Dodaj do ulubionych

Moja toksyczna rodzina

29.02.20, 18:20
Witam serdecznie, jestem nowy na tym forum więc będę starał się przedstawić wam mój problem z którym borykam się od kilku lat. Jestem 23 letnim chłopakiem i mieszkam z rodzicami, od jakichś 3 miesięcy jestem bezrobotny, gdyż zostałem zwolniony z poprzedniej pracy ot tak bez żadnego powodu, wraz z innymi współpracownikami, i od tego momentu szukam pracy, spędzam godziny przed komputerem wysyłając CV do różnych firm, lecz bez żadnego efektu. Mieszkam w dość małym mieście, które jest zadłużone i sądze, że z tego powodu nie ma pracy, a rozważam wyjazd za granicę, jako ostatnią deskę ratunku. W życiu nie miałem lekko, miałem trudne dzieciństwo, gdy moi rodzice pracowali za granicą, a ja byłem bity przez opiekunkę, która znęcała się nade mną psychicznie i fizycznie, co utrwaliło się do teraz w mojej psychice, jako nastolatek nie miałem w ogóle wakacji, gdzie mogłem je spędzić jak normalny nastolatek, zamiast tego musiałem pracować. Od kilku lat mam trudny kontakt z moimi rodzicami oraz z moją młodszą siostrą, dla której po prostu jestem śmieciem i podludziem, kilka lat temu zostałem pobity przez mojego własnego ojca, a zaczęło się to od tego, że mnie po prostu prowokował, dotykał mnie, co mi się nie podobało i mówiłem mu, żeby przestał, więc go odepchnąłem, a on z otwartej ręki zaczął bić mnie po twarzy. W wieku 18-19 lat usłyszałem od mojej własnej matki, że jestem "zakałą rodziny", a w dzieciństwie byłem przez nią bity, raz kazała mi trzymać rękę nad rozpalonym palnikiem kuchenki, co też w jakimś stopniu wpłynęło na moją psychikę. Nie mieszkam w dość bogatej rodzinie, moja matka pracuje w zakładzie, a ojciec jest budowlańcem, szczególnie mój ojciec upodobał sobie ośmieszanie mnie przy obcych ludziach, wymyśla jakieś niestworzone historie, które nigdy nie miały miejsca, raz przy obcych ludziach powiedział, że "jestem pedałem, bo lubię chłopców", co jest nieprawdą, wyzywał mnie też od debili, pijaków, brudasów, specjalnie brał mnie do swojej pracy, żeby mnie ośmieszać, a mój ojciec nie należy do świętych, matka oczywiście tolerowała jego zachowanie i wierzyła mu, niż moim słowom, ale to nie jest pierwszy przypadek, bo to samo robił mojemu najstarszemu bratu. Moja młodsza siostra też nie jest święta, dla niej jestem po prostu zerem, nikim, dnem, buntuje matkę, żeby mnie wyrzuciła z domu, od zawsze była do mnie wrogo nastawiona, a nic jej nie zrobiłem, z nikim nie mam dobrego kontaktu, nie mam z kim porozmawiać, wyżalić się, czy poprosić o pomoc, a jestem w dosyć słabym stanie psychicznym, gdyż powoli mam dosyć tego terroru. Jedyne co, to mam najstarszego brata, który mieszka od kilkunastu lat w Wielkiej Brytanii, ale nie utrzymuję z nim kontaktu przez moich rodziców, którzy jak twierdzą, mój brat od nas się odwrócił, bo został omamiony przez rodzinę swojej żony. Na dzień dzisiejszy sytuacja się trochę pogorszyła, gdyż jestem zmuszany do pracy, bo jak twierdzi moja matka "Nic nie robię i nie szukam pracy", co jest jednym wielkim kłamstwem, podejrzewam, że jak nie zrobię tego co mi każą, to wyrzucą mnie po prostu z domu, a nie mam się gdzie podziać, mam nie wiele pieniędzy przy sobie, a nie chcę ich wydawać lekko ręką. Z nimi nie da się dogadać, próbowałem wiele razy, najwidoczniej nie pasuję do nich, dla nich jestem po prostu najsłabszym ogniwem, mam już tego serdecznie dość, czuje się słabo psychicznie, marzę o tym, by się po prostu spakować i wyprowadzić od nich i zacząć życie od nowa. W moim krótkim życiu niczego się nie dorobiłem, nie mam znajomych, z którymi mógłbym porozmawiać, czy się pośmiać, nie mam nawet dziewczyny, której mógłbym zwierzyć się z moich problemów, a to wszystko dzięki mojej rodzinie, którzy kiedyś zmuszali mnie do nauki, przez co nie miałem w ogóle przyjaciół, a w szkole byłem gnębiony przez swoich rówieśników, za to, że zachowywałem się normalnie i nauczyciele nie mieli ze mną problemów, a teraz, moi rodzice zmuszają mnie do pracy, bo twierdzą, że nic nie robię i nie szukam pracy, co jest kłamstwem, najwidoczniej, jestem im tylko potrzebny dla pieniędzy.



Co w takiej sytuacji mogę zrobić, czy najlepszym rozwiązaniem była by wyprowadzka? Napomnę, że mam niski budżet, więc ciężko będzie ze znalezieniem taniego mieszkania, czy też pokoiku. Proszę o wyrozumiałość, gdyż sprawa jest na prawdę poważna. Dziękuję za wysłuchanie.
Obserwuj wątek
    • afq Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 07:51
      jak rozumiem, nie studiujesz, masz 23 lata, to nie jest dziwne ze pracowac powinienes
      nie ma pracy w twoim miescie, przenies sie, zwlaszcza jesli z rodzina masz stosunki jakie masz
      tylko na zdrowie ci to wyjdzie
      nie wiem jaki masz budzet ale da sie znalezc pokoj za male pieniadze
      znalezc dzis prace, jakakolwiek, która da ci utrzymanie tez mozna, tyle ze nie tam gdzie mieszkasz jak rozumiem
      nawet jesli bedzie to praca daleka od twoich marzen, to od czegos trzeba zaczac

      czy to proste? nie nie jest proste i pewnie nie raz zryczysz sie w poduszke ze zlosci, frustracji czy smutku
      ale bedziesz wolny, bedziesz sam o sobie stanowil, bedziesz miec satysfakcje ze zyjesz jak chcesz
      i nikt ci nie pompuje w twoja głowę syfu

      tylko działaj,

      --
      cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
      • apetor997 Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 13:31
        Nie studiuję, wolałem usamodzielnić się finansowo od rodziców i być niezależnym, prawdopodobnie i tak by nie opłacali mi studiów, gdyż woleliby wysłać na studia moją młodszą siostrę niż mnie, więc w moim przypadku studia nie miałyby sensu. Pracować muszę jak każdy dorosły człowiek, to jest przecież normalne. Łatwo jest mówić o przeprowadzce do innego miasta, w rzeczywistości jest to o wiele trudniej do wykonania, nowe otoczenie, inni ludzie, nie miałbym do kogo się wynieść, z tego względu, że poza moim rodzinnym miastem nie mam nikogo. Czuje się słaby psychicznie, jestem wrażliwą osobą, ale nie będę płakać z tego względu, że wyrwałem się od swojej toksycznej rodziny, która od lat zatruwała mi życie, dyktując mi jak mam żyć i co mam w życiu robić. Od lat robiłem to co mi kazali, nawet to co dla mnie nie było dobre, i gdy stałem się dorosłą osobą i mam prawo się im sprzeciwić, oni zmuszają mnie do czegoś czego sam nie chcę, starając się uszczęśliwić mnie na siłę. Nie jest to normalne, żeby zmuszać kogoś do pracy, nawet jeśli ktoś nie nadaje się do tej pracy. Ciągle mi wypominają to, że straciłem pracę, a to nie z mojej winy straciłem moją poprzednią pracę, o kimś mają dużo do powiedzenia, a sobie mają wielkie mniemanie. Już dawno zdałem sobie z tego sprawę, że do nich nie pasuję i to widać gołym okiem. Nie jest łatwo wyrwać się z toksycznej rodziny, jeśli ktoś z zewnątrz nie udzieli pomocnej dłoni, a najgorsze jest zaczęcie życia od nowa, co będzie dla mnie trudnym okresem w tak młodym i krótkim życiu, ale przecież nie mogę już dłużej trwać w tym bagnie, spełniając czyjeś kaprysy i nie mając nic do powiedzenia. Czuje się jak zakładnik, wszystko jest mi dyktowane, to jakie ubrania kupię, muszą im się podobać, a nie mi, to z jaką fryzurą przyjdę od fryzjera, musi się im podobać, a nie mi, i to gdzie będę pracował i ile będę pracował, to od nich musi zależeć, a nie ode mnie. Najgorsze jest to, że oni twierdzą, że jak jestem młody, to mogę pracować jak koń zaprzęgowy, nie mogę czuć zmęczenia, nie mam praca zachorować, a jak zachoruję to i tak muszę pracować, nie mam prawa do odpoczynku, czy nawet dnia wolnego, najlepiej dla nich by było gdybym pracował od poniedziałku do niedzieli i dawał im do ręki wypłatę, a sobie nic nie miał. To nie jest normalne.
          • apetor997 Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 14:24
            Nie szukam wymówek tylko, nie wiem jak miałbym postąpić w tak poważnej sytuacji, po prostu jestem bezradny, ale czy jest możliwe wyprowadzka z toksycznej rodziny, mając kilka groszy w kieszeni? tego nie wiem, jeślibym tak zrobił, to gdzie miałbym się podziać, nie mam ani znajomych, ani dziewczyny, a przecież nie będę nocował u innych członków rodziny, bo i tak rodzice się dowiedzą.
        • na_deszczu Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 14:33
          Apetor, lęk przed opuszczaniem toksycznego gniazda nie wynika z tego, ze jesteś młody, ale z tego, ze twoja rodzina wdrukowała ci do głowy, ze jesteś slaby, gorszy od innych, ze świat jest wrogi. Decydowali za ciebie i sterowali tobą do tej pory. Nie nauczyłeś się podejmować decyzji w dzieciństwie, ważyć co lepsze, ponosić konsekwencje, ryzykować, przegrywać i sie potem podnosić, bo nie dali ci ku temu okazji. A łatwiej uczyć sie na błędach w dzieciństwie mając asekuracje rodziny. Ale nic straconego. Nie masz jeszcze rodziny, możesz ruszyć w świat, szukać mentalnej rodziny i wsparcia u ludzi, którzy gdzieś tam w świecie sa. Do tej genetycznej rodziny trafiłeś przypadkiem, jak brzydkie kaczątko. Pozbądź sie lęku przed ryzykiem, uwierz w siebie, ze sobie poradzisz. Posłuchaj afq, on tak bez niczego kiedyś ruszyl w swiat. Poszukaj ofert pracy w innym mieście. Sprawdz ogłoszenia, czy ktoś nie potrzebuje lokatora do mieszkania. Jesteś bardzo młody. Jeszcze tyle możesz osiągnąć. Tylko uwierz w to, ze sobie sam poradzisz. Że lęk to tylko stan umysłu, który wtłoczyli ci do głowy "bliscy", abyś nie rozwinął skrzydeł i nie poszybował.

          • na_deszczu Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 14:44
            Możliwe ze permanentna tragiczna sytuacja w domu powoduje, ze jesteś w nieustannej depresji, neuroprzekaźniki w mózgu zle działają i takie rady: poszukaj pracy i pokoju w innym mieście mogą cię przerastać. Może przydałby ci sie leki na poprawę stanu psychicznego, antydepresanty. Może porozmawiaj z lekarzem ogólnym, jeśli on ci nic nie przepisze to zapisz sie do psychiatry i spokojnie czekaj, bo mogą byc długie terminy. Leki mogą poprawić twoja kondycję. A potem planuj życie tak, aby nie zmarnować swojego istnienia na ziemi.
            • apetor997 Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 14:48
              Rozważam konsultacje ze specjalistą, ale prywatnie to dużo kosztuje, a nie wiem czy na NFZ mogę pójść na terapię. Cała ta sytuacja mnie przerasta i czuje się bezradny, dlatego nie wiem co mam zrobić.
              • mona.blue Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 15:04
                Moze poki co to spotkania DDD/DDA, dla dorosłych dzieci z rodzin dysfynkcyjnych czy alkohokowych by Ci pomogly, nie wiem czy sa w Twojej okolicy lub online. Potrzebna bylaby zmiana myślenia, uwierzenie w siebie, ze mozesz zmienic swoje zycie mimo trudnej przeszlosci. Terapia bylaby optymalna, ale na NFZ trudno dostepna.

                --
                inspiracjemoje.blogspot.com/
                mona775.blogspot.com
    • yadaxad Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 13:11
      I trzymasz się kurczowo tego swojego nieszczęścia, bo cię usprawiedliwia. Taki biedny i bezwolny jestem, bo muszę. Nawet zarabiając nie odnowiłeś kontaktu z bratem w Anglii, bo mamusia nie pozwala. Wyżywasz się w kontemplowaniu jak cię krzywdzą i nie chcesz tego opuścić, bo byś musiał podejmować własne decyzje.
      • apetor997 Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 13:29
        Fajnie, że mnie jeszcze psychicznie dobijasz, tylko z zasady nie kopie się leżącego. Tobie jest to łatwo powiedzieć, bo jak przypuszczam masz stałą pracę, rodzinę i masz normalne życie, więc takiej osobie z zewnątrz jak ty, łatwo jest to wszystko mówić, ale jakbyś znalazł się w mojej sytuacji to inaczej byś śpiewał. Jakbyś się zachował, gdybyś był bity w dzieciństwie i maltretowany, odbiłoby się to na twojej psychice, przez lata był kontrolowany przez własną rodzinę, nie mogąc podjąć własnej decyzji, zapewne czułbyś się jak ptaszek w klatce. Więc jeśli zamierzasz, dalej mnie dobijać, to dziękuję za te puste słowa otuchy, ale nie pomagasz. Dziękuje.
        • yadaxad Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 14:04
          ( końcówka -a). Oczekiwałam takiej reakcji. To przedstawienie sytuacji, nie napaść. Najpierw trzeba przyjąć jak jest, by coś rozwiązywać. Od tego, że ktoś cię będzie głaskał, jaki biedny jesteś, nic się nie zmieni. No jesteś, ale nie rozkoszuj się tym. Rozpamiętywanie jakie krzywdy cię spotkały nie posunie cię do przodu. Zaplanuj to na jakąś psychoterapię, jak już postanowisz zrobić krok, by powalczyć o siebie. Jak w przysłowiu - bóg pomaga tym, którzy sami sobie pomagają.
          • apetor997 Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 14:28
            No tak, taka postawa osoby z zewnątrz, która nie przeżyła czegoś takiego jest oczywista, i właśnie dla tego w tym kraju jest znieczulica społeczna, a sprawy patologiczne są wyciszane. To że ktoś przeżył terror w domu, nie znaczy, że trzeba zmieszać go z błotem. A ty dałabyś radę zapomnieć to, gdy np twój mąż cię bił? terroryzował się gdy inni tego nie widzieli? takie sytuacje pozostają w człowieku do końca życia. Rozważałem terapię u specjalisty, ale to kosztuje, jak wspomniałem wyżej, mój budżet jest skromny.
            • astroblaster Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 17:57
              Ujujuj jaki ty bidulek jesteś. Biedaczyna zbity prze los.

              yadaxad Napisała ci wszystko w punkt.
              Dziwię się, że złapałeś tu wolnych słuchaczy na to ględzonko.

              Od pierwszego twojego zdania marnie to brzmi. Bardzo marnie.

              Zmień nastawienie; posłuchaj yadaxad!
              Przyjrzyj się temu co napisała; inaczej żadna terapia nic nie da.
              Efekt prosty do przewidzenia:
              -powiesz, że terapeuta słaby i cię nie rozumie
              -powiesz, że było do przewidzenia bo z NFZ to tylko chłam
              -powiesz, że nikt niw rozumie; w tym rodzice, siostra i ci zamożniejsi (których stać na prywatną terapię)

              Życie nie było, nie jest i nie będzie sprawiedliwe. Wcale też Nie musi być. Tak jak ty nie musisz być empty pants!!

              • apetor997 Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 19:11
                Nie dziwi mnie to, ze są tacy ludzie jak ty, którzy pochwalają przemoc w rodzinie i przyklaskują toksycznym rodzicom, którzy w strachu i ograniczeniu wychowują swoje dzieci. Jakbyś się czuł i co byś zrobił, gdybyś to ty był bity, najpierw przez opiekunkę, później przez własną matkę, a później pobity przez własnego ojca? był przez niego wyzywany od pedałów, pasożytów, brudasów i pijaków? Więc nie zachowuj się bezczelnie i nie popieraj przemocy bo to do niczego nie prowadzi. Znasz moje życie? wiesz co w życiu przeżyłem? opowiedziałem o swoich problemach, a ty twierdzisz, że to jest niz złego i szukasz w tym mojej winy, czyli według twojego mniemania, osoby dotknięte przemocą są winne tego, że są bite? Jeśli zamierzasz mnie dalej psychicznie dobijać to dziękuję, ale w tym rozrywki nie odnajdziesz.
    • emmi-nika Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 14:22
      Prawie zawsze wyprowadzka od rodzicow jest najlepszym rozwiązaniem dla dorosłego dziecka, nawet jak relacje wyglądają dużo lepiej niż u ciebie.
      Jeśli nie radzisz sobie psychicznie, zawsze można podjąc psychoterapię (także na NFZ-uprzedzam argument braku srodkow finansowych). W większym miastach sa tez mitingi DDA (czyli dla osob w podobnej do twojej sytuacji) tam rowniez moglbys otrzymać wsparcie.
      Pytanie jest tylko - czy chcesz cos zrobić dla poprawy swojej sytuacji, czy poprzestajesz na użalaniu się.
      • apetor997 Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 14:31
        Gdybym użalał się nad sobą, nie szukałbym pomocy w internecie, a ten terror dzieje się od kilku lat, i nie jest to normalne, bo w normalnych rodzinach takich sytuacji nie ma. Rozważałem kontakt ze specjalistą, i na pewno podejmę decyzję o udaniu się na terapię, gdyż psychicznie czuje się okropnie.
          • apetor997 Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 14:56
            Tak jak wspomniałem, nie jest to po prostu użalanie się, jaki to ja biedny jestem, prawda jest taka, że nie wiem co mam zrobić, od czego mam zacząć, przez lata sterowano mną jak robotem, zawsze robiłem to co mi każą, nie miałem swojego zdania, nie mogłem podejmować swoich osobistych decyzji, dlatego teraz czuje się bezradny, a na terapię na pewno pójdę. Jak przypuszczam, DDA jest dla osób, które wychowywały się w rodzinie w której występował alkoholizm, u mnie takiego czegoś nie było, ale i tak żyję w toksycznej rodzinie z której nie wiem jak mam się wydostać, może specjalista mi w tym pomoże.
            • emmi-nika Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 15:02
              DDA nie jest tylko dla rodzin, w których był alkoholizm,
              tam zajmują się ogolnie osobami z rodzin dysfunkcyjnych. Jeśli w twojej rodzinie była przemoc i wykorzystywanie, takie mitingi DDA/DDD będą jak najbardziej na miejscu.
              • apetor997 Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 15:12
                Też rozważę wizytę na mitingach DDA, zapytam się o to specjalisty co o tym myśli i czy byłoby to najlepszym rozwiązaniem. Najgorzej jest przełamać się i opowiedzieć o tych strasznych sytuacjach obcej osobie, którą widzi się pierwszy raz, a ja do wylewnych osób nie należę, jestem zamkniętą w sobie osobą i w swoim życiu nigdy nie doświadczyłem współczucia, zrozumienia, czy też miłości, dla mnie te uczucia są obce.
                • emmi-nika Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 15:38
                  Może pocieszajaca dla ciebie będzie myśl, ze dla terapeuty to, co powiesz, nie będzie niczym, czego by wcześniej już nie slyszal, wiec niczemu nie będzie się dziwil, ani szokowal.
                  On jest od tego, żeby pomoc.
                  A na mitingach - wszyscy sa (mniej lub bardziej) potłuczeni przez los, wiec tez będą wiedzieć, jak się czujesz.
                  Powodzenia
            • afq Re: Moja toksyczna rodzina 02.03.20, 08:53
              DDA tak, dotyvzy to dziecka z rodziny z problemem alkoholowym
              DDD nie odbiega jakos zdecydowanie w swoim problemie a nie koniecznie jest związane z problemem alkoholowym konkretnie

              --
              cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
        • yadaxad Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 15:30
          Zmienianie sytuacji wcale nie jest przy pierwszych krokach przyjemne, ani nie wzbudza odzewu , którego się oczekuje jako wsparcie. Ale aby coś robić trzeba na siebie spojrzeć i poczuć złość do tego osobnika. Taką by utrzymała desperację w potrzebie zmiany. O zmianach może będzie się chciało -afq- pogadać. - Na deszczu -ma rację, tak to się dzieje. Terapia nie wątpliwie się przyda, ale nie jest powiedziane, że podejście tak ad hoc się uda od ręki. O terapię też trzeba powalczyć, wybrać , ocenić i skorzystać. Współczucie samemu sobie jest naturalne, ale nie mobilizuje. Może zmobilizować jakiś kolejny cios, ale lepiej by tak nie było, bo różne mogą być efekty. Lepiej byś zmobilizował się sam. Spójrz na siebie i się zbuntuj, nie chcę być taki .
          • apetor997 Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 15:44
            Ale ja chcę zmiany, przez całe życie byłem sterowany i nie mogłem podjąć swojej własnej decyzji, dlatego chcę coś zmienić w swoim życiu, oderwać się od tej toksycznej rodziny, dlatego podjąłem decyzję, żeby pójść na terapię, jutro udam się do Centrum Zdrowia Psychicznego, gdzie na pewno skierują mnie do specjalisty i będę musiał chodzić na spotkani, tam na pewno doradzą mi co mam zrobić. Nie jest do dla mnie łatwe, ale muszę do zrobić dla własnego dobra.
              • apetor997 Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 17:06
                Do CZP mam niecałe 3,7 km od mojego miejsca zamieszkania, więc to praktycznie rzut beretem, a dobrze mi to zrobi, bo nie chce mi się siedzieć w czterech ścianach i wysłuchiwać narzekań, że jestem najgorszy i nic nie robię, a terapia dobrze by mi zrobiła z tego względu, że psychicznie czuje się wykończony.
            • yadaxad Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 17:13
              I nie dręcz się pytaniem, dlaczego tobie akurat trafiła się paskudna rodzinka. Optymistycznie zakładam, że może 15% rodzin nie ma jednego, albo kilku bardzo śmierdzących trupów w szafie, które odbijają się na rozwoju dzieci. A jakieś tam małe zdechłe myszy, to mają wszyscy.
              • apetor997 Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 17:25
                Nie zadręczam się, bo rodziny sie nie wybiera, a przecież mogłem urodzić się w patologicznej rodzinie, gdzie jest alkohol i mogłem zostać zabrany do domu dziecka, gdy byłem jeszcze niepełnoletni. Tak się moje życie ułożyło i spadłem z deszczu pod rynnę, że musiałem urodzić się i wychowywać przez 23 lata w toksycznej rodzinie, w której ani razu nie miałem prawa do głosu, i wszystko co powiedziałem i decyzje jakie podejmowałem, były podważane, bo oczywiście, uszczęśliwianie mnie na siłę jest normalne. I co ja powiem za 10-15 lat swoim dzieciom, gdy zapytają się gdzie są moi rodzice? to będzie trudne.
                • astroblaster Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 18:05
                  Zanim im cokolwiek powiesz, najpierw pogadaj z sobą. Na różne tematy. Ten o posiadaniu dzieci jest niezwykle ciekawy. Nie wszyscy są na nie gotowi i nie wszyscy powinni je mieć.

                  Ja na pewno od swojego taty nie chciałbym słuchać tego, jak to z tytułu niesprawiedliwości świata, jego życie było, jest i będzie zjebane. Padaka.
                • apetor997 Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 19:14
                  Uważasz, ze mój przypadek jest śmieszny? a jakbyś ty się czuł gdybyś był ofiarą przemocy, i wychowywał się w toksycznej rodzinie? jesteś osobą z zewnątrz, nie przeżyłeś tego, więc nie zachowuj się tak jakby nic się nie stało, bo pochwalanie przemocy w domu jest moralnie złym, a to że życie jest niesprawiedliwe to inna sprawa. Najwidoczniej nie chcesz tego zrozumieć, bo nigdy takiego czegoś nie przeżyłeś. Więc jeśli chcesz dalej o tym mówić, że to ja jestem winny, a nie moja toksyczna rodzina, to raczej daruj sobie, bo dalsze mnie dobijanie w ogóle nie ma sensu.
                    • apetor997 Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 21:40
                      Spodziewałem się takiej reakcji. W takim razie powodzenia ci życze w dobijaniu osób słabych psychicznie, faworyzowaniu przemocy domowej i przyklaskiwaniu osobom, które znęcają się fizycznie i psychicznie nad swoimi bliskimi. Nic dziwnego, że w tym kraju jest powszechna znieczulica społeczna, a takie sprawy jak przemoc domowa są wyciszane.
                      • yadaxad Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 22:23
                        Potrzebujesz się wyżalić i to jest naturalne Jesteś w psychicznym dołku i to jest zrozumiałe. Ale tylko to nie budzi współczucia.Po prostu z tym się licz. Walczący, nawet beznadziejnie , mobilizują chęć innych do pomocy, a bez inicjatywne epatowanie ranami i bólem i wicie się w żalu budzi irytację. Tu nie chcę określać twojej postawy, tylko radzę, bo tak to w życiu chodzi.
                        • apetor997 Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 22:35
                          Uważasz, że powinienem to wszystko zlekceważyć, i dalej dawać się terroryzować i kontrolować przez własną rodzinę do której nie pasuje? Lekceważenie i bagatelizowanie takiego problemu nie jest najlepszym rozwiązaniem. Pragnę ci przypomnieć, że istnieje takie coś jak DDA i DDD, i są tam ludzie z takimi samymi problemami jak ja, a nawet gorszymi. Najlepszym rozwiązaniem, które sobie uświadomiłem, to będzie po prostu odcięcie się od mojej toksycznej rodziny i skorzystanie z terapii, gdyż mój stan psychiczny się pogorszył, i to nie jest, normalne, żeby w tak młodym wieku mieć problemy. Nie dziwi mnie już to, że panuje znieczulica, i takie coś jak przemoc domowa nie jest poważnie traktowana. Nie pisze na tym forum, żeby się komuś wyżalić, tylko szukam dla siebie pomocy, ale najwidoczniej są tu tylko sami wrogo nastawieni ludzie, co już zdążyłem się o tym przekonać.
                          • afq Re: Moja toksyczna rodzina 02.03.20, 08:58
                            uwazam ze krzywdząco generalizujesz apetor
                            a wiele odpowiedzi oceniasz jako wrogie, nieslusznie

                            to co piszesz, o odcieciu sie od rodziny i jakis rodzaj pomocy psychologicznej -
                            pewnie to konieczny ruch i ma szanse przyniesc dobre skutki
                            pamietaj tylko ze to bedzie troche bolało

                            --
                            cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                            • astroblaster Re: Moja toksyczna rodzina 02.03.20, 09:07
                              Nie będzie bolało, bo nie wyjdzie poza słowa.
                              Nie generalizuje, tylko odwraca kota ogonem. Manipuluje. Inaczej nie umie.
                              Prawdy-Prawdy nie zna nikt. Są dwie strony. Zważając na ton narracji i podejście do życia, prawda może nawet nie być po środku.

                              Facet nawet nie odróżnia pojęć.

                              Wchodzenie w dialog to Zasilanie tylko jego Zjebanej postawy w energię. Odradzam.
                              Ja już do niego nie piszę a i tym samym tutaj nie zasilam dalej tego wątku.

                              Trzymaj się AFQ; ufam, że jesteś już zdrowy i w pełni sił. Dobrego dnia i tygodnia.
                              • afq Re: Moja toksyczna rodzina 02.03.20, 09:18
                                prawdy nie zna nikt, jak piszesz astroblaster :-)

                                piszesz ze nie bedzie bolało bo nie wyjdzie poza słowa..
                                a moze sie chlopu juz tak przelało ze właśnie wyjdzie, nie oceniajmy
                                ja tam wierze w moc bólu, ze tak to ujmę

                                p.s.
                                taaa, juz wrocilem do zywych
                                poznaje po apetycie, w tym zakresie nadrabiam zaleglosci chyba :-D
                                dobry film obejzałem
                                "7 uczuć"
                                troche mnie rozsypał nawet, ale dobrze rozsypał
                                to z resztą niezły film w kontekscie tego wątku

                                --
                                cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                              • apetor997 Re: Moja toksyczna rodzina 02.03.20, 11:16
                                astroblaster

                                Teraz już wiem, że jesteś toksyczny, od takich ludzi powinienem się odcinać, sam nie znasz pojęć, które przytaczasz i starasz się mnie pogrążyć, robiąc ze mnie winnego. Nie znasz mnie, nie wiesz jaki jestem i nie wiesz co przeżyłem. Używasz agresji słownej, co jest typowe dla toksycznych ludzi, siejesz zament i wmawiasz ludziom kłamstwa na mój temat, jesteś zwyczajnym tyranem i despotą, który lubi pastwić się nad innymi. Od początku byłeś do mnie wrogo nastawiony, a nic złego nie zrobiłem, i o czym to świadczy? Jeśli dalej zamierzasz wylewać na mnie pomyje na tym forum, zbesztać i ośmieszać mnie, to źle trafiłeś, szukaj ofiary w swoim kręgu. To jest ostania wiadomość jaką do ciebie zaadresowałem, mam nadzieję, że ją zrozumiesz, a jak nie to twój problem, bo nie zamierzam wchodzić w bezsensowną dyskusje, z osobą która szuka tylko rozrywki. Pozdrawiam.
                          • apetor997 Re: Moja toksyczna rodzina 01.03.20, 23:52
                            Jedyną osobą, która tu manipuluje to jesteś ty. Od samego początku jesteś do mnie wrogo nastawiony i chcesz mnie zmieszać z błotem, zresztą już się przekonałem po tak krótniej rozmowie z tobą, że też jesteś toksyczny i szukasz pretekstu, żeby się na kimś wyżyć, dlatego obrałeś sobie mnie jako swój worek treningowy. Jeśli nadal masz stosować te tanie sztuczki to rób to gdzieś indziej i daj mi spokój.
                            • na_deszczu Re: Moja toksyczna rodzina 02.03.20, 03:39
                              Nie ma w tym nic złego, ze człowiek w biedzie szuka pocieszenia, wyżalenia. To wręcz zdrowy objaw, ze widzi gdzie uwiera. Gorzej jak tego nie widzi, bo wtedy czesto sraje sie złym człowiekiem. Net dzis służy do tego , ze szukamy kontaktu z drugim człowiekiem, który nas zrozumie i nasz ból. To naturalne, ze szukamy współczucia i pocieszenia. Poza tym ty szukasz tez rozwiązania i to juz jest w ogóle super. Czasem ktoś może cos przykrego napisać, bo pewne sprawy, pewne postawy mogą budzić jego własne demony. Polecam ci tez forum życie rodzinne i forum depresja. Poza tym dopóki nie trafisz na terapie możesz poszukać na you tubie filmików nagrywanych przez psychologow, terapeutow (pełno jest tego, wybierzesz cykl, który ci będzie pasowal). Wpisz na you tubie: Pewność siebie albo wiara w siebie, albo wewnętrzny krytyk i wyskoczą ci filmy, ktore tych tematów dotyczą. Tobie brakuje wiary w siebie i zapewne masz bez przerwy uruchomionego wewnętrznego krytyka, który ciągle mowi "to sie nie uda" na każdy kinstruktywny pomysk. Wyzwiska , bicie, poniżanie poczynily w twej psychice szkody. Ale ludzie z tego wychodzą. Myślę, ze jak ojciec brał cię do pracy i tam wyśmiewał, to nie jedna osoba patrzyła sie na niego z politowaniem a może i wszyscy. Jak tak mozna własne dziecko traktować, osobę w wieku, gdy psychika jest tak krucha a pewność siebie dopiero sie krystalizuje. Podejrzewam , ze mimo świadomości jak toksyczna jest twoja rodzina czujesz za duza odpowiedzialność za nich i potrzebę lojalności. To efekt, tego uwiazania ciebie przez nich. Tej scislej destrukcyjnej synbiozy. Oni cię potrzebują, jako kozła ofiarnego, ale przecież tyle dla ciebie robią, tak cię "chronili" przed okrutna dorosłościa, decyzyjnością, samodzielnością. Ale to wszystko da sie wypracować. Jesteś inteligentny, to widać. Poradzisz sobie. Tylko ucisz tego krytyka w sobie. Jak slyszyl glos "to sie nie uda", "kto ty? Ty sie do tego nie nadajesz" to wtedy odzywa sie właśnie on. Powiedz wtedy sobie, ze tylu ludziom w podobnej sytuacji sie udało to i tobie sie uda. I będzie ogromna satysfakcja, jak juz sie uwolnisz sos tokyscznych macek "bliskich" i powoli zaczniesz wychodzić na prostą. To wszystko jest w głowie, w destrukcyjnych myślach, które należy zastąpić zdrowym rozsądkiem i wiara w siebie, i umiejetnosciom radzenia sobie jak czasem wybierze sie zle i poleci w dol. Ale ceną jest wolność.
                              • apetor997 Re: Moja toksyczna rodzina 02.03.20, 07:14
                                Nie szukam wyżalenia, ani pocieszenia, tylko pomocy, i to pisze już kilkanasty raz, ale widac do czytelników nie dociera, to że przyszło mi urodzić się w toksycznej rodzinie to już zbieg kodu, zwykły przypadek, a przecież mogłem urodzić się w patologicznej rodzinie. Jedyną decyzję jaką podjełem to pójście na terapię.
                                • na_deszczu Re: Moja toksyczna rodzina 02.03.20, 09:15
                                  To dobrze, ze nie szukasz wyżalenia. Ale pojawił się w dyskusji wątek poboczny, że wyżalenie, szukanie pocieszenia to coś złego. A nie ma w tym nic złego. Jeśli ktoś wyżalenia potrzebuje, to byc może jest to dla niego naturalny etap radzenia sobie z problemem. Jeden użalać się nie będzie, drugi wypłacze w poduszkę, a trzeci potrzebuje drugiego człowieka do wysłuchania. Każdy z nas jest inny. Co innego, gdy ktoś tak żali sie całe życie i mimo rad tkwi bezustannie w miejscu, a każde spotkanie zatruwa biadoleniem. Ale nie można czlowieka, ktory przychodzi na forum psychologia krytykować za to, że nakreśla problem z jakim przychodzi.

                                  Może to prawda, że dziś kreuje sie człowieka niezłomnego. Jesli mówić o problemach, to tylko w czasie przeszłym.
                                  • apetor997 Re: Moja toksyczna rodzina 02.03.20, 09:29
                                    na_deszczu, wszyscy piszecie o tym co powinienem zrobić i jak postąpić, a postawcie się chociaż raz w mojej sytuacji, co wy byście zrobili? Nie można nikogo krytykować, kto przychodzi z bagażem problemów i prosi o pomoc, ale już zdążyłem się przekonać, że na tym forum nie są mi przychylni ludzie i dla nich krytyka i zbesztanie drugiej osoby jest czymś normalnym.
                                    • emmi-nika Re: Moja toksyczna rodzina 02.03.20, 09:51
                                      Przed wszystkim bądź dla siebie wyrozumialy - wlasnie zrobiles pierwszy krok, szukasz pomocy. Nie oceniaj się surowo, tylko bądź dla siebie dobry, dawaj sobie prawo do wszystkich uczuc, także tych "złych".
                                      Problemem sa i twoje emocje (związane z tym, co przezyles, z tym, ze zostales skrzywdzony, albo i chociaż nie dość kochany, czy zaopiekowany), ale i obecna sytuacja zyciowa. Jeśli chcesz cos zmienić, i w sobie, i w swojej sytuacji życiowej, czeka cie dość dluga droga, ale, jak to ktoś powiedzial, "nawet najdluzsza droga zaczyna się od zrobienia pierwszego kroku"
                                      • afq Re: Moja toksyczna rodzina 02.03.20, 10:24
                                        nie przez net, na_deszczu, również nie
                                        głos z boku to moze byc pomocne lub nie, ale nawet jesli, to nie załatwia czegokolwiek
                                        to są momenty kiedy wszystko zależy od osobistego przełomu
                                        który zawsze jest trudny, inaczej nie byłby przełomem

                                        --
                                        cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                              • astroblaster Re: Moja toksyczna rodzina 02.03.20, 08:54
                                Wolność nie jest cenną.
                                Wolność masz za free od urodzenia.
                                Jest głównym powodem lęku człowieka, obok: śmierci i sensu życia.

                                Wolność to zarazem konsekwencje.
                                Tu jest tylko ględzonko i odwracanie kota ogonem.

                                Net to nie życie. Filmiki na YT też raczej nie.

                                Korzystanie z wolności to mocne decyzje i ich realizacje.

                                Tu wszystko już WSZYSCY powiedzieliście w Waszych pierwszych wpisach do wątku.
                                Rzeczowi i życzliwie.

                                Teraz dajecie się już tylko wciągać w marazm.
                                Klasyką manipulacji jest odwracanie kota ogonem.

                                Za zły los autora odpowiadam międzyinnymi ja reszta świata. Jemu należą się dozgonne współczucie i podziw. Za to cierpienie za miliony.

                                Tym samym mu dziękuję, współczuję i podziwiam go. I jaram się, że taki nie jestem ;)
                                • apetor997 Re: Moja toksyczna rodzina 02.03.20, 09:25
                                  astroblaster, daruj sobie te bezwartościowe gadanie, które nie mają ładu, ani składu, bo jeszcze nic mądrego nie powiedziałeś, a tylko szkodzisz i pogarszasz sprawę. Nie mam pojęcia jaki jest dalszy sens twojego tutaj pisania, ale nie znajdziesz pocieszenia z świadomym krytykowaniu drugiej osoby i ośmieszaniu jej.
                            • afq Re: Moja toksyczna rodzina 02.03.20, 09:01
                              apetor

                              ludzie których będziesz spotykał w swoim zyciu nie zawsze wpiszą sie dokładnie w to na co byś liczył

                              nie obrażaj sie
                              wiem że to trudne
                              ale tak jest po prostu


                              --
                              cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                              • apetor997 Re: Moja toksyczna rodzina 02.03.20, 09:33
                                afq

                                Nie liczę na to, że w swoim życiu spotkam przyjaznych mi ludzi, zawsze natrafiałem na ludzi, którzy chcieli mnie zgnoić i zrównać z ziemią i nauczyłem się w życiu tego, żeby unikać takich ludzi, którzy mogą mi namieszać w życiu. Nie ufam ludziom ze względu na to jak są kłamliwi i dwulicowi. Najgorszym i najtrudniejszym etapem w życiu będzie dla mnie wyjście z tego toksycznego gniazda, a jakie miasto wybiorę, tego jeszcze nie wiem.
                                • afq Re: Moja toksyczna rodzina 02.03.20, 09:39
                                  hm...

                                  podziele sie apetor z toba moim spostrzezeniem o sobie samym
                                  dlugo bylo tak ze wiecznie z kims walczylem o cos, czulem sie atakowany, deptany

                                  teraz jakos nie
                                  czy uwazasz ze teraz mam szczescie i innych ludzi spotykam?
                                  ja uwazam ze mam inne spojrzenie
                                  i krytyke nie odbieram jak atak, choc czasem mi to wraca
                                  nie czuje sie gnojony
                                  co sie zmienilo bardziej.. ci ludzie? czy ja?
                                  ja uwazam ze ja, a dokladniej moja samoocena

                                  --
                                  cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
            • afq Re: Moja toksyczna rodzina 02.03.20, 07:55
              na pewno moze ci to pomóc w twoim psychicznym stanie
              a przez to łatwiej moze ci byc podjąć zyciowe wazne kroki

              czasem trzeba miec dużą sile by odciąć sie od syfu i zacząć żyć
              piszesz o Warszawie.. tez kiedys uległem urokowi tego miejsca
              mozliwości są ale są też minusy
              dziś zyje w zupełnie innym miejscu
              i jest duzo bardziej przyjazne
              ale to indywidualna sprawa

              działaj, trzymam kciuki

              --
              cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
              • apetor997 Re: Moja toksyczna rodzina 02.03.20, 10:15
                Mieć problem ze sobą, a mieć problem z rodziną, to dwie różne sprawy. Pierwszym krokiem jaki podjąłem, to terapia psychiczna i powolne usamodzielnianie się i odcinanie od toksycznej rodziny, nie wiem czy czytałeś mój cały wpis, ale jak wspominałem, jestem bez pracy, a w moim mieście znalezienie dobrej pracy graniczy z cudem, a wyjazd do innego województwa to jakby jechać w nieznane, innym się udaje, a innym nie, dlatego, gdy znajdę pracę to przy najbliższej wypłacie się wyprowadzę, choćbym nawet miał mieszkać w tym samym mieście. Nie ma ludzi doskonałych, to fakt, ale w swoim krótkim życiu spotkałem tylko tych, którzy mi szkodzili, podtruwali mnie psychicznie, żebym chodził według ich zasad, manipulowano mną psychicznie i przez x lat nie wiedziałem nawet o tym, dopiero się teraz o tym dowiedziałem, gdy wszystkim masky podstępu i dwulicowości pospadały, i tutaj mogę zacytować Witolda Gombrowicz, że wszyscy noszą maski, i to jest prawda.
                • afq Re: Moja toksyczna rodzina 02.03.20, 10:21
                  wiesz problemy ze soba i problemy z rodzina to często, jesli nie zawsze, bardzo związane ze sobą kwestie

                  czytałem całe twoje posty, wiem ze nie masz pracy, z kasa słabo, chyba bardzo, za to jest cisnienie
                  wiem ze to trudna sytuacja, wierz mi lub nie, znam taką, pamietam
                  znam tez to uczucie kiedy łuski z oczu opadają

                  --
                  cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
    • apetor997 Re: Moja toksyczna rodzina 02.03.20, 10:17
      Dziękuję. Podjąłem decyzję o udaniu się do Centrum Zdrowia Psychicznego, tylko najgorzej jest mi przełamać się, pójść tam i opowiedzieć o tym wszystkim osobie, którą pierwszy raz widzę.
      • afq Re: Moja toksyczna rodzina 02.03.20, 10:30
        niech cie apetor nie opuszcza przy tym przelamywaniu mysl
        ze ten wysilek i przelamywanie ma ci pomóc, tobie i tylko tobie, robisz to dla siebie
        i od tego zalezy reszta twojego zycia



        --
        cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka