisałam to mała
            cząstka mojej pracy nad nim.
            Nie ma chyba jednej metody i trzeba każde dziecko wychowywać indywidualnie, ale
            i tak każdemu rodzicowi wydaje się że najlepiej wychowuje swoje dziecko i
            dopiero po latach zauważamy ile błędów popełnilśmy.
            Pozdrawiam
            Ania
Inne wątki na temat:
Pełna wersja