Dodaj do ulubionych

Moja samotność

22.08.21, 11:50
Najgorsze i przerażające jest to, że nie mam już na tyle bliskiej i zaufanej osoby, by po prostu pogadać, wyżalić się.
On był nie tylko moją miłością, partnerem, kochankiem, ale i moim najlepszym przyjacielem.
Obserwuj wątek
    • astroblaster Re: Moja samotność 22.08.21, 12:28
      Był tym wszystkim w twojej perspektywie.
      I tak oto wyssałaś całe powietrze z niego i jego przestrzeni.

      Jemu gratuluję decyzji. Ty daj mu odejść.

      Nie ma cie co diagnozować via net.

      Tylko dobra psychoterapia.
      Bicie piany w sieci to marazm.

      Aaa i kryzysem wieku średniego wspólnego to nie ma nic.
      • nieszczesnica Re: Moja samotność 22.08.21, 12:55
        Panie "psychologu" jesteś w wielkim błędzie, że to ja wysysałam powietrze z Niego.Prawda jest taka, że to On w pewnym momencie stwierdził, że ma ogromny problem z zaborczością i zazdrością, że staje się ona Jego obsesją i dostaje obłędu.
        Uznał, że w ten sposób mnie rani, a miłość przeradza się dziwny twór z Jego strony.I dlatego odszedł, a ja nigdy nie miałam problemu z dawaniem przestrzeni, wręcz odwrotnie i nic nie wytworzyłam w swojej wyobraźni, był tym wszystkim co napisałam wcześniej.
        Poza tym nie chodzi o bicie piany tylko o zwykłą, ludzką potrzebę wygadania się, bo to czasami przynosi ulgę i tyle.
        • astroblaster Re: Moja samotność 22.08.21, 14:08
          Tym bardziej gratuluję mu decyzji.
          Ale nie dowierzam.
          Brzmisz jak osobowość zależna, ale to może być mylne.

          Pochodź na terapię i zobaczysz.
          Pierwsze czego się dowiesz to, iż terapeuci jeszcze bardziej od zaburzeń osobowości, dystansują się w przypadkach ‚miłosnych’.
          Ale wszystko i tak odbierzesz jak atak.
          Zapytałaś, to dostajesz.

          Wybierz co chcesz. Możesz wybrać ploteczki na privie z babuniami zgorzkniałymi, które w ten sposób relacji poszukują. Jakichkolwiek.

          Generalnie, miłość jest zagadnieniem mega trudnym. Sam uważam, że jej nie mam. Bardziej stawiałbym na niemiłość.

          Jest mylona z rządzą. Wybitnie i wyłącznie mylona. 95% populacji myli te pojęcie. Tylko 3-5% osób nie myli pojęć. To tak zwani ludzie oświeceni (nie, ja na milion procent nie).
          Miłość prawdziwa polega na pełnej akceptacji i totalnej bezinteresowności. Tu stawiam kropkę. Jesteś w afekcie, więc zanegujesz wszystko co napiszę. Stąd twój sceptycyzm przed terapią.

          Jedno jest na milion procent pewne i to powie każdy terapeuta (to też powód ich dystansu, żeby nie powiedzieć niechęci); miłość czy też ‚miłość’ ma swój określony termin ważności. Zawszeni dla wszystkich. Pa
          • yadaxad Re: Moja samotność 23.08.21, 12:39
            Absolutnie się nie zgadzam z Astro, że miłość składa się z akceptacji. Miłość się dopuszcza, po mimo. Po tym zależy co wygra, jaki sens. A sens życia nie polega na braku strat.
              • yadaxad Re: Moja samotność 23.08.21, 22:58
                Nie ma bezinteresowności. Jest rodzaj satysfakcji. Bezinteresowności, żąda się od innych. Tego co nic nie wnosi nie zauważa się. A co wnosi, to inne zagadnienie.
                • astroblaster Re: Moja samotność 24.08.21, 00:16
                  Czyli że jak?

                  Wchodzisz i jesteś.
                  Wchodzisz i jesteś zadowolony (bo inaczej byś nie wszedł).
                  Wchodzisz i jesteś zadowolony, bo wiesz, że nie będziesz za kogoś odpowiadać (odpowiesz za siebie), bo wiesz, że nikt nie będzie oczekiwać.
                  Wchodzisz i jesteś. Jesteś, bo wszedłeś. Wszedłeś bo chciałeś. Wszedłeś bo tam było, to co dawało zadowolenie a dawało bo nie oceniało i nie chciało.

                  Akceptacja i bezinteresowność.
                  Dlatego też abstrakcja dana niewielu.
                  Dlatego dla mnie niemiłość, bo najbardziej (serio serio serio) ryje to patrzenie jak wkręcają się i cierpią po a jak ostrzegasz, to jeszcze bardziej nakręcasz a może ostrzegasz dlatego, że wiesz, iż nakręcasz i wiesz, że tak jest, ale nakręcasz, bo władza i tak to tworzą się utopie.
      • n4rmoorr Re: Moja samotność 24.08.21, 05:49

        Zakończenie związku oznacza dla kobiet więcej emocjonalnego cierpienia niż w przypadku mężczyzn, jednak lepiej one sobie z nim radzą – wynika z badań opublikowanych na łamach Evolutionary Behavioral Sciences.

        Naukowcy z Binghamton University oraz University College w Londynie zadawali pytania 5705 osobom z 96 krajów, aby ocenić emocjonalny i fizyczny ból związany z zerwaniem w skali od 1 (brak) do 10 (nie do zniesienia). Okazało się, że kobiety cierpiały bardziej – zarówno pod względem fizycznym, jak i emocjonalnym. Emocjonalne cierpienie kobiety oceniały przeciętnie na 6,84 (mężczyźni na 6,58), fizyczne – na 4,21 (mężczyźni na 3,75). Jednak kobiety radzą sobie z tym cierpieniem w pełni i wychodzą z niego mocniejsze emocjonalnie. Mężczyźni natomiast nigdy nie uwalniają się w pełni od następstw zerwania.Mówiąc w skrócie to my faceci powinniśmy dbać o kobiety by nie cierpiały .To facet każdego dnia powinien swoją kobietę adorować w tym związku .Gdy tego nie ma to się rozlatuje . To takie głupie stwierdzenie dlaczego człowiek drugiemu człowiekowi zadaje ból ? naukawpolsce.pap.pl › news,...
        Kobiety przeżywają rozstanie mocniej, ale krócej | Nauka w Polsce.Pozdrawiam.
        • inka.fem Re: Moja samotność 24.08.21, 07:40
          "Mówiąc w skrócie to my faceci powinniśmy dbać o kobiety by nie cierpiały .To facet każdego dnia powinien swoją kobietę adorować w tym związku "

          Och, jak dobrze by było takiego spotkać. Wciąż ich spotykam w literaturze i filmie;))

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka