Dodaj do ulubionych

Mój brat mnie nienawidzi...

14.06.21, 19:31
Mam nadzieję, że dobrze trafiłem ze swoim problemem. Proszę o poradę, co robić. Nazywam się Patryk, mam 30 lat. Oto moja historia i prośba o pomoc...
Mój starszy brat mnie nienawidzi. Nie chce utrzymywać ze mną kontaktów, a na mój widok reaguje gwałtownie, gniewem i wściekłością. Nigdy nie było między nami ciepłych stosunków, ale dwa lata temu nastąpiło całkowite załamanie. I to z mojej winy.
Po latach brat dowiedział się bowiem, że jego – wówczas czteroletni – syn nie jest jego dzieckiem, a moim. Tak, przespałem się z jego – wtedy niedawno poślubioną - żoną i wyszło, jak wyszło. Głupia, jednorazowa sprawa między dwojgiem zagubionych w toczącym się wówczas, ostrym konflikcie rodzinnym, w którym staliśmy obydwoje obok. Gdy okazało się, że ona jest w ciąży, wspólnie podjęliśmy decyzję o nieujawnianiu prawdy. Jej bardzo zależało na mężu, kochała go i bała się reakcji, gdyby wszystko się wydało. Prawdę znała jeszcze tylko jej matka, która również doradziła dyskrecję, spodziewając się, że brat bratową zostawiłby bez chwili wahania. Ustaliliśmy też, że mały nigdy o niczym się nie dowie, a ja nie będę nigdy starał się o to, by poznał prawdę i nie będę obecny w jego życiu. Było to o tyle łatwiejsze, że na kilka lat wyjechałem poza nasze miasto.
Tak minęło kilka lat.
Aż nagle mały poważnie zachorował. Na tyle poważnie, że wymagany był przeszczep nerki. Badania wykluczyły bratową, brat o niemożności zostania dawcą dowiedział się kilka dni później. Nieco wcześniej bratowa zadzwoniła do mnie, spodziewając się takiego, a nie innego obrotu sprawy. Zgodziłem się pomóc, pojechałem na badania. Mogłem być dawcą. Żona brata poprosiła, żebyśmy zaczekali kilka dni na wyniki brata. Tego samego dnia pojechałem do szpitala. On już wiedział. Był wściekły. Wtedy dowiedział się, że to ja jestem ojcem małego. I że mogę być dawcą.
Prawda okazała się dla niego druzgocąca. Na tyle, że nie zgodził się, abym został dawcą dla małego. Wyrzucił mnie ze szpitala i zakazał pojawiania się. Nikt – nawet żona, rodzina i lekarze - ani nic nie było go w stanie przekonać, na szczęście dość szybko udało się znaleźć innego dawcę. Mały szybko wyzdrowiał, choć dookoła zaczęła się burza.
Od tamtych wydarzeń minęły ponad dwa lata. W tym czasie brat zdążył się z bratową rozwieść. Zawsze mówił, że dla niego zdrada byłaby końcem. Ale po roku jednak do siebie wrócili. Ona jeszcze przed rozwodem bardzo o niego walczyła, starała się o przebaczenie i jego powrót. Dla niego całkowicie zmieniła swoje życie. Przez ten rok po rozwodzie czekała na niego, odrzucając zaloty kolejnych panów. On uznał małego za swojego syna i w końcu jej przebaczył, miłość do niej i do dziecka zwyciężyła. Za to wobec mnie nieustannie żywi negatywne uczucia. Nie chce się ze mną widzieć, nie pojawia się z rodziną na uroczystościach rodzinnych, gdy jestem na nich ja i moja narzeczona. Zabronił mi wszelkich kontaktów z małym, choć ja nie zamierzam wchodzić w ich życie i burzyć tego, co było ustalone – choć moja narzeczona namawia mnie czasem do czego innego. Do zmiany nastawienia bezskutecznie próbują przekonać brata rodzice i dziadkowie, ale to nic nie daje.
Jestem w kropce. Naprawdę chciałbym, żeby między nami było normalnie. Naprawdę. Ja wiem, że skrzywdziłem go najgorzej, jak się da i odebrałem coś najcenniejszego. Ojcostwo. I choć to żadne usprawiedliwienie, to przecież był błąd… Ludzki błąd ze wszystkimi jego konsekwencjami.
Jak mam do niego dotrzeć, jak sprawić, by mi przebaczył, żeby chociaż porozmawiał…?
Patryk
Obserwuj wątek
    • astroblaster Re: Mój brat mnie nienawidzi... 14.06.21, 20:01
      Możesz zrobić tylko jedno co słuszne: AKCEPTOWAĆ* decyzję brata. Nic więcej i wszystko inne odradzam.

      *AKCEPTACJA jest kluczem; jest też mega trudna. Brat też musiał przez nią przejść.

      Wsparciem (i nie) jest czas.
      Trzeba go trochę.
    • afq Re: Mój brat mnie nienawidzi... 14.06.21, 20:06
      janus30.1367 napisał(a):

      > Jestem w kropce. Naprawdę chciałbym, żeby między nami było normalnie. Naprawdę.
      > Ja wiem, że skrzywdziłem go najgorzej, jak się da i odebrałem coś najcenniejsz
      > ego. Ojcostwo. I choć to żadne usprawiedliwienie, to przecież był błąd… Ludzki
      > błąd ze wszystkimi jego konsekwencjami.

      musisz przyjąc konsekwencje swojego błędu, naprawde
      kogo to obchodzi ze masz swoją wizje waszej relacji, spieprzyles ją no i masz, nieś to teraz
      to jest właśnie zycie w odróżnieniu od sennym marzeń o braku konsekwencji
      pogódź sie ze stratą brata
      tak jak on pogodzil sie z tym ze jego dziecko nie jest jego
      bierz przykład, starszy brat ci go daje

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka