Gość: aida
IP: *.no / *.neoplus.adsl.tpnet.pl
14.11.04, 21:38
Jesteśmy od 10 lat po ślubie, mamy małe dziecko. Od dłuższego czasu nie
układa nam się, jestem zrezygnowana. On widzi we mnie ciągle nastolatkę
(którą byłam jak mnie poznał), rządzi i decuduje o wszystkim, wymaga
bezwzdlędnej uległości. Ciągle walczymy o władzę. Ja wychowuję dziecko,
pracuję i nie pozwolę sobie dłużej na takie traktowanie. W kłótni
wielokrotnie mnie obrażał, wyzywał od najgorszych, ale równocześnie uważa że
mnie kocha i nie wyobraża sobie życia beze mnie. Moja miłość już się
ulotniła... Chcę odejść. Kiedy się o tym dowiedzaił, wpadł w depresję, zaczął
mnie straszyć że zrujnuje moje życie, niech sobie nie myślę że będę kiedyś
szczęśliwa bez niego. Kiedy na parę dni wyjechałam powiedział przez telefon,
że nie ręczy za siebie, że odbierze sobie życie. Znowu róciłam. Z litości i
strachu. Co mam robić?