Dodaj do ulubionych

O ‚Miłości’ i biciu piany

03.06.20, 14:08
Jakiś czas temu dużo tu o tym pisaliśmy.

Ostatnio wpadł mi w ręce taki cytat (zdjęcie z książki poniżej) Platona:

‚Observed that love is in the one who loves, not in the one who is loved’

Czyż nie mądrze o tym Platon napisał. I o tym warto wiedzieć jako punkt wyjścia; wyzwolić się od oczekiwań względem drugiej osoby. Jeżeli jest coś takiego jak miłość, to chyba to jest prawidłowe myślenie o niej.



Obserwuj wątek
      • astroblaster Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 03.06.20, 15:26
        A napisałem gdzieś, że w nią wierzę.

        I to brutalne, ale prawdziwe co napiszę: bliskość nie polega na oczekiwaniach. Jeżeli jest i bliskość i mega żądza, nie ma innych potrzeb.

        Ale wszystko ma swój cykl.
        Relacja to 3 fazy:
        Namiętność, intymność, zobowiązania.

        Preferuję pierwszą. Z drugie czasami wrócisz do pierwszej, ale nie jest możliwym powrót do pierwszej z trzeciej. Podróż do trzeciej jest jednokierunkowa.

        Zatem robię tak, żeby być w pierwszej.

        Ale mam cykl zmian j wtedy bywa boleśnie. Ale nauczyłem się to obsługiwać ekologicznie lub bez ostentacji. Nie wiesz mniej cierpisz. Nawet jak podejrzewasz to niby nie wiesz.

        Jak widzisz jestem szczery.

        Pewnie, że bywają zobowiązania. Cóż.

        I jeszcze coś Monka, są takie relacje gdzie tylko o to chodzi. Nawet jeżeli chodzi o miłość.
        Jestem uzależniony od adrenaliny, ale mam też inne zintegrowane nałogi.
        Ale walę bezpośrednio jak jest. Wystarczy posłuchać.

        Platona raczej nie ma co kwestionować. Miłość jest w tym, który kocha, a nie w tym, który jest kochany. Wystarczy więc, że ten drugi też kocha (dla Siebie).

        Każdy wchodzi dla Siebie.

        To nie schemat. Pewnie, że jest trudne. Mega trudne, bo jesteśmy tylko ludźmi, ale świadomość to potęga.

        Przy rozstaniach, porzuceniach na glebę leci samoocena, pewność siebie a wchodzi autopogarda.

        Wtedy warto wiedzieć, że jesteśmy okay a takie jest życie. Są w nim piękne chwile i nie jak w piosence Tylko Chwile a WŁAŚNIE CHWILE (Brawo Yada za tę złotą myśl).



        • mona.blue Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 03.06.20, 17:18
          Nie odpowiedziałeś mi wprost. Nie masz oczekiwań wobec partnerki, zeby cię szanowała, żeby nie zdradzała?

          To wszystko są piękne słowa i piękna teoria, ale życie jest inne. Może byłoby możliwe nie mieć oczekiwań, gdyby spotkały się dwie osoby na pewnym poziomie moralnym, z których każda sama z siebie dotrzymywała wysokich standardów w związku.
          Ale życie codzienne i to weryfikuje, np. podzial obowiązków, żeby jedna strona nie czuła się wykorzystywana, sposób spędzania wspólnego wolnego czasu itp.
          • astroblaster Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 03.06.20, 17:48
            Jakby Ci to wytłumaczyć Monka?
            Ale i tak nie zrozumiesz.

            Ja to umiem zrobić; nie mam potrzeby mieć tych obaw.
            Dobrze potrafię do siebie przyspawać.
            Dostarczam mocnych wrażeń, jestem odporny psychicznie i szalony, to wystarcza.

            Jeszcze coś Monka, dojrzałość emocjonalna -nie twierdzę, że jestem, bynajmniej- to między innymi porzucenie romantycznych wizji.
            Są one wyłącznie źródłem cierpień i są urojeniami, ułudą, fantasmagorią.

