Dodaj do ulubionych

Wszystko się wypaliło, czy uda zacząć się od nowa?

10.05.20, 10:36
Witam, opowiem swoją historię.. Byłem z kobietą 4 lata, po 1.5 roku zdecydowaliśmy się świadomie na dziecko, zaszła w ciążę i wyjechaliśmy do Niemiec, zaczęliśmy pracować, później ona w 6 miesiącu już siedziała w domu i dostawała zasiłek, ja dalej pracowałem, po paru miesiącach od wyjazdu zaczęły się sprzeczki między nami, na początku były to zwykle wymiany zdań i za chwilę o wszystkim zapominaliśmy, później urodził się syn, doszły nie przespane noce, zmęczenie i kolejne kłótnie coraz większe i co raz bardziej agresywne.. Gdy syn już miał roczek daliśmy go do żłobka, a żona stwierdziła że chce iść do pracy na pół etatu, tak więc się stało, ja pracowałem od 7 do 19 codziennie i w sobotę do 14, rzadko co się widywaliśmy, a gdy wracałem z pracy szybko się myłem i jadłem i zajmowałem synem, a ona albo leżała aż tel w ręku, albo wychodziła do znajomej od której wracala podpita lub pijana.. Przez co znów się kłóciliśmy, pod koniec już w ogóle byliśmy tak sobą zniesmaczeni, wyzwalamy się od najgorszych, potrafiłem powiedzieć do niej ty krowo czy zamknij ryj bo pierdolisz głupoty, ona też nie szczędziła na mnie słów.. Po kłótni w ogóle nie gadaliśmy ją siedzialem przy laptopie ona w sypialni.. Nie mieliśmy żadnych wsponych tematów.. Żadne nie chciało wyciągnąć pomocnej dłoni.. W końcu w roku 2017 we wrześniu zdecydowała ze chce wrócić do Polski, tak więc zrobiła, ja tez postanowiłem że wrócę, wróciłem i od razu zapisałem się na szybki kurs prawa jazdy, wyjechałem i zrobiłem w 2 tydonie kategorie na ciężarówki, gdy wróciłem do niej w Polsce do domu, po paru dniach poszła na grilla ze znajomymi, wróciła i siedziała w łazience ponad godzinę.. Poszedłem sprawdzić czy coś jej się nie stało, przyznała mi się że piszę że swoim byłym od marca 2017 z którym kiedyś była 3 lata.. Byłem w szoku, usiadłem na podłodze i gadaliśmy spokojnie jak nigdy, opowiadała o nim jaki jest i jak ja traktuje, ja miałem świeczki w oczach i zobaczylem że byłem konkretnym frajerem, że tak traktowałem kobietę która dała mi dziecko, dopiero wtedy do mnie dotarło, że ja straciłem.. Jeszcze przez jakiś tydzień próbowałem, ale to nie miało sensu, w 2018 lutym wzięliśmy rozwód, ja wyjechałem do Niemiec jako kierowca i pracowałem w systemie 3/1 gdy co 3 tygodnie wracałem do Polski na tydzień zabierałem syna na parę dni, później się do niego przywiązałem i po 2 miesiącach zmieniłem system na 4/2, wracałem co 4 tygdonie do Polski i zabierałem syna na tydzień do siebie, żeby więcej czasu z nim spędzić, jakiś rok temu dowiedziałem się że ona już nie jest z tym gościem, a pół roku temu zaczęliśmy że sobą znów pisać, bardziej o dziecku, niż o nas samych, to znaczy jakieś tam wspomnienia były, ale nie poświęcałem temu uwagi ona zresztą też, raz gdy siedzialem z synem w Polsce jakieś 3 miesiące temu, coś sobie rysował, gdy go zapytałem co tam rysuje odpowiedział że to ja idę zapukać do mamusi do drzwi w domku, a później siedzimy i on do mnie mówi "tatuś a wies ze syskie mamusie mają tatusiow? " zrobiło mi się przykro i że swieczkami w oczach mnie zamurowało, nie wiedziałem co mu odpowiedzieć.. Od jakiegoś miesiąca co raz częściej coś tam jej wysłałem, albo ona mi, coś pożartowaliśmy i ogólnie, teraz 2 tygdonie temu jak byłem w Polsce, pojechałem do niej, i siedzieliśmy chwilę na kanapie przed tv, ja w środku syn i ona po lewej, nasz syn złapał jej dłoń i moja i kazał nam się trzymać za ręce, takz robiliśmy, ale za chwilę puściliśmy się,ogólnie fajnie nam się gadało i wszystko było jak w najlepszym porządku, po paru dniach wylądowaliśmy w łóżku i później cały tydzień co wieczór się kochaliśmy, gdy wyjechałem znów do Niemiec, ona zaczęła mnie ignorować, widzę że siedzi na facebook, udostępnia jakieś posty, na msg jest cały czas aktywna, a gdy coś pisze to nie odpisuje, zapytalem jej czy te 2 tygdonie które byłem w Polsce miały dla niej jakieś znaczenie czy to był tylko dla niej seks , na co liczy i żeby się określiła, odpisała że było bardzo fajnie, że zawsze było jej dobrze w łóżku ze mną, że jej zależy na tej relacji, że miała na początku myśli a co by było gdyby, ale na obecną chwilę nie może powiedzieć nic więcej bo to za krótki okres, żeby cokolwiek mowic, że ona się boi, żebym sobie nie robił nadzieji bo ona sama nie wie czy potrafi zapomnieć przeszłość i nie chce mnie zranić, później pisaliśmy normalnie na luzie, ja już się przyzwyczaiłem do tego że mnie ignoruje i nie odpisuje, pisaliśmy na luzie, ale po jakimś czasie każdy by znów miał refleksje, gdy się człowiek stara odbudować, a nie widzi że drugiej osobie co kolwiek zależy, dzisiaj znów zapytalem i zacząłem temat, ona kiedyś mówiła że zostawiła tego gościa co dla niego odeczla odemnie, dlatego że chciał być sama, że nie jest gotowa na związek, więc dziś jej zapytałem rano, "skoro zostawiłaś tamtego gościa bo nie byłaś gotowa na związek, to dlaczego próbujesz że mną coś stworzyc? Mówiłaś że Ci zależy, a mnie ignorujesz, jesli tego nie czujesz to nie ma sensu się w to pchać, to tak jak z Twoim studiami, chciałaś iść na pielęgniarstwo bo czujesz że to lubisz robić i pewnie byla być super pielęgniarka, ale są też pielęgniarki, które są tam nie z wyboru tylko z przymusu i zachowują się strasznie jakby tam musiały być, a nie po to żeby nieść ludziom pomoc, także zastanów się bo nie ma sensu się pchać w coś czego się nie czuje.. " tak jej napisałem a odpisała" czemu ty zawsze jak jest ok poruszasz ciężkie tematy" i zmieniła temat o czymś tam że gdzieś był pożar i ludzie zginęli, dowiedziała się od znajomych ratowników.. Taka jest moja historia.. W tym czasie gdy z nią nie byłem próbowałem znaleźć kobietę, żeby o niej zapomnieć, mialem dwie, ale każda znajomość kończyła się tym, że po 2 tygodniach traciłem zapał i wracały mi wspomnienia z nią.. Czuję że ja nadal kocham, zrozumiałem swoje błędy, że byłem totalnym skurwielem, żeby tak traktować kobietę, teraz gdy byłem w Polsce, a to coś jej pomagałem sprzątać, a to zabierałem syna jak chciała odpocząć po pracy, ogólnie żyliśmy jak normalna rodzina, zaangażowałem się i myślałem że to że razem spaliśmy coś znaczy, bo ja jeśli do kogoś nic nie czuje to nie idę z tą osobą do łóżka.. Nie wiem co o tym wszystkim myśleć, ona jest oschła i zimna, czasami wyślę jakąś buźkę i się pośmiejemy, ale trzyma dystans i to bardzo duży, nie wiem czy to ogóle ma sens, bo gdy probuje zapytać tak jak dziś to mnie zbywa.. Tracę jaki kolwiek zapał gdy się staram a nie widzę z jej strony żadnego zadowolenia, ten okres czasu, czyli dwa lata który nie byliśmy razem zmusił mnie i pewnie też ja do przemyśleń, czuję że się zmieniłem i chce jej to pokazać, że jestem innym człowiekiem, ale zauważyłem że ona nie chce w to uwierzyć i w ogóle ani trochę tego nie docenia, że się staram.. Co Wy o tym myślicie? Myślicie ze można po jakimś czasie się zakochać? Czy po jakimś czasie będzie jej zależało bardziej niż teraz? Czy przestanie mnie ignorować i zacznie chociaż trochę doceniać? Proszę o krytykę lub jakieś słowa otuchy.. Jestem w rozsypce.. Dlatego że było tak fajnie, gdy byłem obok niej w Polsce, a gdy wyjechałem nagle czuję się jakbym znów dostał od niej kosza, czuję tak jak wtedy gdy mnie zostawiła.. Pusty w środku..
Obserwuj wątek
    • zwierzakowa13 Re: Wszystko się wypaliło, czy uda zacząć się od 12.05.20, 21:26
      Moim zdaniem za bardzo naciskasz. Niepotrzebnie wymagasz żeby po jednym tygodniu, kiedy coś się zadziało, określiła się. Napisała Tobie to z resztą (czemu zawsze poruszasz ciężkie tematy). Jak Ci zależy, to daj temu płynąć we własnym tempie, w miłej (lekkiej) atmosferze.
      Jeśli nic się nie rozwinie, to będzie po prostu miło( tez dobrze ze względu na dziecko).
      Możesz co pewien czas zagadać, wypić razem kawę, wyjść gdzieś jak będzie chęć ale nie naciskaj na poważne rozmowy przez pierwsze kilka miesięcy nawet jak będzie się dobrze działo między wami.
    • afq Re: Wszystko się wypaliło, czy uda zacząć się od 13.05.20, 06:08
      napisałeś:
      czuję że się zmieniłem i chce jej to pokazać, że jestem innym człowiekiem, ale zauważyłem że ona nie chce w to uwierzyć i w ogóle ani trochę tego nie docenia, że się staram..

      zadbaj o dziecko i o kontakt z nim, o relacje, ojcem jestes i bedziesz
      a im bardziej zabiegasz o uznanie w oczach tej kobiety tym trudniej o nie

      --
      cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
        • astroblaster Re: Wszystko się wypaliło, czy uda zacząć się od 13.05.20, 09:17
          AFQ, doradzasz gostkowi, który już mocno jest wbity na hak i na nim wisi.

          -jakby poniekąd sztuka wojny i tu się kłania-

          Nie wszyscy mają czyste intencje. Nie wszyscy są wolni od zaburzeń a te świadomie i podświadomie wyposażają w pewne skuteczne mechanizmy.

          Nasz tutejszy bohater -nazwijmy go pan świeczka- był najpierw wyidealizowany a potem został zdewaluowany. Po dewaluacji, okres idealizacji powraca, ale już tylko w strzępach (na bardzo krótko) i jest elementem oręża tej pani (uzurpatorki, która wygra każdą bitwę, bo wie, że wygrała wojnę).

          Pan świeczka to klasyczna osobowość zależna.
          Dla pani uzurpatorki jest nie męski. Chyba dla większość pań taki będzie. Sorry kolego świeczka, taki jest mój punkt widzenia.

          Pewnie, że Dziecka szkoda, ale jest jak jest.
          Świeczka robić dobrą minę do chujowej gry (nie dawać paliwa uzurpatorce) i korzystać z każdej Chwili z dzieckiem. Nie nastawiać przeciw, bo go oboje pokaleczą. Być dla dziecka, odpowiadać na jego potrzeby. Szybko dorośnie, potem samo oceni sytuację.

          Pan Świeczka, wyciągnąć wnioski na przyszłość, bo duża szansa, że mu się powtórzy. Zawsze powtórzy.

          *znamy wersję pana świeczki. W niej jest nieskazitelny, wręcz niezłomny. Jak ideał. A ideałów nie ma. Nie występują.
          A prawda jest relatywna.

          Dlatego tak oręduję psychoterapii; tam sam siebie w chuja nie zrobisz.

          Powodzenia panie świeczka

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka