Od 5 lat żyję długami mojego ojca

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.04, 21:44
Od 5 lat, a właściwie zaczęło się to już dużo wcześniej, firma mojeg ojca
zaczęła przynosić same straty, mieli duży kontrakt, narobili się, zatrudnili
dodatkowych ludzi, a potem inwestor upadł i nie zapłącił - 100 tys. długuów
w ZUSie w US itd. Spłacanie przez kilka lat z częściowym na szczęście
umorzeniem....
Pożyczyłam ojcu trochę pieniedzy na to wszystko i nawet nie chodzi o to że
nie oddaje bo wiem że nie ma z czego - zarabia tylko na paliwo, ZUS i
komórkę... Chodzi o to że podpisuje jakieś umowy, wierzy ludziom i znowu -
oszukują go i nie płacą. Ja nie mam już siły. Nie mam siły psychicznie się
dołować tym że komornik siądzie na mieszkanie moich rodziców (mieszkają tam
moi 2 młodsi bracia jeszcze).
Jestem jedyną ostoją mamy, która może tylko przede mną się wygadać, ojcu
muszę doradzać (jestem prawnikiem) ale on mnie nie informuje przed transakcją
tylko później, kiedy ma problemy a podpisał jakieś weksle itp.
Mówię mu od kilku lat żeby zmienił pracę bo nie nadaje się do działalności
gospodarczej - brak mu tej iskierki sprytu i cwaniactwa żeby wśród tych sępów
(budowlanka) wyżyć. Brak mi sił, nie mogę powiedzieć rodzicom - dajcie mi
spokój z waszymi problemami, bo jestem dla nich ważną ostoją, liczą sie z
moim zdaniem itp.

Z mężem zarabiamy średnio, spłacamy kretyt, mamy dziecko. Żal mi kupować
meble do dużego pokoju na raty bo znowu muszę kilka tysięcy utopić w kolejnym
urzędzie, zeby nie rosły odsetki bo tato nie ma pieniedzy.

Nie mam do niego pretensji - jest uczciwym, dorym człowiekiem, ufa ludziom
(jest po prostu niedzisiejszy), najważniejsi są dla niego pracownicy, lata za
nimi prosi się, upokarza czasem. Dzwonią do rodziców do domu przychodzą i
proszą o pieniadze a ich nie ma, tato sie tłumaczy na klatce schodowej.

Brakuje mi silnego ojca
Brakuje mi wsparcia
Czuję się bardzo zagrożona
Nie mam poczucia bezpieczeństwa
siedzę i płaczę.

Mam cudownego męża i córeczkę a żyję problemami rodziców. Nie umiem się
uwolnić,
mama znowu dzwoniła do mnie. Jak mam z tym żyć? Bardzo kocham rodziców i może
jeszcze tej pępowiny nie przecięłam.

Tato znowu ma długi na ok. 50 tysięcy,
Sama zakłądam sprawy w sądzie o windykację faktur, które inni mieli tacie
zapłacić i nie zapłacili, i chyba będę musiała sama opłacić pozew bo tato nie
ma na to kasy.Podchodzę bardzo emocjonalnie do tych spraw i się spalam.
Tato ma 55 lat i mówi że jest za stary na zmianę pracy, kiedyś zarabiał na
prawdę dobrze, ale odkąd przedsiębiorstwo w którym pracował się rozpadło i
przeszedł na własną działalność same problemy.
Jak mam się uwolnić od poczucia odpowiedzialności????

Jak??????
Jak przestać się zamartwiać..?
    • Gość: Imagine Re: Od 5 lat żyję długami mojego ojca IP: *.unl.edu 19.11.04, 21:50
      Wanda, z calym szacunkiem, ale opanuj sie ... NIE PLAC JUZ WIECEJ !!!
      • Gość: Wanda D. Re: Od 5 lat żyję długami mojego ojca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 00:48
        Imagine, to nie chodzi o pieniądze.Cieszę sie że jakoś moge im pomóc.
        Chodzi mi o sposób w jaki uniezależnć się emocjonalnie od rodziców.
        Nie mieszkam z nimi już kilka lat, ale to nic nie zmieniło. Ciągle się martwię.
        Może to dlatego że jestem najstarszym dzieckiem.?
    • Gość: Isia Re: Od 5 lat żyję długami mojego ojca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.04, 22:57
      jestes prawnikiem?
      a rozdzielnosc majatkowa?
      czy nie mozna mieszkania i wszytskich nieruchomosci i ruchomosci przepisac na
      mame, przeprowadzic rozdzielnosc majatkowa, tak by tatus mial tylko to co na
      sobie? Wielu "cwaniaczkow" wlasnie tak robi. Nie placa i nie maja z czego
      splacac bo formalnie nic nie maja.
      • Gość: maksio na kanapie Re: Od 5 lat żyję długami mojego ojca IP: *.arcor-ip.net 19.11.04, 23:38
        NO TAK SIE UZALEZNIC OD PAPCIA? Od jego uznania? Kopnij sprawy w d? I zyj
        swoim zyciem. Wtedy mozesz uznac, ze myslisz po europejsku i wyszlas z
        polskiego zascianka - patrz zadupia. Powodzenia.
        • vielonick Re: Od 5 lat żyję długami mojego ojca 20.11.04, 01:34
          potrafilbys swojego ojca gdyby mial problemy kopnac w d...?

          ciekawe...

          do Wandy: jestes jedyna osoba na ktora moga liczyc Twoi rodzice
          a Ty masz na kogo liczyc?
          wspolnie (np. z kims z rodziny)
          byloby latwiej...
      • Gość: Wanda D. Re: Od 5 lat żyję długami mojego ojca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 00:45
        Isia, umowna rozdzielność majątkowa nie działa wstecz. Jest skuteczne tylko
        jeżeli druga strona umowy wiedziała o rozdzielności. Te dwa powody powodują, że
        się to po prostu teraz nie opłaca (rozdzielność kosztuje, przepisanie
        mieszkania kosztuje a brakuje na opłacenie podatków w tej chwili), a na
        przyszłość już ojciec mam nadzieję jest odpowiednio nastawiony i nic nie bedzie
        podpisywał zanim tego nie przeczytam. Moze pójdzie na bezrobotne...?
        Dzięki w każdym razie za życzliwość.
        • jedwabna Re: Od 5 lat żyję długami mojego ojca 20.11.04, 01:34
          wiesz ja kiedys tez myslalam ze ojciec jest silny, ale im jestem starsza to
          widze slabego czlowieka, tak jest z perspektywy doroslej kobiety.
    • Gość: drambui Re: Od 5 lat żyję długami mojego ojca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.04, 01:46
      weź go na utrzymanie, będzie taniej ;)))
      • Gość: Teresa dobry pomysł!!! n/t IP: *.net-serwis.pl 20.11.04, 10:03
    • Gość: Hubert Re: Od 5 lat żyję długami mojego ojca IP: *.chello.pl 20.11.04, 12:23
      Mozesz po prostu powiedziec, ze go kochasz ale dlugow jego splacac nie
      bedziesz, bo to Tobie zatruwa zycie.
      I kropka.
      Pozdrawiam Hubert.

    • bachna41 Re: Od 5 lat żyję długami mojego ojca 20.11.04, 14:35
      Droga Wando, trzy lata szukam kogoś, kto miałby podobny problem. Oczywiście
      Twój jest trochę inny niż mój. Trzy lata temu po śmierci mojej Matki Syn,
      którego wychowywałyśmy wspólnie, przestał się kontrolować. Przerwane studia,
      przemyt narkotyków, fałszerstwa i wyłudzenia, wypadki samochodowe po pijanemu.
      Każda praca kończyła się następnym wyrokiem. W pewnym momencie przestałam dawać
      mu pieniądze na regulowanie zobowiązań. Jednak potrzebował na życie. Znalazł
      sposób: kradł mnie i Ojcu wszystko, co się dało, pozostawiając nas nieraz
      zupełnie bez środków. Zaczęłam szukać pomocy u psychologów. Bardziej dla Syna
      niż dla siebie. On jednak uparcie twierdził, że to ja potrzebuję psychiatry.
      Nie ukrywam, że miał rację. Przeczytałam książkę Melody Beattie "Koniec
      współuzależnienia" (Media Rodzina). Nie trzeba być alkoholikiem ani narkomanem,
      żeby być uzależnionym. Uzależnienie to zaspokajanie potrzeby przyjemności,
      jakie daje organizamowi adrenalina. Wyrosłam w rodzinie alkoholika i mechanizmy
      współuzaleznienia nie są mi obce. To choroba społeczna, a więc dotyka całe
      gniazdo. Leczenie jest trudne, ale trzeba się mu poddać, żeby zatrzymać
      nieszczęście jak u Szekspira. Jeśli robisz coś, czego nie chcesz, a znajdujesz
      na to wytłumaczenie, jesteś współuzależniona. Jesli nie znajdujesz radości w
      rodzinie, jaką założyłaś, i w pracy - jesteś współuzależniona. Ciesz się, że
      Twój Mąż jeszcze toleruje Twoją rozpacz. Twoja sytuacja może za chwilę zmienić
      się w katastrofę, jeśli on nie wytrzyma. Twój ukochany Ojciec, jeśli nie bierze
      pod uwagę Waszej opinii - jest chorym człowiekiem, bo ta choroba ogranicza
      racje na rzecz impulsu. Zanikają uczucia wyższe, a przede wsyzstkim
      odpowiedzialność za siebie i najbliższych. Nic mu nie wytłumaczycie. Będzie
      oszukiwał i kłamał, żeby znów wpaść w tarapaty, bo to go kręci. A Ty dasz mu
      pieniądze. Negatywna przyjemność zaraz i u Ciebie da się odczuć. Można pokochać
      to cierpienie i nie chcieć, żeby cokolwiek się zmieniło. Nie będziesz chciała
      uznać mojego doświadczenia i pomyślisz, że jestem okrutna i głupia. Jak chcesz.
      Psychiatra ma lek na naszą dolegliwość, a psycholog poleci terapię. Leczeniu
      musi poddać się cała rodzina. Nawet Twoja mała córeczka, bo jej traumy możesz
      nawet nie zauważyć. Leczenie w poradni zdrowia psychicznego jest bezpłatne i
      bardzo korzystne godziny przyjęć pozwolą skorzystać o każdej porze. Pomaga też
      modlitwa i częsta komunia. Sądy inaczej patrzą na człowieka chorego niż
      przestępcę, czy nie? Bardzo Ci współczuję - w pełni świadoma znaczenia tego
      słowa. Napisz do mnie na adres Bachna4@wpl.pl. Jestem z Tobą.
      • pupilka1 Re: Od 5 lat żyję długami mojego ojca 20.11.04, 14:58
        Droga Wando!
        Mam bardzo podobny problem ,tylko moja sytuacja jest dużo gorsza od twojej.Moi
        rodzice stracili już cały majątek,łącznie z mieszkaniem(miszkają teraz kątem u
        rodziny)a nawet długi przerosły wartośc majątku.
        W tej chwili zadłużenie mojego ojca wynosi ok.65tys.Byłam u prawnika dowiedzieć
        sie co można zrobić by te długi nie przeszły na dzieci.Okazuje się że właściwie
        nic.Jeśli ja zrezygnuję ze spadku po ojcu, długi przechodzą na moje dzieci.Już
        nie wiem jak żyć. Nie zarabiamy zbyt dużo z meżem, oboje prowadzimy
        działalność, a sama wiesz jak to teraz jest.Jest mi żal mamy ale i siebie i
        moich dzieci, którym nie będę w stanie zapewnić godziwej przyszłości i to nie z
        mojej winy.
        Chcę dodać,że mój ojciec nadal prowadzi działalność i robi dalsze długi.Nikogo
        nie słucha, nie chce zrozumieć,że popełnia błędy.Dla niego najważniejsza jest
        pełna lodówka, a co będzie jutro to nieważne.
        Może to głupio zabrzmi, ale cieszę się że ktoś jeszcze ma taki problem,bo
        myślałam że tylko mi trafił się tatuś utracjusz.
        Zyczę ci dużo szczęścia i spokoju.Jesli chcesz, to napisz do mnie
        pupilka1@gazeta.pl
        Pa!
        • Gość: Teresa Re: Od 5 lat żyję długami mojego ojca IP: *.net-serwis.pl 20.11.04, 15:11
          no, ale chyba Twoje dzieci tez moga sie zrzec tego spadku w swoim czasie?
          • pupilka1 Re: Od 5 lat żyję długami mojego ojca 20.11.04, 19:18
            no chyba że na rzecz swoich dzieci
            • Gość: Wanda D. Re: Od 5 lat żyję długami mojego ojca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 20:57
              Pupilko,

              dzieci moga odrzucić spadek po ojcu a wnuki (jak są małoletnie to w ich imieniu
              rodzice za zgodą sądu opiekuńczego) też mogą odrzucić spadek po śmierci dziadka.

              Widzicie ja patrzę na ten problem z perspektywy, że najgorsze dla mnie nie są
              te długi tylko to że ja się tym tak bardzo przejmuję, czuję jarzmo
              odpowiedzialności i się spalam.
              Oczywiście nie chciałąbym być obojetna ale chciałabym żyć własnym życiem i nie
              przejmować się tak bardzo. W sumie nie jest aż tak jakoś beznadziejnie, ale ja
              mam czarne wizje (w czym pomaga mi moje wykształcenie - wiem czy to wszystko
              może się skończyć).
              I jeszcze jedno mój ojciec nigdy nie kłamie, nie prosi mnie o nic, ja sama
              wychodzę do nich z pomocą, Jeszcze raz napiszę - długi nie są aż takim
              problemem dla mnie, co moje emocjonalne załamanie i przeżywanie. Jak bym sama
              była w takiej sytuacji to byłoby mi lżej, a tak widze ojca już starego, właśnie
              po operacji, widzę że nie rozumie tego świata, że jest innej daty, że
              chciałabym go i mamę ochronić. I przejmuję sie bardzo.
              Mąż zapewnia mi poczucie bezpieczeństwa, on się tym tak bardzo nie przejmuje,
              nie płacze po nocach i ja też bym tak chciała a nie umiem....
    • tu_lipa Re: Od 5 lat żyję długami mojego ojca 21.11.04, 13:22
      Chyba pora z tym skończyć . W Twoim przypadku nie chodzi o ogromne poczucie
      odpowiedzialności, ale o ogromne pieniądze, które za kogoś spłacać trzeba.
      Jeśli firma pracocholika przynosi jemu straty, on się narobi ponad miarę
      przypłacając to nawet zdrowiem, to niestety jego problem ( moj ojciec - to taki
      typ ) i tego nie da się zmienić. Ale nie pozwoliłabym żeby nadmierma miłośc do
      pracy mojego ojca stała sie przyczyną upadku finansowego mojej ODRĘBNEJ !!!
      rodziny. Z pewnością kilka tysiecy ( nawet jeżeli to dla mnie dużo )by musiało
      się znależć , ale nie kilkadziesiat i to raz po raz. Trzeba pogadać z ojcem jak
      z dorosłym. Robi długi i to obciążające innych, więc musi zaprzestać
      działalności, bo ona jest po prostu SZKODLIWA.Twojej matce jest w obecnej
      sytuacj BARDZO wygodnie. Mąż przedsiębiorca ( niby zarabia )ona jako jego
      prawdopodobnie niepracująca żona - GODNIE i uczciwie prowadzi dom. A tak
      naprawdę to na tę jej godnosć Matki Polki i pracowitość twojego ojca zarabiasz
      ty i twój mąz. Sądzę, że gdyby twoja matka pracowała gdzieś na etacie, i
      musiała swoje marne pieniadze topić w długach firmy męża, to szybciej by tę
      firmę zamknęła niż TY. Sama sie dziwię, że odkryłam komu jest w tej
      nienormalnej sytuacji najwygodniej,no ,no otóż TWOJEJ monitorującej przez
      telefon mamusi.
      Bierz się prawniczko do roboty i zamykaj firmę,która przynosi straty.
      • pupilka1 Re: Od 5 lat żyję długami mojego ojca 21.11.04, 14:25
        Wando!
        Bardzo dobrze rozumiem co czujesz w związku z sytuacją rodziców.Ja czuję podobnie.Na domiar złego pracuję razem z mamą,tzn.daję jej zarobić jak mam trochę więcej pracy.Korespondencja rodziców przychodzi na adres mojej firmy,bo ojciec prowadzi działalność w tym samym miejscu.Jestem więc na bieżąco konfrontowana z wszystkimi tragicznymi wiadomościami z ZUS i US.Mama często zaczyna wtedy płakać,narzekać,nie wie co robić.Jest okropnie.Moja mama też prowadziła firmę całe życie ,teraz jest na emeryturze i musi dorabiać ,żeby jakoś spłacić długi ojca(choć w części).Ojciec pochodzi z bardzo zamożnej rodziny.Stracił naprawdę cały majątek,w tym ogromną działkę budowlaną w centrum miasta.W trakcie małżeństwa to mama zarobiła na mieszkanie ,samochody,wykupienie spadku po rodzicach od rodziny ojca, itd.A teraz na stare lata (ma 62)musi tułać się po rodzinie bo nie ma nawet swojego mieszkania.Bardzo mnie to obciąża emocjonalnie,nie potrafię się z tym pogodzić,ani przestać myślec.Może ty ,Wando popowiesz mi co zrobić ,żeby jakoś poprawić sytuację moich rodziców?
        Pozdrawiam i życzę ci więcej optymizmu-nie jest najgorzej!
        • Gość: Wanda D. Re: Od 5 lat żyję długami mojego ojca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.04, 23:19
          Mama pracuje na 1,5 etatu nie u ojca na szczęście, też się męczy.

          Pupilko, wiesz, doskonale wiem co czujesz, bo ja też jestem prawie na bieżąco
          ze wszystkim...niestety.
          Nie wiem jak sobie pomóc, nie mogę ci też poradzić.
          Nie chcę namawiać rodziców do pozornych darowizn, przepisywania mieszkania na
          kogo innego itp., bo to jest po prostu nieuczciwe.

          Ojca namawiamy już od paru lat do zmiany, tylko że w jego sytuacji zmiana w
          rzeczywistości oznacza pójście na bezrobotne. Gdyby umowy które zawiera były
          realizowane tj. on jako podwykonawca po wykonaniu pracy dostawałby zapłatę to
          wszystko było by ok.
          Ma kilka faktur podpisanych przez drugie strony i próbujemy odzyskać pieniądze
          sądownie, bo nie płacą, ojciec z kolei ma długi bo jego dłużnicy nie płacą itd.

          Pupilko1 dziekuję za pozdrowienia i sama też wysyłam garść dobrych życzeń.
          Wanda D.

Pełna wersja