Dodaj do ulubionych

Karma wraca, czy psychol wrabia moją mamę?

30.07.21, 18:38
Od kilku miesięcy dooobrych, brat mojej mamy umiera z rozpaczy przy rozmowach telefonicznych. Wszystko w co chciał mnie wrobić, rozwija jego, przed tym cudowna córka z mężem. Psychomamusia, która uwielbia nieszczęścia tarza się w tym, bo to kocha,. być współczująca. Ja mu nie wierzę i ciągle widzę jak byk, chęć by mama go na mój koszt przygarnęła, z nieprzytomną żoną. Choć w tej sytuacji, w tym wieku, jako psychol, łatwiej mu wykończyć bliskich i zostać w tym "zamku", w którym od 20 lat żyje jako sprawca. Tylko, że to córka jest w szpitalu na wykończone serce i psycho, po zapiciach, a jej mąż ma inne psycho i do wszystkiego się stawia - mam to w de. Facet pod opieką depresyjną. Ale kase plus ma z kamienic, którymi zarządza brat mamy. W każdym razie podobno nie wyrabia. Jeśli to prawda, to znów się zrobiło, jak zawsze, że kto mi krzywdę robi, do niego w tej formie wraca. Ja z tego nie mam nic, nie pomaga mi to nie szkodzi, ale tak zawsze było. To naprawdę karma jest efektem, że jak działasz w taki nurt się wpisujesz i drobiazgami ze swojego stylu bycia wprowadzisz ten mechanizm niszczenia w swoje życie?
Obserwuj wątek
        • yadaxad Re: Karma wraca, czy psychol wrabia moją mamę? 31.07.21, 01:19
          Od 18w., co znam, wszyscy byli ze strony pradziadka byli destruktywni, syndrom Barona M też im się ostro odbijał, moja matka i jej brat zmyślają genialnie prawdziwie, dlatego nie wiem, czy rzeczywiście tak idealnie mu się w realu odbiło to co skonstruował by mnie wyeliminować. Nie dowierzam temu płaczu,, choć to przeżywanie tragedii między nimi brzmi realnie. Ale gdyby to było tak, to karma go kopnęła prosto w pysk. Na szczęście, przy całej swojej -nieprawidłowej osobowości- mama umie ocenić gdzie leży jej dobrostan i woli to co ma ze mnie, niż teraz znowu załapać się na korzyści, które braciszek oferuje. Gra w tym role 25 kafli, które zapłaciła za odkręcenie swojego podpisu. Bo w swojej kłamliwości myślała, że jej wyjdzie jak w całym życiu, oznajmia, a potem się wykręci. Tylko, że to było z normalnymi ludźmi, którzy się poddają w absurdalnych sytuacjach, a braciszek jest partnerem na wyższym poziomie niż ona. I przy całym omlaskiwaniu się teraz, czuje to za uszami. W podstawowych sprawach nie zdradziła mu nic ze zmian naszej sytuacji, na które ją namówiłam, ani nie przyznała takiego drobiazgu, że mamy psa. Co nie jest drobiazgiem, wobec drugiego brata, który powiedział, że przyjedzie i zastrzeli psa w domu, jeśli chciałabym mieć. Co było dobrych parę lat temu po śmierci ojca, bo widziaŁ, że zawsze psy miałam, choć wtedy nie miałam konkretnego wyobrażenia. Przy tym sam myśliwy, zawsze z psami. Ale przy mamy potrzebie hienowej tarzania się się w padlinie, przynajmniej dalekiej znajomej, z którą wymieniają się nieszczęściami, nie zabroniło opowiadać w odbiciu na jej problemy walnąć opowieść, że mój pies ją przewrócił i sobie niebezpieczne rozbiła głowę. Nic takiego nie miało miejsca i tydzień ją za to straszyłam konsekwencjami. A nad moją rodziną się nie rozczulaj, to szanowana, z zasługami, poważana elita. Źle wychodzę na tym co muszę prostować, jak mnie dotyczy. Na szczęście wiem, że ludziom trzeba zostawić czas do przetrawienia, a sama jestem na tyle sobą, że wydalą i wracają do tego sama przedstawiam.
            • yadaxad Re: Karma wraca, czy psychol wrabia moją mamę? 31.07.21, 15:45
              Nie potrafię uwierzyć, że tak nieprawdopodobnie i z całą siłą "karma" go dotknęła. Z drugiej strony jest tak zrozpaczony z tego co się mu porobiło, że jest nie do uwierzenia by to zmyślał. Bo to nie jest sytuacja, którą da się koloryzować. Albo tak jest, albo nie ma wcale. A sytuacja, którą konstruował przez dłuższy czas, w której ja miałam zagrać niszczącą mnie rolę i zmieniała wszystkie aspekty życia mojej rodziny, dosłownie wysadzała w powietrze do drobiazgów całą istniejącą realność, przesadzała na inną planetę, stworzyła się u niego. Różnica taka, że to co konstruował u mnie było bezpodstawne i polegało na fałszywej interpretacji pozwalającej mu osiągnąć cel, a u niego teraz dzieje się prawdziwie, jak drobiazgowo podobne, ale już realne odbicie konstruktu, który dla mnie wymyślił. I wydaje mi się to niesamowite. W życiu tak nie bywa, jakaś sprawiedliwość losu z banalnego filmu. I męczy mnie szukanie w czym jest haczyk. Na szczęście, co jest bardzo realne, jak powstała sytuacja jego wysadzi w powietrze, nie mam nic czego mogłabym mu odmówić w ramach pomocy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka