Gość: Andersen
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
27.10.04, 22:07
Kilka lat temu bylismy nastolatkami i kazdy jakos troche swirowal, w
granicach przyzwoitosci. Jedna kolezanka troche bardziej niz my.
Kiedy patrze na to teraz, widze, ze byl to klasyczny syndrom braku
zainteresowania ze strony rodzicow, proba wzbudzenia zainteresowania.
Na maturze ustnej nagle polozyla sie na stole komisji.
Kiedys stanela na dachu wiezowca i wyslala kilkunastu osobom smsy, ze
zamierza popelnis s. i kto sie chce pozegnac lub zobaczyc lot... Kilka osob
sie wybralo - naprawde tam stala. Oczywiscie nie skoczyla.
Staralismy sie ja "chronic" przed nia sama. Ona, wyczuwajac nasze
zainteresowanie, a co gorsza, chwilami juz znudzenie jej osoba, coraz
bardziej swirowala i stawalo sie to coraz bardziej meczace. Wysylala nam
paczki (poczta) z dziwna zawartoscia, zapelniala nasze skrzynki mailowe
spamem, przychodzila w srodku nocy i dzwonila do drzwi...
W rezultacie kto chcial sie od niej uwolnic, ten zyskiwal sobie "groznego"
przeciwnika w osobie przesladujacej go upierdliwej osoby.
Niektore przypadki byly naprawde szokujace (np. porysowany samochod
kolezanki, proba otrucia psa kolegi itp.), ona zaczela brac jakies
psychotropy lub narkotyki itp, wiec to tez mogl byc powod tych zachowan.
Jakos udalo nam sie od niej uwolnic - poszlismy na studia, nasze drogi
rozchodzily sie dlugo i bolesnie, moze zaczela nachodzic innych ludzi. Poszla
na jakas uczelnie prywatna.
Teraz, po kilku latach, odezwala sie do nas, zebysmy zorganizowali spotkanie
klasowe, ze ona sie bardzo zmienila, nadal studiuje, gdzies tam pracowala,
ale to rzucila itp. Ja szczerze mowiac nie wierze w to. W te zmiane.
Czy znacie takie przypadki, naprawde ostrego swirowania, i takiej zmiany po
kilku latach? Czy to kolejny rzut wariactwa i znowu staniemy sie jej ofiarami?
Napiszcie, jakie sa Wasze przeczucia, wasze zdanie, doswiadczenie na ten
temat.