petrunus
26.10.04, 06:23
Mowi sie ze kobiety przy blizszym poznaniu zyskuja, a mezczyzni traca. Nie wiem jak ktos do takiego wniosku doszedl, ale nie ma w tym nic prawdy. To tak w nawiazaniu do mojej sasiadki... Zarzucala kiedys komus ze jest seksoholikiem, zboczencem, bo bardzo lubi panienki a kim jest ona? Pomijajac fakt ze popelnila przestepstwo, to jeszcze psychicznie sie zneca, a to juz jest sadyzm. Powazne zboczenie.
Robi to swiadomie i nie sadze ze jest na tyle glupia ze nie zdaje sobie sprawy z tego jaki zadaje bol?!
Kiedys poklocilismy sie, z obu stron padly nieprzyjemne slowa, ale zaraz staralem sie sytuacje zalagodzic. Ona natomiast pograzyla sie w nienawisci, nie dala sie przeprosic i czepiala sie wszelkich mozliwych sposobow zeby tylko sie zemscic. Wybaczylem jej to i po raz kolejny wyciagnalem do niej reke, ale nadal bez rezonansu. Nadal mnie nienawidzi do tego stopnia ze az lamie prawo, i zneca sie psychicznie. Nie moge tego pojac, jak mozna kogos znienawidziec do tego stopnia zeby stac sie zboczencem???????????????
Moglbym i chyba powinienem wyciagnac z tego konsekwencje ale "problem" w tym ze ja z kolei wcale nie jestem msciwy i nie chce jej pakowac do pierdla. I co tu komu udawadniac...? Bardziej od zemsty cieszyloby mnie gdyby dotarlo do niej to jaka wyrzadza krzywde i za co?