            Zarzucasz mi, że nie odpowiadam wprost a jest wręcz przeciwnie.
            Odpowiadam precyzyjnie, dokładnie jak precyzyjnie ujął to Platon.
            wyłącz romantyzm i przeczytaj raz jeszcze; zobaczysz inaczej.
            • mona.blue Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 03.06.20, 18:02
              To może dlatego tak uważasz, że nie wychodzisz poza pierwszą fazę, poza namiętność. Wtedy faktycznie obie strony są gotowe wiele z siebie dać. Ale jak przychodzi proza życia jest już inaczej.

              Ja już raz się porządnie przejechałam na braku oczekiwań, z ex mężem. On chlał i stosował przemoc, nie powiesz mi, że nie powinnam mieć wobec niego oczekiwań czy wobec kolejnego.
              • astroblaster Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 03.06.20, 18:10
                oj Monka jeżeli robiłaś terapię DDA to dobrze wiesz, iż nie ma tylko jednej winy, bo wcale nie ma winy.
                Ty oczekiwałaś i dawałaś mu asumpt do chlania i bicia, bo nie spełniała oczekiwań i tylko tak potrafił się odciąć i vive-versa... W takim grubym uproszczeniu.

                Odeszła, gratuluję i szacun.
                To nie jest łatwe. to bardzo trudne. Dałaś radę.

                Moge Ci tylko powiedzieć jak Kwaśniewki do Dorna, Monka nie idź tą drogą, nie idź tą drogą (z drugim mężem*)

                *drogą oczekiwań i fantasmagorii

                Utrzymuj długo fazę pierwszą, potem na dłużej drugą z powrotem do pierwszej; jak wejdziesz w trzecią możesz też coś ujrzeć: może przyjaźń, może jakieś bezpieczeństwo, może szacunek, jest wiele tych opcji.
                Byle nie oczekiwać i nie żyć w ułudzie z bajek o księżniczkach lub z romansów. Korzystać z przestrzeni, nie kontrolować (to mega słabość i gwóźdź), porozumiewać się i polegać na intuicji (nie na ułudzie).
                Jak nie jest dobrze (ale tu znowu kłania się Twoja wizja 'dobrze'), korzystać z wolności, czyli swobodnej decyzji. Jak będzie wiara w siebie, nie będzie z tym kłopotu.
                I tyle już.
              • afq Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 03.06.20, 21:46
                mona.blue napisała:

                > Ja już raz się porządnie przejechałam na braku oczekiwań, z ex mężem. On chlał
                > i stosował przemoc, nie powiesz mi, że nie powinnam mieć wobec niego oczekiwań
                > czy wobec kolejnego.

                to jest ten problem, miec oczekiwania ze ktos sie zmieni? czy zadbac o siebie
                podejmujac dzialania dla siebie z mysla o sobie
                nawet jesli sa dla mnie trudne
                mona.. co mam ci powiedziec. wiesz jak to jest z drugiej strony? ode mnie tez mozna bylo oczekiwac
                i ja te oczekiwania rozumialem, po czym i tak robilem swoje
                co tylko poglebialo moją frustracje ze znowu zawodze, to nie jest tak ze alkoholik ma wyjebane, ale co z tego ze ty masz oczekiwania a ja nie mam wyjebane
                i to nie jest moja historia, to historia wlasciwie kazdego uzaleznionego, wiesz o tym?
                w takich okolicznosciach ty masz zadbac o siebie a ja mam spasc na dno i ty musisz mi na to pozwolic
                jesli trzeba to pozwolic mi zgnic w samotnosci
                mozesz oczywiscie miec oczekiwania ze ja sie zmienie, ale bez dna, nie jest to mozliwe
                w wypadku chlejącego itp tak jest
                amen
                • afq Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 03.06.20, 21:50
                  niewazne jak bardzo ci sie to nie miesci w glowie
                  uzaleznienie to ciągły cykl od poczucia winy do zlagodzenia np alkoholem
                  a potem od złagodzenia emocji alkoholem do poczucia winy
                  i tak w kółko

                  co tu maja zrobić oczekiwania? bo ze są skazane na niepowodzenie i sie nie ziszczą to juz wiesz z praktyki mona
                  • yadaxad Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 03.06.20, 22:11
                    Przecież nie jest powiedziane, że stosował przemoc, bo pił. Może chciał przemocy, ale coś tam mu skrzypiało w trybach i potrzebował smaru. Przecież Mona się skarżyła na postawę, przy kontaktach z dziećmi potem, nie że pił. "Pomoce" jeszcze nie oznaczają uzależnienia.
                    • afq Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 03.06.20, 22:21
                      nt przemocy sie nie wypowiadalem
                      choc akurat dosc czesto idzie w parze z uzaleznieniem
                      jej podloze jest zbiezne z podlozem uzaleznienia

                      ale i tu.. miec oczekiwanie ze przemocowiec przestanie nie przyniesie skutku
                      nie tym sie uzyska zmiane
                        • astroblaster Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 03.06.20, 22:51
                          Ja też nie. W alkoholu agresja jest już na innym
                          stanie świadomości. Zaś agresja sama w sobie, skłonność/potrzeba zadawania bólu ma wiele sankcji. Zaburzenie, psychopatia, socjopatia lub AUTOPOGARDA, niska SAMOOCENA, TOKSYCZNY WSTYD i takie tam

                          Jakkolwiek dobrze, że skutecznie odeszła i słabo (bo w nagrodę wieczne niezadowolenie, samotność -nie o liczbie domowników teraz-, frustracja i paznokcie zjebane od pisania na forach, oczy zepsute od książek i poradników i zryty beret na tle wiary a sekta kiedyś wypluje, bo przykleja tylko kiedy jakoś drenuje), że miłość ma być transakcją wiązaną, barterem, czy produktem*

                          *no bo zawsze ocenisz, że Twój produkt lepszy niż jego.
                          Nieźle to widać po spółkach, nawet najlepszych. Z czasem drogi się rozchodzą i następuje nowe rozdanie, rozwój lub stagnacja

                          I ja sicko Astro to w dupie mam takie miłości
                            • yadaxad Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 03.06.20, 23:14
                              Jestem zaproszona w lecie na wesele, z jednego się wywinęłam, teraz, że już nie odpuszczą. Suknia się szyje, pierścionek z brylantem przyjęty, a nieszczęście widać, słyszeć i czuć. Ale jak tu za mąż nie wyjść?
                                • yadaxad Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 03.06.20, 23:45
                                  Widać, bym tutaj godzinę wyliczała co. Zresztą dziewczyna już ledwie zipie pod stłamszeniem. Ale jak tu cofnąć czas? Do tego muszą mieć śluby czystości, bo on jest zasadniczy. Nie dziwię się, on nawet nie zauważa, że się do niego przysunęła. Ale już nie zwieje, bo nie wypada. Już widzę jak on jej tym prawnikiem pozwoli zostać.Będzie jak w pytaniu Mony do Astro, co by zrobił gdyby żona nie ....
                                    • yadaxad Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 04.06.20, 00:09
                                      Ona też już patrzy i wygląda jakby chciała by ją jakaś chmurka na księżyc porwała, ale już nie umie podjąć decyzji. A była przebojowa, zwiała z domu do Szwecji, zmieniła dwa lata medycyny na prawo, teraz pracę robi, przy której jej systematycznie przeszkadza , by wymóc zainteresowanie swoimi potrzebami bycia gdzieś. Ale mniejsza o to, tak monobliskości wyglądają. No chyba, że na dachu,bo party przed nami, coś wypetarduje.
                          • mona.blue Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 04.06.20, 11:49
                            astroblaster napisał(a):

                            > Ja też nie. W alkoholu agresja jest już na innym
                            > stanie świadomości. Zaś agresja sama w sobie, skłonność/potrzeba zadawania bólu
                            > ma wiele sankcji. Zaburzenie, psychopatia, socjopatia lub AUTOPOGARDA, niska S
                            > AMOOCENA, TOKSYCZNY WSTYD i takie tam
                            >

                            Myślę, że miał jakieś cechy socjopatyczne

                            > Jakkolwiek dobrze, że skutecznie odeszła i słabo (bo w nagrodę wieczne niezadow
                            > olenie, samotność -nie o liczbie domowników teraz-, frustracja i paznokcie zjeb
                            > ane od pisania na forach, oczy zepsute od książek i poradników i zryty beret na
                            > tle wiary a sekta kiedyś wypluje, bo przykleja tylko kiedy jakoś drenuje), że
                            > miłość ma być transakcją wiązaną, barterem, czy produktem*
                            >

                            No niezły feedback. Aczkolwiek nie uważam pisania na forach i czytania poradników za cos złego. Tym bardziej mojej wiary. Zryty beret mi sie nie podoba, to zalatuje pogardą.
                            > *no bo zawsze ocenisz, że Twój produkt lepszy niż jego.
                            > Nieźle to widać po spółkach, nawet najlepszych. Z czasem drogi się rozchodzą i
                            > następuje nowe rozdanie, rozwój lub stagnacja
                            >
                            > I ja sicko Astro to w dupie mam takie miłości
                            • afq Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 03.06.20, 23:26
                              każda, na prawdę każda z osób która poznałem w czasie terapii
                              prędzej czy później mowiła o swoich akcjach przemocowych
                              nie koniecznie mówimy o biciu, bo to szerszy temat przecież

                              nie spotkałem nikogo kto był lagodny i łagodny pozostał do początku trzezwienia
                                • afq Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 04.06.20, 00:04
                                  yadaxad

                                  miewasz jezyk ciety i w punkt
                                  ale nie widze w tym przemocy
                                  a potrafisz sobie wyobrazic jak by to ewoluowało gdybys piła 5-10 lat codziennie?
                                  bo ewoluowałoby na pewno
                                  jesli dzis sie czasem zastanawiasz czy czegos nie napisałas za mocno
                                  to wtedy, śmiem twierdzić, nie tylko bys sie nie zastanawiala a jeszcze pisałabys znacznie mocniej przy znacznie mniejszych tematach
                                  mooze refleksja by przychodzila po fakcie, widzac skutki swoich słów
                                  tylko to nieco za pozno
                                  np tak to biegnie, z wrazliwego mozna sie stac nadwrazliwym i zaczac bronic sie przez atak, choc jeszcze nikt nie bral "zamachu" na mnie, znam to
                                          • afq Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 04.06.20, 05:53
                                            yadaxad napisał(a):

                                            > Agresja wtórna, by się obronić przed głodem, to zupełnie inna szufladka.

                                            jasne, ale nikt ich nie rozróżnia kiedy maja miejsce


                                            > Ale coś mam na niby jutro, co mógłbyś mi powiedzieć.

                                            dajesz
                                            • meela Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 04.06.20, 10:33
                                              Po spożyciu alkoholu upośledza się funkcjonowanie płata czołowego, który odpowiada za hamowanie (nie na stałe oczywiście)' Tak samo jak przy skrajnym zmęczeniu. Dlatego hamulce pękają.

                                              Co do miłości. Wiadomo, że to rodzaj zależności, jak zresztą w całej przyrodzie: symbioza, mutualizm, komensalizm i można wyliczać. Człowiek jest częścią przyrody. Co nie znaczy, że nie wolno pisać wierszy, powieści romantycznej, czy wyreżyserować filmu, w którym zagra idealnego kochanka Brad Pitt;))
                                              • afq Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 04.06.20, 10:40
                                                meela napisała:

                                                > Po spożyciu alkoholu upośledza się funkcjonowanie płata czołowego, który odpowi
                                                > ada za hamowanie (nie na stałe oczywiście)' Tak samo jak przy skrajnym zmęczeni
                                                > u. Dlatego hamulce pękają.

                                                mysle ze przy dlugotrwalym piciu nie tylko hamulce pękają ale w ogole trzeba znacznie mniej do wybuchu
                                                rzeczy ktore normalnie bylyby powiedzmy.. troche niewygodne, zaczynaja ciezko wkurzac
                                              • astroblaster Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 04.06.20, 10:49
                                                I teraz mam takie pytanie droga Meelu?

                                                Kim są wszyscy -absolutnie wszyscy- artyści? Wszyscy Ci bez których nie było by wielkich wspaniałych dzieł.

                                                Podpowiedź: Weltschmerz.

                                                Odpowiedź: Neurotycy. Bez neurotyzmu (i zmian świadomości) nie ma dostępu do pewnych pokładów.

                                                A Ty się na mnie zżymałaś kiedy powiedziałem Ci, żeś neurotyczka.

                                                Dobrego dnia
                                                • meela Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 04.06.20, 11:17
                                                  Gdy Ciebie tu jeszcze nie było:), była tu dyskusja o artystach. Miałam takie samo zdanie o artystach, jak Ty. Dzisiaj mogę dodać, że nie wszyscy, bo przecież świat czarno - biały nie jest. Nie mniej jednak korzystamy z ich dzieł i to z dużą przyjemnością.

                                                  Nie zżymałam się o to, że nazwałeś mnie neurotyczką, ale o to, że uparłeś się, żeby we mnie trafiać. Ale spoko. Nikt nie jest wolny od zależności.
                                                  Również dobrego dnia.
                    • mona.blue Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 04.06.20, 11:34
                      Myślę, że u niego ta przemoc, głównie psychiczna, wynikała z obsesji kontroli i dominacji, chciał, żeby wszystko było tak jak on chce, a inni maja grac pod jego dyktando, jak mawiał mój ojciec, trzymał mnie młodych butem. I pewnie dlatego nie miał przyjaciół i uznania wśród mężczyzn, bo oni sobie na to nie pozwalali.
                      Co do przemocy fizycznej, to jak pierwszy raz mnie porządnie uderzył to poszłam od razu na terapię, potem już się to nie powtórzyło. Ale wiedziałam już, do czego jest zdolny.
                      • afq Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 04.06.20, 11:40
                        mona.blue napisała:

                        > Myślę, że u niego ta przemoc, głównie psychiczna, wynikała z obsesji kontroli i
                        > dominacji, chciał, żeby wszystko było tak jak on chce, a inni maja grac pod je
                        > go dyktando,

                        nie nie... trzeba by sie zastanowic dlaczego taka mial potrzebe

                        i to była pewnie wspolna podstawa, dla przemocy i dla picia
                      • astroblaster Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 04.06.20, 11:40
                        Wybacz Monka, ale przyganiał kocioł mężowi ex

                        Kontrola jest efektem małej pewności siebie i niskiej samooceny. Jest zjebaniem.
                        A Ty -wybacz jeszcze raz- o niczym innym nie nawijasz, jak o kontrolowaniu byłych i przyszłych i wkurwia cię, że taki słaby sort po świecie chodzi.

                        Jakkolwiek wspólnoty, czyli sekty nie bazują na niczym innym i nikogo innego nie łowią.

                        Może ten ex się ogarnął, życzę mu, żeby nigdy nie złowiła go żadna wspólnoto-sekta, bo ja wszystkim dobrze życzę
                • mona.blue Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 04.06.20, 11:27
                  Ja mu próbowałam pomoc, namawiałam go usilnie na terapię i do wspolnoty. Wiem teoretycznie, że alkoholik musi osiagnac dno, aby zaczął się leczyć, ale jakoś nie we wszystkich przypadkach to działa. Jest też coś takiego jak konfrontacja, postawienie warunków, aby się leczył.
                  • afq Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 04.06.20, 11:29
                    mona.blue napisała:

                    > Wiem teoretycznie, że alkoholik musi osiagnac dno, aby zaczął się leczyć, ale jakoś n
                    > ie we wszystkich przypadkach to działa.

                    we wszystkich, tylko dna mamy na różnych poziomach
                  • afq Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 04.06.20, 11:38
                    mona.blue napisała:

                    > Ja mu próbowałam pomoc, namawiałam go usilnie na terapię i do wspolnoty.

                    domyślam sie mona..
                    tez slyszalem nie raz, ale dopoki nie zrodzi sie we mnie strach, przekonanie ze na prawde mam problem
                    i co wazne -> nad ktorym nie panuje i ze wyjscie z tego jest wazniejsze niz np wstyd ze sie trzeba przyznac
                    to sie nic nie zadzieje

                    u mnie to tak pobieglo
                    najpierw na problemy jest lekarstwo, dlugo to trwalo [tu osiagnalem uzaleznienie]
                    potem mysl ze kurcze.. ocieram sie o problemy
                    potem - mam problem ale przeciez to tymczasowe, znieczulam sie bo jest pod góre, trzeba bedzie to wyjde
                    potem dzien w ktorym pomyslalem o kurwa.. sam nie wyjde, przerypane..
                    i po tym dniu jeszcze dlugo dlugo pilem zanim uznalem ze trzeba zwrocic sie po pomoc, kij ze wstydem, chce zyc

                    kazdy z tych etapow nie trwal tygodnia czy miesiaca czy roku, tylko wiecej
                    i przez te wszystkie etapy zawsze od kogos slyszalem stary... płyniesz, ogarnij sie
                    to tez plus minus jest schemat
                    jak myslisz.. na ktorym etapie byl wtedy on? i ile mial jeszcze do decyzji..
    • afq Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 03.06.20, 15:27
      kwestia oczekiwań jest w ogóle od jakiegoś czasu w moim pojęciu rzeczą kluczową w międzyludzkich relacjach

      nagle to co się dostaje przestaje być spełnieniem wymogów a zaczyna być, pięknym często, darem

      to przy okazji do mony
    • yadaxad Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 03.06.20, 16:06
      Miłość to takie pojęcie, które narzuca kultura, ekonomia, socjalizacja. I jej warunki. Potem całe szarpiące emocje to walka o spełnianie oczekiwań. A uczucia, które przy tym grają daleko mają od życzliwości. Co się będzie czuło i jak definiowało, nie znając bańki tego pojęcia?
    • jan_stereo Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 04.06.20, 19:11
      astroblaster napisał(a):

      > Czyż nie mądrze o tym Platon napisał. I o tym warto wiedzieć jako punkt wyjścia; wyzwolić się od oczekiwań względem drugiej osoby. Jeżeli jest coś takiego jak miłość, to chyba to jest prawidłowe myślenie o niej.

      To jest dosc latwe do spelnienia jak sie kocha caly swiat, robi sie coraz trudniej im mniej osob sie kocha. Z drugiej strony, znam takich co nie kochaja chyba nikogo, a tez maja wielkie oczekiwania wobec drugiej osoby, pytanie o czym oni maja pamietac ;'))
    • jan_stereo Re: O ‚Miłości’ i biciu piany 05.06.20, 16:27
      W sumie to byloby dosc interesujace zobaczyc jak sie tacy np. kochajacy rodzice stosuja do tego motto i kasuja w sobie oczekiwania wobec dzieci, dajac im wolna reke w kierowaniu swoim zyciem i to juz od wieku przedszkolnego. Zadnego wysylania na jezyki obce, namawiania do nauki, dbania o 'bezpieczenstwo', ze tez ja takiej platonskiej milosci w dziecinstwie nie doznalem ;"))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka