Dodaj do ulubionych

Jak można dojść do siebie?

23.07.20, 13:29
Po czymkolwiek, przed czymkolwiek, z czymkolwiek, jak się siebie nie chce znać. A każde naruszenie wyimaginowanych marzeń o sobie wywołuje agresje.
Obserwuj wątek
    • afq Re: Jak można dojść do siebie? 23.07.20, 14:08
      hm...

      ten post przywołuje mi wspomnienia z moich takich momentów
      ale to co bym tu mógł napisać, co wtedy robiłem nie byłoby dobrą radą
      i nie mówię tu o piciu czy ćpaniu, bo to byłby pryszcz
      • yadaxad Re: Jak można dojść do siebie? 23.07.20, 15:18
        Akurat, łącznie z pytaniami na forum i konkretnym przypadkiem, kogoś kto musi dojść do siebie, ale to stracony przypadek, zastanowiło mnie to dochodzenie do siebie, bo do czego dojść, jak się siebie za nic na świecie znać nie chce.
          • yadaxad Re: Jak można dojść do siebie? 23.07.20, 20:51
            Ja tą osobę mam od siebie daleko, choć jest "przydomowa". Swoje traktowanie siebie ma w tej chwili znowu z cegłówką na głowie, ale ja się nią specjalnie nie zajmuję, tylko wyciągnęło mi ją jeszcze "granie" vajic'ka. Bo prędzej by wyszła w majtkach na ulicę niż bez pozy. Przekonanie, że trzeba grać, a że pani ma już swoje dorosłe lata, rozrosło się jej nawet na wejście do autobusu. Kontrolując swoją rolę, bo przecież na małej przestrzeni wchodzi w konfrontację z oceną, bardziej chyba pilnuje czy stoi w sposób wzbudzający poszanowanie i epatuje swoją rolą , niż czy pewnie. Oczywiście skończyło się to już dwa razy skotłowaniem, procesami, które przegrała. A ostatnie, po czym nie może dojść do siebie, też odgrywając rolę, wypracowała i to działaniem przez kilka lat. Tą pozą demoralizowała w stosunku do siebie początkowo bardzo przychylnych sobie ludzi. I potraktowali ją rzeczywiście, bez wyrzutów sumienia, czyniąc sporą szkodę. Tak że, to przyjmowanie podbudowujące w swoim mniemaniu roli, za którą gumkuje się siebie i to głównie dla własnego samopoczucia, przynosi nie utrzymanie się na powierzchni, ale katastrofy.
          • astroblaster Re: Jak można dojść do siebie? 23.07.20, 16:27
            A tu taki artykuł, gdyby tak też Monka czytała:

            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,26148582,ksiadz-isakowicz-zaleski-o-slubie-jacka-kurskiego-zgorszenie.html#s=amtp_pnHP_foryou

            To taka ‚wiara i śluby’ według PlujekNadesczuJakby.

            Wszystko się da. Pluje się i sra. Byle się stada zgadzały i rząd dusz
            • mona.blue Re: Jak można dojść do siebie? 23.07.20, 23:32
              Ja tam Kurskiego ani kościoła potępiać nie będę za stwierdzenie nieważności małżeństwa, jakkolwiek może to się a dawać gorszące, tylko niepotrzebną ta ostentacja w Łagiewnikach.

              Sama mam stwierdzenie nieważności małżeństwa i wiem sporo na ten temat, za tym kryją się różne ludzkie dramaty.
                • mona.blue Re: Jak można dojść do siebie? 24.07.20, 00:04
                  Małżeństw kościelnych się nie unieważnia tylko stwierdza, że były nieważnie zawarte. Są różne powody, psychologiczne, jak niedojrzałość czyli niezdolność do podjęcia obowiazkow małżeńskich, zbytnie uzależnienie od rodziców, zatajona choroba psychiczna czy nałóg, presją bo dziecko w drodze, wykluczenie posiadania potomstwa i wiele innych.
                  • mona.blue Re: Jak można dojść do siebie? 24.07.20, 00:07
                    Z pewnością powinno być lepsze przygotowanie do małżeństwa w kościele i rozeznanie przed ślubem, teraz nawet chyba kościół poszedł w tym kierunku. Ale jak ktoś zatai jakiś istotny fakt to żadne przygotowanie nie pomoże.
                      • mona.blue Re: Jak można dojść do siebie? 24.07.20, 00:25
                        Nie chcę dyskutować o przypadku Kurskiego, bo sprawa wydaje się być wątpliwa.
                        Ale to najczesciej nie fałsz i kasa, skoro kościół daje taką możliwość to nie dziwię się, że ludzie z niej korzystają. A czesto to właśnie tęsknota za sakramentami powoduje chęć stwierdzenia nieważności.
                  • astroblaster Re: Jak można dojść do siebie? 24.07.20, 00:18
                    Zapewne fakt, iż trwało 24 lata i wydało na świat 3 dzieci, niczego nie zmienia.
                    Wystarczy walidować księżom pedofilię, wykazać się pedofilem w najbliższej rodzinie, sypnąć dotacją za egzorcyzmy salcesonem, pośpiewać nieco w Toruniu, poleć tamże jako dywanik i robić frondę w tvpis i jest. Za jednym uderzeniem dwie muchy, taki pakiet i panu kurskiemu i jego nowej żonie unieważnimy i w pakiecie promesa, że kolejne ojcu pedofila też unieważnimy.

                    A teraz wszyscy odśpiewajmy: Hymn, Rotę oraz Boże coś Polskę
      • yadaxad Re: Jak można dojść do siebie? 25.07.20, 19:29
        Można się bujać w marzeniach, a zetknięcie z ich nieracjonalnością, czy wprost głupotą narusza wyobrażenie jakim chce się je dopasować do życia, czy siebie z tym marzeniem do rzeczywistości.. A bywają marzenia nie od czapy, które jak ma się odwagę uskutecznić, to w życiu znajduje się otwarte furtki.
        • lumeria Re: Jak można dojść do siebie? 25.07.20, 20:19
          Ludzie potrzebują swoich marzeń, iluzji, wyobrażeń, poz i potrzeb. Kto decyduje co jest co?

          Kto decyduje, ze marzenie jest do czapy? Albo ze przeszkadza w życiu? Dlaczego nie mozna podejsc do siebie z serdecznością i empatią - jednocześnie wspierając kontakt z rzeczywistością?



          • yadaxad Re: Jak można dojść do siebie? 25.07.20, 20:43
            Samemu się decyduje. Również o tym, jaki ma to wpływ na zderzenie się ze sobą. A traktowanie siebie z empatią, ma również programie reakcję, jak się traktuje zderzenie własnych pragnień z rzeczywistością.
                  • yadaxad Re: Jak można dojść do siebie? 25.07.20, 23:15
                    Rozbebeszyłam bym deszczową, a ona wcale nie chce nic wiedzieć, musi się z tym mierzyć sama. Co jej z tego przyjdzie, mnie nie boli. Ja jestem taki duży kot z patrzący z bezpiecznej gałęzi na drzewie . Nie jest to szlachetne, bo nie rzucam się w bój stracony, dla dobrej sprawy, ale trudno, mam taki indywidualny dystans do świata. Wiem o jakie poczucie walczy deszczowa, zamiast powiedzieć sobie - dupa i koniec, zapominamy. A w końcu Astro nie jest tu od dzisiaj, jest w Astro równy, wie się. No chyba, że się nic nie widzi.
                    • afq Re: Jak można dojść do siebie? 25.07.20, 22:59
                      ok, nie lubisz, rozumiem to :-)
                      a jesli kts walczy o zwiazek to albo tak rzeczywiscie czuje
                      albo chce zeby tak to wygladało

                      mysle ze dlatego tak ludzie czasem mowią
                      ale dalej to nie wojna, agresja, itp
                      • afq Re: Jak można dojść do siebie? 25.07.20, 23:01
                        dalej mowisz o agresji

                        jeżdząc na nartach poza trasami nie raz zderzyłem sie z drzewem
                        i oznaczalo to przykre zaskoczenie
                        a nie ze zaatakowalem bogu ducha winny świerk wypowiadając mu wojnę :-)
                        • astroblaster Re: Jak można dojść do siebie? 25.07.20, 23:35
                          Zderzenie jest agresywne. Bardzo.
                          To terminologia siłowa.
                          AFQ nie przerysowuj z tymi nartami i zderzeniami z drzewem; wpierdalam ten sport.

                          Coś co zaskakuje budzi najpierw lęk i stąd taka reakcja większości a szkoda.
                          Potem jest (lub jak w przypadku żerującej na gównie plujkijaobynadeszczu, nie ma nigdy) refleksja i najczęściej analiza zabarwiona znowu lękiem. Albo zupełny brak analizy (no bo pusto aż widać dno) jak w przypadku wspomnianej plujki na gównie siadającej.
                          A szkoda, bo carum est rarum est quo.

                          Im mocniejsze pierdolnięcie, to jest -pardon- spotkanie tym większa ciekawość, wnioski.

                          A Lumeria jest jak Yada
                          • afq Re: Jak można dojść do siebie? 25.07.20, 23:46
                            ja astro niczego nie przerysowuje
                            tłumacze jak widze zderzenie, czym dla mnie ono jest
                            a ze dopuszczam to ze moge sie mylic i co do znaczenia i co do tego co yadaxad chciala przekazac
                            to i to zaznaczylem i sprawdziłem w słowniku rozmaite znaczenia zderzenia

                            gdybym sie z czyms miał mierzyc.. to bym sie z tym siłował
                            a kiedy sie z czyms zderzam.. to oznacza dla mnie zwyczajnie zaskoczenie wynikające ze skonfrontowania, zestawienia, porównania dwóch rzeczy mysli zjawisk stanowisk
                            dopiero potem, moge podejmować bój lub nie
                            ale to oczywiście moje widzenie
                            • astroblaster Re: Jak można dojść do siebie? 25.07.20, 23:59
                              Nie twierdzę, że nie jest.
                              Jest tam przysłówek śliczna Yado.
                              Ale dobrze daje.

                              Zderzenie jest chujowe i boli. Spotkanie i cały anturaż z nim związany jest sexy i podnieca (mnie).

                              Oczekiwania i tak nigdy nie dogonią realizacji, tak jak wartość przysług już zrealizowanych spada do zera a poziom osiągnięty nie motywuje.
        • yadaxad Re: Jak można dojść do siebie? 25.07.20, 22:25
          Afq, ty jako facet, nie łapiesz, bo ja ze względu na profil też jestem facetem, ale jestem babką, tak że wiem co jest grane, deszczowa walczy o swój horror i honor. Bo się przejechała na lepiku Astro. Który wykorzystał jej mentalność.
          • afq Re: Jak można dojść do siebie? 25.07.20, 22:30
            no lepik astro to ja widze i on nawet swoj urok jakis tam ma
            choc czasem astro az za duzo brokatu do tego lepiku sypie
            i w zwiazku z tym wydaje mi sie ze ten lepik skuteczny w ogole nie jest
            bo taki czytelny wiec pewnie faktycznie czegos nie widze/nie łapie
          • astroblaster Re: Jak można dojść do siebie? 25.07.20, 23:44
            Gdybyśmy nazywali sprawy po imieniu (wszyscy), nie było by w przypadku plujki mowy o honorze, gdyż nie potrafi go definiować i nie wie, tak samo jak nie czuje empatii, tak samo zresztą jak operuje terminami, których nie rozumie.

            O horrorze marzy ale się nie doprosi. Nie zasłużyła na rozkosz; niech się pałuje dalej mniszką i dulską do kompletu, może szukać pustki dla pustki. Zawsze jej wybije plujką i żerowiskiem a ja bawił będę się przednio.
                  • astroblaster Re: Jak można dojść do siebie? 26.07.20, 00:03
                    Nie AFQ, Nie ro Cię ciekawi. Nie ro czy wiem.
                    Nie wiesz i chcesz się dowiedzieć.

                    Poleciłeś mi kiedyś coś.
                    Ja czytuję po kilka razy. To sugestia, bo tam odpowiedzi.

                    A tak poza tym: ŻYCIE AFQ. Życie i życiem.
                    Bo tak lubię i chuj
                    • afq Re: Jak można dojść do siebie? 26.07.20, 00:07
                      astroblaster napisał(a):

                      > Nie AFQ, Nie ro Cię ciekawi. Nie ro czy wiem.
                      > Nie wiesz i chcesz się dowiedzieć.

                      no nie astro, to tu mnie w ogole nie widzisz
                      tego czemu te pytania napisałem tez nie

                      > Bo tak lubię i chuj
                      to jest odpowiedz kiedy sie odpowiedziec nie chce
                      wiec zostawmy to
                                • meela Re: Jak można dojść do siebie? 26.07.20, 10:02
                                  Działania Astro są agresywne. Pytanie "dlaczego" jest pytaniem o agresję. Jeśli ktoś mówi "nie chcę", to należałoby przestać. Nie ważne, czy młotkiem, czy piórkiem - działanie wbrew komuś, jest agresją.

                                  Uważam też, że nie ma przymusu rozwoju osobistego, rozumianego tu jako "dojść do siebie". Wiem, że modne. Tak, jak i modna terapia. Można dojść w swoim tempie (poprzez mokradła i wyboje), ślimaczym tempem i nikt nie ma prawa oceniać i poganiać. A można też życie spędzić w iluzjach lub w ciemnej d.pie. Dowolność.
                                  • astroblaster Re: Jak można dojść do siebie? 26.07.20, 10:47
                                    Meele, napisałaś, ale nic z tego nie wynika.
                                    Nawet po najlepszych narkotykach, czy latach medytacji, powyższe nie jest (nie byłoby i nie będzie) niczym innym jak tylko planktonem.

                                    Chyba, że każdy zacznie na to patrzyć jak Yada, ja; wtedy szybko (bo od razu) jasnym staje się, że dulska nic do powiedzenia nie ma i kryć chce zagadaniem (no bo być musi) a plujkajakbynadeszczu nic nie ma, nie umie i nie rozumie i kryć MUSI kupą. Taka jest, tak już jest.

                                    To takie w stylu: zapraszamy państwa do gazu, ale po co nam to mydło, to nie wiemy, jednak i tak zapraszamy. A jak już w imię czego? To w imię granic...

                                    No to Astro w takie imię youtu.be/w7kIIGnVLlM

                                    I może jest to odpowiedź do rozmów nocą✌️
                                      • yadaxad Re: Jak można dojść do siebie? 26.07.20, 12:52
                                        Nie wiem, co pod tym rozumiesz. Każdy tu pilnuje swojego, wzbogacając swoje handlem wymiennym. Astro, dzięki swojej konwencji, ma gorący "towar", nie opakowuje treści, ale brak opakowania to nie agresja. Dosadna asertywność jest nieprzyjemna i inteligencja emocjonalna najczęściej się przed nią wzdraga , no ale Astro twierdzi, że jej nie ma.
                                        • astroblaster Re: Jak można dojść do siebie? 26.07.20, 13:26
                                          Astro ma jej w nadmiarze (oj Ty Yado, wszak oboje wiemy, mamy); brak mu dojrzałości, ale po chuj mu ona. Da się bez.

                                          ‚Damom’ (plującej z kupy, polującej na kupy; dulskiej) brak jednego, drugiego, trzeciego i wszystkiego. Tak już jest. Jak dla mnie transparentnie. Robisz: puk, puk a tam echo, echo, echo.
                                          Odsuwasz ten zabrudzony Vorhang, rozglądasz się a tam hmmm od razu dno; nieeee dno wszelkich den.
                                          Na pustkę tylko terapia, modna czy nie. Inaczej zawsze używanie mniszek, uczniów, przykładów z dupy (bo tylko tam realnie istnieją) i chlapanko słowem: pierwsza jak potłuczona i bez treści, druga jak obsrana (efekt żerowiska) i bez treści. Ale jest im miło a mnie wesoło.
                                          Wspólnym mianownikiem jest nienawiść.

                                          Ale z Dwojga Dam, wybieram tę Filigranową. Lepszy (quasi) warsztat, no i jest filigranowa. I nie mówi, że nie lubi ostro. Nic nie mówi a to wstęp do żabki w błocie. Zawsze to coś.
                                        • meela Re: Jak można dojść do siebie? 26.07.20, 13:27
                                          Mi już ta dosadność Astro nic nie robi, ale robiła. Musiałam złapać dystans, ale Astro też się wycofał.
                                          Inaczej jest z Deszczową. Kto chciałby wciąż być nazywany plujką i czytać, że głupio postępuje i tandetnie. Przekracza jej granice, moim zdaniem i dobrze się tym bawi. Dziewczyna się z tym męczy, to wystarczy, żeby spasować.
                                            • afq Re: Jak można dojść do siebie? 27.07.20, 10:20
                                              powiedz np depresantom samobójcom którzy przeżyli że są modni zwyczajnie bo są w terapii

                                              co ja myśle o szkole?
                                              odpowiem ci tak; odebrałem gruntowne, wieloletnie wykszałcenie
                                              niektórych moich profesorów do dziś bardzo szanuję nie tylko za ich wiedzę
                                              innych trochę mniej,
                                              ale sam bym sie tego wszystkiego nie nauczył
                                              • meela Re: Jak można dojść do siebie? 27.07.20, 10:33
                                                Świat nie jest czarno - biały Afq. Są tacy, którzy potrzebują terapii i są tacy, co ulegli modzie.

                                                Nie podejrzewasz chyba nauczycielki, że jest przeciwnikiem szkoły? Rozmowa była o czymś innym. O uświadamianiu kogoś na forum i to jeszcze w agresywny sposób. To odpowiedziałam, że każdy ma swój rozum i że w spotkaniu z dorosłym człowiekiem nie zakładam, że nie potrafi myśleć logicznie.
                                                Drugi raz tego tematu mi się nie chce wałkować. Doczytaj.
                                                • afq Re: Jak można dojść do siebie? 27.07.20, 10:35
                                                  meela napisała:

                                                  > Świat nie jest czarno - biały Afq. Są tacy, którzy potrzebują terapii i są tacy
                                                  > , co ulegli modzie.

                                                  mi tego nie tłumacz meela
                                                  to nie ja twierdze że coś jest wyłącznie białe albo wyłącznie czarne
                                                  • astroblaster Re: Jak można dojść do siebie? 27.07.20, 11:47
                                                    Co do terapii, to NIESTETY panuje powszechne przekonanie, że jest to słabość (bycie w niej), moda nowobogackich, czy też fanaberia. Ale przede wszystkim to pierwsze: słabość. To samo z psychiatrią, że psychiatrzy to odrzuceni z innych specjalizacji słabeusze, czy też sfrustrowani zaburzeńcy. Może i tak jest na wstępie, może nie każdy jest z wyboru, czy pasji. A może jest jak u Monki, nie ma wyboru a potem jest pasja. Jakkolwiek są potrzebni. Pomagają a terapia to siła. Terapia to spotkanie z sobą samym. Terapia to permanentny kontakt ze swoimi zasobami.

                                                    Bzdurą jest twierdzenie o modzie. To nie USA. U nas do niedawna wszyscy nosili domowej roboty kanapki z jajem i pasztetem do roboty, żeby tylko nie dać komuś zarobić a co dopiero dać jakiemuś łachudrze (co nie Meeli?) 150 czy 200zł za 1h nic nie robienia, czy leżenia na kozetce. Mało kto odróżnia psychoterapię od psychoanalizy, że już o rodzajach terapii, nurtach (ciągle ewolujących nie wspomnę). Do tego jakaś babcia kalka napisze ci, że psychologia to matematyka a leczyć należy się gołąbkami, czy egzorcyzmami przy użyciu salcesony.

                                                    A teraz (w temacie terapii) jak działa hejt* w wykonaniu plujkinadeszczujakby...
                                                    ...zapraszam do lektury jej wpisów jak ciągnie z mojej terapii. Klasyka hejtu. Ba, klasyka hejtu polskiego, cebulowego.

                                                    *Meeli, ciebie też tam ściąga w ten cebulowy hejt. To operowanie zaściankowymi stereotypami. Jak na gównie siadająca plujka do mnie, tak ty w AFQ. Oj byłoooo!
                                                    Poza tym jesteś nauczycielem (tak twierdzisz) i prawisz takim ciemnogrodem, że dupsko ściska (co -gdybyś umiała przyznać- wcale złym uczuciem nie jest). Potem dołączają się janek dwuniegunowy, siwiuteńka kalka itp...

                                                    This is Poland.

                                                    Tak też doprowadziliśmy do 3 rozbiorów: polaryzacją, rozpadaniem, ciemnogrodem.
                                                    Taki nasz los. Niech żyje Polska.
                                                  • afq Re: Jak można dojść do siebie? 27.07.20, 12:08
                                                    nie trzeba zaraz szukać w stanach, sądzę że hipochondryków nigdzie nie brakuje
                                                    sa i tacy którzy i na tym polu sobie ubarwią życiorys, tak zwyczajnie
                                                    sa też i terapeuci którzy nie zrobią tego co powinni, a powinni taka osobę odprawić po diagnozie do domu a nie ciągnąć terapię , bo kasa..
                                                    mysle ze tak tez bywa

                                                    ale takie przypadki nie zmienią tego czym jest terapia na prawde, o czym napisałeś
                                                    i ile warta jest praca zdecydowanej większości terapeutów
                                                  • afq Re: Jak można dojść do siebie? 27.07.20, 13:56
                                                    yadaxad napisał(a):

                                                    > Hipochondria nie jest przejawem równowagi psychicznej.

                                                    a no własnie

                                                    > Na uzależnienie od terapii też terapia musi mieć sposób.

                                                    i ma, jest bardzo prosty, nazywa się zakończeniem terapii :-D
                                                    i jest wdrażany w oczywistych okolicznościach
                                                    opisanych z resztą jasno
                                                  • afq Re: Jak można dojść do siebie? 27.07.20, 14:04
                                                    afq napisał:

                                                    > yadaxad napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Na uzależnienie od terapii też terapia musi mieć sposób.
                                                    >
                                                    > i ma, jest bardzo prosty, nazywa się zakończeniem terapii :-D
                                                    > i jest wdrażany w oczywistych okolicznościach
                                                    > opisanych z resztą jasno

                                                    Psychoterapeuta kończy relację terapeutyczną, kiedy
                                                    (1) został osiągnięty cel terapii, nastąpiła satysfakcjonująca poprawa stanu klienta,
                                                    (2) klient nie korzysta z relacji terapeutycznej lub kontynuowanie terapii mogłoby przynieść mu szkodę,
                                                    (3) klient prosi o to.
                                                  • meela Re: Jak można dojść do siebie? 27.07.20, 14:22
                                                    Moja koleżanka, która jest psychiatrą twierdzi, że jest grupa ludzi, którzy przychodzą po leki, aby czuć się zawsze dobrze. Na smutki, dołki, przeżywanie niepokoju, na to nie ma miejsca w ich życiu. Wymyślają lęki, a to tylko strach, niepokój, który jest ludzki. Być może spowodowane to jest częściowo wymogami, bo we współczesnym świecie punktowana jest miła aparycja i uśmiech na twarzy.

                                                    Terapia jest luksusem (finansowym)' Dlatego snobistycznie jest pochwalić się, że na taki wydatek można sobie pozwolić i że żyje się świadomie (bo jakże by inaczej po terapii)' Do tego dochodzą egocentrycy, bo wtedy świat kręci się wokół nich.

                                                    Są oczywiście ludzie, którzy realnie potrzebują pomocy.
                                                  • astroblaster Re: Jak można dojść do siebie? 27.07.20, 14:56
                                                    Wychodzi ja to, że przysłowia są faktycznie mądrością narodu A czarne owce -jak nadmienił AFQ- trafiają się wszędzie.

                                                    Jedno ze śląskich mówi: jakiego szoł*, takiego spotkoł

                                                    *szoł=szedł

                                                    Co to za profesjonalista, który tak mówi o swoich pacjentach?

                                                    Ci, których ja znam, nie rozdają recept jak cukierki; przeciwnie, zadają sobie wiele trudu przy doborze a jeszcze więcej, żeby wyprowadzić pacjentów w domorosłych przyzwyczajeń**

                                                    **najczęściej zaprzyjaźniony lekarz rodzinny, wiejski, małomiasteczkowy czy też sąsiad-dentysta obdzielają receptą na xanax jak leci a psychiatrom pozostawiają wyprowadzanie z obłędu. To też polkie i na Zachodzie nie spotykane.

                                                    Jest taki film ‚Przylądek Strachu’ z DeNiro, którego rola jest tam jak Astro w Realu; diabeł wcielony. Tonie, ale nie odpuszcza, nawet z tej toni dochodzą jego obelgi.
                                                    Przypomina mi Meeli i grę w golono-strzyżono. Pójdzie na dno i z rej toni i tak pokaże, że golono wygra ze strzyżono. Ona z wszystkimi i chuj youtu.be/XcQdJyo1B-8

                                                    Dokładnie tak

                                                    Tak tak tak
                                                    youtu.be/XcQdJyo1B-8

                                                    I chuj
                                                  • afq Re: Jak można dojść do siebie? 27.07.20, 15:54
                                                    są też darmowe terapie meela
                                                    jasne, w naszych warunkach po prostu się czeka
                                                    chociaż ja miałem być może szczęście, bo ani jednego dnia nie czekałem

                                                    a to co twoja koleżanka opisuje to mi właśnie uzależnieniem zalatuje tak szczerze
                                                    lekomanią
                                                  • meela Re: Jak można dojść do siebie? 27.07.20, 16:08
                                                    Wiem, że są bezpłatne i tych nie podważam. Nie chodziło jej o lekomanię, ale o wymyślanie sobie lęków. Tak, to ujęła.
                                                    Prawdą jest, że dzisiejszy świat prze do przodu w szybkim tempie. Nie każdy nadąży. Czasami wystarczy się na chwilę zatrzymać.
                                                  • afq Re: Jak można dojść do siebie? 27.07.20, 16:14
                                                    meela napisała:

                                                    > Nie chodziło jej o lekomanię, ale o wymyślanie sobie lęków. Tak, to ujęła.

                                                    wiesz.. wymyslone lęki... wiekszość z nich jest "wymyslona" przez pacjenta...
                                                    z drugiej strony.. wymyslanie lęków byle dostać lek... to właśnie jest zachowanie czysto wyniakjące z uzaleznienia
                                                    sie wymysla powody dla których mozna a nawet trzeba sie napić np

                                                    na prawde jestem ciekaw co ten znajomy lekarz robi w takich sytuacjach
                                                    bo komentarz do znajomej poza pracą to jedno, ale jak ona dziala jako lekarz to ważniejsze
                                                  • meela Re: Jak można dojść do siebie? 27.07.20, 16:46
                                                    Nie wiem Afq, co ona robi, bo to luźna rozmowa była i nie sam na sam. Zabrzmiało to tak, jakby bagalizowała te "lęki". Coś w rodzaju, że naczytają się w necie i przychodzą, że to mają.
                                                    Może i niektórym coś wypisuje. Sama u niej byłam w dołku. Zapytała, czy coś chcę na poprawę nastroju. Nie chciałam.
                                                  • yadaxad Re: Jak można dojść do siebie? 27.07.20, 17:54
                                                    Mela, nie brnij. Chciałaś błysnąć logiką i racjonalnością na tle nas filoterapistów, ale wyszło ci potłuczone. No, chyba twoja koleżanka pracuje na wyrok, a że sama też ćpa, to nie trzymała języka za zębami.
                                                  • meela Re: Jak można dojść do siebie? 27.07.20, 18:57
                                                    Głównie chodzi mi o to, że ludzie teraz potrzebują pigułki na wszystko. Zwykłe przeziębienie można wyleczyć cytryną i sokiem z malin, nie trzeba brać gripexu 4 razy dziennie. To samo z obniżonym nastrojem, nie każdy kwalifikuje się od razu do psychiatry.
                                                  • yadaxad Re: Jak można dojść do siebie? 27.07.20, 19:35
                                                    Trwam na tym, co napisałam, z tym że myślę ta "informacja" powstała przy rozmowie jednej pani z drugą panią, tak samo jak dowiedziałam się, że podatność na koronę wynika z instalowania nadajników 5g.
                                                  • meela Re: Jak można dojść do siebie? 27.07.20, 19:41
                                                    Nie jest tak, jak myślisz Yadaxad. I podkreślam jeszcze raz, że nie chciałam o lekarce, a o ludziach, co przesadzają. Nie powinnam była pisać, że wiem to od lekarki.

                                                    A pożywkę dajesz takimi stwierdzeniami, że chciałam błysnąć... Można napisać, że masz inne zdanie, a nie oceniać, co chciałam, bo co chciałam nie wiesz.
                                                  • yadaxad Re: Jak można dojść do siebie? 27.07.20, 20:02
                                                    Ludzie w Polsce zdecydowanie nie przesadzają, z konsultacją myślę, nie xanaxsem. Ale ktoś myśli, że przesadzać nie trzeba, i tak psychiatria dziecięca nie istnieje, za drzwiami nic nie słychać, dobrze, że są na tyle rozsądni, że tej przesadzającej konwencji też nie chcą.
                                                  • yadaxad Re: Jak można dojść do siebie? 27.07.20, 20:57
                                                    Artystą, jak wiadomo zostaje się dzięki opanowanej emocjonalnie, przyziemnej i racjonalnej osobowości, ma się zawód bez gór i dołków w wyrównanej zawodowej karierze i do psychologa i psychiatry zaprowadzi go tylko znudzona fanaberia szarego życia.
                                                  • meela Re: Jak można dojść do siebie? 27.07.20, 20:57
                                                    Co ma Ci powiedzieć Yadaxad. Różne historie w życiu widziałam, takie, że trzeba było policję wzywać. Nie twierdzę, że ofiary przemocy nie potrzebują specjalisty. To Ty skoczyłaś do innego tematu.
                                                  • jakby Re: Jak można dojść do siebie? 27.07.20, 21:14
                                                    Rodzina Adamsów w codziennej akcji. Każdego dnia szukają celu-osoby, którą mogliby wdeptać w ziemię dla poprawy samopoczucia i samooceny. Monę póki co tylko kąsają. Ile może być warte wieczne terapeutyzowanie, że nie razi pisanie o człowieku, że siada na gównie. Wstyd! Waszym terapeutom powinniście pokazać to forum i waszą "wrażliwość" , tudzież przełożonym w sądzie.


                                                  • astroblaster Re: Jak można dojść do siebie? 27.07.20, 21:49
                                                    Tej złej tępej, fałszywej i pustej dzidzie żerującej na kupie i plującej na głowę, drwiącej z terapii i udającej filantropkę, jebany tak szybko nie odpuści. Inaczej musiałbym czytać te bzdury o pomaganiu i kamyczkach do ogródka, pioseneczkach i poraneczkach i stadkach i głupotkach razy tysiąc.

                                                    Nie Yada, zachowanie Meeli, to co pisze to głupota. Nic innego jak maksyma Twaina: * Lepiej jest nie odzywać się wcale i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

                                                    Mogła wycofać się z bredni, niż brnąć w niej bez namysłu i refleksji. Zna każdego i wszystkich na każdą okazję i nie jest to nic innego jak defetyzm. Nic pozytywnego a tym bardziej konstruktywnego jeszcze od niej nie usłyszałem i kropka.