Dodaj do ulubionych

czy w życiu należy rozpychać się łokciami?

14.01.20, 23:11
Kolejny filmik podrzucam. Możecie od 15min obejrzeć, jeśli wydaje sie za długi.

m.youtube.com/watch?v=BhKQhnal1l0
Fajnie jest mieć nadzieję, że wszystko ma sens i dzieje sie nie przez przypadek.

Przy okazji podzielę sie z wami kolejnym postanowieniem na 2020: Podziękować za to, co mnie spotkało w 2019, zamknąć etap i otworzyć na nowe. No wiec zaczynam byc ciekawa jakimi ścieżkami mnie ten rok poprowadzi i za co będę dziękować za rok.
Obserwuj wątek
    • afq Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 15.01.20, 09:34
      obejrzałem cały

      rozumiem o czym mówi, mam podobne jeśli nie te same przemyślenia
      to nawet trochę zaskakujące było kiedy słuchając co mówi myślałem "o..w zasadzie mówi o sile wyższej" a po chwili własnie to pada na ekranie, "o..no tak, oczywiście że jakąś elastyczność trzeba mieć" i za chwilę i to pada

      dwie rzeczy mi się w trakcie zapaliły w głowie które nie padły na ekranie
      kiedy wyznaczałem cel, wytyczałem sobie drogę, napotykałem przeszkody do pokonania
      walczyłem, by je pokonać, o tym mowa jest
      ale nie ma mowy o tym, że ten moment, pokonywania, a zwłaszcza pokonania.. to daje również emocje
      podobnie jak porażka w walce, sama droga daje emocje. problem w tym ze właśnie często silniejsze niż samo osiągnięcie celu
      wydaje mi się że to może być uzależniające, uzależniająca może pokonywanie drogi pełnej przeszkód, osiągnięty cel na tym tle jest blady

      a druga sprawa.. nie wiem do końca jak rozumieć "życie ma dla mnie lepszy plan"
      mi bliżej jest do myślenia że jestem malutkim kawałkiem wszechświata, tak małym że życie/wszechświat kompletnie mnie nie zauważa i żadnego specjalnego planu dla mnie nie ma,
      mogę się zgadzać na to co spotkam żyjąc, albo próbować stawiać na swoim co jednak zwykle w ostatecznym rozrachunku i tak się nie zdarza w 100%

      nie mieć oczekiwań, przyjmować to co spotykam, tyle jakiś czas temu do mnie dotarło i w sumie o tym tu mowa
      nie zawsze mi się to udaje :-) ale ma to sens
      moje noworoczne postanowienie "nie zbuduje w tym roku domu" właściwie ten film najlepiej je tłumaczy
      złapałem siebie na wytyczaniu sobie sztywnej drogi, no nie, nie będzie tak :-)


      --
      cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
      • yadaxad Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 15.01.20, 13:15
        Dla mnie - żałosne. Przynajmniej zrobiłam jej dobrze, bo ma kliknięcie więcej. Co do przypadków, to nie wyrastają jak grzyby, są o tyle nieprzypadkowe, że są konsekwencją splotu wydarzeń i mają swój logiczny efekt. Ale ludzie w ten efekt wpadają przypadkowo i żadna siła wyższa z dbania o ludzki los nie zaprowadziła do samolotu ostatnich ofiar. Choć podobno życie pozagrobowe jest ważniejsze od ziemskiego i siła wyższa o nich zadbała, co dla nich najlepsze. A o te kolanka, to też siła wyższa u większości ludzi nie za bardzo dba. A że stanowisko, sława, pozycja nie jest powiązane z uczuciem szczęścia, tylko satysfakcji, która jest momentalna i nie ma długiego trwania wobec nadchodzących zadań, to też żadna wyjątkowa prawda.
        • na_deszczu Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 15.01.20, 14:07
          Dla mnie istotny jest tu sens a nie forma.

          Mam duzo wyrozumiałości dla ludzi, którzy w taki moze nieco dziecinny sposób jak z tymi kolankami próbują sobie cos układać. Mnie przy tym fragmencie pojawiły sie w głowie obrazy roznych zbiorek pieniędzy na rzecz dzieci, którym coś rośnie jednak nie tak jak powinno - ale to pewnie byl taki skrót. Poza tym uważam ją za dojrzałą kobietę, tak jak dla mnie dojrzali sa idealiści choć wyśmiewani pewnie dopoty nie zjednoczy nas wspólny wróg jak jakas zagłada. Ale to innszy temat.

          Dla mnie istotą jest to, ze nie warto żyć dla konkretnego celu, spalać sie dla niego i własnego życie. Ze mozna czasem pewne cele realizować w inny sposób niż by sie nam mogło z początku wydawać. Mozna po cichutku układać kolejne ziarnka piasku jak mrówka, ze nie trzeba silą, przemocą, autorytarnie aby byl efekt - choc fakt dłużej to trwa, ale solidniej zbudowane, bo nie "wbrew". I budujące jest to, ze ludzie widza w tym sens, w tych drobinkach. Nie zniechecaja sie.

          Mnie ten film tez pokrzepia. Ze skoro nie mam w sobie dużo sil, ambicji, determinacji aby jasno wytyczyć cel i dążyć. To jest jakiś sens w tym kluczeniu, czasem zdobywaniu czegoś zupełnie innego.

          Jeśli chodzi o to czy nasze życie jest przypadkowe czy rządzi nami przeznaczenie to pewnie tego nie rozstrzygniemy w tym watku. Ale jeśli czas nie jest linearny, to mozemy we wszystko wierzyć i wszystko podważać. Czasem cos moze mieć sens tak po prostu dla pewnego naszego przebudzenia, ktore ułatwia życie bo pozwala zrozumieć itp.


          • afq Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 15.01.20, 14:33
            na_deszczu napisała:

            > Dla mnie istotą jest to, ze nie warto żyć dla konkretnego celu, spalać sie dla
            > niego i własnego życie. Ze mozna czasem pewne cele realizować w inny sposób ni
            > Mozna po cichutku układać kolejne ziarnka piasku jak mrówka, ze nie trzeba silą, przemocą, autorytarnie aby
            > byl efekt - choc fakt dłużej to trwa,

            no więc właśnie wcale nie na pewno dłużej


            --
            cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
          • yadaxad Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 15.01.20, 18:19
            Nie chodzi mi o prostotę porównań, bo proste przyrównania bywają skuteczne. To myśl przewodnia jest infantylna. A może być i szkodliwa. Choć przypuszczam, że płytkość tej "filozofii" nie pozwala na takie zaangażowanie, by wyprało komuś mózg, jak to bywa przy inteligentniejszych guru.
            • na_deszczu Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 15.01.20, 19:31
              Yadaxad nie mam pretensji o surową ocenę. Myślę ze z racji tego, ze wydajesz sie zwolenniczką przepracowania i terapii masz alergie na tego rodzaju "guru". Gdzieś czytałam ze Agnieszka Maciąg tez została skrytykowana, bo wyzwoliła sie z chęci terapeutyzowania i stworzyła"własny świat" i odnalazła w nim spokoj i szczęście. Myślę ze rozwój duchowy moze przebierać rozne formy. Ja bym sie nie odnalazła w sterapeutyzowanym świecie, gdzie nie ma ludzi tracacych czasem kontakt rzeczywistością. Z reszta i tak jest ich malo i ciężko trafić. A może sie ukrywają z obawy o posądzenie o infantylność i brak rownowagi.
              • yadaxad Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 15.01.20, 20:37
                Nie zaganiam na terapię. Terapia nie czyni cudów i również może być bezużyteczna. Nie rozdzielam duchowości od wiedzy. Ale wpędzanie się we własny uduchowiony świat na podstawie błędnych rozeznań grozi w efekcie potrzebą koniecznej terapii i to jak w terapii bywa, niekoniecznie skutecznej. A pani P. po prostu plecie, przynajmniej w tym otwarciu.
                • yadaxad Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 15.01.20, 22:10
                  Na przykład dążenie do nieustającego spokoju i szczęścia jest niemożliwe, bo to są stany w których się bywa, a nie trwa i ich odczuwanie jest możliwe przez ich ograniczoność. Tak jak nieustający orgazm jest nieprzyjemnym stanem chorobowym i dręczącym, a nie przyjemnością. To co przynosi satysfakcję z życia, nawet przy zdarzeniach nieprzyjemnych jest aktywność , poczucie sensu, zrozumienie i rozumienie tego co w nas i wokół nas. I aktywność w poszerzaniu tej wiedzy, też daje satysfakcję, choć sama wiedza nie musi akurat spełniać naszych wyobrażeń, jak chcielibyśmy by było. Dobrze jest, deszczowa, że szukasz, to z pewnością rozszerza horyzonty, tylko wobec tego nie jesteś uczniem, ale oceniającym, a nauczysz się z refleksji nad tym co ci podają.
        • afq Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 15.01.20, 14:31
          yadaxad napisał(a):

          > Co do przypadków, to nie wyrastają jak grzyby, są o tyle nieprzypadkowe, że są
          > konsekwencją splotu wydarzeń i mają swój logiczny efekt. Ale ludzie w ten efekt
          > wpadają przypadkowo i żadna siła wyższa z dbania o ludzki los nie zaprowadziła
          > do samolotu ostatnich ofiar.

          no jasne, siła wyższa itd.. tak jak pisałem.. nic nigdzie mnie nie prowadzi za rączke
          siła wyższa, wszechświat się na mnie nie skupia

          a co do przypadków..
          konsekwencja splotu wydarzen mająca swój logiczny efekt...

          splot przypadkowych wydarzen logiczne konsekwencje ma
          ale sam splot przypadkowy jest
          przynajmniej dla mnie

          dla p.Pawlikowskiej chyba nie
          ale w sumie to drugorzędna sprawa w tym filmiku
          istotą chyba jest to, że wyznaczając sobie cel, obierając droge
          uparcie nią idąc
          łatwo się zamknąć na nieprzewidywalne zmienne, które niemal na pewno spotkamy
          i w których mozna zobaczyc przeszkody
          a niepotrzebnie

          a te nieprzewidywalne zmienne.. czy je ubierzemy w jakąś filozofie czy nie
          nie o to chodzi





          --
          cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
        • meela Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 16.01.20, 23:28
          Tak jest świat urządzony, że silniejsi wypychają słabszych i to nie tylko w korpo. Myślę, że sztuką jest znalezienie swojego miejsca na ziemi i nie porównywanie się do kogoś (czy wyżej, czy lepiej, czy mądrzej...). Jak mi dobrze, to nie ważne gdzie.
          Filmiku nie wysłuchałam, to się nie wypowiadam.
          • yadaxad Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 19.01.20, 14:35
            Sprawność nie oznacza prosto rozumianej siły. Gdyby tak było świat by był pełen tępych mięśniaków, którzy zawsze wyeliminują bezrefleksyjnym walnięciem w łeb. Powiedzenie, że świat jest tak urządzony, że silniejsi wypychają słabszych, to uproszczenie wiodące do błędnych wniosków i przekłamanych prawidłowości, kończących się totalną katastrofą, a nie postępem.
            • na_deszczu Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 19.01.20, 16:16
              Myślę yada, ze swiat pędzi do takiej katastrofy właśnie przez myślenie, ze ludzkość funkcjonuje jedynie na zasadzie wzajemnego dziobaniam. A pcha nas do tego dziobania ciągłe, wzajemne podsycanie żądzy władzy, pieniędzy, kosztownego luksusu.

              Zamiast dostrzec nadmiar, którym można obdarować, doskwiera nam ciągły niedostatek.

              Myślę ze to ważne jakie komunikaty wyrazamy na glos, zwłaszcza w obecności dzieci, ktore funkcjonowania w świecie sie uczą. Warto nie wpajać im ze życie to dzungla, bo to do egocentryczności prowadzi i lęku o poczucie bezpieczeństwa, a także lęku polaczonego z ego (byle tylko nie dać sie "ostrzyc"). Gdy ja mojemu synowi wrzucam do sniadaniowki słodycze, to zawsze wrzucam więcej, aby sie podzielil z innymi. To jeden z przykładów, gdy wpajam mu poczucie odpowiedzialności za innych i solidarność. Moze naiwna sie wydaję, sądząc, ze to ważne dla jego życia wartości w dzisiejszej rzeczywistości. Ale dzięki temu zyje w harmonii z sumieniem.
              • meela Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 20.01.20, 09:07
                "Warto nie wpajać im ze życie to dzungla, bo to do egocentryczności prowadzi i lęku o poczucie bezpieczeństwa, a także lęku polaczonego z ego (byle tylko nie dać sie "ostrzyc")."

                Przesada w każdą stronę jest niedobra. Myślę, że mądry rodzic tłumaczy rzeczywistość i pokazuje różne odcienie. A z dżunglą, prędzej, czy później dzieci spotkają się same. Świat niestety nie jest pełen kontemplujących buddystów.
                • na_deszczu Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 20.01.20, 22:07
                  Juz przedszkolak spotka sie z niesprawiedliwościa czy agresja ze strony innych. Nie da sie dziecko wychować w bańce. Nie mam tv, ale czesto rano gra radio. Syn rejestruje, dopytuje. Rozmawiamy o tym, ze jego kuzynka byla kilka razy na wczasach za granica, on tylko raz na wycieczce. Tłumacze mu ze swiat jest pełen różności, rożny poziom zamożności itp. To ze ktoś ma więcej nie zawsze dlatego, ze dziobie, ale kwestia właściwych wyborów, ciężkiej pracy. Ma kolegę, który do niedawna co dzień mu krzywe robił. I ja juz nie mialam pomysłu. Albo prosiłam, aby go omijal, albo zaprzyjaznil, albo zrozumiał, bo to chłopiec nadpobudliwy. Od tego roku sa kolegami. Polubili sie.

                  Mozna by tak długo. Chcę, aby świata nie postrzegal jako jakiejs drabiny. Chce aby czul sie wolny.
                  • na_deszczu Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 20.01.20, 23:46
                    Może od razu dopiszę, aby uprzedzić, że syn obrywal od kolegi, bo nie godził sie na to, aby tamten go spacyfikował czy tez podporządkował sobie. Dużo odwagi dało mu ćwiczenie przez pewien okres sztuk walki i technik obrony, odbierania ciosow. Oddać potrafi, ale wie ze to niebezpieczne, bo można krzywdę zrobić. Sprawność fizyczna chroni przed atakami. Można tez chronić słabszych.

                    • meela Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 21.01.20, 08:47
                      Czasami też siła fizyczna jest potrzebna, żeby odeprzeć atak, ale często intelektem można pokonać przeciwnika. Zawsze mówię, że świat nie jest czarno - biały. Są różne sytuacje, różne rozwiązania. Mój syn też niestety musiał siłą pokazać, że nie da sobie wejść na głowę gimnazjalistom (w ubiegłym roku). Piszę niestety, bo to jest niebezpieczne dla młodego chłopaka, gdy nauczy się, że siłą fizyczną coś wygra i tak zaczyna rozwiązywać problemy.
                      • afq Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 21.01.20, 08:58
                        jest ryzyko że nauczenie się że siłą fizyczną można coś załatwić poprowadzi w zła stronę

                        jednak świadomość że w razie konieczności mogę skutecznie siłą odpowiedzieć nie jest sama w sobie zła
                        i sama ta świadomość wiele rzeczy "załatwia", bez konieczności używania siły
                        wydaje mi się że dużo gorszy jest kompletny brak tej świadomości

                        --
                        cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                          • afq Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 21.01.20, 09:13
                            no własnie ten moment meela

                            co by było gdyby się teraz nauczył że on może wpieprzyć każdemu? tego się obawiasz

                            ale co by było za kilka lat albo kilkanaście gdyby teraz sie chłopak nauczył że każdy może mu wpieprzyć?

                            oba warianty są do bani

                            ważne żeby wiedział że może się obronić i nie ulegać zastraszaniu
                            byłoby cudownie gdyby można było tego się uczyć bez konfrontacji
                            tyle że to z gruntu niemożliwe

                            --
                            cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                            • afq Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 21.01.20, 09:21
                              w chłopięcym świecie jest okres kiedy pięści idą w ruch
                              co z tego że nie moje, jakoś trzeba się w tym odnaleźć

                              czym wtedy odpowiem? skargą? to ucieczka pod czyjś parasol
                              napyskuje i w nogi? to też ucieczka

                              a to że to moment kiedy człowiek się kształtuje.. no tak.. i w zrozumieniu sytuacji trzeba pomóc, na pewno przecież z chłopakiem o tym rozmawialiście

                              obronić siebie wolno

                              --
                              cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                              • afq Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 21.01.20, 09:30
                                napastnik, nawet w gimnazjum, wybiera słabszych
                                przynajmniej tych którzy na słabszych wyglądają

                                świadomość tego że każdy może mi wpieprzyć nie spowoduje że będę wyglądał na pewnego siebie, mniej więcej o to mi chodzi

                                kursy samoobrony dla kobiet zazwyczaj na tym polegają
                                poznaj swoją siłę, zobacz ze goła ręką złamiesz deske bez żadnego trenngu przez 10 lat czy pakowania na siłowni
                                zrób to, ale nie po to żeby łamać komuś szczękę
                                tylko po to żebyś sie nie garbiła ze strachu kiedy np trzeba przejsc wieczorem ciemną uliczką

                                --
                                cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                • afq Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 21.01.20, 09:40
                                  swoja drogą tak mi się przypomniało..

                                  w czasach kiedy byłem dzieckiem wiele razy słyszałem że "dziewczynek sie nie bije"
                                  czy to dalej tak jest? dalej sie tak dzieciom mówi?

                                  zobacz co jest w tym ukryte

                                  dziewczynek nie.. ale? chłopców juz tak??

                                  --
                                  cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                • meela Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 21.01.20, 09:44
                                  Rozumiem obronę, gdy jest konieczna. Mój syn jest bardzo impulsywny i działa zanim pomyśli. Myślę, że nie zawsze była konieczna. Gimnazjaliści naśmiewali się z młodszych, nie tylko z mojego syna. Ale mój syn, jako nieliczny stawał do walki.
                                  To nie jedyny powód, że martwię się o niego. Człowiek, który pomyśli, potem działa, ma łatwiej w życiu i mniej obrywa.
                                  • afq Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 21.01.20, 09:58
                                    meela napisała:

                                    > Myślę, że nie zawsze była konieczna. Gimnazjaliści naśmiewali się
                                    > z młodszych, nie tylko z mojego syna. Ale mój syn, jako nieliczny stawał do wal
                                    > ki.

                                    rozumiem, ja należałem do tych co w obronie wlasnej napyskowali a potem w nogi
                                    no chyba ze sie nie udalo to był wpieprz
                                    ale miałem kolegów, Jarka któremy w świetlicy tłumaczyłem matme i Kluche na którego nie naskarżyłem kiedy mnie z wiatrówki postrzelił bo wiedziałem że ojciec który go regularnie lał chyba by go zabił
                                    pod ich okiem byłem nietykalny, brali w czynna obronę
                                    i nic mi nie wiadomo zeby w dorosłym życiu źle skonczyli

                                    > To nie jedyny powód, że martwię się o niego. Człowiek, który pomyśli, potem dzi
                                    > ała, ma łatwiej w życiu i mniej obrywa.

                                    to święta prawda, pewnie zbierze swoje nauczki, i zrozumie :-)
                                    no bo żadne tłumaczenie mądrzejszych nigdy tak dobrze nie przekonuje jak własne doświadczenie


                                    --
                                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                    • meela Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 21.01.20, 10:23
                                      Wiem, że sam musi zebrać swoje doświadczenia i wyciągnąć wnioski. Ale jak widzę, gdy idzie prosto w ogień, to chciałabym go ustrzec przed błędami. Narazie pstro ma w głowie i wzoruje się na swoich kumplach. A ja tylko biegam do szkoły i próbujemy z pedagog znaleźć metodę na niego i jego kumpli, żeby sobie życia nie zmarnowali.
                                      Bo chojraków zgrywają również przed nauczycielami. A konsekwencje mogą być bolesne.

                                      Jak tak wspominasz o szkole, to mi się przypomniało, że ja zawsze w młodszych klasach uciekałam przed chłopcami po boisku, bo chcieli mnie całować. Kiedyś zakręciłam tornistrem i uderzyłam w jednego chłopaka. Okazało się, że sprzączką rozcięłam mu usta. Nie wiem, kto głośniej i dłużej płakał, on czy ja. Przeżyłam to bardzo, bo nie chciałam mu zrobić krzywdy.
              • afq Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 20.01.20, 13:47
                myślę na_deszczu że świat pędzi do katastrofy nie przez takie myślenie, tylko przez taką rzeczywistość

                nie od dziś wiadomo że ilość zwyczajnych pieniędzy jest ograniczona
                jesli ktos gromadzi kase tzn dokładnie tyle że gdzieś indziej jest jej mniej
                a na prawde nieliczne sa przypadki takie jak pewien polski producent keczupu
                który wiele z tego co wypracuje jego firma zwyczajnie oddaje, bo jak sam mówi
                ile mozna tych helikopterów kupić i po co?

                znacznie częściej jest tak, że wzrost przychodów firm nie odpowiada wzrostowi płacy przeciętnego pracownika
                dysproporcje rosną, to też odmiana rozpychania się i dziobania



                --
                cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                • na_deszczu Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 20.01.20, 21:48
                  Afq nie mam na myśli małych firm. Czy dajmy na to warzywniaka, który na obrotu 10 tys/mies a pracownik do pomocy, potrzebuje więcej na życie niż najnizsza. Mam na myśli prezesową, ktora sie chwali, ze zawasze jak jedzie do Paryża to wroci z butami. A niektórych nawet nie założy. Przedsiębiorcy zamozni nie chce się dzielić zyskami. Dochodzi do tego, ze nie maja pracowników. Znajoma para koło 30 wyemigrowała do Niemiec bo mimo, ze pracowała w znanej firmie 2300 netto to byl max. Bo tak tyle ogólnie teraz sie zarabia wszędzie, nawet jak firma może dać więcej.

                  Pracowałam i w korpo i w rodzimej firmie. I tu i tu byl zapieprz. Nie rozumiem demonizacji korpo. Wszędzie jest stres, oblozenie obowiązkami. A w korporacji na zasadzie zachodnich standardow jasny system premiowania, podwyżek, szkolenia, spotkanie z kierownikiem , na którym można przekazać uwagi odnośnie pracy z bezpośrednim przełożonym, poskarżyć sie, możliwość brania zwolnienia na dziecko, bo mial kto przejąć moje obowiązki, poza tym standardy zachodnie: "pracodawca tez jest rodzicem". To w rodzimej firmie byly wojny podjazdowe, niejasne faworyzowanie, przymrozenie oka na mobing, krzywe patrzenie na matki, których dzieci chorowaly, mimo ze pozostałe matki to rozumiały i pracowały za dwóch by kolezanka spokojnie dziecko wyleczyla. A skończyło sie to wtedy, gdy polski prezes został zastąpiony francuskim. I ten się dziwił na co Polacy sie godza. Ten paskudny zachód, od którego powinniśmy uczyć sie poszanowania a w miejsce rodzimego zamordyzmu.
                  • na_deszczu Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 20.01.20, 22:21
                    Kiedyś pisałam, ze mam koleznke, ktora na studiach prowadziła z mężem dobrze prosperującą firmę. Wykorzystywala to, ze jest zamozniejsza i np ciasto kupiła na jakieś nasze zajęcia do magisterki - dla nas kilku dziewczyn. Dla mnie to byl duży koszt na tamten okres. Za pierwszym razem zaproponowałam, ze jej oddam polowe, bo mi sie głupio zrobiło. A ona, ze daj spokój to grosze. I to nie bylo na pokaz. Ale to mi tak utkwiło ze ja tez na rozne sposoby wyswiadczam przysługi innym, cos oddaje bezinteresowanie, pomagam finansowo. Na helikopter juz w tym życiu nie zapracuje. Można by cale życie się spalać, bo ciągle nowy cel. A można realnie wyznaczyć granice kiedy dość.

                    Szacunek dla tego producenta keczupu. A sa tacy którzy gromadza majątek dla samej rywalizacji o najwyższe podium na najbogatszego. Idiotyzm.
                  • afq Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 21.01.20, 08:46
                    podałem przykład akurat firmy
                    bo przeciez firma to własnie nie jakis odrębny stwór tylko konkretni ludzie

                    a korpo nie demonizuje
                    jak ktoś chce czy umie to sie tam odnajdzie
                    piszesz o jasnym systemie wynagradzania np
                    oczywiscie, w małej firmie tez taki moze byc, moga tez byc szkolenia itd
                    piszesz ze w kropo nie bylo wojen podjazdowych, układów, mobbingu itp? w tej którą znasz :-) bo generalnie tez mogą byc i są

                    jesli mam zastrzezenia do korpo to w czyms innym
                    bo w rzeczach o ktorych piszesz to czy korpo czy mała rodzinna firma.. moze byc tak samo dobrze jak i źle

                    --
                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                    • meela Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 21.01.20, 08:59
                      Podałam przykład korpo, ale osobiście nic nie mogę powiedzieć, ponieważ tam nie pracowałam. Natomiast pracowałam w kilku szkołach i też jak były ciężkie czasy z pracą, to ludzie jedni drugim robili pod górkę, żeby zatrzymać etat. To samo dzieje się, jeśli w grę wchodzi motywacyjny.
                      Wychowałam się w małej miejscowości, gdzie każdy każdego zna, wszyscy sobie pomagali, pożyczali, nikt za nic pieniędzy nie brał, wszystko na zasadzie pomocy sąsiedzkiej i tak jestem nauczona. Gdy wyjechałam z domu do liceum, to wtedy dopiero zobaczyłam inny świat i zrozumiałam, że niestety nie zawsze dobro wraca i trzeba umieć zadbać o siebie i swoje interesy. Ale niczego nie demonizuje. Jestem osobą, której starcza to, co mam i nie muszę mieć dużo do szczęścia.
            • meela Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 20.01.20, 09:01
              "Sprawność nie oznacza prosto rozumianej siły. Gdyby tak było świat by był pełen tępych mięśniaków, którzy zawsze wyeliminują bezrefleksyjnym walnięciem w łeb".

              Siłą człowieka jest przede wszystkim intelekt. Mięśnie przestały się liczyć dawno temu. Intelektem też można władać czyniąc krzywdę (manipulacja, podstęp, przebiegłość). I też można się rozpychać przysłowiowymi łokciami.
          • afq Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 20.01.20, 13:52
            meela napisała:

            > Tak jest świat urządzony, że silniejsi wypychają słabszych i to nie tylko w kor
            > po. Myślę, że sztuką jest znalezienie swojego miejsca na ziemi i nie porównywan
            > ie się do kogoś (czy wyżej, czy lepiej, czy mądrzej...). Jak mi dobrze, to nie
            > ważne gdzie.

            nie trzeba się z kimkolwiek porównywać, można miec swoje miejsce na ziemi i żyć
            a i tak znajdzie sie ktoś kto weźmie cie na celownik
            co wtedy?
            usuwać sie w kolejne swoje miejsce?
            raczej nie



            --
            cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
    • na_deszczu Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 21.01.20, 10:11
      Afq ja nie oddzielam korpo a mala rodzinna firma. Nawet zaznaczyłam ze ta polska/ rodzima nie rodzinna firma tez byla duza, w której pracowałam . Około setki pracownikow a byl stres, mobing, nie jasne kryteria podwyżek. A moja znajoma z mężem prowadzi wlasnie mala firmę, gdzie sa szkolenia, docenianie. Nie ma reguły. Ja mam identyczny stosunek do korpo i do rodzimej dużej firmy. Najtrudniej bylo w pierwszej pracy: małym jakby oddziale, gdzie byłyśmy we trzy, raz w tygodniu plus trzech panow. Jedna pani to byla zgorzkniala stara panna i jedna zgorzkniala panna z dzieckiem. I tam sie nauczyłam, ze ludzie potrafią być nawet zazdrośni o bycie w związku. To ludzie, szefostwo robi klimat. Nie nazwa korpo, spółka itp.
    • na_deszczu Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 21.01.20, 10:51
      Przepraszam ze ignoruje drzewko w rozmowie, ale trudno mi sie doszukać na tel. Postu do którego, chce sie odnieść. Meela nie wiem, jaka jest ostateczna decyzja gdzie idzie twój syn do szkoly średniej, ale gdyby moj syn upieral sie przy czymś. To bym uległa. Po technikum tez mozna isc na studia. Ucza przedmiotów zawodowych, ktore można kontynuować na specjalistycznych kierunkach. Moj brat jest po technikum. I dzięki technikum pamiętam jak z chłopca stal sie mężczyzna, podczas gdy moi koledzy w liceum w gronie dziewczyn tylko dresiki, bluzeczki w serek. Dojrzeć kiedyś tez musieli, ale pewnie później. Moj maz tez kończył liceum.

      Meela to ze sie dostanie do liceum, to nie będzie koniec waszej pracy nad nim. Moze według zasady na złość odmroze sobie uszy będzie sie buntowal, nie będzie sie uczył itp. Nawet jakby miał rok stracic i zmądrzeć. Znam wiele osob co rok, dwa stracili ku lamentu swych rodziców, tyle ze na studiach juz było. Ale to małe koszty w porównaniu z tym ze poczuje ze ma kontrole nad życiem. On ma 14 lat. Moj dziadek w tym wieku byl odpowiedzialny za matkę i brata, bo ojca wywieziono za granice.


      • meela Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 21.01.20, 12:01
        Nie chodzi o technikum, czy liceum. Chodzi o stosunek do nauki i do świata. Kozaczy teraz w szkole i już poniósł pierwsze konsekwencje. Nauczycielka od matmy obniżyła mu jedną ocenę w dół na semestr. Myślał, że pójdę do szkoły i powiem, że mój syn umie na piątkę. Nic takiego nie zrobiłam, tylko wytłumaczyłam mu, że ja też oceniam pracę na lekcji, stosunek do przedmiotu i wysiłek, dlatego rozumiem pani decyzję. Musi zacząć brać odpowiedzialność za siebie i za swoje postępowanie.
          • na_deszczu Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 21.01.20, 12:56
            Meela, to moze powiedz synowi, ze to żadna tragedia mieć czwórkę, ważne, ze umie, że zaległości nie ma. Wazniejsze to co w głowie niż na papierze. Przywiazujac sie do cudzej oceny nie raz sie przejedziemy w
            życiu. Obiektywizm nie istnieje. Ale rozumiem, ze jest ambitny i mu ciężko tak wytłumaczyć.

            Ps czesto ludzie po wybitnych liceach kończą je z zaniżoną samooceną, bo sa w nich w ogonie, gdy w przeciętnym a takim co tez nauczy byliby w czołówce. I to ta pewność siebie i niezabita szkolnym terorem pasja staja sie trampolina do wymarzonego zawodu w przeciwieństwie do rycia w prestiżowej szkole.
            • meela Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 21.01.20, 13:22
              Właśnie o to chodzi, że ambitny nie jest i z powodu czwórki nie rozpacza. Ale uważa, że powinien dostać, co mu się należy. Wytłumaczyłam mu, że właśnie należy mu się czwórka. To nie jest tak, że przyjdzie, napisze sprawdzian na pięć i jest gość. Jest uczniem i powinien pracować na lekcji, a on często nic na lekcji nie robi, bo i po co. Jak czegoś nie będzie wiedział, to matka mu w domu wytłumaczy.
              Może taki mój błąd, że zawsze stałam za nim murem i go broniłam i tłumaczyłam. Nie nauczył się brać odpowiedzialności za siebie.
              • na_deszczu Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 21.01.20, 14:42
                No i dobrze, ze wytłumaczysz. Nie musicie płacić za korki. Może maja matematyka słabego. Wiesz jak ciężko o dobrego matematyka chcącego uczyć w szkole. Nie pracuje na lekacji bo i większośc nie pracuje tyko siedzi zmuszona, zwalszcza jak nie rozumieją co nauczyciel mowi. To taki wiek tez. Moze na innych lekcjach sie angażuje. Masz podobne problemy i zarzuty do siebie co dwie mi znane matki 14 i 16 latka.

                • meela Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 21.01.20, 15:48
                  Na innych lekcjach też nie pracuje, albo czasami. Matematyczka jest dobrą nauczycielką, ale trzeba uważać, żeby zrozumieć. W domu też coraz częściej się rozprasza, albo myśli o czymś innym, albo mnie pogania, byle szybciej i mieć spokój. W sumie to ja się martwię o jego oceny, a nie on.
                  • na_deszczu Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 21.01.20, 17:10
                    Znajoma tak pilnowała syna, aby tylko dostal sie do dobrego liceum - sam chciał - na dziennikarstwo. Atmosfera byla ciężka podczas egzaminów. On sie wszelkimi sposobami migal od nauki, wręcz na nosie jej grał. Po pierwszym semetrze jest zagrożony, ale na jakieś warsztaty dziennikarski e chętnie chodzi. Ona psychicznie wykończona. Radziłam jej dać spokój. Albo on sam się ogarnie, albo z liceum go wyrzucą, ale mysle ze dziennikarzem będzie, o ile nie wmowia mu ze jest do niczego.

                    To jest dobry ruch, ze nie walczysz o tę piątkę. Tylko nie mów mu, ze to fatalnie ale potraktuj jako naturalna ocenę za prace. Niech sam poczuje smak zwycięstwa i satysfakcję gdy sie przyłoży. On tych ocen jakby nie czul. Nie wyrzucaj mu tej czwórki, bl moze on sie z nią utożsamia i mu przykro.

                    Moj brat nie byl prumusem, ledwo maturę zdal, mial na pieńku z wychowawczynią a dzis pracuje na wysokim stanowisku i nie boi sie odpowiedzialność. Ja w podstawówce same piątki, w lieceum przeszłam załamanie, ledwo trojki, jakieś studia skończyłam, ktore nie byly przepustka do dobrze płatnej pracy. Nie znam patentu na sukces. Ale czuje ze to nie tety droga aby budzić w moim synu ambicje. Ja stawiam na satysfakcję. Choc na pewno to mile uczucie dla rodziców, gdy ich dzieci sa wymieniane na wywiadowce jako wyrozniajace sie. Moj nie należy do prymusow.

                    • na_deszczu Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 21.01.20, 17:37
                      Mój maz tez nie był prymusem. Przez to nie dostał się tam gdzie chciał, ale robi w życiu to co chcial. Doszedł inna droga.

                      Powiesz, ze twój syn nie wie czego chce. Ale gdy przestanie tracić energie na potyczki z rodzicami, przeznaczy ja na poszukiwanie tego, co mu w duszy gra. Moze nie ma czasu, warunkow do szukania. Może on ma charakter twojego męża. Wtedy tez się trudniej z takim dzieckiem dogadać, bo nadaje na innych falach. Każdy z nas jest inny. A ty go mierzysz własną miara i własnymi ambicjami, być może perfekcjoniznem. Może corka ci to wynagrodzi.

                      Ja tez mam wrażenie, ze starszy syn jest podobny do męża a młodszy do mnie. Ale może się mylę. Może nie ma takiej reguły. Ale często aby zrozumieć starsze dziecko probuje wejść w jego buty. Zrozumieć jak on cos tam konkretnego widzi. Tłumacze jego pewne fochy, nicniechcenie tym, ze dorośli tez tak miewaja i nikt się ich nie czepia.

                      Czwórka to bardzo dobra ocena. Ja się przy trojkach zaczynam martwić, bo nie chce aby syn miał zaległości. Za czwórki są pochwały. Czasem sam czuje niedosyt, zwłaszcza jak czuje ze nie dużo brakowało do wyższej oceny. Ma w klasie geniusza. To jego dobry kolega i staram sie nie wzbudzać w nim chęci rywalizacji ale umiejętność cenienia jego sukcesów .


            • kalllka Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 21.01.20, 15:33
              Pamietam, chemiczke z liceum, której, jak się okazało, osobista ambicja nie pozwalała dawać uczniom szansy, a stawiać.., tylko, oceny. Mieliśmy mało do powiedzenia,ale by być sprawiedliwym, także dlatego, ze program szkolny, kurczowo trzymal się ideolo, a wyznacznikiem umiejętności była tzw pracowitość; tępy standard wypracowany przez politruków dla nauczycieli i wyższej kadry naukowej, jak i uczniów. Wolnomyślicielstwo (tak jak wolnomularstwo;) było zakazane.. i tępione w zarodku. Dlatego brak i w obecnych czasach -nowej szkole prawdziwie naukowego(!) standardu.
              Nowa szkola, wciąż promuje niestety, średnio- niski poziom zachowania! Bo o zachowanie, o obycie z wiedza, o wypracowanie indywidualnego procesu myślenia, podczas nauki, chodzi.
              I znowu niestety,., tulenie uszu i wysłuchiwanie z pokora, nudnego i oklepanego ględzenia,
              i bardzo często poniżającej dziecko, publicznej argumentacji stopnia, niezmiennego werdyktu - nauczyciela decyduje o tzw poziomie zachowania - przyszłej edukacji, dziecka delikwenta.
              I ponownie niestety, to brak manier, oglady i obycia wśród średniej kadry nauczycielskiej. powoduje, ze restrykcyjno-nakazowy sposób prowadzenia., sie, w szkole, domu w środowisku znów wyznacza standard.
              Mamy niekończąca się historie karania innych nasza polska-polskością jako standardem i samobiczowania się nia, tyle, ze w nagrodę!

              Tak sobie myśle, ze deszczu ma racje.
              A jako stara matka dzieciom, wiem, ze dla nich ważniejsze jest to ze ,bardziej jesteś człowiekiem niż wychowawca(!) i czasem powinna ci żyłka pęknąć aby wspólnie renegocjowac- choćby i ze straconej pozycje po to by umocnić poczucie upozycjonowania dziecka.
              Z synem masz przyjaźń na zawsze, a bycie nauczycielkom jest tylko na chwile.
              Anyway, buziaki i życzenia wszystkiego dobrego- w Nowym / szkolnym?/ roku, wszystkim-Amen!
              • meela Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 21.01.20, 15:56
                Dawno temu kalko chodziłaś do szkoły i myślę, że nie wiesz jak wygląda współczesna szkoła. Ale już pomijając to.
                "Przyjaźń masz z synem na zawsze". Co nie znaczy, że mam przyzwalać na to, żeby przeszkadzał na lekcjach tak, że musi pedagog go z klasy wyprowadzać. No, proszę Cię.
      • meela Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 22.01.20, 09:43
        Na deszczu
        Nigdy nie oczekiwałam od syna, żeby był prymusem, ale on pracuje poniżej swoich możliwości i to jest fakt. Do szóstej klasy nie było z nim problemów. Już pisałam, że zawsze był nadpobudliwy, a co za tym idzie miał trudności z koncentracją uwagi. Mało od niego wymagałam, ponieważ rozumiałam jego wrodzone ograniczenia. Uczył się dobrze dzięki temu, że ja z nim w domu siedziałam i nadrabiałam braki ze szkoły. Miał wiele zainteresowań: od trzeciej klasy grał na instrumencie, chodził na rysunek, potem grafikę, pływał, trenował piłkę nożną. Spełnialiśmy jego marzenia. W szóstej klasie zaczął już wycofywać się po kolei z wszystkiego. Siódmą klasę skończył z nieodpowiednim zachowaniem i naganą wychowawcy. Myślałam, że to go czegoś nauczy. Sam zresztą mówił, że w ósmej się poprawi. Niestety. Zachowuje się tak, jak mu łatwiej i przyjemniej. Rozmawiamy dużo i w domu i od roku u psychologa. Twierdzi, że ma wszystko pod kontrolą i że jego postępowanie jest dobre, dlatego nie widzi powodu, aby się zmienić. Próbujemy różnych metod, ale jest opór z jego strony. Sam chce spisywać ustalenia, a potem niczego się nie trzyma. Może kiedyś dojrzeje, a może zmarnuje sobie życie.
        • na_deszczu Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 22.01.20, 15:05
          Na pewno warto, abyś wsłuchiwała sie w matczyną intuicję. Stosujesz wobec siebie, relacji z mężem swoje własne, pełne prostoty niedawno odkryte wewnętrzne przekonania. I moze wobec syna jakieś proste rozwiązania by sie sprawdziły. Bierz podprawkę na specjalistów. Oni propagują taki model zimnego chowu. Sama spotkałam sie z ichnimi wskazowkami nie do przyjęcia. Miałabym na siłę usamodzielniać jak najszybciej dziecko, podczas gdy, kiedy miałabym sie do niego przytulać jak nie teraz? Jak bedzie mial 20lat? Ale to inny temat.

          Może to taki moment i sie wyprostuje. Ważne ze rozmawiacie, omawiacie, tlumaczycie. To trudny wiek. Ja sie zastanawiam jak przez to kiedys przejdę. Dwa razy.

          Czasem trzeba cos zmarnować, aby potem docenić. Nigdy nie jest za późno, aby cos sensownego zacząć robic. Afq jest na to przykładem. Ja tez wieksza część mojego potencjalu zmarnowałam. Ale coraz mniejsze to ma znaczenie w kontekście nie życia a wieczności. Ale za nim do niej przejdę, chce marnować mniej - wszystkiego.
          • meela Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 22.01.20, 16:52
            To jest zwyczajna troska matki. Chcę żeby był szczęśliwy ale i żeby zdobył zawód i radził sobie w dorosłym życiu. Nikt metody nie poda. W szkole mówią, że trzeba z nim krótko i ostro. Psycholog w sumie mnie wspiera i pochwala moje działania, chyba dlatego, abym się nie podłamała.
            Z mężem to była inna sprawa. Za daleko wtedy zabrnęłam. Mogłam odpuścić na pewnym etapie, ale nie jestem wszechwiedząca i idealna.
            • na_deszczu Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 22.01.20, 17:13
              Ja nie jestem za tym aby, krótko i ostro. Tymbardziej, ze nadpobudliwe dzieci sa bardzo wrażliwe.

              Wiem, ze u młodszych dzieci agresję może wywoływać stres. Może u starszych tez to funkcjonuje. Jeden będzie płakał drugi wyladowywal sie. Jeden ze stresem sobie radzi, drugiego dotyka podwójnie. Szkola to jest stres.





              • na_deszczu Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 22.01.20, 17:25
                Poradzi sobie. Moze czasem na około, ale ze wsparciem rodziców da radę. Nie porównuj go z jakimś wydumanymi obrazami innych rodzicow o swoich dzieciach. Najważniejsze to nie krytykować, ale chwalić. A masz za co, bo sama czujesz ze jest inteligentny, ma duży bagaz doświadczeń jeśli chodzi o zainteresowania, długo byl piątkowym uczniem. Zycie ciężko tak doszczętnie zmarnować. W każdym momencie mozna zacząć od początku z tymi możliwościami co są. Ale można komuś wmówić, ze życie zmarnował i ze juz nic nie da sie z tym zrobić. A to nieprawda.
                • yadaxad Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 22.01.20, 21:37
                  Uczucie zmarnowanego życia mają teraz hordy, w większości facetów, po wielu latach pracy, po czterdziestce na kierowniczo menadżerskich stanowiskach, zarabiających tak pod 20tysi i zwalnianych na bruk, przy odświeżaniu kadry I nikt ich nie chce, na poziomie ich poczucia wartości.
                  • meela Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 23.01.20, 09:25
                    Nie chcę tu ani użalać się, ani marudzić. Pomijając wszelkie porównania. Po prostu jest problem i z taką prawdą muszę się zmierzyć. Nie musi być prymusem, nie musi mieć samych piątek, ale nie może też robić, co mu tylko przyjdzie do głowy. Świat jest tak urządzony, że obowiązują pewne zasady (pisane, umowne, zwyczajowe itp.) i trzeba czasami się podporządkować, bo inaczej można dostać mocno po głowie. Druga sprawa to używki. Bardzo imponują mu e papierosy. Znalazłam jakiś czas temu sprzęt do palenia. Nie chciałabym za jakiś czas znaleźć czegoś jeszcze. To już czarny scenariusz, aczkolwiek możliwy.
                    • afq Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 23.01.20, 11:11
                      meela

                      jest niemal pewne że kontakt mieć będzie z "czymś jeszcze"
                      dziś to uważam, nieuniknione
                      ja już swój szok mam za sobą w tej kwestii
                      bardzo się w sumie ucieszyłem że policja zwinęła mojego syna w parku
                      dużo potem rozmawialiśmy, jak wygląda uzależnienie i wychodzenie z niego
                      tak się strachu najadł że podziękował za takie "zabawy"






                      --
                      cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                      • na_deszczu Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 23.01.20, 11:42
                        Tez tak myślę, ze moze próbować, jak każdy nastolatek. Najważniejsze to uświadamiać o konsekwencjach, tak jak sie tłumaczy, dlaczego nie wolno wchodzić na lod na jeziorze, machać ręką przez okno w tramwaju, robić w wodzie wygłupy, gdy podplynie inny małolat i mowi "a tego to nie zrobisz, tego na pewno nie potrafisz".

                        Jeszcze jak alkoholu sprobuje to pol biedy i normalna sprawa, ze pewnie jeszcze przez osiemnastką wroci w stanie wskazującym. Bo ciekawość. Bo duzo mu nie będzie potrzeba.

                        Korzystanie z dopalczy moze zakończyć sie śmiercią, kalectwem i to trzeba mówić.
                        • afq Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 23.01.20, 14:10
                          alkohol tym bardziej znajdzie się w zasięgu
                          w końcu legalny i łatwo dostępny,
                          na dodatek bardzo obecny w naszej obyczajowości
                          gdyby nie to że nie został wynaleziony w XIXw. tylko jest od zawsze pewnie też byłby uznany za zakazany

                          o wszystkim rozmawiać trzeba
                          grunt żeby otwarcie i szczerze
                          każdy kit dzieciak wyczuje i sie traci zaufanie

                          to pewnie mało popularne co powiem ale
                          uważam że mówienie że alkohol i narkotyki to sam wcielony syf który sprowadzi każdego na dno to niestety nieprawda

                          co pomyśli taki chłopak kiedy spróbuje jednego czy drugiego, okaże się że było fajnie, nic mu się nie stało.. itd, w dodatku ci starci co palą to czy tamto tacy wyluzowani i uśmiechnięci..
                          może pomyśli że mama głupoty pitoli i guzik wie no i zaufanie pryska

                          ja sie zdobyłem na to by synowi powiedzieć zanim wpadł, bo znacznie wczesniej mnie pytał czemu ludzie biora narkotyki, jak to z narkotykami jest
                          że pierwsze wrażenia często wcale nie są złe, że wiele osób zażywa i funkcjonuje
                          tyle że to podstępne środki i że niewiele trzeba by wyrósł problem

                          oczywiścnie nie wiem kompletnie czy taka rozmowa sie nie przyczyniła do tego że próbował, nie wiem tego
                          ale przynajmniej wiedział że mu nie kituje, że nie ściemniam, że można rozmawiać
                          a w problemie to własnie to się liczy

                          prawda też jest taka że narkotyki i alkohol nie uzależniają same z siebie, "z urzędu"
                          musi jeszcze na nie trafić ktoś podatny

                          jak ja
                          a nie jak mój syn



                          --
                          cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                        • afq Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 23.01.20, 16:26
                          jest w porządku kalllka

                          rózne takie tu zderzenia i moje na nie reakcje są mi przydatne
                          by zobaczyć siebie w czymś i pomysleć
                          dałaś mi też przyczynek do przemysleń

                          więc nie dość że w porządku to może nawet dziękuję :-)

                          --
                          cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                        • meela Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 23.01.20, 16:40
                          Narazie zaufanie ma duże. Kupił sobie power banka. Z tym, że ja wiedziałam, że to nie jest power bank, ale nie wiedziałam co. Przyznał się, że to grzałka do epa. Złożył się na to z kolegą, bo kosztowała nie mało. Rozmowy na temat epów trwają do dziś. Ma swoje przekonania, że są zupełnie bezpieczne, te bez nikotyny. Moje argumenty nie trafiają. Nie ma w necie potwierdzonych badań, że są szkodliwe dla zdrowia. Za to są relacje youtuberów, którzy zachwalają i przekonują że są bezpieczne.

                          Wiem, co zawaliłam w wychowaniu. A mianowicie to, że nie nauczyłam go, aby brał odpowiedzialność za siebie. Zawsze go tłumaczyłam, że mały, że ruchliwy, że nie chciał, że ktoś był winny itd. I to teraz wychodzi. I dziś znów kolejne uwagi w dzienniku.
                          • na_deszczu Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 23.01.20, 16:59
                            Meela, bardzo ci życzę abyście sie dogadali i tobie duzo cierpliwości.

                            Nie uważam, że psychologia jest zla, że psychoterapia jest zla. Ale zaczynam rozumieć, ze kadry sa fatalne. Skoro tylu znajomych mi rodziców ma problemy z dziećmi, nie tylko nastolatkami, korzystają z pomocy psychologow, pedagogow szkolnych prywatnie i nie ma żadnych efektów to cos jest nie tak.

                            Niedawno znajoma mi powiedziała, ze jej corka 8 lat ma lęki. Juz je miała ze 3 lat temu. Byli u psychologa, psychiatry. Skończyło sie na jakimś syropie.


                            • meela Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 23.01.20, 18:14
                              Nie chcę narzekać na psychologów, ale pomoc ogranicza się do porozmawiania sobie o problemie. Tak, jak my tutaj. Ostatnio usłyszałam, że "najgorszym ogniwem w tym układzie jest szkoła". Pomyślałam, dzięki bogu, że nie ja, ale przecież reformy w szkole nie przeprowadzę. Nie lubię takiego gdybania, lubię pracować na tym, co jest. I nie lubię też być bezsilna.
                          • kalllka Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 23.01.20, 20:49
                            Ciekawe o czym piszą, w tych, excuse le mot, uwagach.
                            chyba nie o swojej bezradności, a może nawet nieudolności w pracy z indywidualnością.
                            niestety(!) większość nauczycielskiej kadry to wciąż oportuniści i broń cię panie Boże.. a zwłaszcza święta Derekcjo, by się który nawet przed sobą, do tego przyznał.
                            • meela Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 24.01.20, 08:59
                              Kalllko, to prawda, że nie każdy nadaje się do tego zawodu. Jednak, czy to oznacza, że mamy przestać cokolwiek wymagać od dzieci, czy mają robić, co chcą, czy nie mają mieć żadnych obowiązków? Chyba nie. Nastolatka obejdzie uwaga, nawet prześcigają się w tym, kto ma więcej. Jest to jednak informacja dla rodzica, co dziecko robiło w szkole. Jeżeli czytam, że jadł na lekcji, chodził po klasie, nie wyjął w ogóle książek, zajmował się rozmowami itd. to wiem przynajmniej to, że nie trzyma się naszych umów i że dalej nie rozumie w jakim celu chodzi do szkoły i jak to jest ważne w ósmej klasie. Te informacje wcale nie są mi potrzebne żeby dać mu karę, bo nie lubię tego robić i robię w ostateczności. Ale po to, żeby dalej rozmawiać i tłumaczyć. Obowiązują nas wszystkich jednak jakieś zasady.

                              Odchodząc od mojego syna. Uważam, że za wszelkie zło nie można obarczyć nauczycieli. Młodzież przestała interesować się czymkolwiek, ponieważ cały ich wolny czas zajmuje internet i wszystko, co się z tym wiąże. Dlatego trudno jest z tym konkurować i wyłożyć tak twierdzenie Pitagorasa, żeby było bardzie atrakcyjne od tego, co w komórce pod ławką.
                              • kalllka Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 24.01.20, 15:49
                                zanim cokolwiek odpowiem, pragnę cię zapewnić, meel, ze mam absolutnie czyste intencje. Nie zamierzałam, nie zamierzam i nie będę / promyst!/ atakować nikogo i niczego. Jednak, i byc może, odbierasz moje intencje opacznie; jako atak/ na grupę zawodowa np/?
                                Pewnie brakuje mi umiejętności wyłożenia / intencji/ we właściwy sposób,
                                a osobistym kontakcie, byłabym efektywniejsza...
                                Hmm, i chyba właśnie dotknęłam sedna sprawy- wątku i naszej tu-dyskusji.
                                O sposobach poznawania świata: grzecznego zachowania się przy stole czy rozpychania łokciami sąsiadów..
                                Myśle, ze „ wpisanie uwagi do dzienniczka to ten drugi sposób.
                                Dziwaczny, naznaczony sztampa- traktowania zależnych z góry, sztucznym dystansem, bezosobowy sposób rozmowy.
                                Dziwacznym bo pozbawionym racjonalnych przesłanek, komunikowaniem sie z nastolatkiem a nie niemowlakiem, za pomocą rodzica. Dziwacznym bo dowodzi braku umięjętności komunikacyjnych u nauczyciela, nie twojego syna.
                                Z jakiegoś powodu twoja inteligentna latorośl, komunikacyjnie niedouczonej dziumdzi jeszcze nie dobił / śmiechem z jej lekcji/ i tylko prowokuje; próbując dać do zrozumienia, ze z panią coś nie halo i powinna czem prędzej douczyc się.. korzystać z technologii /portale edukacyjne/ by w normalny, obecnie, sposób wylozyc Pitagorasa ?

                                Jestem bardzo ciekawa reakcji innych uczniów.. klasowych relacji towarzyskich, zabaw i w ogóle wspólnych spotkań.. bardzo jestem ciekawa czy w ogóle gadacie o tym, siedząc na fajeczce / miast mietolic temat sfrustrowanej nauczycielki/
                                15 lat.. hmm, twój syn już za chwile będzie mógł mieć swojego!

                                • meela Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 24.01.20, 18:25
                                  Tak się składa kallko, że też jestem nauczycielką i też wyłożyć twierdzenie Pitagorasa muszę. Fajnie by było mieć ful czasu, żeby porozmawiać sobie z nastolatkami, a najlepiej z każdym z osobna, ale lekcja trwa 45 minut. Tak rozpatrując wszystko teoretycznie, to ładne to są ideologie. Sprawa się ma inaczej, gdy stajesz w klasie i chcesz czegoś te dzieciaki nauczyć, bo od tego jesteś a one chcą się zajmować wszystkim, tylko nie nauką. Ale ja nie narzekam, lubię swoją pracę. Mnie nie obrażają ich żarty, docinki, lekceważenie...nie biorę tego do siebie. Nie mniej jednak rozumiem wstawianie uwag z bezradności z nadzieją, że rodzic wpłynie na swoje dziecko i przestanie przeszkadzać. Nie mamy już tylu przerw, jak kiedyś było. Nie wiem, jak w innych szkołach, ale u mnie jedną przerwę dziennie udało się wynegocjować z dyrektorem, żeby móc skorzystać z toalety. Po lekcji każdy nauczyciel pilnuje klasy na przerwie z którą miał lekcję. Wiesz dlaczego tak się dzieje? Ponieważ uczniowie demolowali szkołę. Niszczyli drzwi w toaletach, wyrywali podajniki do mydła, niszczyli kosze itd., ostatniego dnia szkoły przed wakacjami wyrzucili z klasy geograficznej wszystkie globusy, które roztrzaskały się o boisko. To są tylko niektóre przykłady. Znam szkołę od wewnątrz i z każdej możliwej strony, dlatego martwię się o syna, że zaimponują mu złe wzorce i pójdzie o krok dalej. Nie chcę jednak, aby to brzmiało tak, że tylko na syna narzekam. Nie, to nie prawda. W sumie do niego i przy nim nie narzekam nigdy. Doceniam i chwalę, gdy mam sposobność. Opowiedział mi dzisiaj o panu Heniu, który siedzi w bramie i sprzedaje dzieciom szlugi po 50 groszy. Na szczęście mój syn czegoś takiego się brzydzi (że mogą być brudne, dotykane przez kogoś). Pewno podobne dylematy jak ja, ma większość rodziców nastolatków.
                                  Nie pomyślałam kallko, że kogoś atakujesz, ale że nie masz pełnego obrazu dzisiejszej szkoły.
                                  • meela Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 25.01.20, 10:01
                                    Jeszcze dopiszę, że nie jestem bezmyślną matką, która narzeka i pokrzykuje (odniosłam wrażenie, że kallko tłumaczysz mojego syna)' Wiem dlaczego syn wszedł w taką rolę. Większość klasy tak się zachowuje, więc się dostosował do innych. Ale nie chcę żeby wrósł w taką rolę i uwierzył, że nie można inaczej. Z tego też względu nie chcę, żeby poszedł do technikum. Znów dostosuje się do większości.
                                    Problem nauczycieli lepszych, czy gorszych, to jest inny problem. Mnie interesuje mój syn i to jakich wyborów dokonuje.
    • na_deszczu Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 25.01.20, 14:46
      Myślę, ze w naszym kraju jest wszechobecny zamordyzm i nie dorośliśmy do innych standardow w szkole, w miejscu pracy, w polityce a nawet w domu. Kiedyś czytałam, co sie dzieje, gdy w zachodnich spolkach liderzy z zagranicy sa zastępowani przez naszych kochanych "ziomkow" i jak wtedy standard miejsca pracy leci w dół.

      Polityka - obecnie mamy typowo polski przykład zamordyzmu i nie liczenie sie z żadnymi cywilizowanymi standardami. Teraz kur.wa my. A jak ktoś przeciw nam to zgnoimy. Czy ci na górze czy lud na dole. Tylko groźby i jad.

      • meela Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 25.01.20, 15:49
        A ja mam wrażenie, że zamiast współpracy, to krytyka i ocenianie. A jak się coś stanie, to szukanie winnego. I źle się będzie działo w szkole, jeśli rodzice będą się tylko zajmować krytyką nauczycieli, a odpowiedzialności za swoje dziecko nie wezmą. Ale już koniec o szkole. Za dużo tu napisałam:) Przejdźmy lepiej do bardziej ogólnych tematów. Tak. Ten rząd pokazuje oblicze przeciętnego polaka. Smutne
            • yadaxad Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 25.01.20, 22:15
              Może nie tyle do zamordyzmu, co do cwaniactwa. Nie traktowanie poważnie rządów, jako coś tam na górze, na co się nie da się poradzić, ale jakoś się wykiwa, przez stulecia, może już się w jakiś gen wpisało. Walcząc o prawo nawet Rumuni umieli wyjść na milionowe demonstracje. Doświadczenie bólów transformacyjnych, też w Polakach miłości do praworządnej demokracji nie zasiało. Gdyby Polakom w 88 dać poziom materialny Czechów w tym czasie, to by w 89 bronili "ludowej".
                  • afq Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 26.01.20, 11:36
                    w przypadku agenta Tomka, był tylko narzędziem,
                    poza tym to jest jak dla mnie przykład do czego prowadzi nie leczony alkoholizm
                    do czego można się posuwać mając władzę i taką przypadłość
                    wszyscy trąbią że jego szef to alkoholik
                    a zazwyczaj to właśnie wszyscy wokół widzą

                    --
                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                      • meela Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 26.01.20, 11:51
                        Agent Tomek działał na zlecenie pisu. Teraz boi się o własną d.pę, to się wysypał. To jest rząd, po trupach do władzy. Do tego rządzić za pomocą podziałów. Nagonka na lekarzy, na nauczycieli, na sędziów.... Podzielić społeczeństwo, napuścić jednych na drugich. A potem paść na kolana w kościele i udawać katolika i patriotę. Pominę już ojca T., który pierd.li jak potłuczony i zgarnia kasę nie tylko od wiernych ale też z budżetu państwa.
                        • yadaxad Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 26.01.20, 14:02
                          Chyba Tomcio jest jednak misiem o bardzo małym rozumku, bo to co sypie nie ma wpływu na fakt jego defraudacji, która pozostaje zarzutem w pełnej mocy, bez względu jak "oczernia" byłych pracodawców. Więcej by miał szansę uzyskać , zwłaszcza przy możliwości politycznej dyspozycyjności sądów, trzymając omertę, niż świadek koronny w sprawie polegającej na jego słowie, bez dowodów, a jeszcze skompromitowany i wyrzucony z pisu. Wyrzucony, bo wyrzucony, ale lojalność wobec niego była i dotacje rządu na jego fundację płynęły szerokim strumieniem. Może ktoś pluje sobie, że nie było nad nim większej kontroli, by kradł bardziej rozumnie, nie kupując deskorolki i tanga dla pacjentów z alzheimerem.
                          • afq Re: czy w życiu należy rozpychać się łokciami? 27.01.20, 14:47
                            yadaxad napisał(a):

                            > Chyba Tomcio jest jednak misiem o bardzo małym rozumku, bo to co sypie nie ma w
                            > pływu na fakt jego defraudacji, która pozostaje zarzutem w pełnej mocy, bez wzg
                            > lędu jak "oczernia" byłych pracodawców.

                            jestem zdania ze on wie doskonale ze to nie wplywa na zarzuty
                            dla mnie to wojenka, cios za cios
                            dobieracie sie do mnie dzis, to opowiem jak bylo wtedy
                            pewnie było tak "siedz cicho a cos ci tam skapnie ze stołu"
                            a ze ten pański stół aktualnie bardziej na ławe w areszcie zaczyna wyglądać..

                            --
                            cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka