Dodaj do ulubionych

Osąd/ ocena przez innych

15.09.20, 15:41
Czy boicie się osadu lub oceny przez innych?
Czy taki lęk wynika z niedostatecznego poczucia własnej wartości czy może każdy tak ma w pewnym stopniu?
I jak temu przeciwdziałać, czuć się swobodnie w obecności innych, szczególnie tych mniej znanych?
Obserwuj wątek
    • astroblaster Re: Osąd/ ocena przez innych 15.09.20, 16:28
      Monia! Nie rób to ciągle tego DNIA ŚWISTAKA!

      Klub pierdolniętych nienawistników tylko o tej pogardzie i hejcie do wszystkich+wszelkiej maści teorie spiskowe do tego.

      Monia zaś w koło o jednym.
      A nawet jeżeli 100 razy napisane, Ty i tak zadajesz te same pytania*

      *ale czasami masz niezłe dygresje, jak ta w stronę Deszczowej w kontekście optyki związku
      (przy czym jej poprzedzający wpis/dygresja w Twoja stronę jeszcze lepsze. A to z planowaniem "zakończenia małżeństwa" i podejściem waszych Rodziców...hmmm, dobre i szczere).
    • mona.blue Re: Osąd/ ocena przez innych 09.10.20, 00:41
      Czasem mi się wydaje, że robię z igły widły. Leki są wspólne wszystkim, pewnie poza psychopatami, tylko chodzi o stopień tych leków. Tylko, gdzie leży granica pomiędzy tym zwykłym, przeciętnym lekiem, a zaburzeniem?
      • yadaxad Re: Osąd/ ocena przez innych 09.10.20, 12:01
        W ocenie, czy to czego się boisz istnieje i rzeczywiście tak funkcjonuje, czy tworzysz. Bo nie problem w samym niepokoju, ten sobie w każdym, na różnym podłożu po prostu wyskakuje. I albo pozwala mu się sobą kierować, albo się nie boi na niego spojrzeć i zrobić mu autopsję. Pracując nad nim w końcu rozum przyjmie inne założenia i wyeliminuje odruch. Kręcąc się wciąż wokół tych samych pytań, widać, że starasz się sobie poradzić, ale z jakimś elementem (prawdy, wiedzy) nie możesz się pogodzić, znowu się uwieszasz na swoim przekonaniu i nie przeskakujesz do dalszego etapu uświadomienia sobie.
    • lumeria Re: Osąd/ ocena przez innych 10.10.20, 17:56
      Dla mnie było bardzo uwalniające kiedy zorientowałam się, ze ludzie sa sobą i swoimi myślami tak zajęci (lub zmartwieni), ze raczej nie zwracają na mnie uwagi.

      Czy bylas kiedyś na terapii grupowej? Jest super właśnie po to by wybadać jak inni nas postrzegają. Szokiem może być to, ze wcale o nas i naszych problemach nie myślą - maja własne :)
      • mona.blue Re: Osąd/ ocena przez innych 10.10.20, 19:57
        Brałam udział w terapii grupowej DDD, ale tak z perspektywy patrząc to bardziej były to warsztaty, przerabialiśmy różne siedzenia i było głównie odniesienie do rodziny pochodzenia, a mało informacji zwrotnych od uczestników terapii.
          • yadaxad Re: Osąd/ ocena przez innych 11.10.20, 15:57
            Można się naczytać, wiedzieć, ale nie zdobywać się na zmianę zachowania. Do tego potrzebne jest doświadczenie, które rozerwie łańcuszek reakcji, sprawdzenie, że to działa i świat się nie zawali, bo zmiana zachowania wywołuje poczucie winy i niepewność własnego obrazu. Nawet jak własne zachowanie nie przynosi odpowiednich efektów, to i tak ma się uczucie, że chce się dobrze, ma odpowiednie intencje i jest się sobą. Wchodząc w inny model, odmienny od stosowanego, traci się wżyte rozeznanie i pewność, że tak można. Wywołuje to uczucie wykolejenia nie zmiany na lepsze. Bez wsparcia, oparcia się o czyjś autorytet, pozbycia się poczucia "winy" przerzucając odpowiedzialność na "prowadzącego", większości ludziom trudno się "przeorganizować".
            • mona.blue Re: Osąd/ ocena przez innych 12.10.20, 18:58
              Czyli znów wracamy do tematu terapii jako najlepszej drogi do zmiany.

              Ale ja mam takie przekonanie, że Bóg rozwniez może nas zmieniać, jeżeli prosimy o to i przy wsparciu wspólnoty możemy dokonać również zmian. W końcu przez całe wieki istnienia ludzkosci nie było trrapeutow i ludzie sobie radzili z rozwojem poprzez wiarę w Boga i dzięki Jego pomocy.
                  • astroblaster Re: Osąd/ ocena przez innych 12.10.20, 19:46
                    A każda wspólnota (również ta grypsująca w puszce) jest pewnym rodzajem subkultury i sekty*

                    Monika, nie bzdurz tymi dyrdymałami o Bogu i wspólnocie, tylko bierz się za siebie albo uwolnij publikę od tego ciągłego bicia piany o tym samym.

                    Dorosła jesteś i inteligentna, masz doświadczenie i wiedzę. Skończ pierdolić!

                    *wspólnota (każda) to sekta w rzeczy samej
                • mona.blue Re: Osąd/ ocena przez innych 12.10.20, 20:05
                  yadaxad napisał(a):

                  > Byli terapeuci, to wiesz sama, ale jakoś na to zareagowałaś stając dęba, jak k
                  > oń ze strachu.

                  Jacy terapeuci?

                  Nie że strachu, tylko przedstawiam swoje zdanie, że wg mnie nie tylko przez terapię można dokonać zmian w sobie.
                  • afq Re: Osąd/ ocena przez innych 12.10.20, 20:48
                    mona.blue napisała:

                    > Nie że strachu, tylko przedstawiam swoje zdanie, że wg mnie nie tylko przez ter
                    > apię można dokonać zmian w sobie.


                    mona, to przyjmij ze to Bog stawia cie w momentach w ktorych masz okazje zrobic cos inaczej niz pojsc starymi sciezkami
                    modlisz sie i prosisz go o pomoc, a on cierpliwie wciaz daje ci szanse
              • afq Re: Osąd/ ocena przez innych 12.10.20, 20:03
                mona.blue napisała:

                > Ale ja mam takie przekonanie, że Bóg rozwniez może nas zmieniać, jeżeli prosimy
                > o to i przy wsparciu wspólnoty możemy dokonać również zmian.

                tylko nie myśl że poprosisz Boga a on cie zmieni
                załóżmy ze Bóg cie wysłucha
                ale niczego nie zrobi za ciebie
                da ci sposobność, madrość itd, ale to TY masz zrobic to co najwazniejsze
                bo dal ci tez wole
                z której masz skorzystac - w lewo albo w prawo

                prawda? czy nie dał?
                  • lumeria Re: Osąd/ ocena przez innych 12.10.20, 20:56
                    To troche jak w przypowiesci:

                    Wiosną, w pewnym mieście zdarzyła się powódź. Woda zaczęła zalewać wszystkie ulice. Postanowiono ewakuować miasto. Wszyscy postanowili uciec, za wyjątkiem jednego. Ten zamiast uciekać padł na kolana i zaczął się modlić:
                    - Panie! Zmiłuj się nad swoim sługą, uratuj mnie! Ocal mnie od tego kataklizmu. Proszę.
                    Służby ratunkowe przybyły do jego mieszkania, aby go ratować. Prosili, aby poszedł z nimi, ten jednak stanowczo odmówił:
                    - Nie pójdę z wami. Ja jestem człowiekiem wierzącym. Mnie uratuje mój Bóg.
                    Z czasem woda zaczęła podchodzić pod kolejne piętra budynku, więc mężczyzna wchodził coraz wyżej i wyżej, aż znalazł się na strychu. Tam modlił się dalej:
                    - Boże! Proszę, uratuj mnie. Nie daj mi zginąć w taki sposób.
                    Do okna strychu podpłynęła łódź ratunkowa. Ratownicy wołali:
                    - Proszę się spieszyć! Chodźmy stąd, niech Pan idzie z nami. Woda jest coraz bardziej rwąca, drugi raz nie powrócimy! Jeśli Pan tu zostanie, to zginie.
                    Na to mężczyzna odpowiedział:
                    - Na pewno nie zginę, gdyż Bóg mnie uratuje. Ja mu ufam, a wy idźcie w pokoju.
                    Woda jednak podchodziła coraz wyżej, a ów wierny chrześcijanin nadal znajdował się w niebezpieczeństwie. W końcu znalazł się na szczycie komina. Woda była o wysokość cegły pod nim, gdy zjawił się helikopter ratunkowy. Ratownicy chcieli go ocalić, ten jednak nie pozwolił im na to mówiąc:
                    - Ja wierzę mojemu Bogu! Zrozumcie, nie potrzebuję waszej pomocy, gdyż Pan mnie wybawi!
                    I tak pozostał ów nieszczęśnik w samym środku żywiołu. Gdy pojawiła się kolejna fala - porwała go i utopiła. Po śmierci człowiek ten spotkał Boga i z wyrzutem spytał go:
                    - I gdzie byłeś Boże!? Dlaczego mnie nie ratowałeś?! Czy nie widziałeś, że jestem w potrzebie? Czy nie modliłem się do Ciebie gorliwie? Czy nie byłem Tobie dość wierny, abyś łaskawie raczył mnie wyratować?
                    Na to Bóg odpowiedział:
                    - Jak to Ciebie nie ratowałem? Trzy razy wysyłałem po Ciebie ekipę ratunkową, choć w mieście nie było już nikogo innego do ratowania, a Ty za każdym razem odmówiłeś...
                    • astroblaster Re: Osąd/ ocena przez innych 12.10.20, 22:11
                      Doskonała i adekwatna przypowieść Lumen.
                      Ale nie przebijesz się tym do Moniki. Tak jej wygodnie.

                      Znam tez inna przypowieść a w zasadzie kawał (trochę czarnego humoru nie zawadzi a poniekąd będzie to też coś z morałem/a może nie)

                      Na apelu pośmiertnym zebrali się 'nowo przybyli'. Przywitał ich Archanioł Gabriel (chociaż nie mam pewności, czy ten jest szefem Aniołów wszelkich/Monika wie lepiej na bank). Opowiedział im co i jak, kto do nieba, kto do czyśćca (czy jak to nazywa Monia, do oczyszczenia) a kto do piekła. Na końcu spytał czy ktoś mam pytania, uwagi, reklamacje. Wystąpił jeden nieszczęśnik i opowiada, że wraz z kolegą, był na dachu płonącego wieżowca i nie widząc drogi ucieczki, ten jego kolega padł na kolana i zaczął się modlić. Ukazał mu się Anioł (temu koledze), który rzekł: nie lękaj się, skacz, zostaniesz ocalony. Wszyscy jesteśmy Dziećmi Bożymi a Nasz Bóg jest miłosierny i Cię uratuje. Skacz spokojnie, nic Ci się nie stanie. I ów Człowiek skoczył, spadł na glebę, powstał, otrzepał się, popatrzył w górę i padł na kolana do modłów dziękczynnych.
                      Nieszczęśnik, który pozostał na tym dachu płonącego wieżowca, nie był wierzący, mało tego, należał do partii. Nie widząc jednak dla siebie innego ratunku też padł na kolana i zaczął się modlić. modlił sie żarliwie i przepraszał za to, że był niewierzący, ale już się nawrócił. Modlitwy przyniosły skutek, ukazał mu się ten sam Anioł, który powiedział mu, że nie jest dla Boga ważne, czy był wierzący, czy nie, gdyż Bóg jest miłosierny dla wszystkich swoich owieczek i ocali go przed tą niechybna śmiercią. Skacz powiedział mu Anioł, skacz a zostaniesz ocalony. No i nasz bohater skoczył i się zginął na miejscu, poprzez co zgłosił reklamację na apelu pośmiertnym. Archanioł Gabriel (czy też Szef Wszystkich Aniołów), przekazał mu, że nie ma odwrotu od piekła dla niego, ale incydent wyjaśni.
                      Wrócił do nieba i sprawdził w książce dyżurów, kto 'opiekował' się tym miejsce w tamtym czasie.
                      Po sprawdzeniu zwołała wszystkie Anioły i zorganizował im apel. Opowiedział o zdarzeniu i nakazał Aniołowi, który miał wtedy dyżur wystąpić jeden krok do przodu. Anioł wystąpił o krok do przodu i wtedy Gabriel do niego tak: Kurwa! Popiełuszko, to już trzeci ub'ek w tym tygodniu.

                      I tyle o tych religijnych cudach i Boskiej łasce (opiece).
                      Warto żyć dobrze, ale to też pojęcie relatywne i zależne od czasów oraz perspektywy.
                      A po zgaszeniu światła, to następuje brak świadomości.

                      Monika a kim byli wszyscy filozofowie?
                      Jak myślisz?
                      Albo inaczej, czy Freud byłby Freudem bez Schopenhauera, Nietzsche?
                      Kim był Platon, Kirkegaard?

                      Moniu, jesteś wykształcona i wyterapeutyzowana, po co takie bzdurki co?
                      • mona.blue Re: Osąd/ ocena przez innych 12.10.20, 22:48
                        Obawiam się, że nie zrozumiałam anegdoty.

                        Co do hierarchii aniołów to archanioł Michał jest najważniejszy wśród archaniołów. Ale ogólnie jest 9 chórów anielskich i najwazniejsi są serafini.

                        A w dowcipach to sw. Piotr wita przy drzwiach nieba :)

                        Tak naprawdę to będzie sądził Jezus Chrystus, więc można powiedzieć, że On będzie wpuszczał do nieba.
                          • mona.blue Re: Osąd/ ocena przez innych 12.10.20, 23:02
                            yadaxad napisał(a):

                            > Naprawdę sądzisz, że ktoś cię będzie wpuszczał? Jakąś łapówę budujesz?

                            Chrystus będzie sądzi, a więc i decydował. Łapówki żadnej nie buduje, po prostu staram się żyć tak, jak uczy Ewangelia, szczególnie Kazanie na Górze.
                        • astroblaster Re: Osąd/ ocena przez innych 12.10.20, 22:57
                          Oj tam zrozumiała. Nawet ją słyszałaś jak widać.

                          Nie ma tu głębszego sensu; jest morał.
                          Ludzie potrzebują Boga, po to go wymyślili.
                          Ale nikt nie nakazał im wierzyć w gusła a Twoja wiara do tego się Moniko sprowadza.

                          Operujesz bajami i ułudą.

                          Ja nie czytam pisma, ale je znam. Poznałem. O stary i nowy. Do starego mi chyba bliżej.
                          Jakkolwiek nikt nie żył 1000 lat; nikt nie lewitował; nie wskrzeszał zmarłych.

                          Pewnym jest zaś, iż pisma nie były zapisem na żywo. Tworzyli je ludzie z krwi i kości; nierzadko na zamówienie.
                          Dokładnie jak teraz.

                          Monka, wybacz! Pierdolisz jak potłuczona i obyś nie była doświadczana jak ten nieszczęśnik z przypowieści Lumen.

                          Obciach też niemały, takie bzdurki zapodawać
                          • mona.blue Re: Osąd/ ocena przez innych 12.10.20, 23:09
                            Ja nie operuje bajami, we wszystkim opieram się na Biblii i nauczaniu kościoła.

                            Coś mi się wydaje, że zdziwisz się bardzo przed tymi drzwiami do nieba :)

                            Tak przy temacie mój teść miał nawet tzw. NDE, near death experience, przeżył śmierć kliniczna i słyszał Boga, czuł bezwarunkowa miłość i było tam tak wspaniale, że nie chciał wracać tu na zimie.
                            • astroblaster Re: Osąd/ ocena przez innych 12.10.20, 23:16
                              To po co wrócił?

                              Kurwa Monka, nie kompromituj się.
                              Jesteś IT, potrafisz myśleć empirycznie i korzystać z nauki.

                              Trzeba opowiadać o szyszynce, procesach chemicznych...
                              Serio, tunel, światło i dobroć wszelka?

                              A co do drzwi; to zapachniało osądem.
                              Jakbyś mnie osądziła już za Jezusa..,

                              Tego uczy wspólnota?

                              Raczej się nie zdziwię. A nawet jeżeli będą drzwi, to skąd wiesz jak mnie osądzi.

                              Zobacz jak Yada trafiła tą łapówą.
                              No to zbieraj na nią dalej.

                              Ja idę sobie pożyć swoim życiem.
                              • mona.blue Re: Osąd/ ocena przez innych 12.10.20, 23:20
                                Z tymi drzwiami to nie byl osad, to miał być dowcip, ale jak widać mi nie wyszło.

                                Co do sądu, to nie mnie sądzić. Tym bardziej, że nawet dobry łotr, który był ukrzyżowany obok Chrystusa za jedno westchnienie do Chrystusa tuz przed śmiercią został zbawiony.
                                • afq Re: Osąd/ ocena przez innych 12.10.20, 23:47
                                  mona.blue napisała:

                                  > I jak myślisz Astro, po co to piszę o Bogu to co pisze? I narażam się na 'obcia
                                  > ch'?

                                  to dowód twojej wiary i odwagi - to moje spojrzenie na ciebie
                                  używaj tego we wszystkim
                                  co dotyczy ciebie
                                • astroblaster Re: Osąd/ ocena przez innych 13.10.20, 02:50
                                  Piszesz, bo tak lubisz. Żyć na niby.

                                  Poza tym, najmniej ważne dla Moniki jest, co myśli Astro.

                                  Monika niech dogada się z Moniką.

                                  Świat ma wyjebane i w Monę i Astro.
                                  A Bóg to Monika; Bóg to zarazem Astro.

                                  A dobry łotr to oksymoron, albo walidacja na to, że dobro/zło to pojęcia relatywne i zależne od perspektywy.

                                  Wyjaśnię na prostym przykładzie: wczoraj byłem na lunchu z przyjaciółeczką.

                                  Fajna knajpa, dobra szama, dobry nastrój.

                                  Obok nas siedziała duża, wielopokoleniowa Rodzina. Małe Dzieci. Dwóch ślicznych chłopczyków. Jeden z nich (lat ok. 2) podrywał moją Przyjaciółeczkę. Uśmiechał się, minki stroił. Słodki. Uroczy.
                                  Popuściłem Przyjaciółeczkę, żeby go nieco porobiła. Uśmieszki i tekściki typu: jaki przystojny chłopczyk się do mnie uśmiecha itp... chłopczyk się peszył i od razu korygował (będzie macho). Wszyscy mieli ubaw. Ja bardzo, ale inni niemniej.
                                  Były tam też małe Dziewczynki. A tak się składa, że to żeńskie towarzystwo (w każdym wieku) lubi łotrów (dobrych i złych, byle z błyskiem i pewnych siebie). I tak sobie pomyślałem, co byłoby gdybym przyszedł sam (i nie byłoby kontekstu z moją Przyjaciółką) i taka mała Dziewczynka zachowywałaby się tak samo jak ten chłopczyk a ja tak samo jak Moja Przyjaciółka.
                                  Rozwinę pytanie i dołożę innej scenerii.
                                  Gdyby tak moja Przyjaciólka przyszła sama i czekała ma kogoś i wyszła by ta cała akcja z chłopczykiem.

                                  Pytam o reakcję. Ocenę. Osąd???

                                  Niezbyt ciekawie dla faceta co? A przecież (nawet jak łotr) może lubić i szanować dzieci i mógł być spontaniczny albo uważać to za dobry ton.

                                  Tak działa perspektywa.
                                  Tak działa relatywizm. No bo jest tak na mój gust 40% szans na to, że reakcja nie byłaby krzywa.

                                  A odpowiadając jeszcze na Twoje pytanie Mona, to poza życiem na niby (i życiem ‚dobrym’ nieco na pokaz), zbierasz na tę łapówę dla Boga. Ktoś tam przewoził kiedyś umarłe dusze za hajs, prawda? Zbierasz na opłatę za wstęp do raju bram.

                                  Już kiedyś ktoś się tu chwalił tym jaki jest szlachetny i jak pomaga.

                                  Ty Moniko, to wszystko robisz bezinteresownie?
                                  Robisz prawda??
                                  • mona.blue Re: Osąd/ ocena przez innych 13.10.20, 14:20
                                    Bóg będzie nas sądził z uczynków na Sądzie Ostatecznym więc chyba nic dziwnego, że staram się postępować dobrze, wg Ewangelii.
                                    Poza tym staram sie, aby moje czyny podobały się Bogu, niezależnie od wszystkiego, bo On tyle dla mnie dobrego zrobił.
                                    Tak zupełnie bezinteresowni to może byli świeci.
                                    • yadaxad Re: Osąd/ ocena przez innych 13.10.20, 17:00
                                      Wątpię, że pojęcie boga może osądzać. Byłby winień wtedy wszystkich twoich grzechów, bo będąc poza linearnym czasem zna twój początek i koniec. Z czym się miotali zresztą protestanci, wymyślając, że rodzą się już potępieni ludzie. Wolna wola w tym wypadku oznacza ocenę siebie, sama się skażesz myśląc tak, albo inaczej. Tym samym, ktoś się oceni na raj, który okaże się piekłem, a inny na piekło, które okaże się rajem. Bo kazał się czcić całym swoim rozumem, ale ten rozum w pierwszej wersji Ewangelii, był słowem oznaczającym myślenie, analizowanie, filozofowanie, nie przyjmowanie do wiadomości.
                                      • mona.blue Re: Osąd/ ocena przez innych 13.10.20, 20:17
                                        Bóg nie jest pojęciem, tylko Bogiem osobowym. I nie jest winien moich grzechów, bo mam swoją wolna wolę. Wręcz przeciwnie, Chrystus odkupił wszystkie moje grzechy umierając na krzyżu.
                                        Co do wyboru to podobno jeszcze w ostatniej chwili będziemy mogli wybrać Boga, co nie znaczy, że nie będziemy musieli w czyśćcu przejść oczyszczenia naszej natury.
                                              • yadaxad Re: Osąd/ ocena przez innych 13.10.20, 21:49
                                                A jak Bóg może być osobowy sam w sobie, Może być osobowy przez ciebie. Co, osobowy jak człowiek? zależy od istnienia człowieka? Jak ludzie się zniszczą, to bóg zginie? Albo bóg był dinozaurem, jak nie było wysoko wykształconych ssaków, czy był na poziomie myszosłonia? Jakoś myślę, że szukasz uzasadnień odwracania się od w prawdy, którą bóg ci podsuwa w nieustających pytaniach, chroniąc swój brak odwagi pod hipokryzją kościoła, który ci za oddaność da ułudę ubezpieczenia od boskiej niechęci.
                                                  • astroblaster Re: Osąd/ ocena przez innych 13.10.20, 22:37
                                                    Chodził też powodzie dodać należy i bardzo aktywnie przyczyniał się -czyniąc cuda wszelkie- do rozwoju alkoholizmu, że od rozwalaniu roczników statystycznych (Łazarz mu było?), dodatkowo na pohybel bioetyką, czyli jakby pod górę Piotrowi, Karolowi, Jędro-Jędraszewskiemu, Dziwo-grubo-dziwiszowi i reszcie szajki tychże bandytów w sukniach
                                        • astroblaster Re: Osąd/ ocena przez innych 13.10.20, 21:34
                                          oo a to pierwsze słyszę, że Bóg jest pojęciem Osobowym.
                                          Czyli da się go zwizualizować**?
                                          A jak zatem wygląda? Ma brodę? Niebieskie oczy?
                                          Co to w ogóle "Bóg Osobowy".

                                          Ja pierdolę Monika, przebijasz Monikę pod każdym względem.
                                          Z napięciem czekam na kolejne posty.
                                          A już najbardziej nie mogę doczekać się jutra, no bo Monika będzie po przespanej nocy, po dobrych pojęciowych snach i z pełniejszą koncepcją Boga


                                          ** rozumieć to tak jak robimy ze śmiercią?
                                          Bojąc się jej (w miejsce akceptacji) wizualizujemy ją jako pani brzydka i wysuszona z kosą; względnie Anioł śmierci bo wszak do postu Moniki się odnoszę
                      • lumeria Re: Osąd/ ocena przez innych 13.10.20, 14:57
                        mona.blue napisała:

                        > Znam te przypowieść i Bóg faktycznie często przychodzi z pomoca przez drugiego
                        > człowieka :)

                        Trochę umknęło ci sedno tej prostej opowiastki.

                        Trzeba wykazać własną inicjatywę i aktywnie sięgnąć po pomoc, którą oferuje bóg a niosą ludzie.

                        Warto zastanowić się nad swoja pasywnością (czy wyuczona bezradnością), bo wydaje się, ze to głęboko koloryzuje twoje poglądy i interakcje z ludźmi i ze światem.





    • lumeria Re: Osąd/ ocena przez innych 14.10.20, 15:51
      Ciekawa jestem, czy często twoje rozmowy przybierają taki tok - z neutralnego przechodzą w religijny?

      Jesli tak sie czesto dzieje, to raczej nie dziwie sie, ze czujesz sie oceniana.... nie za zawartosc, tylko za brak wyczucia kiedy wypada 'dawać świadectwo' swojej wiary, a kiedy jest to raczej nie na miejscu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka