Dodaj do ulubionych

Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń

29.09.22, 08:21
Kazdy z nas wyszedl z domu rodzinnego z pewnym pakietem. Nazywa się to ładnie wychowaniem. Niestety niektórzy z nas zamiast wychowania dostali pakiet zaburzeń.
Dziś czasem słyszę od ludzi, że ale jak to, skoro coś mi w życiu nie leżało to czemu nic z tym nie robiłam? Dorosła osoba, a nie reagowała.
Tu trzeba wrócić do dzieciństwa. Jako najmłodsza widziałam kary cielesne rodzeństwa, sama też nich doświadczyłam, włącznie z rzuceniem mną o ścianę za małe przewinienie. Niby miałam już wtedy 13 lat, a jednak....
Rodzice kłócili się 90% czasu, matka napuszcxała nas na niego, no w sumie alkoholizm ojca mógł ją drażnić. Potem godzili się na moment, a u mnie w głowie sieczka ile tego spokoju będzie.
Rodzeństwo mnie nienawidziło i uważało za konkurencję w uczuciach do matki.
W ogóle miłość nie była chyba u nas bezwarunkową, trzeba było zasłużyć.
Kochana i akceptowana czułam się tylko kiedy byłam "grzeczna".
Strach, że matka dowie się o moich grzechach towarzyszył mi cały czas.
Głupia myśl kiedyś przyszła mi do głowy, a mianowicie, ze być sobą będę mogła kiedy oni wszyscy umrą.
Zresztą czym jest być sobą kiedy nie umiem.
Poniżenia i brak wiary we mnie przelały się i na mnie i tak też o sobie myslalam i nadal myślę.
Często wybierałam drogę bezpieczną choć nie wygodna.
Przez braki emocjonalne w życiu celem gdzies dla mnie stało się być dobra dla innych, dawać im szczęście i wsparcie. Ułożyć sobie życie tak bym miała miłość i szczęśliwa rodzinę. No i akceptację matki.
Z czasem kiedy doszło w życiu do zmian, kiedy to wszystko uświadomiłam sobie próbowałam i próbuje być wolna, ale to co robiono mi przez lata nie chce mnie całkiem opuścić, usypia czasem, a potem budzi się i mnie niszczy.
Opuściłam bezpieczny i wyuczony styl życia w imię czegoś większego, prawdziwej miłości, ale od tamtej pory uczę się żyć na nowo, muszę walczyć z ułomnościami, mam żal że tak późno przez co życie przeleciało mi przez palce.
Mam w życiu dużo szczęścia, cieszy mnie to. Jednak mam też czasem wrażenie, że nie mam kontroli nas życiem.
Obserwuj wątek
    • mona.blue Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 29.09.22, 09:06
      Fakt, że bardzo często zamiast wychowania otrzymujemy pakiet zaburzeń. Mi też jest to znajome, jak pewnie dużemu procentowi ludzi. Podobno co 4 osoba doświadcza jakiegoś mniejszego bądź większego kryzysu zdrowia psychicznego w ciągu życia, co wiąże się z doświadczeniami z dzieciństwa.
      Miałaś ciężkie przejścia w swoim domu rodzinnym, więc zrozumiałe są Twoje problemy w dorosłym życiu. Nie wiem, na ile przepracowałaś je na terapii, ale jak piszesz miałaś terapię, więc nie można mówić, że nic z tym nie zrobiłaś. Masz też dużo cennych refleksji na temat swojego przeżyć ze swojego dzieciństwa i ich konsekwencji w dorosłym życiu. To pierwszy krok do zmiany, ale Ty też zrobiłaś kolejne, jak piszesz uczysz się żyć na nowo, jak się wydaje z sukcesami. Nie ustwaj w tym, myślę że dzięki temu będzie coraz lepiej w Twoim życiu. Twoje przeżycia są mi bliskie, faktycznie w podobny sposób byłyśmy wychowywane i podobne konsekwencje ponosiłyśmy.
      Co do kontroli nad swoim życiem to też się ostatnio zastanawiam nad tym, tylko w znaczeniu, na ile mamy mieć tę kontrolę, a na ile oddać ja w ręce Boga/Siły Wyższej, jak niektórzy wolą mówić.



      • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 29.09.22, 09:49
        Nie wiem dlaczego kobiety sobie radzą gorzej .Już pisałem matka zmarła jak miałem pięć lat ,siostra trzy .Ojciec pracował na dwie zmiany by nas utrzymać .Chodziliśmy po rodzinie i sąsiadach.Ojciec drugi raz się ożenił ,związek nie przetrwał .Miał pózniej inne kobiety przelotne mamusie . Siostrze nikt nie wytłumaczył czym jest okres u kobiety . Uciekła z domu i tam brała ślub .Po trzech latach mężuś zmarł i zostawił jej w spadku dzieciaka i nic więcej .Trzeba ją było zabierać na biegu z tej chałupy ,gdzie alkohol lał się strumieniami .Przeszła zawał ,ale raka płuc nie.Pełna uśmiechu i zawsze radosna .To ona prowadziła mnie za rękę do dentysty bo się bałem .Gdy umierała to mówiła nie bój się bracie ,mój syn nie sprawi Ci kłopotu. I nie sprawia dobry chłopak .Nie wiem dlaczego kobiety mają gorzej w życiu ,naprawdę nie wiem .
        • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 29.09.22, 10:02
          Moze dlatego, że natura nas wyposażyła w większe analizowanie świata, wrazliwosc. Świat jest jaki jest i ma względem nas konkretne oczekiwania wg nas wychowują. Jesteśmy wiecznie upominane co wypada, a co nie. Jak jesteś do tego z małej społeczności to masz przewalone.
      • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 29.09.22, 09:58
        Najważniejsze oddałam w ręce Opatrzności, czekałam, a kiedy upadłam miłość podała mi rękę. Może właśnie przez dzieciństwo tak bardzo potrzeba mi w życiu miłości?
        Żyjąc przez lata w bańce, chodząc wydeptanymi drogami, szarpiąc się od czasu do czasu by dać upust swojemu JA, wpadając w mniejsze lub większe depresje, wygładzałam zmarszczki na życiu by budować spokój i szczęście. Wydawało mi się to ok, były bunty i była recepta na życie. Można było tak żyć.
        Można. Jednak bańka pękła, przyszły zmiany, uczucie uderzyło we mnie taką mocą i strachem, ale poszłam w to i to była dobra decyzja, jednak życie poza bańką i nowe drogi są choć bardziej moje to jednak inne, czasem trudne. Często miesiącami jest fajnie, a potem zjawia się dół.
        Straszny był dla mnie czas w obecnym życiu, kiedy bardzo dużo pracowałam, mój mąż też, kłóciliśmy się, on zaczął zachowywać się trochę jak mój ex, ktoś okazał mi, że jestem fajna, a ja przeglądałam się w oczach innego, nie doszło do zdrady, nie o to chodzi. Chodzi o to, że naszpikowałam tego kogoś cechami męża, inne ktoś też okazał mi zainteresowanie, adrenalina krążyła w krwi, podobałam się komuś i chciałam podobać, gdzieś walczyłam też o zainteresowanie i pobudzenie małżeństwa. Niestety im bardziej się starałam tym było gorzej. Oddalaliśmy się od siebie.
        Nagle uświadomiłam sobie problem. Zobaczyłam, że on staje się nim, a ja dawną mną. I co historia ma się powtórzyć? Porzucę męża, zabiorę dzieci i zacznę na nowo bo, coś sobie uroiłam? Wtedy klapki z oczu opadły.
        Walczyłam o powrót dawnych nas. Mąż też obudził się z letargu. Rozkwitliśmy na nowo.
        Generalnie gdzieś uciekłam w świat fantazji gdzie komuś na mnie zależy, mi jakieś kokietryjne dowartościowanie wchodziło.
        Przeraziło mnie to, że tracąc kontakt emocjonalny z mężem, rozbijając się o ścianę lodu u niego szukam jakiejś fascynacji i atencji. Pobudzam próżność.
        Na szczęście zrozumiałam ułudę i nakręcanie się, zwłaszcza, że działo się to w konkretnym etapie cykli, zrozumiałam, że wtedy to nie ja.
        Po tym wszystkim pogadaliśmy, a miłość dala o sobie znać, przypomniała, ze ona cały czas tu jest i była bo, przez ten cały czas o nią walczyliśmy.
        • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 29.09.22, 21:56
          To jeśli miłość wróciła to nie żyj wspomnieniami .Po co to na okrągło drążyć . Związki się rozwalają bo każdy z partnerów zapomina ,że są takie piękne słowa na codzień kocham cię i cóż więcej .
          • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 29.09.22, 23:03
            W poprzednim kocham Cię było pustką, tu jest pelne.
            Widzisz ja bardzo nie chce wspominać, to po prostu czasem samo mnie przytłacza
            • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 29.09.22, 23:23
              To właśnie piszę .Po co wracać do tego .Człowiek sam sobie utrudnia życie .Warto zadbać o coś miłego . Monotonia zabija .Już nie jeden związek się rozwalił . Bo niby jesteś ,a cię nie ma .Zresztą kto to mówi co sam ma problemy .
              • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 30.09.22, 08:34
                Nie chce wracać, to wraca samo.
                Widzisz, moją rodziną (chyba od pokoleń) kierował schemat. Ja też do tego schematu wskoczyłam, Zostałam w nim wychowana, dodatkowo ciężka sytuacja w domu dla takiego wrażliwca jak ja doprowadziła do jakiejś chorej potrzeby stworzenia czegoś pięknego. Wszystko było by pięknie jakby w tym wszystkim nie trzeba było oddać siebie. Uczono mnie, że to czy tamto jest złe, że te czy tamte moje zachowania są złe. A to była moja natura. Naturalnie nie da się tego oszukać i natura wyłaziła ze mnie. Po ćwierć wieku wreszcie wszystko wybuchło. 25lat życia, w czym 10 szlifowania siebie na diament pękło. Teraz odłamki trzeba wyjąć ze skóry i gdy myslusz, że udało się, znowu coś wraca.
                Naturalnie nie całe tamto życie było złe, ale tak dać się zmanipulować, tak dać się indokrynizować i uważać swoją siłę wewnętrzną za egoizm, niszczyć ją w imię szczęścia innych to naprawdę karygodne.
                Wierze, ze wygram. Mam po co i dla kogo.
                Wiesz co jest najgorsze? Ze ja sama siebie skrzywdziłam i pozwalałam na to innym, ale nie znałam innego życia, oraz to, że ja do dziś gdzies boję się, że ten gość pojawi się na mojej drodze i będzie mnie męczył, obwiniał, a ja choć oficjalnie się postawie to wewnętrznie poczuje się karcona. Jakiś czas temu miałam przyjemność wątpliwą z jego kuzynem. Zaatakował mnie słownie za sytuacje z przed lat, a ja poczułam się źle, był gniew ale też jak karcone dziecko.
                • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 30.09.22, 10:20
                  Po iluś tam latach jeden drugiego traktuje jak swoją zdobycz .Ma go obsługiwać ,wychować dzieci ,dawać obiadki pod nos i uważać jaki ma humor . Wzamian pan coś tam skapnie dobrocią .Chciałem napisać coś o zachowaniu ludzi w Polsce .W wątku wyżej .Jestem w Polsce nie mogę się przyzwyczaić .Zero grzeczności ,kłótnie o mały parking rowerowy ,śmietnik osiedlowy sprawa się ciągnie latami .Kiedyś się mówiło dzień dobry ,pogadało się co słychać .Teraz ktoś burknie pod nosem.W Niemczech niedopomyślenia .W małych społecznościach ludzie się znają .Robią wspólne imprezy ,małe bajtle dzień dobry ,trzy razy na dzień. Wracając do tematu nie trzeba się godzić na wszystko ,wiem że się fajnie mówi i nie ma wyjścia czasami .Ale można próbować .W każdym związku partnerskim coś się wypala ,ale powinien być szacunek dla obu stron .Męska dominacja .Wystarczy wejść na form auto moto i zobaczyć jak tam faceci traktują kobiety .Skutecznie je wygonili . Jeśli masz wsparcie swojego partnera lub kogoś co Ci jest bliski to nie straszne jest życie .
                  • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 30.09.22, 10:50
                    Jakbyś popatrzył na mój były związek to byś powiedział IDEAŁ. Wszyscy nam zazdrościli. Starałam się i bylo ok. On też na początku, ale on pochodził z kochającej rodziny która stała za nim murem, rodziny która i mnie przyjęła i pokochała, pomagała kiedy miałam z moją problemy.
                    Wśród znajomych zdrady, rozstania, powroty, rozpacze. U nas? Cisza, spokój, zgoda.
                    Tłum ludzi wokół nas, a ja samotna pośród tego. Łapiąca każdy przyjazny gest i radość z tego, wyciągająca ludzi za uszy z problemów i on asystujący przy tym czasem pod koniec i jaki był efekt? Ja pomogłam i ok, on tym się chwalił z udawaną skromnością i całe laury jego.
                    Kiedy komukolwiek z "przyjaciół " zwierzyłam się, że coś nie halo słyszałam "przesadzasz" albo "wszystko będzie dobrze" no i oczywiście zabraknąć nie może "nie jedna by tak chciała mieć". To nauczylo mnie milczeć i brać winę na siebie, pogłębiło to co i tak we mnie tkwiło, że jestem mało ważna, że aby ktoś mnie kochał musze dawać siebie. Owszem były awantury o to kiedy było mi już całkiem źle. Tylko potem czułam się winna. Na początku faktycznie moja rodzina trochę sugerowała, że za bardzo się staram. Jednak kiedy go poznali i pokochali, ja spadłam na dalszy plan.
                    Mieliśmy mieć ślub. Kiedys po rozmowie o nim popłakałam się. Moja mama nie przyszła pogadać ze mną. Gadała z nim i jego pytała co się ze mną dzieje. Mnie w przelocie tylko zapytała czy tego chce, mając w oczach wyrzut.
                    Jeśli do tego ślubu by doszło to bym albo zemdlała albo rozpłakała się w kościele.
                    Potem bym winiła siebie, ze przyniosłam wstyd i zraniłam jego i rodziny.
                    To takie wychowanie w domu, potem jego relacja z jego rodziną, relacje bluskie naszych rodzin to był taki ciężar, taka odpowiedzialność i presja, że nawet nie mogłam na spokojnie się nad sobą zastanowić.
                    Jakoś nawet nie przyszło mi do głowy, że po prostu nie muszę z nikim być by być szczęśliwą. Jednak odejście było rozwaleniem nie tylko naszej relacji ale i naszych rodzin i znajomych.
                    Raz się otworzyłam i to wykorzystano przeciwko mnie, raz odważyłam się zakomunikować, że myślę o odejściu j wtedy wsiedli mi na plecy "przyjaciele" że naturalnie nic nie muszę ale...
                    Ja czułam się, najpierw w domu rodzinnym ograniczana i kontrolowana przez matkę, ze muszę mieć zgodę i aprobatę, a potem przez niego.
                    Jeden mój znajomy który nie miał rodziców, powiedział mi,że powinnam się cieszyć, że ktoś o mnie dbał, że miałam rodzinę bo, on musiał sam sobie być.
                    Szczerze, ok może i racja, ale on nie musiał się martwić czy ktoś będzie nim zawiedziony, podejmując decyzje nie musiał myśleć o nikim innym, tylko o sobie.
                    Tak byłam i jestem słaba, brzydzę się swoją słabością, choć wielu mówi, że jestem silna, z ogromu sytuacji wychodzę i umiem sobie jakoś poradzić, radzę sobie bo, musze.
                    • harcownik Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 30.09.22, 11:43
                      demony_i_ja To już było, minęło. To zdarzenie z czasu zaprzeszłego. Widzę jak bardzo cię boli sytuacja sprzed około15 lat. Mimo upływu długiego okresu czasu ty widzisz to, jak by to było wczoraj. Czy zdajesz sobie sprawę, że w ten sposób, stale rozrywasz już zabliźnione rany. Karmisz trupa, czy robala, ,różnie to jest nazywane, Czy w tym cierpieniu nie znajdujesz sensu swojego istnienia? Zapoznaj się z wykładem, którego link ci podesłałem w jednym z poprzednich postów. To o tobie!
                      • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 30.09.22, 12:16
                        Przez jakiś czas swojego życia, do poznania owego człowieka, czułam, że mam wpływ na swoje życie. Potem jeszcze też. Gdzieś zaczęłam się z czasem zatracać. To plus wychowanie zrobiło swoje.
                        Cierpienie. Tak. Długo myslalam, że ono mnie uszlachetnia. Nauczyłam się z nim żyć. Być kimś kto choć uwielbia adrenalinę, uwielbia płynąć na fali zdarzeń to musi je kontrolować, musi rozdawać karty tak, by uszczypnąć coś dla siebie ale nie zdradzić ideałów. Radość dawało mi dawanie radości, ja grzałam się w cieple szczęścia innych. Moje poczucie wartości bycia potrzebna gdzieś tam zależało na tym jak czują się ludzie koło mnie. Zawsze mogli na mnie liczyć.
                        Kiedys ktoś mnie zapytał dlaczego ukrywam swoją siłę, czemu uciekam w słabość. Odpowiedź była jedna by nie ranić nikogo bo, owa siła zaspokoi moje potrzeby, mój egoizm czego konsekwencją będą czyjeś łzy, smutek, niezadowolenie, a z czasem moja samotność.
                        W odpowiedzi otrzymałam, że przecież i tak jestem samotna bo, moje otoczenie nie rozumie mnie, a strofuje za to.
                        Głupie przekonanie, że dobro ogółu lepsze od dobra jednostki.
                        Co do karmienia trupa. On siedzi w szafie i podjada mnie co jakiś czas. Może po prostu trzeba pozbyć się i szafy.
                        • harcownik Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 30.09.22, 12:37
                          demony_i_ja pisze m.in. >Co do karmienia trupa. On siedzi w szafie i podjada mnie co jakiś czas. Może po prostu trzeba pozbyć się i szafy.<
                          Bingo! I jak błyskotliwie-:)
                    • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 30.09.22, 15:53
                      Wszystkie Ideały .Ale proza życia wygląda inaczej .Jedni są związku bo tak trzeba i dzieci ,a miłość prysła już dawno .Drudzy szukają kogoś na boku . A trzeci się rozwodzą i odchodzą .Gdzie szukać szczęścia ,gdzie je znależć .Ciężko coś opowiedzieć .Jeśli masz miłość w domu to nie musisz zanią gdzie indziej .latać
                      • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 30.09.22, 16:04
                        Za nią. Każdy stara się wybierać swoje szczęście ,nie zawsze się da .Ideał szczęścia mój : Wysoka blondynka niebieskie oczy aż granatowa ,a teraz obca kobieta .Niby wychowała dzieci jest kontakt i na ten czas obca .Było minęło ,szuka się dalej .Myślę że tak faceci mają bo kobiety jak pisałaś inaczej to odbierają głębiej i bardziej przeżywają. Proza życia .Tylko czasami coś staje w gardle i oczy łzawią .
                • harcownik Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 30.09.22, 11:25
                  demony_i_ja pisze m.in. >Wiesz co jest najgorsze? Ze ja sama siebie skrzywdziłam i pozwalałam na to innym, ale nie znałam innego życia,<
                  Teraz już znasz! Masz męża. Stanowicie rodzinę. Żyj i poprawiaj ewentualnie dzień dzisiejszy. Spraw by nowe środowisko w którym jeszcze nie możesz się odnaleźć, stało się tobie przyjazne ,oczywiście nie kosztem emocjonalnych zmagań wewnętrznych. Krewny byłego, którego cytujesz, ma problemy z sobą. Uważał, że jesteś pochyłym drzewem na które każdy cap może wskoczyć. Ty przeświadczona, że nim rzeczywiście jesteś tzn krzywym, brzydkim drzewem do wycięcia przeznaczonym ,poczułaś sie źle, jak karcona dziewczynka. To może zmień tok myślenia. Drzewa pochylone przez wiatry, ogryzione przez zwierzynę, przycinane, mają swoisty urok. Są piękne, stanowią ozdobę parków ogrodów. Ty, jak to drzewo pochylone przez przejścia ,masz swój urok. Też jesteś wartościowym i pięknym człowiekiem*. Gdy w tę prawdę uwierzysz, to następnym razem, gdy spotkasz się z czymś takim. to powiesz rozmówcy z czarującym uśmiechem Baju baju ..i co jeszcze mi opowiesz, bo tę bajkę już znam? Wypracuj sobie standardowe odpowiedzi np. (podaję skrajnie obraźliwy przykład) Ktoś nazwie cię suką!!! To ty nie zalewasz się łzami, lecz odpowiadasz: A ja się zastanawiałam dlaczego chciałam cię ugryźć? Teraz już wiem! Co ja ci będę pisał jak się zachować! Ty raczej nie rad potrzebujesz, lecz rozmowy wygadania ,przepracowania problemu danego dnia, czy godziny.
                  * To nie jakieś uprzejmości(takie sobie frazesy) lecz wniosek z wyciągnięty z twoich wpisów na fP.
                  • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 30.09.22, 12:32
                    Mam swoje życie, znam inne opcje i doceniam. Miejsca zamieszkania nie umiem w 100% zaakceptować od lat. Trudno.
                    Sytuacja z krewnym była, że najpierw się poczułam karcona, ze wroci wszystko, a potem ogarnęłam się i przeszłam do zobojętnienia uważając go za idiote spławiając.
                    Gdzies patrząc na to wszystko z boku co było, widzę, że jakoś tam walczyłam o siebie i że rozwiązania były tak proste, a tak wówczas dla mnie nie dostępne. Może z czas bym je dojrzała. Choć bliska przyjaciółka twierdzi, że nie. Ex próbował jeszcze na sentymencie mi zagrać jak już spotykałam się z mężem. Gdzieś przez moment wróciło ciepło, a potem przypomniało mi się jak wszystko wyglądało, że to kolejna zagrywka. Chyba po prostu wróciły ciepłe chwilę z jego rodzina, naszymi znajomymi, ale nie dałam się złapać.ufff.
                    Pochyle drzewo. Ciekawe. Na moim ciele poukrywane są blizny. Blizny po samookaleczeniu. Karze za odrobinę radości dla mnie samej, za odejście od ideałów. Tak, to jak z drzewem pochyle drzewo. Moja historia.
                    W obecnym związku też zdrlarzyko mi się chwycić za coś ostrego kiedy mieliśmy kryzys, ale nie by się karać, ale by rozładować emocje. Jednak zrozumiałam, że nie tędy droga. Nie mogę stać się tym kim byłam. Na początku bałam się szczerze mówić o uczuciach bo, nauczona byłam, że mogę zranić. Jednak mężowi mówię co czuje nawet jeśli to przykre. Taka mała odmiana, bywa burzliwie, ale on mnie rozumie i akceptuję, nie chce lepić jak z plasteliny, podsyca moja pewność siebie i wartość bo, jak powiedział, kiedy mnie poznał widać, że mam to w sobie,ale pozwoliłam by mnie uwięziono.
                    • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 30.09.22, 13:00
                      A i najgorzej jest kiedy ten trup wylezie z szafy i wezwie epizody depresyjne, kiedy przychodzą myśli, że trzeba było tę miłość odrzucić, zostać w tej bańce złudzeń w której żyłam, grać swoją rolę, a o tym uczuciu myśleć jak o wspomnieniu chwili uniesienia. Być może udałoby się na poczuciu winy odbudować lojalność, uznać go za miłość życia i ciągnąć to dalej. Depresja tak mi to w mozg wwierca, że jestem chwilami w stanie w to uwierzyć bo, przecież wtedy nie musiałabym mierzyć się z życiem i sobą. Boję się, że tracąc przytomność mogłabym męża nazwać jego imieniem.
                      A potem kiedy wepchnę trupa do szafy przypominam sobie, że przecież przez tamtego człowieka raniłam.sie, miałam myśli samobójcze i nawet raz w ostatniej chwili zabrakło mi odwagi by to zrobić.
                      Jednak wiem, że gdybym to odrzuciła, nie umiałabym żyć. Depresja, psychiatryk lub zgon. Takie wtedy bym miała drogi. Kiedy jesteśmy razem mnie ogarnia spokój, sama obecność męża mnie koi.
                      • harcownik Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 30.09.22, 16:03
                        W świetle tego co napisałaś w poście z godz.13:00, sugeruję a właściwie proszę, byś udała się w trybie pilnym po pomoc medyczną, celem wdrożenia lub kontynuacji leczenia. Być może zapomniałaś napisać w swoich postach, że masz już zdiagnozowaną depresję, taką z nr wg ICD10.Nawet jeśli tak nie było, to stan w jakim jesteś cyt >Kiedy jesteśmy razem mnie ogarnia spokój, sama obecność męża mnie koi.<budzi niepokój. A co będzie gdy mąż pojedzie na delegację, załatwić coś pilnego, czy po prostu na mecz z kolegami? Rady które tu otrzymałaś, mogą zapewnić wsparcie, służyć do opanowania trudnych sytuacji osobistych, lecz nie mogą leczyć. Powodzenia.
                        • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 30.09.22, 16:31
                          Mialam diagnozę zaburzenia depresyjno lękowe.
                          Jego obecność mnie koi bo, mnie akceptuje. Czasem też siebie nawzajem ranimy ale jak to w życiu.
                          Nie ma co się martwić, że gdy gdzieś wyjdzie to coś się zawali. Z epizodu na epizod lubię siebie bardziej. Nie czekam już biernie aż minie. Walczę. To że się wygadam, że jest akcja reakcja dużo mi daje. Myślę, zmieniam. Coraz częściej widzę, że nie potrzeba mi widzec swojej wartości w kimś, a gdzieś doceniam siebie.
                          Marze o terapii, niestety nie mam tu tej opcji.
                          Krok który poczyniłam.ostatnio to nie biorę na siebie cudzych zmartwień których nie dźwignę.
                          • inka.fem Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 30.09.22, 16:42
                            Nie masz pieniędzy na terapię. Rozumiem, kosztuje nie mało, ale do psychiatry możesz się udać. Piszesz, piszesz dużo i wcześniej, jak mi się wydaje, pod innymi nickami. Twoje wpisy są na tyle niepokojące, że powinniśmy zgłosić to do moderacji, żeby zapobiec nieszczęściu. Za chwilę potem wycofujesz się ze swoich słów. Nie wiadomo potem, czy bajkopisarka, czy masz poważny problem z sobą. Szukaj pomocy tam, gdzie możesz ją uzyskać, tu jedynie ktoś poświęci ci swój czas.
                            • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 30.09.22, 17:13
                              Nie wycofuje, poprostu widzę, że nie całkiem zgodnie z intencją, lub źle się wyrażam. Z terapią ten problem, że owszem z kasą krucho,ale tu problem leży w barierze językowej, a terapeuty polaka nie ma, szukałam. Owszem umiem język ba codzień, ale to za delikatna sprawa. Nick miałam faktycznie nowy bo, starego używałam na forum matkowo domowo poradowym i nie chce być kojarzona.
                              Piszę bo, pisanie daje mi ulgę, jednak chyba pisząc w emocjach słabo mi idzie. Mam problem, że wychodzę z założenia, że każdy ogarnie co mam w głowie.
                            • ta Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 30.09.22, 21:50
                              inka.fem napisała:

                              > Nie masz pieniędzy na terapię. Rozumiem, kosztuje nie mało, ale do psychiatry m
                              > ożesz się udać. Piszesz, piszesz dużo i wcześniej, jak mi się wydaje, pod innym
                              > i nickami. Twoje wpisy są na tyle niepokojące, że powinniśmy zgłosić to do mode
                              > racji, żeby zapobiec nieszczęściu. Za chwilę potem wycofujesz się ze swoich słó
                              > w. Nie wiadomo potem, czy bajkopisarka, czy masz poważny problem z sobą. Szukaj
                              > pomocy tam, gdzie możesz ją uzyskać, tu jedynie ktoś poświęci ci swój czas.

                              Tak!
                              • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 30.09.22, 22:29
                                Jak zwykle trzeba z tego forum uciekać bo szkoda tu czasu i fatygi .Co za ludzie ,jedynie potrafią szpilki wbijać się wymądrzać .Nie dziwię się że co trochę ktoś stąd daje nogę .Pisała tu Mc miałem nawet z nią kontakt .Napisała że daje sobie spokój ze wszystkim i z ludźmi .Zawsze krytyka ,negowanie wszystkiego i ośmieszanie .Wyciąganie starych spraw sprzed roku .Rzygać się chce .Nikt nikogo nie zmusza do wpisywania się w każdym wątku i bycia w nim. Najlepiej skarżyć i donosić .Na wszystkich forach tak jest zawsze ktoś się znajdzie że mu się nie podoba ,że kogoś nie lubi ,nienawidzi .Tu nie ma przyjaźni ,zimno ,nie dziwię się że jest pod górkę .Za trzy niecałe odmiesiące jak gdyby nic wesołych świąt..Szkoda fatygi .Jedynie co wychodzi tu obserwowanie kogoś .Rzyg i jest post do In .
                                • inka.fem Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 01.10.22, 09:39
                                  Sweetbog vel taniarada jak już musisz rzygać po zakrapianym wieczorku, to nie w stronę ludzi;)
                                  Nie chodzi o donos, a o troskę, zresztą tak nakazuje netykieta tu na tym forum. Autorka od dawna straszy, że gdy mąż wyjedzie to może być rożnie. Mąż jest dla niej jedynym akceptującym i przez to jedynym podtrzymującym przy życiu. To jest miłość czy uzależnienie? Tak, jak pisałam wczoraj, jeśli problem jest poważny, to tylko psychiatra. Czytanie Twoich postów (wykasowałam bardziej trafne określenia:)) jej nie pomoże. I takie jest moje zdanie.
                                  • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 01.10.22, 10:11
                                    Inka wiesz dobrze że nie o to chodzi .Nie moja sprawa oceniania ludzi .Nie wnikam .Staram się pracować nad sobą .Mam mam wąskie grono sprawdzonych przyjaciół .Gdy trzeba wymieniamy się wiadomościami .Gdyby nie oni nie było mnie tu .Możemy do siebie napisać o każdej porze ,gdy coś się dzieje.Nie pierwsza tu osoba co dostała na tym forum po uszach i odeszła obrażona .Jeśli na tym ta dyskusja polega to ja dziękuję .Są jeszcze inne fora dyskusyjne ,gdzie normalnie można pogadać ,bez wyciągania starych brudów z przeszłości .A nie ciągłe dowalanie komuś kto by się nie pojawił .Znam Cię trochę i zawsze pisałem ,że jesteś dobrym duchem tego forum .Czyżby się zmieniło .Pozdrawiam
                                    • inka.fem Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 01.10.22, 10:50
                                      «bez wyciągania starych brudów z przeszłości »

                                      Niby jakich? Ustosunkowałam się do tego, co wczoraj. Nie rób dramy, bo nie ma o co. Jak autorka potrzebuje pomocy, to trzeba ją popędzić do psychiatry, a jak ćwiczy pióro, to niech trochę opanuje efekty.
                                      Nigdy nie lubiłam słodzić, bo mnie to męczy. Nikogo nie zmuszam, ani nie zachęcam do kontaktu ze mną.
                                      • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 01.10.22, 18:07
                                        Zawsze miałaś przekorną duszę .Ty i Hana macie podobne charaktery ,Ty bardziej rezolutna ,Hana żywioł.Obydwie same zalety .
                                        • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 01.10.22, 18:34
                                          Wybacz najpierw piszę ,pózniej czytam ,durak .
                              • ta Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 01.10.22, 09:41
                                Demony,
                                czy twoje pisanie to kreacja dla efektu, próby literackie, testowanie talentów… ?

                                Jeśli jednak jest to wyrzut tak gęstych emocji z przymusem ich natychmiastowej ekspozycji, to konieczne poszukaj wsparcia specjalistycznego w realu. Tutaj właściwej pomocy nie znajdziesz.
                                • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 01.10.22, 12:02
                                  Wow czytam i nie wierzę.
                                  Po pierwsze primo. Źle mnie odebrano, naditlnterpretowano. Mąż jest dla mnie kolosalną opoką, prawda. Ma swoje wady też, znam je i akceptuję, coś mi nie leży to mówię.
                                  Nie chodzi, że jak pojedzie gdzieś to będzie różnie, chodzi o to, że z nim łatwiej.
                                  Kolejna sprawa, hipotetycznie, gdyby mnie zostawił byłoby mi mega przykro, ale nie próbowałabym się, zabić bo, lubię żyć (a jednak) poza tym pracuje nad sobą i wiem, że byłoby trudno ale dałabym radę.
                                  Kurde, naprawdę musze ostrożniej pisać.
                                  Podsumowując, jest on dla mnie kimś ważnym, tak nadaje jakiś sens memu istnieniu, mamy dzieci, i na koniec, nie ,nie zamierzam umierać bez niego, z każdego epizodu wychodzę z takim założeniem, ze coś za mną i chyba trochę dumą, że coś pokonałam i bardziej siebie lubię.

                                  Nie jestem efekciarą , nie pisze dla poklasku.

                                  Wywaliłam z siebie sporo, zaczynam widzieć prostą, wasze rady cenię.

                                  Nie ozdrowi mnie pisanie,wiem. Jednak za każdym razem coś sobie wybaczam, choć długa droga jeszcze.

                                  To boli, pewnie jeszcze nie raz zaboli, mówią, że dzieciństwo ciężko wypełnić bo, wtedy się "programujemy".

                                  Chce być tym kim jestem, żyć w zgodzie z sobą, nie chce bym tym kogo ze mnie uczyniono. Miec odwagę realizować się. Kiedys odwagi zabrakło, choć kto wie, może by się zryw jakiś jednak znalazl ?
                                  Dostałam swoją szansę, teraz kiedy coś się klaruje, też i dzięki wam, muszę , a właściwie chce to utrzymać. I nie bać się.

                                  Pomocy fachowej gdy nadarzy się okazja nie odmowie
                                  • mona.blue Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 01.10.22, 13:30
                                    Fajnie, że wychodzisz na prostą, widzisz jakiś sens w zyciu, chcesz mieć odwagę, żeby się realizować. To już bardzo dużo, widać że włożyłaś pracę w poszerzanie świadomości i bycie sobą, masz bardzo wnikliwe refleksje, podzwiam z jaką precyzja umiesz opisać swoje doświadczenia, uczucia, myśli i jakie wnioski potrafisz wyciągnąć na przyszłość.
                                    Co do tego, żeby się nie bać to chyba najtrudniejsze, przynajmniej jak dla mnie, wyjść z bezpiecznej, ale ciasnej jaskini na światło, zaryzykować. Do tego trzeba mieć nadzieję, że sie uda i życie będzie pełniejsze.
                                    • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 01.10.22, 13:53
                                      Z komunikacją i zachowaniami międzyludzkimi teraz jest ogromny problem .Czasami łatwo kogoś skrzywdzić ,bezpodstawnie opluć. Bardzo pozytywna i szczera osoba mimo doznanych krzywd w dzieciństwie .Tylko ta szczerość czasami się nie opłaca .To forum powinno być częściowo zamknięte by nikt nie wynosił brudów poza nimi lub czytał prywatne wynurzenia osób ,które starają się wrócisz do życia i normalnie funkcjonować .
                                    • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 01.10.22, 22:49
                                      Mona czasem nie wiemy,że tkwimy w jaskini. Budujemy swój świat. Każdy z nas stara się żyć jak umie. Bardzo ciężko jest jeśli starasz się wiecznie uszczesliwiac kogoś, być kimś kto zawsze złapie za rękę, ale Twoją tylko ewentualnie musną kiedy ją wyciągniesz.
                                      Wiesz moja rodzina po latach jakoś stara się chyba coś tam łatać. Ok. Jednak mimo poprawnych relacji we mnie siedzi coś. Zawiedli w czasie próby. Kiedy ich rozpaczliwie potrzebowałam.
                                      Wystarczyło podjąć jedną czy dwie próby pogadania ze mną, pomyśleć dodać dwa do dwóch.
                                      Raz kiedy zaczęłam płakać podczas rozmów o ślubie mama mówiła mi, że przecież nic się nie zmieni, będę nadal tą samą osobą. Potem w locie zapytała czego chce, Boże gdyby wtedy powiedziała coś więcej, zainicjowała rozmowę.... było minęło.
                                      Ja patrząc na to wszystko z perspektywy czasu widzę jak łatwo można było to załatwić, bez zbędnego bólu i żalu. Zabrakło jednak pewności, że dam radę bo, uwierzyłam, że nie dam. Uwierzyłam, że mam postępować honorowo. Co to znaczy honorowo? Dać się zdeptać?
                                      Opuściłam jaskinie, wyszlam zobaczyć jak tam jest. Było pięknie. Kiedy przebywałam znowu w jaskini nie mogłam przestać myśleć o życiu poza nią.
                                      Brakło mi odwagi, a może bardziej wiary we własne siły by prowadzić otwartą walkę o siebie. Jednak jakaś tam podjazdowa była.
                                      Być może błędem było zbyt szybkie przejście ze związku w związek. Dałam sobie za mało czasu na ogarnięcie się, ale z drugiej strony to uczucie było potężne.
                                      • inka.fem Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 02.10.22, 08:59
                                        «Wystarczyło podjąć jedną czy dwie próby pogadania ze mną, pomyśleć dodać dwa do dwóch.
                                        Raz kiedy zaczęłam płakać podczas rozmów o ślubie mama mówiła mi, że przecież nic się nie zmieni, będę nadal tą samą osobą. Potem w locie zapytała czego chce, Boże gdyby wtedy powiedziała coś więcej, zainicjowała rozmowę.... było minęło.»

                                        Chciałam dopytać o Twoją terapię, pisałaś, że byłaś na terapii. Na razie widzę, że masz dużo żalu do ludzi z przeszłości. Oskarżasz mamę za swoje małżeństwo. To nie jest zarzut, tylko zwrócenie uwagi, że dużo pracy przed Tobą. Pamiętam, jak na terapii powiedziałam, że mąż wpędził mnie w poczucie winy. Od razu psycholog zareagował. To ja sama wpędziłam siebie w poczucie winy, to ja, to moja głowa, to moje widzenie świata.
                                        Nie zaprzeczam Twoim dramatycznym przeżyciom, ale terapia powinna nauczyć brać odpowiedzialność za siebie i za swoje emocje. W przeciwnym wypadku zawsze będziesz ofiarą, zawsze będziesz nieszczęśliwa, bo każdy będzie mógł ci coś.

                                        Podam przykład jak można wejść w różne relacje z tym samym człowiekiem i jak różnie to potem odbierać. Trzy lata temu zmieniłam pracę na zupełnie inną branżę. Miałam pracować w duecie z kolegą. Od razu przybiegły dwie dziewczyny, które wcześniej z nim pracowały, żeby mnie ostrzec jak źle się z nim pracuje, donosiciel itd.
                                        Mi dobrze się z nim pracowało, głównie dlatego, że stawiałam granice, nie dałam sobie wejść na głowę, zgłaszałam swoje pomysły, które on akceptował.
                                        Dzisiaj po tych trzech latach, wiem, że obie dziewczyny są bardzo uległe w kontaktach, mało samodzielne w podejmowaniu decyzji. Ten kolega przejął więc inicjatywę i możliwe, że w jakiś sposób to wykorzystał.

                                        Wracając do Ciebie. Po pierwsze zrozumienie przeszłości, spojrzenie z perspektywy osoby dorosłej. Po drugie pożegnanie się z przeszłością = wybaczenie i sobie i innym. Po trzecie nauczenie się brać odpowiedzialność za siebie i swoje emocje, odczucia oraz stawianie granic.
                                        Powodzenia
                                        Użalanie się nad sobą niewiele pomoże.
                                        • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 02.10.22, 12:34
                                          Masz sto procent racji.
                                          Łatwiej wybaczało mi się kiedyś innym niż sobie. Wiem, ze i sobie trzeba, ze trzeba brac za siebie odpowiedzialnosc. Gdzieś to jednak się odwróciło, coś przelało czarę goryczy. Strasznie starałam się po prostu żyć i zapomnieć.
                                          Niestety niekoniecznie było mi dane. Przykład, ileś tam po rozstaniu, ja mam swoje życie, przychodzi dzień w którym miał być ten nieszczęsny ślub, a matka do mnie "wiesz jaki dziś dzień, co miało być?" Z żalem i wyrzutem do mnie. Odpowiedziałam "dziś sobota, miałam zamiar iść na spacer, ale pada deszcz".
                                          Łudziłam się, że odpuści. Na co ona. Widziałem się ostatnio z Twoim ex, piliśmy kawę, mówiłam, że mógł mi choć wnuka zostawić, czemu nie mieliście dziecka" no myslalam ze eksploduje ale tylko wyrzuciłam jej by przestała myśleć o sobie, że wtedy bym już wogole ugrzęzła, że nie jestem od zaspakajania potrzeb innych. Coś tam mi mruknęła, że zawsze byłam egoistką.
                                          Mam dzieci teraz. Ona wiecznie podpisuje się pod faktem ich istnienia, mówi "moje dzieci", wtraca się kiedy je strofuję. A gdzie była kiedy jej dzieci były małe? Wyzywała, biła, rzucała o ścianę czy podłogę, zawsze inni mieli fajne dzieci, a ona kundle. Kiedys koleżanka roztrzęsiona powiedziała mi, że matka jej nazwała ją idiotką. Niby rozumiałam jej żal, a z drugiej dziwiło mnie bo, coby było jakby usłyszała to co ja.
                                          I teraz po ponad15 czy 16 latach ta mi wyskakuje z tekstem czy wiem co u mojego ex, czy dobrze mu się wiedzie. A co mnie to obchodzi? Mówię, zadzwon zapytaj.
                                          Tak szczerze, nie mam nic przeciwko jakby utrzymywali kontakt, nie mnie wybierać ludziom znajomych, ale mnie w to proszę nie mieszać.
                                          Wiesz, gdzieś we mnie jest to bite i karane dziecko którego nie umiem wypuścić. Mając te dwadzieścia parę lat wtedy to dziecko drżało ze strachu. Ja dorosła próbowałam walczyć o swoją przyszłość, a to dziecko we mnie ciągnęło mnie za rękę I błagało bym przestała bo, się boi, że znowu kogoś rozczarujemy, że ktoś będzie przez nas smutny i trzeba wybrać te opcje, gdzie większość będzie zadowolona, gdzie ochronie słabszych bo, silni sobie poradzę. To wewnętrzne dziecko ciągle mi powtarzało bądź odpowiedzialna za szczęście innych, nawet swoim kosztem.
                                          Co do terapii, terapeutka uznała, że dobrze się stało, że tak się potoczyło. Pomogła mi w paru innych kwestiach. Mówiła, że nie mam obowiązku uszczesliwiac nikogo swoim kosztem. I że moim największym problemem była samotność i presja.
                          • mona.blue Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 30.09.22, 17:19
                            Ale przy takiej diagnozie wydaje mi się, że powinnaś być pod opieką psychiatry, w epizodach depresyjnych ew. brać leki.
                            • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 30.09.22, 18:37
                              Ja chciała, może nawet nie psychiatre ale choć psychologa. Pogadać sobie, poznać lepiej siebie, zrozumieć.
                              Moj problem chyba też jest tym, że mnie osądzono kiedyś, rozliczono, ale beze mnie.
                      • inka.fem Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 30.09.22, 16:09
                        "A potem kiedy wepchnę trupa do szafy przypominam sobie, że przecież przez tamtego człowieka raniłam.sie, miałam myśli samobójcze i nawet raz w ostatniej chwili zabrakło mi odwagi by to zrobić."

                        Przez tamtego człowieka? Zrzucasz na kogoś swoje myśli samobójcze i samookaleczanie się. Przepracowałaś ten problem na terapii? Przecież ktoś nie odpowiada za Twoje emocje i samopoczucie. Z tak dramatycznego związku weszłaś prosto w szczęśliwą miłość i te przeżycia nie zbojkotowały tego związku? Nie jest tak, że ludzie nadają rytm Twojemu życiu ( szczęśliwy lub dramatyczny) zależy obok kogo aktualnie stoisz.
                        • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 30.09.22, 16:22
                          Jest w szczęśliwym związku i demony wracają . Czy bierze jakaś terapię niewiadomo .Wiadomo że jest mocno rozbita i zarazem twarda i rzeczowa .
                          • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 30.09.22, 17:14
                            O widzę, że Ty w miarę to rozumiesz, że można być szczęśliwym i rozbitym jednocześnie. Dziękuję.
                        • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 30.09.22, 16:25
                          Racja sama odpowiadam za swoje uczucia i odczucia. Myśli.
                          Tylko jeśli próbujesz być sobą, a ktoś Ci mówi, że wszyscy (szkoda, że nie dopytałam nigdy kim są owi wszyscy dokładnie) mówią, że zmien7am się na zle, ze jestem rozczarowaniem, a ja wtedy jestem w dole, no to cóż ciut mi pomaga podjąć decyzję.
                          • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 30.09.22, 17:03
                            Wracają rodzice z dzieciństwa i pózniej to się odnosi do dalszego życia .Nie Ty pierwsza ,gdzie mieli wpływ na dalsze losy .Tatuś ,mamusia toksyczna .W sumie to ja miałem klawe życie bez matki .Do końca to chyba nie jestem normalny.
                            • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 30.09.22, 17:19
                              Sweetbog, a Pokaż mi kogoś na 100% normalnego.
                              Paradoks mojego życia rodzinnego, dzieciństwa jest taki, że matka chciała dobrze, ale złymi metodami. Niestety jak dłutem w drewnie, tak swoimi słowami wyryła kształty w mojej duszy.
                              Teraz na emeryturze, kiedy mogę dzieci dorastają sypie mi radami których sama nie stosowsla. Zmądrzała po czasie. Mówi mi "jestes szczęśliwa " zapominając, ze niszczyła to.
                              Po wszystkim lata temu wspięłam się na wyżyny wyrozumiałości i nie zerwałam kontaktu z familią, ale zmienił się.
                              • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 30.09.22, 18:06
                                Ojciec lubił pić .C.Na emerturze przeniosł się na działki ogrodnicze .Kiedyś można było stawiać fajne dacze .To ta co facet zamordował matkę i córkę .Nie do końca sprawa wyjaśniona bo gość cały czas milczy .Nawet wezwano seksuologa Lwa Starowicza ,który stwierdził że facet ma jakieś zaburzenia i bardziej mu o córkę chodziło .Ojciec pił jak szalony ,jak przyjeżdżalem zagranicy to trzeba go było czucić taki był odurzony .Przeszedł dwa udary ,pił najgorsze świństwa,jadł konserwy ,chudy jak patyk .Ale i tak przeżył 82 lata . Raczej dobrze ze matka zrozumiała swój błąd ,za który Ty cierpisz teraz jako dorosła kobieta .
                                • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 30.09.22, 18:47
                                  Fajnie, że zrozumiała. Szkoda tylko, że czasem wtrąca się nie znając tematu i poucza mądrala, a sama była nie lepsza. To boli jak ktoś najpierw karcił, zachowywał się podle, a teraz mi gada choć do niej mi daleko. Mieszkamy setki km od siebie, zna wnuki bardziej z opowiadań rozmow tel i spotkań z 2 razy w roku. Czasem pyta o coś bo, wiem, że choć wprost tego nie mówi to porównuje z wnukami koleżanek. Mnie też porównywała i zawsze inni byli lepsi :(
                                  • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 01.10.22, 18:37
                                    Myślę że niezniechęciłaś się do tego forum .Wszyscy mamy jakieś problemy ze swoim życiem .Mogę dać Ci słowo.
                                    • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 01.10.22, 22:50
                                      Trudno mnie zniechęcić kiedy szukam odpowiedzi.
                                      Moze jestem słaba, ale uparta ;)
                                      • ta Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 01.10.22, 22:53
                                        demony_i_ja napisała:

                                        > Trudno mnie zniechęcić kiedy szukam odpowiedzi.

                                        O co pytasz?
                                        • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 02.10.22, 12:36
                                          O sens życia, o to dlaczego układa się tak, a nie inaczej, dlaczego kiedy myślisz, że już przegrałeś jednak wygrywasz, czy wiara ma sens, czy jest coś więcej poza tu i teraz, czy przeznaczenie i miłość to coś więcej niż wymyśl ludzi i to póki co tyle.
                                          • mona.blue Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 02.10.22, 13:49
                                            Ja wierzę, że istnieje coś poza tu i teraz, że istnieje kochający Bóg. I w sens wiary, że pomaga nam akceptować życie takim jakim jest, nie załamywać się trudnościami, gdyż wierzymy w pomoc Boga, w to, że nie jesteśmy sami w naszych zmaganiach, możemy mieć nadzieję zarówno w tym życiu jak i na przyszłe życie. Możemy doskonalic nasz charakter, naszą umiejętność kochania, mamy braci i siostry w wierze.
                                            • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 02.10.22, 17:17
                                              Z tego co widziałam w Twoich wpisach należysz do jakiejś wspólnoty. Zapewne to pomaga.
                                              Ja pochodzę z rodziny katolickiej, gdzie ojciec czytał Biblię, poszukiwał sensu życia w różnych pismach itp ale nie przeszkadzało mu to w nawaleniu się wódka, awanturach i rękoczynach. Moja najlepsza przyjaciółka była z rodziny gdzie tego nie było więc ukrywałam to. Co zabawne, na trzeźwo był nawet ok.
                                              Mama do kościoła chodziła od święta, niby coś tam wierzyła, ale słowo przepraszam paliło ją w usta. Ja chodziłam do przedszkola katolickiego, mocno więc nacechowana byłam wiarą. Nawet był czas że myslalam o habicie.
                                              Niestety gdzieś w tym katolickim świecie zlało mi się z prywatnym i chyba wychodziłam z założenia, że i tu i tu trzeba być posłusznym bo, inaczej będzie kara.
                                              Do kościoła chodziłam z musu bo, matka kazała, a czasem i z wyboru.
                                              Kiedy życie mocno zaczęło się komplikować oparłam się o kościół.
                                              Znacznie ułatwiło to sens istnienia. Grupa ludzi, jeden rozgrywający, wydeptana ścieżka... A jednak gdzieś czułam, ze ok Bóg zawsze był jest i będzie, ale tradycyjnie to my się nie dogadamy. Musimy pogadać naosobności. Zawiezenie mu losu, otwarcie się na znaki i zignorowanie kary pomogło.
                                              Nie wiem do jakiej wspólnoty należysz ale mi pójście od czasu do czasu do kościoła pomaga, choć sam kościół jako instytucję traktuje nie aż tak dosłownie bo, dogmaty to jednak efekt głosowania. Wierzę w Boga.
                                      • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 01.10.22, 23:18
                                        To fajne jest tu parę osób co warto z nimi utrzymywać relacje .Jedynie przykro ,że rodzice mają tak duży wpływ na późniejsze życie dorosłych dzieci .Nie jesteś tu jedyna z tym problemem . Mnie brakowało matki ,myślę że by mnie kochała .Ojciec też był dobrym człowiekiem ,że nadużywał alkoholu ale nigdy mnie, ani siostry nie uderzył i nie krzyczał .Życie jest nie zawsze jest udręką i warto żyć .
                                        • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 02.10.22, 13:08
                                          Nie wiem czy wierzysz w przeczucia, ale ja tak....
                                          Kiedys doznałam urazu w wyniku którego wylądowałam nieprzytomna w szpitalu. Około 5 godzin z których nie pamiętam niczego, poza jedną akcja kiedy myślałam, że to sen, lekarz zadał mi ból, a ja na niego krzyczałam. Matka uspokajała mnie, pirem wyrzygiwała, że wyszła ze mnie prawdziwa natura.
                                          Tak czy inaczej 5h utraty świadomości.
                                          Po powrocie do domu, trzeba było wrócić do zdrowia. Wtedy nie wiedziałam co mi jest, ale to był pierwszy atak depresji. Ktoś zasugerował psychologa, ktoś inny wyśmiał, że tylko wariaci tam chodzą, ze wstyd.
                                          Nie chce wstydu przynieść więc walczę sama. Udaje przed światem, że jest super, mam pierwsze dziwne problemy z ówczesnym niedoszłym mężem. On mówi, że ze mną coś nie hallo, znajomi potwierdzają.
                                          Aha. Czyli świat jest ok, a ja nie. Odwróciłam wszystko przeciwko sobie. Odbyłam pokutę. Przywołałam się do porządku. Z czasem zauważyłam, że całkiem fajnie czuje się poza domem. Im dalej tym lepiej, im bardziej poznaje inny świat, inne opcje tym mi lepiej. Probuje wtedy do tego zaprosić ówczesnego chlopaka, opornie idzie.
                                          Nagle któregoś dnia doch9dzi to objawienia. Jednak za małego.
                                          Dochodzę do myśli, że przecież nie mogę ciagle starać się za dwoje, jestem osobnym bytem z własnym życiem.
                                          Od tego momentu są zmiany, powstają rysy na szkle. Trwa to dość długo. Niby jest między nami ok, ale ja się oddałam.
                                          I wyszło jak wyszło, że jego rodzina uratowała mi w pewien sposób życie. Tkwiłam w dwóch światach tym z nim i tym moim. Odejście nie wchodziło w grę. Miałam dług wdzięczności. Jego rodzice byli dla mnie jak moi, a nawet otoczyli mnie większą troską. Odejście od niego było porzuceniem rodziny która otoczyła mnie miłością, troską itp. Oni przez lata stali się częścią mnie.
                                          Zycie bywa skomplikowane, ale jednak warte zachodu. I jeśli w coś wierzysz jest szansa że to się spełni.
                                          Mogę zapytać co stało się z Twoją mamą?
                                          • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 02.10.22, 14:22
                                            W przeczucia to ja nie .Ale tak jak Monia w Boga tak .Nie jestem nadgorliwym katolikiem .Ale wieczorem zawsze się pomodlę ,nie wstydzę się swojej wiary i cudzej nie wyśmiewam .Wierzę w moc moich trzech aniołów i to się sprawdza .Jeśli jesteś dobrym człowiekiem to cię zła moc nie chwyta. To takie motto moje.Cały czas walczę ze złymi nawykami .Ciężko czasami ,ale jak masz kogoś blisko takiego kochanego .To życie jest łatwiejsze .
                                            • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 02.10.22, 17:18
                                              Kim są Twoi Aniołowie i dlaczego aż trzech? Wierzysz w Boga, a przeczucia są czasem Jego głosem.
                                              • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 02.10.22, 18:44
                                                Dwie Anki + matka Wanda .Czuję ich obecność .Siostra zmarła w 2014 na raka płuc nie zasłużyła na taką śmierć i los .Kuzynka Ania dwa lata temu poszła na zabieg kręgosłupa ,jakiś guz trzy dni po operacji już nie nie żyła .Matkowała mnie i siostrze ,bardziej siostrze .Jest ojciec ,ale jego nie uważam za anioła ,choć dobry człowiek .Takie głupoty w które się wierzy .
                                                • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 02.10.22, 19:55
                                                  Nie... To nie są głupoty. Dawno temu kiedy utknęłam w bagnie depresji ktoś online podał mi rękę. To był ten czas kiedy poszłam na terapię, ale potrzeba mi było wyglądać się aninimowo.
                                                  Z czasem przeszłyśmy na prywatne maile. Cierpliwie tłumaczył mi moje obawy, lęki, życie.
                                                  Niestety jego również zabrał rak. Nimdowiedzialsm się, że zmarł miałam wrażenie, że ktoś dodatkowy czuwa. Po jakimś czasie ciszy dowiedziałam się, że nie żyje :(
                                                  • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 02.10.22, 20:25
                                                    Takie powiedzenie złego nie weźmie ,a dobrego zawsze .Dzisiaj jesteś ,a jutro Cię nie ma .Mało kto się spyta gdzie zniknęła taka dusza .Zapanowała cisza .Zycie nie jest bajką ,która ciągle trwa .Są smutki i nadzieje .Małe radości są więcej warte niż smutek .Dla tych wartości warto żyć . Zawsze warto żyć .A strach przed śmiercią to już inna bajka na dalsze rozważania . Dobrej nocy na dzisiaj życzę .
                                                  • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 03.10.22, 10:18
                                                    Wypoczynek ważna sprawa ;)
                                                    Strach przed śmiercią zaczął mo towarzyszyć gdy dostrzegłam opcje, że moje życie mogę zmienić na lepsze. Stałam wtedy w kościele i nagle dotarło do mnie, że jeszcze trochę przede mną.
                                                    Pragnienie śmierci zaś wróciło kiedy upadłam słaba pod naciskiem rozsądku innych.
                                                    Dzis myślę, że po prostu tak musiało gdzieś się potoczyć by dać mi mądrość jakaś.
                                                    Jednego się jeszcze dobrze nie nauczyłam. Kochać siebie, lepiej stawiać granice, nie gdybać co by było gdyby, skoro jest jak jest i jest dobrze. Odrzucić strach przed przyszłością i nie poddawać się w marzeniach.
                                                    Probuje wskrzesić w sobie tę osobę która zarażała szczęściem choć sama leżała pod gruzami problemów, ale ciągle wierzyła jednak, że jej marzenia się spełnią. Dziś jedno największe mi się spełniło, jest jeszcze jedno które wiem, że jeśli się spełni moja psychika odsapnie.
                                                    Kolega mi.kiedys powiedział, że moje marzenia to była taka samospełniająca się przepowiednia bo, choć mi się wydawało, że jakiś specjalnie nic nie robię w tym kierunku, że tylko staram się żyć by każdy był zadowolony, to jednak w tych szczelinach gdzie miałam szansę coś zrobić dla siebie, robiłam to. I to były te małe niekoniecznie widoczne kroki prowadzące w stronę tego by coś się zmieniło.
                                                    Śmierci samej w sobie się nie boję, boję się tylko, że przyjdzie za wcześnie, a niestety już parę razy chwyciła mnie za ramie, na szczęście mój Anioł Stróż ma refleks, a i potrafi wezwać na czas pomocników jak np wtedy kiedy zaczęłam umierać w szpitalu po operacji, gdyby nie refleks jednego z pacjentów, mogłoby mnie nie być, a moja przygoda życia zakończyć się po zaledwie 25 latach.
                                                  • ta Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 03.10.22, 11:13
                                                    ChAD? Jesteś pod opieką? Bardzo niepokojące są twoje posty nie tyle nawet z powodu treści ile ich intensywności. Masz obok siebie kogoś, kto to zauważa i potrafi odpowiednio pokierować?
                                                    Mąż, któremu ufasz reaguje?
                                                  • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 03.10.22, 11:42
                                                    ChAD? zasmucę Cię. Nie mam. Psychiatra tak uważa, a ja mu ufam.
                                                    Musze zrobić jednak badania poziomów hormonów, co było mi przez lekarza w Polsce sugerowane, chciałam zrobić tu gdzie mieszkam bo, mam tu ubezpieczenie. Niestety lekarz tu po wywiadzie stwierdził, że nie ma podstaw.
                                                    Ta, czy Ty masz hobby polegające na diagnozach z rękawa online?
                                                    Chyba oczywiste jest, że nikt nie pisze tu w pełni szczęścia, pisze bo, słabo się czuje, rozmowa z wami sprawia, że widzę też inne punkt w tym wszystkim.
                                                    Pracuje nad sobą to chyba ok? Chyba lepsze nawet krótkie wzloty, coś przerobione, choć niedogłębnie zapewne niż tkwienie w czarnej dziurze.
                                                    Bardzo cenie Twoją troskę lecz osądzasz zbyt pochopnie.
                                                    Podejrzewam, że w Realu jesteś bardzo troskliwą osobą.
                                                  • ta Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 03.10.22, 12:05
                                                    Uspokoiłaś mnie, że jesteś pod opieką psychiatry, któremu ufasz.
                                                    To bardzo dobrze.
                                                    Dlaczego imputujesz, że miałabym jakoby cieszyć się z czyjejś choroby?
                                                    Doprawdy wnioski z księżyca…krzywdzące.

                                                    Zapytałam, widziałaś znak zapytania ?.
                                                    Pytanie, to nie ocenianie.
                                                    Twoja obfita twórczość paraliteracka, wręcz słowotok mogła wzbudzić niepokój.
                                                    Owszem i w realu jestem troskliwa, dobrze podejrzewasz.
                                                    Dziękuję.

                                                  • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 03.10.22, 13:55
                                                    Bylam pod opieką juz nie jestem.
                                                    Wykluczone ChAD i takie tam.
                                                    Nie twierdzę, że cieszysz się ;)
                                                    Pozdrawiam serdecznie :)
                                                  • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 03.10.22, 16:47
                                                    Czasami potrzeba szczęścia.Zanim zakotwiczyłem w Niemczech to bujałem się trochę po Europie .We Francji w samiutkich Alpach spadłem z dużej wysokości bo ktoś rozebrał rozpory na przejściu kondygnacyjnym i nie zabezpieczył . Rdzeń kręgowy nie przerwany ,po badaniu rezonasu magnetycznego .Tydzień leżałem obolały w hotelu i przywieźli mnie taryfą do Turynu i taki z bólu skrzywiony jechałem do Polski 11 godzin na ostatnim siedzeniu bo był tłok .Dochodziłem długo .
                                                    W Islandii budowaliśmy zapory wodne .Jedną Chinczycy ,drugą my .W niedzielę jeździliśmy by zrobić transfer do kraju .Bank był specjalnie otwarty do południa .Koronę po dobrym kursie zamieniało się na euro ,Chinole na dolara.Kierowca zerwał hamulce autokaru i uderzył w skały ,gdyby skręcił w prawo to przepaść .Wszystkie siedzenia zerwane ,a my na kierowcy .Zresztą zastępował kogoś .Czasami człowiek ma to szczęście ,fart , jedna chwila i cię nie ma .Czy warto się przejmować każdym drobiazgiem ,pierdołą .Lepiej żyć własnym życiem i się nie poddawać bo na tym to polega ,by smutki zamieniać w śmiech.
                                                  • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 03.10.22, 20:22
                                                    Masz szczęście w życiu. Utrata życia w sensie faktycznym to moment, a jednak czasem umieramy za życia i tkwimy jak te zombie.
                                                    Ja takim zombie jestem w czasie epizodu :(
                                                    Coś we mnie niszczy wszystko co sprawia, że jestem szczęśliwa. Staram się z tym czasem walczyć, czasem ignorować.
                                                    Czasem widzę moją dawną jaskinie, gdzie było nieświadomie, ale bezpiecznie,życie toczyło się obok, a ja e swoim świecie. Nie z tym z kim trzeba, szukającą czegoś ale...
                                                    Teraz stoje twarzą w twarz z życiem. Czasem boli.
                                                    Depresja szepcze "I po co Ci to było? Trzeba było żyć na wytyczonym szlaku".
                                                    Wracają wtedy dobre wspomnienia i po krótkiej chwili wracam do punktu gdzie wszystko zaczęło się zmieniać. Wiem, że ten punkt był.dobry. Zyskałam wiele. Czasem mam wrażenie, że to cena za szczęście
                                                  • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 03.10.22, 21:30
                                                    Nieszczerość w związku to oszukiwanie samego siebie. W sumie ja taki cwaniak internetowy okazałem się w pewnych momentach życia tchórzem ,podłym bezwzględnym tchórzem .Co z tego że próbowałem to naprawić .Tchórz to tchórz . W życiu trzeba mieć odrobinę odwagi ,by życie skierować ku sobie .Mnie tego brakło .Cena za szczęście kto ma to ocenić .Ja i Ty ?
                                                  • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 04.10.22, 06:45
                                                    Czasem człowiekowi brak czegoś z przeszłości. Mi chyba paru ludzi którzy mn8e otaczali, pamiętam jak fajnie było, a potem przypominam sobie, że mnie zawiedli, porzucili.
                                                    Strasznie drażni mnie to co czasem dzieje się mi w głowie.
                                                    Patrzę na męża, na dzieci czuje te cudowną miłość, a gdzieś tam ten cały syf w głowie drwi ze mnie. Mówi, że gdybym nie zmieniła życia, zylabym sobie w spokoju w swojej jaskini, nie byłoby jakiś dziwnych akcji bo, nie byłabym nawet świadoma wielu swoich cech.
                                                    Mówi mi, że szłabym utartym spokojnym szlakiem.
                                                    Przywołuje jakieś fajne wspomnienia, ale w sumie zawsze te wspomnienia kończą się tym, że wraca to jedno kiedy zmieniłam życie i poczułam się wolna.
                                                    Nie chce myśleć co by było gdyby, a jednak głowa mi to podsuwa bo, tęsknie za krajem i wiem, ze w tamtym życiu na 99% nigdy bym kraju nie opuściła.
                                                    Jednak nie można mieć wszystkiego.
                                                    Boli mnie, ze poniewiera mną jakieś głupie zaburzenie.
                                                  • hana2 Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 04.10.22, 08:04
                                                    "Boli mnie, ze poniewiera mną jakieś głupie zaburzenie"

                                                    Piszesz tak, jakbyś pisała pamiętnik. Z głębi siebie. Jakbyś robiła jesienne porządki w duszy. Pisanie zawsze przynosi ulgę. Ma wartość terapeutyczną.
                                                  • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 04.10.22, 08:36
                                                    Moze i tak jest. Kiedys nie mając nikogo kto z kim by można było pogadać pisałam. Fajne bo, wylewasz z siebie ból. Jednak potem wraca bo, nie umiesz go całkiem zneutralizować.
                                                    Chciałbym żyć spokojnie. Bardzo bym chciała. Bez tego poniewierania, bez tych podszeptów.
                                                    Kiedy rozpiera mnie szczęście, przychodzi czadem ona, nie proszony gość, depresja i miesza.
                                                  • hana2 Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 04.10.22, 09:13
                                                    "Fajne bo, wylewasz z siebie ból. Jednak potem wraca bo, nie umiesz go całkiem zneutralizowa"

                                                    Mnie zawsze koi ból. Ból jest przed, zanim wciągnę zeszyt. Pisanie pozwala mi pewne rzeczy uporządkować. Zauważyć coś, czego nie zauważałam tkwiąc jedynie w emocjach. Pozwala wyciągnąć spostrzeżenia. Przychodzą do głowy rozwiązania, wyjścia, bo pisanie dodaje perspektywy. Gdy z czasem kartkuję zeszyt wstecz i widzę, że jakiś problem w moim życiu się wyciszył to napawa mnie nadzieją, że kłopoty mijają, że ja staję się silniejsza wobec problemow, które wcześniej mnie pokonywały. Albo że czasem same się rozwiązują. Tutaj też piszę i też mi to pomaga, ale tu nie mogę tak wprost i wszystko. Jestem tu stałą forumowiczką.

                                                    Kiedyś podczas takiego pisania uświadomiłam sobie, że tęsknię za moim starszym synem, gdy był mały. I oczekiwałam podświadomie, że młodszy syn będzie mi przypominał starszego, gdy był mały. A on jest inny. Wiadomo. Ale czasem nie zdajemy sobie sprawy co się dzieje w naszej podświadomości i jak kieruje naszymi potrzebami. Bardzo mi to pomogło w relacji z jednym i drugim synem i pewnie też w relacji między nimi.


                                                  • hana2 Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 04.10.22, 10:45
                                                    Dodam, że próbowałam terapii. W trakcie miałam zmienioną terapeutkę, więc mam doświadczenie z dwiema. Przy obu czułam jakąś sztuczność. Zwierzać się zupełnie obcej osobie, która siedzi służbowo na przeciw mnie. Mnie to upokarzało.

                                                    Dlatego szukam innych sposób pracy nad sobą. Poprzez różne pytania do siebie. Pisanie pamiętnika.
                                                  • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 04.10.22, 11:17
                                                    Pisałem o mojej przyjaciółce co ma problemy po stracie męża .Chodziła na terapię grupową i sobie chwaliła .Nie wiem jak teraz bo nie mam z nią kontaktu .Bardziej moja żonka ,ale z nią też kontakt utrudniony .Tu terapia grupowa była negowana ,choć zawsze łatwiej jest pogadać i poznać kogoś co ma podobne problemy .Człowiek to istota stadna i nie znosi długiego odosobnienia. Musi się z kimś wygadać .Była tu kiedyś taka użytkowniczka "Jagna stadna .Fajnie by było by można tu porozmawiać ,czasami bez personalnych docinków i obrażania . Październik liście lecą ,kasztany też .W moim ogrodzie orzechy włoskie jest tego sporo .Nie wiem jak mimozy do kiedy przekwitają .W Anglii uprawiana jest jedynie jako roślina lecznicza .
                                                  • ta Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 04.10.22, 11:45
                                                    hana2 napisała:

                                                    > […] Dlatego szukam innych sposób pracy nad sobą. Poprzez różne pytania do siebie.
                                                    > Pisanie pamiętnika.

                                                    Pisanie pomaga. Pisanie pamiętników/dzienników, ALE, moim zdaniem, wyłącznie do szuflady.
                                                    Dla potrzeb własnych, by móc śledzić i analizować swoje stany emocjonalne i ich wpływ na podejmowane decyzje.
                                                    Do analizy swoich potrzeb, rozwoju, postępów.

                                                    Tylko wtedy, gdy są pisane dla siebie są absolutnie szczere, a tylko takie mają moc terapeutyczną. Mówienie/pisanie przed widownią/czytelnikami ma zawsze cechy autokreacji, niekoniecznie uświadomione.
                                                    Nie przeszkadza to w relacjach społecznych, niemniej nie służy rzetelnej analizie swojej „duszy”.
                                                  • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 05.10.22, 01:37
                                                    ta napisała:

                                                    > hana2 napisała:
                                                    >
                                                    > > […] Dlatego szukam innych sposób pracy nad sobą. Poprzez różne pytania do
                                                    > siebie.
                                                    > > Pisanie pamiętnika.
                                                    >
                                                    > Pisanie pomaga. Pisanie pamiętników/dzienników, ALE, moim zdaniem, wyłącznie do
                                                    > szuflady.
                                                    > Dla potrzeb własnych, by móc śledzić i analizować swoje stany emocjonalne i ich
                                                    > wpływ na podejmowane decyzje.
                                                    > Do analizy swoich potrzeb, rozwoju, postępów.
                                                    >
                                                    > Tylko wtedy, gdy są pisane dla siebie są absolutnie szczere, a tylko takie mają
                                                    > moc terapeutyczną. Mówienie/pisanie przed widownią/czytelnikami ma zawsze cech
                                                    > y autokreacji, niekoniecznie uświadomione.
                                                    > Nie przeszkadza to w relacjach społecznych, niemniej nie służy rzetelnej analiz
                                                    > ie swojej „duszy”.

                                                    Gdy pisanie Jet szczere .Nie własne .Ta która czyta nie zrozumiałe i nic o sobie prywatnego nie napisze. A uwagi kieruje do każdego obcego ,który się pojawi
                                                  • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 04.10.22, 12:55
                                                    Ja mam wrażenie, że jakieś cierpienie jest po prostu wpisane w moją egzystencję.
                                                    Czasem mam wrażenie, że łatwiej grało się życie, szło się za oczekiwaniami, nie wiem po prostu egzystowało niż kiedy trzeba żyć naprawdę.
                                                    Wymyśliłam sobie kiedyś jakie chce mieć życie i jakoś to wszystko się rysowało. Kiedy nie szło był zeszyt do wylania łez i potem było znowu pięknie. No i była jakaś wyimaginowana kontrola nad życiem.
                                                    Chyba problem polegał na tym,ze gdzieś w tym wszystkim pogubiłam się. Tak przywykłam do jakiegoś braku czegoś w życiu, że kiedy to otrzymałam pogubiłam się jeszcze bardziej.
                                                    Jednak to co wbito mi do głowy przed laty, to czemu sama się też oddałam wzbudza lęk do dziś.
                                                    Ludzie w życiu popełniają błędy. Też je popełniłam, jednak asceza jakiej czasem się poddawałam, swoją wolę i charakter, autodestrukcja w imię wyższego wtedy wg mnie celu ,pomagala uniknąć czasem błędów które błędami nie były. Uniknąć życia.
                                                    I kiedy wszystko się zaczęło układać jak powinno ja wpadłam w panikę.
                                                  • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 04.10.22, 13:07
                                                    Dodam, że jak wielu ludzi mieliśmy maly kryzys w związku.
                                                    Bylam świadoma, ze kocham męża, ale on się ode mnie oddalał. Moje próby zbliżenia nas jakoś nie udawały się.
                                                    Bardzo tęskniłam wtedy za człowiekiem jakim był on kiedyś.
                                                    Mąż miał wiele stresu związanego z pracą.
                                                    Jednak we mnie zaczęło się dziać coś dziwnego.
                                                    Dowartosciowywaly mnie osoby, mężczyźni, z zewnątrz. Było mi miło widzieć jakiś podziw w ich oczach, budzili moją próżność, zaczęłam żyć w dwóch światach.
                                                    Realnym gdzie był mąż, i fantazji gdzie znacze coś dla kogoś, komuś się podobam.itp.
                                                    Czasem targały mną dziwne emocji bo, kiedy chciałam przytulić się do męża, a on kolejny raz mnie odpychał miałam.wrazwnie, że to powtórka z rozrywki, ze znowu tkwię w dawnym związku I potrzeba mi bohatera który mnie ocali. Chore fantazje i fascynacje minęły kiedy uświadomiłam sobie, że przecież przez takie coś mogę zniszczyć to co kocham. Że nawet jeśli faktycznie komuś się spodobam, stracę czujność i wejde w jakaś grę to będzie chwila frajdy i koniec. Ewentualnie mogę z kimś stworzyć nowy związek ale oparty na czym? Na wyobrażeniach?
                                                    Uświadomienie sobie tego wszystkiego wprowadziło mnie na kolejny poziom wiedzy o sobie, dało mi.jeszcze więcej sił by walczyć o uwagę męża, by wesprzeć go w problemach i abyśmy znowu byli tacy jak dawniej.
                                                    Udało się.
                                                  • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 04.10.22, 15:28
                                                    Kryzys mówisz .Grzesiu co mieszka na de mną i robi mi remont kuchni w Polsce .Pisałem miał siostrę 38 sprawa drastyczna .Facet kierowca zawodowy z wojska ją zamordował i sam popełnił samobójstwo .Sprawa się ciągnie od już ponad 6 miesięcy i nie ma końca bo prokuratura wojskowa ciągle bada czy ktoś się nad nim nie znęcał.Skutecznie uciszyli media .Dzieciaki w wieku 7 i 9 ,oraz córka z poprzedniego związku 17 .Nie mógł się pogodzić że daje sobie radę .Tyle co skończyła dodatkowe studia .Dzieciaki już mają długi obciążone za rodziców .Dwa samochody OC nie opłacone ,za dwa mieszkania czynsz i wszystkie media .W wojsku był zaledwie 3 lata i nie zdążył jeszcze sfiksować .Nie pohamowana zazdrość ,dzika .Nic nie można zrobić bo żandarmeria wojskowa dalej prowadzi sprawę . Nie może tych dzieciaków adoptować ,choć są u jego rodziców .Wywiad lekarski i odniesienie się do sprawy urąga dobrym obyczajom ,kompletna znieczulica ,gdzie by poszedł by załatwiać dokumenty i tony zaświadczeń . To wszystko toczy się w drugim końcu Polski. Życie
                                                    to nie bajka.To w większości smutek ,płacz i rozpacz .
                                                  • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 04.10.22, 18:33
                                                    "Ja mam wrażenie, że jakieś cierpienie jest po prostu wpisane w moją egzystencję. Serio ? Raczej to sobie sama wmawiasz .Będę cierpieć .Jeśli Ci to sprawia ulgę to cierp .Za szybko się poddajesz ,nie wiem dlaczego ludzie nie walczą o lepszy los i nie szukają by go zmienić .Bo tak musi być poczekam dalej ,aż przyjdzie cud lub wychowam dzieci . A cud nie nadszedł .Ręka Boga jest potrzebna ,ale człowiek musi mu w tym pomóc .
                                                  • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 04.10.22, 20:02
                                                    Był czas, że czekałam na cud, na znak... kiedy się poddałam cud nadszedł. Podjęłam ryzyko. Niestety wrodzona uczciwość sprawiła, że "wysypałam" się zbyt szybko. Nim sama ogarnęłam temat. Do akcji wkroczyły zastępy chcących dla mnie dobrze i wiedzących lepiej jak powinno wyglądać moje życie. Oj, wtedy bolało.
                                                    Nie lubię cierpieć, kiedyś cierpienie wydawało mi się, że uszlachetnia, kształtuje i Bóg raczy wiedzieć co. Wpisało się w życie, przywykłam. Stawiałam dobro innych nad swoje. Potem coś pękło, gdzieś zaczęłam myśleć i o sobie. No i w chwili próby, słysząc, ze wszyscy tyle dla mnie zrobili i że jestem egoistką, poddałam się. Nie miałam już nic do stracenia poza życiem którym chciałam spłacić dług. Drogo były dla mnie wtedy dwie, albo skończyć tę farsę i odejść z tego świata, ale to też trochę egoistyczne, nieodwracalne i nie dające mi już szans na nic, albo pogodzić się z tym co dla mnie, jak wtedy myslalam, przygotował los, bezpieczny utarty szlak, na którym nauczę się na nowo szczęścia, pracą i obowiązkami wypełnię życie i pustkę, a to co było dla mnie chwilowym rajem zostanie wspomnieniem do którego będę się czasem uśmiechać.
                                                    Rozwiązanie moich ówczesnych problemów jednak było banalnie proste. Jak dziś patrzę na to jak się katowałam, jak pozwalałam by poczucie winy wkładało mi żyletke do rąk to za głowę się łapie.
                                                    Jedyne czego mi wtedy zabrakło to asertywności, pewności siebie, odrobiny egoizmu i spokoju by to ułożyć, rozegrać. Może gdybym pomyślała wcześniej o wsparciu psychologa było by lepiej.
                                                    Ponoc Bóg daje każdemu z nas tyle ile wstanie jest unieść.
                                                  • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 04.10.22, 20:15
                                                    Przepraszam ,ale nie wytrzymałem .Staram się panować ,ale już jest poniżej krytyki .Jeśli nie mogłaś dać rady to trzeba było iść .Nie miałaś nikogo z rodziny by mógł Cię wspierać ,a mąż ,rodzina .
                                                  • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 04.10.22, 20:44
                                                    Jutro rano mam wyjazd służbowy. Mam kontakt do fajnej osoby co się zajmuje niepełnosprawnym ludźmi .Robi też terapię .Fajna i pełna uroku kobieta .Dam Ci kontakt na Messa lubi długie pogaduchy .Możesz napisać na pocztę pod tym nickiem lub pod drugi t.
                                                  • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 04.10.22, 21:06
                                                    Wtedy nie miałam męża. Rodzina miała wobec mnie oczekiwania, a poza tym odrzuciła mnie. Potraktowali jak niechcianego psa, potem uznali, że nic złego nie zrobili I mieli oczekiwania, że to ja będę błagać o wybaczenie. Nie ważne co by się wydarzyło w mojej rodzinie, nikt nigdy nie powie Ci przepraszam.
                                                    Wychowałam się w psiej miłości. Bita i poniżana łaknęlam by mama mnie kochała, no i kochała, ale nie przeszkadzało jej to w karach cielesnych obelgach i poniżaniu. Nawet przy znajomych czasem.
                                                    To był jej sposób na wychowanie.
                                                    Niby rozmawiałyśmy ale nigdy tak od serca co u mnie. Jako osoba wrazliwa szukałam wszędzie akceptacji, miłości i kiedy to dał mi ex, jego rodzina to już w ogóle wydawało mi się, że trafiłam do nieba. Boże rodzina i to nie dyfunkcyjna, kocha mnie, akceptuję i pomaga.
                                                    Niestety z czasem dorastamy i się zmieniamy. To na jakiego człowieka ja zaczęłam wyrastać coraz bardziej sprawiało, ze nie po drodze mi było.
                                                    Mieszkałam w małej mieścinie, ludzie o średniowiecznym przekonaniu, ze do psychologów chodzą tylko świry.
                                                    Nie chciałam być świrem. Zresztą jakoś też wtedy nie wpadłam na pomysł by isx po pomoc. Raz kiedyś jakaś rozmowa była między członkami mojej rodziny, słyszałam jak drwią z psychologii, jak uważają że ludzie przesadzają, sami nie wiedzą czego chcą od życia i łażą po terapiach. Koleżanka mamy miała depresje, miała terapię, gdzieś czułam współczucie w jej głosie bo, depresja wywołana była utratą pracy, a nie widzi misię.
                                                    Cofając czas ,dziś bym podjęła terapię, od razu gdy tylko pomyślałam, że jedynie moja śmierć lub mojego ex jest w stanie uwolnić nas od siebie bez osądu innych, no bo, przecież ludzie będą gadać. Niestety takie życie na prowincji, zwłaszcza jeszcze jak każdy myśli, ze masz życie jak piękny sen, a kiedy opatrznie się poskarżysz to "przesadzasz" lub "Będzie doobrxe" kończące wszelkie rozmowy.
                                                  • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 04.10.22, 21:37
                                                    Nie nadaje się na pocieszyciela lub na obrońcę pokrzywdzonych ludzi .Bardzo mnie to przerasta ,zawsze taki byłem by każdemu serce oddać .Jestem po tym ogromnie zestresowany .Ludzie myślą że je chce wykorzystać. Jedynie jedna osoba wie o mnie więcej i dobrze mnie zna. Muszę dzisiaj odpocząć .Jeśli chcesz to dam Ci namiary na tę kobietę .Pomoże Ci .Proszę i dobranoc .
                                                  • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 05.10.22, 06:19
                                                    Pozwól że to przemyśle i w razie czego odezwę się na pocztę. Dzięki
    • ilona.j77 Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 03.10.22, 15:23
      Dojrzewanie moim zdaniem..

      Z dojrzewaniem zawsze było, jest i będzie cała masa problemów. Po pierwsze ,to okres w którym każdy z nas jest co najmniej odrobinę niezrównoważony psychicznie i fizycznie też, bo albo kościec rośnie za szybko, a mięśnie nie nadążają albo odwrotnie, a już najgorsza jest trzecia możliwość obrastanie sadełkiem.
      Z tej pierwszej przypadłości biorą się kłótnie z całym otoczeniem, zwłaszcza tym starszym o około jedno lub więcej pokoleń, choć z rówieśnikami też nie jest sielankowo.
      Bo jak tu normalnie się zachować lub odezwać jak wszystko w środku buzuje? HORMONY- takie wredne "gady" powodujące gwałtowne zmiany nastrojów, uczucie rozpierania przez energię, ewentualnie wrażenie, że wszystko gryzie i najlepiej by było ugryźć też, kogoś w ucho, względnie w tyłek. Mogą one nas jeszcze popchnąć w ramiona pierwszej miłości i w tedy jest przechlapane. O ile to jest odwzajemniona miłość, to pół biedy, bo po krótkim okresie planowania wspólnej przyszłości aż po grobowiec rodzinny, zwykle przechodzi i jakoś to jest. Nawet jeśli zostanie jedna strona rzucona o ścianę z wysoka, to poboli i minie, ale jak od początku jest to jednostronne uczucie zwane platonicznym .... to już przerąbane. Zaczynają się ochy, achy, wzdychanie, melancholie, lub napady euforii, bo się ta osoba popatrzyła, uśmiechnęła, powiedziała co cokolwiek!! Ta wersja jest o wiele mniej przyjemna dla organizmu, a zwłaszcza otoczenia.
      Co do drugiej przypadłości to są po prostu kompleksy i popadanie w jeszcze większą nadwagę, albo głodzenie się, odchudzanie i w skrajnych przypadkach z tym związane choroby, a to wszystko, bo ktoś się krzywo popatrzył, albo jakaś inna dojrzewająca osoba coś powiedziała. Dochodzi do tego brak możliwości egzystencji bez komputera, komórki Facebooka itp. gadżetów oraz wynalazków. Obecnie całe dojrzewanie zawiera się w szybkości pisania smsów, robienia sweetfoci, albo innych zdjęć samemu sobie i ilości lików na stronie internetowej.
      A gdzie młodzieńczy bunt, awangarda, ogniska z gitarą i śpiewem na ustach? Jaki teraz jest bunt, jak przeciętny nastolatek spędza tyle czasu przed komputerem co jego szacowny rodzic w pracy, robiąc bardzo podobne rzeczy, bo zadania domowe też już są w formie elektronicznej??
      Jedyne co można powiedzieć to: ja w twoim wieku potrafiłam się zbuntować i zwiać na wakacje, na mazury, na obóz żeglarski gdzie było wiadomo, że przez trzy tygodnie zadzwonię raz albo dwa z poczty, tudzież budki telefonicznej, że żyje hihihihihi.
      Nie do pomyślenia co? A jednak możliwe.
      W tedy czyli tak ze dwadzieścia parę lat temu dojrzewało się inaczej, w zupełnie innej rzeczywistości i warunkach. Bez tej całej elektroniki i pędu za nie wiadomo czym. Jedyne za czym można by popędzić, to kolega lub koleżanka na rowerze albo wrotkach, ewentualnie do dorywczej letniej pracy na miesiąc, żeby drugi miesiąc się pobyczyć na jakimś wyżej wspomnianym obozie. A na tych obozach to owszem, dojrzewało się do tego żeby nauczyć się gotować w warunkach polowych (garnek na ognisku), prać i myć się w jeziorze, myć naczynia pod postacią menażek piaskiem i rąbać drzewo siekierką. Do tego rozbijanie namiotu, albo spanie pod gołym niebem do wyboru. I ogólnie młodzi ludzie zdani na kaprysy pogody i otoczenia zależnie gdzie przyszło nocować, albo w jakich warunkach pływać.
      Była to kapitalna szkoła życia. Nie brakowało pierwszych miłości i wszystkich z tym związanych komplikacji, tyle że wszystko dobywało się wolniej swobodniej i bez presji, że trzeba wysłać smsa albo mmesa ze zdjęciem, no i jeszcze wrzucić to wszystko do internetu, bo przecież wszyscy muszą zobaczyć. Mimo wszystko, wydaje mi się że szybciej stawaliśmy się samodzielni bo choćby na takim obozie mamusia nie wsadziła ubrania do pralki czy naczyń do zmywarki i nie wyjęła czystego i suchego i „samo nie wylądowało w szafie”.
      Do tego nikt nie słyszał o bezstresowym wychowaniu i każdy rodzić mógł swojej latorośli zwrócić uwagę, w mniej lub bardziej dosadny sposób, w dowolnym miejscu. I raczej nie wielu przekraczało granice, a wielu wyrosło na porządnych ludzi i im nie zaszkodziło. Obyło się bez traumatycznych przeżyć i chodzenia do psychologa, bo mama na mnie nakrzyczała, a pani w szkole wystawiła niedostateczny, bo się dostało lenia i jakoś ominęło zadany rozdział.
      Teraz jest inaczej to i dojrzewanie inne, czasem dla nas z poprzedniego pokolenia nie zrozumiałe. Choć pewnie nasze dojrzewanie było nie zrozumiałe dla pokolenia wcześniej.
      Więc z tym dojrzewaniem to myślę, że jest jak z hortensjami. W zależności od gleby w jakiej rosną taki maja kolor. A młodzież zależnie od tego z jaka rzeczywistością przychodzi jej się zmierzyć, tak dojrzewa. Jedno pokolenie szybciej drugie wolniej, jedno bardziej odpowiedzialnie, drugie bardziej na wariackich papierach. Trudno przewidzieć jak będzie dojrzewać kolejne pokolenie, jak te hortensje na jednym krzaku mogą być i niebieskie i różowe zależy gdzie się korzonek zapodzieje: w kwasie czy zasadzie.

      A tak przy okazji jeśli dojrzeliście do decyzji zgłoszenia się po pomoc bo opiekujecie się osobą niepełnosprawną w stopniu znacznym to zapraszam do kontaktu.
      • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 03.10.22, 16:19
        Lol jakbym Kalę czytał ,cała ona 😊
    • zaczarowanyogrod Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 04.10.22, 19:09
      Ja nie miałam aż tak ale też moje lęki, nerwica są przez rodziców. Ojciec nie jest alkoholikiem bardziej bym go nazwała pijakiem. Nie pije codziennie ale jak się napije to dużo aż ledwo chodzi wtedy albo śpi albo przeżywa, krzyczy wymawia różne rzeczy i tak od zawsze. Kłótni z mamą nie było za dużo bo mama mu zawsze ustępuje. Wygonil nas kiedyś z domu i chodziłyśmy ją mama i moja młodsza siostra w zimie po dworze wieczorem spałyśmy w garażu w samochodzie i wróciłyśmy jak zasnął. Jak byłam mała to pił częściej. Siostra niby mało pamięta ojca bardziej lubi ale też to jakoś na nią wpłynęło bo też jest kłótliwa, wymawia wiele rzeczy i obwinia mnie o dużo lub mamę. Jeszcze znalazła sobie męża alkoholika, którego musi wyganiać do pracy i zmuszać aby spędził czas z córką lub się nią zajął. Ja mieszkam z rodzicami i szukam pracy dalej od domu żeby się od nich w końcu wynieść. Ale na tyle blisko aby móc często odwiedzac mamę, siostrę i siostrzenice. Dziadków nie bardzo mi się chce odwiedzać bo są jescze gorsi niż ojciec pewnie dlatego taki jest. Dziadek teraz na starość został alkoholikiem chociaż nie wiadomo czy zawsze nie pił. Ciągle się kłócą. Jedna ciotka alkoholiczka nie ułożyła sobie życia bo wybierała złych partnerów jeden nawet wziął na nią kredyt bo dała mu dostęp do konta. Pije przez dziadków bo byli i są dla niej źli a ona jak nie pracuje za granicą to z nimi mieszka. Babka cały czas jej wymawia to że ja urodziła i że mogła zabić po porodzie bo urodziła po 40 a nie chciała mieć dzieci. Przed ciotka jest wujek z zespołem Downa, potem ojciec i ciotka która znalazła męża który uważa że ona zrobi wszystko źle i mając prawo jazdy od mlodosci dopiero teraz zaczęła jeździć samochodem przed 60 jak mu zabrali prawo jazdy. Mamy ojciec umarł jak była dzieckiem. Zapił się na śmierć. Tak samo wujek mamy najstarszy brat. Ciotka mieszka daleko nie bardzo się wszystkim interesuje czasem zadzwoni i przyjedzie bo tak pasuje. Potem jest mama. Najmłodszy wujek alkoholik babcia zawsze interesowała się tylko nim i była zła na mamę ze o nim źle mówi. Nie dawno babcia umarła parę lat temu bo nie brała leków bo wolała dać synowi na wódkę zamiast wykupić, u nas nie chciała mieszkać. Była ostatnie dni życia bo już nie była samodzielna. Ciągle się z nią kłóciłam aby nie była za wujkiem i za to że mama jej w wielu rzeczach pomagala to źle ja traktowała. Ciotka miała mamie pomoc w opiece bo babcia jęczała mama nie spała martwiła się, a ciotka poszła spać do innego pokoju. Modliłam się o babci śmierć bo mnie denerwowała babcia przez zachowanie że rodzeństwo mamy lepsze a to mama się nią zajmuje. Ja nie mogłam pomoc bo nie chciała odemnie leków. Już miałam jej dość. A ja się boję ludzi, mam ataki paniki w trudnych sytuacjach. Jak ktoś się zachowuje jak mój ojciec to brak mi słów i moja samoocena spada. Nie ufam ludziom i nie chce mieć męża, boję się że znajdę takiego samego idiote jak ojciec, dziadkowie, mąż siostry, byli partnerzy ciotki, mąż ciotki, mąż kuzynki bo ona też ma alkoholika, który skłócił ją z rodziną, a ona za nim, mężowie sąsiadek. Wszędzie widzę tylko tych złych mężczyzn. Wysmiewali się ze mnie chłopaki z klasy w gimnazjum, przeżywali za mój charakter za moje lęki, zachowanie lekarzy nie wszystkich ale tych gorszych pamiętam, urzędników, kolega z pracy niby miły pomocny ale mnie wykorzystywał do robienia czegoś za niego a ja słuchałam wszystkich pracowników bo byłam na stażu, potem krytykował jak robiłam coś źle. Jeszcze mnie obmawiał. Kolega z klasy liceum z którym potem trafiłam na studia (byłam tam pół roku bo mi nie szło z nauką i nie widziałam sensu) obmawiał mnie do dziewczyn bo one się dziwiły że jestem dziwna. Kolega z dzieciństwa przestał się że mną przyjaźnić bo znalazł innych znajomych. Nie ufam mężczyznom i się ich boję i nawet jak któryś jest miły to nie wierzę w ich intencje. Przez lęki też nie mogę znaleźć pracy a praca dorywcza która wykonuje to mam bo u ojca w pracy szukali. Z ojcem się kłócę, ale to i tak nic nie daje.
      Tak zaburzenia są przez rodziców i przechodzą z pokolenia na pokolenie ja nawet dzieci się boję mieć żeby nie miały jak ja albo i gorzej albo jakbym miała syna i był tak jak wszyscy ci mężczyźni którzy byli dla mnie źli. Dziadkowie, rodzice katolicy niby wierzący przed ludźmi a się zachowują jak zachowują. Jeszcze mój debilny ojciec i jego tak samo głupi koledzy przyjechali dzisiaj z pracy pijani traktorami. Debile mogli komuś coś zrobić bo ich mi nie szkoda.
      • hana2 Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 04.10.22, 21:55
        Zaczarowany ogrodzie. Nie wiem co napisać...
        • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 04.10.22, 22:51
          Ty nigdy nie wiesz i nic nie jarzysz kto z kim co .Jak zwykle całe nie wiem .Jedynie się możesz domyślać .Spadnie ci grono zaufanych osób.Ale tu nie wolno się odkrywać . Nie czytasz ze zrozumieniem .Faktycznie faceci dla ciebie to zło .Dlatego mnie ciągle niszczysz bo masz do mnie odwagę .Zaczarowany Ogród mała miejscowości picie na umór . Jak do tej pory nie znalazłaś jakiegoś przyjaciela to nie znajdziesz .Gdzie indziej musisz szukać .
      • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 05.10.22, 06:30
        O rety, też miałaś nie wesoło. Dla mnie to co określasz "pijak" to też alkoholizm.
        U nas każde z rodzeństwa odreagowalo inaczej. Ale każde ma zaburzenia. W sumie tylko ja uwzięłam się, że będę szczesliwa, będę mieć normalną rodzinę. I tak to szczęście latami malowałam. Rodzina byłego lochala mnie jak swoją. Jednak ja zostałam więźniem marzeń.
        Z czasem wszystko rypnęło. Mąż mój nie ma rodziny, jest sam. Jedyną rodziną dla niego jestem ja i dzieci. Czasem szkoda mi, że nie ma tego, że dzieci mogą pójść do babci czy dziadka od jego strony. Brak mi tych, nawet jeśli obłudnych czasem, to jednak większych spotkań rodzinnych. Za tym czasem tęsknie, ale podchodząc do tego, że być z kimś tylko dlatego ,że ma rodzinę, choć między nami zaczyna wiać pustka to mocno bezsensu.
        Tez bałam się mieć dzieci, a jednak je mam. I choć oboje z mężem mamy dziwne przeżycia to staramy się by nasze dzieci żyły w innych realiach.
        • zaczarowanyogrod Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 06.10.22, 20:41
          Z tym że ja nie mam tak cały czas. Są takie dni że ojciec się zachowuje jak zachowuje potem miesiące przerwy wtedy jest taki bardziej normalny narzekający ale nie tak jak po alkoholu można normalniej porozmawiać i wtedy mam myśli że nie jest taki zły.
    • hana2 Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 04.10.22, 22:08
      Kobiety, nie dawajcie obcym ludziom z internetu namiarów na swojego fb, gdzie jest wasze imię i nazwisko, zdjęcia. Jeśli już chcecie do kogoś napisać to z poczty stworzonej specjalnie do tego celu. Wtedy można sprawdzić, czy ktoś jest godny zaufania, czy nie nadużywa kontaktu i ewentualne podjąć decyzję o skróceniu dystansu.

      W ostatnim tygodniu, pewnej nocy działy się dziwne rzeczy na emamie... Ktoś wykorzystał informacje przekazane w zaufaniu.
      • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 04.10.22, 22:39
        Widzę że szkoda z Tobą rozmawiać .Na messenger to kobiety dają namiary .Daj sobie buzi z Ta i spadaj .Mam kontakt z kobietą co prowadzi niepełnosprawnych .I może ją najpierw sprawdzić . Nikt nie musi z nikim gadać i dawać kontakt .Szkoda tu mojego czasu ,ty się nigdy nie nauczysz by ludziom zaufać .Ematka jest dla ciebie ważniejsza niż dawna znajomość .Artur już dawno gadał że szkoda czasu i fatygi .
      • sweetbog Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 05.10.22, 05:06
        Tobie nie przeszkadzało wejść na mój profil na Fejsa i sobie poczytać .To samo masz maila mojego i mój prywatny telefon to o czym Ty bredzisz .Pare osób ma to samo co Ty .Wiesz dobrze jak wyglądam i moja córka .Kiedy dorośniesz .Na ematce to nie chodziło o Ciebie tylko ten troll grażyny ( sama go wspierałaś ) Chodziło jedynie o Princessę by ją ze mną kłócić .Nigdy nie tolerowalas w moim otoczeniu kobiet .Jaka by nie była .Szlag Cię trafiał.Nie mam już do Ciebie cierpliwości bo ciągle jest to samo . Lubię porozmawiać z kimś kto zachowuje zdrowy rozsądek ,a nie robi ciągle jakieś dziwne sceny zazdrości i obwinia mnie o coś czego nie zrobiłem .Poczta tylko funkcjonuje alarmowo Wolę rozmawiać na żywo niż klepać w klawiaturę .Rób co chcesz Twoje życie ja mam inne i nie potrzebuję ciąglego stresu i prostowania Twoich bzdur .Zmieniaj sobie nicki ,pisz sobie gdzie chcesz .A mnie daj święty spokój .Tak samo koleżanka Ta niech zajmie się swoim życiem nie moim i moich bliskich osób .Pa
      • ta Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 05.10.22, 09:25
        hana2 napisała:

        > Kobiety, nie dawajcie obcym ludziom z internetu namiarów na swojego fb, gdzie j
        > est wasze imię i nazwisko, zdjęcia. Jeśli już chcecie do kogoś napisać to z poc
        > zty stworzonej specjalnie do tego celu. Wtedy można sprawdzić, czy ktoś jest go
        > dny zaufania, czy nie nadużywa kontaktu i ewentualne podjąć decyzję o skróceniu
        > dystansu.

        Informacja tej treści powinna być przyszpilona na tym forum i forach o pokrewnych profilach.
        Tam, gdzie poranieni szukają wsparcia, gdzie w stresie skłonni są ujawniać intymne szczegóły
        ze swojego życia i są bezbronni, gdy trafią na kogoś, kto na takie ofiary czeka.

      • snajper55 Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 05.10.22, 12:05
        hana2 napisała:

        > Kobiety, nie dawajcie obcym ludziom z internetu namiarów na swojego fb, gdzie j
        > est wasze imię i nazwisko, zdjęcia. Jeśli już chcecie do kogoś napisać to z poc
        > zty stworzonej specjalnie do tego celu. Wtedy można sprawdzić, czy ktoś jest go
        > dny zaufania, czy nie nadużywa kontaktu i ewentualne podjąć decyzję o skróceniu
        > dystansu.
        >
        > W ostatnim tygodniu, pewnej nocy działy się dziwne rzeczy na emamie... Ktoś wyk
        > orzystał informacje przekazane w zaufaniu.

        Tak to jest gdy na forach grasuje dewiant, a Admnistracja za mało robi. Zostaje nam ostrzeganie nowych uczestniczek forum, aby nie stały się jego ofiarami.

        S.
        • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 05.10.22, 12:25
          Mi ciężko zaufać tak dokonca tym co SS koło mnie, co wrócili. Cała jedna osoba ale jednak. Wtedy przyklaskiwała, chwaliła jak mi dobrze, jak kochana jestem, potem wydała mnie, teraz wróciła i znowu przyklaskuje. Ech, ludziom to w ogóle ciężko ufać.
          • snajper55 Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 05.10.22, 21:55
            demony_i_ja napisała:

            > Mi ciężko zaufać tak dokonca tym co SS koło mnie, co wrócili. Cała jedna osoba
            > ale jednak. Wtedy przyklaskiwała, chwaliła jak mi dobrze, jak kochana jestem, p
            > otem wydała mnie, teraz wróciła i znowu przyklaskuje. Ech, ludziom to w ogóle c
            > iężko ufać.

            Zaufać tak do końca? To bardzo trudne. Jeśli ma się kilka takich osób, to można się uważać za szczęśliwca.

            S.
            • demony_i_ja Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 06.10.22, 06:05
              Chyba nigdy nikomu tak do końca.
              Ludzie oceniają. Uważają, że wiedzą lepiej, zwykle mają jaki własny biznes we wszystkim. Próbują kierować cudzym życiem wg własnych wymysłów.
      • zaczarowanyogrod Re: Wychowanie czy tresura, pakiet zaburzeń 06.10.22, 20:43
        Na szczęście nie mam fb to nie przyjdzie mi taka głupota do głowy a na forum nie pisze całej prawdy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka