Dodaj do ulubionych

Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu

23.05.22, 11:30
Witam, wybaczcie na początku moje natręctwo,że wracam tematycznie do wątku który już był ale wraca do mnie.
Parę faktów na początek.
Jestem niepoprawną romantyczką, osobą o dużej wrażliwości, marzycielem, mrga zakompleksiona o niskim piczuciu wartosci a jednocześnie z kimś kogo mozg mocno stąpa czasem po ziemi. Jestem od wielu lat mężatką. Przez długi czas siedzislam z dziećmi w domu. Gdy wyszlam do ludzi, do pracy zafascynowali mnie inni faceci. Jak kiedyś pisałam, nie tak by zdradzać męża, po prostu powiało nowością. Fascynacje pojawiały się często parę dni przed miesiączką.
Wcześniej pisałam o dwóch fascynacjach. No bo, dwie w sumie były. Jednak przydazylo się jeszcze coś o czym zapomniałam. Otóż kiedy zaczęłam prace jeden z kolegów był pomocny i zabawny, dobrze mi się z nim czas spędzało. To też było przed okresem. Jednak nie było to mój typ faceta. A którejś nocy przysniło mi się, że zdradziłam z nim męża, sen nie był szczegółowy, ale obudziłam się z tak realnym poczuciem winy, że bałam się, że to prawda. Po czasie jakimś poczułam, że zaczynam dobrze dogadywać się z kimś kto wcześniej wręcz mnie drażnił, okazało się, że ma parę cech które ma też mój mąż, to sprawiło, że polubiłam go, jemu chyba nawet się spodobałam i przez to chyba wpadłam w pułapkę fascynacji. Na szczęście nadal miał cechy które wzbudzały we mnie chęć mordu. Dobrze nam się dogadywało. O znowu tuż przed miesiączką ciut bardziej chciałam z nim gadać. Zaznaczyć musze, że ani przez moment nie przesyłam kochać męża. No i chyba najgorszy z razów, kiedy spotkałam człowieka który mnie urzekł nie wiem czym. Może tym, że okazał atencję (znowu przed miesiączką) a mi jej brakowało, brakowało mi wtedy też kopa by zadbać o siebie i tego kopa dostałam. Chciałam się mu podobać,poznać go. Jednak po paru dniach, kiedy uświadomiłam sobie co wyprawiam, jak ręką odjął przeszło.
Kiedys jeden kolega, próbował złapać mnie w pułapkę, nie dałam się, połechtało, że się podobam, chciałam się podobać ale nic więcej. Wiedziałam, że jest "niebezpieczny".
Jak pisałam w innym wątku, czuje obrzydzenie i wstyd. Ponoć w długich związkach się to zdarza.
Aby sytuacja była bardziej klarowna dodam, że mniej więcej w tym czasie (teraz to widze) w moim związku było chłodno ciut. Mąż trochę zachowywał się jak mój ex. Pochłonięty pracą i nie widział mnie, czułam się odrzucona.
Poza tym jakoś odsunęlismy się od siebie, kochałam go i kocham, a jednak w tym czasie sporo się kłóciliśmy. Odnosiłam wrażenie, że czepia się o wszystko, że mu przeszkadzam. Niemal wszystkie zbliżenia były moją inicjatywą. Wiedziałam, że go kocham, a jednak te sytuacje się zdarzyły mi. Wiedziałam, że nie jestem w stanie dotknąć nikogo innego bo, za chwilę zaspokojenia ciekawosci zapłacę stratą tego co dla mnie najważniejsze. Jednak gdzies równolegle ta atencja, wyobraźnia, że mogę komuś się podobać, flirt.
Szukałam sposobów by zainteresować mną męża, ale po krótkich poprawach wracały złe. Kiedy pisaliśmy ze sobą, gadaliśmy przez telefon było bosko, kiedy wracał kłóciliśmy się.
Ok, może miał za dużo stresu wtedy w pracy, a mi po prostu hormony we łbie namieszaly .
Zastanawia mnie też czy może w tej oziębłości był nie tylko stres, a może on też coś przeżywał z kimś, może to go oddaliło. Ta kolejka górska trwała parę miesięcy, od dawna już jest ok, a do mnie to wróciło jak lodowaty nóż.
Nie chce mu opowiadać o tym bo, po co. Zwłaszcza, że cały czas go kochałam i kocham. Przeszliśmy próbę. Jednak chyba potrzeba mi analizy osób z zewnątrz.
Czy jestem normalna?
Obserwuj wątek
    • pralinka07 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 23.05.22, 11:58
      Dodam jeszcze, nie wiem czy ważne ale nasz związek zrodził się mimo wielu przeciwności losu i ludzi. Wydawało mi się też, że nie zasługuje na takiego faceta jak mój mąż, że jestem za pospolita. Jednak tak w pewnym momencie rozdmuchal moje ego, że czułam się panią świata, lepszą być może niż on, ale wrocilam szybko na miejsce bo, uświadomiłam sobie, że nie mogę budować relacji na próżności. Dotarło, że to on jest mądrzejszy, inteligentniejszy i do tego mega przystojny. Przeszło wtedy na myśl czy zakochałam się w nim czy tym czym mnie czynił. Na szczęście w nim, a za tamte rozdmuchane ego wstyd mi do dziś.
      Długo myslalam, że trafiło mi się, że on zwrócił uwagę na mnie.
      Którego dnia jednak poczułam, że on nie docenia mnie i tego, że jestem, że zmienia się w mojego ex, o czym już pisałam.
      Kiedys powiedział w kłótni i złości, że ma nadzieję umrzeć przede mną. Boże wstyd, ale zastanawiać się zaczęłam nad tym co by było. Gdzies wśród żalu poczułam, że wtedy nie musiałabym martwić się, że mnie nie zauważa, bym była sama sobie sterem i okrętem. Wstyd mi. Choć czasem przychodzą mi myśli co by było gdyby ktoś mi umarł i przeraża mnie mój chłód, choć wiem, że gdyby sytuacja się naprawdę zdarzyła to bym cierpiała po stracie dzieci, męża czy kogoś z rodziny, ale w tym momencie moja psychika odcina mnie od mojej empatii. Stawia mur.
      Jak to jest, że ktoś jest miłością mojego życia, a ja tu takie rzeczy pisze.
        • pralinka07 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 23.05.22, 22:04
          Wierzę, że nie ważne jaka ciekawość, jak próżność by mną targała, to zawsze w sercu mam męża, choć depresja szepcze do ucha, że słaba jestem, że powinnam spróbować. Ja wiem,że po spróbowaniu będę żałować bo, kocham męża, ale mix jaki mi funduje psychika utrudnia życie.
              • inka.fem Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 24.05.22, 19:18
                Nie jestem specjalistą, dlatego nie będę się wypowiadać na temat natręctw. Psychiatra powinien zdecydować, czy potrzebne są leki.
                Mogę tylko dodać od siebie, że w leczeniu depresji ważna jest odpowiednia ilość snu, dieta bogata w omega 3, aktywność fizyczna, światło. Mi pomaga wprowadzenie samodyscypliny jeśli chodzi o niepotrzebne myśli, tzn.odwrócenie uwagi, przekierowanie na coś innego. Dobrym odwróceniem uwagi jest książka albo praca. Czytałam też o badaniach, które potwierdzały, że pies zmniejszał objawy depresji.
                • pralinka07 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 25.05.22, 06:50
                  Też myslalam o tym, że to natręctwa. Jak inaczej to nazwać? Niestety kiedy probuje odwrócić myśli od tego, to po prostu mam problem z koncentracją. Co zabawne. Przypomniała mi się sytuacja gdzie jeden człowiek zafascynował mnie nie od pierwszego spotkania, a po paru tygodniach. Gdzies wtedy coś między mną, a mężem zgrzytało. I w tym czasie owy ktoś wykazał cechy męża. No I jakoś wyobraźnia ruszyła z tęsknotą za tym co było. Był czas, że siedząc w domu chciałam spotkać tego kogoś. Jednak ani przez moment nie straciłam uczucia dla męża. Któregoś dnia fantazja zaczynała mi podpowiadać, że ciekawe jak jest być z kimś innym. Nie miałam nigdy zbyt bogatego życia w młodości więc i doświadczeń brak. W tym samym momencie otrząsnęłam się, że co wyprawiam przecież w domu mam rodzinę którą kocham. Męża który jest dla mnie wszystkim. Jednak mojej próżności schlebiało, że ktoś traktuje mnie ciut szczególnie, widzi zalety, stawia moją inteligencję wysoko. Z drugiej strony kiedy obdarlam go z tych cech które nadałam, kiedy odrzuciłam próżność człowiek ten z jednej strony był kumplem, z drugiej irytował mnie nieprzeciętnie. Czy to była już zdrada emocjonalna?
                  • inka.fem Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 25.05.22, 20:40
                    Może też tak być, że robisz uniki do lepszego świata, gdy nie jest sielankowo w rzeczywistym. Osoby z rodzin dysfunkcyjnych (pisałaś kiedyś, że taki dom miałaś) często nie tolerują nawet najmniejszych problemów. Zamiast stawić czoła i rozwiązać, to wybierają ucieczkę w lepszy, zmyślony świat, jak kiedyś gdy byli dzieckiem.

                    A tak na marginesie, gdyby nie te wszystkie zauroczenia/zakochania, to pewno byłoby dużo mniej na świecie piosenek, utworów muzycznych, literackich itp., bo to zwyczajnie przyjemne uczucie. Wystarczy jedno spojrzenie czy uśmiech żeby świat zawirował;)
                    • pralinka07 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 31.05.22, 13:53
                      Czasem nawet człowiek nie wie ile dzieciństwo może mieć wpływu.

                      Moze bh nie było tych wszystkich wzniosłych kawałków muzycznych czy literackich. Mnie tak naprawdę raz tylko od ziemi konkretnie oderwało, że nie dało się tego wybić z głowy. Zakończyło się szczęśliwie małżeństwem ;)
      • pralinka07 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 23.05.22, 22:02
        Chyba pogadać, wszelkie teorie psychologii związku mówią że to normalne, że ważne jaką decyzję finalnie podejmiemy i czy czujemy się z nią dobrze. Moja decyzja to trwać przy mężu i uważam ją za najlepszą. Kocham i jestem kochana a jednak.niezaspokojona próżność i braki w relacjach z dzieciństwa robią mi sieczkę z mózgu. Wystawiają na próbę. Ratunku. Depresja wyolbrzymia sprawy. Jak ugasić próżność?
                • yadaxad Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 25.05.22, 13:07
                  Czynniki nastrojowe mogą popychać do działania, które bywa uśpione w lepszych okolicznościach, ale takie -flirtowanie- to upewnianie się o swojej kobiecej wartości. To nie żaden diabeł, tylko niepewność, czy przypadkiem nie ma czegoś na rzeczy, że mąż czuje, że nie jesteś go warta. Próżność nie wynika z poczucia wartości, ale karmienia jakiejś zadry. Można się tak kręcić, ale w końcu łatwo kiedyś nie zauważyć cienkiej czerwonej linii i skomplikować sobie to, co chce się upewnić. Na podejmowane decyzje często wpływa to czego nie chcemy wiedzieć i nie znamy finału, wbrew przekonaniu, że nad nim panujemy. Zawsze dobrze lepiej się poznać i wiedzieć co nami kieruje, niż kierować się wyobrażanym sobie usprawiedliwieniem, wymyślanym często bezpodstawnie, by się ze swoim zachowaniem godzić.
                    • yadaxad Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 25.05.22, 16:47
                      O tym, że nie jesteś -pospolita- nikt z zewnątrz cię nie przekona, niczyje zainteresowanie, przeciwnie, upewnia w syndromie oszusta. Na co kobiety często cierpią, niekoniecznie przez rodzinne wychowanie, tylko obracając się w świecie, który ogólnie podważa ich walory. Może rzeczywiście kompensujesz sobie swoją niepewność pod wpływem czegoś co oceniasz jako swoją niewystarczalność osobową w związku, kiedy coś tam nie idzie gładko, wzbudzaniem zainteresowania innych mężczyzn, których oceniasz jako ciekawych. Zawsze to podbudowuje, jestem tego warta, kłopoty w związku, to nie mój niedostatek, tylko okoliczności. Ale lepiej się poznać, ocenić, docenić i mieć pewność swojej wartości. I z tej pozycji oceniać co się dzieje. Takim jakie to jest i czym samo w sobie, a nie przez filtr własnej niepewności, co się sobą przedstawia.
                      • pralinka07 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 25.05.22, 18:25
                        Yadaxad, możesz mi opowiedzieć o syndromie oszusta?
                        Niewystarczalność, ciekawe. Owszem kiedy mąż Sue mną zainteresował byłam w szoku, że taki fajny, pewny siebie i charyzmatyczny gość mnie zauważa.
                        Moj mozg mam wrażenie prowadzi mnie do samodestrukcji.
                • bguslawko_1 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 25.05.22, 17:25
                  pralinka07 napisała:

                  > Pytanie które z nich wybierze mnie? Mam czasem wrażenie, że diabeł dobrze się b
                  > awi moim kosztem.
                  Trauma terapeutów dawanie rad , które nie przynoszą żadnych efektów i drażnią . Badania udowodniły, że hormony, które w ciągu cyklu miesiączkowego zmieniają swoje stężenie we krwi kobiety, wpływają na jej libido.Jest to na necie. Odrobina kokieterii nikomu nie zaszkodziła ,ale to moje zdanie .Jeśli nie robisz krzywdy .Takie zachowania obserwujemy w pracy ,w kontaktach damsko-męskich .Diabeł pokona faceta ,kobiety nigdy .😊Jak marudzimy to marudzimy .
                  • pralinka07 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 25.05.22, 18:22
                    Bguslawko, Libido myśli za mnie? Jestem niewolnikiem hormonów wówczas? Tylko czasem potem resztki tego myślenia zostają. Jakas slabosc bo, ktoś mnie faworyzuje na swój sposób, ale to już pewnie próżność. Tak czy inaczej dzis jestem od dłuższego czasu wolna od myśli o kimś, jedynie męczą mnie natrętne myśli co głupiego mnie się w głowie działo, jak stałam przy granicy,zaglądając co jest za nią,ale nie przekraczając jej bo, konsekwencje utraty tego co naprawdę dla mnie ważne są za duże. Depresyjne myślenie drwilo ze mnie, że liczę na zimno co mi się bardziej opłaca, a kiedy widziałam męża i dzieci wiedziałam, że to nie kwestia kalkulacji, a uczucia.
                    Przyznam się, że czasem jestem mega zmęczona życiem między pracą, domem, dziećmi i uciekłabym gdzies, ale to mija i wstyd mi.
                    • yadaxad Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 25.05.22, 19:46
                      O syndromie możesz sobie poczytać w necie. Dotyczy on głównie osiągnięć zawodowych, ale w zasadzie rozlewa się na wszystko co się udało w życiu. Na związek z człowiekiem, którego się podziwia też, czyjeś zainteresowanie, które jest pochlebne itd.. Z taniaradąbogusiową to możesz sobie pogadać jakim stworzeniem jesteś, bo kobiety to takie istotki specjalnego traktowania, a jak on traktuje, to już forumowiczki nie raz wklejały. Wymyślanie jakby było z kimś innym, to też podważanie własnych wyborów, decyzji, bo samą siebie syndrom oszustki też podejrzewa o oszukiwanie, że dobrze zrobiła. Jakieś popracowanie nad stabilnym przekonaniem o swoim ja, pewnie by ci pomogło się "nie kołysać". Wiedzieć co i dlaczego się robi zawsze wychodzi lepiej, bez względu co, niż zakładać, że to jakieś tajemnicze popychające wbrew woli siły. Zawsze jest powód, a znając go ma się kierownicę w ręku, nawet przy poślizgu.
                      • bguslawko_1 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 25.05.22, 20:26
                        Znowu zaczynasz te swoje personalne wtyki .Nie wiesz kto to jest i pod jakim nickiem pisze .Może to być adminka z innego forum .Co się tu pisze prywatnie to nie odnosi się do pisania na forach .To samo było z zaczarowanym ogrodem nawet nie znałaś kto się pod nim skrywa .Odnoś merytorycznie to wątku lub zniknij na wieki .Specjalnie czekałem byś się odniosła do tematu ,ale ty jak zwykle nienawiść spada na oczy. Było już tyle tu rozmowy .
                      • pralinka07 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 25.05.22, 21:32
                        Dziękuję. Coś tam poczytałam. Zamierzam zgłębić temat. Pracować nad sobą. Moja druga połowa ma już dość, nie dziwię się. Mnie też ciężko walczyć słysząc "zrób coś, a nie tylko gadasz". Wcześniej tak nie było. Wiem, że on też potrzebuje teraz wsparcia jakiego nie raz mi udzielił bo, ledwo kupy się trzyma z nadmiaru stresu, ale ja naprawdę robię coś, ścieram się każdego dnia by odepchnąć złe myśli. Staram się pracować nad sobą. Raz wychodzinlepirj raz gorzej. Bywam egoistyczna, ale wiem, że z tego epizodu chce wyjść silna, zdecydowana i nie pozwolić sobie na kolejne, a jeśli już to przejść spokojnej
                    • bguslawko_1 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 25.05.22, 20:39
                      pralinka07 napisała:

                      > Bguslawko, Libido myśli za mnie? Jestem niewolnikiem hormonów wówczas? Tylko cz
                      > asem potem resztki tego myślenia zostają. Jakas slabosc bo, ktoś mnie faworyzuj
                      > e na swój sposób, ale to już pewnie próżność. Tak czy inaczej dzis jestem od d
                      > łuższego czasu wolna od myśli o kimś, jedynie męczą mnie natrętne myśli co głu
                      > piego mnie się w głowie działo, jak stałam przy granicy,zaglądając co jest za n
                      > ią,ale nie przekraczając jej bo, konsekwencje utraty tego co naprawdę dla mnie
                      > ważne są za duże. Depresyjne myślenie drwilo ze mnie, że liczę na zimno co mi s
                      > ię bardziej opłaca, a kiedy widziałam męża i dzieci wiedziałam, że to nie kwest
                      > ia kalkulacji, a uczucia.
                      > Przyznam się, że czasem jestem mega zmęczona życiem między pracą, domem, dziećm
                      > i i uciekłabym gdzies, ale to mija i wstyd mi.
                      Nie Ty pierwsza na tych forach znudzona życiem małżeńskim lub zmęczona .Jeśli Cię kocha i gada że pierwszy odejdzie to przemyśl .Masz małe dzieci .Dawanie komuś rad ,a dla siebie nie mieć patentu na życie to grubo nie w porządku .Wybór należy do Ciebie by to zmienić .Życie to nie jest wieczna udręka .😊
                      • pralinka07 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 25.05.22, 21:24
                        Znudzona nie jestem w tym znaczeniu co znudzone żony szukające ekscesów na boku. Bardziej zmęczona bo, mąż non stop kolor w pracy, nikogo do pomocy nie mamy więc możemy liczyć tylko na siebie, ja też pracuje, generalnie staramy się uzupełniać. Czasem frustracje dnia biorą górę. Ja też mam podły charakter. W wyniku nieprzemyślanych decyzji jesteśmy daleko od domu, a mnie to nie leży. Generalnie staram się dostosować do otoczenia, zintegriwac i z zewnątrz faktycznie niby idzie.
                        Nawracające zawirowania mojej psychiki też nie ułatwiają życia ani mi, ani rodzinie.
                        • bguslawko_1 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 25.05.22, 22:04
                          Rozumiem .Ja nie mam takich dylematów , dzieci dorosłe ,z żoną to przyjaźń .Jedynie udajemy fajne małżeństwo z życiem osobna . Teraz zaczynam zwiedzanie Polski bo po świecie już się najeżdziłem . Wiesz przez co rozleciał się mój zwiazek ? Przez długie rozstania .Moim bliskim nie brakowało ptasiego mleka .Ale później nie dało się tego skleić . Są fajne fora zwiedzamy Polskę i góry .Można znależć pozytywne osoby lub całą grupę .Lubię pogaduchy i nie robię nikomu nic złego .Wkurza mnie jak ktoś rozwala wątek choć go szanuję i nieraz przepraszałem .Ty masz podły charakter ? To nie słyszałaś innych .Dobrze by było byś porozmawiała ze swoim o problemach . Przykro jak nie ma jeszcze nikogo bliskiego w otoczeniu by choć trochę .Moje dzieci miały dziadków i babcie ,a moja nie pracowała .Dzisiaj odkopałem taki wypadek w Islandii .Ktoś którego tu nie ma ,a jest duchem tu to odczyta moje nazwisko .Tak sobie marudzimy bo kto komu zabroni .Napisz rano w jakim wieku są Twoje dzieci .I niech Yada. przestanie szaleć i wrzuci na luz . www.google.com/url?sa=t&source=web&rct=j&url=https://tvn24.pl/swiat/islandia-wszyscy-ranni-polacy-sa-bezpieczni-ra32480-3606443&ved=2ahUKEwjsmrP1s_v3AhVFhf0HHQpnCKMQFnoECAoQAQ&usg=AOvVaw0_sleLDXJe93zzaib6dczM
                        • yadaxad Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 25.05.22, 23:28
                          To wcale nie są jakieś wyjątkowo niespotykane zawirowania. Całkiem często o takich różnych sytuacjach rozmawiałam, tylko nie przykładano do nich takiej wagi, nie rozpatrywano z twojego punktu niepokoju. Dlatego myślę, że nie w nich problem, tylko z jakiego punktu traktowania siebie przez siebie je odbierasz. Warto się z sobą zaprzyjaźnić. Wtedy o wiele łatwiej rozwiązywać co w nas wiruje. A ty tak jakoś patrzysz na siebie z boku jak krytyczny wychowawca. A potem ta ocena stwarza ci problem, który chcesz konsultować "na sympozjum forum". Fakt, że fora są od tego, by sobie pogadać i można się czegoś dowiedzieć, czy pomarudzić w towarzystwie nie sam ze sobą. Ale są problemy, które bez zmiany podejścia do siebie, można mielić na okrągło i nic to nie zmienia. Przy twoich dylematach bym się bardziej sama do siebie zbliżyła i traktowała inaczej. Możesz te uwagi puścić mimo uszu, może pomogą ci znaleźć własny klucz, jak coś cię zaciekawi i po swojemu poszperasz w wiedzy, co i dlaczego się robi.
                          • bguslawko_1 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 26.05.22, 09:20
                            To jest twój drugi mąż ? Nie musisz odpowiadać .Miłość się wypala i później tylko przyzwyczajenie do kanapy przed telewizorem i błądzenie w kuchni .Rady doskonałej nie dostaniesz. Ty wiesz lepiej .Jako facet ,gdybym miał cofnąć czas to żadnych stałych związków ,ślubu i obrączki .Spotkać się czasami ,pomagać sobie i każdy pracuje na swój rachunek .Nigdy , przenigdy ,by ktoś mi kazał lub narzucał swoją wolę lub mnie ignorował .Po jakimś czasie ,wszystko mija ,gdy się pracuje ,dzieci i cały ten życiowy bajzel .Od rana do wieczora ,a zapomina się o sobie bliższym kontakcie i seksie . Miłość ci wszystko wybaczy
                            Smutek zamieni ci w śmiech
                            Miłość tak pięknie tłumaczy
                            Zdradę i kłamstwo i grzech.
                            • pralinka07 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 26.05.22, 10:44
                              Boguslawko. Pierwszy mąż. Dzieci w wieku szkolnym, jedno wczesne klasy podstawówki, jedno starsze. Gdzies jest napewno przyzwyczajenie, ale nadal jest przyciąganie między nami, tęsknota kiedy jesteśmy daleko.
                              Cofając czas związałabym się z moim mężem raz jeszcze, może bym tylko przewidziała skutki naszych innych decyzji które powodują konflikty między nami.
                              Cofając czas jeszcze mocniej zmieniłabym moje życie sprzed związku. Może nie było by tych problemów jakie mam z głową, albo by były mniejsze.
                              • bguslawko_1 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 26.05.22, 22:53
                                Fajnie się wątasek rozwinął .Dziewczyny fajnie Ci tu opisują .Zawsze mówiłem , że kobiety mają fajne przemyślenia .Dobra coś o sobie .Mój kochany wirtual ,nie mów nic forum ma oczy .Nigdy nic nie zdradzaj .I zawsze opieprz bo co ludzie powiedzą .Kochany wirtual .Moja pierwsza miłość to córka boksera brązowego medalisty Europy .Zasłynął wygranej nad mistrzem Europy Czortkiem .Prowadził klub sportowy Start Częstochówka , blisko Jasnej Góry .Mecze były rozgrywane do południa na Jasną nigdy nie dotarłem .Wysoka brunetka przez nią później poznałem żonę .Inna kobieta blondynka, niebieskie oczy ,usmiech anielski .Nie będę zdradzał mienia .Brunetka dwa razy poroniła ,później nie było już dzieci Facet niższy o głowę zmarł w zeszłym roku .Ma chałupę w letniskowej miejscowości .Byliśmy razem tam .Chce to sprzedać bo utrzymać sama ciężko .Piękne miejsce wewiórki , dzięcioły ,cisza ,spokój .Leczy depresję w grupowej terapii .Dwa dni byłem z nią ,zero uśmiechu .Twarz smutna i z kamienia ..Wracamy do wcześniejszych lat .Wyjechałem na Węgry tam poznałem dziewczynę z lubelskiego .Przyjeżdżała na handel do Budapesztu .Na zmianę z mężem .Kiedyś w Budapeszcie były takie ulice główne Lenina ,później je przerobili na JPIi . To samo było w Polsce .Moja rówieśnica .Miała dziecko z niesprawnoscią .Bylem tam raz u niej i widziałem .Gdy przyszło coś do czegoś to stchórzyłem .Raz przyjechała do Niemiec .Wracamy do żony .Dzieci nic im nie brakowało .Dostały wszystko i wykształcenie ,póżniej córka mi pomagała z niemieckich .Z żoną coś uciekło łotr ze mnie .Gdy uciekłem z Węgier do Austrii ,później do Niemiec to pisałem ,czekam na ciebie .Było twarde nie ,odplaciła się .Mamy dobre kontakty ,oficjalnie nie mamy rozwodu .Ostatnio odnowiłem kontakty z panią z lubelskiego .Znalazłem ją na necie.Chodziła do pewnej poradni dla osób z niepełnosprawnością .Pani kierownik dała znać i odzwoniła .Pierwszy telefon to gardło suche .Ale wróciło do normy .Boże tyle lat ,a jaki ona ma głos .I tyle .Pani redaktor ma materiał na swoje tematy .Dobranoc .
                                  • pralinka07 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 27.05.22, 06:09
                                    Boguslawko, na bogato widzę. W przeszłości byłam w innym długim związku. Idealizowanym na siłę. Wiesz jak jest, okłamiesz sobie, okłamiesz każdego. Niestety w pewnym momencie doszło u.mnie do epizodu depresyjnego. Nie wiedziałam co mi jest, obwiniałam się jak teraz. Od tamtego chlopaka niewiele wsparcia. Potem żyliśmy razem parę lat jeszcze, ja nauczyłam się funkcjonować z nim i obok niego jednocześnie. Już chyba nie wkładałam w ten związek tyle co kiedyś, a on nadal jak dawniej, choć depresje odwróciłam przeciwko sobie, to jednak zgasło między nami coś i nikt tego nie zauważył, choć ja nadal byle do ideału, ale granice stały się ruchome. W pewnym krytycznym momencie życia jego rodzina bardzo mi pomogła. Uznałam, że mam dług który mnie z nim wiąże na zawsze. Były jakieś dziwne myśli we mnie. Wszyscy pytali czego chce, a ja nie umiałam określi uczuć.
                                    Spędzałam więcej czasu z adorujący mnie kumplem niż ówczesnym partnerem. Ba, nawet przez moment myslalam by odejść do niego, ale coś mnie blokowało. I chwała najwyższemu bo, tamten okazał się psycholem. Z czasem poznałam męża, będąc jeszcze w związku. Przez długi czas tylko cześć i tyle, aż w pewnym momencie zaczęliśmy rozmawiać. Coś się zadziało, ale byłam ostrożna bo, czułam jakieś przyciąganie, a przecież już miałam zobowiązanie wobec kogoś innego. Zresztą Uznałam, że to pewnie jakieś takie niewinne uczucie. Niestety ciągnęło mnie, nie na zasadzie jak wcześniej z tym psycholem który wypełniał lukę zainteresowania jakiego nie miałam od chłopaka. Tu było coś czego nie znałam. Wręcz telepatia. Któregoś razu wyjechał, a ja tęskniłam. Wmawiałam sobie, że urojenia. Wrócił i sprawy nabrały tempa. Z czasem zostaliśmy para, chwilę potem małżeństwem. Wszystko było pięknie póki nie przyszedł strach, że ze związku weszłam w związek, że cały czas jestem z kimś i nie umiem sama, ze będzie jak kiedys, że będę idealizowanym a tak naprawdę znowu będę w potrzasku.
                                    Zaczęła się terapia. Uspokoiłam się, mąż tez powiedział, że kocha mnie, ale nigdy nie chciałby mnie trzymać na siłę. Był moment, że strasznie chciałam uciec, strach zabijał we mnie wszystko. Zostałam. Razem pokonaliśmy trudności. Nie żałuję, że zostałam. Moje życie było zawsze przez kogoś kontrolowane. Teraz choc od lat w związku nigdy tej kontroli ze strony męża nie było. Może tylko przez wychowywanie dzieci, skupienie się na nich, oddałam całość kontroli nad naszym życiem mężowi. Teraz chce odzyskać kontrole nad swoim życiem. On nie chciał nigdy mnie kontrolować, mówił tylko, ze bardzo się bał, że może mnie stracić.
                                    • bguslawko_1 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 27.05.22, 12:19
                                      Już żałuję że napisałem .Na bogato .Trzy kobiety ?? Żadna nie ucierpiała , wręcz przeciwnie . Z dwiema odnowiłem kontakty .Nawet nie mam statusu rozwodnika .Przy pierwszej poznałem jak wygląda depresja z bliska .Druga wychowała moje dzieci i mam tam małe miejsce przy niej .Trzecia napisała kiedyś bym polożył różę czerwoną na jej grobie ,wystraszyłem się .Chorowała bardzo ciężko po covidzie i zleciała na wadze .Wspólnie z mężem wychowują dzieci ,zresztą już dorosłe ,bo ten drugi to niepełnosprawny .Ma nowy wybudowany dom i dwa mieszkania wynajmuje .Wiec życie jest ułożone . Czasami za dużo od niego wymagamy ,a one jest raczej proste .
                                        • bguslawko_1 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 27.05.22, 15:19
                                          Niech wróci bo nerwy nie służą niczemu . Kiedyś komuś mówiłem ,choćby mnie zbluzgała ,wyzwała od najgorszych , choćby mnie się wyparła to będę przy tobie zawsze .Bo cię znam .Bo masz serce ze złota .Są chwile ,których się nie zapomina .Sentymentalne marudzenie .😊
                                            • inka.fem Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 27.05.22, 19:54
                                              Nie wiem jakiego rodzaju krzywd w dzieciństwie doznałaś. W sumie każda przemoc może prowadzić do wykształcenia się lękowego czy unikającego stylu przywiązania (zamiast "zdrowych" relacji), ponieważ było zachwiane poczucie bezpieczeństwa. Poza tym osłabiona zdolność radzenia sobie ze stresem i ogólnie problemy emocjonalne, w tym nieumiejętność rozpoznawania własnych odczuć, marzeń, oczekiwań a także uczuć i intencji innych ludzi. Możesz poczytać sobie o tym. Jeśli jest tak źle, że swój obniżony nastrój nazywasz depresją, to sama z depresją sobie nie poradzisz bez specjalisty. Kiedyś będzie ta kropla, która sprawi, że się przeleje np. w okresie przemęczenia, osłabienia.
                                              • pralinka07 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 28.05.22, 06:07
                                                Krzywdy były prozaiczne, chyba. Porównywanie z innymi, gdzie w porównaniu wychodziłam zawsze gorzej, kara to bicie. Gdzies jakas rywalizacja o uczucia między mną, a rodzenstewm. Rodzice często się kłócili. Mama próbowała ulepić mnie na swój wzor. Było myślisz i robisz jsk ja chce to jest ok. Gdzies wyhodowała we mnie strach, że mię poradzę sobie sama. Nie dawała mi wyjść w świat, uważała że jestem za mało ogarnięta by np jechać sama do dużego miasta. Mnie gdzies tam w duchu ciągnęło by poznać inny świat, ale hmmm...wyhodowano we mnie poczucie, że wiele rzeczy nie lubię, są nie dla mnie. Rozrywkowość to wada.
                                            • bguslawko_1 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 28.05.22, 01:23
                                              Czy to nieszanowna mamusia miała wpływ na twoje życie i się teraz tak zadręczasz i tracisz ideały .Weź swemu facetowi wylej wiadro wody na głowę i niech zrozumie że jesteś kobietą i masz swoje potrzeby .To taka terapia wstrząs .Bo tak to wpadniesz w leki psychotropowe i tyle .
                                              • pralinka07 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 28.05.22, 05:58
                                                Boguslawko w tym sęk, że odeszłam od typa przy którym czułam się jak mebel do mojego męża który potrafił zobaczyć we mnie kobietę. Gdzies w naszą sielankę wdarła się proza życia wraz z problemami finansowymi spowodowanymi nie do końca przez nasze czyny. Mąż dużo pracuje i po prostu gdzies brakło sił.
                                                Pracujemy nad poprawą, zmieniliśmy trochę w życiu by się nie mijać ciągle,w drodze do pracy.
                                                Gdzies w tym wszystkim trochę mojej winy bo, miałam marzenie, a on tyrał by je spełnić.
                                                  • bguslawko_1 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 28.05.22, 22:51
                                                    Daję ci słowo bo jestem długo na tych forach i sporo osób po zmianie nicku znam , tak samo oni mnie .Od początku istnienia regionalnych forów ,które zdechły .Większość kobiet jest znudzonych swoimi związkami .Sporo jest po przejściach i rozwodach .Układają sobie nowe życie .To samo jest wśród facetów na tym forum . Więc nie jesteś jedyna i samotny biały żagiel .Ty decydujesz co dla Ciebie jest najlepsze .Dali Ci tu wszyscy różne rady z doświadczenia swojego .Wybór należy do Ciebie .Obudź faceta ,ze siebie zrób boginię i wróci miłość . Posłuchaj słów tej piosenki .youtu.be/hgoSlepPeq8
                                                  • pralinka07 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 30.05.22, 14:15
                                                    Miłość nigdy nie zgasła, my daliśmy się porwać złemu życiu i pozwoliliśmy by to weszło między nas. Na szczęście ocknęlismy się i odbyliśmy bardzo długą rozmowę. Bardzo długa i szczerą, oboje przyznaliśmy, że zbyt dużo dusilismy w sobie. Myślę, że tego było nam potrzeba. Ja dodatkowo zrobię odpowiednie badania bo, być może moje zawirowania wynikają jak ktoś kiedyś wspomniał nie tylko z przeżyć, ale złego poziomu hormonów które ten stan wyolbrzymiają i potęgują.
                                                    Nie znam tu ludzi na forum, ale spodziewam się, że takich jak ja jest na pęczki. Strach zabija w nas wszystko co dobre. Odcinam się od niego na ile to możliwe.
                                                  • bguslawko_1 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 30.05.22, 16:24
                                                    Po co Ci badania hormonalne jak czytam muszą być rozszerzone i cena trochę kosztuje .A drugie libido Ci wcale nie spada , wręcz odwrotnie .Jeśli rozmowa coś z mężem dała i weźmie na klatę ,że jest facetem ,który nie tylko przynosi kasę ,lecz też przyjmuje część obowiązków do domowych i inicjatywę w łóżku .Dużo dobrego życzę bo życie nie bajka .
                                                  • pralinka07 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 31.05.22, 05:59
                                                    Aleś się na tego mojego męża zawziął ;)
                                                    Pozwól, że odpiwiem tu na oba Rwoje wpisy.
                                                    Fakt, mąż miał czas wycofania, stres,przemęczenie. Jednak nie mogę mu zarzucić, że nie ma obowiązków domowych. Owszem ma. Gdzies może faktycznie inicjatywa spadła u niego bo, praktycznie od rana do nocy go nie było, mijaliśmy się między pracami. Depresja jest wynikiem wcześniejszych przeżyć. Gdzies we mnie chyba był strach, że coś się zmienia w złą stronę. Nikt z nas nie jest idealny. Gdzies fantazja mnie na inne wody poniosła. Jednak cały czas go kochałam I kocham.
                                                    Najgorszy moment to ten w którym czułam się jakby on zamieniał się w mojego ex, to być może też miało wpływ.
                                                    Zycie jest krótkie i piękne . Trzeba żyć a nie się martwić.
                                                  • bguslawko_1 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 31.05.22, 09:51
                                                    Jeśli kochasz i jesteś kochana to nie ma problemu .Wystarczy zrobić coś w ustawieniach .Coś mi się ubzdurało z twoim .Rozłąka i częste wyjazdy nie wpływają dobrze na związek .Mój się tak rozleciał ,ale być może coś się zmieni .Racja nie trzeba się przejmować .Uważaj na siebie Ty jesteś najważniejsza w jego życiu .Życzę dużooo dobrego .Trzymaj się .
                                                  • yadaxad Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 31.05.22, 13:46
                                                    Gdyby wystarczało kochać i to rozwiązuje wszelkie problemy i daje porozumienie wzajemnej relacji, to by nie było całej światowej literatury. Uczucie odrzucenia najczęściej nie jest oceniane faktyczne, tylko przez filtr nazbieranych doświadczeń z okresu rozwoju, dojrzewania osobowości. Metody radzenia sobie z nim kształtują się w dzieciństwie i choćby terapia DDA prostuje nabrane mechanizmy i przyjęte role, by móc reagować adekwatnie do sytuacji, a nie budować problemu, którego być nie musi. Nie można nie chcieć się martwić. Jeśli coś martwi, to martwi i spychanie tego sprawia tylko, że wyciśnie się pękających z hukiem balonikiem z innej szczeliny, którą znajdzie. A czym się martwić i jak to rozwiązywać, trzeba się nauczyć, jak ma się szczęście, ma się życiowe doświadczenie, które uczy sprawności relacji. Ale idealnie nigdy nie ma, na własnych błędach, też się trzeba uczyć. Tylko trudno nie popełniać zbyt kosztownych błędów, jeśli wychodzi się ze zbyt błędnych założeń, które zostały pierwotnie wpojone. To czy czymś w sobie zajmiesz się z fachową pomocą, czy poradzisz sobie sama, zależy tylko od ciebie. Jesteś inteligentna, masz zdolność pogłębionej refleksji, absorbowania wiedzy i pozytywne zaangażowanie w swój związek, szczęście stoi przy tobie jak go nie pogonisz
                                                  • pralinka07 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 31.05.22, 14:00
                                                    Dziękuję Yadaxad. Masz rację wszystko wymaga pewnej pracy i wkładu "własnego ". Codzienność i życie w biegu czasem gdzies spycha te problemy w kąt i jest jak.z balonikiem o którym mówisz. Gdzies to rzuciło mnie na dziwny tor.
                                                    Bardzo chce pracować nad sobą. Dla własnego spokoju.
                                                    Kazdy nawrot stanu depresyjnego uczy mnie czegoś. Teraz po 4 dekadach życia musze się wreszcie zmierzyć z faktem, że jestem DDA i rodzina z której wychodzę choć pozornie zwykła była dysfunkcyjna.
                                                  • yadaxad Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 31.05.22, 17:59
                                                    To nie głowa, to wywołane uczucia, na które głowa nie ma recepty. Nic nie wyjaśnia i nie podpowiada zachowania, bo brak jej wiedzy, to z tego, to z tamtego i tak się robi, by poszło dobrze. I prowadzą emocje, by poznać efekt guzem, że nie w tę stronę powinno się iść.
                                                  • pralinka07 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 01.06.22, 07:03
                                                    Obserwuje moje rodzeństwo i każde z nas poszło inaczej, jednak każde z nas ma problemy z radzeniem sobie z emocjami. Tylko ja w sumie ruszyłam po pomoc.
                                                    Pierwsza siostra, choć dobry człowiek, miała i ma w sobie dużo agresywnych uczuć względem świata i rodziny. Późno się z kimś związała, późno wyszła za mąż. Ogólnie była w silnej opozycji. Dziś mówi, że kocha męża, wierzę, ale czasem odnoszę wrażenie że go tresuje. Patrzę na nich i widzę nas w dzieciństwie. Z kolejna zero kontaktu.
                                                    Ja zaś najmłodsza, widząc przemoc stosowaną na nich uczyłam się jak się zachowywać by nie ponieść kary. Była między nami rywalizacja o uczucia matki, która kiedys wyrzuciła z domu siostry i ojca. Kto normalny wyrzuca dziecko z domu?
                                                    Ja łaknęłam towarzystwa i akceptacji innych. Normalnej rodziny.
                                                    Spotkałam kiedys jednego chlopaka, był fajny, lubiany. Zeszliśmy się. Trwało to parę lat. Pochodził z kochającej się rodziny,a ja dążyłam do idealnego związku, słysząc jak ludzie nas podziwiają byłam dumna, choć często samotna się czułam. Wszystkie negatywne uczucia zamiatałam pod dywan. Przecież ma być idealnie. Niszczyłam sama siebie. Na szczęście ten związek to już przeszłość.
                                                  • x4x9x Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 01.06.22, 07:23
                                                    W żadnym związku nie będzie idealnie, ja nie znam takiego. Mój też nie jest idealny i nigdy nie był. Gdy się łączy dwoje ludzi z różnych rodzin, światów, to nieuniknione, że pojawią się zgrzyty. Często trudno jest zbudować dobre relacje, gdy jedna z osób pochodzi z rodziny dysfunkcyjnej. Miałaś trudne dzieciństwo i teraz to do ciebie wraca. Spróbuj się pojednać z siostrą, odnowić relacje. W tobie siedzą te emocje, żale, strach. Myślisz o tym, przejmujesz się tym, a to się przekłada na twoje życie osobiste. Dzieciństwo wpływa na nasze dorosłe życie i z niego wywodzą się wszelkie problemy w dorosłym życiu. Sugeruję rozmowę z psychologiem, lub terapeutą. Wszędzie w Polsce są bezpłatne ośrodki pomocy rodzinie.
                                                  • bguslawko_1 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 01.06.22, 10:07
                                                    Wszystkie odczucia te pozytywne i negatywne wynosimy z domu rodzinnego .Jakie były wtedy relacje ,takie mamy później w dalszym życiu .To udowodnione naukowo.Zły wpływ matki lub ojca .Było już tu przerabiane . Nawet śmierć ojca ,czy matki nie wzbudziło by jakiś skrajnych emocji ,typu żal .Przykre ,ale prawdziwe .
                                                  • ta Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 03.06.22, 19:34
                                                    pralinka07 napisała:

                                                    > Tak dom rodzinny to potrafi dać w kość. Niestety smród ciągnie się całe życie.
                                                    > Ciężko się od tego uwolnić.

                                                    Ciężko na pewno, ale możliwe. Trzeba postawić pierwszy krok, od tego zaczyna się każda podróż.
                                                    Nie tylko twój dom dawał w kość, nie tylko ty zostałaś w ten sposób „ wyróżniona”.

                                                    Jesteś już dawno na swoim, dawno już, od wielu lat ( około 20! to szmat czasu!) możesz stanowić o sobie nie oglądając się na to, że mama…że tato…że siostry…że…że…że… Łatwo jest szukać tego swoistego wytłumaczenia, wskazać palcem - to ona, to on, to układ gwiazd i śliska podłoga, niż samodzielnie żyć na własny rachunek.

                                                    Chcesz pójść do przodu, spróbuj terapii u specjalistów.
                                                    Czego tu możesz się spodziewać, już od dawna wiadomo.
                                                    Chyba, że tylko piszesz i nie czytasz innych z uwagą.
                                                    A szkoda.

                                                  • pralinka07 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 02.06.22, 05:55
                                                    Niestety obecnie przebywam poza Polską. Szukałam polskojęzycznego terapeuty ale nie ma, a w obcym języku nie opowiem tak dokładnie co i jak bo, aż tak biegle nie władam.
                                                    Oboje pochodzimy z rodzin dysfunkcyjnych z tą różnicą, że w mojej była kontrola. Np. Mając 21 lat spóźniając się wieczorem był stres, że będzie afera. Idąc dwa weekendy z rzędu na głupie spotkanie ze znajomymi było gadanie, że tylko to mi w głowie. Mimo miłości matki wszyscy byliśmy więźniami jej zasad. Ona nie towarzyska więc reszta też. Ja miałam przewalone bo, chciała ze mnie zrobić swoją udoskonaloną kopie . Dużo by pisać.
                                                  • ta Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 03.06.22, 19:43
                                                    Obecnie wielu terapeutów prowadzi terapie spotykając się w cztery oczy z klientami via internet.
                                                    W niczym nie ustępuje ten kontakt spotkaniom bezpośrednim. Niektórzy pacjenci chwalą i wolą tę formę spotkania, bo umożliwia wybranie sobie komfortowego miejsca, gdzie czują się bezpiecznie i swobodnie.

                                                    Trochę wysiłku, na prawdę niewiele i znajdziesz tę formę pomocy w j. polskim. Chcesz? No właśnie…
                                                  • ta Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 29.05.22, 09:41
                                                    pralinka07 napisała:

                                                    > Wkradła się rutyna, do obojętnosci daleko. Tak sądzę.

                                                    Jesteś DDA. Wyrosłaś w środowisku, które fundowało ci cyklicznie wysoki poziom stresu i wydzielanie adrenaliny.
                                                    Jesteś psychicznie i fizycznie uzależniona od wysokiego poziomu tego hormonu. Życie ze spokojnym człowiekiem, choć obiektywnie doceniasz jego zalety ( i człowieka i spokojnego życia) wydaje się bez wysokiego poziomu adrenaliny „nudne”. Dlatego szukasz mocniejszych wrazeń.

                                                    Dowiedz się więcej o DDA i zacznij terapię z psychologiem, który ma doświadczenia w pracy z DDA.
                                                    Zacznij tez uprawiać sport, który daje popalić i wymaga rywalizacji.
                                                  • pralinka07 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 30.05.22, 14:19
                                                    Nie lubię za bardzo rywalizować, budzi się wtedy czasem we mnie bestia.
                                                    Sęk w tym, że mój mąż nie jest nudny, został tylko przygnieciony życiem. To on często jest prowodyrem różnych aktywności.
                                                    Co do skoków adrenaliny masz zapewne rację. Czasem czuje jej brak.
                                                    Ostatnio zwiększyłam swoją aktywność fizyczną. Daje mi to poczucie, że mam na coś wpływ.
                                                  • bguslawko_1 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 30.05.22, 23:46
                                                    Rób co uważasz za słuszne .Zycie ucieka. Pełno jakiś nawiedzonych psychoterapeutów ,którym urywa się się wirtualny przekaz od realnego życia . Rady z podręcznika .Mąż niech wykaże inicjatywę .Bo to jest facet ,wojownik , a Ty jesteś kobietą .On ma walczyć o Ciebie .Dlatego Ty masz takie problemy ze sobą . Nie miałem ja takich i moja żona nie była w depresji .Dalej jesteśmy przyjaciółmi i może zawsze na mnie liczyć .
                          • pralinka07 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 26.05.22, 10:38
                            Yadaxad, myślę że masz sporo racji. Muszę pogodzić się na początek sama z sobą. Może stawiać sobie realniejsze cele czy wymagania? Nie uciekać i nie chować się w sobie kiedy nie wychodzi. Dać sobie prawo do błędu. Pochodzę z rodziny gdzie były kłótnie, rywalizację i Bóg raczy wiedzieć co. Dużo frustracji i nienawiści. Marzył mi się normalny dom. Z czasem spotkałam kogoś i chciałam to stworzyć, ale to nie miało szans bo, typ nie ten. Poznałam męża I wiedziałam, że to ten, że życie to nie reklama, że raz lepiej raz gorzej. Kłócimy się, czasem nie wychodzi jak chcemy ale trwamy razem bo, się kochamy, a ja mam jakieś zawirowania ubzdurzenia, że sama nie wiem co. Gdzies chyba pogubiłam się w tym czym jest życie, wyśrubowalam oczekiwania.
                            A charakter paskudny mam. Jestem egoistycznie zapatrzona w swoje smutki i żale, mieszkam nie całkiem tam gdzie bym.chciala co trochę ciągnie mnie w dół. Mąż chciał tu być a we mnie chyba żal jest który go atakuje. Egoistycznie myślę o sobie, moich uczuciach, a nie tym co on czuje kiedy mu wypomnę, że przez niego tu jestem. Kiedy nie doceniam tego ile robi dla mnie i dzieci, zarzyna się, cierpliwie znosi moje nastroje. Staram się go wspierać, nie zawsze wychodzi, staram się byśmy byli team, ale bywam slaba. Chcę to zmienić.
    • niemarudze Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 26.05.22, 08:30
      Masz w sobie ogromny przymus mówienia, że twój mąż i twoje małżeństwo są idealne.

      Myślę, że twoje małżeństwo nie jest tak idealne jak próbujesz sobie wmawiać. Nie ma czegoś takiego jak miłość życia. Miłość życia jest wtedy, gdy obie strony robią wszystko, aby miłość przetrwała do końca życia. A was coś od siebie odsuwa. Jesteście z mężem tak daleko mentalnie od siebie, że szukasz "kochania" w zauroczeniach. Zauroczenia są czymś naturalnym i zazwyczaj nie prowadzą do takich dylematów jak u ciebie, bo szybko mijają, bo są rzadkie, bo można podejść do nich racjonalnie i je wygasić.

      Ja się pokuszę o stwierdzenie, że nie kochasz męża. I być może on też już ciebie nie kocha. I nie ma co siebie obwiniać, że miłość wygasła. Niełatwo, aby ktoś po trudnym dzieciństwie, potrafił stworzyć zdrową relacje. Aby wszedł w związek z kimś, kto nie odzwierciedla rodziców, aby nie zafundował sobie w dorosłości otoczenia wspierającego zaimplementowane w domu rodzinnym niskie poczucie własnej wartości.

      Na początek spójrz krytycznie na swoje małżeństwo. Przestań się obwiniać, że dajesz sygnał do otoczenia: szukam miłości. I przyjrzyj się adoratorom. Zazwyczaj wokół dorosłych z niekochanym wewnętrznym dzieckiem, kręcą się wampiry emocjonalne.
      • pralinka07 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 26.05.22, 10:27
        Niemarudze, moje małżeństwo nie jest idealne. Mamy za sobą wiele trudnych chwil. Jednak wychodziliśmy z nich bo, zależało nam na tym co nas łączy. Teraz też szczerze i boleśnie rozmawiamy.
        Ideałów nie ma. Kiedyś owszem dążyłam do nich i to prawie mnie zniszczyło.
        Miłość jest. Tylko, że ja widzę siebie jako za słabą, a jego może zbyt idealizuje? Potem wpadam w jakiś obronny szał gdzie obwiniam wszystkich siebie, jego.... Nie wiem, może podstawą problemów jest mój egoizm?
          • niemarudze Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 26.05.22, 11:53
            Możesz swój problem opisać na forum emama albo forum życie rodzinne. Dostaniesz więcej odpowiedzi. Nie sądzę, że twoim problemem jest egoizm. Według mnie problemem jest niskie poczucie własnej wartości. Poszukaj filmów na YouTube wpisując frazę: jak podnieść poczucie własnej wartości. Polecam też książkę "6 filarów poczucia własnej wartości". Gdy podniesiesz choć odrobinę swoją wartość na wszystko spojrzysz z innej perspektywy. Na męża też, bo według mnie za bardzo się kajasz, a jego podejście do waszego małżeństwa, podejrzewam, nie odbiega od twojego. Tak się nam czasem wydaje, że to my jesteśmy tym słabym ogniwem, zwłaszcza, gdy nas wychowywano w poczuciu, że jest z nami coś nie tak.
            • pralinka07 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 26.05.22, 12:36
              Możliwe, że kajam się. Choć i ostro walczę. Mąż bardzo mnie motywuje bym walczyła o siebie. Widzi moje kompleksy. Dla niego przeszłość to coś co było, nauczyło i tyle. Dla mnie czasem ciężarem. Oboje jesteśmy złożeni. Oboje źle znosimy krytykę. On jest bardzo opiekuńczy, docenia moją rolę i uspokaja, że nie od razu Rzym zbudowano. Czasem brak mu cierpliwości bo, główny stres i odpowiedzialność spadają na niego by nas utrzymać, może dodam, że pochodzi z rozbitej rodziny, gdzie mógł liczyć tylko na siebie. Trochę takie przetrwaj albo giń.
              • inka.fem Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 26.05.22, 18:47
                Piszesz, że jesteś egoistyczna, zapatrzona w swoje smutki i że chcesz to zmienić. Masz jakiś plan i pomysł na to? To raczej nie jest takie proste. Pierwsze co trzeba zrobić, to zaakceptować siebie, swoje reakcje. Należy też bez zaciemniania obrazu przyznać, co właściwie dzieje się w waszym małżeństwie. Czy zawsze tak reagowałaś, czy może od jakiegoś czasu coś się zmieniło. Jeśli tak, to od jakiego. Przez takie i inne pytania lepiej przebrnąć z psychologiem. Możesz sama szukać, czytać, ale czasami to kolejna ucieczka od rzeczywistości i od działania.
                • pralinka07 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 26.05.22, 19:04
                  To pytania na które ciężko mi odpowiedzieć.
                  Zacząć musze od siebie, odpuścić sobie trochę, dać luzu. Polubić się na dłużej niż chwila.
                  Co się wydarzyło? Może rutyna, stres i brak czasu dla siebie nas trochę oddzieliły, potem przyszło przebudzenie. Na nowo się odkryliśmy i dopiero wtedy dostrzegłam, że tego nam brakowało. Niby gadaliśmy, śmialiśmy się razem to stres zabijał.
                    • yadaxad Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 27.05.22, 13:11
                      Nastroje depresyjne wynikają z niezgody na coś. co jest niezgodne z naszym widzeniem rzeczywistości, a czujemy się wobec tego bezsilni. Depresja to już choroba, z którą rzeczywiście sami, własną chemią, nie możemy sobie poradzić. Lepiej się w nią nastrojami nie wpędzić dopóki mamy siłę coś robić, szukać przyczyn tego co nami kieruje. Masz tę siłę, choćby dlatego, że szukasz odpowiedzi na forum. Masz doświadczenie z psychologami. Psycholog też nie jest wszechwiedzący, by pomógł rozpracować problem musi załapać punkt wyjścia problemu, a ten mu można umiejętnie ściemniać, wcale nie zamierzenie, tylko mając go tak dobrze w sobie obwarowany. A aby grzebać w sobie, trzeba traktować się przyjaźnie, nie "wychowywać" się, taka powinnam być, to taka jestem, bo tego czy tamtego nie akceptuję, więc to nie może być moje. Nic w nas nie jest złe, złe staje się tylko błędne obchodzenie się z tym.
                      • pralinka07 Re: Wybaczcie, musze pomarudzić, znowu 27.05.22, 17:25
                        Ciekawe. Dałaś mi do zastanowienia bo, zyjac w rodzinie lekko dysfunkcyjnej wtedy wytworzyło mi się marzenie idealnej miłości do której bardziej lub mniej świadomie niemal po własnym trupie dążyłam. Będąc dzieckiem krzywdzonym psychicznie nie umiałam krzywidzic zbyt innych, nadmiar empatii. Gdzies to eksplodowało. Nowy partner, nowe życie, i gdzies wracającą dawna ja. Hmmm. No musze przyznać, że Twoje wnioski pobudzają mnie do znalezienia i eliminacji problemu

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka