Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem

10.11.04, 11:54
Spotykam się od paru miesięcy z facetem, który praktycznie nigdy nie mówi o
swoich uczuciach, potrafi okazać czułość gestami, ale gdy ja jestem
zbyt "przylepna" męczy go to. Czy po prostu ma taką konstrukcję psychiczną,
że nie jest mu potrzebna bliskość, wyznania itp, ale zależy mu na mnie? Czy
też po prostu doszukuję się uczucia tam gdzie go nie ma? Pytanie -
jak "oswoić" taką osobę i czy w ogóle uda się? Dodam, że jest to człowiek po
nieudanych związkach, bardzo nieufny, ostrożny w stosunku do ludzi, typ
samotnika, od lat mieszka sam. Czy jeśli okazuję mu uczucie, czułość itp
pomoże mu to się otworzyć, czy raczej będzie czuł się "osaczony" (widzę, że
chce większego dystansu) Ile czasu trwa "oswajanie" się takich osób, zanim
uwierzą, że ja nie mam zamiaru go zdradzić itp...
    • alfika Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem 10.11.04, 12:44
      możesz ograniczyć czułe gesty, by mu się przypodobać, by go zatrzymać przy
      sobie albo by w ten zaskakujący sposób wzbudzic jego zaufanie - choć zaufanie
      zdobywa się chyba lojalnością?
      więc wystarczy lojalność i dobre obopólne samopoczucie w tym związku

      on moze mieć po prostu inny temperament, ale w sumie zawsze mozesz się do niego
      dostosować -
      tylko pytanie - czy tego na pewno chcesz? i na jak długo, jeśli tak?
      na parę miesięcy czy na jakieś 50 lat? wytrzymasz z pilnowaniem się latami,
      żeby się za bardzo nie zbliżyć?

      ps. a może bądź sobą? - przytulaj się ile chcesz, patrz na jego reakcje, nie
      dostosowuj się za wszelką cenę - niech i on ma jasny obraz ciebie takiej fajnej
      i prawdziwej, jaka jesteś

      jeśli pozna cię taką jaka jesteś, z tym, co lubisz, a czego nie - sam się
      otworzy - albo nie
      ale nawet wtedy - to będzie ok, o ile bez udawania i podporządkowania już nawet
      w kwestii ilości przytuleń

      na kompromisy to sobie mogą pozwolić ludzie, którzy się naprawdę lubią :)
      a na to też potrzeba czasu i poznania prawdziwego człowieka
    • Gość: etta Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem IP: 195.94.207.* 10.11.04, 12:57
      może gf ma instrukcję obsługi człowieka zamkniętego?
      moim zdaniem każda gra jest szkodliwa, trzeba być sobą
      może poproś niech napisze do Ciebie list,
      jeśli tak bardzo potrzebujesz słów
    • eroto Wypisz wymaluj - Kardiolog 10.11.04, 13:13
      fay napisała:

      > ale gdy ja jestem > zbyt "przylepna" męczy go to.
      > Pytanie - jak "oswoić" taką osobę i czy w ogóle uda się? Dodam, że jest to
      człowiek po nieudanych związkach, bardzo nieufny, ostrożny w stosunku do ludzi,

      "Odlep" się od niego, idź po rozum do głowy i kup od Ruskich nóż sprężynowy....
      • Gość: arctica Re: Wypisz wymaluj - Kardiolog IP: *.crowley.pl 10.11.04, 13:22
        czasem jest juz za pozno..
    • mskaiq Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem 10.11.04, 13:59
      To co piszesz to strach, On sie boi ze jesli sie otworzy to mozesz Go
      skrzywdzic. Mozna to pokonac ale potrzebna jest cierpliwosc. Nie staraj sie
      zmienic tego strachu na sile, On musi pokonac to Sam. Przytulaj sie do Niego
      ale nie wolno sie przejmowac ze On nie odpowiada. Im dluzej bedzie z Toba im
      wiecej bedziecie rozmawiali tym bardziej bedzie wierzyl w ten zwiazek i strach
      bedzie sie zmniejszal. Po pewnym czasie ten strach zacznie znikac, wtedy sie
      otworzy.
      • Gość: etta Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem IP: 195.94.207.* 10.11.04, 14:16
        czy z tym tuleniem, to nie przesada?
        mężczyzna nie maskotka
      • eroto Wypisz wymaluj - Kardiolog 10.11.04, 14:23
        mskaiq napisał:

        > To co piszesz to strach, On sie boi ze jesli sie otworzy to mozesz Go
        > skrzywdzic. Mozna to pokonac ale potrzebna jest cierpliwosc.

        On już się otworzył naaaa... pewne sprawy..., i skrzywdzę go.... I nie mam
        własnie cierpliwości ani tym bardziej czasu, żeby za smykiem ganiać po
        bibliotekach...

        >Nie staraj sie zmienic tego strachu na sile, On musi pokonac to Sam. Przytulaj
        sie do Niego ale nie wolno sie przejmowac ze On nie odpowiada.

        Właśnie się do niego przytulam i nawet mosznę mu ściskam i jeszcze pościskam aż
        mu okularki spadną i samotnika z Królewca od samotnika z Kopenhagi nie
        odróżni...

        >Im dluzej bedzie z Toba im wiecej bedziecie rozmawiali tym bardziej bedzie
        wierzyl w ten zwiazek i strach bedzie sie zmniejszal.

        Myślisz?
        I sądzisz jak Luty, że się podniesie? No niech choć te bryle z podłogi
        podejmie...

      • fay Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem 10.11.04, 14:24
        Dzięki. Jestem przy nim taka jak zawsze, chociaż raczej o wiele milsza niż dla
        poprzednich partnerów (ironia losu, bo oni o wiele bardziej się starali i nic)
        i na razie nie zraża mnie jego skrytość i brak wylewności. Zastanawiam się
        jednak ile czasu potrzebuje człowiek, żeby się otworzyć na drugą osobę - to już
        pięć miesięcy, wiele pełnych weekendów razem 24h/d, ile czekać? Rok? Więcej?
        Rozmawiamy o wszystkim oprócz naszych uczuć, co wydaje mi sie dziwne.. Poza tym
        w ciągu dnia wyraźnie lubi się zdystansować, żartuje że znowu mam napad
        czułości do niego i żeby zachować pewne granice, ale czy nie jest tak że jak
        ludzie się kochają chcą być jak najblizej i jak najczęściej razem? Bo może to
        tylko jednostronne..
        • eroto Wypisz wymaluj - Kardiolog 10.11.04, 14:36
          fay napisała:

          > Zastanawiam się jednak ile czasu potrzebuje człowiek, żeby się otworzyć na
          drugą osobę - żartuje że znowu mam napad
          > czułości do niego i żeby zachować pewne granice,

          Wiesz, że Katon - cenzor, nigdy w życiu nie przytulił własnej żony i tłumaczył
          się gęsto, gdy niechcący ją objął, kiedy ta przycisnęła się do niego ze strachu
          w czasie burzy na statku. To właśnie czyni z człowieka filozofia, Kardiologa
          nie zmienisz....., od razu zapisz się do spółdzielni inwalidów "Daremny Trud"
      • Gość: gf Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 14:30
        > Przytulaj sie do Niego
        > ale nie wolno sie przejmowac ze On nie odpowiada.

        tym sie moze zainteresowac prokurator ;)
    • cossa Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem 10.11.04, 14:53
      moim zdaniem wazne bys byla soba
      i pozwolila i jemu byc soba

      wiec jesli on po prostu taki jest
      a dla Ciebie przytulanie i czule slowo sa istotne
      to po prostu musisz sie z tym pogodzic
      to jest Twoj problem - nie jego

      inna sprawa, ze moze faktycznie sie w sobie zamknal
      a Ty znajdziesz klucz
      ale najpierw wydaje mi sie,
      ze warto wyposrodkowac okazywanie uczuc
      z wyczuciem i taktem :)


      pozdr.cossa
      • fay Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem 10.11.04, 14:57
        Staram się. Ale pytanie brzmi - czy jego zachowanie może świadczyć, że mu po
        prostu nie zależy? Czy nie powinien pragnąć więcej bliskości/częstszych spotkań
        itp gdyby mnie kochał? I ile może trwać nabieranie zaufania do drugiej osoby?
        • cossa Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem 10.11.04, 15:06
          nikt Ci nie powie kiedy, ile moze trwac
          kazdy z nas ma wlasne zmysly
          do obioru rzeczywistosci
          ktora go otacza

          po to uczymy sie zyc,
          podejmujemy decyzje
          wyciagamy wnioski
          by moc coraz lepiej
          zadbac o siebie
          i tych ktorych kochamy

          kazdy z nas jest inny
          sa ludzie, ktorzy kochaja
          a nawet sie do siebie nie usmiechna

          sama musisz przez to przejsc.. :)

          powodzenia ;)

          pozdr.cossa
        • eroto Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem 10.11.04, 15:06
          fay napisała:

          > Ale pytanie brzmi - czy jego zachowanie może świadczyć, że mu po
          > prostu nie zależy?

          Może
          >
          Czy nie powinien pragnąć więcej bliskości/częstszych spotkań

          Nie powinien

          > I ile może trwać nabieranie zaufania do drugiej osoby?

          Nieskończoność.
          Kardiolog, kardiologiem ale ty jesteś dno nieskończone..., podobnie jak twój
          buc. Kup sobie otwieracz do konserw bo wibrator pewnie juz masz od kołyski.
    • psychoguru Starannie sie zastanowic 10.11.04, 15:08
      fay napisała:

      > Spotykam się od paru miesięcy z facetem, który praktycznie nigdy nie mówi o
      > swoich uczuciach, potrafi okazać czułość gestami, ale gdy ja jestem
      > zbyt "przylepna" męczy go to. Czy po prostu ma taką konstrukcję psychiczną,
      > że nie jest mu potrzebna bliskość, wyznania itp, ale zależy mu na mnie?

      > Dodam, że jest to człowiek po
      > nieudanych związkach, bardzo nieufny, ostrożny w stosunku do ludzi,

      To co piszesz wskazuje ze facet ma konstrukcje psychiczna zamknietego osobnika.
      Pytanie jest tylko w jakim jest wieku, jaka byla przyczyna nieudanych zwiazkow.

      >typ samotnika, od lat mieszka sam

      Wyglada to niezbyt zachecajaco. Od ilu lat? Jaka jest twoj wiek?

      Powinnas sie bardzo starannie zastanowic czy ma sens obcowanie z tym facetem.
      Nieudane zwiazki, samotnictwo to sa sygnaly alarmowe ze facet moze miec
      niski poziom empatii i ludzie sa mu niepotrzebni. W zadnym wypadku nie kieruj
      sie checia pomocy, czy nadzieja ze facet sie nagrzeje dzieki twoim goracym
      uczuciom. Realna ocena jego zachowania i to co mowi na temat swojego zycia.
      • Gość: ryb Re: Starannie sie zastanowic IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 10.11.04, 15:12
        O kurde, to cos takiego jak ja...niska empatia, tylko kotke przytulam. Reszta
        ludzi czy zwierzat mnie nie interesuje. Niech ona lepiej ucieka od niego, ten
        facet skonczy na forum jak nic.
        • Gość: gen Re: Starannie sie zastanowic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 20:31
          ucieczka w samotnosc i takie tam nie ma nic wspolnego z poziomem empatii. twoim
          intelektem mozna sie jedynie podetrzec
          • Gość: Asik Re: Starannie sie zastanowic IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 12.11.04, 08:37
            Gość portalu: gen napisał(a):

            > ucieczka w samotnosc i takie tam nie ma nic wspolnego z poziomem empatii.
            twoim
            >
            > intelektem mozna sie jedynie podetrzec

            Ty na pewno masz empatię na wysokim poziomie:-))))))))
            • Gość: gen Re: Starannie sie zastanowic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 12:41
              Ty na pewno masz empatię na wysokim poziomie:-))))))))

              oczywiscie ze mam, jestes blondynka czy jak?
          • Gość: ryb Re: Starannie sie zastanowic IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 12.11.04, 09:14
            A jednak, wiedzialem ze moj intelekt sie do czegos przyda.
        • piwanna Re: Starannie sie zastanowic 13.11.04, 00:20
          oj rybie rybie,potrzebujesz jak nic tylko oswojenia astary cyniku,zeby ktos w
          koncu ciebie zrozmial ??? polubil moze troche odrobine bez zadnych jakis
          takich ,zeby nic nie chciala bron boze, na pewno jestes facet, szorstki
          zcharakterem a jednak z zasadami swoimi secyficznymi zaznaczam, nAjfajniejsi sa
          tacy ale najtrudnbiejsi w oswojeniu napisz jak chcesz pozdarwaum cynicznie
          rzecz jasna
    • mskaiq Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem 10.11.04, 16:22
      To potrwa, wymaga czasu. Wszystko zalezy jak gleboko zostal zraniony. Twoje
      madrosc i milosc jest tutaj decydujaca.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • Gość: etta Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 17:09
      dorosłych ludzi kocha sie takimi, jakimi są
      wychowywać należy dzieci
      czy nie pomyślałaś,że "zamknietość" leży w jego naturze
      i jest mu z tym dobrze
      może zmień obiekt uczuć
    • Gość: puma Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem IP: *.195-200-80.adsl.skynet.be 11.11.04, 19:46
      A może on Cię wykorzystuje? W razie czego - niczego nie obiecywał. Masz do
      niego 100% zaufanie? Czy warto rezygnować z siebie, aby przypodobać się, a
      raczej: adorować drugą osobę?
      Oswoić? Czy on jest zwierzęciem? Nie, i zapewne doskonale zdaje sobie sprawę z
      Twoich zabiegów, bo jak piszesz- ma w tym doświadczenie. Nie rozczulaj się nad
      nim, mysl o sobie. Zachęcam do zdrowego egoizmu.
      A jeśli zwierzęciem, to cwanym lisem, a dzikie zwierzęta pozostaną takimi na
      zwsze.
    • Gość: ania Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem IP: *.tz.ar.szczecin.pl 12.11.04, 12:31
      chciałabym sama wiedzieć. ja niestety przegrałam, nie potrafiłam Go "oswoić" i
      nie potrafiłam tak dalej żyć. Odeszłam. minęly 2lata. On jest sam, ja jestem
      sama tylko bólu w nas obojgu jest więcej.
      stwierdzam,że nie warto było nawet próbować.
      może tobie się uda
      powodzenia
      • Gość: ola Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem IP: *.aster.pl 12.11.04, 13:38
        Ja też przegałam, przegrywam- bo jeszcze nie odeszłam. Nie pytaj ile lat
        jestesmy razem.

        dużo prawdy. Zamkniety w sobie facet pewnie nieco wystawi łepka ze skorupki,
        czasami nawet pogłaszcze po głowie spontanicznie (to mój sukces!).Jednak jak
        bedziesz się czegos domagać stwierdzi że niczego nie obiecywał. Tak napisała
        mądrze Puma- trzeba być egoistką, dbać o siebie. Jakie to jednak trudne (kiedy
        nastawione jesteśmy na innych_. ...na szczęscie z biegiem lat staje się to
        łatwiejsze. Ale nie ma nic za darmo- z poczuciem że robimy się zimne tak jak ta
        osoba. Potrafimy w końcu odpowiedzieć- zrób sobie sam herbatę, jak cie boli to
        wez proszek.

        Na poczatku było cholernie cięzko. Bo jak kogos nie przytulac (bo on tego nie
        lubi, nie odwzajemnia, robi nieporadnie)jak sie ma to we krwi. Jak nie być
        smutnym kiedy odwraca sie do Ciebie tyłkiem a nie pozwala wtulić głowę w swoje
        ramie. Jak sie nie smucic a potem juz złościć że ucieka od ważnych tematów, nie
        pokazuje co mysli.

        Kochana nie wiem co Ci radzić...ja chyba bym cofnęła czas...Myślałam podobnie-
        ze się otworzy, że zobaczy że można byc też szczęśliwym w związku.
        • Gość: puma Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem IP: *.8-136-217.adsl.skynet.be 12.11.04, 14:23
          Olu, co Cię przy nim trzyma???? Miłość? Kiedy czytam wypowiedzi różnych kobiet
          i przywołuję własne wspomnienia to tak, jakbyśmy opisywały jednego człowieka.
          • monika.m2 Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem 12.11.04, 21:47
            Droga Pumo! Miłość? Może. Myślisz że jest tak ślepa? Nie mam jednak innej
            opcji. Akurat usiadłam przed kompem po małym spięciu. Włączył głośno muzykę. On
            nie wie co to kompromis. W jego pojęciu zabieram mu przestrzeń, ograniczam.
            Zaczął zakladac buty z zamiarem wyjścia. Powstrzymałam go jak zwykle wszystko
            obracajac w żart (komiczne zdejmowanie mu butów, dobry uśmiech do...). Jest mi
            ciezko od wczoraj i tego byłoby już za wiele. Nawet dał się udobruchac. Mam
            kaca moralnego. Wszystko sie jednak kumuluje- jestem nerwowa, wybuchowa,
            najchętniej bym go z bezilności i z zału znokautowała.

            Ja nie wiem o co chodzi. Do tej pory miałam inne doświadczenia z męzczyznami.
            Czułam sie kochana, bylam przytulana, jak sie obraziłam to ten ktos próbował
            załagodzic sytuację. Przynosił bez okazji kwiaty (obecny nie uznaje swiat,
            okazji, nie poamieta o imieninach, urodzinach). Jest inny. Ile już łez wylałam,
            wstyd mi samej przed sobą a tkwię w czymś takim. Nie wiem co mnie trzyma, no
            nie wiem. Może to że jest jednak dobry-nie pije, dba aby niczego nie brakowało.
            W kwestii wygód. Jesli chodzi o pielęgnowanie uczuć, dbanie o potrzeby
            najblizszej osoby, respektowanie jej terytorium, pomoc w domu (sorki ze wrzucam
            wszystko do jednego worka) jest inaczej. Może to jakieś dręczenie psychiczne.
            Na zasadzie -widzisz że jestem dobry (inne mają czesto gorzej), masz w domu
            spokój, nie głodujemy. A Reszta...- nie dla psa kiełbasa- 1. dzieci- po co,
            sama musialabyś je wychowywac bo mnie sie juz nie chce. 2. spotkanie z kolegą-
            ja ci nie wystarcze (obraza boska) 3. sklep- wejdz sama, ja poczekam na
            zewnatrz.4. Przytulić wieczorem- wygodniej lezy mi się na lewym boku. I tak
            można długo.
            Nigdy spontanicznie nie powiedział że mnie kocha. W ogóle nie jest
            spontaniczny. Nie porwie na ręce, nie powie czegos miłego - ach jak ładnie
            wygladasz. Za to wiecznie krytykuje. Tatusiuje. Wierze że kiedyś bede miała
            siłe wyrwac sie z takiego układu.
            • monika.m2 Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem 12.11.04, 21:50
              Monika.m2= OLA. Używam nicków zamiennie
            • Gość: puma Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem IP: *.25-136-217.adsl.skynet.be 12.11.04, 23:22
              Droga Olu, chciałabym teraz przesłać Ci tyle pozytywnej energii, żebys miała
              siłę wstać z wyzywającym uśmiechem i spokojnie wrzucić wszystkie rzeczy swego
              pana do walizki, wręczyć mu ją w łapki i powiedzieć coś zabawnego na
              pożegnanie. Nie wiem, w jakim jesteś wieku, to pewnie nieistotne, choć z uwagi
              na pragnienie posiadania dzieci - niekoniecznie...
              Kogo kochasz, co w nim kochasz, może wyobrażenie, jaki mógłby być i jak to się
              zmieni pewnego dnia na lepsze?
              Gorąco radzę Ci (tylko nie rozczulaj się nad sobą, zrobisz to potem :-), abys
              zebrała w sobie całą siłę i zrobiła szybki rachunek sumienia, co dalej? Czego
              chcesz od życia, jak widzisz siebie u jego boku za rok, po kolejnych przykrych
              świętach, urodzinach? Wytrzymasz? Czy też będziesz wtedy juz całkiem załamana i
              jeszcze słabsza niż dzisiaj? Myślę, że już znasz odpowiedź. Przecież to nie
              Twoja bajka, Olu!
              • Gość: ola Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem IP: *.aster.pl 13.11.04, 21:47
                Droga Pumo! Bardzo dziekuje. Potrafie ocenic polozenie Fay nie mam watpliwosci
                ze nie jest jej latwo i moze nigdy nie bedzie, moze zatem nie warto brnac
                dalej. Jednak gdy jest sie samemu w jakims polozeniu trudniej o rozsadek i
                jasnosc umyslu. Nie jestem na tym etapie podjecia decyzji- czesto o tym mysle
                ale boje sie ze moze sie myle, ze nie wiem czego chce (zeoczekuje za duzo), ze
                wszystkie moje pragnienia to jakies fanaberie, wymysly. Szczegolnie ciezko gdy
                przychodzi dzien kiedy jest fajnie. Oczywiscie wiem kiedy tak jest- gdy niczego
                sie nie domagam.
                Fay! Jesli Ci ciezko wiedz ze jedno ciecie mniej boli niz tysiace naciec....
                Pumo! Jestes bardzo kochana i madra. Czy jestes psychologiem czy to madrosc
                zyciowa poparta wlasnymi doswiadczeniami?
                • Gość: puma Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem IP: *.193-136-217.adsl.skynet.be 13.11.04, 22:21
                  Obleciał mnie komplement :), dzięki. Jestem raczej doświadczona z wielkim
                  pragnieniem pomagania innym :-).
                  Wiesz, staram się na wszystko patrzeć w szerszej perspektywie niż "tu i teraz",
                  odnajdywać sens związkow w aspekcie duchowym, rozumieć, że nic nie dzieje się
                  bez przyczyny, a każde dane nam doświadczenie czegoś ma nas nauczyć. Nawet to
                  złe po jakimś czasie może przynieść pozytywne skutki. Myślę, że to niezła
                  recepta na poczucie szczęścia :-), ale wymaga treningu i jeszcze mi nie zawsze
                  wychodzi. Ale jednocześnie w tej całej grze w życie trzeba być bardzo czujnym i
                  trzymac się pewnych zasad. Nie chodzi mi o jakies przyjęte dogmaty ale o to, co
                  dla nas samych jest ważne, co wyznacza sens naszej drogi. Faktycznie, tylko Ty
                  możesz ocenić i zdecydowac, co dalej. Ale jak bliźni bliźniemu gorąco radzę Ci
                  i proszę: nie daj sobą poniewierać, mysl o sobie, masz do tego święte prawo.
                  Ratuj siebie, swoje marzenia, pragnienia, oczekiwania (a tak!) i swoje odbicie
                  w lustrze!
            • megxx Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem 13.11.04, 23:58
              monika.m2 napisała:


              W jego pojęciu zabieram mu przestrzeń, ograniczam.
              > Zaczął zakladac buty z zamiarem wyjścia. Powstrzymałam go jak zwykle wszystko
              > obracajac w żart (komiczne zdejmowanie mu butów, dobry uśmiech do...). Jest mi
              > ciezko od wczoraj i tego byłoby już za wiele. Nawet dał się udobruchac. Mam
              > kaca moralnego.

              Zrób kiedyś pierwszy krok do odmiany: gdy zacznie zakładać buty z zamiarem
              wyjścia, pozwól mu na to bez jakiejkolwiek reakcji z Twojej strony.
              Taka mała próba, co się dalej stanie....
              Wydaje mi się, że on ciagle skłania Cię do zdobywania go, głaskania, łagodzenia
              spięć, nic w zamian nie dając.
    • komandos57 Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem 12.11.04, 23:23
      fay napisała:

      > Spotykam się od paru miesięcy z facetem, który praktycznie nigdy nie mówi o
      > swoich uczuciach

      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      bo jestes oblesna,rosomaku
      • Gość: snajper Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem IP: *.25-136-217.adsl.skynet.be 12.11.04, 23:28
        Pomyliłeś strony, dla ciebie jest ta: psychoterapeuci.pl - Czy masz dobre
        relacje z ludźmi? Chcesz je zmienić?
        • komandos57 Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem 12.11.04, 23:30
          Gość portalu: snajper napisał(a):

          > Pomyliłeś strony, dla ciebie jest ta: psychoterapeuci.pl - Czy masz dobre
          > relacje z ludźmi? Chcesz je zmienić?
          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
          z toba moge miec relacja.lubisz meskie bialko?
          • Gość: snajper Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem IP: *.25-136-217.adsl.skynet.be 12.11.04, 23:35
            To też nie jest strona dla gejów, wczytaj się dokładnie w treść, skoncentruj
            się (to taki stan skupienia intelektualnego, a co znaczy "intelektualny" =
            zajrzyj do słownika), przeczytaj raz jeszcze i może wykombinujesz, że sie
            pomyliłeś. Powodzenia!
    • lola999 Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem 13.11.04, 07:24
      Droga fay,
      Doloze moje dwa grosze do wypowiedzi Pumy i Oli: Ten typ taki jest. kropka.
      Zostan z nim jezeli potrafisz sobie powiedziec ze to lubisz i jest ci z tym
      fajnie, ale NIE licz na to ze go zmienisz. Wiem z doswiadczenia i slabo to
      znosze. To nawet nie jest chyba kwestia czyjejs winy, to jest po prostu tak ze
      wody z oliwa nie wymieszasz. A proby wymieszania odbieraja energie.

      powodzenia. lola999
      • fay dziękuję, szczególnie Oli, Pumie, Psychoguru, Loli 15.11.04, 08:35
        Dziękuję za Wasze opinie. Pomijam posty ludzi, którzy pomylili forum.
        Olu, jak czytałam Twoją wypowiedź, to jakbym słyszała siebie. Obawiam, że jest
        to strata czasu, wiem, że parę miesięcy to niedużo, ale zdaję sobię sprawę że z
        każdym tygodniem bardziej się przywiązuję i później będzie jeszcze trudniej..
        Na razie czekam, jest to wartościowy facet, tylko obawiam się nie, że nie dla
        mnie... Tak jak u Oli, było super jak niczego nie chciałam, nie pytałam itp.
        Ostatnio rzadziej się widujemy, bo wczoraj już wrócił i był cały dzień w domu,
        dziwię się że nie chciał się ze mną spotkać.. poprzednio jechał po mnie prosto
        z lotniska a teraz mówi, że chce odpocząć, chociaz jeden dzień po tych
        wyjazdach... Staram się to zrozumieć, ale obawiam się że chce się zdystansować
        i sam siebie przekonać, że lepiej mu samemu.
        Może coś wyjaśniać fakt różnica wieku, ja 28, on 40+, parę lat po rozwodzie...
        • Gość: ola Re: dziękuję, szczególnie Oli, Pumie, Psychoguru, IP: *.aster.pl 15.11.04, 22:31
          Uff. Czuję się jakby ktos mi podciął nogę...ja mam 34 on 46. Poznaliśmy się jak
          miałam 27,5 on prawie 40. 12 lat róznicy. Nie był żonaty, z kolei ma za soba
          długi związek owocem którego i zarazem finałem jest syn.

          Nie wiem co robić- kieruję się uczuciami, nie rozumem. Nie umiem tak wbrew
          sobie...
          • fay Re: 16.11.04, 08:17
            Olu, chciałabym umieć doradzić i Tobie i sobie. Sytuacja dość podobna, tylko
            różnica wieku większa, a on nie ma dzieci, jestem w tym samym wieku co ty na
            początku i już teraz zaczynam się bać, że mogę czekać miesiącami/latami na
            stworzenie prawdziwego związku, takiego gdzie liczą się obie osoby, a nie jest
            tak jak wygodnie dla jednej z nich. Ciężko jednak myśleć rozsądnie, gdy czuje
            się, że to Ten człowiek, że właśnie z Nim mogłoby być się naprawdę
            szczęśliwą... gdyby tylko chciał dać z siebie więcej, otworzyć się... Odezwij
            się jeszcze..
            • Gość: ola Re: IP: *.aster.pl 16.11.04, 16:42
              Droga Fay! Kochane Dziewczyny!Z perspektywy czasu powiem Wam, że czas biegnie
              tak szybko. To jednak niezły kawałek zycia-taki każdy rok z osobą, co do której
              nie możemy powiedziec-znam go jak własną kieszeń, to moja druga polówka. Wydaje
              ci się że tyle was łączy a jednoczesnie jest nieodgadnioną tajemnicą, nie
              dzieli się z tobą własnymi odczuciami, głębszymi refleksjami. Czasmi budzę sie
              w nocy i mam wrażenie że leżę obok obcego człowieka. Tak mało go znam. Taki
              urzędas- tak, to chyba dobre okreslenie, momentami czuje się jak petent. Są
              jednak chwile, że nie wyobrażam sobie, ze mogłabym z nim nie być. Jest męski,
              odpowiedzialny, facet z krwi i kości...Nie zawiedzie w spawach...codziennych,
              egzystencjalnych. Gorzej gdy wkraczamy na bardziej miękki grunt - uczucia,
              czułość, ważne rozmowy pt ty i ja. Makabra. Bezsilność.
              Można byc z taka osobą do czasu kiedy odkryjemy, że nasze pomysły na dalsza
              przyszłosc rozmijają sie. Potem juz tylko narastająca frustracja, strach, ze
              nie zdążymy zrealizowac swoich celów (dzieci), strach przed odejściem (a nóż to
              był jednak ten facet.

              Nie wiem...to takie trudne. Siedzę sobie przy kompku, przygaszone światła, miły
              nastrój, nastrojowa muzyka. Domowa sielanka we dwoje... A jak odejdę i poznam
              kogoś kto będzie mówił że kocha, narobi mi dzieci i będzie skakał na bok lub z
              kolegami na piwo po pracy?
              • quaver Re: 16.11.04, 17:55
                Czyli nie jest tak źle?
                "Jest męski,
                > odpowiedzialny, facet z krwi i kości...Nie zawiedzie w spawach...codziennych,
                > egzystencjalnych."
                To jak to jest????
                • Gość: ola Re: IP: *.aster.pl 17.11.04, 17:04
                  Trudno powiedzieć, nie wiem czy ujme własciwie jak to odbieram...Jest męski
                  (zadbany, pociagający), odpowiedzialny (facet co zadba o wygodny dom)bo to
                  mieści się w jego potrzebach- bycia atrakcyjnym czy wygodnego życia. Ja widze
                  te jego cechy, podobają mi się, korzystam z tego że "są dla mnie dostępne"
                  poprzez to że on z nich korzysta. Nie wszystkim sie jednak chce podzielić, z
                  czegos zrezygnować, aby wyjść naprzeciw potrzebom drugiej osoby a zwiazek to
                  nie to samo co kawalerskie życie.

                  Miłość to praca (Fromm). Dobrze jest czasami usiąśc zaprzeciwko siebie i
                  zapytać: powiedz, jakie sa twoje potrzeby. Może cos robie nie tak, co ci
                  przeszkadza? Kocham Cię-popracujmy nad tym. Co zrobić, by było inaczej, lepiej.

                  U nas sa monologi, czyli moje słowa typu - chciałabym (dziecka, rodziny, abys
                  ze mną rozmawiał), potrzebuję (przytulania, akceptacji, abyś mi mówił, że
                  jestam dla ciebie ważna, że ci się podobam), przykro mi gdy (nie dostrzegasz
                  moich potrzeb, myslisz o wlasnej wygodzie)...

                  Nieznośne jest odczucie bycia taką szmacianą lalką -gdy coś z nią nie tak,
                  można rzucić w kąt (gdy się zle czuje, najlepiej gdybym znikła -takie to
                  niewygodne, "sama juz mam wyrzuty sumienia że on musi patrzec", jednoczesnie
                  rzucam sie na pomoc aby go reanimowac gdy nabije sobie siniaka bo tego sie
                  domaga)
                  • vielonick hm... 17.11.04, 17:13
                    czytam ten watek
                    i tak sie zastanawiam: skad w was, kobietach
                    (bo nie wiem czy we mnie)
                    tyle sily i wytrzymalosci...?

                    pozdrawiam cieplo :)
                  • quaver Re: 17.11.04, 18:08

                    "jednoczesnie rzucam sie na pomoc aby go reanimowac gdy nabije sobie siniaka
                    bo tego sie domaga" - to niech się domaga, a Ty w tym czasie połóż się z
                    książką. :-)
    • Gość: jutro Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem IP: *.sosnowiec.sdi.tpnet.pl 16.11.04, 10:11
      Oswajanie trwa latami w moim przypadku mimo, że 3,5 roku po ślubie -zakończone
      klęską. Chce uciekać, ale nie mam gdzie, a poza tym jest jeszcze nas syn, a
      jego nie chce skrzywdzić
      • Gość: alicja Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem IP: *.katowice.msk.pl / *.devs.futuro.pl 16.11.04, 20:31
        czyli nie tylko ja mam taki problem...wszyscy radzą: bierz nogi za pas... a ja
        nie umiem...
        • Gość: arctica Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem IP: *.crowley.pl 17.11.04, 09:24
          Nogi za pas..tez to slyszalam tyle razy..i do pewnego momentu pewnie dalalbym
          rade. Niestety nie wglebialam sie w stan swojej duszy, slablam z dnia na dzien,
          i w pewnym momencie po prostu bylo juz za pozno..jesli ma nastapic koniec, to
          tylko z jego inicjatywy. Na szczescie rozne okolicznosci sprawily, ze dostalam
          pozytywnego kopa w kierunku "walki o milosc" - patrz: sasiedni watek na forum,
          i, co ciekawe, czerpie radosc z tego stanu jaki jest (swiadomosc, ze kocham
          mimo wszystko dodaje skrzydel, serio), promieniuje szczesciem wokol i..dzien po
          dniu krusze lodowe okowy tam, gdzie najbardziej mi zalezy, czyli w Jego
          zagubionym sercu.
          • fay Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem 17.11.04, 14:08
            Jak widzę, wiele osób ma podobne problemy, rozterki. Jasne, najłatwiej byłoby
            odejść, ale potem można żałować, że może to właśnie była ta szansa, ten
            człowiek, że następny będzie dobry,ciepły itp ale nie będzie tej chemii,
            ekscytacji itp. Nie wiem czy też tak macie, ale ja sobie myślę, że sama tego
            chciałam, bo przecież to ta jego niedostępność, niezależność, pewna szorstkość
            sprawiła,że mnie tak pociągał i pociąga.. Mój poprzedni facet był całkiem inny,
            czuły, troskliwy, wręcz nadopiekuńczy, ale mnie to męczyło, wkurzały mnie te
            jego telefony po kilka razy dziennie (przez ponad 3 lata!), a teraz czekam na
            jeden wieczorny telefon przez cały dzień z niecierpliwością.. Tamtego nie
            potrafiłam pokochać tak naprawdę mimo, że rzeczywiście się starał i w końcu
            udało mi się to zakończyć.. A ten - tak niewiele musiał robić, żeby zdobyć moje
            serce.. po raz drugi w życiu mi na kimś naprawdę zależy..O podobnie jak Artica
            cieszę się z tego, że ja potrafię kochać, ale jednak to za mało.. Pozdrawiam
            • Gość: ola Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem IP: *.aster.pl 18.11.04, 17:05
              Pewnie nie uwierzysz Fay, ale też byłam wczesniej z takim "misiem",
              mówiącym "kochane słoneczko", wychodzacym na przeciw moim potrzebom, a jak
              tupnełam nogą przepraszał jak nawet nie miał za co. Jak sie obraziłam i
              zmieniałam kierunek spaceru, biegł za mną. Doszło do tego, że praktycznie
              kazdego dnia miałam do niego jakąś pretensję, byłam niezadowolona. On słuchał,
              starał się mnie udobruchać. Wiedziałam, że to było chore, zdawałam sobie że
              któregos dnia może nie wytrzymać. Odeszłam od niego. Poczatki z moim obecnym
              partnerem były dla mnie bardzo cięzkie. Doznałam szoku- ja, taka władcza grałam
              zupełnie inne skrzypce. Czesto stalam w kuchni i płakałam, wspominajac dawnego
              chłopaka, który w sytuacjach ktore obecnie konczyly sie moja kleska (poczuciem
              niezrozumienia, wyobcowania, gorszosci)głaskał mnie i próbował zarzegnac
              problem, przytulał a nie pozostawiał samą sobie.
              • fay Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem 19.11.04, 10:01
                Olu, dokładnie tak samo było u mnie!!!! Też nazywał mnie słoneczkiem, a ja
                ciągle miałam pretensje, męczył mnie, ciągle obrażanie się i kłótnie, które
                starał się łagodzić (oczywiście do czasu). Wtedy i w każdym innym związku
                (oprócz jednego) ja byłam stroną silniejszą, władczą.. A teraz, wiem, że nie
                mogę nawet się obrazić, bo jak będę uciekać to na pewno nie będzie mnie gonił
                jak tamten, tylko da sobie spokój.. To całkiem coś nowego znaleźć kogoś
                silniejszego od siebie, kogoś do kogo czuję jakby "respekt" i raczej nie chodzi
                tu o sam wiek.. Ale gdyby umiał się otworzyć, dać coś więcej z siebie... Tak,
                chyba jesteśmy trochę pokręcone..
                • Gość: naiwnaspontaniczna Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 22:36
                  on się chyba po prostu boi...
                  • melania.k Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem 01.01.05, 22:52
                    No właśnie ten wątek przed chwilą czytałam.

                    Dla mnie facet jest niedojrzały skoro nie umie wejrzeć w potrzeby drugiej osoby
                    w związku. Bardzo przykre jest to, że kobieta lekceważy swoje własne potrzeby i
                    brnie w to eliminując ze swojego życia możliwości spełnienia pragnień.

                    Jestem przekonana, że wbrew temu co uważacie dziewczyny zasługujecie na coś
                    lepszego niż związek z jakimś starzejącym się mężczyzną, który raczej przypomina
                    staż na pielęgniarkę niż miłość.
                    • Gość: xy2 Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem IP: .48.242.* / 80.51.176.* 01.01.05, 22:57
                      jak go kocha to dlaczego ma rezygnowac. nie wiesz czy ona lekcewazy tak
                      naprawde swoje potrzeby. niektorzy nie umieja mowic o uczuciach, nie wiedza jak
                      je okazac. niektorzy wychowuja sie w domach gdzie nie ma uczucia. roznie bywa w
                      zyciu
                      • ariels Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem 02.01.05, 00:58
                        Zupełnie jakbym siebie czytała.
                        Kilka razy chciałam odejść, ale nazywałam to ucieczką. Wiem, że jest bardzo
                        wartościowy, że mnie kocha, a z drugiej strony takie budowanie muru i moje
                        ciągłe poczucie winy, że coś nie tak zrobiłam, że coś nie tak powiedziałam.
                        Dwa tygodnie temu powiedziałam, że nie widzę nadziei. Rozstaliśmy się. I
                        chociaż boli potwornie, to czuję spokój, nie ma tej niepewności, nie ma
                        wyczekiwania na list, telefon, spotkanie.
                        Pozdrawiam i życzę dużo siły A.
                        • Gość: xy2 Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem IP: .48.242.* / 80.51.176.* 02.01.05, 01:06
                          taka osoba moze potrzebowac wiecej czasu zeby zaufac, czasem ciezko samemu
                          przelamac wlasny mur jaki sie stworzylo a co dopiero pozwolic wejsc za niego
                          komus jeszcze
                          • vielonick Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem 02.01.05, 01:51
                            ale 'dawca' tez potrzebuje respektu i zrozumienia swoich potrzeb
                            jedna osoba nie pociagnie dlugo zwiazku
                            nikt nikomu laski nie robi, ze daje sie adorowac
                            i pozwala o siebie dbac

                            nie wiem dlaczego niektorzy mezczyzni robia wszystko by do siebie zniechcecic
                            pozytywnie nastawione, tez zakochane osoby
                            swoim zachowaniem przekreslaja szanse na milosc, na zwiazek
                            skad to sie w nich bierze?
                            • melania.k Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem 02.01.05, 02:00
                              No tacy goście moim zdaniem kwalifikują się na terapię dla rozeznania problemów,
                              które sprawiają, że sabotują związki.

                              Pamiętajcie jednak dziewczyny - nie można sypiać ze swoim pacjentem ;)
    • Gość: Hubert Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem IP: *.chello.pl 02.01.05, 11:53
      Zaakceptuj go takim jakim jest. To powinno pomoc.
    • blue_as_can_be Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem 02.01.05, 11:59
      tak sobie czytam te Wasze posty i przychodzi mi do glowy, ze mowicie o 2
      poziomach problemu z zamknietymi facetami, albo nawet moze o 2 roznych
      problemach.

      jeden jest taki, ze facet nie umie okazywac uczuc, ma problem z gestami i
      mowieniem o swoich emocjach. a drugi polega na tym, ze facet jest jakby poza
      zwiazkiem, nie pomaga, nie uczestniczy w Waszym zyciu, tylko laskawie pozwala
      sie "obslugiwac".

      o ile to pierwsze wydaje mi sie do zaakceptowania, choc nie jest latwe, o tyle
      drugi przypadek jest chyba beznadziejny.

      nie kazdy tak samo przezywa milosc i nie kazdy tak samo ja wyraza. jesli wiem,
      ze jestem kochana, bo ktos sie o mnie troszczy, wspiera mnie, etc. tyle, ze nie
      umie mnie przytulic, ucze sie zyc z nim mimo to i doceniac jego milosc taka,
      jak umie mi dac. ale jesli widze, ze w nim tej milosci po prostu nie ma,
      wycofuje sie.

      pzdr
      b
      • fay Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem 04.01.05, 10:48
        Widzę, że mój wątek wrócił, ale już nie ma tego faceta. Niestety, moje
        przeczucia, że jednak coś jest nie tak okazały się nie całkiem bez sensu. Już
        się rozstaliśmy, okazało się, że jednak nie dojrzał do związku, mimo swojego
        wieku i negatywnych przeżyć i sam to zniszczył. I tak sobie myślę, że byłam
        naiwna myśląc, że przy mnie się "ogrzeje", otworzy, zaufa, zobaczy jak dobrze
        być z kimś naprawdę, być blisko nie tylko w łóżku. Chyba tego jednak nie
        potrzebował, skoro po pół roku mnie zdradził. A żal i przepraszam to za mało..
        Ale - chociaż wiem, że nie warto już nawet o nim myśleć. Nowy rok i nowe życie.
        Życzę siły kobietom, które się wahają, czasem chyba rzeczywiście jedno cięcie
        jest lepsze .. jak to ktoś już tu powiedział.
        • rachela180 Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem 04.01.05, 15:42
          Trzymaj sie cieplo. Wkrótce trafisz na właściwego. Powodzenia! :)
        • blue_as_can_be Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem 04.01.05, 15:50
          Fay, tak mi przykro.

          no coz, nie bylo Wam widac pisane. trzymam kciuki na przyszlosc.
          • ariels Re: Jak radzić sobie z zamkniętym w sobie facetem 04.01.05, 20:07
            Fay, ja także trzymam kciuki za przyszłość.
            Ja ze swojej już zrezygnowałam.
            A.
Pełna wersja