Dodaj do ulubionych

Mniejsze i większe codzienne radości :)

28.06.22, 19:01
Dzisiaj był Dzień Chleba :)
Zapisuję go w ten uroczysty sposób, bo to dla mnie zawsze jest magiczny czas i czynność dająca szczęście.
Piekę chleb dla siebie i rodziny od kilku lat. Mam swoje wypróbowane proporcje ( na oko ;) ) i ulubione składy, ale zawsze trochę improwizuję ze zmianą dodatków i składu mąk z przewagą razowych i żytnich.
Sa też chlebki z dodatkiem kasz, najróżniejszych ziaren, ziół i owoców.
Zapach świeżo pieczonego chleba w domu jest dla mnie jednym z najpiękniejszych.

Magia, misterium, radość, chwile oddechu w tych strasznie trudnych czasach.
Tak dzisiaj miałam :)
Obserwuj wątek
    • mona.blue Re: Mniejsze i większe codzienne radości :) 29.06.22, 11:25
      Dla mnie codzienna radością jest czytanie książek, szczególnie z zakresu psychologii czy religii, czasem też biografii osób, których życie i osobowość są dla mnie ciekawe.
      Dzień bez książki to dzień stracony, chociaż ostatnio nie mam na czytanie za dużo czasu.
    • jagna-stadna Re: Mniejsze i większe codzienne radości :) 30.06.22, 13:12
      Mnie się podoba Światowy Dzień Chleba w październiku, w sezonie jagodowo- grzybowym w krajach bałtyckich. Litwini i Finowie pieką chleb z grzybami, chalki, bułki grzybowe, chalki, bulki z jagodami, jak patrzyłam na obrazki, to miałam ochotę zjeść wszystko i się tam przeprowadzić, te litewskie były do tego cudnie dekorowane.
      • ta Re: Mniejsze i większe codzienne radości :) 30.06.22, 14:07
        A to nie wiedziałam, że oni tacy grzybiarze. Ciekawam, jakie grzyby zbierają.
        Ludzie zachodu boją się grzybów i nie zbierają ich w naturze.
        Korzystają tylko z grzybów hodowanych, także borowiki hoduje się tam na leśnych farmach.

        Dzisiaj sobie skubię bób czytając forum.
        Taką mam drobną przyjemność zamiast obiadu..
        Jestem fanem bobu i brukselki.
          • ta Re: Mniejsze i większe codzienne radości :) 30.06.22, 15:28
            Siostry w bobie, ahoj!

            Nie wiedziałam, że to takie leśne ludy z tych Bałtów. Można było się przecież domyślać zważywszy warunki przyrodnicze, ale mi umknęło. Nigdy tam nie byłam.

            Zachwyciły mnie prawdziwie trollowe lasy w południowo-wschodniej części Szwecji, z wielkimi drzewiskami, omszałymi głazami i paprociami po nos. No i zakochana jestem po uszy w Norwegii północnej.
            • jagna-stadna Re: Mniejsze i większe codzienne radości :) 30.06.22, 15:48
              W Szwecji i w Norwegii nigdy nie byłam, z krajów północy widziałam Litwę, Danie i Finlandię. Duńczycy sa bardziej zachodni, natomiast Finowi i Litwini to jakby nasi bracia z PRLu. Wilno klimatem przypomina bardzo Wroclaw, super jest i tam tez maja plac, taki jakby Majdan, gdzie sprzedają przeróżne pamiątki i pyszności, pieką np. sękacza na ogniu. W Finlandii byłam raz w życiu pod koniec lat 90, kiedy za dobre wyniki w firmie kilka osób poleciało tam na 10 dniowe wakacje. Super, normalnie rewelacja, taki luksusowy PRLek z socrealizmem w pastelach pozbawionym szarości. I to niezapomniane miasto-kurort Kotka, gdzie jest miedziany pomnik kota, chociaż kotka w jeżyku fińskim oznacza orla. Pieczywo wspominałam, a desery sa tam po prostu obłędne, oni uwielbiają leśne owoce, nie ma co się dziwić, tam takie piękne lasy i tak ich duzo. Alkohol tez maja dobry. Uwielbiam Bałtów, chociaż w Danii tez jest ładnie, mentalność jednak zachodnia.
              • mona.blue Re: Mniejsze i większe codzienne radości :) 30.06.22, 16:58
                Byłam ponad 10 lat temu w Szwecji, a w zasadzie tylko w Sztokholmie. Mieszkaliśmy na takim średnim jachcie, na wodzie, zamienionym na hostel z klimatycznymi drewnianymi wykonczeniami, uwielbiam wodę, więc było super, może trochę mało wygodnie bo w kajucie była piętrowa koja.
                Bylo blisko na piechotę do centrum. To na co najbardziej zwróciłam uwagę to duża liczba rowerów i ścieżek rowerowych. Poza tym dość przyjaźni, spokojni ludzie. Tak na luzie było.
        • jagna-stadna Re: Mniejsze i większe codzienne radości :) 30.06.22, 14:47
          Finowie i Litwini sa jeszcze lepszymi grzybiarzami, niż Polacy. Maja naprawdę grzybowe cuda w kuchni, a pieczywo jest jednym z tych właśnie kulinarnych cudów. Od nich tez wziął się zwyczaj jedzenia boczniaków w Europie, do niedawna Polacy jedli grzyby leśne tylko w sezonie jesiennym, ale na boczniaki nikt nie zwracał uwagi, szkoda, bo sa doskonale. Ludzie zachodu w ogole sa nieco dziwni, oni nie tylko nie jedzą grzybów z lasów czy z parków, oni nawet boja się zjeść czereśnie, czy jabłko z własnej jabłoni, czy dzikiej, bo uważają, ze jadalne sa tylko te owoce, które lezą na sklepowych polkach:) Śmieszne, ale niestety prawdziwe.
          Strączkowe uwielbiam, ale wszystkie oprócz bobu, zawsze latem lubiłam zielony, świeży groszek strączkowy, najlepszy był. Brukselkę tez lubie, szczególnie pieczona, albo zasmażaną, pod piers z kurczaka i sos pieprzowy:)
            • yadaxad Re: Mniejsze i większe codzienne radości :) 30.06.22, 17:23
              Po etapie życia z ogólnonarodowymi maniakami grzybobrania i doszukiwania się tych -niesamowitych- smaków, doszłam do wniosku, że mnie to w zasadzie brzydzi. Wystarczą mi do szczęścia niekiedy pasujące pieczarki, zwłaszcza panierowane, grzyb w barszcz i nawet za kotletami z kani nie tęsknię. Smażone kurki zjadłam jako dziecko (ku przerażeniu) ciotce i już nigdy ten wspaniały smak się nie powtórzył, więc nie sięgam z oczekiwaniem. Lepiej niech siedzą na miejscu i dbają o las.
              • jagna-stadna Re: Mniejsze i większe codzienne radości :) 02.07.22, 12:07
                yadaxad napisał(a):

                > Po etapie życia z ogólnonarodowymi maniakami grzybobrania i doszukiwania się ty
                > ch -niesamowitych- smaków, doszłam do wniosku, że mnie to w zasadzie brzydzi.
                > Wystarczą mi do szczęścia niekiedy pasujące pieczarki, zwłaszcza panierowane, g
                > rzyb w barszcz i nawet za kotletami z kani nie tęsknię. Smażone kurki zjadłam j
                > ako dziecko (ku przerażeniu) ciotce i już nigdy ten wspaniały smak się nie powt
                > órzył, więc nie sięgam z oczekiwaniem. Lepiej niech siedzą na miejscu i dbają o
                > las.

                To spróbuj teraz w sezonie młoda kapustę na gorąco zasmażana z mieszanka boczniaków (ale tych leśnych, nie z hodowli) pod dobrze wypieczona golonkę (i dobrego schłodzonego kielicha). Zadych dodatków boczków, kiełbas, tylko boczniaki i przyprawy. Te wakacje u grzybiarzy pozostawiły niezapomniane wspomnienia tych mniejszych i większych radości. Zupa grzybowa była codziennie w menu zup, nawet była na grzybach różowych, zupa była różowa i wyglądała jak litewski chłodnik, jednak była gorąca. Nie było w niej buraków, tylko grzyby, które dawały koloru, po jej spróbowaniu zakochałam się w grzybiarzach.
                • ta Re: Mniejsze i większe codzienne radości :) 02.07.22, 12:52
                  „Po spróbowaniu zupy grzybowej zakochałam się w grzybiarzach”

                  :)))) fajny pretekst!
                  Gdzie się zdobywa leśne boczniaki? W ekologicznych sklepach? Lasu, kurczę, nie mam.
                  Lubię grzyby, ale zawsze jem z obawą z tyłu głowy. Siedzi i mruczy swoje teksty.
                  • jagna-stadna Re: Mniejsze i większe codzienne radości :) 02.07.22, 13:27
                    ta napisała:

                    > „Po spróbowaniu zupy grzybowej zakochałam się w grzybiarzach”
                    >
                    > :)))) fajny pretekst!
                    > Gdzie się zdobywa leśne boczniaki? W ekologicznych sklepach? Lasu, kurczę, nie
                    > mam.
                    > Lubię grzyby, ale zawsze jem z obawą z tyłu głowy. Siedzi i mruczy swoje teksty.

                    W niektórych warzywniakach można dostać, w marketach tez bywają. Ja żałuje tylko, ze nie ma sklepów ze specjalnościami bałtyckimi, sa rożne, w Lidlu np. można dostać specjały z rożnych krajów, ale nie z bałtyckich, szkoda. Jak bym miała pieniądze, to utworzyłabym taki sklep we Wrocławiu i sprowadzałabym od grzybiarzy ich przeróżne specjały (licencja na alkohol przydałaby się, to sprzedawałoby się najlepiej :). Pamiętam z dzieciństwa, babcia miała sąsiadkę Baltynke, która sprzedawała na targu rożne wypieki bałtyckie, szczególnie litewskie, tez handlowała ubraniami z północy, z Finlandii sprowadzała zimowe ubrania i sprzęty dla dzieci, skiboby były czymś, o czym marzył każdy większy dzieciak:)
                    Kurcze, rozmarzyłam się i ja, ale pora wracać na ziemie.
                    • ta Re: Mniejsze i większe codzienne radości :) 02.07.22, 14:18
                      jagna-stadna napisała:

                      > Kurcze, rozmarzyłam się i ja, ale pora wracać na ziemie.

                      Zaraz, zaraz, stop, jeszcze nie wracaj, nie porzucaj marzeń.
                      Pomyśl nad tym, świetny to plan na założenie biznesu.
                      Człowiek jest najszczęśliwszy, gdy praca to jednocześnie hobby i miłość.
                      Siedzisz w środowisku, znasz temat, pokochałaś grzybiarzy i jest to twoje marzenie.
                      To do przodu!
                      ——
                      I znowu z życia, trochę żyję, to się nazbierało.
                      Kilkanaście lat temu byłam w cudownym miejscu, gdzie osiedlili się równie cudowni ludzie.
                      Wówczas zaczynali prowadzić siedlisko z miejscami noclegowymi.
                      Taki sposób na życie znaleźli po doświadczeniach tułania się po świecie i mieszkania w wielkich miastach.
                      Wspominam do tej pory ich pasję, radość i złapane mocno szczęście.

                      Znalazłam ich niedawno w sieci. Siedlisko rozwinęli, zajęli się pozyskiwaniem olejku lawendowego z plantacji koło domu. Miejsce nadal cudowne, ludzie nadal arcyciekawi i wygląda, że bardzo szczęśliwi.
                      A to wszystko dlatego, że nie porzucili marzeń i byli konsekwentni.
                      Poszukaj: Chata Morgana, masz blisko, odwiedź, pogadaj z nimi.
                      Nawet jeśli porzucisz to marzenie to wrócisz stamtąd naładowana pozytywną energią i wspomnieniami na życie.
                      Takich ludzi życzyłabym sobie spotykać codziennie.
            • jagna-stadna Re: Mniejsze i większe codzienne radości :) 30.06.22, 17:24
              mona.blue napisała:

              > To ja też dziwna jestem :) bo też boję się jeść grzybów z lasu, w zasadzie jem
              > tylko raz do roku u przyjaciół grzybiarzy, bo nie chcę im. robić przykrości, ta
              > k są dumni że swoich zbiorów.

              Samo zbieranie grzybów, to czysta przyjemność, a jak masz przyjaciół grzybiarzy, to czemu się boisz, jedz z nimi na grzyby. Ja sobie nie wyobrażam barszczy, czy kapusty na gorąco bez grzybów suszonych, zawsze zbieram w sezonie, sama susze i nigdy się nie zatrułam:)
              • mona.blue Re: Mniejsze i większe codzienne radości :) 30.06.22, 17:34
                Pewnie dlatego się boję, że kompletnie się na grzybach nie znam, a zaufanie do innych w tym. temacie mam małe. Fakt, że kapusta z grzybami na Wigilię to musi być.
                Co do chodzenia na grzyby to zniechęciłam się w dzieciństiwe jak zabrano mnie na grzyby i żadnego chyba nie znalazłam. Od tej pory zbieranie grzybów. kojarzy mi się z nudziarstwem.
              • ta Re: Mniejsze i większe codzienne radości :) 30.06.22, 19:01
                Kurcze, dziesiątki lat na forach GW, a nie łapię do końca idei drzewka.
                To znaczy nie wiem, jak się wpisać, gdy chcę odpisać kolejnym trzem osobom jednocześnie.
                Tak więc piszę teraz do wszystkich.

                Bardzo miło czyta się wasze wspomnienia o lasach, wycieczkach, grzybach i innych pysznościach.
                Oderwałam się trochę od natłoku zajęć i wyleciałam wyobraźnią na grzybobranie.
                Sama się nie znam na grzybach nic a nic, no może maślaka i kurkę przez siebie znalezioną nie bałabym się zjeść, ale bardzo lubię zbierać z doświadczonymi grzybiarzami.
                Po prostu kocham las i każdy pretekst dobry, by tam się znaleźć.

                O Norwegii może opowiem za jakiś czas, jest surowa i piękna, podobałoby mi się tam żyć.
                Tam słyszałam ciszę, która dzwoni, wysoko, na lodowcu, w białą noc. Niezapomniane.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka