Gość: załamana
IP: 62.233.195.*
28.10.04, 10:09
Jestem załamana: zostawiła mnie miłość mojego życia (fakt że toxyczny facet
ale kocham go ogromnie!) a raczej ciagle wydzwania i slysze wrzuty,
zlosliwosci, wypomnienia... moze jestem z nim w ciazy (jutro ide do lekarza,
ktory pewnie nic mi nie powie madrego tylko zeby mierzyc temperaturke)... nie
mam przyjaciol (najlepszym moim przyajcielelm byl moj facet - juz nie
jest...)... nie mam nikogo, ani jednej bratniej duszy... lebiej byloby nie
istniec... sprawiam wciaz wszystkim zawody... nigdy nie bylam w takim stanie
bo jestem raczej optymistka.. pomozcie mi jakos, prosze...