Dodaj do ulubionych

Psychologia jest jak wirusoligia

21.10.20, 18:22
Generalnie powinno unikać się takich porównań, ponieważ wirusologia jest częścią biologii czyli nauki ścisłej, mocno stąpającej po ziemi.

Jednak wirusologia jest mocno ograniczona możliwościami technologicznymi. Niby można zobaczyć wirusa pod mikroskopem, ale bardzo ciężko jest go wyizolować i zbadać jego zachowanie w konkretnych warunkach. Dlatego naukowcy w tej dziedzinie często są zdani na stawianie diagnoz i wyciąganie wniosków metodami pośrednimi m.in. przez obserwacje zachowań osobników zakażonych wirusami itp.

Metody pośrednie to bardzo zawodne metody badawcze, czego możemy doświadczyć na przykładzie psychologii, posiłkującej się w zasadzie wyłącznie takimi metodami.

Stąd mamy efekty w postaci powszechnie panującego chaosu informacyjnego przy okazji pandemii. Nie inaczej sprawa wygląda jeśli porównamy je z tym co dzieje się w obszarze psychologii. Podobieństwo mocno uderzające.

Oczywiście psychologia obarczona jest jeszcze innymi grzechami głównymi, wymagającymi oddzielnego omówienia.

Jednym z takich grzechów, a w zasadzie błędów poznawczych jest traktowanie psychologii jako nauki społecznej. Niby tylko nazwa, ale ma jednak swoje odwzorowanie w jej ogólnym ujęciu i traktowaniu.

Psychologia to w zasadzie taka sama nauka przyrodnicza jak biologia, której de facto jest jej częścią. Wychodzenie z poziomu społecznego jako jednego z elementów ewolucji nie wydaje się najlepszym punktem odniesienia. Stado i jego różnorakie cechy i osobliwości w konkretnym czasie jest jednym z etapów ewolucyjnych gatunku. W dodatku nie ma pewności, że jest to etap docelowy. To dość kiepski punkt odniesienia ze względu na uniwersalizm, a raczej jego brak, dla badaniań zjawisk zachodzących w przyrodzie.

Psychologia bierze ten bagaż z całym dobrodziejstwem inwentarza, niekiedy nie tylko w odniesieniu do norm stadnych, ale dokłada do tego jeszcze wszelkie "nakładki" kulturowe i to wprost ze swojej epoki.

To trochę tak jakby do badania gruntu Marsa pobrać próbkę zanieczyszczoną materiałem ziemskim.

Bardzo cierpi na tym obiektywizm naukowy, który w takich warunkach jest w zasadzie niemożliwy do uzyskania i to już na samym starcie.
Obserwuj wątek
      • mona.blue Re: Psychologia jest jak wirusoligia 21.10.20, 23:23
        Zapisałam się na kurs on-line :)

        I zgłębiam kompendium wiedzy na temat mutyzmu wybiórczego świetnej angielskiej terapeutki. I przeprowadzam terapię córce - mamy już pierwsze sukcesy. Zaczęła odzywać się trochę do dziadkow, czego nie robiła od kilkunastu lat, rozmawia przez telefon że mną i z dziadkami, czego nie robiła nigdy. Metoda małych kroków to się nazywa, przezwyciężanie fobii przez stopniowa ekspozycję.
        • mona.blue Re: Psychologia jest jak wirusoligia 21.10.20, 23:35
          Ta choroba - mutyzm wybiórczy to rodzaj fobii, w której osoba boi się odzywać do innych, poza wybranymi osobami, z którymi czuje się komfortowo. W przypadku mojej córki to tylko ja, jej ojciec i siostra. Kiedyś nie było odpowiednich terapii dla takich dzieci, teraz nie ma dla dorosłych i nastolatków. Dzieci teraz mają dobrze, jest opracowana terapia wg metody tej terapeutki z Anglii, wdrażana w przedszkolach i szkołach, przy współpracy psychologów szkolnych i nauczycieli. Moja córka też miała kilka lat terapię, my też rodzinna, ale nie przyniosła ona praktycznie skutków, bo była to terapia gabinetowa. Teraz kładzie się nacisk na to, żeby to była terapia w środowisku, gdzie dziecko funkcjonuje na co dzień. W
          • afq Re: Psychologia jest jak wirusoligia 21.10.20, 23:42
            tez miałem jakis chyba rodzaj fobii
            straszliwie sie wstydziłem jakoś odezwać
            a przed obcymi to juz niemozliwe było

            praca mnie w sumie zmusiła zebym to przełamywał
            terapia troche chyba tez wpłyneła, bo tam sie nie da milczec :-) jezeli coś czesz zrobic

            a teraz.. bywało że będąc w jakiejs gminie dla której cos tam robiłem słyszałem "o, dobrze ze pan dzis u nas jest, konsultacje społeczne mamy, zebrali sie mieszkancy, moze mógłby pan ludziom wyjasnic kilka kwesti..." no i w sumie z ulicy wlazłem w to zgromadzenie, a wiesz czym są konsultacje społeczne, zwaśnieni mieszkańcy sie napieprzają, każdy ma swoja wizje i w tym ja, z wielka improwizacją :-) za to bez lęku

            nie wiem dokładnie kiedy i jak, ale zniknęło, da się
            • mona.blue Re: Psychologia jest jak wirusoligia 21.10.20, 23:49
              Dzieki. Ja też chyba w dzieciństwie i młodości miałam taki lęk przed mówieniem, nie do tego stopnia żebym w ogóle się nie odzywała, ale byłam bardzo małomówna. Rozgadalam się dopiero na studiach i w pracy, ale gadatliwa jestem tylko w obecności osób, z którymi czuje się komfortowo. Ale są też tacy ludzie, którzy są dla mnie autorytetem lub wzorem, przy których do tej pory czuje obawie przed swobodna rozmowa.
              • mona.blue Re: Psychologia jest jak wirusoligia 21.10.20, 23:58
                I wciagnelam się w tę terapię, czytam i przekazuje córce, wyjaśniam skąd się to wzięło, jak z tym postępować, na czym polega metoda małych kroków - bo nie mozna wywierać presji, ale tez nie można pozwalać na unikanie mówienia, należy zachecac. I tysiące innych wskazówek, jaram się tym wszystkim.
                A kurs też terapeutyczno-rozwojowe rozwojowy, też jest super.
                • 10iwonka10 Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 08:51
                  Mona- Przeczytałam to z ciekawością. Ja od kilku tygodni mam now prace i właśnie pracuje z mloda dziewczyna....ona prawie wogole nie mówi. Tak sobie pomyslałam ze cos z nia jest nie tak. Na początku szef to wspomniał do mnie ze ona sie nie odzywa .Jak jej zadam pytanie to odpowie ale na tym kończy sie rozmowa.Troche jest to meczace i będzie jej cieżko w życiu jak tego nie przełamie.... Przypuszczam ze kto ten mutyzm wybiorczy...
                  • mona.blue Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 13:55
                    Może ma tzw. low profile selective mutism, czyli mutyzm dyskretny po polsku. Wtedy właśnie można się odzywać mało, i nie zaczynać rozmowy, ale również bardzo bać się rozmawiać, ale z uległości i strachu przed złamaniem zasad na równi z mówieniem obawiac się dezaprobaty otoczenia, stąd zdobywanie się na minimalna reakcje w odpowiedzi na oczekiwaniania innnych.
                        • 10iwonka10 Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 15:12
                          Jest mi jej zal bo ona jest ewidentnie inteligentna ale będzie jej cieżko w życiu jak nie zacznie mówić.... Ja jestem nowa wiec pewno ja stresuje ( pracujemy 2 w zespole) ale kilka dni temu bylysmy tylko 2 i zauważyłam ze wtedy ona troche sie zrelaksowala....
                          • mona.blue Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 15:36
                            Bo te osoby odżywają się śmielej wobec osób z ich sfery komfortu. Może oswoi się z Tobą, początki są zawsze trudne i zacznie więcej mówić. Tylko w przypadku mutyzmu ważne jest, żeby nie stwarzać presji na mówienie. Dobre są takie wypowiedzi, chyba łatwiejsze pomangielsku, które nie wymagają odpowiedzi, np. kończące się na nieprawdaż?
                        • 10iwonka10 Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 15:18
                          Ona jest z Afryki wychowała ja babcia która zmarła 2 lata temu i wtedy dziewczyna przyjechała do Anglii do swojej mamy- ale nie jest z nia blisko co sama przyznała.....przypuszczam ze nie znała jej zbyt dobrze jak babcia ja wychowała. More to troche trauma nowy kraj...inna kultura.... najbliższą osoba zmarła.
                        • mona.blue Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 15:38
                          yadaxad napisał(a):

                          > Może jakieś doświadczenie zamknęło w niej kontakt. Potrzeba rozmawiania wynika
                          > z instynktownej potrzeby wymiany reakcji. Jak małe dzieci, które nie zyskując o
                          > dzewu zapadają się w siebie.

                          Tak, jest też mutyzm po traumie.
                • lumeria Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 13:33
                  Super. Jeśli ta terapia jest skuteczna, no to odlot! No i liczy sie Wasza praca, duzo wkladu i poświecenia by uzyskać rezultaty.

                  Czy mogłabyś napisać jakie sa to ćwiczenia? Co myślisz powoduje, ze sa skuteczne dla Twojej córki?
                  • mona.blue Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 14:12
                    Na razie jestem na początku drogi, jeszcze dużo nie wiem, przeczytalam dopiero kawałek tej książki.
                    Ale z tego co wiem, to najpierw należy stworzyć środowisko w miarę wolne od lęku, również chwalić, mało dezaprobaty. Potem wyjaśniać, co to jest muztyzm wybiorczy, że to rodzaj fobii, że są różne tobie jak np. lek przed wysokością, a tu jest lęk przed mowieniem. Powiedziec skąd to się bierze. Mówić, że rozni ludzie mają różne fobie i co najważniejsze, że robię można przezwyciezyc. I że można to robić stopniowo, bez presji, żeby osoba miała kontrolę nad swoim lekiem. To w skrócie przygotowania, ale to jest opisane na kilkunastu stronach w tym kompendium :)

                    Potem dopiero ćwiczenia. To się nazywa sliding in czyli metoda małych kroków. Tak jak przy innych fobiach stopniowa ekspozycja. W moim przypadku, gdy córka rozmawiała ze mną tylko szeptem to pierwszym celem było, żeby powiedziala jedno słowo na głos. Najpierw do koszyka to tylko z kotem na rękach, chowając się za niego. Potem bez kota. Potem zachęcałam ja, zeby powiedziała dwa słowa, potem całe zdanie. To się tak łatwo pisze, ale trwało to kilka tygodni. Moim błędem było, że najpierw jej nic nie wyjaśniałam, ale nie miałam jeszcze tej książki. Potem zachcilam ja, żeby odezwała się szeptem do dziadkow, znów jedno słowo, ale robiła to na osobności, to znaczy tylko ona mogła być w pomieszczeniu i dziadek. Potem do babci, potem w obcnosci innyh. A po moich wyjasnieniach to był dla mnie pozytywny szok, jak stwierdziła, że może z nimi porozmawiać prze telefon, oczywiście najpierw tylko jedno słowo. Potem ze mną już wmiareswobodnie zaczęła rozmawiać przez telefon, czego jeszcze nigdy w życiu nie zrobiła.
                    Pomprostu takiemmale kroki i osoba się ośmiela i dużo wyjaśniania.
                    Trochę inaczej to wygląda w przypadku małych dzieci, włącza sie do wspolpracy personel przedszkola i szkoly.
              • afq Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 00:01
                ja o sobie jeszcze do niedawna mówiłem że jestem małomówny
                no ale dałem sobie spokój, żona mnie uświadomiła że odkąd mnie zna, jestem gadułą
                i ile razy tak o sobie mówiłem to nie mogła opanowac smiechu
                a autorytety? mam, ale mnie nie paraliżują, bez wątpienia
                • mona.blue Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 00:08
                  Ja mam lęk, że taki autorytet/wzór źle mnie oceni, że zobaczy coś 'okropnego' we mnie i mi o tym powie, szczególnie jak ktoś jest bardzo bezpośredni i szczery albo chociaż pomyśli coś niepochlebnego. W sumie nie wiem, jak się tego leku pozbyć, a chciałabym.
                  I jeszcze mam problem w rozmowie z ludźmi, którzy monopolizuja rozmowe, a do tego nie słuchają, ale to chyba każdy ma z takimi ludźmi problem.
                  • afq Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 00:17
                    mona.blue napisała:

                    > Ja mam lęk, że taki autorytet/wzór źle mnie oceni, że zobaczy coś 'okropnego' w
                    > e mnie i mi o tym powie, szczególnie jak ktoś jest bardzo bezpośredni i szczery
                    > albo chociaż pomyśli coś niepochlebnego. W sumie nie wiem, jak się tego leku p
                    > ozbyć, a chciałabym.

                    poczucie własnej wartości

                    > I jeszcze mam problem w rozmowie z ludźmi, którzy monopolizuja rozmowe, a do te
                    > go nie słuchają, ale to chyba każdy ma z takimi ludźmi problem.

                    nie wiem czy kazdy, ale na pewno nie jest to dziwne
                      • afq Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 00:51
                        mona.blue napisała:

                        > Z tym poczuciem własnej wartości to mam dysonans pomiędzy perspektywą psycholog
                        > iczną A religijna. Bo z punktu widzenia religii mam swoje wady, grzechy, więc t
                        > rudno mieć dobre poczucie własnej wartości.

                        mona, dla jasności, dysonans robisz sobie sama
                        religia cie nie piętnuje za twoje niedoskonałości
                        ty to robisz
                        religia, bóg, pozwala ci byc niedoskonałą, bóg sie o to nie obraża
                        chciałby żebys się doskonaliła, i ok, też tego chcesz, tu się zgadzacie
                        on ma zrozumienie dla twoich wad, że je w ogole masz
                        to ty nie masz zrozumienia i tu sie nie zgadzasz z bogiem
                          • afq Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 01:12
                            mona.blue napisała:

                            > Jak to się mówi w naszym neokatechumenalnym slangu - Bóg kocha mnie taka, jaką
                            > jestem, nie gorszy się mną, czyli dokładnie to co napisałeś wyżej.

                            :-)
                            a myślisz że mu sie podoba kiedy sie tak batożysz przy każdej niedoskonałości?
                              • afq Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 01:36
                                na pewno nie zsyła na ciebie żadnej srogiej kary? tylko pomaga? :-)
                                błędy/wady są w porządku mona

                                popełniasz grzech, idziesz do spowiedzi, masz się poprawić/rozwijać
                                ale chyba cie bóg nie karci przy tym?
                                to dlaczego ty musisz to sobie robić?
                                musisz?
                                • mona.blue Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 15:46
                                  afq napisał:

                                  > na pewno nie zsyła na ciebie żadnej srogiej kary? tylko pomaga? :-)
                                  > błędy/wady są w porządku mona

                                  Każdy grzech mam negatywne konsekwencje dla mnie, trudno mi to powiedzieć, czy jest to kara czy pomprostu konsekwencje naturalne, chociaż dzieci zanurzone, że Bóg za dobro wynagradza, a za zło każe.
                                  >
                                  > popełniasz grzech, idziesz do spowiedzi, masz się poprawić/rozwijać
                                  > ale chyba cie bóg nie karci przy tym?
                                  > to dlaczego ty musisz to sobie robić?
                                  > musisz?
                                  >
                                  W pewnym stopniu. karci. Jak czyta się Biblię w odniesieniu do naszego życia, mi jako księgę historyczna, to bardzo często można czuć się skarconym, chociażby prawie wszystkie przypowieści Jezusa są o tym, nie mówiąc już o wymaganiach Kazania na Górze, choćby to najtrudniejsze dla mnie, żeby kochać swoich wrogów. Chociaż to w zasadzie jest mi też już dane.
                                  • yadaxad Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 18:53
                                    A znasz powiedzenie, że dobry uczynek jest po zasłudze ukarany? Z powietrza się nie wzięło. Doszukiwać się kary boskiej, patrząc na nieszczęścia dobrych ludzi i miękką pierzynkę indywiduów godnych rozszarpania na kawałki za życia, co myślisz o osobowości boga osobowego?
                                    • mona.blue Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 19:28
                                      Ostateczną nagrodą jest niebo. Tu cierpiąc doznajemy oczyszczenia, pokutujemy za grzechy i będziemy mieli skrócony czyściec, a może niektórzy nie będą musieli przez niego przejść. Natomiast ci, którzy tu są źli będą cierpieć w czyśćcu albo trafią do piekła. Poza tym stwierdzenie, że tym złym jest tu dobrze, to do czasu, Bóg jest nierychliwy, ale sprawiedliwy. I czasem wygląda z zewnątrz, że komuś jest dobrze, ale tak naprawdę nie wiemy co u niego jest w środku czy jakie ma problemy.
                                      • lumeria Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 19:41
                                        >Ostateczną nagrodą jest niebo. Tu cierpiąc doznajemy oczyszczenia, pokutujemy >za grzechy i będziemy mieli skrócony czyściec, a może niektórzy nie będą musieli >przez niego przejść. Natomiast ci, którzy tu są źli będą cierpieć w czyśćcu albo >trafią do piekła. Poza tym stwierdzenie, że tym złym jest tu dobrze, to do czasu, >Bóg jest nierychliwy, ale sprawiedliwy. I czasem wygląda z zewnątrz, że komuś >jest dobrze, ale tak naprawdę nie wiemy co u niego jest w środku czy jakie ma >problemy.

                                        A co jak tak nie jest?

                                        Piszesz, jakby to były sprawdzone fakty, a to kwestia wiary w opowiadania biblijne - tłumaczone z rożnych pośrednich zrodel, nie wiadomo czy wiarygodnych, w które rożne nieporozumienia mogły się zakraść. Zresztą wmieszana w to jest spora doza katolickiego folkloru - np. pomysł czyśćca.

                                        Jesli w to wierzysz i Ci pomaga, no to git.

                                        Ale co jeśli ktoś nie wierzy w to?
                                        • yadaxad Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 20:55
                                          Trochę bez sensu. Bóg czegoś nie wie? Jest ograniczony czasem, będąc wiecznym? Stwarza istotę, która nie ma wpływu na czynniki ją kształtujące, podległą genetyce i chemii organizmu, której wykształcenie myślenia jest łutem szczęścia, przeczołguje życiem, w którym nie ma żadnego azylu jednoznacznego,( no chyba, że ktoś się przytuli do pedofilii chronionej i zostanie świętym), zna początek i koniec, a potem sam rozdziela piekło i niebo? Trochę stalinowskie, nie boskie.
                                          • mona.blue Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 22:03
                                            Bóg wie wszystko :) i nie jest ograniczony czasem. Człowiek sam we wczesnym dzieciństwie faktycznie nie ma wpływu, na czynniki, które go kształtuje ani na genetyke. Ale dostaje łaskę we chrzcie, zadatek życia wiecznego, jest prowadzony przez Ducha Świętego. A potem już od początku szkoły jest uczony religii, poznaje Boga i może go wybrać w swoim życiu i to fundamentalna decyzja. Może też kształtować swoje życie wg nauczania Jezusa, starac się o cnoty, prosić Boga o pomocw pokonaniu trudności, również psychologicznych, problemów z osobowością. Np. co do terapii w młodości myślę, że to Bóg mi ją dał, miałam terapię indywidualną i to za darmo, również terapię małżeńska, i terapię corki, wszystko za darmo .
                                            Owszem, zostałam przeczolgana przez małżeństwo, ale to moja wina, bo nie pytałam Boga o moje powołanie, o to czy mam wybrać akurat tego mężczyznę na męża. Ale potem dostałam rozwód i stwierdzenie małżeństwa i organizacji zaczął się naprawdę dobry okres w moim życiu, nie pozbawiony problemów i cierpień, ale równiez szczęścia i zadowolenia. Bóg rozwniez dawał mi dobrą pracę.
                                            Co do piekła czy nieba to sami wybieramy praktycznie, nasza wiara i nasze czyny i nasz ostateczny wybór w godzinie śmierci. Nawet dobry łotr, który nawrócił się nam krzyżu na chwilę przed śmiercią dostał się do nieba.
                                        • mona.blue Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 21:44
                                          Ja wierzę, że tak jest i faktycznie konto pomaga w życiu. Moje życie odmieniło się na lepsze. Widzę ingerencję Boga w moje życie.

                                          Jeżeli ktoś nie wierzy to wg mnie ma trudniej i jeszcze wiele ryzykuje jeżeli chodzi o życie wieczne. Chociaż wierzę, że dobrzy ludzie, nawet niewierzący też będą zbawieni. Ale muszą podjąć taką decyzję w chwili śmierci i spotkania z Bogiem, bo Bóg do niczego nie przymusza, nawet do nieba.
                                  • afq Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 21:08
                                    mona.blue napisała:

                                    > W pewnym stopniu. karci. Jak czyta się Biblię w odniesieniu do naszego życia...


                                    ale czym, jak, gdzie karci?
                                    ja tego nigdzie nie widze
                                    jesli sa gdzies słowa krytyki dla jakichs postaw i to sa moje postawy
                                    to to jeszcze nie jest karcenie
                                    jesli ci napisze "mona, zle robisz" to jest karcenie?
                            • mona.blue Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 15:10
                              afq napisał:

                              > mona.blue napisała:
                              >
                              > > Jak to się mówi w naszym neokatechumenalnym slangu - Bóg kocha mnie taka,
                              > jaką
                              > > jestem, nie gorszy się mną, czyli dokładnie to co napisałeś wyżej.
                              >
                              > :-)
                              > a myślisz że mu sie podoba kiedy sie tak batożysz przy każdej niedoskonałości?
                              >
                              >Nigdy się nad tym nie zastanawiałam :) Ale to zrobię.

                              Btw. masz zadatki na coacha :) Jedną z ważniejszych umiejętności coacha jest zadawanie odpowiednich pytań.
                          • lumeria Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 02:25
                            >Bóg kocha mnie taka, jaką jestem, nie gorszy się mną,

                            A przyslowie "Kochaj swego blizniego, jak siebie samego"?

                            Przecież to wymaga miłości, miłosierdzia, akceptacji siebie takim jakim sie jest - zanim może sie kochać innych. Nawet boga tez.

                            A ludzie maja odwrotnie - kochają albo "kochają" dziecko, malżon, psa czy kota, lody waniliowe, ale siebie raczej nie.
                                • afq Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 02:57
                                  lumeria napisała:

                                  > Pracuje nad kochaniem :-) A lubie siebie, to jest bardzo ważne.

                                  no własnie tak zapytałem z ciekawości
                                  bo zaczełaś o tym kochaniu siebie i sie zastanawiałem.. lubic to ja siebie lubie
                                  ale "kocham siebie" to jakos gorzej przechodzi
                                  • lumeria Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 03:35
                                    Raczej reagowałam na Mony wybiórcze przytaczanie religijnych przesłanek. Bo te przesłanki nie mają ładu i składu - z jednej strony mówią, ze jesteśmy umiłowanymi dziećmi (!) boga, z drugiej - ze jesteśmy niegodni, wadliwi, grzeszni. Dlaczego wybierać tylko te negatywne przekazy?

                                    Sama zastanawiałam się jak to jest z tym kochaniem siebie, dlatego napisałam, ze pracuje nad tym.

                                    Skąd się bierze takie przekonanie, ze bóg, autorytety, dorośli, rodzice, i inni patrzą na nas z dezaprobata, z nie-akceptacją? Czy może z tego, ze tego doświadczyliśmy i to słyszeliśmy?

                                    I dlaczego to przekonanie, ze oni mają racje oceniając czy potępiając nas?
                                    • afq Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 14:27
                                      lumeria napisała:

                                      > Skąd się bierze takie przekonanie, ze bóg, autorytety, dorośli, rodzice, i inni
                                      > patrzą na nas z dezaprobata, z nie-akceptacją? Czy może z tego, ze tego doświ
                                      > adczyliśmy i to słyszeliśmy?
                                      >
                                      > I dlaczego to przekonanie, ze oni mają racje oceniając czy potępiając nas?


                                      rodzice potrafią krytykowac, potepiać, itp
                                      pewnie dlatego łatwo jest uznac że bóg to jak rodzice, oceni, pokrytykuje i potępi
                                      chociaz jasne jest w przekazach ze własnie nie
                                      • lumeria Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 14:35
                                        >chociaz jasne jest w przekazach ze własnie nie

                                        Skad jest to "jasne"? Albo dla kogo?

                                        Dla mnie nie było jasne i nie jest. Ani w wypadku przekazów religijnych na temat boga, ani w przekazach rodzicielskich (czy nauczycielskich, autorytetowych, etc) na temat mnie.
                                    • mona.blue Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 14:45
                                      lumeria napisała:

                                      > Raczej reagowałam na Mony wybiórcze przytaczanie religijnych przesłanek. Bo te
                                      > przesłanki nie mają ładu i składu - z jednej strony mówią, ze jesteśmy umiłowan
                                      > ymi dziećmi (!) boga, z drugiej - ze jesteśmy niegodni, wadliwi, grzeszni. Dla
                                      > czego wybierać tylko te negatywne przekazy?
                                      >

                                      Moim zdaniem nie są sprzeczne, bo z jednej strony Bóg kocha nas takimi, jakimi jesteśmy, a z drugiej mamy swoje słabości, które Bóg nam wybacza i kocha nas pomimo nich. Tylko w moim przypadku trudno mi wybaczyć samej sobie te slabosci, zaakceptować to, że je mam, co nie znaczy że nie starać się poprawic - to chyba główny powód mojej ' sredniej' samooceny.

                                      A co do kochania siebie, to chyba jednak kocham siebie, bo działam dla własnego dobra. Ale może zbyt mało albo wcale nie lubię siebie, bo to dwie różne rzeczy.

                                      > Sama zastanawiałam się jak to jest z tym kochaniem siebie, dlatego napisałam, z
                                      > e pracuje nad tym.
                                      >
                                      > Skąd się bierze takie przekonanie, ze bóg, autorytety, dorośli, rodzice, i inni
                                      > patrzą na nas z dezaprobata, z nie-akceptacją? Czy może z tego, ze tego doświ
                                      > adczyliśmy i to słyszeliśmy?


                                      Myślę, że tak, bo moi rodzice są perfekcjonistami i myślę, że ten perfekcjonizm przenieśli na mnie, na wymagania wobec mnie. I jeszcze tomwynika z teorii więzi, ale napiszę o tym za chwilę, bo teraz obiad :)
                                      >
                                      > I dlaczego to przekonanie, ze oni mają racje oceniając czy potępiając nas?

                                      Bo są autorytetem, a autorytet ma to do siebie, że mu się uda.
                                      • mona.blue Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 15:32
                                        W skrócie w tej teorii więzi chodzi oto, że dzici kochane, przytulane, chwalone nabierają przekonania, że są mile widziane, że są ok. To się nazywa pierwotne zaufanie do świata, bezpieczna więź. Pozbawione takich odczuć, np.w przypadku chlodnej lub zapracowanej matki, która nie poświęca uwagi dziecku, a jeszcze karci je za próby zwrócenia na siebie uwagi wyrastają dzieci z poza bezpieczna więzią, uważające, że miejsca ok.
                            • mona.blue Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 15:11
                              lumeria napisała:

                              > >Bóg kocha mnie taka, jaką jestem, nie gorszy się mną,
                              >
                              > A przyslowie "Kochaj swego blizniego, jak siebie samego"?
                              >
                              > Przecież to wymaga miłości, miłosierdzia, akceptacji siebie takim jakim sie jes
                              > t - zanim może sie kochać innych. Nawet boga tez.
                              >
                              > A ludzie maja odwrotnie - kochają albo "kochają" dziecko, malżon, psa czy kota,
                              > lody waniliowe, ale siebie raczej nie.

                              Raczej kocham siebie. Miłość nie oznacza, że jest się ślepym na wady drugiego.
                  • lumeria Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 02:34
                    >Ja mam lęk, że taki autorytet/wzór źle mnie oceni, że zobaczy coś 'okropnego' we mnie i mi o tym powie, szczególnie jak ktoś jest bardzo bezpośredni i szczery albo chociaż pomyśli coś niepochlebnego.

                    A jak pójdziesz za ciosem - Dajmy na to, ze ktos cie oceni. Co wtedy? Ok, jesli tak, to co wtedy? I co dalej? Czego tak naprawdę głęboko się boisz?

                    Uczestnictwo w grupie, gdzie ludzie powiedzą ci rozne rzeczy o sobie i o tobie - i o dziwo świat się nie kończy - jest bardzo lecznicze dla takich obaw. Oczywiście po pandemii. :)

                    A jeśli mieszkasz w jakimś większym mieście - Toastmasters Polska - serdecznie polecam - może kiedyś przyda sie córce? Świetne miejsce by poćwiczyć robienie przemówień z fajnym wsparciem. (Jeżu, jakie ja tam gafy popełniłam, skora cierpnie - ale wyszłam z tego żywcem :) )
                    • mona.blue Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 15:18
                      lumeria napisała:
                      >
                      > A jak pójdziesz za ciosem - Dajmy na to, ze ktos cie oceni. Co wtedy? Ok, jes
                      > li tak, to co wtedy? I co dalej? Czego tak naprawdę głęboko się boisz?
                      >

                      Chyba boje się własnego wstydu, tego że ktos potwierdzi moje błędne kluczowe przekonanie, że 'nie jestem w porzadku'. O tym dużo mówi analiza transakcyjna, ale co innego wiedzieć o tym, a co innego zmienić to przekonanie i uznać głęboko w sobie, że jest się w porządku. Tu znów kłania się teoria wiezi.


                      > Uczestnictwo w grupie, gdzie ludzie powiedzą ci rozne rzeczy o sobie i o tobie
                      > - i o dziwo świat się nie kończy - jest bardzo lecznicze dla takich obaw. Oczy
                      > wiście po pandemii. :)

                      We wspólnocie mam to, mówimy bardzo głębokie rzeczy o sobie, samemu o sobie i inni o mnie. Również dzielimy się swoim doświadczeniem, głębokimi problemami, znamy się ' jak łyse konie', bo z częścią od 25 lat, a z czesia od kilku lat ( bo połączono dwie wspólnoty). Nic nie da się zataić i inni też nie wahają się mówić mi prawdę o mnie. A jeszcze w relacjach z innymi widzę sama moje wady info pomaga mi je zmieniać.

                      >
                      > A jeśli mieszkasz w jakimś większym mieście -
                      > Toastmasters Polska
                      - serdecznie polecam - może kiedyś przyda sie córce?
                      > Świetne miejsce by poćwiczyć robienie przemówień z fajnym wsparciem. (Jeżu,
                      > jakie ja tam gafy popełniłam, skora cierpnie - ale wyszłam z tego żywcem :) )

                      Dzięki.
                        • lumeria Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 22:34
                          To może akurat okazja by spróbować trochę podejść do siebie, jak podchodzisz do córki :)

                          Bo nawiązując do tego co napisałaś o przywiązaniu, to chyba istotną kwestią jest to, by teraz jakby nauczyć się być własnym kochającym rodzicem.

                          Dla mnie zaczyna się to od wysłuchania samej siebie co czuje. Co się dzieje w moim ciele. Akurat dla mnie jest to nowe podejście - przestać kombinować co myślę o tym, a zagłębić się w odczucia w ciele, w emocjach.
                          • mona.blue Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 22:41
                            Też pracuje nad tym, żeby rozpoznawać swoje emocje, ale ostatnio to zaniedbałam. Chce wrócić do dzienniczka uczuć, bo na ogół w pierwszej chwili nie wiem, co czuje, dopiero jak chwilę się zastanowię, a najlepiej, jak jeszcze mam napisać i zobaczyć związek ze swoimi myślami, sytuacja wyjściowa i odczuciami z ciała to dopiero zdaje sobie sprawę z całości. Ale odczucia z ciała to bardzo odczuwam, to najtrudniejsza część.

                            Przeczytałam ostatnio fantastyczna książkę, bestseller światowy "Odkryj swoje wewnętrzne dziecko", tam właśnie jest o tym, żeby zaopiekować się sobą, swoim dzieckiem cienia, a rozwijać w sobie dziecko słońca i dorosłego.
                            • lumeria Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 22:48
                              Mam ta sama książkę w czytaniu!!! Hejka! :) Powoli mi idzie, to trudny materiał.

                              Mam tez podobnie jak ty - czasami nie wiem co czuje! Wydrukowalam sobie nawet palete emocji. Nie ze wszystkimi powiązaniami sie zgadzam, ale to tez daje mi sporo do myslenia. :)
                              • mona.blue Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 23:00
                                Dzięki za paletę! Bardzo się przyda, bo ja potrafię rozróżnić, tak bez ściągawki tylko podstawowe uczucia.

                                A czytałaś tej samej autorki "Jak myśleć o sobie dobrze'?" i "Kochaj najlepiej jak potrafisz"?

                                Te książki chcę przeczytać jeszcze kilka razy, zeby zapamiętać i porobić ćwiczenia.
                              • afq Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 23:33
                                lumeria napisała:

                                > Mam ta sama książkę w czytaniu!!! Hejka! :) Powoli mi idzie, to trudny materi
                                > ał.
                                >
                                > Mam tez podobnie jak ty - czasami nie wiem co czuje! Wydrukowalam sobie nawet
                                > palete em
                                > ocji
                                . Nie ze wszystkimi powiązaniami sie zgadzam, ale to tez daje mi spo
                                > ro do myslenia. :)

                                fajny materiał ta mapa czy paleta
                                uderza jak mało pozytywnych emocji na niej jest
                                jesli mamy [a mamy] przezywać pełną gamę emocji i to jest zdrowe
                                to nieźle to obrazuje dlaczego mało kiedy przeżywa się coś pozytywnego
                                wystarczy neutralnie i to i tak jest dużo

                                a z którymi powiązaniami sie nie zgadzasz?
                                • lumeria Re: Psychologia jest jak wirusoligia 23.10.20, 14:58
                                  Masz racje, ze mało pozytywnych emocji, jednak to chyba odzwierciedla stan istnienia większości ludzi. Po prostu nadajemy więcej znaczenia negatywnym stanom, może są bardziej absorbujące, bo wiążą się z przetrwaniem?

                                  Na cz-b kole wiele emocji z obrzeża nie pasują mi do emocji z pośredniego poziomu - np natchniony - optymistyczny czy podły - obrzydzony, itp. Oczywiście to zakłada, ze jest jakaś hierarchia w tych powiązaniach, ale może jej nie ma.

                                  Wiec moze jest warto zbudować własne kolo emocji. By dodać więcej pozytywnych emocji (gdzie błogość, gdzie wyluzowanie?) oraz pozmieniać relatywne umieszczenie emocji tak, by odzwierciedlały nasze własne powiązania.
            • mona.blue Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 00:34
              To podziwiam, bo ja mam problem z odżywianie się w większej grupie.
              Chociaż jak mam mówić wstępy do czytań przy prawie pełnym kościele, to ostatnio było spoko, no ale tam jest ten komfort, że nikt ci nie przerwie ani na głos nie skomentuje.
              I jeszcze kiedyś miałam prezentację na temat psychologiczny przed 20 osobami, tam już przerywali, zadawali pytania i było ok, nawet mi się podobało.
      • afq Re: Psychologia jest jak wirusoligia 21.10.20, 23:30
        lumeria napisała:

        > Kupiłam narty biegowe :) By nie siedzieć w domu zimą.
        >
        > Jak urozmaicacie Wasz kowidowy czas?


        mi sie kompletnie nic nie zmienilo
        pracuje w domu, tak jak pracowałem, tzw wolny zawód
        chadzamy z żoną na spacery, w towarzystwie naszego psa
        lubimy odwiedzac jakies odludne lasy, odkrywac jakies piekne polany nad meandrujacymi rzeczkami
        nie brakuje tu w okolicy takich miejsc
        nie ciagnie mnie do intensywnych kontaktów z ludzmi od dawna
        wole nature, o każdej porze roku, szkoda że śnieg u nas w zasadzie od lat nie pada
        bo ten łupież co czasem spadnie na chodniki to żaden snieg

        wieczorami książka, albo dobry film
        czasem napaćkam cos farbami na płótnie

        wioślarza ciągle chce kupić i ciągle nie kupiłem
        od dawna za mało mam wysiłku, zwykły ruch to mało jednak, musze to zrealizować

        to jedyne co chce zmienić, ale bez względu na pandemie
        nawet gdyby jej nie było to wole swojego wioslarza
        niż jakiś gym
      • yadaxad Re: Psychologia jest jak wirusoligia 21.10.20, 23:48
        Koty mają swoje korony, ale jak widać, kiedy nikt ich nie je, ani ich hiv , ani korony na ludzi nie przeskakują. Psy są na korony odporne, nie łączą się podobno z ich białkami. Ale norki w Danii złapały i mordują hodowle. Wiecie, że głaskanie psa po głowie i grzbiecie, to wyraz dominacji nad nim? Ale to dominacja, która go łączy z właścicielem, jest i sprawia mu przyjemność. Cudzego psa taki ludzki wyraz obcej sympatii konsternuje. Mam nadzieję, że przewędruję z psem do wiosny. Bo fajnie jest, a właściciele, siłą rzeczy trzymają od siebie dystans.
      • kod_matrixa Re: Psychologia jest jak wirusoligia 23.10.20, 12:42
        Nie tylko byłem na spacerze czy na nartach. Byłem w tym roku na wczasach za granicą i wirus mnie nie złapał. Nie panikuję, nie świruję, bo media wszędzie nadają o jakimś wirusie, żywiąc się ludzkim strachem.
        Wirusy były, są i będą.
      • 10iwonka10 Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 18:15
        Oczywiście ze nie- Sa osoby z którymi szybko nawiązuje kontakt....mamy dużo tematów, a sa osoby z którymi rozmowa to troche mordęga
        . Czasem nie ma sie z kimś nic wspólnego i wtedy tez trudno o temat. A tak naprawdę lepiej sie rozmawia z osobami które umieją słuchać. Dzisiaj wiele osob koncentruje sie na sobie Ja, Ja, Mnie,Mojego.....Ja słucham ale jak to nie jest dwustronna konwersacja po jakim czasie sie wyłączam.
        A jest jeszcze tez cos takiego .....brzmi to okropnie ale zdarza sie ze od pierwszego wrażenia nie zapalam do kogoś sympatia. I wtedy to juz klapa.
      • mona.blue Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 22:10
        Mi najłatwiej rozmawia się z rozmownymi, a najłatwiej z takimi, którzy umieją sluchac, zadają odpowiednie pytania, lubią mnie i dobrze reagują - ale to pewnie każdemu :) Natomiast jak z kogoś trzeba wyciągać to już nie, to mam problem. I jak ktoś jest złośliwy czy nawet sarkastyczny.
          • afq Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 23:36
            yadaxad napisał(a):

            > A czemu milczysz? Naprawdę dobrze robi rzucić komuś - to złośliwość w stosunku
            > do mnie? , to był sarkazm?, krzywdzisz mnie świadomie?

            to bardzo ucina zapędy jeśli mają miejsce
            a jesli to tylko złudzenie to oczyszcza sytuacje i daje spokój
          • mona.blue Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 23:41
            yadaxad napisał(a):

            > A czemu milczysz? Naprawdę dobrze robi rzucić komuś - to złośliwość w stosunku
            > do mnie? , to był sarkazm?, krzywdzisz mnie świadomie?

            Masz rację, zapamiętam to sobie, ja po prostu nie wiedziałam co powiedzieć, zatykało mnie.
            Chyba dlatego, że mój ojciec w takim przypadku zawsze mówił 'ja tylko żartuje'. I nie mogłam się przed nim bronić. Kiedyś powiedziałam koledze właśnie to, że nie lubię jego złośliwości, ale on nie miał refleksji nad sobą że to co mówi jest złośliwe, uważał, że przesadzam
            A co mówić, jak ktoś jest obcesowy lub agresywny w swojej krytyce?
                    • mona.blue Re: Psychologia jest jak wirusoligia 23.10.20, 15:16
                      W sprawie komunikacji to wczoraj miałam dobrą szkołę. Organizowałam spotkanie we wspólnocie w kilka osób na Skype. Jeden z kolegów dał mi popalić, ale to przez brak dobrej komunikacji z jego strony. Powinien połączyć się ze Skype z linka w poczcie. Nie udawało się, nie wiedziałam dlaczego. Męczyliśmy się na różne sposoby chyba ze 20 min, próbując innych opcji. W końcu wyszło na to, że on nie dostał żadnego maila z linkiem i po prostu kombinował po swojemu. Ale to jego wina, bo pytałam go chyba z 5 razy, czy klika link. Ale chyba nie przyparłam go do muru, żeby jasno potwierdził,że ma tego maila.
                      • lumeria Re: Psychologia jest jak wirusoligia 23.10.20, 15:33
                        To jest klasyka dzialu wsparcia technicznego :)

                        Użytkownik broni sie przed poczuciem bycia debilem, a np. nie wsadził wtyczki albo kabel jest w zlym porcie, czy instrukcji wcale nie czytal.

                        Potem 4 rundy walki, tak ze chce się głową walić w cement - po obydwóch stronach. Pisze jako debil i jako pomocnik :)

                        Nie bierz odpowiedzialności za to co się stało ("chyba nie przyparłam go do muru") bo facet aktywnie stworzył problem, a Ty nie wiedziałaś jak.
                        • mona.blue Re: Psychologia jest jak wirusoligia 23.10.20, 15:48
                          Wiem coś o tym, przez 6 lat pracowałam jako administrator programów wspomagających zarządzanie/helpdesk :) Ale jak nie można było się dogadać z użytkownikiem przez telefon, to można było podejść i zobaczyć u niego na komputerze albo poprzez "podglądacz" jego ekranu, chociaż nie zawsze.
                          Różne rzeczy się zdarzały, np.jak ktoś nie włączył drukarki, i zgłaszał pretensje, że mu ie drukuje :) Albo zgłoszenia typu "coś mi zjadło na ekranie", od moje "ulubionej" użytkowniczki.
                          • lumeria Re: Psychologia jest jak wirusoligia 23.10.20, 16:52
                            A to ze mną rozmawiałaś? :-) Wsadziłam kabelek od drukarki do portu B zamiast portu A (wyglądały identycznie) - facet z IT walczył z komputerem przez kilka godzin na przestrzeni paru dni, zanim przypadkowo nie trafił na rozwiązanie. To sie nazywa "plug-and-play" 8-/

                            W pracy mamy takich "frequent fliers" - stałych wytwarzaczy problemów, którzy według zasady 20-80 są tym małym procentem potrzebującym większości pomocy.

                        • afq Re: Psychologia jest jak wirusoligia 23.10.20, 16:11
                          przypomniala mi sie historia
                          uzytkowalem prepaida, doładowywałem przelewem ekspresowym
                          raz drugi piaty.. i ciagle nic mi nie przybywało w stanie konta telefonu
                          zadzwonilem na infolinie, bardzo byłem krytyczny wobec operatora

                          az dotarło do mnie ze w jednej cyfrze sie pomyliłem wpisujac swoj numer, a potem przy ponawianiu przelewu juz sam sie błąd powtarzal

                          jak najprawdziwszy uzyszkodnik sie zachowałem
                          choc tyle dobrego ze w imieniu operatora komus innemu zrobiłem mega fajną promocje - deszcz doładowań
                          "d
        • afq Re: Psychologia jest jak wirusoligia 22.10.20, 23:35
          mona.blue napisała:

          > Mi najłatwiej rozmawia się z rozmownymi, a najłatwiej z takimi, którzy umieją s
          > luchac, zadają odpowiednie pytania, lubią mnie i dobrze reagują - ale to pewnie
          > każdemu :) Natomiast jak z kogoś trzeba wyciągać to już nie, to mam problem. I
          > jak ktoś jest złośliwy czy nawet sarkastyczny.

          ja nie mam problemu z wyciąganiem :-)
          w końcu żona mi mówi że czasem przesłuchuje jak gestapo
          po części taka moja praca

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka