Dodaj do ulubionych

czy pomaga jedynie pisanie do szuflady?

04.10.22, 12:17
Czy pisanie bloga może pomóc?
Czy pisanie na forum, jakby w terapii grupowej, może pomóc?
Słucham czasem jednego kanału, gdzie psycholożka mówi: jesteśmy w tym razem.

Myślę, że do pewnego stopnia pomaga i daje też inne korzyści niż pisanie do siebie samej, niż rozmowa z wyższym ja.

Ps. Chciałam z tego zagadnienia zrobić nowy wątek.
Obserwuj wątek
    • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 04.10.22, 12:37
      Pomaga. Mi zawsze przynosiło ulgę, ale ma też swoje pułapki. Czasem na papier przelewasz ból który powinien być wypowiedziany głośno, a Ty chowasz go w szufladzie, mając usmiech na zewnątrz.
      • sweetbog Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 04.10.22, 16:22
        demony_i_ja napisała:

        > Pomaga. Mi zawsze przynosiło ulgę, ale ma też swoje pułapki. Czasem na papier p
        > rzelewasz ból który powinien być wypowiedziany głośno, a Ty chowasz go w szufla
        > dzie, mając usmiech na zewnątrz.

        Czy papier przynosi ulgę ? Mnie bardziej rozmowa z kimś .Nawet smsy nie cieszą .
        • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 04.10.22, 17:01
          Jeśli masz kogoś wartego zaufania. W czasie kiedy kogoś takiego potrzebowałam, okazało się, że ludzie owi maja swoją wizję mnie, co w miarę ogarnęłam myśli, mącili.
          A ja glupia nie wpadłam na to by szukać pomocy u terapeuty czy forum wówczas
          • sweetbog Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 04.10.22, 17:18
            Na żywo lepiej niż stukać w klawiaturę .Usłyszysz głos śmiech i jest ci fajnie .Rozmowa na żywo jest więcej warta niz całe pisanie .Warto rozmawiać z ludźmi ,którzy mają nie tylko poczucie humoru ,ale potrafią cię zjednać ze sobą .Pomóc ci gdy jesteś w kłopotach ,ale też w radości . Dla mnie to zawsze udany dzień .
          • ta Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 04.10.22, 18:21
            demony_i_ja napisała:

            > Jeśli masz kogoś wartego zaufania. W czasie kiedy kogoś takiego potrzebowałam,
            > okazało się, że ludzie owi maja swoją wizję mnie, co w miarę ogarnęłam myśli, mącili.
            > A ja glupia nie wpadłam na to by szukać pomocy u terapeuty czy forum wówczas

            A czyż „ludzie z forów” nie mogą „ mącić” , gdy „ w miarę ogarniesz myśli” ?
            Do ludzi z forów, bytów nieznanych masz większe zaufanie, niż do ludzi w realu?
            Ja zdecydowanie nie. Zbyt dużo znam przykładów wykorzystania naiwności kobiet z problemami, które wywnętrzają się w sieci i stają się ofiarami…takich różnych…

            • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 04.10.22, 20:13
              Mącić może każdy. Tylko widzisz, tu klikam wyloguj i znikacie z mojej przestrzeni.
              Z rzeczywistości wylogować się trudniej.
              Z reguły tez ludzie w rzeczywistym świecie, ci którym ufamy, są elentem naszego życia. Przecież nie idę ulicą, nie łapie przechodnia mówiąc "wyglądasz na godnego zaufania, choć pogadamy o moim życiu I troskach".
              Tak to nie działa. Owi ludzie którzy są w okół nas żyją w naszej przestrzeni. Czasem ciężko im zaakceptować to jak się z czasem zmieniamy, stają się ciężarem w naszym rozwoju. Chcą to gamowac, stopowac, nie przyjmują do wiadomości, że chcesz coś inaczej, choćby dlatego, że zmiana w Twoim życiu, mocno wpłynie na ich komfort.
              Zaufałam, zwierzyłam się, słowa płynęły z serca. Nim się obejrzałam przyszedł cios.
              Kiedy doszło mimo wszystko do zmian, ktos udawał, że mnie wspiera. Kiedy przyszło co do czego oni wszyscy siedzieli gdzies tam razem, wspierając się wzajemnie, a ja sama w pustym mieszkaniu zalewając się łzami, że jednak doszło do tego co i tak przeczuwałam.
              Wtedy zrozumiałam, że niespelnilam oczekiwań i mnie odrzucili. Ludzie którzy latami całymi mówili,że taka paczka jak my jest nierozerwalna. W sumie Kiedy próbowałam wcześniej podjąć temat byłam sprowadzana do tej co wydziwia, ma problemy, ma za dobrze i swiruje.
              • sweetbog Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 04.10.22, 20:20
                Ale Ciebie tu nikt nie wygania .Tam wyżej ktoś ma wysokie ego .Ktoś kto nie potrafi żyć z ludźmi w zgodzie .Nienawiść przysłania zdrowy rozsądek. Ludzie nic są warci ,gdy na nich nie można polegać .A w sieci jeszcze gorzej .
            • hana2 Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 04.10.22, 21:16
              Demony i ja jest anonimowa, więc może pozwolić siebie na większą szczerość. Za moment pewnie zniknie i pojawi się za pół roku z nowym nickiem. Na emamie kobiety zakładają jednorazowy nick, aby się wygadać, dostać komunikat zwrotny z wielu różnych perspektyw. Ja często zmieniałam nicki, aby zatrzeć ślady po starych opowieściach. Chociaż to trudne, bo się przyzwyczajam do nicku.

              Myślę, że to kwestia osobowości, że ktoś jest wylewny, a ktoś inny ma jednego nicka od lat i potrafi pisać jedynie wyważone wypowiedzi. Podziwiam.

              • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 05.10.22, 07:21
                Hana, to prawda zniknę. I nie dlatego, że ktoś coś tu nie tak napisał, a dlatego, że ciut oczyszczona poprzez pisanie i uzbrojona w wasze wnioski pójdę walczyć z życiem o siebie.
                Jeśli za jakiś czas tu wrócę to z tym samymi nickiem. Polubiłam go.
                Przeszłość powinno się pozostawić w przeszłości. Niestety moja do mnie wraca. Pewnie dlatego, ze gdzieś tam nie umiałam dojrzeć, teoretycznie byłam dorosła, a ideały nastolatki, potem moje życie, zmiany w nim potoczyły się tak szybko i na takich wariackich papierach, że szok.
                Zakochałam się na zabój, zyskałam miłość, straciłam dwie rodziny i przyjaciół.
                Miłość to podstawa życia dla mnie, jednak czasem dobrze mieć i coś więcej obok.
                Moja rodzina niby ogarnęła się. Niby wybaczyła ale przez to, że kiedyś mnie tak potraktowali jest dystans.
                Depresja to podstępna bestia.
                Podważa moje szczęście i decyzje. Przedstawia alternatywne życie w którym nie dokonuje zmian. Czuję w nim ciepło rodzinne, ale i pustkę bo, nie ma w nim tej właśnie miłości. Depresja szepcze, no ale jakoś tam kochałaś, tak to prawda, kochałam. Mogłabym kochać nadal, ale miłością płynąca z rozumu, przywiązania ale nie serca. Tęsknie ostatnio do tego tempa życia z przed lat, do znajomych miejsc. Jednak kiedy w wspominam to zawsze jest też to, ze zyje tam w zakłamaniu.
                Nigdy nie chciałam mieszkać poza Polską, niestety konsekwencją wyboru jest też i to, że jestem gdzie jestem. Bardzo tęsknie za krajem. Tam było spokojniej dla mnie. Wspominam dawnych ludzi, ale w tych wspomnieniach też jest inny moment, moment jak uciekałam od tych ludzi by móc być z mężem.
                • sweetbog Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 05.10.22, 08:00
                  Twój wybór Twoje życie .Nie musisz. znikać ,ktoś inny powinien zniknąć .Nick też jest fajny .Ja w sumie powinienem ten drugi zmienić już dawno bo mam go sporo lat..To forum jest takie jakie jest .Nikt nikomu nie wierzy ,nie ma szans na poprawę ,tu dawne sprawy nie ulegają umorzeniu .Tu masz cały czas wyrok w zawieszeniu ..,który ciągle można odwieszać i wyciągać w danym momencie .Polski zaścianek ,gdy kobieta wykształcona w dobrej szkole zagranicą ma wątpliwości. Na tych forach zmiana nicka to tylko w celu by komuś dokopać personalnie i go opluć .Nie ma takiego czegoś np niemieckim forum .U co jest najgorsze że kobiety po 40 powinny mieć dystans do życia i doświadczenie .Ale widać nie mają i te ich cudowne związki małżeńskie są tylko na papierze , a w zachowaniu i podłości prześcigają mężczyzn .Czym bardziej jesteś aktywny w sieci tym bardziej narażony na hejt i nie ma zmiłuj .Te fora nic nie znaczą bez przyjaźni .Na grupach tematycznych.na Fejsie nie ma problemu z każdym rozmawiać i zaprosić go grona znajomych ,jeśli obydwoje wyrażają taką wolę . Niewiara w ludzi to bezsens .
                  • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 05.10.22, 08:15
                    Zniknąć na jakiś czas pewnie zniknę bo, żyć trzeba.
                    Nabrać z czasem dystansu do problemów.
                    • ta Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 05.10.22, 09:01
                      demony_i_ja napisała:

                      > Zniknąć na jakiś czas pewnie zniknę bo, żyć trzeba.
                      > Nabrać z czasem dystansu do problemów.

                      Twoje pisanie tutaj to też twoje życie.
                      Czy wałkowanie tych samych spraw
                      może przynieść dystans do nich?
                      Czy przeciwnie - trzyma nas na łańcuchu ?
                      Czy rację mają ci terapeuci, którzy radzą, by przeszłości nie ruszać
                      i patrzeć tylko w przód, czy też ci, którzy przez miesiące
                      żmudnej terapii grzebią się z pacjentem w przeszłości?

                      wszystkiego dobrego,
                      T.



                      • ta Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 05.10.22, 09:06
                        Jeśli zachowasz ten nick, to „ demony” nie odpuszczą.
                        Podświadomie akceptujesz ich obecność.
                        Zezwalasz im być z tobą i ciebie określać.
                        Symbolika ma znaczenie.
                      • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 05.10.22, 09:35
                        Tak to też moje życie, masz rację. Konia z rzędem temu kto mi powie jak nie ruszać przeszłości kiedy ona sama pcha się do mnie.
                        Jeśli mnie poza epizodem zapytasz czy jestem szczęśliwa, to z całą pewnością odpowiem Ci, że tak.
                        Jednak depresja wbija mi noże w plecy, każdy mój wybór poddaje wątpliwości.
                        Zawsze bałam się, że mogłam popełnić błąd i zostać w tamtym życiu, tamtym związku, nie poznać innej opcji, nie uwolnić się z ukrywania siebie.
                        Tym razem mam silny epizod i depresja śmieje mi się w nos mówiąc,ze być może podjęłam złą decyzję? Może trzeba było zostać tam gdzie byłam? Byłabym w znanym mi świecie, nie poznałabym bliżej siebie, grała swoją rolę, a pustkę w życiu zapełniła karierą zawodową. Przypomina mi o poczuciu winy jakie mi wpojono po odejściu. O obowiązku uczucia.
                        Tylko w tych wspomnieniach prawie ciągle jestem poza domem. Gonię gdzieś. Nawet jeśli jestem w otoczeniu ludzi którzy kiedys mnie kochali ponoć widzę wśród nich twarz męża, choć w realu być tam go nie powinno. Kiedy zalewa mnie ciepło widzę wspomnienie kiedy siedzę z moim obecnym mężem w ulubionej kawiarni i się poznajemy, śmiejemy, jestem szczęśliwa, choć wiem, że zostanę za to szczęście ukarana wyrzutami jeśli oni się dowiedzą.
                        Po tym największym epizodzie miałam i mam problemy z pamięcią.
                        • ta Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 05.10.22, 10:00
                          Cóż mogę pomóc prócz tego, że szczerze życzę pokonania dręczących stanów.
                          Trzymanie się pazurami tego, co teraz i patrzenie w przód - do mnie bardziej przemawia ta „ filozofia”,
                          niż życie z głową do tyłu.
                          Z życzliwością, T.
                          • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 05.10.22, 11:04
                            Bardzo się staram. Naprawdę. Czaem po prostu brak mi sił. Niw umiem na 100% odnaleźć się w tym kraju. To też ciągnie w dół. Bardzo.
                            • sweetbog Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 08.10.22, 09:15
                              Nie możesz wrócić Widać że tęsknisz .
                              • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 08.10.22, 11:35
                                Tak, nie da się póki co wrócić. Tesknie i to podkopuje we mnie wszelkie uczucia, wzbudza głupie wspomnienia, miesza w głowie.
                                • sweetbog Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 08.10.22, 12:25
                                  Nie wnikam .Ale granice nie są zamknięte.Możesz kogoś zaprosić .Ja mam rodzinę rozwaloną po całym święcie .Robiliśmy spotkania rodzinne w moim mieście gdzie się urodziłem .Ostatnie było przed covidem.Siostra zmarła ,kuzynka też ,wujek senior 90 lat także .To taki pomysł na spotkanie. W lipcu miałem jechać do Lublina bo kuzynka z Włoch była .Ale później rozczarowanie bo do niczego nie doszło .Była, sprzedała mieszkanie i wrzuciła na Messa sorry Boguś innym razem .
                                  • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 08.10.22, 15:31
                                    Zapraszam, ale to jest takie jednostronne, jął my tam pojedziemy to hurra, a do nas to jakby droga dwa razy dłuższa. To przykre.
                                    Powrót na stałe utrudnia sytuacja finansowa.
                                    • sweetbog Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 08.10.22, 16:55
                                      Wiadomo finanse .Ale z każdym rokiem Ci będzie ciężko ,coraz ciężej .Smutek zabija płacz jak w tej piosence . To jest kawałek mojego życia ,który zleciał jak liście na jesień .Cyk i niema . youtu.be/4ZOoQpzcuGU
              • sweetbog [...] 12.10.22, 19:09
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • jezow Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 04.10.22, 12:53
      "Czy pisanie bloga może pomóc? Czy pisanie na forum, jakby w terapii grupowej, może pomóc?"

      Myślę, że tak.
      • hana2 Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 04.10.22, 21:40
        O blogu wspomniałam, bo kiedyś ich pisanie było popularne. Teraz już mało kto jest zainteresowany dłuższymi tekstami. Blogowanie czy pisanie osobistych tekstów na Instagramie - obserwuje kilka takich osób - myślę, że tez ma na celu przynieść ulgę, coś uporządkować, postawić kropkę nad i. Dlaczego to takie ważne, aby pisać do drugiego człowieka? Może dlatego, że jesteśmy zwierzętami stadnymi. Lubimy szukać się nawzajem.

        Ale pisanie do szuflady też ma swoją wartość. Można więcej. Nie trzeba się wahać czy wypada, aż tyle odkryć. W wątku obok pisałam, czym jest dla mnie pisanie do szuflady.
    • sweetbog Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 04.10.22, 16:20
      W pisaniu bloga można się pochwalić swoją wiedzą i warto .Rozmowa z ludźmi którzy są nastawieni życzliwie też .Szukałaś jakiegoś forum ,ale ciężko znależć takie .Wszędzie przepychanki słowne i zawsze ktoś cię może zranić .Tu masz pewność że nikt tego nie zrobi ,co na ogólnych. Pogoda nie jest najgorsza można wyjść na spacer ,a ma być jeszcze cieplej .Tylko się cieszyć. Tu jest link czy warto mieć bloga . www.google.com/url?sa=t&source=web&rct=j&url=https://www.klaudiastawiarska.pl/dlaczego-warto-zalozyc-wlasnego-bloga-20-konkretnych-powodow/&ved=2ahUKEwiJyqa44Mb6AhWIposKHcf2As8QFnoECAwQBQ&usg=AOvVaw2kHHNeQrA75YTvyw84NO5G
    • zaczarowanyogrod Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 04.10.22, 17:06
      Mi trochę pomaga pisanie na forum nawet rozmowa na inne tematy nie psychologiczne. Bloga nie pisze to nie wiem. Czasem pisze na kartce swoje myśli a potem ją palę też działa ale na chwilę.
      • xxdanaxx Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 04.10.22, 18:18
        Czy nie mogłabyś poskładać tych myśli, posegregować, dodać trochę treści i napisać książkę. Znam pisarkę, która tak zaczynała swoją karierę:-) Nie wyrzucaj tych myśli. To cząstka Ciebie, pozdrawiam
        • zaczarowanyogrod Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 04.10.22, 18:26
          Nie chce tego wydawać. W pisaniu jestem zła zawsze miałam z tym problem z wypracowaniami i wszystkimi pracami pisemnymi. Te myśli to są moje trudności, plany jak je rozwiązać. Moje uczucia co do jakiejś sytuacji. Są w formie wykresów, tabelek tak bardziej matematycznie rozpisane. Wyrzucam bo nie chce aby ktoś z rodziny przypadkowo albo specjalnie je znalazł i przeczytał bo te myśli często dotyczą ich. Mama kiedyś nie wiem czy nadal tak robi patrzyła mi i siostrze po szafkach.
          • xxdanaxx Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 04.10.22, 18:31
            Ja nie czytałam zapisków córek, chyba, że mi same pokazały. Może sprzątała, lub czegoś szukała.
            • zaczarowanyogrod Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 04.10.22, 19:15
              Nie wiem sprzątałyśmy zawsze same a szukać w naszych pokojach nie miała co.
              • xxdanaxx Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 04.10.22, 19:24
                Moje lubiły, gdy byłam blisko nich. Czasami im pomagałam w lekcjach, splatałam warkocze, czytałam im bajki, grałam z nimi w planszówki, układałam z nimi puzzle, przynosiłam owocki, tuliłam do snu. Często przebywałam w ich pokojach. Gdy nie było internetu, to pokazywałam, że przecież w encyklopedii mogą znaleźć informacje o Rusi Kijowskiej:-) Chciały iść bez zadania do szkoły, a przecież całe pokoje w książkach. Ach, te dzieci!:-)
                • zaczarowanyogrod Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 04.10.22, 19:44
                  Ja jeszcze używałam encyklopedii bo internet miałam dopiero pod koniec gimnazjum. Mama też czytała bajki i splatała warkocze, lekcje zazwyczaj odrabialysmy same, tylko jak coś nie wiedziałyśmy to szłyśmy do mamy jak wiedziała to pomogła siostra przychodziła do mnie.Swoje pokoje miałyśmy dopiero jak ja miałam 11 lat. Wcześniej miałyśmy wspólny pokój bo piętro było w budowie a jeszcze wcześniej mieszkalismy w małym domku tylko pokój i kichnia bez łazienki. Ja uczyłam się wtedy w kuchni siostra nie chodziła jeszcze wtedy do szkoły.
        • ta Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 04.10.22, 18:47
          xxdanaxx napisała: ( do demony_i_ja )

          > Czy nie mogłabyś poskładać tych myśli, posegregować, dodać trochę treści i napi
          > sać książkę

          Niezbyt pochlebna to recenzja postów użytkowniczki demony_i_ja :D

          - „czy nie mogłabyś” —-> zwrot dopuszcza wątpienie w moc sprawczą pani demony_i_ja
          - „poskładać tych myśli” —-> obecnie ( wg xxdanaxx) myśli są nieposkładane, znaczy bałagan
          - „ posegregować”—-> jak wyżej, wzmocnienie opisu bałaganu
          - „ dodać trochę treści” —-> o, to już poważny zarzut dla pisarza in spe o brak treści w publikowanych tekstach


          Oczywiście mojego wywodu można nie rozumieć,
          nie obrażam się, nie każdy może rozumieć i musi :)




          • sweetbog [...] 04.10.22, 20:03
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • zaczarowanyogrod Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 04.10.22, 20:58
            Właśnie nie czytasz ze zrozumieniem pisała do mnie bo to ja wyrzucam, palę to co napisze a (demony i ja) pisze do szuflady.
            • ta Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 04.10.22, 21:16
              zaczarowanyogrod napisała:

              > […] a (demony i ja) pisze do szuflady.

              Nie, demony i ty piszecie tutaj, na tym forum i to bardzo dużo.
              Wieszanie tutaj bardzo długich, bardzo osobistych tekstów to nie jest pisanie „do szuflady”.
              „Do szuflady” to pisanie dla siebie, bez pokazywania innym swojej twórczości.

              Jeśli Wam pomaga pisanie tutaj o takich intymnych sprawach i z takimi szczegółami, to mogę tylko ostrzec, że to nie jest takie bezpieczne, jakby się mogło wydawać. Jesteście dorosłe, róbcie oczywiście, co uważacie.
              Poza tym wszystko OK :)


      • hana2 Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 04.10.22, 21:29
        To ważne, aby mieć zaufanie do domowników i moc sobie pozwolić na szczerość. Ja uprzedziłam, że mogą się gdzieś zawieruszyć moje notatki. U mnie tylko jedna osoba może zwrócić uwagę na te notatki, ale chyba nie chciałby tam zaglądać. Na wszelki wypadek nie piszę wyraźnym charakterem pisma.

        Takie pisanie i palenie też ma sens. Wylewasz coś z siebie. I to spalenie też w podświadomości rezonuje.

        Mam znajomą zajmującą się psychiką niekonwencjonalnymi metodami i doradziła mi, aby pewien problem opisywać przez jakiś czas. Potem to przeczytać i spalić.
        • ta Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 04.10.22, 22:13
          hana2 napisała:

          > Takie pisanie i palenie też ma sens. Wylewasz coś z siebie. I to spalenie też w
          > podświadomości rezonuje.

          Oczywiście, że ma sens. Wylanie na papier ( do szuflady! :) ) pomaga zrozumieć swoje stany, bo musisz się zastanowić nim je opiszesz. Można wrócić po czasie do notatek, wiele daje ocena, w którym teraz jestem miejscu, jak uporałam się z problemami, czy nadal męczą mnie te same upiory itp itd. Spalenie spisanych problemów, nieszczęść, zawirowań ma na pewno znaczenie symboliczne i może pomóc.

          > Mam znajomą zajmującą się psychiką niekonwencjonalnymi metodami i doradziła mi,
          > aby pewien problem opisywać przez jakiś czas. Potem to przeczytać i spalić.

          Też zgoda. I także ja pisałam i paliłam. Pewne wydarzenia mam spisane lata świetlne temu. Tych notatek jednak nie spaliłam. Wracam do nich od czasu do czasu. Są zródłem mojej dumy i siły, bo widzę jak daleko od tamtego czasu zaszłam i jak sobie poradziłam :)
          • snajper55 Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 05.10.22, 01:16
            ta napisała:

            > Oczywiście, że ma sens. Wylanie na papier ( do szuflady! :) ) pomaga zrozumieć
            > swoje stany, bo musisz się zastanowić nim je opiszesz. Można wrócić po czasie d
            > o notatek, wiele daje ocena, w którym teraz jestem miejscu, jak uporałam się z
            > problemami, czy nadal męczą mnie te same upiory itp itd.

            Wiele też daje możliwość przypomnienia sobie, jak się widziało pewne sprawy jakiś czas temu. Bo pamięć jest ulotna i potrafi sprawiać niespodzianki.

            S.
            • ta Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 05.10.22, 07:39
              Pamięć dobra, wola słabsza ;)
    • xxdanaxx Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 04.10.22, 18:21
      Ludziom brakuje rozmowy. Każda forma jest dobra, pozdrawiam.
      • hana2 Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 04.10.22, 21:45
        Też tak myślę, że każda forma jest dobra. Ja lubię fora i rozmowy bez wychodzenia z domu.
        • sweetbog Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 04.10.22, 22:23
          Dana jest bardzo wrażliwa na hejt i gdy ktoś ją atakuje . Nie pamiętam bo ją poznałem w parę miesięcy temu by komuś ubliżała lub odpowiedziała niegrzecznie .Pięknie mówi o swoich rodzicach .Tatuś ,mamusia ,nigdy matka .Woli odpuścić niż wojować .Nie jest nikomu wrogiem .Stara się być bardzo tolerancyjny ,zresztą uczy młodzież.Dobranoc .
          • sweetbog Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 04.10.22, 22:25
            Toleracyjna .
    • sweetbog [...] 04.10.22, 20:00
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • sweetbog [...] 04.10.22, 20:11
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • hana2 Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 06.10.22, 13:55
      Demony pisałaś gdzieś, że w pewnym momencie czułaś, że ten fatalny związek może zakończyć śmierci twoja lub ówczesnego chłopaka. Znam to uczucie. Miałam coś koło 20 lat i czułam, jakbym trafiła w ślepą uliczkę. Kanał bez wyjścia. Nie chciałam nikogo zawieść, zasmucić, dać poczucie odrzucenia. Sama nie wiedziałam jak dotarłam do miejsca, z którego już nie można było się wycofać. Jakby los ze mnie zadrwił i moich marzeń o miłości.

      Ale ja już teraz na to patrzę jak na jedną z historii o mnie, mojej konstrukcji psychicznej. Liczy się 'dzis' i to co przede mną. Wiem jak dojść tam, gdzie chcę dojść. Czasem muszę tylko zmienić drogę, bo się nie sprawdza.

      Właściwie dużo ostatnio napisałaś. Żyjesz jakby bez ciepła domowego ogniska. Miałabyś je, gdybyś nie wybrała męża. Dziś nawet trudno byłoby ci się przyznać, że twój mąż nie spełnia twoich oczekiwań, bo byś wpadła w większą rozpacz, bo wyszedł by bilans, że przy poprzednim miałabyś więcej. Bo chociaż brak więzi, ale za to ciepło rodziny, znajomych.

      Ognisko według mnie można rozpalić gdziekolwiek się jest i zaprosić do niego ludzi z którymi akurat jest się blisko. Mogą to być ludzie z pracy, sąsiedzi, ludzie poznani przez dzieci. Internet, grupy tematyczne, wsparcia dają różne możliwości. Wiele osób mając 40 kilka lat utrzymuje szczątkowe znajomości z tymi, z którymi byli zżyci w dzieciństwie.

      Takie wnioski przyszły mi do głowy, ale nie wiem co doradzić. Myślę, że trzeba brać na klatę nasze wybory i przestać marzyć o opcji cofnij, ale grać tymi możliwościami, ktore się ma. U mnie przyszedł taki moment, że zrozumiałam, że nie ma co płakać nad złymi wyborami, nad upływającym czasem, ale zweryfikować co chciałbym osiągnąć i zastanowić się jak do tego dojść. Każdy nasz wybór w danym momencie jest najlepszy. A potem się zmieniamy i chcemy czegoś więcej albo jednak czegoś zupełnie innego.


      Może mogłabyś popracować nad stworzeniem sobie jakiejś swojej dobrej przestrzeni wokół siebie. I tej materialnej, ale i swój świat wewnętrzny. Miejsce, w którym można się schronić. To daje siłę.
      • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 06.10.22, 15:13
        Kobiety mają ponoć wrodzoną skłonność do analizowania, wyborów gdzie są bezpieczne. Tak gdzieś o nas poczytałam.
        Nie mogę powiedzieć bym uważała wszystkie te lata za stracone, po pierwsze dlatego, że ja czując się "inna" bardzo potrzebowałam by ktoś mnie kochał i akceptował, potrzebowałam przynależeć do stada. Stado myśli stadnie, nadaje rytm i nie trzeba się za dużo nad sobą zastanawiać, a co ważne, kto w stadzie ten ominie krytykę, hejt itp.
        W szkole podstawowej miałam przyjaciółkę. Roiło nam się, że to na zawsze, ona bardzo lubiana, ja bardzo przeciętna. Ot, taki duecik. Bardzo chciałam być jak ona, parę cech asymilowała, parę odrzuciłam, ogólnie jakoś szło. No i co ona miała? Miała mamę i tatę którzy się kochali, dziadków ktorzy się nią interesowali i ciocie z którą mogła pogadać o wszystkim. Fajnie miała. Co śmieszne, uważała, że z moją mamą fajnie się jej gada. No jej może tak. Z czasem kiedy weszłyśmy w wiek nastoletni przyjaciółka znalazła inną, tamta ją okradła, kto pomagał odzyskać fanty,? Ja, do tego owa koleżanka o lepkich łapkach kiedy dopadła mnie i ciut pobiła. Nikomu nie powiedziałam. Potem, kolejny cios ze strony przyjaciółki, poszła do stada które mnie nie akceptowało. Hejt i wyśmiewanie. No i ja sama, plus parę innych lamusów. Chyba tylko grupa z podwórka do etapu początków podstawówki była ok.
        Z czasem też skumałam się z innym stadem. Byłam tam trochę drugiego sortu ale byłam.
        Już dość wcześnie rozwinęła mi się intuicja w kwestii pomocy innym. W problemach "związkowych" koleżanek można dać mi skuteczność na poziomie 95%.
        Kiedy związałam się z ex świat jakby mnie zaakceptował. Pochodził z sąsiedniej małej mieścinki, ale był taki lekko From dark side. Pomyślałam, koniec udawania, wchodzę w ten klimat. Na początku dopiero było udawanie, dopasowanie do niego. Szok. Oddanie wolności. Ale należałam gdzieś i do kogoś. Kochałam szaleńczo. Matko, jakby mi w wieku 17-19 lat powiedział weźmy ślub to chyba by mnie tylko matka hamowała.
        Przyszly u mnie problemy ze zdrowiem, a z nimi pierwsza depresja i łzy.
        On nie rozumiał, był zły, że chce z nim spędzić czas, a on chce oddać się pasji, ja z wielu zrezygnowałam.
        Potrafił po moich łzach powiedzieć,ok dziś spędzimy czas razem, a pod koniec dnia, że mam co chciałam, on spada. Czytaj: odhaczone ide się realizować. Moja szkoła była mniej ważna niż jego, jego rodzina ważniejsza od mojej. No i w tym ja przyjmująca i tłumaczącą wszystkie jego zachowania krzywdzące mnie.
        Był bardzo lubiany przez moich i naszych znajomych. Takie co to nie on. Czyli jednak ze mną nie hallo.
        Przyszedł dzień w którym dotarło do mnie, że nie mogę oddać komuś siebie. Ja również zaczęłam coś dla siebie robić. Zaczęliśmy się oddalać, podratowalam to. Pojawiać się zaczęli mężczyźni którzy widzieli we mnie to czego on nie. Nikomu nie uległam, ale i to nas oddalało.
        Zamieszanie razem pokazało mi w pełni ,że łączy nas coraz mniej, ale byłam już w tym kozim rogu w który wlazłam przez pragnienie miłości.

        Co do męża. On nie ma rodziny. Ma twardy charakter bo, tak nauczyło go życie, walcz o siebie albo płacz. To jedyny facet jakiemu uległam. Jest ciepły, opiekuńczy, kochany, czuje się winny mojej depresji po części.
        Jestem z rodziny gdzie może extra bliskości brak ale nie ma tendencji do zmian, to zasiedzenie w poprzednim związku też nawaliło mi w głowie.
        Zdziwię Cię pisząc, że jednak mnie zawiódł. On zbyt mocno odciął się od przeszłości, a problemy zostały. Mam do niego żal o którym wie, że ze względu na jego prace tu tkwimy. Czekolada i banki tu dobre, ale to nie mój świat. Próbowałam stworzyć tu świat, poznać innych Polaków (Polak za granicą czasem gorszy od dżumy) ,tubylców i jednak ciągnie mnie do Polski. Mam tu co prawda prace, uczę się języka ale to nie mój świat. Chciałabym czasem zrobić obiad, zaprosić rodziców, rodzeństwo, by dzieci miały kontakt z rodziną i co? I nic ponad 1200km nie przeskoczą od tak. Zresztą za chętnie tu też nie przyjeżdża nikt.
        Był czas, że byłby rozmowy o rozwodzie. Jeśli bym się rozwiodła to nie z braku uczucia, a potrzeby bycie z sobą samą. Przez jakiś czas ta myśl miło mnie łaskotała. Tylko ja, dzieci, Polska i spokój. Ja decyduje w jakim tempie żyje.
        Przez chore marzenia o miłości od szkoły aż po grób nie dałam sobie szansy posmakować życia, nie wiem ile jestem warta jako samodzielna jednostka.
        Z mężem ślub wzięliśmy szybko, to co o sobie wtedy wiedzieliśmy nam wystarczało, plus gorące uczucie. Reszta wychodziła po ślubie i była miłym zaskoczeniem że się zgrywamy z sobą czy też że posiadamy takie czy inne umiejętności.
        Czasem myślę, że ja to bym umiała związek z każdym stworzyć, kwestia tylko namiętności w nim.
        Przepraszam, ze znowu się rozpisuje.
        Dodałaś mi nadziei, że uda mi się.
        • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 06.10.22, 15:26
          Dodam tylko, ze jedynym co czasem burzy moje uczucia jest depresja.
          Byl czas, że czułam się tu mega sama, z mężem kłóciliśmy się często wtedy, on prawie cały czas poza domem, a ja czułam się po prostu mało ważna. Wtedy pojawiły mi się jakieś, nazwijmy to zauroczenia (?) gdzieś ktoś dał sygnał zainteresowania, a mnie to łechtało, podnosiło poczucie wartości, gdzieś tam śniło mi się, że komuś mogę się podobać, coś ktoś może poczuć....
          Gdzies lapalam się w tą sieć. Nadawałam tym ludziom cechy nie wiedząc czy je mają.
          Kiedy ogarnęłam co jest grane, że jak to, rozwalę kolejny związek, pójdę za kimś o kim tak naprawdę nie wiem nic lub nie wiele, potem i tak to nie wypali albo będę z tym kimś ze wstydu.
          To mnie nauczyło, że nie można szukać swojej wartości w obcych oczach. Snuć fantazji, tylko ze zdwojoną siłą odbudować to na czym naprawdę mi zależy bo, ta miłość nadal jest, tylko stres ją przywalił
          • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 06.10.22, 15:29
            I to jest ta różnica. W tamtym związku już mi nie zależało by ratować, wręcz próby te mnie drażniły.
            Tu poczułam, że stracę to na co czekałam całe życie.
            • hana2 Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 06.10.22, 15:47
              Potem doczytam całość. Ja nie wierzę w przeznaczenie. Wierzę, że ludzie mogę się zgrać w pewnym momencie, przejść razem pewien etap, a potem mogą się rozmijać w różnych sferach. Co nie znaczy, że przekreślają wspólnie spędzone lata.
              Dużo ludzi jest że sobą, bo ulegli presji społecznej, że czas już założyć rodzinę.

              Rozwód to nie porażka. Nie oznacza, że ktoś przyznaje się do winy, że wybrał źle. Na tamten moment intuicja wskazała mu najlepszy wybór.
              • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 06.10.22, 16:21
                Rozwód to rozwód, po prostu jest nam nie po drodze. Choć kto wie czy byśmy się, znowu nie zeszli.
                Inna sprawa. U mnie w rodzinie nie ma rozwodów. Z dzieciaka pamiętam interwencję rodzinna kiedy ciotka chciała odejść od męża pijaka. Rozwód w rodzinie nie będzie i basta.
                Za to, ja kiedy rodzinie i presji uległam z ślubem, kiedy siedzieliśmy z rodzicami w restauracji o to obwieszczalismy już kombinowałam, że ok ślub dla was, dla mnie za jakiś czas Rozwód i każdy happy.
                Nawet jak rodzice mówili, że już się bali, ze nie doczekają się to mnie się wyrwało, że nie ma dróg bez powrotu, zawsze jest Rozwód.
                Mocna w gębie słaba w czynach. Otóż ja.
                • hana2 Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 06.10.22, 16:43
                  "Mocna w gębie słaba w czynach"
                  No nie wiem. Trzeba być bardzo silnym, aby mieć odwagę odwołać ślub. Znam taki jeden przypadek. Też mieszka daleko. Ale to na pewno nie ty, bo ją rodzice bardzo wspierali.

                  Znam parę, która się poznała jak ich małżeństwa były w tragicznym stanie, byli przed 40. Dziś są udanym małżeństwem. A mogli trwać dalej w swych nieudanych związkach i zbierać laury za dotrzymanie przysięgi małżeńskiej. Takie wyrzekanie się szczęścia dla idei, dla zasad wykreowanych przez społeczeństwo.
                  • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 06.10.22, 17:40
                    Farciara, kiedy kolega po rozwodzie powiedział mi, że w decyzji pomogli mu rodzice, mama która wysłuchała, tato z ojcowaską radą, i miłością, kiedy to usłyszałam łzy miałam w oczach. Wzruszenie i zazdrość, ale taka pozytywna.

                    Takich historii i kobiet jest masa.

                    Co do ślubu. Hm. Ja byłam biernym uczestnikiem tego teatru, złamałam parę zakazów, dostałam nowe, próbowałam się dostosować. Kiedy spotkałam się z ukochanym by ten ostatni raz się pożegnać, kiedy wyrwałam go z głowy i razem z sercem, poddałam się i zdarzył się cud. Mój Ex oświadczył, że koniec. Na początku,radość, potem strach I sle jak to, przecież tańczę jak mi grają. Byłam sie rodzin.
                    Jednak odzyskałam wolność, broniłam jej jak lwica pod gradem krytyki, niechęci i odrzucenia.
                    Przez moment był też strach, że co jeśli ja kolejny raz widzę w kimś plusy bo, się mną zainteresował? Kiedyś za fascynującego człowieka, niemal kochanka uznałam socjopate który próbował mnie niby przypadkiem.zabic bo było nie po jego myśli.
                    • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 06.10.22, 17:54
                      A pozwól, że przez babską ciekawość zapytam. Twoja znajoma z kościoła zwiała czy powiedziała stop przed imprezą?
                      • hana2 Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 06.10.22, 20:21
                        Przed imprezą. Zaproszenia już były wysłane. I ktoś trzeci pojawił się jak grom z jasnego nieba. Nawet nie byla w stanie się z tym kryć.
                    • hana2 Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 06.10.22, 20:31
                      A zdradzisz dlaczego eks powiedział stop? Dowiedział się, że pojawił się ktoś trzeci?

                      Myślę, że przydałoby ci się zamknąć kazdy stary etap. Przestać się biczować, że postąpiłaś po swojemu. I przestać myśleć, że miałaś w życiu tylko te dwie opcje: obecny lub eks (!!!) Nie myśleć, że jeśli teraz jest gorzej z obecnym, to znaczy, że powinnaś zostać z eks. Nie. To nie jest tak, że podpisałaś cyrograf. Na tamten moment wybrałaś to, co było dla ciebie większym szczęściem.

                      A bajka u nikogo nie trwa wiecznie. Świadomi ludzie potrafią tworzyć udane związki mimo, że po silnych emocjach nie ma już śladu.
                      • hana2 Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 06.10.22, 21:13
                        Myślę, że ta wieczna bajka też nie jest dobra. Bycie na takim haju upośledza nasze działanie w wielu sferach. Spada koncentracja i motywacja w codziennym życiu. To jest też moment egoizmu i myślenia tylko o sobie. Zaniedbywania wielu spraw, ludzi.

                        Ale to tak na marginesie tej rozmowy... Na pewno fajnie mieć obok siebie faceta, na którym można polegać, z którym można spędzać czas. To też na marginesie. Tak sobie czasem myślę, jak na ten moment wyglądałby mój model idealnego związku

                      • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 06.10.22, 21:19
                        Oficjalnie przyznałam się, ze pojawił się ktoś inny. Mój Ex chciał ratować związek. Ja z poczucia winy, zobowiązania i nie wiem czego też, a może nie też, a z braku laku ok. Ratowanie związku polegało na tym, że dostałam listę zakazów, masę pogawędek edukacyjnych z osobami z naszego otoczenia, biczowanie sumienia i jako bonus on chciał zacząć aktywniej brać udział w moim życiu.
                        Podjęłam swoją rolę, weszłam w nią bardzo przekonywująco, ale nie dając rady zdarzały się szczere odpowiedzi, typu na pytanie "myślisz o nim teraz?" Odpowiadałam tak.
                        Stwierdziłam, ze skoro swoją doczesność oddałam to choć szczerość myśli zachowam.
                        No i tak oto ja go porzuciłam w sercu, on mnie w realu, upokozyl potem udając słodziaka. Ja dla pokuty wzięłam to na grzbiet. I dla spokoju.
                        Obecny związek jest udany, ma swoje wzloty i upadki. Takie charaktery.
                        Nie wiem może fart, ale mąż okazał się człowiekiem wielu talentów, wyszło z niego wiele mile zaskakujących mnie cech. Ale tarcia czasem też są.

                        Dorosłam już do tego, że być singlem, że to nie jest źle, choć wcześniejszy związek yo był trochę na zasadzie też status spoleczny
                        Człowiek młody to glupi, zdarza się,że mądrzeje
                        • hana2 Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 06.10.22, 21:39
                          Doczytałam wszystko. O takich związkowych sprawach rozmawiam z koleżankami. I każda z nas ma jakieś problemy, dylematy. Jedne mają mniejsze i chcą się tylko wygadać, drugie większe, tak że marzą o rozwodzie. Ale czasem ciężko bez wsparcia, bez akceptacji bliskich do rozwodów, z wspólnym mieszkaniem. Gdybyś miała tam krąg koleżanek być może byłoby ci łatwiej. Myślę, że nie masz złego związku. A wiele kobiet tak rozmyśla: co by było gdyby, może on by mnie bardziej szanował, był taki jeden, ale ja... Nasłuchałam się takich historii, bo lubię trzymać się z kobietami.

                          Czasem nam się wydaje, że tylko my mamy problemy w małżeństwie, z dziećmi, ze spadkiem energii, motywacji, ambicji. A tak nie jest.

                          Druga moja koleżanka została zostawiona przed ślubem. Mieszkali już razem i on chciał przerwy. Ma dziś taki normalny związek. Raz lepiej, raz musi się wygadać. Ale zadra została.


                          • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 07.10.22, 06:38
                            Hanna, ja też tak sądzę, że mam dobry związek. Przez lata małżeństwa i depresji bo, dotarło do mnie, że stosowanie się wcześniej do licznych ograniczeń i nakładanie ich sobie było sakobiczowaniem, nigdy nie pomyślałam "co ja zrobiłam, o nie". Może raz poczułam się, że tamten by mi tego czy owego nie zrobił jak wypłynęły niedogadane kwestie i poczułam się oklamana. No ale nawet psycholog wtedy tłumaczyła, że nie oznacza to, ze mąż mnie nie kocha bo, może też miał swoje lęki.
                            Ja kocham męża, on mnie. Do dziś bywamy na tym uczuciowym haju i nie jest on z potrzeby idealizowania.
                            Jednak depresja wykorzystała moją tęsknotę i tak to w mojej głowie rozegrała. Rety pisze o depresji jak o samodzielnym bycie.
                            Czasem czytam emama, kiedyś dawno temu o jakieś sprawy dziwciowe zapytałam, na początku ok, potem pojawiły się wschwchwiedzace, zaczął się hejt, wojna między uczestnikami itp. Lata temu było to. Może jest już lepiej, zajrzę tam.
                            I masz rację, kiedyś zabrakło mi takich koleżanek. Była jedna która coś widziała, że chyba cos nie hallo, ale milczała jak grób, w imię wyższej sprawy.
                            Jedno wiem na bank. Swoje dzieci nauczę, że bycie z samym sobą szczęśliwym to podstawa, a potem można budować szczęście z kimś.
                            Inna rzecz, ze nawet jeśli ktoś kiedyś będzie oklaskiwał ich związek, a im cis będzie nie pasować to mogą odejść, a nie szukać problemu w sobie.
                            Kiedyś znajoma powiedziała po jakiś dziwnych akcjach z partnerem "jestem z nim, nie chce być sama " pomyślałam rety, szalona. Lepiej by gość robił krzywe akcje? A po latach zakanczajac dawny związek uswiadomam sobie, że nie byłam lepszą.
                            • hana2 Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 07.10.22, 07:52
                              Na emamie jest jak było. Są też sfrustrowane życiem trole, są zlosliwe komentarze, bo takie liczne forum jest bardziej anonimowe. Ale jak masz problem, możesz założyć jednorazowy nick i dostaniesz dużo odpowiedzi, dużo pomysłów. Są też wątki, które fajnie się czyta: ubraniowe, jesienne, itp.

                              Zgadzam się z twoim podejściem do dzieci. Myślę, że dobrze im wpoić, że warto, aby po wyrwaniu z domu, przeszły etap samotnego mieszkania, samodzielności, może samotności jeśli tak się akurat zbiegnie. Aby pobyć z sobą, poznac siebie, aby nie czuły, że są jakąś połową, którą trzeba uzupełnić.

                              Może dzięki temu stworzą lepsze związki. Bez presji, że już trzeba, bo po 5 roku studiów wszystkie koleżanki biorą ślub.

                              A nasza rolą jest wspierać dzieci, nie patrząc się co otoczenie powie. Muszą gdzieś mieć oparcie.

                              Dziś słabo spałam i może nieskładnie piszę.
                • xxdanaxx Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 06.10.22, 22:05
                  W mojej rodzinie też nie było rozwodów, do ubiegłego tygodnia- 34 lata razem, w tym 32 w małżeństwie. Próbowałam im pomóc- bezskutecznie.
                  • hana2 Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 06.10.22, 22:14
                    "Próbowałam im pomóc- bezskutecznie."

                    Po co? Prosili o pomoc?

                    Demony, jest takie forum: emama. Piszą tam kobiety i z Polski, i z różnych części świata: z Ameryki, Australii, Chin, Anglii, Szwecji. Być może właśnie też z tęsknoty za swoim rodzimym stadem. Ale też poruszają różne kobiece tematy. Może tam zajrzysz. W takim kontakcie zrekompensujesz sobie nieco brak wokół siebie bliskich osób do rozmow.
                    • hana2 Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 06.10.22, 22:37
                      Dana: Próbowałam im pomóc- bezskutecznie.

                      Hana: Po co? Prosili o pomoc?

                      No chyba, że pomagałaś dając im wsparcie i akceptację dla tak przełomowej decyzji w konserwatywnym rodzie. To się chwali.
                      • sweetbog Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 07.10.22, 00:54
                        Ha .Dana ematka ,czy warto pisać na tym forum .Odpowiedzi : Nie warto w większości .Chyba że ktoś ma twardy tyłek . Poszukaj ,zobacz ,wklei .Forum ematka ,od którego zależy wszystko Całe życie .
                      • xxdanaxx Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 07.10.22, 02:52
                        Prosili o pomoc.
                        • hana2 Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 07.10.22, 04:16
                          "Prosili o pomoc."

                          To dobrze, że jednak nie chcieli marnować reszty życia na nieudany związek.

                          Dużo ludzi żyje w pozornie długotrwałych związkach, a są tak nieszczęśliwi i rozgoryczeni, że szukają glasków, uwagi i dowartościowania na zewnątrz.
                          • xxdanaxx Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 07.10.22, 06:39
                            Było coraz gorzej i na to patrzyły dorosłe dzieci. Czasem lepiej się rozejść, niż patrzeć na siebie z nienawiścią. Trudno odbudować coś, co się psuło latami.
                            • hana2 Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 07.10.22, 07:56
                              Dobrze, że był w otoczeniu ktoś, kto ich wspierał. Pewnie nie jedna osoba pogratuluje im odwagi. Bo to na pewno nie była łatwa decyzja.
                              • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 07.10.22, 10:15
                                Kiedys myślałam, że rozejść się to taka ostateczność, że droga bez powrotu. Tak mnie zresztą uczono, więc kurczowo trzymałam się tego co miałam.
                                Dzis myślę, że nawet po rozejściu, kiedy dwie osoby zrozumieją,że nie mogą żyć bez siebie to nic nie stoi na drodze by wrócić.
                                • sweetbog Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 07.10.22, 10:40
                                  Jasne .Kompletny brak logiki rozejść się i myśleć o sobie.Tyle lat ja zmarnowałem bo tak myślałem .Nie napiszę ile .Bo dzieci bo tamto i tak dalej. Żadnych stałych związków ,stała partnerka tak i trochę się trzeba naszukać ,ale nie brakuje takich osób .I trzecie szacunek dla byłej bo to matka moich dzieci i to ona się w większości zajmowała .PS Przez tę moją bezczynność wpadłem w niezłe tarapaty .
                                  • hana2 Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 07.10.22, 10:59
                                    Masz tych trzech aniołów, modlisz się do boga, a życie cię traktuje tak samo jak i ateistów.
                                    • sweetbog Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 07.10.22, 12:25
                                      Aniołowie nie pomogą na ból serca jedynie mają chronić w skrajnych przypadkach .Mój jest szczególnie złożony bo własne życzenie pozbyłem się fizycznego kontaktu z kobietą . Faktycznie jestem zakonnikiem jak mówią na pewnym forum .Co Bóg złączył niech człowiek nie rozłączy to się nie sprawdza .A tak do końca nie jesteś zagorzałą ateistką .Raz że z przekory ,a drugie to robisz się też pustelnikiem w damskim wydaniu .
                                • hana2 Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 07.10.22, 10:57
                                  Taka parę też znam, która wróciła do siebie po burzliwym rozwodzie. W jakimś sensie potrzebowali tego rozstania.
                                  • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 07.10.22, 12:02
                                    Ja nie znam w sumie takich, ale słyszałam o przypadkach, gdzie to się zdarza.
                                    Znam za to parę gdzie mąż parę razy zdradził żonę, a ona mu wybaczyła i uznała, że to wzmocniło jej miłość do niego i ich związek. I tak sobie trwają razem z prawie 40 lat już chyba.
                                    U mnie to by chyba zależało od powodu rozstania. Jeśli by była zdrada z mojej strony to wracając pewnie bym ciągle się kontrolowała, miała poczucie winy i żyła w cieniu tego czyniąc z życia lubego raj, a swojego piekło, dorabiając teorie by złagodzić ból.
                                    Jeśli jest to rozstanie na podstawie różnicy poglądów, charakteru i takie tam to wtedy ok, można spróbować.
                                    • sweetbog Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 08.10.22, 16:47
                                      "Jeśli jest to rozstanie na podstawie różnicy poglądów, charakteru i takie tam to wtedy ok, można spróbować. To już całkowicie nie ma do czego wracać .Nie wyobrażam sobie różnicę poglądów bo charaktery można uregulować.
                                      • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 08.10.22, 20:17
                                        W sumie racja.
                                        Mnie zaczęły dreczyc koszmary w których wszyscy mówią Ona On, to jest wzorowa para.
                                        Czuje się jakby ktoś chciał wyrwać mnie z obecnego życia.
                                        Ta myśl tak po tym koszmarze wżarła mi się w mozg, że tamto imię brzmi w uszach mi, choć przed oczami i tak mam męża.
                                        W związku z mężem czuje, że nic nikomu nie jestem winna, mogę powiedzieć wszystko co mi na wątrobie leży, czasem w kłótni ranimy się słowami, ale potem jest ok. Czuję, że nie jestem "przyspawana" do tego związku, że mogę odejść bez poczucia winy.
                                        Tam tego nie czułam.
                                        Moze jestem teraz bardziej egoistyczna?
                                        Kiedy o tamtym związku myślę, zaczynam kurczyć się w sobie czuć, że muszę być delikatna, uważać na słowa, pełna szacunku i poczucie winy mam.
                                        To nie jest tak, ze mąż jest mniej ważny niz tamten był. Tam jakieś wrośnięte przekonania były.
                                        Dzis kiedy widzę rodzinę tamtego czasem mam uczucie, że "musze się zachowywac".
                                        • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 08.10.22, 20:19
                                          Czuje się jakby wróciła tresura z czasów kiedy kazali mi zapomnieć o Mężu. Pojawia się strach, że przyjdą I powiedzą gra skończona, wracaj.
                                          To jak wyjście z mafii.
                                          • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 08.10.22, 20:55
                                            A. Jeszcze jedno. Kurde, znowu mam wenę, ale mam chwilę by pisać, a dzisiejszy koszmar senny mnie zdeptał.
                                            Z tamtym żyłam nieświadoma jego wad, a nawet jeśli udawalam że ich brak, idealizowałam.
                                            Gdzies tam męża też. Po jakimś czasie uświadomiłam sobie, ze człowieka kocha się mimo wad, a nie usuwa mu się je z życiorysu.
                                            Uświadomiłam sobie jego wady, negatywny wpływ niektórych na mnie (względem tych jestem asertywna), jednak co jakiś czas słyszę, że ten czy tamten zrobił to i tamto i boję się czy u nas tak jlnie jest. Przyjaciółka wyzalala się na partnera swojego, ja chciałam zrozumieć, a mąż uznał, że tup przegiął, wtedy mu Uświadomiłam, że nikt nie jest idealny nawet on.
                                            Gdzies w głębi boję się idealizować moje małżeństwo od jakiegoś czasu, jakoś bardziej wolę być świadoma wad niż zalet, a to naprawdę dobry człowiek, boję się, ze coś przegapię złego. Zaczęłam omijać wszystkie wpisy o dziwnych związkach, odcięłam od problemów miłosnych znajomych niech radzą sobie sami bo, te toksyny z ich relacji zatruły mój związek.
                                            I chyba od tego się zaczęło, wróciły wspomnienia gdzie tam wygladzalam wszystko, wróciło to uczucie wewnętrznej dyscypliny wobec tamtego życia, wróciły wspomnienia kryzysu jaki mieliśmy z mężem, tamtego bólu i ogólne pomieszanie w głowie i dawne lęki w nowej odsłonie z dodatkowymi bonusami.
                                            Czasem mam wrażenie, że ktoś mnie przeklął.
                                            • sweetbog Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 09.10.22, 01:45
                                              Wady i zalety .Człowieka się kocha z całym bagażem doświadczeń życiowych .Jego smutki są twoimi ,jego choroba też .Jeśli tego nie odczuwasz to nie warto z nim być .Gorzej jeśli jesteś podatna na manipulacje i falszywe oskarżenia .Ludzie potrafią być okrutni , wdają się w wojny polityczne i idologiczne ,skarżą ,donoszą .W dobie nowoczesności i dostępu neta powinno być lepiej ,a jest gorzej .Czasami rzygać mi się chce ,gdy to czytam .Człowiek powinien się zmieniać na lepsze ,trenować umysł ,szukać takich samych ludzi o pozytywnym nastawieniu .Być po prostu sobą ,a nie jak ktoś kiwnie palcem i się zmieniam .Twoje zdanie i bliskiej Ci osoby są najważniejsze .Co jest reszta warta nic .Mąż lub przyjaciel nie powinien się Ciebie wstydzić ,a wspierać każdego dnia .Nawet jak jesteś zagubiona i nie potrafisz odróżnić dobra i zła .Życie nie polega na samych radościach ,zaciskamy piąstki i idziemy do przodu .Takie natchnienia ze spotkania .
                                              • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 09.10.22, 08:19
                                                Kocham jego wady i zalety bo, to tworzy go tym kim jest.
                                                Wiele razem przeszliśmy. Wspierając się.
                                                Wiesz, jakiś miesiąc temu, ktoś kto był wspólnym znajomym moim i ex powiedział mi jak to mój ex cierpiał przeze mnie bo, mnie kochał, a ja pokochałam innego. Wróciło poczucie winy, ze zraniłam kogoś kto na swój sposób mnie kochał i na swój sposób był dla mnie dobry.
                                                Dawno temu jak się rozstawlismy też tym co jeszcze na oparach trzymało mnie z nim był fakt, że mój mąż ma silny charakter i poradzi sobie, a z tamtym byłam bo, wydawał się słabszy od mojego meza ake silniejszy ide mnie bo, mial wszystkoch za plecami, dorastaliśmy razem, wspólne wspomnienia, znajomi i wdzięczność za pomoc w kłopotach kiedys. Na tym bym może i zbudowała jakiś związek, milosc z przywiązania do tego.
                                                Mąż ma silniejszy charakter, fakt pociągała mnie ta świeżość, jest bardziej otwarty na świat i tolerancyjny, nic nie trzeba udawać, jesteś kim jesteś, nie trzeba dopasowania do stada. Podobałam mu się jaka byłam i od początku więcej wspólnych tematów.
                                                On otworzył mnie na to, ze nie mogę swoim kosztem dawać szczęścia innym, nawet jemu, dzięki niemu odkryłam problemy jakie tkwiły w mojej psychice, ale też i wpadłam w panikę, a co jeśli historia się powtorzy?
                                                Boję się, że jakbym np teraz wyladowala w szpitalu nieprzytomna to bym pomyliła imiona bo, gdzieś we mnie wrócił przymus.
                                                Odcięłam się od wszystkich którzy wzbudzali we mnie poczucie winy, sączyli jad w moje szczęście. Jedna tylko osoba w czasie kiedy był słabsza psychicznie uderzyła po latach i klops.
                                                Uczę się, że nie jestem nic nikomu winna, słabo idzie.
                                                • inka.fem Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 09.10.22, 09:16
                                                  Demony, myślę, że masz zbyt duży bałagan w głowie, abyś mogła sobie poradzić sama. Bez psychologa nie ruszysz do przodu. A jakiego wyboru dokonałaś, to też jeszcze może życie zweryfikuje. Szukasz potwierdzenia, że wybór był dobry. Tamten był zły, nieodpowiedni a ten mąż dobry i jest między wami miłość. Tylko jakoś wciąż w to nie wierzysz. Zadałaś pytanie w innym wątku, czy ze szczęścia można popaść w depresję. Nie. Bardziej z udawanego szczęścia i wmawiania sobie, że wszystko jest ok.
                                                  Nie chcę mącić ci w głowie, ale czytając, co piszesz, takie wnioski się nasuwają. Jeżeli chcesz odzywać spokój, to jednak poszukaj specjalisty nawet online. Pomoże ci uporządkować ten bałagan, który masz w głowie.
                                                  • xxdanaxx Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 09.10.22, 09:24
                                                    Podpisuję się pod Twoimi słowami.
                                                  • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 09.10.22, 09:29
                                                    Wybór jeśli chodzi o uczucie był dobry. Dzięki temu poznałam siebie. Choć może lepiej było żyć w zakłamaniu. Zabrał mi jednak wiele rzeczy które znałam od zawsze, otaczały mnie, gdzieś tam budowały bezpieczny świat. Tu nie umiem się odnaleźć, kiedy razem jesteśmy tam jest luzik.
                                                    Staram się coś ogarnąć ze specjalista
                                                  • inka.fem Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 09.10.22, 10:02
                                                    Potwierdza się to, co napisałam o kompromisie. Rozumiem, że to Ty dopasowałaś się do wyboru męża. Poszłaś na kompromis, a teraz nie radzisz sobie ze stratą. Dobra relacja jest wtedy, gdy jest oparta na współpracy. Mówię jakie są moje potrzeby, ale biorę też pod uwagę twoje i wspólnie coś zdecydujemy.
                                                  • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 09.10.22, 11:03
                                                    Zawsze byłam tą co się dopasowywała, nie ważne czy w związku, czy w przyjaźni, rodzinie.
                                                    Gdzies potem to się kumulowało i bum.
                                                    W efekcie tego, że zmęczona byłam ciągłym życiem pod oczekiwania, w tym swoje, zaczęłam delikatnie wychylać się i patrzeć na świat. Poznawałam innych ludzi i ich poglądy. Czasem mnie dziwiły, czasem fascynowały. Twardo trzymałam się swoich przekonań, że jestem osobą nie do złamania, że droga wybrana przed laty jest dobra, najlepsza. Obserwowałam życie, ale bardziej nie brałam w nim udziału, zadowalałam się tym co dawał mój znany i bezpieczny świat, choć robił się ciasny i dusił.
                                                    Ciągnęło mnie do innego życia,ale to które miałam było znane, bezpieczne i takie przewidywalne. Otoczona miejscami i ludźmi czułam się bezpieczna. Kobiety w mojej rodzinie nie są skłonne do ryzyka. Moi rodzice mimo awantur, picia ojca i jego dziwnych biznesów, do dziś się nie rozwiedli. Mama boi się. No i w rodzinie nie ma rozwodów. Kuzynka wyszła za mąż za swojego pierwszego chlopaka, oby to było to. Inne z powodu ciąż. W rodzinie zawsze było wg obyczaju.
                                                    Moj związek więc też gdzieś wydawał mi się obyczajny.
                                                    I nagle przyszła gwaltowna zmiana.
                                                    Nowy mężczyzna (mój mąż), przez jakiś czas mieszkaliśmy w naszym regionie i ok. Potem depresja bo, o rety jaki mogłam błąd w życiu popełnić i wyjść za tamtego. Strach. Ślub to w rodzinie jak cyrograf.
                                                    Niby iest świadomość ze można odejść a nikt tego nie robi.
                                                    Poszłam na terapię. Psycholog stwierdził, że było we mnie sporo blokad które przełamały się kiedy odeszłam od tamtego. Stałam się bardziej częścią zycis, a nie obserwatorem.
                                                    Potem przyszedł wyjazd za granicę.
                                                    Na początku było tu ok, ale oddalająca się perspektywa powrotu, problemy finansowe po prostu zatrzasnęły przed nami drzwi do Polski. Mąż ma wyrzuty sumienia ale nic nie da się chwilowo zrobić.
                                                    Ja tu też nie jestem tak aktywna jak w Polsce.
                                                    Chyba po prostu przeszłość stała się dla mnie symbolem bycia w domu, w bezpiecznym świecie. Beztroski. Czasów studiów.
                                                    Co do uzasadniania moich decyzji, zawsze był ktoś kto moje decyzje podważał uważał że wie lepiej. Bycie z mężem to wyjście ze strefy komfortu udawania życia i po prostu życie które mnie przerasta.
                                                    Dziś czuję się dziwnie. Jak pod wodą. Dzieci mówią do mnie, ja reaguje jak trzeba ale mam wrażenie że mnie tam nie ma. Stoję w jakiejś bańce ,świat koło mnie się dzieje.
                                                    Jesteśmy wszyscy razem, daje mi to szczęście i spokój. Gdzieś myślami brak mi tylko tego byśmy byli w innym miejscu, popołudniu odwiedzili rodziców, albo oni nas, albo znajomi wpadli na kawę.
                                                    Widze oczami wyobraźni jak idziemy w nasze miejsca w Polsce
                                                  • inka.fem Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 09.10.22, 11:46
                                                    Demony, mogę polecić książkę

                                                    Robin Norwood, Kobiety które kochają za bardzo.
                                                  • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 09.10.22, 16:03
                                                    Rzuciłam okiem na książkę na necie i artykuły o takich kobietach. Jestem przerażona. Fakt, we wcześniejszym związku byłam taka krok do przodu przed tym czego chciał, większość niespodzianek to ja, on mi oświadczał, że coś sobie zaplanował, ja pytałam czy ma coś przeciw, z czasem nauczyłam się też mówić, że mam plany ale bałam się czy nie będzie smutny. Kiedys wsiadłam w auto miałam ochotę wyskoczyć na miasto, a co mnie zawróciło? Poczucie obowiązku, że muszę zribic mu obiad. Poczucie winy. Jego potrzeby i jego rodziny były przed moimi, na co kiedy zwrócił uwagę mój wujek. No i fakt był gość nudniejszy od mojego męża, mniej spontaniczny.
                                                    Mąż. Człowiek bez rodziny. Może to było też w jakiś sposób istotne, choć zakochując się nie wiedziałam o tym.
                                                    Pogubiony trochę wewnętrznie i duchowo jak ja.
                                                    Na początku też gdzieś stawiałam go wysoko, ale gdy na początku związku czułam że za dużo dla mnie potrafiłam powiedzieć, że ide spotkać się z koleżanką. Źle tylko znosił jeśli miał być to kolega, ale z czasem zrozumiał i te relacje że są tylko koleżeńskie.
                                                    Żaden z nich nie jest I nie był agresywny.
                                                    Związek z mężem jest burzliwszy bo, oboje jesteśmy uparci czasem ;)
                                                    Boje się zmierzyć z tą książką ale dam radę.
                                                    Mam o co walczyć. Stworzyliśmy fajną rodzinę, mąż jak na kogoś kto był porzuconym dzieckiem jest super tatą.
                                                    Bardzo żałuję,że nie dokończyłam terapii.
                                                  • xxdanaxx Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 09.10.22, 16:18
                                                    Wg mnie niepotrzebnie porownujesz ich cały czas. Masz w głowie dwa związki i bałagan. Musisz to uporządkować.
                                                  • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 09.10.22, 16:50
                                                    Dlatego musze zamknąć przeszłość.
                                                    Moj mąż mi powiedział kiedy musiałam wybrać, że muszę wybrać między dwoma facetami z których na swój sposób kocham. Z jednym łączy mnie środowisko i przeszłość, z drugim mogę zbudować coś nowego i tu i tu będę szczesliwa.
                                                    Miał poniekąd rację. Tam bym szła bezpiecznym utartym znanym szlakiem i obserwowała życie, tu popatrzyłam na siebie z zewnątrz i mnie to przeraziło kim i jaka jestem. To też mam nie przerobione. Ram element bycia nastolatką u wchodzenia w dorosłość, tu dorosłość.
                                                    Pozwoliłam sobie by w słabszym czasie dla mnie ktoś mi się zwierzał, obciążył mnie problemami swoimi i rozdrapałam własne rany.
                                                    Chce to zakończyć.
                                                    Szukam pomocy, terapia online to jednak drogi biznes, a szorować 1200km nawet raz w miesiącu to słabo.
                                                  • hana2 Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 09.10.22, 17:33
                                                    Tak, spotkania z psychologiem kosztują, zwłaszcza, że to nie jest jedna wizyta. Dlatego nie wywieram na tobie presji, bo przecież nie raz już pisałaś, że nie masz na to teraz pieniędzy.

                                                    Mogę Ci polecić kanały na you tubie, gdzie, np. psycholog prowadzi co jakiś czas darmowe projekty, zadaje prace domowe, opisuje jak się sama zmaga z życiem. To ona mnie zachęciła do prowadzenia pamiętnika. Poszukaj kanału Eweliny Stępnickiej.

                                                    Lubię też czasem posłuchać Tatiany Mitkowej. Jest dużo różnych psychologów działających w internecie.

                                                    Myślę, że jesteś na dobrej drodze, bo rozpoczęłaś pracę nad sobą i każdy mały sukces, odkrycie najmniejszego zakamarka będzie ci przynosić satysfakcję.

                                                    Ciekawe jakby wyglądało twoje życie, gdybyś mogła się przenieść do Polski.

                                                  • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 11.10.22, 17:30
                                                    Ostatnio zauważyłam, że nie jesteśmy uczeni szczęścia. Prześcigamy się ciągle kto ma gorzej. Pesymizm w cenie. Nie mówię personalnie tylko o nas jako ludziach.
                                                    Z yt jak najbardziej skorzystam, wcześniej słuchałam coś o autoterapii, teraz poszukam tego co polecasz. Dziękuję.
                                                  • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 11.10.22, 18:46
                                                    A i odpowiadając jakby wyglądało. Pod paroma względami by było prostsze.
                                                    Emigracja nauczyla mnie wiele o mnie samej, nauczyla pokory.
                                                    Jednak wyrwała mnie ze znanego mi otoczenia, ograniczyła możliwości życia trochę bardziej. Zahamowala szansę rozwoju zawodowego w kierunku w którym studiowałam. Z jednej strony zrobiła ze mnie osobę bardziej ogarniętą, a z drugiej bardziej uzależnioną od męża. Musimy zgrywać zmiany w pracy, nie wyskoczę tu np nawet do biblioteki, nie jestem tak swobodna jak w Polsce.
                                                    W Polsce są problemy finansowe, w Niemczech też, jedyne co to, że Niemcy mają mniejszą inflację ;)
                                                    Kiedys bardzo, czasem nieświadomie porównywałam się i swoje życie do innych, zazdrościłam trochę. Efekt częstego porównywania mnie w dzieciństwie do innych, potem porównywania samej siebie, czasem by upewnić się, że nie jestem precedensem. Mam mega chaos w głowie. Drażni mnie okrutnie fakt, że durne myśli o przeszłości i to w takim niespodziewanym wydaniu, przyszły nagle z dnia na dzień, w momencie kiedy miałam takie eldorado uczuciowe i emocjonalne od tak dawna. To boli.
                                                  • sweetbog Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 12.10.22, 16:08
                                                    W Niemczech mieszkasz .W jakim regionie .Życie jest tam prostsze i ludzie życzliwi .
                                                  • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 13.10.22, 06:35
                                                    Nad morzem. Tyle pocieszenia bo, można fajnie pospacerować. Jest tu też paru rodaków ale od znajomości z nimi zachowaj Panie. Byli i fajni ale przenieśli się w bogatsze regiony.
                                                  • sweetbog Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 13.10.22, 08:53
                                                    Byłem nad Bałtykiem w dawnym DDR gdzie w kwaterach doliczali dodatkowo za internet ,oraz nad morzem Północnym blisko Danii .. Ta część Niemiec nie była sympatyczna i mam niezbyt miłe wspomnienia ..Rodacy zagranicą jak wszędzie ,bardziej Niemcy pomocni .Ciężko zwłaszcza zagranicą się zaprzyjaźnić .W sumie to pracowałem w sezonie letnim do 18 ,później powrót ,sklep
                                                    hotel koło 20 .Szef kuchni polecał szybkie dania i spać ..Weekendy raz krótszy ,raz dłuższy .W czwartek koniec ,a w piątek do 13 by skarbówce niemieckiej nie nabijać kasy .Smutne życie gdy nie masz się z kim zaprzyjaźnić ,a internet to tylko namiastka tego.
                                                  • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 14.10.22, 22:30
                                                    Rodacy niestety zawiedli, a ci porządniejsi to ludzie którzy tu już kolejne pokolenie są, mają swój świat, rodzinę. Mieszkam w małej miejscowości i z Niemki niektóre fajne, z paroma się czasem na ulicy pogada, gdzieś na jakiejś imprezie lokalnej czy w szkole. Mój język jest komunikatywny ale nie perfekcyjny. No i one też od pokoleń często tu mieszkają mają swoje koleżanki od lat więc.... Parę razy wydawało mi się, że coś może pyknie, a potem albo żeby tylko wykorzystać bo, mimo bycia tu zaledwie parę lat ogarniamy się dobrze w radzeniu sobie u lekarzy, urzędach i jesteśmy czasem wyśmiewani, ze jak kasy brak to szukamy pracy zamiast prosić o socjalne dodatki.
                                                  • hana2 Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 15.10.22, 23:19
                                                    Lubię TM, bo jest w miejscu, w którym sama chciałbym być za kilka lat. Bo żyje tak jak lubi, realizuje to co jej w duszy gra - niekoniecznie tylko to, co wiąże się z dużym kosztem finansowym, słucha swojej duszy, wspiera dzieci, poświęca czas bezdomnym zwierzętom.

                                                    W konfliktach ze światem/relacjach doradza, aby zająć się swoimi sprawami, swoim codziennym życiem, rozwojem. Odwrócić uwagę. Zatopić się w pracy, działaniu. Faktycznie to pomaga.

                                                    Onieśmiela kobiety, by bez żalu i pretensji, grzecznie się żegnając, opuszczały nie rokujące relacje. Z godnością.

                                                    Myślę, że tu tkwi jej popularność mimo niepopularnej postawy wobec spraw rosyjsko-ukraińskich.

                                                    Warto obserwować takie osoby, które nam imponują, które pokazują, że to o czym marzymy, jest możliwe do zrealizowania. Które pokazują, że w każdym wieku można się przebudzić, posprzątać, poradzić sobie z kłopotami finansowymi.

                                                    Dziś u innej polecanej psycholożki usłyszałam takie fajne zdanie: gdy spadamy na dno, to nie zaczynamy od zera, ale bogatsi o doświadczenie.

                                                    Powinnam ten wpis właściwie zamieścić w zapisach.

                                                  • ta Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 16.10.22, 19:47
                                                    Cenię panią TM za przede wszystkim nawoływanie do brania odpowiedzialności za swoje życie, nieoglądanie się na innych i za zachęcanie do pracy ze sobą i nad sobą. Nieraz bardzo twarde słowa potrafią otrzeźwić i przywrócić zagubionych do pionu.Na tym polu pani T robi dużą robotę.

                                                    Nie podobają mi się kąśliwe wstawki propagandowe prorosyjskie w obecnej sytuacji wojny w Ukrainie.
                                                    Z deprecjonowaniem w dość prymitywny sposób kultury i języka ukraińskiego pani raz tak przesadziła, że natychmiast wyłączyłam nagranie. To było dla mnie spore zaskoczenie i nie dlatego, że tak myśli, ale dlatego, że przedstawiła swoja opinię tak prostacko. Tu było pełne zaskoczenie.

                                                    Poza tym pani TM nigdzie nie przedstawia swojego wykształcenia, a powinna.
                                                    Kiedyś mocno przyciśnięta przez widzów powiedziała słów parę o studiach pedagogicznych (!?),
                                                    później trafiały się informacje o tym, że „ rozszerza” wiedzę psychologiczną, ale gdzie, co i jak nadal cisza.
                                                    Jeśli pani kreuje się na psychologa konsultującego i prowadzącego odpłatne kursy, szkolenia w sieci i na żywo to nie powinna ze swoich kwalifikacji robić tajemnicy.
                                                  • hana2 Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 16.10.22, 20:59
                                                    Ja też kilka razy przerywałam słuchanie jak TM wręcz włączał się agresor, gdy mówiła o Ukrainie. Nawet pomyślałam, że ostatni raz ją poleciłam.

                                                    A z drugiej strony każdy z twórców YT porusza specyficzne dla siebie tematy. Ona jako jedyna, z tych które znam, promuje model szczęśliwej kobiety poza związkiem. Inne psycholożki etap samotnej kobiety traktują jako etap przejściowy, jako etap, który należy wykorzystać do pracy nad sobą, aby kolejnym razem trafić lepiej. U Tatiany jest inaczej. Żyj szczęśliwie, rozwijaj się, a jak trafi się ktoś wartościowy to fajnie. Ale nie rozmieniaj szczęścia na drobne. Nie chodz na kompromisy. I ona sama żyje według tej zasady.

                                                    Co do jej kwalifikacji to jest cały wątek na innym portalu. Pod wieloma względami kontrowersyjna osoba.
                                                  • ta Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 16.10.22, 21:34
                                                    Dzięki hana, coś więcej wiem. Tak, to jest kontrowersyjna osoba, potrafi i oczarować i odepchnąć.
                                                    Fajnie ujęłaś to, co i ja w T. cenię.

                                                    Na informacje o jej wykształceniu nie trafiłam, poza tymi krótkimi wzmiankami, które podałam i nie bardzo wiem, gdzie szukać.

                                                    Nie bardzo rozumiem też to częste kursowanie w czas zawieruchy wojennej pomiędzy Polską a Ukrainą.
                                                    To jednak kawał drogi między Krakowem a miejscowością pod Kijowem (?) do tego w każdym momencie można znaleźć się w dramatycznym położeniu na skutek działań wiadomych. Ratowanie piesków? Piękne to, szlachetne, ale ona jako matka czyż nie powinna pomyśleć przede wszystkim o swojej rodzinie w ten czas?

                                                    I rzeczywiście, włącza się u pani agresor, tym większy im mniej „ sukcesów” ma strona, którą popiera…
                                                  • ta Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 17.10.22, 23:31
                                                    hana2 napisała:

                                                    > Co do jej kwalifikacji to jest cały wątek na innym portalu. Pod wieloma względ
                                                    > ami kontrowersyjna osoba.

                                                    Znalazłam, brzydko to wygląda i moje poważne podejrzenia, że pani nie ma kierunkowego wykształcenia się potwierdziły. I ta cała reszta :(
                                                  • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 18.10.22, 08:15
                                                    Kim jest TM?
                                                  • ta Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 18.10.22, 09:49
                                                    Pani Tatiana Mitkowa.
                                                    Gdy startowała ze swoją działalnością w social mediach w 2015 roku przedstawiała się jako psycholog.
                                                    Kiedy zaczęto dociekać, jakie ma wykształcenie, gdzie je zdobyła i jakie ma doświadczenie zawodowe dla pani zaczęły się niewygodne schody. Resztę, rzucającą więcej światła, znajdziesz w sieci.
                                                    Treści, jakie przekazuje w części są przydatne i trafiają do widza, niemniej zarzuca się pani plagiaty.
                                                    Wielkie moje rozczarowanie :(
                                                  • yadaxad Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 18.10.22, 12:01
                                                    Niekoniecznie tytuł, dyplom oznacza skuteczność działania. Zdarza się, że zapalony autodydakt posiada wiedzę lepszą od leniwego profesjonalisty. Tyle, że w rozwiązywaniu psychologicznych problemów nie wystarcza znajomość mechanizmów, własne doświadczenie , przeczytania, przemyślenia i wnioski na tej podstawie. Trzeba mieć praktykę, spotkania z indywidualnym światem. Siłą rzeczy produkowanie się w necie do wszystkich będzie powierzchowne. Są prawdy, które na początek, dla wielu są odkryciem, potwierdzeniem niepewnej myśli i mogą pomóc ruszyć się z miejsca. Na pewno nie są radą rozwiązującą indywidualny problem. Choćby rada -grzecznie się rozstać- w sytuacji, kiedy organizacje podejrzewają, że około pięciuset kobiet rocznie jest zabijanych przez partnerów. Śmierci z powodu wypadków samochodowych nie można powiedzieć, że w Polsce jest mało, ale już nie pamiętam ile razy więcej jest rocznie uskutecznionych samobójstw.
                                                  • ta Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 18.10.22, 12:39
                                                    Pani Tatiana kłamała na temat swoich kwalifikacji.
                                                    I tu jest sedno problemu. Podając się za psychologa oszukała nie tylko swoich słuchaczy
                                                    ale i płacących jej wysokie honoraria uczestników „ szkoleń” i indywidualnych porad.
                                                    Dotąd można znaleźć ślady w sieci, gdzie przedstawia się jako psycholog, chociaż teraz, gdy chmury się nad nią zbierają stara się te ślady zacierać.
                                                    Nie bez kozery powoływała się na nieistniejące kompetencje upatrując w takim planie działania większy zysk.

                                                    Nie miałabym nic przeciw jej aktywności gdyby nie opierała się ona na oszustwie.
                                                    Gdyby pani TM zgodnie z prawdą przedstawiła się jako psychologiczny naturszczyk z objawionym talentem do udzielania korepetycji, jak wielu podobnych, których można w sieci spotkać, dotąd nie miałabym uwag.
                                                    Kto chce, komu pomaga, niechby i sobie słuchał to jego wybór i ryzyko.

                                                    Dla mnie sprawa jest oczywista - nigdy więcej, w żadnej sprawie nie zaufam oszustowi, gdy dowiem się, że nim jest.

                                                    Tu wielki wątek z zarzutami, piszą w nim m.inn. ludzie, którzy korzystali bezpośrednio z jej usług:
                                                    forum.interia.pl/tatiana-mitkowa-opinie-tematy,dId,3472693,ok,1,strona,1
                                                  • hana2 Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 18.10.22, 15:13
                                                    Z tego co czasem mówiła na filmach, ma dom po rodzicach pod Dnieprem. Jest przywiązana do rodzinnych stron, dlatego żyje na dwa domy. Dzieci ma już dorosłe. Kiedyś się przyznała, że słucha tylko rosyjskiej telewizji. Dużo można by pisać ile razy ugodziła w Ukraińców. Dlatego mam do niej stosunek czysto praktyczny. Skupiam się na przekazie, który jest mi potrzebny. Nie ma kwalifikacji, ale trafia w sedno mówiąc o nieudanych małżeństwach, związkach. Nie marudzi o terapiach dla par, ale o tym, aby (bez względu na wiek) chronić swoje dalsze szczęście, nie wegetować do końca życia, nie dawać się sobie samej upokarzać przez akceptację nieudanego związku. Wcześniejsze jej filmy o narcyzach mnie nie interesowały.

                                                    Kiedyś mówiła jak jej ciężko było finansowo po rozstaniu z mężem. Pasmo nieszczęść przeszła. I miała myśli: wrócę do męża i te wszystkie problemy się rozwiążą. Nie wróciła. Nie chciała się cofać. Poradziła sobie sama. Mnie imponują takie historie. Może, żeby nie utonąć, przyspieszyć zyski, chwyciła się choćby tego, aby mianować się psychologiem (?)

                                                    Mam różne notatki z jej filmów. Mówi o schematach, które zauważam u siebie a nie sądziłam, że są destrukcyjnymi schematami.

                                                    Chodziłam na terapię do kwalifikowanej terapeutki i odchodziłam z terapii w gorszym stanie niż zaczełam. Ja tam ciągle musiałam siebie przed nią bronić, tłumaczyć. Potem przyszła ulga, że to przerwałam a jeszcze potem poprawił się mój stan psychiczny. Pomóc nam może wszystko, jeśli chcemy sobie pomóc. Pomoc może nawet przyjść od doświadczeń życiowych poprzez refleksje nad nimi. Mnie pomogła inna psycholog z YT, która zachęciła do pisania pamiętnika.

                                                    Co do Tatiany to w wątku na Interii zarzutów jest dużo: o plagiat treści na blogu, o skracanie sesji, które dużo kosztują. Tych jakby "nadużyć" się nazbieralo więc trudno ufać bezgranicznie takiej osobie. Nie wiem na ile jest szczera a na ile to pick up, ktory bardzo dobrze zna.

                                                    Ostatnio promowała rosyjskiego piosenkarza, który grał na koncercie z okazji zaanektowana terenów Ukrainy po pseudoreferendum.

                                                  • hana2 Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 18.10.22, 15:40
                                                    Ta, spójrz proszę zaraz na pierwszą stronę tej strony z opiniami. Kilka opinii, które odzwierciedlają też moją ambiwalencję. Rok 2020 jeszcze nie ma tylko tematu Ukrainy.

                                                    I też odczuwam, że kontakt z nią podczas konsultacji jeden na jeden nie byłby przyjemny, ale z drugiej strony, sama o sobie mówi, że jest introwertyczką. I kojarzę też inne osoby udzielające się na YT, które robią to z pasją, chcą przekazywać wiedzę dalej, czują misję, ale nie lubią kontaktów bezpośrednich.
                                                  • ta Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 18.10.22, 16:41
                                                    Zaczęłam się zastanawiać dlaczego potrafi budzić we mnie tak rozchwiane emocje - od niemal zachwytu po niesmak. I wiem, że tylko osoba manipulująca ma takie umiejętności.
                                                    Doceniam wycinki jej działalności, dostrzegałam z czasem coraz więcej potknięć i niekompetencji, teraz już tylko gwiazdorzenie ponad kompetencje. Wielki żal.

                                                    Przepraszam, że tak krotko, ale mam spotkanie.
                                                  • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 22.10.22, 15:13
                                                    W takim razie to nie osoba dla mnie, a przynajmniej nie teraz.
                                                  • hana2 Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 23.10.22, 19:31
                                                    Ja ci ją polecałam nie w takim celu, aby zasugerować rozstanie z mężem, ale dlatego że jej wykłady motywują do oderwania myśli od tego, co nas dręczy, budzi żal do losu, pretensje do konkretnych ludzi czy tęsknotę i przekierowanie tych myśli na działanie. Może to być praca, pasja, nauka, porządki.

                                                    Ta fajnie wyjaśniła jak rozpoznać manipulantów. Faktycznie jak ktoś budzi mieszane uczucia to manipulant. Ale to temat na inny wątek: chwyty manipulantów.

                                                  • yadaxad Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 17.10.22, 18:06
                                                    Nie wiem czy to zdanie jest takie fajne. Są doświadczenia, z których "ubogacenia się" leczy. I to leczy, jak ktoś ma szczęście trafić na odpowiednie leczenie. Traktować wszystko jako plus do wykorzystania w życiowym doświadczeniu, a nie rozbicie grożące życiowym kalectwem umieją tylko psychopaci.
                                              • inka.fem Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 09.10.22, 09:02
                                                "Mąż lub przyjaciel nie powinien się Ciebie wstydzić ,a wspierać każdego dnia."

                                                Przypomniało mi się stare powiedzenie (chyba chińskie), żeby drugiego człowieka puścić wolno. Jak wróci, jest twoim przyjacielem. Jak nie wróci, nigdy nim nie był.
                                                • xxdanaxx Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 09.10.22, 09:09
                                                  Znam to przysłowie, sprawdza się w życiu.
                                                  • sweetbog Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 09.10.22, 10:09
                                                    Jeśli coś kochasz, puść to wolno. Kiedy do Ciebie wróci, jest Twoje. Jeśli nie, nigdy Twoje nie było.
                                                    Antoine de Saint-Exupéry, Mały Książę .To nie kwestia leczenia ,tylko kwestia pogadania sobie i wysłuchania drugiego człowieka .Jedni znajdują spełnienie w wątkach politycznych ,religijnych tu można porozmawiać o ludzkim umyśle i duszy .Czasami zagubionej .Co kto lubi Na forach panuje taka moda by każdego pouczać ,przekonać do swojej racji .Co jest dobre ,a co złe .Tylko nie wiem po co .Spokojem zwyciężasz ,emocjami przegrywasz Czasami warto kogoś wysłuchać tak na ciepło bez naukowych zasad.,
                                                  • inka.fem Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 09.10.22, 10:40
                                                    "Na forach panuje taka moda by każdego pouczać ,przekonać do swojej racji "

                                                    Jak coś mi nie odpowiada, unikam. Nie krytykuję, nie "rzygam" (jak Ty często), ale unikam. To zdrowe podejście. Polecam
                                                  • sweetbog Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 09.10.22, 10:58
                                                    Może jestem uzależniony .Raczej tak .Taki dziwak Umrze i nic nie zrozumie .Kopną go w tyłek ,a on dalej swoje . Ktoś mi wczoraj powiedział .Dalej jesteś takim małym chłopcem , który nigdy nie dorośnie do życia .Prawda oczywista .
                                                  • inka.fem Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 09.10.22, 11:44
                                                    Może i uzależniony. Jesz te śledzie, które ci szkodzą, rzygasz nimi i jesz dalej;)

                                                    Ale masz też podejście życzeniowe. Chcesz, żeby było tak i tak. A jak nie jest, to walisz głową w mur.
                                                  • sweetbog Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 09.10.22, 12:11
                                                    Nie lubię ryb mam uczulenie ,gdy za młodu dostawałem łyżkę tranu .Wstrętny był .Wszystko pachnie tranem ,nie lubię tego zapachu .Głową muru nie przebijesz ,ale przynajmniej próbuje .
                                                  • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 09.10.22, 12:20
                                                    Czy mogę mieć prośbę byście się nie kłócili w tym wątku? Może załóżcie osobny ;)
                                                  • sweetbog Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 09.10.22, 13:27
                                                    Czy to wygląda na kłótnię.Z Inką mnie łączy przyjaźń i to dosyć długo .Złego słowa nie mogę powiedzieć o niej .To dobry duch tego forum i niezła ogrodniczka .Sama ma problemy ,a zawsze pełna optymizmu. Wybacz ,ale kompletnie nie rozumiesz tego forum i wiele osób też .Być może do tej pory co niektórzy 😊
                                                  • inka.fem Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 09.10.22, 15:23
                                                    Nie ma żadnej kłótni. Rozmawiamy.
                                                  • inka.fem Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 09.10.22, 15:37
                                                    Teraz spojrzałam, że nie jesteś założycielką tego wątku. Tym bardziej mnie to dziwi, że dyktujesz kto ma i gdzie pisać. Zdominowałaś całe forum swoimi wpisami, ale są też tu inni ludzie;)
                                                  • sweetbog Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 10.10.22, 10:14
                                                    inka.fem napisała:

                                                    > Teraz spojrzałam, że nie jesteś założycielką tego wątku. Tym bardziej mnie to d
                                                    > ziwi, że dyktujesz kto ma i gdzie pisać. Zdominowałaś całe forum swoimi wpisami
                                                    > , ale są też tu inni ludzie;)

                                                    Jak będziesz coś wiedziała na temat córeczki to daj znać .Trzymam kciuki byś przezwycieżyła wszystkie troski .Warta jesteś tego .Pozdrawiam i życzę energii na cały tydzień .
                                                  • xxdanaxx Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 09.10.22, 15:56
                                                    Też nie zauważyłam tu kłótni:-)
                                                  • sweetbog Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 09.10.22, 16:32
                                                    Można dostać rozdwojenia jażni . Czasami to nie wiem z kim rozmawiam .Znam stałe bicki i nie ma problemu .Ale spada z nieba gwiazdka taka z kosmosu i życie zaskakuje.
                                                  • demony_i_ja Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 09.10.22, 16:52
                                                    Nic nikomu nie dyktuje. Jestem nowa, po czytaniu innych wpisów po prostu niektóre rzeczy źle zrozumiałam. Sorki.
                                                    No i przepraszam za zdominowanie moimi wpisami. Rozpaczliwie szukam pomocy i ukojenia....
                                                  • sweetbog Re: czy pomaga jedynie pisanie do szuflady? 09.10.22, 20:08
                                                    Nie ma sprawy Nikt nie jest nieomylny .Dlaczego tak rozpaczliwie .Tu większość jest w rozpaczy .A trzymają fason Spokojnie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka