matka? worek bokserski? worek mieszczacy frustracj

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 15:05
e? (Nie nalezy kojarzyc z Frustrem ;))
A powaznie, to po lekturze watku o niszczacej/toksycznej matce zastanawiam
sie, co Ci wszyscy ludzie zrobiliby, gdyby tej matki nagle zabraklo (tak,
wiem, ze byl taki, co odczul ulge przy jej smierci)...
I co zrobia (pytanie do kobiet), kiedy same zostana matkami i spotkaja sie z
takimi reakcjami/komentarzami/opiniami swoich dzieci?
Zeby bylo jasne: sa toksyczni rodzice - jest ich nawet bardzo wielu - ale
niekoniecznie ich bledy wynikaja z braku milosci.
Odnosze wrazenie, ze brak tutaj wzajemnego - powtarzam: wzajemnego
zrozumienia.
Nie musicie odpowiadac. To byla taka luzna refleksja.
Pozdrawiam :)
    • Gość: gf Re: matka? worek bokserski? worek mieszczacy frus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 15:11
      Z braku milosci niekoniecznie - predzej z braku wrazliwosci. Lub braku
      refleksji nad tym, co sie czyni. Relacja matka-dziecko (nawet dorosle) nie jest
      symetryczna. Matka ma moim zdaniem zawsze jakas emocjonalna przewage, ktora
      wynika z pierwszego etapu: matka jest dawca a dziecko biorca.

      pzdr :)
      • Gość: leszczyna Re: matka? worek bokserski? worek mieszczacy frus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 15:54
        To tez :)
        Ale mnie chodzi o to, ze ta relacja moze szybko ulec odwroceniu - a o tym
        piszacy w tym watku jakby w ogole nie mysleli, ladujac do tego "worka"
        wszystkie swoje frustracje - tak to widze :)
    • Gość: ken Re: matka? worek bokserski? worek mieszczacy frus IP: *.130-200-80.adsl.skynet.be 12.11.04, 16:14
      Pewnie trudno to zrozumieć, gdy ma się wspaniałą matkę :-).

      • Gość: leszczyna Re: matka? worek bokserski? worek mieszczacy frus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 16:20
        Wiesz, rzecz w tym, ze moja matka wcale nie nalezy do tych wspanialych:( Mam do
        niej kupe pretensji, i to czasami bardzo duzego kalibru. Ale staram sie ja
        zrozumiec, mimo ze sama postepuje inaczej niz ona. Tez jestem juz matka, i -
        troche to chyba smieszne, ale wychowuje dzieci zupelnie inaczej, niz ona
        wychowala mnie i mojego brata - przekora...?
        Natomiast nie rozumiem tego, ze matka ma byc tym tytulowym "workiem
        bokserskim", miejscem, gdzie wypluwa sie sie swoje frustracje.
        Dlatego napisalam :)
        • julla Re: matka? worek bokserski? worek mieszczacy frus 12.11.04, 16:48
          Bo coś takiego jest, że gdy matka się "nie sprawdziła" to ma się do niej
          nieuleczalny żal i to się uparcie wlecze przez całe życie. Miłość macierzyńska
          powinna byc bezwarunkowa i bezgraniczna, gdy pojawia sie jakiś
          poważniejszy "defekt" to zaburza cały porządek dziecięcego świata i można juz
          nigdy nie dojść z sobą do ładu.
          Na grzechy ojca, zauważyłam, jakoś chyba szybciej się obojętnieje. Więż z matką
          jest tak straszne silna, biologiczna i pierwotna,
          że chyba zaważa na całym kolorycie życia emocjonalnego, na całe życie.
          • Gość: leszczyna Re: matka? worek bokserski? worek mieszczacy frus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 17:06
            Tak sie zlozylo, ze rozmawiamy o relacjach matka-corka - a istnieja tez ojciec-
            syn - rownie "barwne" emocjonalnie. Co ciekawe, owe relacje bardzo czesto
            wzbudzaja emocje - przypuszczam, ze sa one scisle zwiazane ze zmiana
            pokoleniowa i zmieniajacym sie swiatem, uwarunkowaniami etc. Zabrzmi to moze
            banalnie, ale chyba wszyscy, w kazdym wieku, powinnismy byc swiadomi swojej
            roli i odpowiedzialnosci wzgledem innych ( i tutaj mam na mysli nie tylko
            dzieci ale tez innych blizszych i dalszych).
            Pozdrawiam :)
            • Gość: agata1238 Re: matka? worek bokserski? worek mieszczacy frus IP: *.range217-44.btcentralplus.com 12.11.04, 23:01
              Ja wiele razy probowalam wyjsc na przeciw swojej matce, wyciagnelam ja z
              pewnego wiezienia, braciszka tez. I gucio. Ciagle to moj braciszek ktory
              narobil kilku jeszcze o wiele mniej przyjemnych rzeczy jest tym lepszym....Mam
              status quo z matka, ale nie moge sie dac sponiewierac, chocby dla dobra moich
              dzieci. Pojawienie sie ich na swiecie jeszcze bardziej wyostrzylo mi spojrzenie
              na to co moja mama i ferajna narobili. Teraz majac swoje dzieciaki jeszcze
              mniej rozumiem jak ona mogla mnie tak traktowac. Posiadanie mojej dwojki
              pomoglo mi sie wewnetrznie wyciszyc i doprowadzic do kontaktu mojej matki z
              wnukami, ale nie umiem jej zrozumiec. Wybaczyc, to dawno zrobilam...

              Na razie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja