Dodaj do ulubionych

Radzenie sobie ze "złym losem"

02.08.22, 19:54
Zastanawiam się, ale serio, bez zgryźliwości, jak ludzie niewierzący radzą sobie ze "złym losem". Przykładowo dostają złą informację o stanie swojego zdrowia albo zdrowia bliskiej osoby. Albo jak radzą sobie ze śmiercią czy odejściem bliskiej osoby?
Obserwuj wątek
    • bzdurypomowienia Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 20:02
      Jak sobie radzą to widać .Rozgoryczeni bez wizji swojego życia. Ateistyczny świat wygląda dobrze demonstracji swojego ja .Nie wierzę i co mi zrobisz .Nie jestem rygorystycznym katolikiem ,ale wiara czyni cuda w moim przypadku .I tak spotkamy się wszyscy po drugiej stronie lustra .Czy spojrzymy sobie godnie w oczy .Śmie wątpić .
      • e-zybi Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 20:10
        Jak zwykle bredzisz, Twoja wiara to jak serpentyna bieszczadzka, wzloty i upadki, mało czynów...dużo gadki ;-)
    • inka.fem Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 21:48
      Po prostu przyjmuję do wiadomości, że jest tak a nie inaczej. Jeśli mogę wpłynąć na poprawę tej sytuacji, to podejmuję działanie. Ze śmiercią bliskiej osoby rzadko kto radzi sobie dobrze nawet wierzący. Trzeba przełożyć żałobę.
      • inka.fem Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 21:50
        Przepraszam. Miało być: trzeba przeżyć żałobę
      • mona.blue Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 22:05
        Czasem trudno przyjąć rozumem, a co dopiero uczuciami. Ale taki banał często tu się sprawdza- czas leczy ranym
      • snajper55 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 22:06
        inka.fem napisała:

        > Po prostu przyjmuję do wiadomości, że jest tak a nie inaczej. Jeśli mogę wpłyną
        > ć na poprawę tej sytuacji, to podejmuję działanie. Ze śmiercią bliskiej osoby r
        > zadko kto radzi sobie dobrze nawet wierzący. Trzeba przełożyć żałobę.

        Czyż katolik nie powinien się cieszyć, że bliski odszedł do domu ukochanego ojca i nie jest już narażony na cierpienia na tym okrutnym świecie?

        S.
        • mona.blue Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 22:09
          Z jednej strony tak, ale katolik też ma uczucia przywiązania i żalu.
        • mona.blue Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 22:10
          Jezus też zapłakał nad grobem Łazarza.
          • snajper55 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 22:16
            mona.blue napisała:

            > Jezus też zapłakał nad grobem Łazarza.

            W mitologii chrześcijańskiej jest pełno takich sprzeczności. Najpierw Jezus zachwala warunki "po tamtej stronie" i opowiada o przygotowanych pokojach, a potem płacze, że ktoś tam poszedł. To może wskazywać, że te przygotowane pokoje i inne frukta to takie tanie mieszkania Morawieckiego i samochody elektryczne. :)

            S.
            • mona.blue Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 22:19
              Zapłakał, bo miał ludzkie uczucia przywiązania, nie tylko Boska świadomość życia wiecznego.
              • snajper55 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 23:03
                mona.blue napisała:

                > Zapłakał, bo miał ludzkie uczucia przywiązania, nie tylko Boska świadomość życi
                > a wiecznego.

                To chrześcijanie nie mają świadomości życia wiecznego? Zadziwiające.

                S.
        • bzdurypomowienia Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 22:25
          snajper55 napisał:

          > inka.fem napisała:
          >
          > > Po prostu przyjmuję do wiadomości, że jest tak a nie inaczej. Jeśli mogę
          > wpłyną
          > > ć na poprawę tej sytuacji, to podejmuję działanie. Ze śmiercią bliskiej o
          > soby r
          > > zadko kto radzi sobie dobrze nawet wierzący. Trzeba przełożyć żałobę.
          >
          > Czyż katolik nie powinien się cieszyć, że bliski odszedł do domu ukochanego ojc
          > a i nie jest już narażony na cierpienia na tym okrutnym świecie?
          >
          > S.
          Powiedz to temu chłopakowi co zawodowy kierowca z wojska zamordował mu siostrę .Przywiózł ją do Częstochowy i w poniedziałek był pogrzeb. Trzeba było widzieć twarze tych ludzi .
      • bzdurypomowienia Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 22:17
        inka.fem napisała:

        > Po prostu przyjmuję do wiadomości, że jest tak a nie inaczej. Jeśli mogę wpłyną
        > ć na poprawę tej sytuacji, to podejmuję działanie. Ze śmiercią bliskiej osoby r
        > zadko kto radzi sobie dobrze nawet wierzący. Trzeba przełożyć żałobę.
        Myślę że było by łatwiej jak ktoś wierzy .
    • snajper55 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 22:04
      mona.blue napisała:

      > Zastanawiam się, ale serio, bez zgryźliwości, jak ludzie niewierzący radzą sobi
      > e ze "złym losem". Przykładowo dostają złą informację o stanie swojego zdrowia
      > albo zdrowia bliskiej osoby. Albo jak radzą sobie ze śmiercią czy odejściem bli
      > skiej osoby?

      Informacja o złym stanie zdrowia? Osoba niewierząca idzie do lekarza i stara się swoje zdrowie polepszyć lub spowolnić jego pogarszanie się. A co robi osoba wierząca? Idzie do kościoła modlić się o zdrowie? :)

      S.
      • mona.blue Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 22:07
        Robi jedno i drugie, co pomaga mieć nadzieję, że przejdzie przez źle doświadczenia razem z Bogiem, że On doda jej sił.
        • snajper55 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 22:13
          mona.blue napisała:

          > Robi jedno i drugie, co pomaga mieć nadzieję, że przejdzie przez źle doświadcz
          > enia razem z Bogiem, że On doda jej sił.

          Ja wolę przechodzić przez złe doświadczenia razem z lekarzami i bliskimi. Oni mogą mi pomóc i dodać sił, a wymyślone istoty - nie. Dlatego nie proszę o pomoc krasnoludki, bogów ani jednorożce.

          S.
          • mona.blue Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 22:20
            Trochę nudne już te Twoje krasnoludki.
            • snajper55 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 22:29
              mona.blue napisała:

              > Trochę nudne już te Twoje krasnoludki.

              Są tak samo nudne jak bogowie, wampiry czy inne stwory. No reptilianie są dość nowym pomysłem, ale też już się trochę opatrzyli.

              S.
            • bzdurypomowienia Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 23:26
              mona.blue napisała:

              > Trochę nudne już te Twoje krasnoludki.
              Krasnoludki to ulubiona historia .Tylko to żaden argument. Bardziej karzełki to zanieczyszczają mleko. Ech łza się w oku kręci dawna religia. Zawsze ktoś musi coś schrzanić by było źle.
          • mona.blue Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 22:22
            Lekarz ma ograniczone możliwości. Bliscy często są równie przestraszeni. Jedynie Bóg jest tym, który może realnie pomoc.
            • snajper55 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 22:27
              mona.blue napisała:

              > Lekarz ma ograniczone możliwości. Bliscy często są równie przestraszeni. Jedyni
              > e Bóg jest tym, który może realnie pomoc.

              Żaden bóg ani Supermen nie może pomóc, ponieważ to są postacie wymyślone przez ludzi.

              S.
        • bzdurypomowienia Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 22:21
          mona.blue napisała:

          > Robi jedno i drugie, co pomaga mieć nadzieję, że przejdzie przez źle doświadcz
          > enia razem z Bogiem, że On doda jej sił.
          Ciężko przekonać kogoś do swojej racji .I nie tacy się meldowali na Jasnej Górze przed obrazem .
      • bzdurypomowienia Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 22:19
        snajper55 napisał:

        > mona.blue napisała:
        >
        > > Zastanawiam się, ale serio, bez zgryźliwości, jak ludzie niewierzący radz
        > ą sobi
        > > e ze "złym losem". Przykładowo dostają złą informację o stanie swojego zd
        > rowia
        > > albo zdrowia bliskiej osoby. Albo jak radzą sobie ze śmiercią czy odejści
        > em bli
        > > skiej osoby?
        >
        > Informacja o złym stanie zdrowia? Osoba niewierząca idzie do lekarza i stara si
        > ę swoje zdrowie polepszyć lub spowolnić jego pogarszanie się. A co robi osoba w
        > ierząca? Idzie do kościoła modlić się o zdrowie? :)
        >
        > S.
        Jeśli nie ma już ratunku to zostaje modlitwa . A co zostaje niewierzącemu ? Pustka .
        • inka.fem Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 22:34
          Nie mówię, że modlitwa jest czymś złym. Może poprzez kontemplację niektórzy ludzie znajdują rozwiązania swoich problemów. Ja wolę pomyśleć w innych okolicznościach. A jeśli nie ma ratunku, to trzeba przyjąć prawdę i się z nią zmierzyć. Gdyby bóg wszystkich wysłuchiwał, to by nie było wojen, przemocy, śmierci itd.
          • snajper55 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 22:36
            inka.fem napisała:

            > Nie mówię, że modlitwa jest czymś złym. Może poprzez kontemplację niektórzy lud
            > zie znajdują rozwiązania swoich problemów. Ja wolę pomyśleć w innych okolicznoś
            > ciach. A jeśli nie ma ratunku, to trzeba przyjąć prawdę i się z nią zmierzyć. G
            > dyby bóg wszystkich wysłuchiwał, to by nie było wojen, przemocy, śmierci itd.

            No i nie byłoby krów u sąsiada. :D Obawiam się że niczego by nie było i nikogo, gdyby wszystkie modlitwy się spełniały. :D

            S.
            • inka.fem Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 22:46
              To mi przypomina film Bruce Wszechmocny z J.Carreyem
              • snajper55 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 23:06
                inka.fem napisała:

                > To mi przypomina film Bruce Wszechmocny z J.Carreyem

                Albo modlitwę z Dnia świra. Na szczęście nasze życzenia, złe czy dobre, nie mają żadnej mocy sprawczej. Choć nawet niewierzący czasem rzuci "A żeby cię..." :D

                S.
              • bzdurypomowienia Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 23:22
                inka.fem napisała:

                > To mi przypomina film Bruce Wszechmocny z J.Carreyem
                Świat stworzyli kosmici i te wszystkie cuda świata i miliony stworzeń przenieśli na swoich cudownych maszynach .Fajne porównanie .
                • inka.fem Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 23:38
                  Obawiam się, że nie zrozumiałeś mojego porównania. Nic o kosmitach w tym filmie nie było.
                  • bzdurypomowienia Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 23:52
                    inka.fem napisała:

                    > Obawiam się, że nie zrozumiałeś mojego porównania. Nic o kosmitach w tym filmie
                    > nie było.
                    Zrozumiałem. Wedle badań ziemia już była ,gdy Bóg rozdzielał ziemię i niebo i wszystkie stworzenia .
        • adam.eu Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 04.08.22, 08:18
          bzdurypomowienia napisał:


          > Jeśli nie ma już ratunku to zostaje modlitwa . A co zostaje niewierzącemu ? Pus
          > tka .

          I jeszcze jedno. Ja katolik nagrzeszy, to się wyspowiada i oczyści swoje sumienie.
          A co ma zrobić niewierzący? Biedny ma mniejsze pole do grzechu, jeżeli chce żyć zgodnie ze swoim sumieniem.
          • mona.blue Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 09:45
            Zapomniałeś, że jednym z warunków spowiedzi jest postanowienie poprawy i zadoscuczynienie bliźniemu.
            • mona.blue Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 09:46
              A biedny niewierzący to czasami - hulaj duszo, piekła nie ma.
              • yadaxad Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 09:52
                Najlepiej to kler udowadnia, że się boga nie boi.
                • mona.blue Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 10:24
                  Pod kler podciągasz wszystkich duchownych, a jest cała masa porządnych księży, zakonników i zakonnic.
                  • hana2 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 10:37
                    Nie wierzę Mona w te masy porządnych. Podejrzewam, że są to pojedyncze sztuki, a reszta dobrze się kamufluje. Nie byłoby tyle krzywd, gdyby to była kwestia tylko kilku czarnych owiec.
                    • mona.blue Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 10:41
                      Ja ogólnie jestem bardzo krytyczna wobec księży, biskupów. Ale bardziej mi chodzi o sposób w jaki nauczają, jaki mają charakter i na ile są nawroceni.
                      Co do krzywd to sądzę jednak, że jest to niewielki procent.
                    • yadaxad Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 10:52
                      Te masy porządnych z przymkniętymi oczami. Nie każdy sseman był z natury zbrodniarzem.
              • ta Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 10:07
                mona.blue napisała:

                > A biedny niewierzący to czasami - hulaj duszo, piekła nie ma.

                Moni :) A „ biedny wierzący” - hulaj duszo, wyspowiadam się i znów będę lelija czysta cała na biało…
                I tak od występku do występku.

                Dlaczego napisałaś „ biedny niewierzący”? Biedny bo?
                Bo nie posiada wiary? On jej nie potrzebuje i nie odczuwa braku. Ma inne „ bogactwa” :)
                ——

                FPsych nie do końca jest miejscem na spory ideologiczne i światopoglądowe, które bardzo mocno polaryzują środowiska. Potrzebne nam tutaj zawieruchy? Mało ich było?

                Są fora tematyczne.
                O religii i wierze można dyskutować na FReligia, do woli wywodzić swoje racje i dyskutować o religii i wierze z ludźmi doskonale merytorycznie przygotowanymi, znającymi biblię na wyrywki, historię chrześcijaństwa i innych religii. Tyle, że to dużo trudniejsze, niż tutaj. Daje się zauważyć, obserwując tam dyskusje, że ateiści są tam merytorycznie lepiej do dyskusji przygotowani bo mają zdecydowanie większą wiedzę.



                • yadaxad Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 10:15
                  Tu nie chodzi o spór o wiarę, tylko o fałszowanie psychologicznych przyczyn bycia -dobrym, czy -złym. Etyczne, czy nie zachowanie, z przynależnością do wiary, jak historia pokazuje nie wiele ma wspólnego.
                  • yadaxad Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 10:20
                    W końcu wierzącym już Jezus mówił, że relacja z bogiem to sprawa indywidualna, nie światowa. Posyłał do domu, za zamkniętymi drzwiami, czy kazał wystawiać na podziw?
                  • hana2 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 10:47
                    Monoteizm, politeizm czy wiara w naturalny porządek, do którego ludzkość powinna dążyć (jak komunizm, nacjonalizm) to są wszysto religie. Każda wyznaje inna siłę. Krzywda się robi, gdy chce się siłą narzucać swoje prawdy objawione. Traktowanie Afrykańczykow jest powiązane z nacjonalizmem, za są lepsze rasy i gorsze. Lepsza genetyka i gorsza. Żeby krzywdzić trzeba najpierw odczłowieczyc, aby dać sobie przyzwolenie. To samo robi Hitler wobec Żydów przed IIWS. To samo słyszeliśmy o imigrantach.
                    • hana2 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 10:59
                      Historia jest pełna okrucieństw po prostu. Taki jest człowiek. A może był? Może z biegiem historii robi się mniej okrutny?
                      • yadaxad Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 11:08
                        Oczywiście. Ogrom zbrodni istnieje też dlatego, że je dostrzegamy. Przez wieki to co teraz wywołuje dreszcze, było naturalnym sposobem życia.
                        • yadaxad Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 11:14
                          I trzeba zauważyć, że chrześcijaństwo ma w tym mały udział. Raczej jego obecny kryzys wynika z bojkotowania rozwoju "ateistycznej" wiedzy socjologicznie-psychologicznej o -mechanizmach- i przyczynach kierujących zachowaniem indywidualnym, czy grupowym.
                          • yadaxad Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 11:18
                            Nie oznacza to, że kościół nie posiada wiedzy jak manipulować psychiką wierzących, walczył z wyjaśnianiem, by "wola boża" nie traciła swojego nimbu.
                      • snajper55 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 20:57
                        hana2 napisała:

                        > Historia jest pełna okrucieństw po prostu. Taki jest człowiek. A może był? Może
                        > z biegiem historii robi się mniej okrutny?

                        Z biegiem czasu przestepcy są coraz skuteczniej wyłapywani i karani. Strach przed karą trochę nas hamuje. Jednak gdy prawo przestaje obowiązywać możemy podziwiać niczym nie skrępowaną ludzką naturę. Na przykład w Jedwabnem czy dziś, w Ukrainie.

                        S.
                • mona.blue Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 10:22
                  Zgadzam się, takie dyskusje to na Forum Religia, dlatego niechętnie tu odpowiadam.
                • mona.blue Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 10:27
                  ta napisała:

                  > mona.blue napisała:

                  >
                  > Moni :) A „ biedny wierzący” - hulaj duszo, wyspowiadam się i znów będę lelija
                  > czysta cała na biało…
                  > I tak od występku do występku.

                  Nie tak do końca, bo zostają konsekwencje grzechu, które trzeba odpokutowac. Poza tym trzeba zrobić szczere postanowienie poprawy, zadośćuczynić Bogu i bliźniemu.
                  >
                  > Dlaczego napisałaś „ biedny niewierzący”? Biedny bo?
                  > Bo nie posiada wiary? On jej nie potrzebuje i nie odczuwa braku. Ma inne „ boga
                  > ctwa” :)
                  > ——

                  Biedny niewierzący to tak sarkastycznie, w znaczeniu takie niewiniątko ;)


                  >
                  >
    • trust21 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 22:28
      mona.blue napisała:

      > Zastanawiam się, ale serio, bez zgryźliwości, jak ludzie niewierzący radzą sobi
      > e ze "złym losem". Przykładowo dostają złą informację o stanie swojego zdrowia
      > albo zdrowia bliskiej osoby. Albo jak radzą sobie ze śmiercią czy odejściem bli
      > skiej osoby?


      1.Normalnie sobie radzą. Zamiast się modlić idą do lekarza. Jeszcze nikt zdrowia sobie nie wymodlił.

      2. Śmierć jest częścią życia. Ateiści są inteligentnymi i racjonalnymi ludźmi i potrafią sobie z tym poradzić.
      • bzdurypomowienia Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 23:13
        Jasne ,a katolicy be .Były już takie udokumentowane cuda o wymodleniu zdrowia .Łatwiej jest w grupie wierzących porozmawiać o tym i z Bogiem, gdy nie ma ratunku .Ateiści idą do nieba, tylko dlaczego wszystko negują.,a wierzący nie. To jest dziwne.
        • trust21 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 23:31
          bzdurypomowienia napisał:

          > Jasne ,a katolicy be .Były już takie udokumentowane cuda o wymodleniu zdrowia .
          > Łatwiej jest w grupie wierzących porozmawiać o tym i z Bogiem, gdy nie ma ratun
          > ku .Ateiści idą do nieba, tylko dlaczego wszystko negują.,a wierzący nie. To je
          > st dziwne.


          Mam nadziejevze jesteś konsekwentny i nie chodzisz do lekarzy.
          • inka.fem Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 23:41
            «Mam nadziejevze jesteś konsekwentny i nie chodzisz do lekarzy.»

            Znam autentyczny przypadek, że osoba mocno wierząca poszła na pielgrzymkę zamiast do lekarza. Okazała się w końcu, że z boleriozą.
            • bzdurypomowienia Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 23:56
              inka.fem napisała:

              > «Mam nadziejevze jesteś konsekwentny i nie chodzisz do lekarzy.»
              >
              > Znam autentyczny przypadek, że osoba mocno wierząca poszła na pielgrzymkę zamia
              > st do lekarza. Okazała się w końcu, że z boleriozą.
              Właśnie jutro idę .Mam wizytę na 15 i robię kompleksowe badania .I zapisałem się na następną dawkę szczepień . Byłem dzisiaj na przejażdżce i rano to forum było spokojnie.Wpisała się Danusia i powstał ogień .
              • trust21 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 03.08.22, 00:05
                bzdurypomowienia napisał:


                > Właśnie jutro idę .Mam wizytę na 15 i robię kompleksowe badania .I zapisałem si
                > ę na następną dawkę szczepień . Byłem dzisiaj na przejażdżce i rano to forum by
                > ło spokojnie.


                .Ale po co ci szczepienia. Przecież modlić się wystarczy.
            • snajper55 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 03.08.22, 00:01
              inka.fem napisała:

              > «Mam nadziejevze jesteś konsekwentny i nie chodzisz do lekarzy.»
              >
              > Znam autentyczny przypadek, że osoba mocno wierząca poszła na pielgrzymkę zamia
              > st do lekarza. Okazała się w końcu, że z boleriozą.

              To kolejna ciemna strona wiary w twory ludzkiej fantazji. I nie mam na myśli tylko religii, ale też te wszystkie biorezonanse, homeopatie czy pocieranie jajkami.

              S.
          • bzdurypomowienia Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 03.08.22, 00:01
            trust21 napisał(a):

            > bzdurypomowienia napisał:
            >
            > > Jasne ,a katolicy be .Były już takie udokumentowane cuda o wymodleniu zdr
            > owia .
            > > Łatwiej jest w grupie wierzących porozmawiać o tym i z Bogiem, gdy nie ma
            > ratun
            > > ku .Ateiści idą do nieba, tylko dlaczego wszystko negują.,a wierzący nie.
            > To je
            > > st dziwne.
            >
            >
            > Mam nadziejevze jesteś konsekwentny i nie chodzisz do lekarzy.
            Jak niżej .Bądź konsekwentny i spytaj się jutro na pewnym forum dlaczego ta pani wszystko o mnie wie .Pisze notatki na mój temat. Zawsze jak jest rozmowa o mnie to się tam pojawia. Bądź konsekwentny i się spytaj dlaczego to robi jak już założyłeś wątek .A ja poproszę Danusię by tam też była. Taka ciekawostka Trust.
        • adam.eu Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 04.08.22, 07:42
          bzdurypomowienia napisał:

          > Jasne ,a katolicy be .Były już takie udokumentowane cuda o wymodleniu zdrowia .
          ..................................

          Cudowne wyzdrowienia zdarzają się, podobno statystyka mówi, że to nie zależy od religii danego człowieka.
          Osobiście to wydaje mi się, że większy wpływ, aczkolwiek nie decydujący, ma wpływ nastawienie danego człowieka do życia, do cierpienia.
    • hana2 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 22:58
      Jako niewierząca od wierzącej różnię się tym, że nie mam kogo obwiniać o złe rzeczy, które mi się przytrafiają. One się przytrafiają i już. Przypadki chodzą po ludziach, czy się gorliwie modlą czy też nie.

      Mnie sił dodaje świadomość, że są ludzie w gorszej sytuacji, a wstają wcześnie rano i biorą na klatę to, co im los dał. A do tego znajdują czas na realizację swoich ludzkich marzeń. Znam takich ludzi.

      Siły zabiera mi stres. Stres powoduje, że sobie nie radzę. A na stres dobra jest medytacja, wyciszanie, mikroelementy w warzywach.

      Chciałbym, aby moje dzieci żyły w lepszym świecie, co mnie motywuje, aby tworzyć go dziś nie poprzez energię frustracji, złości, że jest nie tak jakbym chciała, ale z energią budowania i radzenia sobie z przeciwnościami.

      Nie mam potrzeby wyjaśniać tego, co się stanie ze mną po śmierci. Bardziej mnie interesuje w jakim kierunku będzie ewoluowała ludzkość. Czy to będzie kierunek dający dobre życie każdemu człowiekowi.

      • snajper55 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 23:13
        hana2 napisała:

        > Jako niewierząca od wierzącej różnię się tym, że nie mam kogo obwiniać o złe r
        > zeczy, które mi się przytrafiają. One się przytrafiają i już. Przypadki chodzą
        > po ludziach, czy się gorliwie modlą czy też nie.

        Różnic jest więcej. Ty żyjesz z bagażem złych uczynków i gryzie Cię sumienie, wierzący wyspowiada się odbębni zdrowaśki i czysty niczym lelija może znów robić co mu do łba przyjdzie.

        Ty nie możesz powiedzieć "Takiego mnie panie boże stworzyłeś, takiego mnie masz". Wiesz, że to Ty odpowiadasz za to, kim jesteś. To Ty ponosisz za to odpowiedzialność.

        > Nie mam potrzeby wyjaśniać tego, co się stanie ze mną po śmierci. Bardziej mnie
        > interesuje w jakim kierunku będzie ewoluowała ludzkość. Czy to będzie kierunek
        > dający dobre życie każdemu człowiekowi.

        Noooo... Kierunek w jakim idziemy jest niestety dość jasno określony. :/

        S.
        • hana2 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 23:25
          Polecam "Sapiens. Od zwierząt do bogów"
          Harari Yuval Noah
          • snajper55 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 23:31
            hana2 napisała:

            > Polecam "Sapiens. Od zwierząt do bogów"
            > Harari Yuval Noah

            Znam i bardzo trafnie jest tam pokazana rola religii, jako więzi tworzącej klan - "jesteśmy chrześcijanami" było tym wspólnym mianownikiem. Zwykle ta ważna rola religii jest pomijana. Ale za to pominięta jest rola kościoła jako organizacji wykorzystującej religię do własnych, organizacyjnych celów, do zdobycia władzy, rola władców wykorzystujących chrześcijaństwo do trzymania ludu w posłuszeństwie, w oczekiwaniu na dobrobyt i sprawiedliwość po śmierci.

            S.
      • bzdurypomowienia Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 02.08.22, 23:18
        Każdy niech robi co chce i niech wierzy lub nie wierzy .Odrobina szacunku należy się każdemu .I to nie katolicy obrzydzają niewiarę ateistom. Tylko odwrotnie.
        • yadaxad Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 03.08.22, 12:09
          Oczywiście spalenie na stosie za ateizm nie jest jego obrzydzaniem (30.03.1689 Kazimierz Łyszczyński).
    • afq Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 03.08.22, 15:51
      prawdę mówiąc mona, myślę że niewierzący radzą sobie tak samo jak wierzący
      bo czy w takie zdarzenia i ich skutki w nas, wmieszamy Boga czy nie
      to i tak, to co w nas, zadzieje się zupełnie tak samo
      • yadaxad Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 03.08.22, 16:07
        Jaki sens ma ocenianie losu? Ten nigdy nie jest blisko nas. Oceniamy siebie i siebie odnajdujemy tworząc siebie, bez względu na tsunami, czy wybuch wulkanu, który naszego losu nie widzi.
        • afq Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 03.08.22, 16:11
          tak, to prawda
      • mona.blue Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 03.08.22, 16:47
        afq napisał:

        > prawdę mówiąc mona, myślę że niewierzący radzą sobie tak samo jak wierzący
        > bo czy w takie zdarzenia i ich skutki w nas, wmieszamy Boga czy nie
        > to i tak, to co w nas, zadzieje się zupełnie tak samo
        >
        A mi się wydaje, że jednak wierzący mają łatwiej, że właśnie co innego w nich się zadzieje.
        Większa akceptacja zdarzeń, bo to wola Boża, wieksza nadzieja i sens nadawany nawet cierpieniu.
        • afq Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 03.08.22, 16:57
          mona.blue napisała:


          > Większa akceptacja zdarzeń, bo to wola Boża, wieksza nadzieja i sens nadawany n
          > awet cierpieniu.

          dla kogoś niewierzącego wszystko może być zwykłe, naturalne
          nawet czyjeś odejście z tego świata
          tęsknota jest taka sama myślę
          ale sam fakt? życie kończy się śmiercią

          nie generalizowałbym
          • yadaxad Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 03.08.22, 18:10
            No moment, nie złorzeczenie cierpieniu, które na nas spadło, nawet w chrześcijanizmie nie oznacza nie robienia "swojego" i akceptacji zła.
            • mona.blue Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 03.08.22, 18:42
              Robić swoje, ale ufać Bogu. I nie chodzi o akceptacje zła tylko losu, jaki Bóg wyznaczył czy dopuścił.
            • snajper55 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 03.08.22, 20:39
              yadaxad napisał(a):

              > No moment, nie złorzeczenie cierpieniu, które na nas spadło, nawet w chrześcija
              > nizmie nie oznacza nie robienia "swojego" i akceptacji zła.

              Czy palenie niewiernego na stosie nie jest w oczach wierzącego dobrem? Przecież umożliwia mu zbawienie, które jest najważniejsze.

              S.
              • yadaxad Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 04.08.22, 12:23
                W przykazaniach, nie ma przykazania zabijaj. Oczywiście praktycznie to i tak ktoś twierdził, że bóg go oświecił - zabijaj, ale jest -nie zabijaj- z pierwszej ręki. Jezus jako wysłannik miłosierdzia też tak jakoś raz kazał wybaczać nieskończenie, bo oznaczało te 77em razy wybacz, a za chwilę był mściwy. Ale chrześcijanin miał się starać o swoje zbawienie, nawet cierpiąc, nie zadawać cierpienie starając o cudze zbawienie. Katolik bardziej chce być katolikiem, niż chrześcijaninem.
        • inka.fem Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 03.08.22, 17:07
          "wieksza nadzieja"

          To, nie większe potem rozczarowanie?
          • mona.blue Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 03.08.22, 18:44
            inka.fem napisała:

            > "wieksza nadzieja"
            >
            > To, nie większe potem rozczarowanie?

            Kiedy potem? Jak nie będzie dobrze?
            To nie nadzieja, że np. Bóg zawsze uleczy czy uchroni przed złem, tylko że będzie z nami w tym doświadczeniu i pozwoli je przeżyć razem z nim, da pokój z czasem.
            • inka.fem Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 03.08.22, 19:41
              Nie pomyślałam o tym, że chodzi o obecność boga w przeżywaniu. Skojarzyłam z moim rozczarowaniem. Gdy byłam dzieckiem, mój kuzyn zachorował na białaczkę. Rodzice kazali mi się modlić o jego zdrowie. Zrobiłam więcej. Wymyśliłam różne wyrzeczenia dla siebie, wierzyłam, że to pomoże. Niestety zmarł. Moje rozczarowanie było ogromne.
        • snajper55 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 03.08.22, 20:35
          mona.blue napisała:

          > Większa akceptacja zdarzeń, bo to wola Boża, wieksza nadzieja i sens nadawany n
          > awet cierpieniu.

          Ten medal ma dwie strony. Ta druga strona to większą akceptacja zbrodni, bo to wola boża (a wierzący jest mieczem boga wypełniającym tę wolę). To sens nadawany cierpieniu innych (cierpienia palonych na stosach otwierały I'm drogę do zbawienia).

          S.
          • mona.blue Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 04.08.22, 12:54
            Może kiedyś tak było, teraz już nie.
            Ale największych zbrodni w historii dokonywali ateiści.
            • inka.fem Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 04.08.22, 13:10
              Mona. Od początku istnienia chrześcijaństwa: prześladowanie pogan (zagłada Prusów), prześladowanie heretyków, wyprawy krzyżowe, święta inkwizycja,wojny religijne itd.

              Nie oczekuję od Ciebie wyjaśnień, ale to są fakty. To wszystko kłoci się z dogmatami chrześcijaństwa.
            • hana2 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 04.08.22, 13:10
              Największych zbrodni dokonują fanatycy. Czy z bogiem czy bez boga na ustach. Fanatyzm, podziały, poczucie wyższości, szczucie na inność to wszystko prowadzi do krzywd.
              • yadaxad Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 04.08.22, 15:34
                Czy król Belgów był fanatykiem? Miał tylko poczucie wyższości.
                • hana2 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 04.08.22, 16:03
                  O kur wa
                  Trafiłam na jedno zdjęcie zrobione w Kongo w 1904. Ludzie to bestie
                  • inka.fem Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 04.08.22, 16:08
                    Obcięte dłonie u dzieci?
                    • hana2 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 04.08.22, 16:10
                      Jednego dziecka. Ojciec patrzy.
                      • inka.fem Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 04.08.22, 16:27
                        Okropne. Odcięte ręce jako kara.
                        • inka.fem Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 04.08.22, 21:48
                          Po tych zdjęciach z Kongo, doceniłam bardziej swoją codzienność: leżak w ogrodzie, śmiech dzieci, czworonożny złodziejaszek jabłek...
                          Pomyślałam przekornie o tytule tego wątku. Jak mierzą się ludzie z dobrym losem. Czy potrafią docenić to, co mają. Myślę, że te dobre chwile giną w codzienności, a zatrzymujemy się dłużej przy tych ciężkich.
                          Dzisiaj patrząc na zachodzące słońce, pomyślałam, że jestem w odpowiednim miejscu i czasie i niczego już nie muszę zmieniać. Jest dobrze tak, jak jest.
                          • hana2 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 04.08.22, 22:11
                            Ja w takich momentach, gdy widzę takie zdjęcia, myślę: czym sobie zasłużyłam, że żyję w 21 wieku i że żyję w Europie.

                            Mogę jedynie się pocieszać, że obecna Afryka jest odrobinę dalej niż ta 19 wieczna. W tych nawet najbiedniejszych państwach jest taki minimalny płomień, który za jakiś czas może przynieść godne warunki do życia.

                            Czytam pewną książkę, gdzie autor pisze tak:
                            "Nie ma absolutnie żadnego dowodu na to, że z biegiem historii nieuchronnie rośnie pomyślność ludzkości. Nie ma dowodu na to, że kultury sprzyjające dobru człowieka nieuchronnie odnoszą sukces i rozprzestrzeniają się, podczas gdy kultury w mniejszym stopniu sprzyjające człowiekowi zanikają."

                            Pozwolę się z tym nie zgodzić.
                            • snajper55 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 04.08.22, 23:12
                              hana2 napisała:

                              > Czytam pewną książkę, gdzie autor pisze tak:
                              > "Nie ma absolutnie żadnego dowodu na to, że z biegiem historii nieuchronnie roś
                              > nie pomyślność ludzkości. Nie ma dowodu na to, że kultury sprzyjające dobru czł
                              > owieka nieuchronnie odnoszą sukces i rozprzestrzeniają się, podczas gdy kultury
                              > w mniejszym stopniu sprzyjające człowiekowi zanikają."
                              >
                              > Pozwolę się z tym nie zgodzić.

                              Czyli znasz dowód, że z biegiem historii nieuchronnie rośnie pomyślność ludzkości?

                              I piszesz to w czasie katastrofy klimatycznej? Piszesz to gdy liczba ludzi na Ziemi rośnie w tempie wykładniczym? Piszesz to gdy dyktatury zaczynają być dla ludzi bardziej atrakcyjne niż demokracja?

                              Dawaj ten dowód. :)

                              S.
                              • hana2 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 22:15
                                "Czyli znasz dowód, że z biegiem historii nieuchronnie rośnie pomyślność ludzkości?"

                                Prawa człowieka
                                Prawa wyborcze kobiet
                                Ochrona dzieci
                                Prawo międzynarodowe, które nazywa po imieniu zbrodnie wojenne

                                Z biegiem czasu rośnie wrażliwość.
                                Wiadomo, że są miejsca na ziemi, gdzie jest jeszcze mnóstwo do zrobienia. Ale porównajmy warunki pracy na chleb dziś i w Polsce pańszczyznianej.

                                Jeśli chodzi o przeludnienie, najnowsze prognozy mówią, że dobijemy do 10 mld i populacja zacznie się kurczyć. W Chinach czy Indiach przyrost naturalny jest mniejszy niż 40 lat temu. Czy dyktatury stają się atrakcyjniejsze? Wojna w Ukrainie pokazała jedność i siłę świata demokratycznego. Katastrofa klimatyczna? Młodsze pokolenie się tym zajmie. Mam nadzieję, że nie jest za późno.
                                • snajper55 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 23:30
                                  hana2 napisała:

                                  > Prawa człowieka
                                  > Prawa wyborcze kobiet
                                  > Ochrona dzieci
                                  > Prawo międzynarodowe, które nazywa po imieniu zbrodnie wojenne

                                  Czy od nazywania zbrodni wojennych rośnie pomyślność ludzkości? Ludzie nadal są gwałceni i zabijani, co widać choćby w Ukrainie czy w Rwandzie.

                                  Prawa różnych grup ludności? Dawane lub odbierane w zależności od wiatrów historii. Całkiem niedawno pewną grupą ludzi palono w piecach.

                                  Dla mnie pomyślność ludzkości to codzienny dobrobyt i nie widzę, aby ten dobrobyt rósł. Przeciwnie, w miarę zwiększania się liczby ludzi ten dobrobyt maleje, ponieważ dób jest ograniczona ilość. No dobrze, dobrobyt pewnej wąskiej grupy ludzi cały czas rośnie. Jedna dziesiąta najbogatszych ludzi na świecie dysponuje 76 proc. globalnego bogactwa.

                                  > Z biegiem czasu rośnie wrażliwość.
                                  > Wiadomo, że są miejsca na ziemi, gdzie jest jeszcze mnóstwo do zrobienia. Ale p
                                  > orównajmy warunki pracy na chleb dziś i w Polsce pańszczyznianej.

                                  A dlaczego zmieniono pańszczyznę na oczynszowanie? Z dobroci serca pana? Nie. Odeszliśmy od pańszczyzny, ponieważ czynsze były bardziej ekonomiczne, przynosiły większy zysk. Pomijam już różne bunty chłopskie, podczas których panowie byli rezani różnymi rolniczymi narzędziami.

                                  > Jeśli chodzi o przeludnienie, najnowsze prognozy mówią, że dobijemy do 10 mld i
                                  > populacja zacznie się kurczyć.

                                  Całkowicie się z tymi prognozami zgadzam. Populacja zacznie się kurczyć i skurczy się aż do zera.

                                  > W Chinach czy Indiach przyrost naturalny jest mniejszy niż 40 lat temu.

                                  [img]https://geografia24.pl/wp-content/uploads/2018/08/Ludno%C5%9Bc-Indii.png[/img]

                                  > Czy dyktatury stają się atrakcyjniejsze? Wojna w Ukrai
                                  > nie pokazała jedność i siłę świata demokratycznego.

                                  Jednoczenie się państw w obliczu wspólnego wroga to jedno, uciekanie pod skrzydła dyktatorów to drugie. Sytuacje kryzysowe skłaniają ludzi do wyborów tych, którzy autorytarnie twierdzą że wiedzą co robić, którzy zachwalają proste, zrozumiałe dla ludzi rozwiązania (np wszystkiemu winni są Żydzi. Albo Tusk). Mamy w Polsce i na Węgrzech wodzów, Francja była o krok przed takimi rządami, USA przez 4 lata miały u steru Rudego Kaczora.

                                  > Katastrofa klimatyczna? Młodsze pokolenie się tym zajmie. Mam nadzieję, że nie jest za późno.

                                  Sorry, ale katastrofa już trwa. Już teraz nic się z nią nie zrobi. Ponieważ nie jesteśmy w stanie zrezygnować z tego, co niszczy życie na Ziemi.

                                  S.
            • trust21 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 04.08.22, 15:12
              mona.blue napisała:

              > Może kiedyś tak było, teraz już nie.
              > Ale największych zbrodni w historii dokonywali ateiści.


              To absolutne kłamstwo, które jesy kompromitujące dla ciebie.

              Co to jedno zdanie mówi o tobie?

              Ano mówi że religia za głęboko ci weszła i że masz zerową wiedzę z zakresu historii i jestesvzwykla ignorantką.
              • mona.blue Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 09:49
                trust21 napisał(a):

                > mona.blue napisała:
                >
                > > Może kiedyś tak było, teraz już nie.
                > > Ale największych zbrodni w historii dokonywali ateiści.
                >
                >
                > To absolutne kłamstwo, które jesy kompromitujące dla ciebie.
                >
                > Co to jedno zdanie mówi o tobie?
                >
                > Ano mówi że religia za głęboko ci weszła i że masz zerową wiedzę z zakresu hist
                > orii i jestesvzwykla ignorantką.

                Daruj sobie personalne wycieczki. Na takim poziomie nie zamierzam z Tobą dyskutować.
            • snajper55 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 04.08.22, 16:27
              mona.blue napisała:

              > Może kiedyś tak było, teraz już nie.
              > Ale największych zbrodni w historii dokonywali ateiści.

              Czy to ateiści wyrżnęli ludność tubylczą w Australii i obu Amerykach? Czy to ateiści ogniem i mieczem podbijali terytoria w Azji i Afryce rżnąc, gwałcąc i mordując wszystko co im weszło w drogę? Czy to ateiści przez setki lat topili Europę w wojnach?

              S.
              • mona.blue Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 08:40
                Chodziło mi o liczbę ludzi, która zabili naziści i komuniści.
                • yadaxad Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 09:22
                  Ilu tych ateistycznych zbrodniarzy masz? Sztandarowego Lenina ze Stalinem i tak nie całkiem nie mistycznego Hitlera. Pulter jest jak najbardziej "synem wiary". A głęboko wierzących -decydentów- unurzanych we krwi swoich ofiar nawet nie jesteś w stanie wyliczyć, ani zapamiętać.
                  • mona.blue Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 09:40
                    No nie pisz mi proszę o wierzę Putlera. To, że mu po drodze z cerkwią to wiadomo, że że względów politycznych.
                    Co do wiary innych, jak piszesz dysydentów, to po pierwsze "na Zachodzie" jeszcze do niedawna prawie wszyscy byli ochrzeni, co nie znaczy że wierzący, nie mówiąc już o głębokiej wierzę. Wierzącą osoba to ta, która stara się przestrzegać przykazan, w tym " Nie zabijaj" i nauki Jezusa.
                    • mona.blue Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 09:41
                      *decydentów
                      • yadaxad Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 09:48
                        pomyłka
                • ta Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 09:36
                  mona.blue napisała:

                  > Chodziło mi o liczbę ludzi, która zabili naziści i komuniści.

                  Papież Franciszek przepraszał ostatnio w Kanadzie za co?
                  Ilu rdzennych mieszkańców Ameryki i Kanady wymordowano z Bogiem na ustach?
                  Ile ofiar pochłonęły w Europie wojny krzyżowe?
                  Sam termin „wojna krzyżowa” nie budzi twojego sprzeciwu?

                  • mona.blue Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 09:52
                    Nie zamierzam bronic ludzi, którzy zabijali innych w imię religii.
                    Jedyne co mogę napisać to to, że w od lat ludzie zabijali ludzi, czy to ateiści czy wierzący.
                    • hana2 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 10:22
                      Komuniści, naziści nie stali na straży moralności przy okazji mordując. W KK przeraża i zbrodnicza przeszłość i hipokryzja. Myślę, że nie wypada mówić, że inni byli gorsi od nas. Obecni Niemcy przyjęli na siebie winy swoich przodków. Katolicy nie potrafią.

                      Wierzę, że ludzie tworzący KK robią to z wysokich pobudek. Niestety hierarchia KK kompletnie się skompromitowała. Nie wiem czy słyszałaś o księdzu prowadzącym Ziarno. Ja się na tym programie wychowałam. Co jakiś czas słyszy się o zbrodniach dokonywanych przez byłych wychowanków siostry benedyktyny. Zło czyni zło.

                      Ja odeszłam od kościóła dużo wcześniej. Bo nie wierzę, że Jezus był niezwykłym człowiekiem. Po prostu dla celów politycznych został wytypowany jaki ikona KK. Nie wierzę też, że jakikolwiek ojciec pozwoliłby aby jego dzieci tak się krzywdzily (Kongo). Dobry ojciec wychowuje dobre dzieci, bo są na jego podobieństwo. Wpaja im te same wartości.

                      Są pewne zależności we wszechświecie. Ale one zostały raz uruchomione i się dzieją po prostu.

                      Snajperowi odpisze później.
                • snajper55 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 05.08.22, 20:49
                  mona.blue napisała:

                  > Chodziło mi o liczbę ludzi, która zabili naziści i komuniści.

                  Naziści to ateiści? Odkąd to ateiści noszą pasy z klamrami ozdobionymi napisem "Gott mit uns"

                  S.
    • adam.eu Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 04.08.22, 07:36
      A bardzo zwyczajnie. Byłem wierzącym, co prawda tylko w głębokiej młodości. Wydaje mi się, że nie ma znaczenia, czy się wierzy, czy nie wierzy w Boga.
      Poza tym są różnie religie. Czy rozróżniasz radzenie sobie z kłopotami w zależności od religii?
      Chociaż może i są różnice?
      Przypomniało mi się informacja sprzed dziesiątków lat , że jakaś społeczność miała pogrzeby traktować jako radosne wydarzenie.
      • mona.blue Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 04.08.22, 10:19
        Dla mnie ma znaczenie, czy wierzę, pamiętam jak byłam praktycznie niewierzącą to często brakowało mi się w mierzeniu się z życiem, z poważnymi problemami. Myślę, że każda religia pomaga, ale trudno mi się wypowiadać w tej kwestii, bo mam tylko powierzchowna znajomość innych religii.
        • e-zybi Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 04.08.22, 10:35
          Problemy należy rozwiązywać, a nie szukać wsparcia ze strony Boga... img9.demotywatoryfb.pl//uploads/202205/1653899621_7dbrmy_600.jpg ewentualnie można podziękować!
        • hana2 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 04.08.22, 12:14
          To jest właśnie jeden z celów KK, aby ludzi przekonywać, że mają lepiej i lżej niż inni. Taki jest cel każdej religii.
    • adam.eu Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 04.08.22, 08:14
      To ja może trochę zgryźliwie(?).
      A jak sobie radzą np. katolicy, których zły los dotyka ze strony osób duchownych?
      Albo mniej drastyczne.
      Jeżeli ten zły los jest spowodowany poprzez działanie osób głęboko wierzących?
      Bo ja, jako dziecko, nie za bardzo ogarniałem, że ktoś chodzi od kościoła, propaguje wiarę w Boga, a jednocześnie w sposób oczywisty świadomie grzeszył.
      No może nie wprost wobec mnie, ale jednak grzeszył.
      • e-zybi Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 04.08.22, 10:37
        Cóż, zapewne wybaczają sobie, w wierze KK "zło dobrem zwyciężaj" ;-)
        • snajper55 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 04.08.22, 16:30
          e-zybi napisał:

          > Cóż, zapewne wybaczają sobie, w wierze KK "zło dobrem zwyciężaj" ;-)

          Zlo grzechu zwyciężaj dobrym, oczyszczającym ogniem stosu? 😉

          S.
    • zaczarowanyogrod Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 04.08.22, 16:21
      Mam niewierzących w rodzinie. Martwią się, szukają rozwiązania, są źli na swój los, obwiniają geny, godzą się z losem bo każdy w końcu choruje. Po śmierci są w żałobie. Czyli tak samo jak wierzący. To zależy od człowieka a nie czy ktoś wierzy czy nie. A inni których znam byli wierzący a właśnie w takich sytuacjach stracili wiarę i teraz polegają tylko na sobie. Ja wierząca też sobie nie radzę tylko tyle że się modlę.
      • hana2 Re: Radzenie sobie ze "złym losem" 04.08.22, 21:47
        Jeśli komuś przytrafia się choroba w wieku 40, 50 lat to jest ona zazwyczaj konsekwencją naszego stylu życia prowadzonego przez wcześniejsze lata. Jeśli ktoś się niezdrowo odżywia, nadużywa alkoholu, ma nadwagę, pracuje w toksycznym środowisku, szybko wybucha złością, bo nie nauczył się psychicznie odpoczywać - więcej niż pewne, że zdrowie zacznie mu się sypać w średnim wieku. Wtedy modlitwa nie pomoże, a pomoże dążenie do zdrowszego stylu życia. Modlitwa pomoże właściwe w takim sensie, że da umysłowi odpocząć podczas wypowiadania mantr, albo da poczucie ulgi, dzięki szczerej rozmowie z samym sobą (jakby z bogiem).

        Problemy mojego dziecka też nie wzięły się z niczego. Moja ciąża wypadła na bardzo stresujący czas. Gdybym cofnęła czas, znając obecne konsekwencje, nie byłabym tak uległa wobec pewnych oczekiwań wobec mnie, a które to oczekiwania nie stwarzały dobrego, zdrowego otoczenia dla kobiety w ciąży. Czasu nie cofnę, mogę jedynie kontrolować moje obecne skłonności, aby nie ulegać naciskom, ale iść za głosem intuicji. Ostatni rok pokazał, że ci wszyscy od tej presji nie mają racji.

        Kilka dni temu rozmawiałyśmy z koleżanką, że trudne rzeczy uczą nas wzrastać. Ateiści nie wierzą w boga, ale też czasem szukają sensu w tym, co ich spotyka. Albo szukają pozytywnych skutków trudnych lekcji.

        Dziś chyba żadna (świadoma) kobieta nie pójdzie z pretensjami do boga za nieudane małżeństwo, pijącego męża, ale przyjmie do wiadomości, że obecne relacje to kopia tych z dzieciństwa. Im więcej (jako ludzkość) wiemy, tym większy czujemy nasz wpływ na to, co przyciągamy. Dziś pracujemy na karmę jutra - lubię to przypominać.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka