Dodaj do ulubionych

Wpływ rodziców na nasze życie

20.11.22, 19:36
Hej. czy czuliście kiedykolwiek różne powinności i przymusy związane z narzucanymi Wam przez rodzinę pochodzenia wartościami, wzorcami i pomysłami na życie? Czy macie doświadczenie tego, jak trudno jest pozostać sobą w atmosferze oczekiwań i z góry narzuconych schematów? Mam na myśli wyobrażenia członków rodziny dot. naszych ścieżek zawodowych, rodzicielstwa, wiary itp. Zapraszam do podzielenia się doświadczeniami
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Wpływ rodziców na nasze życie 20.11.22, 20:10
      Nie miałam takich problemów - moi rodzice uważali, że każdy powinien przeżyć swoje życie tak, jak chce. Bardzo ich irytowali znajomi, którzy usiłowali swoim dzieciom urządzać życie.

      Zresztą ja też mam niezły charakterek - nie można mnie skłonić do zrobienia czegoś, co mi nie odpowiada.
      • boguslaw_bogus Re: Wpływ rodziców na nasze życie 20.11.22, 21:02
        Charakter to coś co człowieka wyróżnia z całego stada . Ja bardzo lubię komunikatywność .
    • inka.fem Re: Wpływ rodziców na nasze życie 20.11.22, 20:34
      Nie mam takich doświadczeń. Moi rodzice dali mi wolną rękę w wyborze szkół, studiów, zawodu. Moja mama jest religijna, ja odeszłam od kościoła. Myślę, że zmartwiło ją to, ale nigdy nie podważyła mojej decyzji.
    • ta Re: Wpływ rodziców na nasze życie 20.11.22, 20:39
      Nie miałam takich problemów. Zaufanie jakim obdarzali mnie rodzice i wolność jaką miałam przy podejmowaniu decyzji pozwoliły mi żyć swoim życiem, nie cudzym. Miałam szczęście :)
    • boguslaw_bogus Re: Wpływ rodziców na nasze życie 20.11.22, 20:50
      O pozdrówka z Kafeteria też tam kiedyś pisałem .Matka zmarła wcześniej ,ojciec tyral na dwie zmiany .Zrobiłem maturę i wróciłem na do technikum bo trzeba było pracować .Nikt nikogo nie zmuszał do niczego ,do wiary polityki i ja sam swoje dzieci też nie zmuszam .Nie jestem nadgorliwym katolikiem ,wierzę w Boga ,nie wierzę już w stałe związki . Wyjechałem zagranicę i tam też ciężko pracowałem na swój chleb .Moja historia jest znana .Gorzej siostra już nie żyje .Jej brakowało matki .Wyszła za maż ,prawie uciekła z domu .Jej ten tak zawany opiekun zmarł po dwóch latach ,zmajstrował jej dzieciaka .Mieszkała w patologii ,gdzie chlanie było od rana do wieczora .Wyrwałem ją z tego koszmaru .Przeszła zawał ,ale raka płuc już nie .Nie uchronilem ją .Jej brakowało matki bardzo.
    • zaczarowanyogrod Re: Wpływ rodziców na nasze życie 23.11.22, 14:14
      Możliwe ze Ci już odpisałam gdzie indziej, bo kojarzę to z innego forum. Czułam takie przymusy i powinnosci, jeszcze do niedawna myślałam że rodzice mi to nakazywali ale teraz wiem że mi to wpoili nieświadomie. Tylko ja nie do końca ich słuchałam. Szkoły mi nie wybierali, religijni za bardzo nie są ja jestem, ojciec gadał ciągle o polu czułam powinnosc zeby je przyjąć, teraz nie. Nawet do szkoły takiej poszłam na chwilę. Mama jest wścibska, czułam powinnosc się tłumaczyć. Zawodu mi nie wybierali ale mama chciała żebym jej pomagala w tym co ojciec nie chce pomóc, wysłuchiwałam jej problemów jeszcze będąc dzieckiem. Mama ciągle mnie namawia do szukania męża. Słyszałam w dzieciństwie tego nie pasuje robić, tego nie pasuje mówić, nie kłóc się z nimi, odpóść. Trudno mi było podejmować decyzje kiedy ojciec oceniał kogoś z rodziny lub obcego źle co właśnie zrobił to co ja zamierzałam. Siostra też byla pod ich wpływem. Wierzy w Boga ale nie była przekonana do ślubu kościelnego ale wzięła bo ojciec powiedział że na cywilny nie przyjdzie. A ojciec raz wierzy a raz mówi że Boga nie ma. Problem jej tyko zrobił. Nie dostała się na wymarzony kierunek poszła na inny który jej nie pasował chociaż namawiałam ją i mama żeby poszła na zaoczne w swoim kierunku a tam by się dostała to i tak poszła tam i była do końca roku. A na zaoczne za parę lat. Nie chce brać pieniędzy od rodziców bo rodzice zakazywali nam brać pieniadze od dziadków. Myśli że jak weźmie to znaczy że sobie nie radzi. Przez gadanie ojca że ona pojechała do miasta to już nie wróci jak jest teraz to uważa się tylko za gościa w swoim domu.
      • hana2 Re: Wpływ rodziców na nasze życie 23.11.22, 15:46
        Myślę, że ten przymus znalezienia męża to też nieświadomie. Zwłaszcza, że z tego co tu piszesz to twoja matka raczej nie ma dobrego małżeństwa. A świadomie to namawiamy na rzeczy, które się u nas sprawdziły, są godne polecenia.

        Pracowałam w towarzystwie kobiet mniej więcej między 30 a 40 r.ż. Wśród nich były mężatki, samotne matki i dużo singielek. Z czasem te singielki się wykruszały - w sensie znajdywały właściciwą osobę, dla której chciały porzucić swoją wolność, przy której czuły się dobrze, z którą chciały założyć rodzinę.

        Nie ulegaj presji matki, bo wtedy pójdziesz na kompromis. Ty zdesperowana pod wpływem matki trafisz na innego desperata. Jeśli te namowy są intensywne, to potraktuj je jako motywację do wyprowadzki z domu. Jesteś osobą mądrą, poszukującą informacji, wyciągającą wnioski, dojrzewasz w swej dorosłości, myślę że mozesz sobie ułożyć fajne życie. Ostatnio czytałam, że aby spotkać fajną osobę do związku, musimy sami być taką osobą, z którą chcielibyśmy stworzyć związek.

        Nie spiesz się. Ideały nie istnieją, ani przeznaczenie, ale można trafić na podobną do siebie osobę, z którą będzie chciało się iść przez życie. Tak myślę.






        • zaczarowanyogrod Re: Wpływ rodziców na nasze życie 23.11.22, 21:24
          Mama uważa że ma dobre małżeństwo, niedawno siostra ja uświadamiała ze nie i to przez to jacy oni są ona ma nieudane małżeństwo.
          Przymus znalezienia męża świadomie. Opowiadanie mężczyźni nie są tacy źli popatrz jakiego fajnego chłopaka ma sąsiadka, zobacz jakiego męża ma x jak się zajmuje dziećmi. Tak tylko to wyjątki a tak naprawdę nie wiadomo jak jest. Niedawno chwaliła męża sąsiadki do czasu aż zobaczyła że z telefonem pilnuje dziecka i te dziecko prawie wbiegło pod samochód.
          Mówi bez chłopa nie jest łatwo. Ty lepiej wybierzesz itp. Czasem trzeba żeby ktoś Ci w czymś pomógł, naprawił, coś przeniósł. To daje przykład męża siostry i się zamyka. Mówię to pójdę do sąsiada, albo zadzwonię po fachowca.
          Ja nie ulegnę bo ja nie mam takich planów na życie.
      • boguslaw_bogus Re: Wpływ rodziców na nasze życie 23.11.22, 16:44
        Zaczarowana teraz koniec roku .Jak się nie wyrwiesz z tej wioski i spod opieki rodzinki w przyszlym roku to nie ma dla Ciebie ratunku .Rozmawiamy tu i tam, wiara cudna rzecz tylko trzeba jej pomóc .I nie wynajduj sobie ciągle problemów typu jestem nieśmiała i inne pierdoły . Mogę uderzyć w dobrej intencji na Jasną i zrobić wideo
        transmisję ,ale resztę musisz zrobić sobie sama .Zostaniesz opiekunką całej rodziny tylko czasami się wyrwiesz na fora by się pożalić .
      • inka.fem Re: Wpływ rodziców na nasze życie 23.11.22, 18:45
        Wymusić określone zachowanie można w różny sposób. Nie zawsze jest to bezpośredni przekaz. Wczoraj rozmawialiśmy w pracy na temat dzieci. Potem przeszliśmy do tematu, w jaki sposób od nas rodzice egzekwowali nasze obowiązki. Koleżanka powiedziała, że jej mama stosowała szantaż emocjonalny. To jeden ze sposobów, gra na emocjach.

        Wklejam galerię postaci emocjonalnych szantażystów. Może komuś się przyda. Źródła nie podam, bo sama mam przekopiowane od kogoś.

        Galeria postaci

        1. Prokurator Zwany też oskarżycielem. Doskonale potrafi przedstawić to, czego chce, pragnie i co się stanie, jeśli mu się sprzeciwimy: "jeśli nie pójdziesz na studia, to wykluczę cię z testamentu". Prokuratorzy zmuszają nas do dokonania wyboru, jasno stawiając swoje oczekiwania. Oni wierzą w słuszność swoich żądań i w prawo do takiego postępowania. Oskarżyciel, któremu się sprzeciwiamy, może też karać nas milczeniem.

        2. Biczownik Manipuluje subtelniej od prokuratora. Wpuszcza nas w poczucie winy. Jeśli nie postąpimy zgodnie z jego oczekiwaniami, coś mu się może stać. Słowem - jeśli ofiara nie spełni żądania, to szantażysta doświadczy jakiegoś cierpienia - np. smutku czy przygnębienia: "jeżeli zdecydujesz się na ten wyjazd beze mnie, to będzie mi strasznie przykro, możliwe nawet, że się załamię". W efekcie rzucamy wszystko i spieszymy biczownikowi na ratunek.

        3. Cierpiętnik Nie powie, czego od nas oczekuje, o nie, to byłoby za proste. Będzie cierpieć z naszej winy, bo nie dość nam na nim zależy. Na pytanie o co chodzi odpowie bolesne "nic" . Choć z czasem pozwoli nam posiąść tę wiedzę, to i tak przez wiele tygodni będzie trzymać nas w napięciu. Cierpiętnik oczekuje, że przejmiemy odpowiedzialność za jego stan i życie.

        4. Kusiciel To najbardziej subtelny szantażysta, bo jeśli postąpisz tak, jak on sobie życzy, obiecuje nagrodę. Jak wskazuje już samo określenie, kusiciel próbuje skłonić ofiarę do postępowania zgodnie z jego oczekiwaniami poprzez wspominanie o jakiejś formie gratyfikacji. Mogą to być miłość, pieniądze, samochód, mieszkanie, spadek, awans. Jest tu oczywiście haczyk, bo jeśli nie będziemy się zachowywać tak jak on sobie tego życzy, to nagroda nas ominie. Ofierze może się wydawać, że rzeczywiście - ulegnięcie żądaniom szantażysty może przysporzyć jakiegoś zysku,jednakże nie miejmy złudzeń, kusicielowi trzeba będzie za to drogo zapłacić.
        • boguslaw_bogus Re: Wpływ rodziców na nasze życie 23.11.22, 20:06
          Fajne porównanie .Stwierdzenia naukowe .Nie chcę zdradzać tajemnicy spowiedzi ,ale cała rodzinka przyczynia się by ta młoda kobieta szukała siły w Bogu .Bystra ,inteligentna ,otwarta na ludzi ,a zaraz nieśmiała w realu .Fajnie by było by znalazła pracę i była samodzielna .A tak to wisi jakąś klątwa rodzinna .
          • zaczarowanyogrod Re: Wpływ rodziców na nasze życie 23.11.22, 21:32
            Ja nie jestem nieśmiała w realu do wszystkich. Kiedyś byłam teraz mi to tylko na rozmowach zostało. Coś muszę robić nie tak skoro to zauważają. Psycholog tego nie zauważył więc trudno mi na razie wpaść na to co. Chyba że przychodzą tam przede mną bardziej gadatliwi.
            • boguslaw_bogus Re: Wpływ rodziców na nasze życie 23.11.22, 21:42
              Oj tam tak mi się wyrwało .Gadatliwa jesteś nawet i nie pozwolisz sobie w kaszę dmuchać .Może na rozmowach kwalifikacyjnych powiedz niech Ci nie patrzą w oczy i na ręce ,a będzie dobrze .
        • zaczarowanyogrod Re: Wpływ rodziców na nasze życie 23.11.22, 21:15
          Numer 1 tata, numer 3 mama
          • boguslaw_bogus Re: Wpływ rodziców na nasze życie 23.11.22, 21:34
            Powiedziała Agatka jaka to zagadka .A numer 2 ? Ciekawość mnie zżera . Stephen King w swojej książce "Sklepik z marzeniami" napisał: "Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, a zaspokojona ciekawość to krok w przeciwnym kierunku "
            • zaczarowanyogrod Re: Wpływ rodziców na nasze życie 23.11.22, 21:41
              Babcia ale nie do mnie tylko rodziców
              • zaczarowanyogrod Re: Wpływ rodziców na nasze życie 23.11.22, 21:44
                Od razu zaspokoję twoja ciekawość dziadek nr 4 ostatnio próbował mi zapłacić że coś dla niego załatwię to spowodowało że odmówiłam bo jak by poprosił tak bez tego to bym mu załatwiła.
              • boguslaw_bogus Re: Wpływ rodziców na nasze życie 23.11.22, 21:48
                A babcia nie skojarzyłem .Ja miałem jedną ,drugiej nie pamiętam ,dziadków też nie .Miała na imię Zofia .Zawsze suszyła kielbasę dla mnie,gdy przychodziłem z drugiej strony miasta by nocować .Miała dużo książek .Złosciła się bo robiłem jej bałagan .Brałem latarkę i czytałem po nocy pod kołdrą.
                • zaczarowanyogrod Re: Wpływ rodziców na nasze życie 23.11.22, 21:59
                  Ja 2 babcie, jedna nie żyje od paru lat. Dziadek jeden bo drugi umarł jak mama była dzieckiem. Żyjący dziadkowie rodzice ojca mieszkają w tej samej wsi. Tamta mieszkała we wsi w której mieszkała mama. Do niej jechałyśmy na tydzień na wakacje i czasem w niedzielę w odwiedziny. Parę miesięcy na koniec życia mieszkała u nas, potem w domu i ostatnie dni znowu u nas. Z nią jeszcze się dało dogadać, robiła dobre pierogi z serem i miętą. Druga babcia zajęta robota, nie lubiłam z nią być jak rodziców nie było w domu, obiad i idźcie się bawić nie przeszkadzajcie. Nie mogę się i teraz z nią dogadać. Z dziadkiem kiedyś dobrze, spacery. Teraz trudniej się dogadać.
                  • boguslaw_bogus Re: Wpływ rodziców na nasze życie 23.11.22, 22:13
                    Musisz wyrwać po nowym roku z tego grajdoła .Gdy będziesz rzadkim gościem to Cię będą szanować .O moja wnusia przyjechała .Dobranoc .
                    • zaczarowanyogrod Re: Wpływ rodziców na nasze życie 23.11.22, 22:22
                      Siostra jest żadko, kuzyn przyjechał specjalnie do nich na urlop, a mógł pojechać z dziewczyną na wycieczkę, bo i tak jechali a wcale nie mieli po drodze i się nie cieszyli. Jeszcze nie chcieli z nim rozmawiać i naprawdę jeździł po okolicy bo to nie miało sensu.
                      Dobranoc
    • summerland Re: Wpływ rodziców na nasze życie 27.11.22, 03:43
      Moi rodzice wybrali mi szkole bo chcieli zebym poszla w ich zawodowe slady. Ja nie wiedzialam do jakiej szkoly isc I wogole jaki zawod wybrac I tak sila rzeczy poszlam na to na co rodzice mnie ukierunkowali. Niestety ten zawod wogole nie odpowiadal mojemu charakterowi-osobowosci. Rodzice chcieli dobrze dla mnie, ale nie zwracali uwagi na to ze ja sie nie bede nadawac do tej pracy a tym samym nie bede szczesliwa. Takie byly czasy.
      • boguslaw_bogus Re: Wpływ rodziców na nasze życie 27.11.22, 09:50
        To i tak miałaś farta .Mnie to się uczyć nie chciało .A przechodziłem z klasy do klasy "o Boguś sierota bez matki na takiej zasadzie .Jedynie to że wszystkie lektury obowiązkowe jako jedyny przeczytałem od deski do deski .
      • ta Re: Wpływ rodziców na nasze życie 27.11.22, 13:32
        Znam dwie panie, którym rodzice wybrali zawód, nie wiem, czy były aż tak bezwolne, czy protestowały zbyt niemrawo, niemniej stało się. Obie wykonują zawód uznawany za prestiżowy i są głęboko z tego powodu nieszczęśliwe. Zestresowane odpowiedzialnością pracują pod presją, bez nadziei na wyjście z tej sytuacji, bez satysfakcji. Dwie kupki nieszczęścia w wieku 40+ marzące o emeryturze!
        • inka.fem Re: Wpływ rodziców na nasze życie 27.11.22, 16:45
          Mi nikt zawodu nie wybierał a po 17 latach nastąpił kryzys i miałam dość. Często własne, aczkolwiek w bardzo młodym wieku wybory, też bywają nietrafione.
          • ta Re: Wpływ rodziców na nasze życie 27.11.22, 22:14
            inka.fem napisała:

            > Mi nikt zawodu nie wybierał a po 17 latach nastąpił kryzys i miałam dość. Częst
            > o własne, aczkolwiek w bardzo młodym wieku wybory, też bywają nietrafione.

            I tak bywa, niemniej chyba łatwiej jest uporać się z tym, gdy podejmowało się decyzję samemu, niż mieć poczucie, że to ktoś z zewnątrz unieszczęśliwił, bo nie szanował prawa drugiego człowieka do samostanowienia.


        • summerland Re: Wpływ rodziców na nasze życie 27.11.22, 17:26
          No I to jest przykre. Ja mam troche zal do moich rodzicow, ze nie rozwijali we mnie jakichs zainteresowan, czy nie pokazali mi innych mozliwosci zawodowych. Nie mialam w czym wybierac, bylam jak dziecko we mgle. Rodzice niby mnie nie zmuszali czy wywierali presji tylko tak pokierowali-sami znali tylko ten zawod/prace I tez mnie w to samo pchneli. Nie chce ich tak bardzo obwiniac bo moze to nie tyle ich wina mojego charakteru, a moze tak pol na pol (wychowanie plus charakter).
          • boguslaw_bogus Re: Wpływ rodziców na nasze życie 27.11.22, 18:27
            Nie Ty jedna na tym forum użalasz się na rodziców .Kwestia tylko wychowania .Mnie nikt nie zmuszał do niczego i ojciec też nie karał jak chodziłem na wagary.Nie było przysłowiowego bicia po twarzy lub pasem .Jeśli sama nie miałaś wybranych kierunków lub zainteresowania to wybacz .Nie jesteś w wieku takim ,gdzie czas płynie z górki i się nie zatrzymuje.Moje dzieci miały jasno określone preferencje
            skończyć studia, kierunek przez nich wybrany .I to zrobiły.Syn pracuje w zupełnie innym zawodzie niż jako humanista psycholog.Córka prowadzi do spółki firmę zajmująca się rekrutacją pracowników zagranicą .Jako magister filologii niemieckiej język w tym zawodzie jest bardzo przydatny i zna go lepiej niż ja sam . Syn spłaca kredyt do spółki z synową i wie że może na mnie liczyć ,ale to on musi go spłacić .Miały wolną rękę w wyborze wyznania i orientacji politycznej .Czasami się ścieramy ,ale to bardziej żartobilwie niż na serio .Raczej dla mnie trochę dziwne wszystko na rodziców zganiać .
            • zaczarowanyogrod Re: Wpływ rodziców na nasze życie 27.11.22, 19:15
              Ja też nie miałam wybranych kierunków ani zainteresowań ale nie poszłam do takich szkół jak rodzice, szlam tam gdzie najbardziej mi pasowało z tych kierunków które były dostępne chociaż one też mi nie pasowaly. Nikt mnie do tego nie zmuszał i to dlatego, nie wiem jakby było jakby zmuszali. Nie każdy rodzic ma możliwości pokazać inne zawody. Teraz już w mojej dawnej podstawowce przyjeżdżają przedstawiciele różnych zawodów, rodzice dzieci i opowiadają o swojej pracy, jest taki przedmiot coś z wyborem zawodu dla 8 klasy to jest więcej możliwości.
              Jak czytam to widzę że nie zgania wszystkiego na rodziców tylko pół na pół z charakterem. Moja mama chciała iść do innej szkoły ale poszla do innej bo mama ja namówiła i teraz nie pracuje na stałe.
              • boguslaw_bogus Re: Wpływ rodziców na nasze życie 27.11.22, 19:32
                Jakie cechy wynosisz z domu takie jest pózniej życie .Czasami trzeba ukierunkować .Toksyczne matki było tego sporo pisałem tu o córce mojej kuzynki .Nie ma ratunku ,miała odejść ,a dalej siedzi i czeka na cud .Maż przy mamusi ,która w ogóle nie potrzebuje opieki ,kobieta matka zadbana ,używa życia i dwóch dorosłych synów przy niej .To jest chore .
            • summerland Re: Wpływ rodziców na nasze życie 27.11.22, 23:26
              Tak, wychowanie ma duzy wplyw na przyszle zycie. Moi rodzice bardzo mnie kochali, dbali, jadnak chyba byli nadopiekunczy, nie uczyli mnie samodzielnosci, wyreczali mnie we wszystkim, nie stawiali jakichs granic ani wymagan. Nie mialam rodzenstwa, ani babc czy dziadkow. Z dalsza rodzina tez kontakt byl sporadyczny. Kuzynostwo duzo starsze, nawet 15 lat. Rodzice nie mieli przyjaciol, znajomych. Sami nigdzie sie nie udzielali, nie bylo kontaktow z innymi ludzmi, oprocz dalszej rodziny. Moze dlatego nie mialam jakichs innych wzorcow, przykladow jak dalej pokierowac swoim zyciem.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka