Dodaj do ulubionych

Nie wiem co się ze mną dzieje

03.08.21, 13:20
Mam 23 lata . Mam problemy z koncentracją,pamięcią ,czasami wręcz nie ogarniam . Od kilku lat bez przerwy mam wrażenie, że upadam . Jestem beznadziejna, niepotrzebna ,zbędna . Tylko Zawadzam i nie pasuje do tego towarzystwa ani do żadnego innego . Jakbym była z innej bajki, sama nie wiem czy z tej lepszej czy gorszej .Po prostu czuję, że już nie jestem sobą. Może i wyglądam tak samo ,ale tam w środku to nie jestem ja . Mam dość nowej siebie nie podoba mi się ta zmiana ,przeraża mnie ,Chce znów być sobą . Kiedyś czułam się dobrze i było dobrze ,a teraz czuję jakbym patrzyła na siebie z innej perspektywy robię błędy przy banalnych rzeczach nie potrafię się skupić , skoncentrować, mam problemy z pamięcią ,''nie ogarniam i się gubię''. Czuję się beznadziejnie ,nie umiem się cieszyć życiem ,wydaje mi się, że przyszłość wcale nie będzie lepsza . Męczę się samym wstawaniem z łóżka ,jakby ktoś położył na mnie coś ciężkiego ,gdy się budzę wybucham bezgłośnym płaczem . Ciągle chce mi się płakać ,czuję się przytłoczona chodź nie wiem czym. Towarzyszy mi ciągły niepokój ,jestem ciągle zestresowana ,boli mnie głowa, mam problem z jedzeniem . W pracy ostatnio niemal nie spaliłam garnka ,bo nie wyłączyłam gazu a byłam przekonana że wyłączyłam .( Ktoś coś do mnie mówi a ja nie rozumiem - tak dzieje się przy większej liczbie osób ,gdy mam zażądać praktykantami . Nie umiem być wszędzie i widzieć wszystko i wszystkich ,najczęściej za to dostaje nagany w pracy ,za to że nie nie zajmuje się każdym praktykantem ,ale według mnie to nie możliwe robić swoje zadanie i równocześnie zajmować się 7 praktykantami rozmieszczonymi po 3 pomieszczeniach ). Wszystko mnie ostatnio męczy ,chodź tak naprawdę nie wiem co , ostatnio nic nie robię poza pracą . Przychodzę do domu i jedyne na co mam ochotę to sen ,mogła bym spać dniami i nocami. To tego nie potrafię przestać żyć przeszłością i coraz częściej łapie się na tym . Jestem zerem nikomu nie potrzebnym ,zbędnym ,bezużytecznym zerem ,każdemu tylko
zawadzam i jestem problemem. Czuję, że się duszę ,że jestem karana . Mam okropne myśli ,które mówią : ,,po prostu nie chce żyć ,to jedyny ratunek, nie chce więcej cierpieć ,chce odpocząć od życia ,bycia ,istnienia '' Moja mama miała rację mówiąc że wolałaby aby lekarze nie ratowali mnie w dniu moich narodzin ,że jestem zbędna ,niepotrzebna ,do niczego ,było by lepiej gdybym umarła ,że nie chce,nie potrzebuje takiego dziecka ... Coraz częściej przyznaje jej rację ,jestem beznadziejna ,nie nadaje się do życia ten świat mnie męczy i niszczy . Proszę pomóżcie mi,bo ja nie wiem co się naprawdę ze mną dzieje , mam myśli samobójcze a przecież boje się śmierci ,a przynajmniej bałam . Coraz częściej mam dość i jedyne co czuje myśląc o śmierci to jak myśl o wyzwoleniu ,ratunku
Obserwuj wątek
      • maruda951117 Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 03.08.21, 14:04
        To zależy, nie pracuje 8h a tyle ile trzeba tzn jeśli wyrobie się szybciej wychodzę szybciej , jeśli zajmie mi praca więcej nie 8h to jestem dłużej i tak dalej ... Pracuje w niedzielę ,wtorek ,środa ,czwartek ,piątek ,sobota .
        Niestety nie umiem odpowiedzieć na pytanie ile to trwa ,bo sama nie mam pojęcia ,ale od kiedy pamiętam . Czyli od kiedy zaczęłam tam sama praktyki każdy mówił źle na temat mojej pracy i proponowali a wręcz skłaniało do zmiany pracy mówiąc iż jestem tam wykorzystywana . A że ja się po prostu boje ludzi i zmian to nie potrafię zmienić miejsca pracy
        • afq Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 03.08.21, 14:32
          czyli pracujesz 6 dni w tygodniu od dawna, bez ograniczen czasu pracy
          do tego osoby z boku oceniaja ze powinnas stamtad uciekac bo jestes wykorzystywana
          pewnie wiedza wiecej niz to wynika z opisu tutaj, czyli pewnie jest gorzej niz mozna sie domyslac
          boisz sie ludzi ale masz ich nadzorowac w jakims zakresie


          jesteś przemęczona, wypluta, wypalona, zestresowana
          i chyba kompletnie mnie to nie dziwi
          zmień tą prace, pomimo tego ze sie boisz ludzi to jakos tą prace dostałaś i jakoś z ludzmi pracujesz, ba.. nawet ich nadzorujesz, albo wez dlugi urlop, albo.. co i tak by sie przydało.. pogadaj z psychologiem, bo mialabys o czym
          • maruda951117 Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 03.08.21, 14:42
            Czy wiedzą więcej tego nie powiedziałabym . Wiedzą że nie ma dnia kiedy bym nie dostawał jakiejś zjeby . Zawsze coś robię źle ,tu za dużo ,za szybko i nie dokładnie ,lub długo i mało . Pracuje z córką szefostwa i ona jest perfekcjonistką chciałaby aby robiła wszystko jego dużo szybko i dokładnie . Nie rozumiem że nie da się czegoś zrobić szybko o dokładnie tym bardziej twierdzi że się da . A gdy próbuje zrobić coś tak jak ona chce mówi że nie jestem idealna i mam się tak nie zachowywać .. co do tego dlaczego dostałam tam prace to dlatego że sama się tam uczyłam zawodu .. miałam tam praktyki ... Gdy prawie spaliłam wspomniany wcześniej garnek szefowa powiedziała żebym poszła do psychiatry bo jestem nie zdolna do pracy i do tego zagrożeniem dla siebie i otoczenia a jeszcze jeżdżę autem ... Czuję się beznadziejnie ,szczerze mnie chce mi się żyć i chciałabym zniknąć
            • afq Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 03.08.21, 14:53
              codzienny opieprz musi sie zle odbijać
              to musi doprowadzic do momentu w ktorym chcesz zniknąć
              do tego jesli boisz sie ludzi to raczej w tym otoczeniu sie tego nie pozbędziesz
              pieprz to i zmien robote
              jak rozumiem to twoja pierwsza praca wiec pewnie nie wiesz z wlasnego doswiadczenia ze gdzie indziej jest inaczej
              • maruda951117 Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 03.08.21, 14:57
                Mam wrażenie ,że nigdzie nie indziej sobie nie poradzę i będzie jeszcze gorzej ,bo przecież wszystko robię nie tak ,wszystko psuje ,do tego nie umiem się skoncentrować i zapominam bardzo często , więc jak mam iść gdzie indziej ? Przeraża mnie ta wizja
                • afq Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 03.08.21, 15:12
                  masz wrazenie, no własnie.. wrazenie, bo cie codziennie opieprzają
                  stres robi reszte
                  wrazenia to nie fakty

                  poza tym chyba nigdy bym nie chcial pracowac z córką szefostwa, zwłaszcza taką która ma ciągłą potrzebe krytykowania
                  w koncu to ona ma byc najlepsza
                  • maruda951117 Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 03.08.21, 15:27
                    Jeśli ciągle i w kółko szłyszysz ,że ciągle coś pasujesz to staje się to prawdą ...czuję się głupia jak więc mam sobie pomóc ... Czy posłuchać szefowej i pójść do psychiatry i na sugerowane przez nią L4 i odejść z pracy ,zostać z niczym ?
                          • astroblaster Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 04.08.21, 00:21
                            Zdecyduj się Monika: spróbuj czy zdobądź?

                            Olimpijczycy próbowali, czy zdobywali?
                            (Wcześniej trenując i poświęcając wszystko; nie próbując i nie starając się)!

                            Już chyba nikt nie wątpi, że ci którzy zdobyli, to zdobyli a nie ‚udało im się’.

                            Mówisz jak myślisz i ze swojego pierdolnika nie wyjdziesz, bo ‚nie uda ci się’

                            Maruda95 pisze jak klasyczny (wstępny) samobój, lub człowiek przed psychozą/ schizą.

                            Dysocjacje na jawie i wszystko co opisuje jest mega niebezpieczne. Pozytywne jest, że nie chce się roboty poznywać i dać wygrajerzyć.

                            Sugeruję (albo niekoleżeński) proponuję abyście z Afq wyłączyli poradnik-pierdołkę, zobaczyli fakty i jak nie macie niczego znaczącego/nowego (pitu pitu i pitu pitu i pitu i pitu), to lepiej przemilczeć.

                            Tylko fachowcy.
                    • yadaxad Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 04.08.21, 13:00
                      Po co łączyć L4 z odejściem z pracy? Szefowa jakby była tak nienawistna wobec ciebie, to znalazła by powód, przy twoim nieskoordynowanym zachowaniu, do dyscyplinarnego pozbycia się ciebie. Twój stan, trudno, nie wywołuje w otoczeniu chęci głasków, tylko irytację, bo jest dla otoczenia kłopotliwy, choć pewnie masz męcząc się ze sobą, potrzebę utulenia cię i sytuacja się nakręca. Weź to L4, porób badania dokładne, czy stan psychiczny nie jest wynikiem, a to może być wiele rzeczy, tarczyca, wątroba, borelioza itd., a jednocześnie to nie wyklucza pomocy antydepresyjnej.
    • astroblaster Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 03.08.21, 22:56
      To zrobiło się niebezpiecznie.
      Nie ma innych rad jak: fachowcy.
      Psychiatra i psychoterapeuta.

      Nie trać czasu na pisanie i czytanie tutaj.
      Nie ma czasu. Nie trać go też na kontakt z matką. Ona kopie w twój taborecik pod tobą.

      Nie ma czasu. Ty nie masz. Serio.
      I tyle ode mnie!
    • szare_kolory Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 04.08.21, 09:03
      Jesteś w stanie się uratować. Drogą do ratunku jest odcięcie się od tej pracy. Odcięcie się w jakikolwiek sposób. Być może na początek urlop, a może wspomniane L4. Czy masz możliwość kontaktu z psychiatrą/ psychologiem/ psychoterapeutą? Takiej fachowej pomocy potrzebujesz właściwie na już, bardzo pilnie. Jak Cię czytam, to tak, jakbym czytała siebie sprzed 5 lat. Doświadczyłam bardzo przykrych rzeczy w pracy, zajęło mi około roku żeby dojrzeć do nazwania tego co się działo mobbingiem. A dopiero teraz widzę, że na to co tam się działo są paragrafy i że całkiem śmiało mogłabym z tym pójść do sądu. Po 5 latach widzę u siebie zmianę. Trafiłam w normalne miejsce, na normalnych ludzi i zaczęłam się zmieniać. Czyli to jest możliwe, ale trzeba wykrzesać z siebie ostatek sił żeby zawalczyć.
      • astroblaster Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 04.08.21, 09:53
        Zawalczyć o ‚szare kolory’.
        Masz super nik, o te szare kolory chodzi. Życie nie jest czarno-białe. Właśnie to pomiędzy jest najlepsze. Tego Maruda95 nie umie, bo zjebali (ją), ale w domu (nie pracy).

        Z pracą nie byłbym taki szybki. Maruda aż tak bardzo tej pracy nie przeklina, opisuje zarazem swoją postawę. To zmieńmy teraz perspektywę na tę pracodawcy… już nie jest tak czarno-biało. Może ta praca (i tylko ona) teraz trzyma.
        Na pewno jest wszystkim, co Maruda95 na ten moment ceni.

        Fachowcy. Szybko. Pilnie. Psychiatra i psychoterapeuta. Oni będą najlepiej działać. Tylko niech współpracują a nie rywalizują.

        Zauważyłem jeszcze coś, zarówno Maruda95 jak i SzareKolory mają dobre pióro. Bez błędów i z dobrą składnią. Konkretnie. To świadczy o intelekcie. Maruda zdolna jesteś i wartościowa idź się naprawiać. Zacznik siebie Samą odkrywać, poznawać. A na inne decyzje przyjdzie czas (wypracujesz je).

        Btw, dobre L-4 jest opcją. Kwalifikujesz się jak nikt. To też ewentualnie potem rozważ.
        • szare_kolory Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 04.08.21, 10:43
          Praca jest ważna: dzięki niej się utrzymujemy, płacimy rachunki, raty, mamy ubezpieczenie oraz jakiś szkielet dni. Coś, co zmusza nas do trzymania się w pionie, a to ważne. Nie namawiam do porzucenia pracy, mam nadzieję, że nie to wynika z mojego wpisu. Namawiam do znalezienia czegoś nowego przy czym wyobrażam sobie jak bardzo może to być trudne dla marudy. Trudne, ale możliwe. A do tego jeszcze pomoc dla psychiki i jakoś da się pchać ten wózek, może nawet kiedyś zaświeci słońce i przez twarz przemknie cień uśmiechu, a w myślach zagości zaufanie do samego siebie.
        • maruda951117 Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 04.08.21, 13:16
          To jest trudne do stwierdzenia w życiu miałam wiele wyboji. Jak już wcześniej wspomniałam nie potrafię przestać żyć przeszłością. Może zacznę od nowa aby ją wam bardziej przedstawić . Urodziłam się jako wcześniak 3 miesiące za szybko i w sumie od tego się zaczęło ... Urodziłam się prawie martwa ratowali mnie stąd spóźnienie o Miami i brutalnych słowach .. gdy miałam nie całe rok moja mama spadła na mnie ze schodów ,gdy miałam dwa lata nadal nie chodziłam ... Gdy poszli ze mną do specjalisty okazało się że upadek na mnie spowodował ,że pojawiło się u mnie wcześniej nie zauważane mózgowe porażenie dziecięce. Mam chorą nogę ,kuleje .Moji rodzice chyba zawsze mieli mi za źle . Przynajmniej mi się tak wydaje ,bo od kiedy pamiętam,dostawałam naj mniej ,nawet ciocia mówi że jestem poszkodowana . Tata wracał z pracy i dawał bratu Crossa ,siostrze rower a gdy ciocia nakrzyczała gdzie coś dla mnie ten powiedział że basen jest mój ,a tak naprawdę nim nie był ...Dzieje się tak do dziś mój brat na 18 dostał samochód ,który tata zresztą opłacał ,ja natomiast sama musiałam opłacić prawo jazdy ,kupić samochód i go opłacam .
          Sama kupiłam medale do pokoju , robię zakupy do domu ,daje na wydatki ,sprzątam ale nie gotuje .. mam chory żołądek przez nadmiar stresu dostałam helikobakter i od dwóch lat muszę ukazać na to co jem a także same zapachy. (Od nich też mogę zwymiotować )
          Ale troszkę wybiegłam w teraźniejszość. Wróćmy do momentu gdy miałam 8lat .. Był to czas gdy przyjaźniłam się jedną dziewczyna z wioski ,ale ogólnie nie miałam wtedy problemu z zapoznawaniem się miałam wielu znajomych. Pewnego dnia będąc u niej przyszedł jeden ze znajomych mi chłopców był to też kolega mojego brata i kuzyna . Gdy siedziałam na ławce z koleżanką on usiadł obok i zaczął po chwili mnie dotykać tak aby koleżanka nie zauważyła po pupie .. Wystraszyłam się , wstałam . Przez jakiś czas gdy go widziałam dawał mi spokój, ale takie momenty wcale nie były już za mną .. kilka tygodni później ,gdy myślałam ,że była to jedno razowa akcja .. Jeździłam wtedy na rowerze on również. Podjechał do mnie . Zapytał czy nie chce zobaczyć wiewiórki. Przytaknełam gdyż bardzo lubiłam w tamtym czasie zwierzęta. Gdy doprowadził mnie na miejsce gdzie ta wiewiórka miała się znajdować ... Zapytałam i gdzie ona jest .. usłyszałam jak jego rower upada i on po chwili pachoł mnie na ziemię . Usiadł na mnie rozlazyl mi ręce ,zaczął całować ,czułam się wtedy strasznie ,to było obrzydliwe ,potem zaczął ściągać mi spodnie ,a gdy zajęłam krzyczeć uderzył mnie w twarz ,poczułam straszny ból tam w dole położył się na mnie i się poroszał ,chciałam wtedy poraz pierwszy zniknąć ,najlepiej umrzeć. ..Gdy było już po wszystkim po prostu że mnie zszedł ubrał się i poszedł . Zostawił mnie ... Gdy wróciłam do domu było mi strasznie wstyd nie miałam nigdy w dobrego kontaktu z mamą ,a ciocia była w pracy ... Przemilczałam to ,bo się po prostu bałam że mi nie uwierzą . Lecz to nie był koniec ten chłopak mieszkał na tej samej wiosce ilekroć mnie widział zaczynał mnie dotykać ,za każdym razem się z nim szarpałam chciałam uciec . Doszło do tego ,że przestałam wychodzić z domu,bałam się go spotkać. ... Gdy miałam 15 lat stwierdzono u mnie depresję , lękowa ,nadal nie wychodziłam z domu ,nadal się bałam ,nic mnie nie cieszyło i chciało mi się tylko płakać ,jedyne co dawało mi ulgę to cięcie się ,ale wtedy koleżanka chciała abym pojechała z nią na kolonie i zgodziłam się .. Wylosowalam turnus, pojechałam ,ale i tam zdarzyła się podobna sytuacja ... Dostałam wtedy udar słoneczny,poprosiłam panią abym mogła wyjść do sklepu nie opodal po parę drobnych rzeczy ,a że ten sklep stal faktycznie dość blisko ,dzielił go od naszego ośrodka niewielki dość przejrzysty lasek może to nawet nazwać parkiem pani się zgodziła .Niestety do tego sklepu nie doszłam. W pewnym momencie jakby z nikąd pojawił się za mną człowiek zaczął mnie szarpać,prosiłam aby tego nie robił aby pozwolił mi odejść ,lecz ten nie słuchał . Pamiętam tylko ,że chwilę potem obudziłam się troszkę dalej druszki ,strasznie bolała mnie głowa ,leciałam mi krew z wargi i tam na dole . Znów było mi tak strasznie wstyd ,chciałam zapomnieć,zniknąć,przestać istnieć ... Gdy miałam 18 lat jadąc do domu autobusem rozmawiałam z kierowcą ,normalnie żartując ,w pewnym momencie zaprosil mnie na kawę ja myśląc że to żart zgodziłam się . Nie myślałam nawet że pan starszy ode mnie o dobre 40lat naprawdę chce się ze mną umówić ... Wtedy gdy dojechaliśmy do miejsca gdzie i ja wysiadłam nie chciał mnie wypuścić z autobusu zaczął mnie totykac a gdy zaczęłam krzyczeć otworzyl drzwi ... Prawdę mówiąc miałam kilka prób samobójczych ... Zauważyłam że jestem bardzo nie stabilna gdy słyszę coś co mnie boli ,gdy ktoś mnie obraża ,lub po prostu pokazuje że jestem nikim ... Tak jest w pracy ciągle pretensje,mówienie że się cofam ,że wszytko robię źle nie pomaga . Wręcz sprawia że nie mam ochoty żyć . U mnie w pracy dzień bez zjeby dzień stracony jak to mówi sama córką szefostwa .Gdy ma dobry dzień jest całkiem znośnie a częściej jest tak że musi się o coś przyspieszyć. Niekiedy przychodzi mówię jej część a ona już wymyśla bezsensowne powody do wydarcia się na mnie ... A to że ,nie przyciska czystego ręcznika ,lub nie wzięłam wczorajszego do prania ,a to że jest syf ,a to że nic nowego nie robię tylko te same rzeczy ,a gdy chcę zrobić coś nowego od samej siebie ,co naprawdę wymaga ode mnie nie lada wysiłku aby się do tego zmusić ona krzyczy i pyta:''po co ? Wydzisz że nic nie schodzi '' a godzinę przed wyjściem muszę dorabiać ciasto, bo brakuje ... Gdy moja kochana babcia zmarła miała pretensje że poinformowałam ją dwa dni przed pogrzebem że mam pogrzeb i mnie nie będzie ,a dobrze wiedziała że zmarła mi babcia i kiedy miałam jej wcześniej powiedzieć gdy dowiedziałam się w ten sam co ona .. W takich momentach czuję że zaczynam wariować . Zaczynam się gubic i nie ogarniać .. Jeszcze bardziej wszystko mnie nuży i staje się po prostu bez wyrazu i takie wyblakłe ... Nie raz płakałam w pracy miałam dość i chciałam z tamtont odejść, ale nie umiem .
          • maruda951117 Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 04.08.21, 13:18
            Przepraszam za to że się rozpisuje ogólnie w realnym życiu jestem strasznie zamknięta w sobie i do nikogo się nie odzywam . Wiem że macie własne zmartwienia i problemu i z góry przepraszam,że marnuje was czas ,wybaczenie ,bo jest to całkowicie moja wina .
            • szare_kolory Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 04.08.21, 13:57
              Jeśli ktoś uzna, że nie chce czytać, to nie przeczyta. Nie martw się więc tym, że zabierasz komuś czas. Nie zabierasz.
              Nie wiem czy mieszkasz z rodzicami - jeśli tak, to pora poczynić pierwsze kroki w kierunku tego, żeby się od nich uwalniać. Spadło na Ciebie wiele zła, niestety. Ty masz dopiero 23 lata, jesteś bardzo młoda. Myślę, że na spokojnie, w chwili ciszy, możesz zacząć planowanie swojego nowego życia. Takiego, w którym to Ty masz nad nim kontrolę. I zacząć należy od pomocy dla siebie samej - mam tu na myśli psychiatrę, który pewnie podpowie Ci jak dobrać leki i jakie leczenie. Potem dobrze byłoby się rozejrzeć za jakąś psychoterapią.
              Jeśli mieszkasz sama, to L4 lub urlop choć na kilka dni z myślą, że poświęcisz ten czas sobie: swojemu zdrowiu i szukaniu spokoju. Jeśli mieszkasz razem z rodzicami, to podejrzewam, że urlop czy L4 wcale Ci w niczym nie pomogą. Po prostu z łap jednych oprawców wpadniesz w łapy innych. Długa droga przed Tobą i na początku będziesz musiała sama stawić temu wszystkiemu czoła, ale potem zyskasz siłę. Jest takie forum: Dzieci narcystycznych rodziców. To forum zamknięte, trzeba pewnie chwilę poczekać aż Cię wpuszczą. Myślę jednak, że warto tam zajrzeć i opisać swoją historię. No i tutaj może jeszcze też pisz. Pisz o sobie, napisz może jak wygląda Twój przeciętny dzień, co robisz, co lubisz czy masz jakichś znajomych?
              • maruda951117 Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 04.08.21, 14:52
                Mój przeciętny dzień . Nie ma w nim nic, co sprawiło by moje życie ciekawszym .
                Budzę się rano z bezgłośnym palaczem czuję się jak by ktoś coś na mnie położył strasznie ciężkiego . Czasem wręcz nie potrafię się podnieść z łóżka i leżę następne 30min płacząc ,ból i żal tak strasznie silny wręcz uniemożliwia mi zmotywowania się do ruszenia pupy .. Gdy już jednak mi się to udaje muszę się zmusić do kolejnych męczących mnie czynności .. ubrania się ,uczesania czy higieny . Nawet już nie jem śniadania .. kiedyś była to dla mnie podstawa ... W końcu jadę do pracy ,coraz częściej łapie się na tym, że się gubię i nie ogarniam . Ciągle czując ten ogromny ból i żal , świat wydaje się po prostu brudny ,bez barw ,bez ich kontrastu ,zwyczajnie odpychający .coraz to częściej spóźniam się do pracy ,w której jak już wcześniej wspomniałam dostaje kolejne nagany ,upomnienia . Muszę słuchać jak to wiele błędów popełniam ,że się cofam ,nie ogarniam i dostaje kolejne pierniczę za to, że np. w kącie został bród, łopatka nie jest domyta, że nie robię nic nowego ,a ciągle to samo ,a gdy już zrobię coś nowego to dostaje kolejna zjebe ... Gdy kończę pracę jadę do domu ,czasem po drodze na zakupy .( Gdy widzę słońce dostaje większego napadu płaczu i żalu , dlaczego oni świeci gdy ja tak cierpię ? Nie nawidze słońca . Naśmiewa się ze mnie.) Wracam zmuszam się do zjedzenia obiadu a czasem już mi to obojętne i po prostu idę spać z płaczem . Czując się winna wszystkiemu co mnie spotyka . To kara chodź nie wiem za co dokładnie .
                Ogólnie mówiąc zauważyłam iż od rana do ok. godz. 18 jest u mnie gorzej ,poniżej troszkę lepiej się czuję . Nie nawiedzają mnie myśli o beznadziejności i braku racji bytu tutaj . Chodź wciąż czuję się zbędna i niepotrzebna i nie czuje radości z życia ,wciąż czuję ból i żal ,ale nie aż tak ostry ... Bardziej przygaszony wtedy staje się wszystko takie obojętne i bez wyrazu sensu ,jakby nic nie miało sensu ... Mam przyjaciółkę ,pracuje ona w Niemczech,ale gdy wraca na weekendy co parę tygodni spotykamy się i to jest chyba jedyna rzecz do której się zmuszam ,bo naprawdę chce się z nią spotkać a nie muszę . Czuję się przy niej lepiej może nie fenomenalnie ,tu nic się nie zmienia czuję, że mogę jej ufać i że mnie chodź troszkę rozumie . Jest mi wtedy troszkę lżej. Gdy ona jest to praktycznie ciągle spędzam z nią czas po pracy wracam do domu by coś zjeść i jadę do niej ,wracam późno i kładę się spać znów przytłoczona wszystkim i ptakiem chęci do życia , bardzo często kusi mnie żyletka wiem że jej cięcie dało by mi chwilową ulgę psychicznemu cierpieniu
              • n4rmoorr Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 04.08.21, 19:22
                Co racja to racja .U mnie to samo .Myślałem że mnie nic dobrego nie spotka w życiu.A tu proszę otworzyłem się na ludzi i szaleństwo.I to dzięki pewnej kobiecie z forum E.Raz powiedziała nie czekaj, raz wszystko w odpowiednim czasie .Wyjechała gdzieś i szlag wszystko trafił.Zaglądałam na pocztę każdego dnia.Zero null .Szkoda .Dobrze udzielać komuś rad tylko sobie sam nie udzielę .Choć jestem specjalistą od tanich.Sorry że zakłócilem to forum.Już mnie tu nikt nie zobaczy.
            • yadaxad Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 04.08.21, 14:09
              W niczym nie podważając twoich podłych przeżyć, utopiłaś się w roli ofiary. Na odnalezienie w sobie decyzyjności tego co się z tobą dzieje, to przy nagromadzeniu zatopienia się w niesprawiedliwej aktywności "świata" wobec ciebie pomóc ci może znalezienie profesjonalnego psychologicznego mentora. Konstrukcję mentalnościową, tę się dostaje bez zasługi, od boga, czyli genów. Z kobiecego punktu widzenia nie mogę rozpatrywać czy rozumieć twojego stanu, bo dla mnie, a też nie jedno przeżyłam, to był pikuś. Kopnięci rodzicie, choć z najwyższej półki, moją wartość sprowadzali do użyteczności momentalnie sprawiającej im przyjemność, która mogła za tydzień okazać się powodem do zaorania mnie. To, że wszystko nie ważne, a ważne jest zbudować siebie i za sobą stać i robić swoje, mierząc z tym , że raz się wygrywa, raz przegrywa i idzie dalej, gwiżdżąc, że niekoniecznie do słońca da ci tylko uzupełnienie rozwoju mentalnościowego, a to bez kontaktu z psychologią się nie uda.
              • maruda951117 Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 04.08.21, 14:58
                Boje się , że przychiatrzy mnie zamkną lub po prostu stwierdza, że nic mi nie jest , stwierdza że koloryzuje ,bo nie pokazuje tego jak się naprawdę czuję .. Gdyby nie to że nie ogarniam i się gubię . Nikt by nie zauważył że coś się ze mną dzieje . A ja czuję że po prostu już nie jestem sobą ,dopada mnie ból głowy w potylicy ,czuję jakbym miała ciśnienie w głowie. Ludzie którzy mnie pierwszy raz widzą lub nie znają mnie myślą że jestem super dziewczyna ,zaradna .. tylko nie wiedzą że ja zakładam maski a to mnie bardzo dużo kosztuje a przede wszystkim męczy.
              • astroblaster Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 04.08.21, 15:02
                Yada jesteś super i mega sexy.
                Ale to wiele razy mówiłem.

                Super ten Twój wpis.
                Maruda osadza się w roli ofiary, ale źle pachnie jej stan. Wiesz jak działają te różne impulsy. Te najgorsze też.

                Poza terapią, trzeba tu psychiatry a dobry psychiatra i tak wyśle do endokrynologa.

                Jej trzeba -bez tych bzdureczek afq/mona- wpompować co zrobić ASAP.

                Marudko, tak literalnie: zabezpiecz sobie co miesiąc 1000zł. To wystarczy na leczenie, leki i psychoterapię.

                Przyłóż się do wyszukania specjalistów.
                Daj radę. Ja wierzę, że ogarniesz. Bo wierzę w CIEBIE.
                    • szare_kolory Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 04.08.21, 22:43
                      Umrzeć zawsze zdążysz. Śmierć przyjdzie na pewno i to jest pewnie pocieszenie i jakaś nadzieja. Ale do tego czasu możesz przeżyć życie po swojemu, z żalem pod kontrolą i z przebłyskami radości. Psychiatrę da się ogarnąć na NFZ tylko nie opowiadałabym na Twoim miejscu rodzicom ani w ogóle nikomu w pracy czy innym bliskim że masz takie plany. Druga sprawa: poszukaj w necie technik relaksacyjnych. Trzeci krok: zgłoś się na forum, które poleciłam Ci wyżej, tam jest szansa, że znajdziesz rzetelną pomoc. Czwarty krok: poczytaj w necie o toksycznych rodzicach i toksycznych rodzinach, zobaczysz jak liczna jest grupa ofiar podobnych Tobie.
                      I pytanie na koniec: a co by się stało gdybyś wyjechała? Może razem z tą przyjaciółką do pracy w Niemczech a może gdzieś indziej? Z pieniędzmi byłoby łatwiej ale i bez nich można sobie pomóc.
                      I na koniec chcę Ci powiedzieć, że robię ten wpis po raz trzeci, bo piszę z telefonu i przeszkadza mi ta głupia belka gazety u dołu ekranu. Robię to tylko dla Ciebie, bo wierzę, że można wyjść z tego położenia, w jakim jesteś. I ja mam za sobą przykre doświadczenia seksualne z czasu dorastania choć nie tak traumatyczne jak Twoje, niemniej to coś, co mnie zniszczyło. Doświadczenie z pracy opisałam. Generalnie całe życie byłam ofiarą i dobrze rozumiem co czujesz jak to piszesz. Chcę powiedzieć Ci, że dobrze zrobiłaś, że tutaj napisałaś. I że możesz się uleczyć nawet bez tych 1000 pln miesięcznie.
                      • maruda951117 Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 05.08.21, 02:05
                        Jutro zadzwonię do przychiatry i umowie się na wizytę . Oby nie stwierdził ,że koloryzuje i tak naprawdę nic mi nie jest ,bo ludzie których widuje ,mówią że jestem swieta i ogarnięta we wszystkim . Nie wiedzą że to tylko zbroja ,w której się ukrywa prawda o mnie
                            • yadaxad Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 05.08.21, 14:08
                              To zadzwoń skonkretyzować, raczej go to nie zdziwi, że miałaś problem z ogarnięciem rozmowy, jak z powodu nieogarniania swojego stanu musisz się z nim spotkać. Normalka, a nie powód wpadać w myślenie - znowu mi nie wyszło.
                                • szare_kolory Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 05.08.21, 18:43
                                  Takie blokady zdarzają się każdemu. Umówienie wizyty u psychiatry to stres, to nie jest to samo co termin u dentysty. Na spokojnie zadzwoń drugi raz. Albo, jeżeli masz taką możliwość to spisz sobie na karteczce o co zapytać. I nie opatruj tej karteczki w nagłówek, żeby w razie gdyby ją ktoś znalazł nie mozna było się domyślić o co chodzi. Zawsze wtedy możesz ściemnić, idziesz do dentysty czy jakiegoś innego lekarza. Twoja rodzina nie pomoże Ci, tak coś przeczuwam. A w ogóle wejdź sobie na forum Życie rodzinne i poczytaj wpisy nicków ola_dom i ratamatahata. Wpisz sobie w wyszukiwarkę forum i wyskoczą. Pouczające i dodaje sił. Nie jesteś z tym wszystkim sama. Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂
                • n4rmoorr Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 04.08.21, 19:01
                  astroblaster napisał(a):

                  > Yada jesteś super i mega sexy.
                  > Ale to wiele razy mówiłem.
                  >
                  > Super ten Twój wpis.
                  > Maruda osadza się w roli ofiary, ale źle pachnie jej stan. Wiesz jak działają t
                  > e różne impulsy. Te najgorsze też.
                  >
                  > Poza terapią, trzeba tu psychiatry a dobry psychiatra i tak wyśle do endokrynol
                  > oga.
                  >
                  > Jej trzeba -bez tych bzdureczek afq/mona- wpompować co zrobić ASAP.
                  >
                  > Marudko, tak literalnie: zabezpiecz sobie co miesiąc 1000zł. To wystarczy na le
                  > czenie, leki i psychoterapię.
                  >
                  > Przyłóż się do wyszukania specjalistów.
                  > Daj radę. Ja wierzę, że ogarniesz. Bo wierzę w CIEBIE.
                  Sorry to jest portal towarzyski czy o psychologii .Bo jak ten pierwszy to już z niego nie wychodzę.Mnie też wszystko się kojarzy z seksem.Nawet jak śpię.Ludzie to mają czas na wszystko .Tylko ja zalatany.
        • n4rmoorr Lubisz szare kolory? 04.08.21, 18:57
          astroblaster napisał(a):

          > Zawalczyć o ‚szare kolory’.
          > Masz super nik, o te szare kolory chodzi. Życie nie jest czarno-białe. Właśnie
          > to pomiędzy jest najlepsze. Tego Maruda95 nie umie, bo zjebali (ją), ale w domu
          > (nie pracy).
          >
          > Z pracą nie byłbym taki szybki. Maruda aż tak bardzo tej pracy nie przeklina, o
          > pisuje zarazem swoją postawę. To zmieńmy teraz perspektywę na tę pracodawcy… ju
          > ż nie jest tak czarno-biało. Może ta praca (i tylko ona) teraz trzyma.
          > Na pewno jest wszystkim, co Maruda95 Fsjne
          >
          > Btw, dobre L-4 jest opcją. Kwalifikujesz się jak nikt. To też ewentualnie potem
          > rozważ.
          Bo ja nie .Szarość jest brzydka.Synonimy szary człowiek,szara myszka ohyda człowieku.Zdecydowanie kolory jesieni. żółty, pomarańczowy, czerwony, złoty.To jest to człowieku. Fajne są twoje rady .Takie życiowe .Szczególnie ta zjebka.Boska.
          • astroblaster Re: Lubisz szare kolory? 04.08.21, 20:37
            właśnie ta "szara paleta" to wszystko to (sexxxx haha) o czym piszesz: błękitny, szkarłatny, burgund, magenta i takie tam...

            Rzecz w tym by nie było: zero/jeden (jak wolisz); wszystko co pomiędzy jest życiem.

            Czarno-biały jest border.
            Pewnie taki jaki wyhaczył(a) cie z forum.
            www.youtube.com/watch?v=Jq2n3C3f9v8
            • szare_kolory Re: Lubisz szare kolory? 04.08.21, 22:57
              Dla mnie szare kolory to kamuflaż, barwy ochronne. Coś, co sprawia, żenie widać człowieka, a ja chcę się skryć. Żeby nikt nie zauważał, nie zaczepiał, nie interesował się, nie pytał o nic.
              • afq Re: Lubisz szare kolory? 04.08.21, 22:59
                szare_kolory napisał(a):

                > Dla mnie szare kolory to kamuflaż, barwy ochronne. Coś, co sprawia, żenie widać
                > człowieka, a ja chcę się skryć. Żeby nikt nie zauważał, nie zaczepiał, nie int
                > eresował się, nie pytał o nic.

                wierzysz w skuteczność tego kamuflażu?
                • n4rmoorr Re: Lubisz szare kolory? 05.08.21, 02:08
                  astroblaster napisał(a):

                  > I słusznie szara i słusznie.
                  > Taki masz styl, albo taki CHCESZ mieć👍👏💪
                  Zamlicz na trochę.I daj tym ludziom odpocząć od ciebie. Na tydzień zniknij i zamknij .Zobaczyć co inni piszą .Może nabierzesz dystansu do siebie.Ale ignorancja i wklejania swoich smętnych postów ci nie pozwoli.Nawet jak do ciebie nie gadają to też się pojawiasz.Nie masz nic innego do roboty.Myślisz że złapiesz swoją dominacją jakąś k9bietę .Żenada.
                  • astroblaster Re: Lubisz szare kolory? 05.08.21, 02:26
                    Myślę, że wkrótce wszystkich przeproszę i będę wył o wybaczenie.

                    Tym czasem zjem i wydalę, transakcjo wymienna. Wiem kto, żebyś wątpliwości nie miała. Albo nie już zjadłem, więc mocno wydalę. A ty zaczepiaj dalej. Mnie. Zasilaj mój Kraftwerk haha.

                    Nawet nie będziesz wiedział kiedy i jak lalciu.
              • n4rmoorr Re: Lubisz szare kolory? 05.08.21, 02:00
                szare_kolory napisał(a):

                > Dla mnie szare kolory to kamuflaż, barwy ochronne. Coś, co sprawia, żenie widać
                > człowieka, a ja chcę się skryć. Żeby nikt nie zauważał, nie zaczepiał, nie int
                > eresował się, nie pytał o nic.
                Ja wiem serce i nic do Ciebie nie mam.Zawsze tak pięknie piszesz .Twoje przemyślenia to wskazówka dla innych.To do tego zadufanego bufona który uważa ,że ma we wszystkim rację.Nie chciał bym z nim mieszkać i być jego rodziną.Ciebie przepraszam po stokroć .Śpij słodko.
      • maruda951117 Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 08.08.21, 13:43
        Nie chcący wspomniałam córce szefostwa że jeśli będzie potrzeba po wizycie u psychiatry ,pójść na l4,które szefowa sama sugerowała ta powiedziała to szefowej .. Szefowa powiedziała że ostatnio miałam urlop i wysyła mnie na 3 dni wolnego .. i jeśli po tym urlopie w piątek pójdę do psychiatry i wezmę L4 wyzuci mnie z pracy bo według niej to symulacje .. Guz po ostatnim opierniczu zaczęłam pracować bardzo dobrze jak dawniej ,bo przyszła presja . A to dowód na to że wcale nie jest ze mną tak źle ,bo wgl niej gdybym była nie zdolna to bym dalej piepszyla wszystko . Szkoda tylko, że nie widzą tego , że po właśnie ostatnim opierdolu na każdym kroku zaczęłam się o wszystko pytać jak jakiś praktykant tylko po to aby nie zostać wyrzuconym . Nie wiem co mam robić . .. Jeśli dostanę leki będę musiała pójść na l4 a wtedy stracę pracę niby dlatego że wgl nich kombinuje i się lenie
          • yadaxad Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 08.08.21, 14:02
            Szefowa chce walczyć z lekarzem? Psychiatra akurat temu się nie da, wywalić cię za L4 nie może. Jeszcze automatyczne zwalczanie mobingu jej się zwali na głowę. Życie cię męczy i niszczy, wysyp to na głowę psychiatry, bo męczy cię, wrażenie, że musisz trzymać lejce, przedaj je jemu. Przecież jak ci życie nie miłe, to nie ma nic, co by było gorzej. Daj się poprowadzić.
          • yadaxad Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 08.08.21, 14:43
            Astro ci podał konkrety. Idź w to. Czujesz się niezaopiekowana, ale nie zwierzanie się doda ci sił, tylko, że za tobą stoi rzeczywistość, nie myśli czy cię kochać, tylko jaka jesteś ( bo sobie wyobrażasz jakąś swoją lepszość, a jesteś zwyczajnie ok) dba o twoje prawa.
        • astroblaster Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 08.08.21, 14:18
          L-4 możesz kontynuować przez 6miesięcy (z wizytami u psychiatry co 3tygodnie). Nikt (powtarzam NIKT) nie ma takiej mocy sprawczej, by zwolnić kogoś w trakcie L-4. Gdyby tak było, sąd pracy (bezpłatny) załatwia sprawę na pierwszym posiedzeniu.

          Po 6 miesiącach, komisja ZUS może przedłużyć możliwość L-4 o kolejne 3miesiące. Od razu dopowiem, że w komisji ZUS nie ma psychiatry, jest zazwyczaj jakiejś tam (przypadkowej) specjalizacji lekarz, który orzeka a w przypadku Psychiatrii i prób samobójczych (psychiatra prowadzi dokumentację medyczną, którą czyta orzecznik) żaden z nich nie zaryzykuje wysłania do pracy. Zatem zrobi ci się już 9miesięcy. Potem wystarczy, że wrócisz na 1 dzień (i nikt cię wtedy nie zdąży zwolnić) i wyczujesz kaka jest atmosfera, jeżeli chujowa, to na drugi dzień możesz znowu na L-4 i wszystko zaczyna się od nowa (6miesięcy+3miesiące itp).

          Inną opcją jest możliwość, że po zakończeniu chorobowego, twój psychiatra wyda opinię, iż nie jesteś zdolna do pracy, wtedy znowu zys musi zebrać komisję i orzec czy możesz, czy lepiej czasowo dać ci rentę.

          No, to powyżej opisałem ci jak możesz się zabiezpieczyć i wydymać przez słomkę szefową i resztę niedobrego świata.

          Idź do tego psychiatry, bo nie ogarniesz się sama. Co niemniej ważne, szukaj psychoterapeuty. Chociaż 3 sesje w miesiącu (tu wystarczy 500zł). Równolegle i psychiatra i psychoterapeuta.
          L-4 jest opcją dla Ciebie, ale wizyta nie ma się do tego sprowadzać. Ma się sprowadzać do zdiagnozowania Cię (tego nie zrobi nikt na pierwszej wizycie) i w tym celu potrzebny jest i psychiatra i psychoterapeuta. Chyba, że znajdziesz super psychoterapeutę, który jest zarazem psychiatrą. Następny krok to dobór leków i stabilizatorów nastroju a to droga metodą prób i błędów. Rzadko kiedy od pierwszego strzału dobór jest idealny. Bywają skutki uboczne, źle dobrane dawki. W tym celu właśnie potrzebny Ci stały nadzór lekarski. Wreszcie (najważniejsze) psychoterapia dla Ciebie. To pozwoli ci do siebie samej dotrzeć i wyzwolić się z roli ofiary, uwolnić (psychicznie) od pokurwionej rodziny i otoczenia.

          Zrób to i moja rada: NIKOMU nie mów. Koleżance z Niemiec też nie. Czasami dobre intencje niby przyjaciół kończą się wtedy, kiedy zaczynamy ogarniać swoje życie. Nie jest tak jak w przysłowiu, że przyjaciół poznaje się w biedzie, bo ludzie wielu (nie wszyscy) w ten sposób pompuje sobie ego. Przyjaciel to ten, który szczerze potrafi cieszyć się z twoich sukcesów.

          Zatem na wstępie, nikt tylko Ty. Zwierzać potem możesz się z wszystkiego psychoterapeucie. A jak będzie później zobaczysz.

          Nie stresuj się tym co będzie kiedyś i nie leć tą sierotką marysią ciągle, życie nie jest i nie będzie sprawiedliwe. Tak już jest. Dla wszystkich takie jest. Ale jest. Potem nie ma już niczego. Ciesz się nim. Korzystaj z niego.
          Ono jest tu i teraz. Tylko tu i teraz. A tu i teraz potrzebujesz pomocy. Tu i teraz jest Ci źle.
          Tu i teraz leć po pomoc.

          Jeszcze jedno, jestem pewien, że oni Cię w tej pracy nie tylko wykorzystują, ale też bardzo potrzebują. Nie walczysz o swoje, nie chcesz podwyżek i zawsze jesteś i robisz wszystko, tylko tego nie widzisz. Jesteś dla nich cenna, inaczej dawno by Cię wyjebali a oni stosują tamie triki, idź na 3 dni na urlop, przewietrz głowę i wracaj. A to: „zwolnimy cię” brzmi tak na prawdę: „potrzebujemy cię”.

          W trakcie procesu zdrowienia myślenie będzie inne, praca kiedyś pewnie też. Jak teraz sobie nie pomożesz, to trudno będzie dociągnąć do 3.

          Nie odpuszczaj
        • szare_kolory Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 08.08.21, 14:26
          Straszą Cię, bo mogą
          Bo wiedzą, że się przestraszysz. A prawa jest taka, że gdyby chcieli Cię wyrzucić z pracy to dawno by to zrobili. Po prostu to tskie toksyczne typy, które lubią się wyżywać na kimś słwbszym i Ty jesteś doskonałym celem. Nie przyznawaj się nikomu do jakiego lekarza idziesz. Powiedz.że żartowałaś a tak naprawdę to idziesz na jakiś zabiwg, wymyśl cokolwiek prawdopodbnego. Pracodawca nie dowie się od jakiego lekarza masz zwolnienie. Info idzie do ZUSu s pracodawca dostaje tylko elektroniczne powiadomienie że masz L4. To wszystko. I bardzo dobrze robisz, że idziesz do lelarza. Z tego się cieszę. Nie daj się tej bandzie toksyn w pracy i w domu. I pisz tu do nas zanim nabierzesz sił żeby się z tego miejsca wyzwolić.
          • n4rmoorr Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 08.08.21, 15:28
            Piszesz do niego To jakaś choroba psychologiczna.Przecież facet takie jak Ty to on niszczy na tym forum.I nie pracuje bo to emeryt. ma wolny czas .Tylko pailnuje tego swojego jak uważa terenu.Niektórych przywar nie ma siły ludzkiej odłączyć od złych emocji. " Jeśli nie postawisz granic, inni zrobią to za Ciebie, lub zignorują fakt, że w ogóle ich potrzebujesz " ~ Chad Buck On to robi i manipuluje Tobą.A Ty to lubisz.Masakra.
              • szare_kolory Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 12.08.21, 19:32
                Jestem podobnego zdania. A czy tp nie jest podobna sytuacja do związku z przemocowcem? Jak widzi, że przegiął i wytrzymałość ofiary jest na wyczerpaniu, to odpuszcza i następuje okres tzw. miodowego miesiąca. A kiedy tylko dostrzeże, że może znów sobie pofolgować to dociska i wraca do gnębienia ofiary.
                • yadaxad Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 12.08.21, 19:45
                  Trudno nie liczyć się z tym, że jak będzie nieskoordynowana, to rozdrażnienie, po początkowym powstrzymywaniu się, nie wróci. Tym bardziej, że oni będą mieć odczucie, że się postarali wyjść jej na przeciw i "nie korygować", a odzewu w poprawie jej mobilizacji nie ma. Co nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością narzucanych zadań, czy wykorzystywaniem.
                • maruda951117 Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 13.08.21, 21:25
                  Byłam dziś u psychiatry stwierdził że mam depresję , na początek dał mi jakieś leki ... Niestety odmówiłam L4 z powodu pracy ... Ale sam lekarz był bardzo uprzejmy... Powiedział, że w każdej chwili gdy będzie gorzej mogę do niego zadzwonić umówić się na wizytę i wsiąść L4
                  • yadaxad Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 13.08.21, 21:44
                    Rozumiem, że się nie oprzesz o to od razu. Ale poczucie zabezpieczenia będzie w tobie dojrzewać. Masz poczucie, że się musisz sama wykazać, na to pomoże terapia, kiedy poddanie się jest wstąpieniem do siły. Z sobą się nie walczy, wszystko co nie wychodzi jest z karania samego siebie.
                        • astroblaster Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 25.08.21, 14:26
                          Dokładnie tak.
                          W zasadzie to zaczynają działać dopiero po 3 tygodniach. Dlaczego tak jest można doczytać w necie.

                          Dobór leku to nie lada sztuka. Dlatego tak ważne jest być pod opieką psychiatry i uczestniczyć w psychoterapii.

                          Dlatego tak marne zdanie mam o NFZ.
                          Najważniejsza jednak w tym miksie jest psychoterapia.

                          Marudka* weź zeszyt i zapisuj sny.
                          Wszystko co zapamiętasz. Zapisuj daty tych snów. Wszystkie szczegóły, miejsca, kolory, zapachy itp

                          To zabieraj z sobą na terapię. To duży zastrzyk materoału dla terapeuty. Nauczy cię je interpretować i wyciągać wnioski.
                          We śnie wszystko jest tobą (każdy przedmiot, zapach, miejsce, osoba. Wszystko to ty). O snach opowiada się zawsze w osobie pierwszej czasu teraźniejszego. To daje do myślenia, co?

                          Aaaa i te koszmary, to w zasadzie najproduktywniejsze sny. Naładowane informacjami i przekazem. Często to ambasador zmian.

                          *to też podpowiedź dla nieszczęśnicy.

                          Raca terapeutyczna nie jest łatwa, ale przyniesie wam korzyść WSZĘDZIE.

                          Nie pierdolić bzdurek, tylko do roboty.
                      • szare_kolory Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 25.08.21, 19:33
                        Super fajnie, że napisałaś. Byłam ciekawa co u Ciebie, jak sobie radzisz. Świetnie, że poszłaś do lekarza. Dbasz o swoje zdrowie, to wskazuje, że jesteś ogarniętą, młodą osobą. Już inni słusznie Ci tu napisali, że na efekt trzeba będzie poczekać albo i nawet zmienić leki. Więc jeszcze przed Tobą trudnh okres dobierania właściwej kuracji i czekania na rezultaty. Ale one przyjdą. Coś robisz i efekty przyjdą, nie ma innej opcji. Gdybyś nie zrobiła nic, to Twoje położenie tylko by się pogarszało. Teraz przejmujesz kontrolę nad swoim życiem. To musi potrwać, nic nie przyjdzie nagle. Nastaw się na jeszcze trochę jazdy pod górkę, może będziesz miała możliwość porozmawiać z lekarzem i on powie Ci czego się spodziewać, na jakie reakcje własnego ciała i psychiki trzeba się przygotować. Trzymam kciuki. Pisz.
                      • yadaxad Re: Nie wiem co się ze mną dzieje 25.08.21, 21:57
                        Już nie wegetujesz. Nie leżysz w miejscu, zrobiłaś krok do przodu. Zanim krajobraz się zmieni, trzeba trochę przejść i zauważy się, że jest się w innym miejscu. Z lekarzem już się oswoiłaś, możesz się w każdej chwili do niego zwrócić, jak masz wątpliwości co do swojego swojego stanu.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka