Dodaj do ulubionych

tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.04, 00:38
w nocy z piatku na sobote ;) i mysle ze w ludziach jest tyle leku...
wlasciwie o co? czyzby o swoj stan posiadania?

oswieccie mnie: co czuje czlowiek 'zdradzony' w potocznym sesie zdrady?

czy czujecie sie gorsi/gorsze? upokarza Was np. uroda konkurencji? czy w
ogole fakt, ze ktos, chocby niekochany i niepozadany juz, wybral kogos
innego? na zasadzie: jest chciany a ja nie jestem chciana przez nikogo...?

serio budujecie poczucie wartosci na tym, ze ktos Was wybiera? i niknie ono,
kiedy rezygnuje na rzecz innego/innej?

czy moze szczescie Was boli w obliczu faktu, ze Wy go nie macie?

czy obrzyganie jadem 'zdrajcy' i 'wspolzdrajcy' przynosi ulge czy nakreca?

Jak to jest, wytlumaczcie mi prosze...wiazecie sie z kims, mowicie 'kocham' i
toi Waszym zdaniem na wybranke/a naklada jakies obowiazki? milosc jest
odbieraniem, Waszym zdaniem? oczekiwaniem warowania jak pies?

Uprasza sie o namysl a nie o chrzanienia na poziomie magla 'bo ty widac
jestes za cudzolostwem'...Nikt normalny nie jest za koncem milosci, bez jaj.

Serio chcialabym pojac.

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • vielonick Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 27.11.04, 01:02
      Gość portalu: gf napisał(a):

      > oswieccie mnie: co czuje czlowiek 'zdradzony' w potocznym sesie zdrady?

      mysle ze czuje sie oszukany i pot. "wystychniety na dudka"
      mozna jeszcze dodac poczucie krzywdy
      bo rzadko kto spodziewa sie ciosu od najblizszego czlowieka

      kochal
      wierzyl
      pokladal nadzieje
      i trach! wszystko w gruzach
      z 'my' zostalo 'ja' i 'ty'
      i dylemat: sklejamy czy rozchodzimy sie

      reszta co wymienilas to sprawa moim zdaniem wtorna
      chec odreagowania, ukarania 'winowajcy', czasem siebie...

      czym jest milosc?
      odbieraniem? warowaniem?
      nie
      wzajemnoscia :)
    • Gość: Hubert Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty IP: *.chello.pl 27.11.04, 01:38
      Moja siostrzenica (4-letnia) ostatnio przez 3 godziny plakala prawie bez
      przerwy pytajac kiedy mama wroci chyba z 700 razy. A ja odpowiadalem caly czas
      konsekwentnie i spokojnie: "jest w pracy, wroci o 20:30" (nawiasem mowiac
      przedszkolanka sklamala jej, kiedy ja odbieralem ze mama juz jedzie do domu i
      jak wroci z wujkiem to mama juz bedzie, co bylo ewidentnym lgarstwem). To
      zupelnie niepojete jak ona nie mogla zrozumiec, ze mama wroci za 3 godziny,
      potem dwie, godzine - przez caly czas ta dojmujaca tesknota za mama. W pewnym
      momencie nawet zaczela przewidywac, ze mama nigdy nie wroci i zanosic sie
      jeszcze glebszym lamentem. W koncu zasnela, a mama (czyli moja siostra)
      przyszla w trakcie jej snu.
      To mi przypomnialo moja niesamowita tesknote za mama kiedy mialem 3 lata, kiedy
      to lezalem w szpitalu na wyrostek i przeogromna radosc, gdy zobaczylem ja z
      wizyta w takim oknie szpitalnym. Te wszystkie emocje jakos mi bardzo pasuja do
      tych moich wszystkich doswiadczanych rozlicznych tesknot do przeroznych kobiet,
      w ktorych bywalem zakochany i do uczuc zazdrosci i leku, gdy widzialem je z
      innymi chlopakami.
      Tak napisalem i wydaje mi sie ze jest w temacie.

      Pozdrawiam Hubert.
        • Gość: Hubert Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty IP: *.chello.pl 29.11.04, 01:00
          Uzaleznienie od matki jest tylko pierwotna wersja uzalezniania sie od
          czegokolwiek na zewnatrz. Jesli czlowiek uswiadamia sobie iluzorycznosc tego,
          ze moc, opieka, doskonalosc jest na zewnatrz, a odkrywa to wszystko w sobie
          moze sie uwolnic od jakichkolwiek zniewolem zewnetrznych. Czyli warto zaczynac
          odkrywac moc, milosc i madrosc w sobie. Sa to cechy potencjalnie obecne w
          kazdym czlowieku, wspolne wszystkim. Koncentrujac sie na tych cechach w sobie,
          wzmacniajac je, poznajac, odkrywajac uwalniamy sie stopniowo od uzaleznien
          zewnetrznych. Eksplorujac te obszary przebywa czlowiek w sferze duchowej
          (boskiej). Pierwotne doswiadczenia z matka (takze plodu) przypominaja
          doswiadczenie Absolutu, Doskonalosci. Blad polega na umiejscowieniu wszystkich
          cech doskonalosci (milosc, madrosc, moc) tylko w matce, a nie dostrzeganiu tego
          w innych obiektach, a przede wszystkim w sobie. Niemowlak doswiadcza
          Doskonalosci, ale zapomina o tym poprzez odcinanie go od tego w procesie
          wychowania. Droga do odzyskania tej rzeczywistosci jest zajecie sie duchowoscia
          (kontemplacja doskonalosci tu i teraz). Czasem niezbedna bedzie takze
          psychoterapia, ktora poodcina blokady z procesu wychowania i socjalizacji. W
          koncu okazuje sie ze to nie matka jest obiektem za ktorym tak tesknimy, ale
          Doskonalosc, ktorej doswiadczalismy kiedys umiejscawiajac ja w matce, a ktora
          jest tak naprawde dostepna nam rzeczywistoscia tu i teraz, w nas samych, w
          naszym doswiadczeniu.

          Pozdrawiam Hubert.
    • Gość: moose Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.04, 13:13

      zdradzony co czuje ?

      Czuje się oszukany.

      Zrozumiem, że partner przestał mnie kochać, że znalazł inną/innego, może
      właśnie TĘ prawdziwą miłóśc.

      Ale niech bedzie uczciwy, niech to powie.

      Ograniczy cierpienie

      W ten sposób okaże,że chociaż to już koniec- szanuje moje uczucia i pozwoli mi
      szanować jego/ją.

      Jeśli ja mówie kocham- nie nakłada to na wybranka/wybrankę obowiązkow.
      Jeśli ktoś mi odpowiada że mnie kocha, owszem, to nakłada na niego/nią
      obowiązki...

      Lis powiedział Małemu Księciu :
      "Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś"

      Mogę mówić za siebie... zdradzony czuje się okłamany.. stąd już prosta droga
      do pytania: to co w naszym związku było prawdziwe??
    • scylla Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 27.11.04, 19:41
      wkurzasz się Gf jak Ciebie ktoś oszukuje, jak ktoś mówi ci coś
      co nie jest prawda, powtarz Ci to przez pare lat,
      oszukuje, wykorzystuje Cię????????
      Nie chodzi mi o to że ktoś wali moje poczucie wartości, bo ja sam wiem ilem
      wart, chodzi o szczerość, prawdomówność,o zasady, uczucia
      Po co zdradzać do cholery, przecież można się wcześniej rozejść, po co brać
      śluby,oszukiwać, przecież możesz na początku związku powiedzieć że lubisz na
      boku się bzykać, jeżeli to akceptujecie oboje to ok.Są takie pary.
      Ale co, lepiej przychodzić do domku, gdzie ciepłe kapcie, gdzie pewność
      że ktoś na ciebie czeka- gdzie podział się honor?
      A więć czym jest zdrada_ dla mnie jest oszustwem.
      Zawsze uczono mnie honoru i uczciwości, z tego powodu przelałem pełno potu,
      pełno energii i wolnego czasu i wcale tego nie załuje:)))))
            • scylla o mnie się nie martw drogi Hansie 29.11.04, 10:10
              > powoli zaczynam miec wrazenie, ze to Twoja pasja.
              No to zaczynasz mieć złę wrażenie

              > Ty nie zdradzasz i dobrze - szanuje to.
              bez ściemy.Nie zależy mi na twoim szacunku.

              > A ja zdradzam - bo lubie
              > i uwazam ze to piekne
              Skoro zdrada jest taka piękna, to podziel się wrażeniami ze swoję kochaną.
              skoro tak bardzo cię kocha jak ty ją, to pewnie to zrozumie.

              > (chociaz nigdy nie powiedzialem, ze moralnie dobre)
              Tak, to prawda. Tylko słaboszczaki zdradzają i goście którzy chcą się kreować
              na twardzieli.To tyle.

              > spac przeze mnie nie mozesz?
              O to badz spokojny. Śpie doskonale, ale z tego co widzę coś
              cię zaczyna dręczyć:) Ciekawe co?
              • Gość: Hansi Scylla, zachowujesz sie nieladnie... IP: *.arcor-ip.net 29.11.04, 16:36
                bon ton Ci opuszcza, piszac, ze nie zalezy Ci na moim szacunku?

                tym bardziej mnie nie zalezy na Twoim "nieszacunku",
                a dokladniej mowiac, wiesz w jakim miejscu go mam?

                A co do zdrady (mam na mysli tylko i wylacznie realia mesko-damskie).
                Nigdy nie zdradzilem, poniewaz nigdy nie obiecywalem wiernosci.
                A aby zdradzic, trzeba najpierw obiecac wiernosc.

                paniatna.?

                PS. Czy do hollery nie moze do Ciebie dotrzec, ze liberalizm obyczajowy
                (seksualny) nie oznacza nihilizmu moralnego, tylko jest to inna moralnosc?
                • scylla coś ściemniasz drogi Hansie 30.11.04, 07:57
                  Cytuje:)
                  >A ja zdradzam - bo lubie
                  >i uwazam ze to piekne

                  > A co do zdrady (mam na mysli tylko i wylacznie realia mesko-damskie).
                  > Nigdy nie zdradzilem, poniewaz nigdy nie obiecywalem wiernosci.
                  > A aby zdradzic, trzeba najpierw obiecac wiernosc.

                  Eeeeeee to mów że jeszcze nie wiesz co piszesz. Nie chciało mi się szukać,
                  ale widziałem więcej takich zaprzeczeń tego co sam mówisz.
                  Dlatego uważam że nie masz tego w ogóle poukładanego.Sam się chcesz upewnić
                  że jesteś ok, i próbujesz mi to sprzedać. oj Hansi nie ładnie, nie ładnie.
                  To nie ma znaczenia czy obiecywałeś czy Ty to kumasz? Nie powiedziałeś
                  też swojej kochanej jaki masz stosunek do zdrady. Więc uważając, że skoro
                  nie obiecywałeś, to jesteś wporządku, moim zdaniem najspokojniej w świecie
                  oszukujesz, tak jak ją tak i samego siebie.

                  > PS. Czy do hollery nie moze do Ciebie dotrzec, ze liberalizm obyczajowy
                  > (seksualny) nie oznacza nihilizmu moralnego, tylko jest to inna moralnosc?
                  To prawda,jest to inna moralność:)))))
                  Hitler też uważał że ma inną moralność...(to jest przykład nie mający nic
                  wspólnego z Tobą)
                  Ranisz człowieka i jeszcze uważasz że jesteś w porządku bo nic nie obiecałeś.
                  Wybacz, ale to jest szyte grubymi nićmi.
                  Gdybyś był sam i bzykał się na prawo i lewo (tzw. seks bez zobowiązań)to
                  bym się nie odezwał, bo wtedy układ jest czysty akceptowany przez dwie
                  strony bzykajace.
                  Tylko, a może aż o to chodzi.
                  Nie umiem Ci tego prościej napisać.

          • marusia_ogoniok Re: Miłość ci nic nie wybaczy... 28.11.04, 19:58
            scylla napisał:

            > dzięki Marusia, jestem zajęty:)
            > Ale szukaj dalej.
            > Pozdrawiam.
            Ech, scylla...
            Ja podaje tekścik Osieckiej /miłość ci nic nie wybaczy/ jako jej kontrtekścik
            Tuwimowi /miłość ci wszystko wybaczy/...., co to niby miał popierać wywód gf,
            jakie wybaczenie taka i miłość....., a ty mi tu o oświadczynach jakichś.....
            szukaniu..., zajęciu.... hehehehe no oby jak najdłużej...:)
            Musicie jeszcze dużo harleqinów poczytać, żeby się za takie tematy brać....

            • scylla Re: Miłość ci nic nie wybaczy... 29.11.04, 07:48
              Ech Marusia,
              naprawdę to jest tekścik Osieckiej? no co Ty, nie rób jaj:)

              >jakie wybaczenie taka i miłość.....,
              może coś w tym jest, więc wybaczajcie i się z tym dobrze czujcie.

              >a ty mi tu o oświadczynach jakichś.....
              > szukaniu..., zajęciu.... hehehehe no oby jak najdłużej...:)
              Licząc na Twoje poczucie humoru, pozwoliłem sobie zażartować?
              Życzę Ci tego czego sam sobie życzysz:)

              > Musicie jeszcze dużo harleqinów poczytać, żeby się za takie tematy brać....
              Nie czytam haree harlekikku harleqinynynow, no kurde tego co tam wyżej
              wymieniłeś:)
              Pozdrawiam.
      • Gość: gf Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 15:23
        Scylla, ale Ty o czyms troche innym piszesz. Wieloletnie kiwanie to inna
        kategoria. Do tego trzeba, mysle, nie miec sumienia. No zimna krew i brak
        wrazliwosci sa potrzebne. Chyba, ze to zwiazek oparty na pozorach i ta, ktora
        Cie oszukuje nigdy Cie nie kochala, moze nawet nie lubila, a byla z Toba bo
        costam. Bo fajny samochod masz ;)

        No ale co z ta inna zdrada...? Z ta namietnoscia, o ktorej sie mysli, ze minie,
        modli sie, zeby minela, bo kochasz te, z ktora jestes i nie chcesz jej za zadne
        skarby swiata skrzywdzic. Z namietnoscia nierealizowana, ze tak to okresle.
        Ktora, jednakowoz, jest. Czy nie ma zdrady bez seksu? Moze najpierw to
        ustalmy :)

        pozdrawiam :))
        • scylla Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 29.11.04, 10:30
          > No ale co z ta inna zdrada...? Z ta namietnoscia, o ktorej sie mysli, ze
          minie,
          >
          > modli sie, zeby minela, bo kochasz te, z ktora jestes i nie chcesz jej za
          zadne
          >
          > skarby swiata skrzywdzic. Z namietnoscia nierealizowana, ze tak to okresle.
          > Ktora, jednakowoz, jest. Czy nie ma zdrady bez seksu? Moze najpierw to
          > ustalmy :)

          # moja namiętnośc jest ściśle związana z osobą którą kocham, moja
          #kochana jest moim spełnieniem:) Gdzie tu miejsce na inne namiętności.
          #jest moim marzeniem.Zakochanym ci ja po uszy.
          #doskonałe mam rozeznanie w swoich uczuciach.
          # zawsze robię to co czuje.
          #Uważam że bez seksu można zdradzić.

          Pozdrawiam:)))
          • zalozylam_nowe Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 29.11.04, 14:04
            scylla napisał:

            > > No ale co z ta inna zdrada...? Z ta namietnoscia, o ktorej sie mysli, ze
            > minie,
            > >
            > > modli sie, zeby minela, bo kochasz te, z ktora jestes i nie chcesz jej za
            >
            > zadne
            > >
            > > skarby swiata skrzywdzic. Z namietnoscia nierealizowana, ze tak to okresl
            > e.
            > > Ktora, jednakowoz, jest. Czy nie ma zdrady bez seksu? Moze najpierw to
            > > ustalmy :)
            >
            > # moja namiętnośc jest ściśle związana z osobą którą kocham, moja
            > #kochana jest moim spełnieniem:) Gdzie tu miejsce na inne namiętności.

            Zycze Wam obojgu (zwlaszcza odkad rozumiem kto zacz hihi) zeby zawsze tak bylo.
            Nie jestem pewna, Scylla, czy to jest kwestia 'miejsca'...Skad bowiem mozecie
            byc pewni na 100% ze jestescie dla siebie nawzajem najbardziej fascynujacy na
            swiecie? :) wszystkich ludzi nie znacie ;)


            > #jest moim marzeniem.Zakochanym ci ja po uszy.

            nic dziwnego hihi

            > #doskonałe mam rozeznanie w swoich uczuciach.
            > # zawsze robię to co czuje.

            Obys zawsze czul, jak czujesz :))


            > #Uważam że bez seksu można zdradzić.

            No wlasnie...Trudna sprawa, bo nad czynem to jeszcze...ale nad uczuciem
            zapanowac? :)

            >
            > Pozdrawiam:)))


            ja rowniez :)))
            • scylla Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 29.11.04, 14:34
              jak Ci się puzzle ułożą to szukasz dalej?
              Jak jesteś szczęśliwa też szukasz innych, jak wiesz że to jest właśnie to,
              szukasz dalej? Chcesz poznać wszystkich ludzi na swiecie?
              Ja już popełniłem błąd niedobrania, nigdy więcej.
              Może wiesz a może Ci się wydaje że wiesz kto zacz?:)

              > No wlasnie...Trudna sprawa, bo nad czynem to jeszcze...ale nad uczuciem
              > zapanowac? :)
              # może i trudna sprawa zapanować nad uczuciami, ale jak wiesz że to co jest,
              #jest właśnie tym, to twoje uczucia są w stanie powędrować gdzie indziej?
              #Mi jakoś się tak nie widzi.
              # Ja też Was pozdrawiam:))))))
              • zalozylam_nowe Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 29.11.04, 15:39
                scylla napisał:

                > jak Ci się puzzle ułożą to szukasz dalej?

                Chryste, oczywiscie ze nie! :)

                Niektorych jednak samo znajduje. I co wtedy?


                > Jak jesteś szczęśliwa też szukasz innych, jak wiesz że to jest właśnie to,
                > szukasz dalej? Chcesz poznać wszystkich ludzi na swiecie?
                > Ja już popełniłem błąd niedobrania, nigdy więcej.
                > Może wiesz a może Ci się wydaje że wiesz kto zacz?:)

                Hihi...wiem, Scylla i bardzo sie ciesze :)))


                > > No wlasnie...Trudna sprawa, bo nad czynem to jeszcze...ale nad uczuciem
                > > zapanowac? :)
                > # może i trudna sprawa zapanować nad uczuciami, ale jak wiesz że to co jest,
                > #jest właśnie tym, to twoje uczucia są w stanie powędrować gdzie indziej?
                > #Mi jakoś się tak nie widzi.
                > # Ja też Was pozdrawiam:))))))


                Kiedys wydawalo mi sie, ze kiedy kochasz kogos mocno, jak gdyby 'nie ma
                miejsca'. Ale pewna tego nie jestem obserwujac 'kochajacych mocno' i widzac
                fakt, ze w amoki - chocby bezczynne - jednak popadaja.
                • scylla Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 30.11.04, 09:27
                  > > jak Ci się puzzle ułożą to szukasz dalej?
                  >
                  > Chryste, oczywiscie ze nie! :)
                  >
                  > Niektorych jednak samo znajduje. I co wtedy?
                  #wtedy już wiesz że tamto nie było tym, zostaje Ci załatwić sprawę honorowo,
                  #bez oszukiwania, bez kłamstw, zdrad.Po co to wszystko?
                  #przecież nikt na siłe Ciebie nie trzyma w związku.Będzie bolało,
                  #ale nie stracisz szacunku do samej siebie.

                  > Hihi...wiem, Scylla i bardzo sie ciesze :)))
                  #cieszę się że mogłem spowodować Twój uśmiech:) zwłaszcza że mam wrażenie że
                  #coś Cię dręczy.

                  > Kiedys wydawalo mi sie, ze kiedy kochasz kogos mocno, jak gdyby 'nie ma
                  > miejsca'. Ale pewna tego nie jestem obserwujac 'kochajacych mocno' i widzac
                  > fakt, ze w amoki - chocby bezczynne - jednak popadaja.
                  #:)))))))))))
                  #Będzie dobrze.
                  • zalozylam_nowe Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 30.11.04, 13:39
                    scylla napisał:

                    > > > jak Ci się puzzle ułożą to szukasz dalej?
                    > >
                    > > Chryste, oczywiscie ze nie! :)
                    > >
                    > > Niektorych jednak samo znajduje. I co wtedy?
                    > #wtedy już wiesz że tamto nie było tym, zostaje Ci załatwić sprawę honorowo,
                    > #bez oszukiwania, bez kłamstw, zdrad.Po co to wszystko?
                    > #przecież nikt na siłe Ciebie nie trzyma w związku.Będzie bolało,
                    > #ale nie stracisz szacunku do samej siebie.

                    To ja Ci gratuluje, jak Ty tak wszystko wiesz od razu - masz w sekunde
                    rozeznanie w swoich uczuciach ;)

                    Albo jestes nadczlowiekiem, albo nie bylaes w takiej sytuacji. Wiekszosc ludzi
                    raczej potrzebuje jakiejs chwili, zeby sobie w glowie poukladac to, co sie
                    dzieje.

                    Mysle tez, ze mozna latwo skonstruowac model, w ktorym 'odejsc' nie bedzie
                    takie oczywiste.

                    Oto kobieta, kochajaca innego (niech bedzie - z daleka) postanawia odejsc od
                    meza. W tym momencie okazuje sie, ze maz jest ciezko chory. I co?
                    Przecie macie, Panie, wyobraznie i potraficie sobie skonstruowac w glowie
                    podobne historie...




                    > > Hihi...wiem, Scylla i bardzo sie ciesze :)))
                    > #cieszę się że mogłem spowodować Twój uśmiech:) zwłaszcza że mam wrażenie że
                    > #coś Cię dręczy.

                    ???


                    > > Kiedys wydawalo mi sie, ze kiedy kochasz kogos mocno, jak gdyby 'nie ma
                    > > miejsca'. Ale pewna tego nie jestem obserwujac 'kochajacych mocno' i widz
                    > ac
                    > > fakt, ze w amoki - chocby bezczynne - jednak popadaja.
                    > #:)))))))))))
                    > #Będzie dobrze.


                    komu? ;DDDDD

                    • scylla Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 30.11.04, 14:08
                      > To ja Ci gratuluje, jak Ty tak wszystko wiesz od razu - masz w sekunde
                      > rozeznanie w swoich uczuciach ;)

                      W sekunde zdradzasz, czy może to uczucie jakoś narasta? pojawia się, coś
                      Cię kusi itd.
                      Bo wątpie żebyśmy rozmawiali o zdradzie na imprezce.Takowa w ogóle jest
                      po za konurencją.

                      > Albo jestes nadczlowiekiem, albo nie bylaes w takiej sytuacji. Wiekszosc
                      ludzi
                      > raczej potrzebuje jakiejs chwili, zeby sobie w glowie poukladac to, co sie
                      > dzieje.

                      Tak samo ja potrzebuje, zdac sobie sprawę, przemyśleć itd. itd.
                      ale przemyśleć a nie brnąć.


                      > Oto kobieta, kochajaca innego (niech bedzie - z daleka) postanawia odejsc od
                      > meza. W tym momencie okazuje sie, ze maz jest ciezko chory. I co?
                      > Przecie macie, Panie, wyobraznie i potraficie sobie skonstruowac w glowie
                      > podobne historie...

                      Ok! piękny przykład:), taki pełny romantyzmu.
                      Słuchaj jesteś chora, chciałabyś żeby opiekował się Tobą facet który Cię nie
                      kocha?
                      Chciałabyś widzieć go każdego dnia, widzieć jak się męczy, bo się musi
                      opiekować Tobą?
                      Jeżeli by Ciebie nie kochał, nie podołałby temu wyzwaniu.
                      Czy w takiej sytuacji zdrada jest usprawiedliwiona?
                      Po za tym ile jest takich zdarzeń w życiu?
                      Będzie dobrze nam wszystkim:))))))))
                      • zalozylam_nowe Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 30.11.04, 14:18
                        scylla napisał:

                        > > To ja Ci gratuluje, jak Ty tak wszystko wiesz od razu - masz w sekunde
                        > > rozeznanie w swoich uczuciach ;)
                        >
                        > W sekunde zdradzasz, czy może to uczucie jakoś narasta? pojawia się, coś
                        > Cię kusi itd.
                        > Bo wątpie żebyśmy rozmawiali o zdradzie na imprezce.Takowa w ogóle jest
                        > po za konurencją.

                        Oczywiscie. Wiec mowisz, ze cos kusi i kusi, ok. Wydaje mi sie, ze w okreslonej
                        sytuacji emocjonalnej (przywolajmy jakies megaklopoty) nawet czlowiek wspanialy
                        zdradzic moze wlasnie z tym pokuszeniem. A skoro zdradzic, to i brnac - np.
                        jesli wszystko inne wali mu sie na glowe. A skoro zabrnie i nie wie juz kogo
                        kocha? Nie wiem, moze to niemozliwe. Ale wydaje mi sie, ze tak.


                        > > Albo jestes nadczlowiekiem, albo nie bylaes w takiej sytuacji. Wiekszosc
                        > ludzi
                        > > raczej potrzebuje jakiejs chwili, zeby sobie w glowie poukladac to, co si
                        > e
                        > > dzieje.
                        >
                        > Tak samo ja potrzebuje, zdac sobie sprawę, przemyśleć itd. itd.
                        > ale przemyśleć a nie brnąć.
                        >
                        >
                        > > Oto kobieta, kochajaca innego (niech bedzie - z daleka) postanawia odejsc
                        > od
                        > > meza. W tym momencie okazuje sie, ze maz jest ciezko chory. I co?
                        > > Przecie macie, Panie, wyobraznie i potraficie sobie skonstruowac w glowie
                        >
                        > > podobne historie...
                        >
                        > Ok! piękny przykład:), taki pełny romantyzmu.
                        > Słuchaj jesteś chora, chciałabyś żeby opiekował się Tobą facet który Cię nie
                        > kocha?

                        Nie wiem. Na przyklad nigdy nie umieralam. Wydaje mi sie, ze nie chcialabym,
                        ale czy czlowiek moze byc pewny?

                        A co z tym, co sa inni niz my i chcieliby?


                        > Chciałabyś widzieć go każdego dnia, widzieć jak się męczy, bo się musi
                        > opiekować Tobą?

                        zakladamy, ze to w wyniku dobrej woli, wiec sie az tak nie meczy.

                        > Jeżeli by Ciebie nie kochał, nie podołałby temu wyzwaniu.

                        To juz nie mozna tego zrobic z przyjazni?

                        > Czy w takiej sytuacji zdrada jest usprawiedliwiona?
                        > Po za tym ile jest takich zdarzeń w życiu?
                        > Będzie dobrze nam wszystkim:))))))))

                        hihi - a co to ma do rzeczy czy to, co konstruujemy zdarza sie raz na milienium
                        czy w kazdy wtorek? ;)

                        pewnie, ze malo, ale sie zdarzaja, i stad, miom zdaniem, nie mozna wszystkiego
                        do jednego wora... :)))
                        • scylla Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 01.12.04, 07:55
                          > Oczywiscie. Wiec mowisz, ze cos kusi i kusi, ok. Wydaje mi sie, ze w
                          okreslonej
                          >
                          > sytuacji emocjonalnej (przywolajmy jakies megaklopoty) nawet czlowiek
                          wspanialy
                          >
                          > zdradzic moze wlasnie z tym pokuszeniem. A skoro zdradzic, to i brnac - np.
                          > jesli wszystko inne wali mu sie na glowe. A skoro zabrnie i nie wie juz kogo
                          > kocha? Nie wiem, moze to niemozliwe. Ale wydaje mi sie, ze tak.

                          Widzisz, mogę w tym momencie powiedzieć tylko o sobie. MIałem mega kłopoty
                          i żadna zdrada nie przyszła mi nawet do głowy. W końcu miałem mega kłopoty.
                          Pod tym względem jestem spokojny.
                          Mogę podać przykład trochę bardziej złożony w skrócie
                          A. De Mello
                          Dwoje ludzi, bardzo się kochających, mieszkających osobno w wioskach położonych
                          po obu brzagach rzeki, tak biednych że nie mieli pieniedzy na życie, a co
                          dopiero na ślub...
                          Pewnego razu mężczyzna ciężko zachorował, tak ciężko że nawet nie wstawał z
                          łóżka( nie mieli rodzin).
                          Kobieta chciała się do niego dostać, ale przewoźnik nie chciał ją przewieźć
                          za darmo, na drugi brzeg. nie widząc innej możliwości, oddała mu się, by
                          przejechać na drugi brzeg.
                          Przez miesiąc opiekowała się swoim kochanym, ratując mu tym życie. kiedy
                          wyzdrowiał, powiedziała mu wszystko, kazał jej się wynieść.
                          Czy była jej wina?
                          Moim zdaniem zrobiła to z miłości. Nie oszukiwała go i mu powiedziała.
                          uważam to za poświęcenie całej siebie i to zrozumiałbym bez nawet zająknięcia.
                          nie oszukiwała, była szczera.nie zrobiła to dla swojej przyjemności, ani ze
                          słabości.
                          On okazał co dla niego znaczy miłość.

                          1. Ktoś kto kocha kogoś innego nie zostaje z dobrej woli z chorym.
                          2. daje do jednego worka wszystkie zdrady podszyte chęcią przeżycia
                          przyjemności, przygody itp.
                          3. szczerze wątpie w przyjaźń, kiedy żona kocha kogoś innego zdradza itp.
                          bo w przyjaźni nie ma oszustwa.
                          Pozdrawiam i życzę miłego dnia:)

                          • Gość: gf Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 13:33
                            scylla napisał:

                            > > Oczywiscie. Wiec mowisz, ze cos kusi i kusi, ok. Wydaje mi sie, ze w
                            > okreslonej
                            > >
                            > > sytuacji emocjonalnej (przywolajmy jakies megaklopoty) nawet czlowiek
                            > wspanialy
                            > >
                            > > zdradzic moze wlasnie z tym pokuszeniem. A skoro zdradzic, to i brnac - n
                            > p.
                            > > jesli wszystko inne wali mu sie na glowe. A skoro zabrnie i nie wie juz k
                            > ogo
                            > > kocha? Nie wiem, moze to niemozliwe. Ale wydaje mi sie, ze tak.
                            >
                            > Widzisz, mogę w tym momencie powiedzieć tylko o sobie. MIałem mega kłopoty
                            > i żadna zdrada nie przyszła mi nawet do głowy. W końcu miałem mega kłopoty.
                            > Pod tym względem jestem spokojny.


                            Ale skad czerpiesz przekonanie, ze nie jest tak, ze po prostu owe megaklopoty
                            nie byly dosc wielkie, zeby zlamac Ciebie, choc innego by zlamaly?
                            Skad, innymi slowy, wiesz, ze gdzies dalej nie lezy Twoja granica
                            wytrzymalosci...?

                            Wydaje mi sie, ze czlowiek nie moze byc tego w 100% pewny...




                            > Mogę podać przykład trochę bardziej złożony w skrócie
                            > A. De Mello
                            > Dwoje ludzi, bardzo się kochających, mieszkających osobno w wioskach
                            położonych
                            > po obu brzagach rzeki, tak biednych że nie mieli pieniedzy na życie, a co
                            > dopiero na ślub...
                            > Pewnego razu mężczyzna ciężko zachorował, tak ciężko że nawet nie wstawał z
                            > łóżka( nie mieli rodzin).
                            > Kobieta chciała się do niego dostać, ale przewoźnik nie chciał ją przewieźć
                            > za darmo, na drugi brzeg. nie widząc innej możliwości, oddała mu się, by
                            > przejechać na drugi brzeg.
                            > Przez miesiąc opiekowała się swoim kochanym, ratując mu tym życie. kiedy
                            > wyzdrowiał, powiedziała mu wszystko, kazał jej się wynieść.
                            > Czy była jej wina?
                            > Moim zdaniem zrobiła to z miłości. Nie oszukiwała go i mu powiedziała.
                            > uważam to za poświęcenie całej siebie i to zrozumiałbym bez nawet zająknięcia.
                            > nie oszukiwała, była szczera.nie zrobiła to dla swojej przyjemności, ani ze
                            > słabości.
                            > On okazał co dla niego znaczy miłość.

                            "Przelamujac fale" widziales? :)



                            > 1. Ktoś kto kocha kogoś innego nie zostaje z dobrej woli z chorym.

                            uwazam inaczej...
                            ale dobra: a z chorym dzieckiem?

                            > 2. daje do jednego worka wszystkie zdrady podszyte chęcią przeżycia
                            > przyjemności, przygody itp.
                            > 3. szczerze wątpie w przyjaźń, kiedy żona kocha kogoś innego zdradza itp.
                            > bo w przyjaźni nie ma oszustwa.

                            nieee..odwrotnie: zywisz przyjazn i nie kochasz, chcesz sie rozstac, powiedzmy
                            rozwod w toku, zona mowi: idz do tamtej kobiety, idziesz...

                            a tu niespodzianka - zona za 2 miesiace umrze :(

                            to dla mnie nie jest taka jednoznaczna sytuacja...

                            > Pozdrawiam i życzę miłego dnia:)


                            ja rowniez :))) podwojnie ;)
                            • scylla Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 01.12.04, 14:13
                              > Ale skad czerpiesz przekonanie, ze nie jest tak, ze po prostu owe megaklopoty
                              > nie byly dosc wielkie, zeby zlamac Ciebie, choc innego by zlamaly?
                              > Skad, innymi slowy, wiesz, ze gdzies dalej nie lezy Twoja granica
                              > wytrzymalosci...?
                              >
                              > Wydaje mi sie, ze czlowiek nie moze byc tego w 100% pewny...

                              Jestem tego pewien, bo doskonale znam samego siebie, jeżeli
                              chodzi o stosunek do zdrady:), wiem na ile mnie stać.
                              Ogólnie raczej też jestem zorientowany co do własnej osby.
                              a ja jestem pewien że może być w 100 pewien.

                              > "Przelamujac fale" widziales? :)
                              nie widziałem, wole czytać niż oglądać.:))

                              > > 1. Ktoś kto kocha kogoś innego nie zostaje z dobrej woli z chorym.
                              >
                              > uwazam inaczej...
                              > ale dobra: a z chorym dzieckiem?
                              chorego dziecka nie zdradzasz:)
                              Można kochać kogoś innego i zostać z dzieckiem, przecież dziecka
                              nie porzucisz,
                              boś zakochana.

                              > nieee..odwrotnie: zywisz przyjazn i nie kochasz, chcesz sie rozstac,
                              powiedzmy
                              > rozwod w toku, zona mowi: idz do tamtej kobiety, idziesz...
                              >
                              > a tu niespodzianka - zona za 2 miesiace umrze :(
                              >
                              > to dla mnie nie jest taka jednoznaczna sytuacja...
                              Jak żywisz przyjaźń to oszukujesz?
                              Rozwód w toku, więc obydwie strony wiedzą że już nie są razem, więdzą że się
                              to wszystko rozpadło, jest to jasna sytuacja. przecież rozwodząc się doszliście
                              razem do takiego wniosku, po większej lub mniejszej zadymie.
                              Ale się nie zdradziliście, nie oszukaliście.
                              Oznajmia jedna ze stron lub obydwie że nie chcą żyć ze sobą, nie oszukują,
                              nie okłamują się, przecież tak można to rozegrać.Mam wrażenie że wtedy masz
                              większą szansę na przyjaźń z byłą niż jak byłeś oszukiwany.
                              Wtedy gdy umiera, jesteś jej w stanie pomóc właśnie jako przyjaciel.
                              Ludzie się rozwodzą nie tylko dlatego że się zdradzają:)
                              • zalozylam_nowe Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 02.12.04, 11:52
                                Zorientowany, ze jestes co do siebie, to pieknie i chwala Ci. I dobra wrozba
                                dla Ciebie i ludzi obok. Bezsprzecznie.

                                Mnie jednak chodzi o ten margines ryzyka...bo przeciez, choc byles zapewne w
                                ekstremalnych sytuacjach, jednak czy w kazdej? Nikt nie byl w kazdej.

                                Wydaje mi sie, ze czlowiek pragnie myslec 'znam siebie' bo pragnie czuc w tej
                                kwestii spokoj.


                                > > nieee..odwrotnie: zywisz przyjazn i nie kochasz, chcesz sie rozstac,
                                > powiedzmy
                                > > rozwod w toku, zona mowi: idz do tamtej kobiety, idziesz...
                                > >
                                > > a tu niespodzianka - zona za 2 miesiace umrze :(
                                > >
                                > > to dla mnie nie jest taka jednoznaczna sytuacja...
                                > Jak żywisz przyjaźń to oszukujesz?
                                > Rozwód w toku, więc obydwie strony wiedzą że już nie są razem, więdzą że się
                                > to wszystko rozpadło, jest to jasna sytuacja. przecież rozwodząc się
                                doszliście
                                >
                                > razem do takiego wniosku, po większej lub mniejszej zadymie.
                                > Ale się nie zdradziliście, nie oszukaliście.
                                > Oznajmia jedna ze stron lub obydwie że nie chcą żyć ze sobą, nie oszukują,
                                > nie okłamują się, przecież tak można to rozegrać.Mam wrażenie że wtedy masz
                                > większą szansę na przyjaźń z byłą niż jak byłeś oszukiwany.
                                > Wtedy gdy umiera, jesteś jej w stanie pomóc właśnie jako przyjaciel.
                                > Ludzie się rozwodzą nie tylko dlatego że się zdradzają:)

                                A co jak sie rozstajesz wbrew woli zony i ona Ci nie daje owej uczciwej
                                przyjazni? Jeszcze rozwodu nie masz, ale zlozyles pozew. Wrocilbys, zeby sie
                                zaopiekowac umierajaca nibyekszona, krotko (zalozmy, ze ona nikogo nie ma), z
                                przyjazni, sentymentu, wdziecznosci za wspolne lata...?

                                > Ludzie się rozwodzą nie tylko dlatego że się zdradzają:)

                                no wiem, wiem :)
                                • scylla Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 02.12.04, 12:40
                                  > Zorientowany, ze jestes co do siebie, to pieknie i chwala Ci. I dobra wrozba
                                  > dla Ciebie i ludzi obok. Bezsprzecznie.
                                  >
                                  > Mnie jednak chodzi o ten margines ryzyka...bo przeciez, choc byles zapewne w
                                  > ekstremalnych sytuacjach, jednak czy w kazdej? Nikt nie byl w kazdej.
                                  >
                                  > Wydaje mi sie, ze czlowiek pragnie myslec 'znam siebie' bo pragnie czuc w tej
                                  > kwestii spokoj.

                                  To jest jasne że nie w każdej sytuacji byłem i pewnie nie w każdej będe:)
                                  Musisz wszystko przeżyć żeby siebie znać?
                                  Czy może znasz swoj podstawowy człon, to co jest Twoją podstawą, to na czym
                                  opierasz swoje decyzje swoje istnienie tzw. filar.
                                  Każdy go ma!
                                  jestem raczej niespokojną duszą, ciekawy
                                  wszystkiego, nie boje się problemów, a wręcz jestem ich ciekawy,
                                  są dla mnie wyzwaniem.

                                  > A co jak sie rozstajesz wbrew woli zony i ona Ci nie daje owej uczciwej
                                  > przyjazni? Jeszcze rozwodu nie masz, ale zlozyles pozew. Wrocilbys, zeby sie
                                  > zaopiekowac umierajaca nibyekszona, krotko (zalozmy, ze ona nikogo nie ma), z
                                  > przyjazni, sentymentu, wdziecznosci za wspolne lata...?

                                  Starałbym się jej pomoc, to czy by to przyjeła to jej decyzja,
                                  ale bym nie wrócił.
                                  Nie musze wracać żeby jej pomóc.
                                  Mogę to zrobić nie wracając.
                                  podejmuje taką decyzję(odchodząc) więc nie widze możliwości jej zmiany,
                                  raczej mam przemyslane jak coś robię:)

                                  A jak jest u Ciebie?
                                  Potrzebujesz spokoju, zapewnienia siebie ze ze wszystkim sobie dasz radę?
                                  Jesteś niepewna tego co byś zrobiła w takiej czy takiej sytuacji?
                                  Dajesz sobie prawo do porażki, do spadnięcia na dno, a potem powstania?
                                  Czy może się boisz upadku, bo myślisz że się nie podniesiesz?
                                  Jesteś pewna swoich decyzji, czy chciałabyś się z nich wycofać?
                                  Jak jest u Ciebie Gf?
                                  • zalozylam_nowe Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 02.12.04, 14:46
                                    scylla napisał:

                                    > > Zorientowany, ze jestes co do siebie, to pieknie i chwala Ci. I dobra wro
                                    > zba
                                    > > dla Ciebie i ludzi obok. Bezsprzecznie.
                                    > >
                                    > > Mnie jednak chodzi o ten margines ryzyka...bo przeciez, choc byles zapewn
                                    > e w
                                    > > ekstremalnych sytuacjach, jednak czy w kazdej? Nikt nie byl w kazdej.
                                    > >
                                    > > Wydaje mi sie, ze czlowiek pragnie myslec 'znam siebie' bo pragnie czuc w
                                    > tej
                                    > > kwestii spokoj.
                                    >
                                    > To jest jasne że nie w każdej sytuacji byłem i pewnie nie w każdej będe:)
                                    > Musisz wszystko przeżyć żeby siebie znać?

                                    Nie, ale dlatego nie mowie, ze znam siebie w 100% :)
                                    Kiedy slucham jakichs ekstremalnych historii np. o odwadze w XX wieku, w
                                    ciezszych czasach niz te, w ktorych ja zyje (bo to jest moze wyrazistszy
                                    przyklad) mam pewne wyobrazenie o sobie, o tym, co ja bym wtedy chciala. Ale
                                    czy by mi sie udalo w rzeczywistosci? Pojecia nie mam.


                                    > Czy może znasz swoj podstawowy człon, to co jest Twoją podstawą, to na czym
                                    > opierasz swoje decyzje swoje istnienie tzw. filar.
                                    > Każdy go ma!

                                    Tak, ale mam tez pewna swiadomosc, ze najracjonalniej postepujacy, najbardziej
                                    opanowany czlowiek moze czasem ulec emocjom. I stad trudno mowic zawsze o
                                    decyzjach, ktore opieraja sie na swiatopogladzie, moralnosci etc.

                                    > jestem raczej niespokojną duszą, ciekawy
                                    > wszystkiego, nie boje się problemów, a wręcz jestem ich ciekawy,
                                    > są dla mnie wyzwaniem.

                                    Ja tez, oczywiscie. Ale mam swiadomosc, ze teoretycznie moga sie zdarzyc takie,
                                    ktore mnie przerosna.


                                    > > A co jak sie rozstajesz wbrew woli zony i ona Ci nie daje owej uczciwej
                                    > > przyjazni? Jeszcze rozwodu nie masz, ale zlozyles pozew. Wrocilbys, zeby
                                    > sie
                                    > > zaopiekowac umierajaca nibyekszona, krotko (zalozmy, ze ona nikogo nie ma
                                    > ), z
                                    > > przyjazni, sentymentu, wdziecznosci za wspolne lata...?
                                    >
                                    > Starałbym się jej pomoc, to czy by to przyjeła to jej decyzja,
                                    > ale bym nie wrócił.

                                    Zakladamy, ze ona pragnie Twojej obecnosci.
                                    Ja bym wrocila. Tzn. 'wrocila' bo trudno mowic o odgrzaniu zwiazku rzecz jasna.

                                    > Nie musze wracać żeby jej pomóc.
                                    > Mogę to zrobić nie wracając.

                                    Nie sadze. Jak?

                                    > podejmuje taką decyzję(odchodząc) więc nie widze możliwości jej zmiany,
                                    > raczej mam przemyslane jak coś robię:)

                                    Oj, ja tez nie odchodze na podstawie impulsu :)
                                    Odchodzi sie, bo sie nie chce z kims byc. Ale ja na przyklad kocham kazdego
                                    mezczyne, ktorego raz pokochalam, w wiekszosci przypadkow sie przyjaznie, i
                                    wiele bym dla nich zrobila, bo sa wazna czescia mnie chocby. Mieli wplyw, duzy,
                                    na to kim jestem. Jestem i za wiele rzeczy wdzieczna i lubie ich jako ludzi.
                                    Ale tez nigdy sie nie pomylilam - zaden szuja sie nie okazal, wiec moze latwo
                                    mi gadac ;)



                                    > A jak jest u Ciebie?
                                    > Potrzebujesz spokoju, zapewnienia siebie ze ze wszystkim sobie dasz radę?
                                    > Jesteś niepewna tego co byś zrobiła w takiej czy takiej sytuacji?

                                    Nie, ja po prostu ze spokojem i wrecz przyjemnosci akceptuje fakt, ze na wiele
                                    pytan nie znam odpowiedzi. Wcale mnie to nie martwi. Nie mam w sobie cisnienia,
                                    zeby zawsze stanac na wysokosci zadania. Jest dla mnie wazne, zeby sie starac,
                                    zachowywac przyzwoicie i moc powiedziec 'zrobilam wszystko, co moglam'. Moc
                                    spojrzec w lustro po prostu.

                                    > Dajesz sobie prawo do porażki, do spadnięcia na dno, a potem powstania?
                                    > Czy może się boisz upadku, bo myślisz że się nie podniesiesz?

                                    odwrotnie - wrecz lubie porazki ;)

                                    zartuje oczywiscie :)) porazka nie jest rownie satysfakcjonujaca jak wygrana,
                                    ale napewno nie mniej ciekawa

                                    nie sa mi potrzebne sama sukcesy zeby czuc sie ok
                                    mam w sobie luz, mysle, ktory paradoksalnie pomaga mi byc ok

                                    > Jesteś pewna swoich decyzji, czy chciałabyś się z nich wycofać?
                                    > Jak jest u Ciebie Gf?

                                    wycofac to moze nie, ale sprobowac alternatywnej drogi zawsze - z czystej
                                    ciekawosci

                                    jednak nie ma w moim zyciu niczego takiego, o czym moglabym z czystym sumieniem
                                    powiedziec 'zaluje tego' - nawet jesli kiedys cos zrobilam zle, to skutki daly
                                    mi wiele, nauczyly czegos i daly wrazliwosc na 'nastepne razy'

                                    nie zaluje tez ani jednej chwili z zadnym czlowiekiem i wydaje mi sie, ze to
                                    juz jakas podstawa do sympatii dla wlasnego zycia :)
                                    • scylla Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 03.12.04, 09:06
                                      > Nie, ale dlatego nie mowie, ze znam siebie w 100% :)
                                      > Kiedy slucham jakichs ekstremalnych historii np. o odwadze w XX wieku, w
                                      > ciezszych czasach niz te, w ktorych ja zyje (bo to jest moze wyrazistszy
                                      > przyklad) mam pewne wyobrazenie o sobie, o tym, co ja bym wtedy chciala. Ale
                                      > czy by mi sie udalo w rzeczywistosci? Pojecia nie mam.

                                      #A więc czekajmy na wydarzenia, jak się załamie, to Ci napisze.:)

                                      > > Czy może znasz swoj podstawowy człon, to co jest Twoją podstawą, to na cz
                                      > ym
                                      > > opierasz swoje decyzje swoje istnienie tzw. filar.
                                      > > Każdy go ma!
                                      >
                                      > Tak, ale mam tez pewna swiadomosc, ze najracjonalniej postepujacy,
                                      najbardziej
                                      > opanowany czlowiek moze czasem ulec emocjom. I stad trudno mowic zawsze o
                                      > decyzjach, ktore opieraja sie na swiatopogladzie, moralnosci etc.

                                      # tak może być, dlatego wypowiadałem się tylko w swoim imieniu,
                                      # a staram się postępować tak jak czuje.

                                      > Zakladamy, ze ona pragnie Twojej obecnosci.
                                      > Ja bym wrocila. Tzn. 'wrocila' bo trudno mowic o odgrzaniu zwiazku rzecz
                                      jasna.

                                      # to miłe

                                      > > Nie musze wracać żeby jej pomóc.
                                      > > Mogę to zrobić nie wracając.
                                      >
                                      > Nie sadze. Jak?

                                      # moge jej pomagając na różne sposoby,: opiekować się nią, dać ziepło
                                      #drugiego człowieka, dać bezpieczeństwo.
                                      #uczuć nie odgrzeje i nie wróce. nie robie nic przeciwko sobie.

                                      > Oj, ja tez nie odchodze na podstawie impulsu :)
                                      > Odchodzi sie, bo sie nie chce z kims byc. Ale ja na przyklad kocham kazdego
                                      > mezczyne, ktorego raz pokochalam, w wiekszosci przypadkow sie przyjaznie, i
                                      > wiele bym dla nich zrobila, bo sa wazna czescia mnie chocby. Mieli wplyw,
                                      duzy,
                                      >
                                      > na to kim jestem. Jestem i za wiele rzeczy wdzieczna i lubie ich jako ludzi.
                                      > Ale tez nigdy sie nie pomylilam - zaden szuja sie nie okazal, wiec moze latwo
                                      > mi gadac ;)

                                      #nieczęsto spotyka się takie osoby, wyrazy podziwu:)

                                      > Nie, ja po prostu ze spokojem i wrecz przyjemnosci akceptuje fakt, ze na
                                      wiele
                                      > pytan nie znam odpowiedzi. Wcale mnie to nie martwi. Nie mam w sobie
                                      cisnienia,
                                      >
                                      > zeby zawsze stanac na wysokosci zadania. Jest dla mnie wazne, zeby sie
                                      starac,
                                      > zachowywac przyzwoicie i moc powiedziec 'zrobilam wszystko, co moglam'. Moc
                                      > spojrzec w lustro po prostu.

                                      # i o to chodzi!

                                      #ja też nie żaluje tzadnej decyzji w swoim życiu, jest częścią mnie i każde
                                      #problemy, radości itp. były i są dla mnie nauką.
                                      #nie mam do nikogo pretensji o moje życie, bo za każdą decyzję jestem
                                      #odpowiedzialny. Ja dokonuje wyboru-ja też ponoszę odpowiedzialność.
                                      #staram się zyc nie krzywdząc innego człowieka i tyle.

                                      #pozdrawiam:)


                                      • Gość: gf Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 19:59
                                        scylla napisał:

                                        > > Nie, ale dlatego nie mowie, ze znam siebie w 100% :)
                                        > > Kiedy slucham jakichs ekstremalnych historii np. o odwadze w XX wieku, w
                                        > > ciezszych czasach niz te, w ktorych ja zyje (bo to jest moze wyrazistszy
                                        > > przyklad) mam pewne wyobrazenie o sobie, o tym, co ja bym wtedy chciala.
                                        > Ale
                                        > > czy by mi sie udalo w rzeczywistosci? Pojecia nie mam.
                                        >
                                        > #A więc czekajmy na wydarzenia, jak się załamie, to Ci napisze.:)


                                        ********* trzymam kciuki, zebys nie mial okazji... :))))))


                                        >
                                        > > > Czy może znasz swoj podstawowy człon, to co jest Twoją podstawą, to
                                        > na cz
                                        > > ym
                                        > > > opierasz swoje decyzje swoje istnienie tzw. filar.
                                        > > > Każdy go ma!
                                        > >
                                        > > Tak, ale mam tez pewna swiadomosc, ze najracjonalniej postepujacy,
                                        > najbardziej
                                        > > opanowany czlowiek moze czasem ulec emocjom. I stad trudno mowic zawsze o
                                        >
                                        > > decyzjach, ktore opieraja sie na swiatopogladzie, moralnosci etc.
                                        >
                                        > # tak może być, dlatego wypowiadałem się tylko w swoim imieniu,
                                        > # a staram się postępować tak jak czuje.
                                        >
                                        > > Zakladamy, ze ona pragnie Twojej obecnosci.
                                        > > Ja bym wrocila. Tzn. 'wrocila' bo trudno mowic o odgrzaniu zwiazku rzecz
                                        > jasna.
                                        >
                                        > # to miłe
                                        >
                                        > > > Nie musze wracać żeby jej pomóc.
                                        > > > Mogę to zrobić nie wracając.
                                        > >
                                        > > Nie sadze. Jak?
                                        >
                                        > # moge jej pomagając na różne sposoby,: opiekować się nią, dać ziepło
                                        > #drugiego człowieka, dać bezpieczeństwo.
                                        > #uczuć nie odgrzeje i nie wróce. nie robie nic przeciwko sobie.

                                        ********* my sie chyba nie zrozumielismy... :)
                                        w gruncie rzeczy mialam na mysli to samo, co Ty :)


                                        > > Oj, ja tez nie odchodze na podstawie impulsu :)
                                        > > Odchodzi sie, bo sie nie chce z kims byc. Ale ja na przyklad kocham kazde
                                        > go
                                        > > mezczyne, ktorego raz pokochalam, w wiekszosci przypadkow sie przyjaznie,
                                        > i
                                        > > wiele bym dla nich zrobila, bo sa wazna czescia mnie chocby. Mieli wplyw,
                                        >
                                        > duzy,
                                        > >
                                        > > na to kim jestem. Jestem i za wiele rzeczy wdzieczna i lubie ich jako lud
                                        > zi.
                                        > > Ale tez nigdy sie nie pomylilam - zaden szuja sie nie okazal, wiec moze l
                                        > atwo
                                        > > mi gadac ;)
                                        >
                                        > #nieczęsto spotyka się takie osoby, wyrazy podziwu:)

                                        ********** teraz to przesadziles - ale to oczywiscie bardzo mile :))

                                        >
                                        > > Nie, ja po prostu ze spokojem i wrecz przyjemnosci akceptuje fakt, ze na
                                        > wiele
                                        > > pytan nie znam odpowiedzi. Wcale mnie to nie martwi. Nie mam w sobie
                                        > cisnienia,
                                        > >
                                        > > zeby zawsze stanac na wysokosci zadania. Jest dla mnie wazne, zeby sie
                                        > starac,
                                        > > zachowywac przyzwoicie i moc powiedziec 'zrobilam wszystko, co moglam'. M
                                        > oc
                                        > > spojrzec w lustro po prostu.
                                        >
                                        > # i o to chodzi!
                                        >
                                        > #ja też nie żaluje tzadnej decyzji w swoim życiu, jest częścią mnie i każde
                                        > #problemy, radości itp. były i są dla mnie nauką.
                                        > #nie mam do nikogo pretensji o moje życie, bo za każdą decyzję jestem
                                        > #odpowiedzialny. Ja dokonuje wyboru-ja też ponoszę odpowiedzialność.
                                        > #staram się zyc nie krzywdząc innego człowieka i tyle.
                                        >
                                        > #pozdrawiam:)

                                        "nie mam do nikogo pretensji o moje życie" <- to jest bardzo bliskie mi zdanie
                                        dzieki :)

                                        pozdrawiam rowniez :))
                            • alfika Re: hej, hej :) 02.12.04, 11:04
                              przyjaźń przecież jest możliwa wtedy, gdy dwie osoby się przynajmniej lubi i
                              umie sobie wzajemnie dać wolność - szanują swoje decyzje, wzajemnie też
                              przyjaźń jednostronna - hmmm... toż nierównie to wygląda, on daje z iebie bo
                              co? bo on sie z żoną przyjaźni, a żona z nim mniej albo wcale?
                              może czuje zobowiązanie wobec żony a nie przyjaźń?
                              ale nawet w takim przypadku - kiedy jest ta wolna chwila, żeby poczuć
                              namiętność do kogoś?
                              i czym ta namiętność ma być? ucieczką?
                              ulgą? odpoczynkiem?
                              wszak spełnianie zobowiązań nie jest udręką - o ile tak rzeczywiście się czuje -
                              vide: postępuje z własnym sumieniem, zgodnie z ty, co się czuje tudzież
                              honorowo

                              no i, kurdebele, znowu muszę lecieć
                              :)

                              pozdrawiam Was poczwórnie jaknie wiem i życzę dalszej kwitnącej dyskusji
                              • zalozylam_nowe Re: hej, hej :) 02.12.04, 11:58
                                alfika napisała:

                                > przyjaźń przecież jest możliwa wtedy, gdy dwie osoby się przynajmniej lubi i
                                > umie sobie wzajemnie dać wolność - szanują swoje decyzje, wzajemnie też
                                > przyjaźń jednostronna - hmmm... toż nierównie to wygląda, on daje z iebie bo
                                > co? bo on sie z żoną przyjaźni, a żona z nim mniej albo wcale?
                                > może czuje zobowiązanie wobec żony a nie przyjaźń?

                                Moze. Ludzie sie na przyklad do siebie przywiazuja, sympatie czuja, sentyment.
                                Roznie.

                                Ale uwazam, ze jest mozliwa taka sytuacja - ktos Cie nie kocha, nie lubi etc. a
                                Ty go lubisz i czujesz to wszystko, co czuje sie w stosunku do przyjaciela.
                                Przyjazn tradycyjnie jest rozumiana jako typ relacji, a le mnie sie wydaje, ze
                                to bardziej stan ducha :)



                                > ale nawet w takim przypadku - kiedy jest ta wolna chwila, żeby poczuć
                                > namiętność do kogoś?
                                > i czym ta namiętność ma być? ucieczką?
                                > ulgą? odpoczynkiem?

                                nie wiem...moze tak, a moze po prostu elementem skladowym najwiekszej milosci w
                                zyciu

                                > wszak spełnianie zobowiązań nie jest udręką - o ile tak rzeczywiście się
                                czuje

                                teoretycznie tak, ale przeciez kocha sie, czy czuje sie przyjazn, takze w
                                stosunku do ludzi, ktorzy wywoluja w Tobie negatywne uczucia czasem, w tym zle
                                Cie kiedys na przyklad traktowali, i pamiec o tym nie mija :)


                                > vide: postępuje z własnym sumieniem, zgodnie z ty, co się czuje tudzież
                                > honorowo
                                >
                                > no i, kurdebele, znowu muszę lecieć
                                > :)
                                >
                                > pozdrawiam Was poczwórnie jaknie wiem i życzę dalszej kwitnącej dyskusji
                                >
                                >

                                serdecznosci :)))
                      • Gość: gf Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 22:39
                        Gość portalu: noe napisał(a):

                        > twoja pewność siebie poraża, a moje dobre wychowanie nie pozwala mi na dalszą
                        > dyskusję, na poziomie narzuconym przez Ciebie. Pozdrawiam

                        Twoja (pozwolisz, ze zachowam duza litere, zwlaszcza w dyskusji o grzecznosci)
                        arogancja smuci, a moje przeswiadczenie, ze nie jest elementem dobrego
                        wychowania okazywac pogarde i nie odpowiadac na proste pytania o sens zdania,
                        pozwala mi na zdziwienie...
                          • procesor Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 28.11.04, 23:14
                            Gość portalu: noe napisał(a):
                            > Wpisz sobie w google "relatywizm moralny" a potem przczytaj sobie niektóre
                            > wypowiedzi z tego wątku i wyciągnij wnioski.Dobranoc

                            Z girlfriend (gf) sie nie dyskutuje jeśli ma się inne zdanie tylko się z pokorą
                            słucha..
                            ;P

                            Teraz i ja swoje dostane. :)
                                  • procesor Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 28.11.04, 23:48
                                    Gość portalu: gf napisał(a):
                                    > z siebie? ze swojej nieustannej potrzeby 'pokornego sluchania' hihi?
                                    >
                                    > jakos inni potrafia procesor, czego Tobie nie dane ;D

                                    Wiem gf, wiem.
                                    Mam swiadomośc włąsnych ograniczeń i - ograniczeń innych ludzi. :)
                                    I widzisz - mnie to snu z powiek nie spędza.

                                    A podśmiewuję sie z ciebie. Z przewidywalności twoich reakcji na moje odezwanie
                                    sie, mało tego z przewidywalności twoich słów.. :)
                                    • gap_miejski Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 28.11.04, 23:55
                                      procesor napisała:

                                      > Wiem gf, wiem.
                                      > Mam swiadomośc włąsnych ograniczeń i - ograniczeń innych ludzi. :)
                                      > I widzisz - mnie to snu z powiek nie spędza.
                                      >
                                      > A podśmiewuję sie z ciebie. Z przewidywalności twoich reakcji na moje odezwanie
                                      >
                                      > sie, mało tego z przewidywalności twoich słów.. :)

                                      Tak, to dość pocieszne :)

                                    • Gość: gf Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 00:01
                                      > Mam swiadomośc włąsnych ograniczeń i - ograniczeń innych ludzi. :)
                                      > I widzisz - mnie to snu z powiek nie spędza.

                                      a to szkoda, wszak kiedys deklarowalas koniecznosc pracy nad soba w pocie
                                      czola ;))

                                      mnie to natomiast smuci, ze nigdy nic merytorycznego nie wrzucisz...a jesli, to
                                      wiadomo z gory, ze wczesniejszych postow interlokutora 'na temat' nie
                                      czytalas...smutne, smutne :(


                                      > A podśmiewuję sie z ciebie. Z przewidywalności twoich reakcji na moje
                                      odezwanie
                                      >
                                      > sie, mało tego z przewidywalności twoich słów.. :)

                                      masochizm? ;) kochac nude to fju, fju...;))
                                      • procesor Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 29.11.04, 10:51
                                        Kiedyś zarzucałas mi brak zrozumienia, ech girl, wszak teraz u ciebie on
                                        kwitnie. :)

                                        Swiadomość włanych (i cudzych) ograniczeń - w żaden sposób nie wyklucza pracy
                                        nad sobą. Wprost przeciwnie. Świadomość swoich braków jest dopiero pierwszym
                                        krokiem w strone doskonalenia. Ty jestes przekonana o własnej wyższości nad
                                        innymi ludźmi i w ten sposób nie czynisz wysiłków w kierunku walki z własną
                                        pychą. :)

                                        Ni echce mi sie tu cytatów robić z twoich niemerytoryczncyh wypowiedzi. :) Ale
                                        teraz coraz częsciej wstawiasz tylko nic nie wnoszace chichoty..
                                        Akurat do napisania "ostrzeżenia" do noe nie potrzeba mi było czytania twoich
                                        wypowiedzi, ta jedna do noe wystarczyła.. Powinnam była podpisac sie
                                        jeszcze "życzliwa". :)

                                        Jaki masochizm?? :D Jaka nuda?? Wszak nawet stare dowcipy śmiesza, niektóre od
                                        lat..
                                        Mozna to potraktowac jako eksperyment- jak długo to potrwa?
                                        :)

                                        PS Czy nuda to twoje drugie imię?
                                        Tak czy siak - nie kocham nudy. Nie mamy ze soba do czynienia. :)
                                        • zalozylam_nowe Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 29.11.04, 13:29
                                          procesor napisała:

                                          > Kiedyś zarzucałas mi brak zrozumienia, ech girl, wszak teraz u ciebie on
                                          > kwitnie. :)
                                          >
                                          > Swiadomość włanych (i cudzych) ograniczeń - w żaden sposób nie wyklucza pracy
                                          > nad sobą. Wprost przeciwnie. Świadomość swoich braków jest dopiero pierwszym
                                          > krokiem w strone doskonalenia. Ty jestes przekonana o własnej wyższości nad
                                          > innymi ludźmi i w ten sposób nie czynisz wysiłków w kierunku walki z własną
                                          > pychą. :)

                                          Jesli masz neurotyczna potrzebe piecia sie nie-wiadomo-dokad, Twoja rzecz. Nie
                                          oczekuj natomiast od innych, ze beda w pocie czola szlifowac swoj charakter. Bo
                                          i na jaka modle? Na Twoja? Mam dobra swiadomosc moich wad i...kocham je :) Tak,
                                          jestem przekonana o mojej wyzszosci nad Toba. Bezdyskusyjnie. Intelektualna,
                                          moralna, kazda. Ani mi sie sni tego wstydzic. Jestem jednoczesnie przekonana o
                                          swojej nizszosc w stosunku do innych ludzi, ktorych pozwole sobie z nicka nie
                                          wymienic. Nie zamierzam jednak czynic siebie ich klonem, boze bron.


                                          > Ni echce mi sie tu cytatów robić z twoich niemerytoryczncyh wypowiedzi. :)
                                          Ale
                                          > teraz coraz częsciej wstawiasz tylko nic nie wnoszace chichoty..

                                          Chyba mi sie nie chce polemizowac z czyms takim. Zastanawia mnie Twoj upor w
                                          czytaniu moich watkow...Musze Cie jednak krecic...


                                          > Akurat do napisania "ostrzeżenia" do noe nie potrzeba mi było czytania twoich
                                          > wypowiedzi, ta jedna do noe wystarczyła.. Powinnam była podpisac sie
                                          > jeszcze "życzliwa". :)
                                          >
                                          > Jaki masochizm?? :D Jaka nuda?? Wszak nawet stare dowcipy śmiesza, niektóre
                                          od
                                          > lat..

                                          uuu...mnie nigdy :))


                                          > Mozna to potraktowac jako eksperyment- jak długo to potrwa?
                                          > :)
                                          >
                                          > PS Czy nuda to twoje drugie imię?
                                          > Tak czy siak - nie kocham nudy. Nie mamy ze soba do czynienia. :)


                                          Nuda to Twoje drugie imie. Kochasz czytac to, co przewidywalne wszak. I piszesz
                                          w sposob...ekhm ;)

                                          Juz nawet teraz wiem, za co mnie nie lubisz hihi....
                                          • procesor Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 29.11.04, 14:20
                                            Girl, a gdzie ja napisałam że odczuwam NEUROTYCZNĄ potrzebe? Od tego czytania
                                            miedzy wierszami wzrok ci się pogorszył.. :)

                                            Potrzeba rozwoju jest jedna z podstawowych wg mnie. A wg ciebie nie? Cofasz sie
                                            w rozwoju??

                                            Ciesze się że masz o sobie tak wysokie mniemanie. Tylko skąd w tobie ta
                                            potrzeba udowadniania innym - wg ciebie głupszym - że sa głupsi? Boisz sie że
                                            jak im tego nie powiesz to oni nie dostrzega twojej mądrości? Nie bój się,
                                            dadzą sobie rade. :)

                                            Co do lubienia - wiesz girl, ja cię nawet lubię. :) Ostatecznie jak ktos mi
                                            dostarcza tyle rozrywki trzeba docenić jego trud. :)
                                            Uważasz mnie za głupsza, lubisz mi to przypominac.. :) Skoro tak - to wiadomo,
                                            ja nie ignoruje twoich wpisów (no, tych które o czymś mówią a nie tych
                                            pogaduchowych), ale że tez ty, stojąca wg ciebie na tyle wyższym poziomie
                                            rozwoju - czemu nie potrafisz zignorowac moich wypowiedzi? Lubisz sie znęcać
                                            nad tymi co wg ciebie są gorsi??
                                            :)
                                            • zalozylam_nowe Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 29.11.04, 14:27
                                              procesor napisała:

                                              > Girl, a gdzie ja napisałam że odczuwam NEUROTYCZNĄ potrzebe? Od tego czytania
                                              > miedzy wierszami wzrok ci się pogorszył.. :)

                                              Blad logiczny. Czy Ty musisz cos napisac, zebym mogla stwiedzic istnienie
                                              rzeczonego?


                                              >
                                              > Potrzeba rozwoju jest jedna z podstawowych wg mnie. A wg ciebie nie? Cofasz
                                              sie
                                              >
                                              > w rozwoju??

                                              Wg Ciebie mozna sie tylko rozwijac i cofac?

                                              Rozwijam to ja sie intelektualnie i w zupelnosci mi wystarczy.


                                              >
                                              > Ciesze się że masz o sobie tak wysokie mniemanie. Tylko skąd w tobie ta
                                              > potrzeba udowadniania innym - wg ciebie głupszym - że sa głupsi? Boisz sie że
                                              > jak im tego nie powiesz to oni nie dostrzega twojej mądrości? Nie bój się,
                                              > dadzą sobie rade. :)

                                              Ty chyba w zyciu dowodu nie widzialas ;)
                                              Owszem, oceniem bo lubie - jako i Ty. Zawsze mam zdanie na temat delikwenta i
                                              jesli ulega ono zmianie, to wylacznie na gorsze.

                                              > Co do lubienia - wiesz girl, ja cię nawet lubię. :) Ostatecznie jak ktos mi
                                              > dostarcza tyle rozrywki trzeba docenić jego trud. :)
                                              > Uważasz mnie za głupsza, lubisz mi to przypominac.. :)

                                              Pudlo. Ja tylko odpowiedzialam na Twoje zaczepki :) Skleroza lekka...? ;)



                                              Skoro tak - to wiadomo,
                                              > ja nie ignoruje twoich wpisów (no, tych które o czymś mówią a nie tych
                                              > pogaduchowych), ale że tez ty, stojąca wg ciebie na tyle wyższym poziomie
                                              > rozwoju - czemu nie potrafisz zignorowac moich wypowiedzi? Lubisz sie znęcać
                                              > nad tymi co wg ciebie są gorsi??
                                              > :)
                                              >
                                              >


                                              Kiedys zapytalas mnie, czy chce, zebys nie pisala w moich
                                              watkach...pamietasz? :)

                                              No wiec nie pisz, jesli mozesz. Kiedy ktos cos do mnie mowi, odpowiadam. Inna
                                              postawe uwazam za bardzo niegrzeczna. Odpowiadanie niektorym nie przynosi mi
                                              satysfakcji, poniewaz na wymianie pogladow z nimi trace.

                                              Wot wsjo :)
                                              • gap_miejski Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 29.11.04, 14:30
                                                zalozylam_nowe napisała:

                                                > Kiedys zapytalas mnie, czy chce, zebys nie pisala w moich
                                                > watkach...pamietasz? :)
                                                >
                                                > No wiec nie pisz, jesli mozesz. Kiedy ktos cos do mnie mowi, odpowiadam. Inna
                                                > postawe uwazam za bardzo niegrzeczna. Odpowiadanie niektorym nie przynosi mi
                                                > satysfakcji, poniewaz na wymianie pogladow z nimi trace.
                                                >
                                                > Wot wsjo :)
                                                Patrz Procesor, możesz pisać w tym wątku!
                                                Bo to wątek Kasi.
                                                Co za ulga. Inaczej by został tylko ten cyniczny bełkot...
                                                • procesor Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 29.11.04, 14:42
                                                  Oj nie. To watek gf. :)
                                                  Ale tak sie składa że forum jest publiczne, a ona sama kiedys walczyła z tymi
                                                  co prosili o trzymanie sie tu pewnych reguł.

                                                  Jak mnie jej wypowiedzi za bardzo zmęczą (czyli ręce mi opadną jak przeczytam
                                                  jej wypwiedz..) to nie opisuję. Ale jak mam czas i akurat musze siedziec przy
                                                  kompie - to czemu sobie nie popisać? :)

                                                  No ale czas na mnie. Wieczorem sprawdze co jeszcze wypichci.
                                                  • zalozylam_nowe Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 29.11.04, 15:26
                                                    procesor napisała:

                                                    > Oj nie. To watek gf. :)
                                                    > Ale tak sie składa że forum jest publiczne, a ona sama kiedys walczyła z tymi
                                                    > co prosili o trzymanie sie tu pewnych reguł.

                                                    Wrecz odwrotnie - z tymi, ktorzy innym chcieli swoje, restrykcyjne, do gardla
                                                    wepchnac.

                                                    Skoro mnie zapytalas, czy wole, zebys nie pisala i zadeklarowalas dostosownie
                                                    sie do owej mojej woli, to grzecznie informuje. Nie zakladam z gory, ze masz
                                                    ochote robic mi wbrew :)
                                                  • procesor Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 29.11.04, 22:15
                                                    Zaraz tam własne i restrykcyjne.. Regulaminu - netykiety chcieli żeby
                                                    przestrzegac i pewnych norm na ogół w realu stosowanych..


                                                    Popatrz - napisałaś mi żebym na twoich wątkach nie pisała??
                                                    Taka policjantka byłaś??!!
                                                    :P

                                                    Póki chęci mnie nie opuszcza - pisac będę.. albo i nie. :)
                                                  • zalozylam_nowe Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 30.11.04, 14:03
                                                    procesor napisała:

                                                    > Zaraz tam własne i restrykcyjne.. Regulaminu - netykiety chcieli żeby
                                                    > przestrzegac i pewnych norm na ogół w realu stosowanych..

                                                    Procesor, Ty namiawilas nielegalnie pikietujacych, zeby nie pikietowali, a
                                                    przechodniow, zeby ich bili ;) Tymczasem od rozprawy z taka pikieta jest
                                                    policja. Czy qmasz czy nie qmasz? ;)

                                                    > Popatrz - napisałaś mi żebym na twoich wątkach nie pisała??
                                                    > Taka policjantka byłaś??!!
                                                    > :P

                                                    'Policjant' to ten, co zabrania innym czynic na co maja ochote.
                                                    Ty pozostawilas mi wybor.
                                                    Gdzie tu annalogia?

                                                    Wiem, z logika u Ciebie nieustajaco cienko ;)


                                                    > Póki chęci mnie nie opuszcza - pisac będę.. albo i nie. :)


                                                    Alez czyn, co chcesz. Ja tylko wyrazilam swoje zdanie nt swojej ochoty.
                                                  • zalozylam_nowe sadze ze to szalbierstwo z Twojej strony 30.11.04, 14:20
                                                    procesor napisała:

                                                    > zalozylam_nowe napisała:
                                                    > > 'Policjant' to ten, co zabrania innym czynic na co maja ochote.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Jak dla mnie - BOMBA.
                                                    > Po raz pierwszy chyba zmienię sobie sygnaturkę.
                                                    >
                                                    > Tylko nie wiem kiedy jej użyję, bo na razie uwalniam cie od mojej osoby. :)

                                                    oraz brak honoru
                                                    albowiem pozbawione kontekstu traci sens

                                                    jestes moze siostra tej_?
                                              • procesor Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 29.11.04, 14:37
                                                Jesli mam ochotę - to pisze. :)
                                                Odpwiedziaąłs na zaczepke - ale to co pisałam było skierowane do kogo innego,
                                                nieprawdaz? A jak gap_miejski robi to samo to sie go czepaisz? :)


                                                Ubawiło mnie twoje podejście do grzeczności. :)
                                                Odpowiadasz bo tego grzecznośc wymaga. Ale już nie musisz odpwiadac grzecznie..
                                                Fajnie. :)
                                                Girl, będę śledzic nadal twoej wypowiedzi. Nie zrezygnuje bo naprawde sporo się
                                                i ubawić można i postudiowac ludzką naturę.

                                                PS Oczywiście nie musisz czegos przeczytać by stwierdzic u autora to czy owo.
                                                Ale za to istnieje obawa czy ty aby dobrze interpretujesz jego wypowiedzi. Aj,
                                                zapomniałam że ty WIESZ że stoisz wyżej w rozwoju, szczególnie intelektualnym,
                                                i że się w związku z tym nie możesz mylic. :)
                                                  • procesor Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 29.11.04, 22:24
                                                    Girl, obsesyjnie? :)
                                                    Wydaje ci sie że inni tak jak ty mają?
                                                    Nie, nie.


                                                    Jeśli chodzi o walenie - to raczej twoja działka. ja jeśli juz to raczej
                                                    podszczypuję.

                                                    Jaka treść? W twoich postach czesto jej brak, zastępują ja własnie ataki ad
                                                    personam kamuflowane jako ataki na treści. :)

                                                    Jakbym musiała z tobą pracowac - pewnie bys mi doskwierała ale tu na forum? Po
                                                    fazie irytowania mnie nastąpiła faza dobrotliwego zainteresowania co jeszcze
                                                    ciekawego powiesz.. Ilu osobom wytkniesz ich niższość i nie omieszaksz wskazac
                                                    własnej wielkości. Szkoda że ja nie Kwieto, on jakies statystyki by zrobił,
                                                    hehe.

                                                    Gorsza? Nie. :)
                                                    Mimo twoich prób wmówienia mi czegos takiego. Zaimpregnowana a takie osoby jak
                                                    ty jestem.
                                                    Prawdziwie wielkie osoby nie pomiataja innymi nawet jeśli - a nawet ZWŁASZCZA
                                                    jeśli - sa one od nich niżej czy to w hierarchii społecznej, poziomie
                                                    umysłowym, czy sytuacji materialnej.

                                                    Dlatego tak bardzo mnie bawi twoje przekonanie o własnej wyższości nad
                                                    maluczkimi w tym i nad moją osobą. :)
                                                  • habitus Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 29.11.04, 22:42
                                                    Ależ Procesorko, takie pozy nie świadczą o zarozumialstwie czy małości ducha
                                                    tylko o problemach. Podobno pycha jest drugim końcem kija. Pierwszym końcem jest
                                                    kompleks niższości. Powiedział mi to doświadczony terapeuta, więc pewnie wie co
                                                    mówi. Gf, czy tam Założyłam nowe zagłusza coś tą hałaśliwą i butną pozą. To
                                                    chyba maska, bo trudno mi uwierzyć, że istnieją osoby tak odcięte od swoich
                                                    uczuć. Od złych uczuć, których gf nie akceptuje u siebie i zaprzecza ich
                                                    istnieniu do ostatniego tchu. Nie było krzywdy, było i jest super, wszystko jest
                                                    w porządku tylko ludzie są głupi i nie dorastają do stawianych im wymagań.
                                                    Nienawiści nie czuje - no chyba że zabija w obronie najbliższych :)
                                                    (dopuszczalne złe uczucie - bronić słabszych). Tak to widzę.
                                                    Coś tam jest złego co trzeba ukryć za wszelką cenę...
                                                    Biedna, boi się...
                                                    Taki kurczak bez oparcia...
    • Gość: Reni6 Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 13:36
      Kłócicie sie ale wlasciwie przeciez nie ma o co? Bo wytykac kogos przekonania
      bo sa inne od naszych? Przeciez to glupota jesli nie cierpimy na tym my i nasi
      bliscy.

      Moja zdanie na temat milosci i zdrady? Prosze bardzo...

      Wiekszosc z nas chce byc w zyciu kochany bo to nadaje temu zyciu sens. Chcemy
      byc dla kogos jedynymi i chcemy miec kogos jedynego.

      Wazne w zyciu jest to aby miec chociaz jedna osobe ktorej mozemy ufac
      bezgranicznie i ktora nam moze bezgranicznie ufac. To daje nam poczucie
      bezpieczeństwa, a bezpieczenstwo jest podstawa naszego dobregoo funkcjonowania
      w społeczeństwie i w rodzinie ktora tworzymy lub stworzymy kiedys.

      Wiec zaufanie = bezpieczeństwo.

      I w chwili gdy dowiadujemy sie , ze zostaliśmy zdradzeni czujemy sie oszukani,
      bo chyba prawda jest, ze zdrada to oszustwo. Jesli czujemy sie oszukani to nie
      mozemy ufac, jesli nie mozemy ufac to nie czujemy sie bezpiecznie.

      Nie mozna w zyciu tylko brac z niego, trzeba pamietac, ze przyjemnosc brania w
      wielu przypadkach polega na dawaniu. W tym przypadku na dawaniu bezpieczenstwa.

      To jest Milosc. Jesli decydujemy sie na uczucie Milosci musimy zdacydowac sie
      na wszystko co z nia jest zwiazane. Kochanie nie polega na braniu z zycia
      przyjemnosci, jesli Kochamy prawdziwie czujemy sie odpowiedzialni za osobe
      ktora obdarzamy tym uczuciem. Chcemy zeby byla szczesliwa.

      Zdrada zawsze boli odbierajac poczucie bezpieczenstwa i z tym musi liczyc sie
      zdradzajacy. I nic dziwnego jest w tym, ze czlowiek zdradzony czuje sie
      fatalnie. On po prostu czuje sie oszukany i to tym bardziej , ze cios nadszedl
      ze strony, z ktorej sie kompletnie nie spodziewal go otrzymac.

      Wiec moim zdaniem nie ma sensu zastanawiac sie czy ludzie zdradzeni maja prawo
      czuc sie tak lub inaczej podle, moim zdaniem, nalezaloby zasatanawiac sie po co
      zdradzac.

      Mozna przeciez z nikim sie nie wiazac i nikogo nie oszukiwac. I zyc sobie sam
      dla siebie. Ale nikogo nie ranic.

      Niestety, to co tutaj napisalam nigdy sie nie zdarzy. Ludzie zawsze beda sie
      zdradzac. A szkoda...
      Przeciez tak niewiele trzeba zeby sie nawzajem nie ranic.
      Ale czlowiek to juz taki jest....

      Pozdrawiam,
      Reni.

      • zalozylam_nowe Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 29.11.04, 13:49
        Sie dziekuje, za obszerna wypowiedz :)

        Jednakowoz, co ma szczerosc/zaufanie/bliskosc do posiadania kogos na wlasnosc?
        Czy koniecznie trzeba sypiac z tym, komu ufa sie najbardziej? :)

        O czerpaniu poczucia bezpieczenstwa z zewnatrz i glupocie tego faktu pisal juz
        Hubert ostatnio. Bardzo fajnie. Nie che sie powtarzac.

        > I w chwili gdy dowiadujemy sie , ze zostaliśmy zdradzeni czujemy sie
        oszukani,
        > bo chyba prawda jest, ze zdrada to oszustwo. Jesli czujemy sie oszukani to
        nie
        > mozemy ufac, jesli nie mozemy ufac to nie czujemy sie bezpiecznie.

        Nie jestem wlasnie pewna, czy zdrada to oszustwo. Oszustwo ma w sobie element
        woli. Zdrada moze sie wydarzyc, w okreslonych okolicznosciach, poza ludzka
        wola. Poza wladza umyslu, ze tak powiem ;) Zdrada to krzywda, niech bedzie. Ale
        czy oszustwo...?



        >
        > Nie mozna w zyciu tylko brac z niego, trzeba pamietac, ze przyjemnosc brania
        w
        > wielu przypadkach polega na dawaniu. W tym przypadku na dawaniu
        bezpieczenstwa.

        To juz wyzsza szkola kombinacji ;) Zdradzajacy chyba jednak czerpie wieksza
        radosc z dawania komus drugiemu siebie niz komus pierwszemu - bezpieczenstwa ;)


        > To jest Milosc. Jesli decydujemy sie na uczucie Milosci

        no nie...:))))) to jest kwestia decyzji? :))


        musimy zdacydowac sie
        > na wszystko co z nia jest zwiazane. Kochanie nie polega na braniu z zycia
        > przyjemnosci, jesli Kochamy prawdziwie czujemy sie odpowiedzialni za osobe
        > ktora obdarzamy tym uczuciem. Chcemy zeby byla szczesliwa.

        kiedy zdradzasz, byc moze kochasz juz kogos innego...


        >
        > Zdrada zawsze boli odbierajac poczucie bezpieczenstwa i z tym musi liczyc sie
        > zdradzajacy. I nic dziwnego jest w tym, ze czlowiek zdradzony czuje sie
        > fatalnie. On po prostu czuje sie oszukany i to tym bardziej , ze cios
        nadszedl
        > ze strony, z ktorej sie kompletnie nie spodziewal go otrzymac.

        moze w tym tkwi blad - w zalozeniu
        moze bez sensu uwazac za oczywiste, ze on ze mna jest, a za niezwykle i
        krzywdzace, ze nie jest
        moze nalezy uwazac za dar, ze codziennie mnie wybiera na nowo, podczas gdy
        stanem wyjsciowym (i zadna krzywda) jest niewybranie mnie?





        > Wiec moim zdaniem nie ma sensu zastanawiac sie czy ludzie zdradzeni maja
        prawo
        > czuc sie tak lub inaczej podle, moim zdaniem, nalezaloby zasatanawiac sie po
        co
        >
        > zdradzac.



        nie jestem pewna czy zdradza sie 'po cos'...
        moze sie musi?


        >
        > Mozna przeciez z nikim sie nie wiazac i nikogo nie oszukiwac. I zyc sobie sam
        > dla siebie. Ale nikogo nie ranic.

        a kto tak chce?



        > Niestety, to co tutaj napisalam nigdy sie nie zdarzy. Ludzie zawsze beda sie
        > zdradzac. A szkoda...
        > Przeciez tak niewiele trzeba zeby sie nawzajem nie ranic.
        > Ale czlowiek to juz taki jest....
        >
        > Pozdrawiam,
        > Reni.
        >


        oj, Reni, boje sie, ze raczej wiele niz niewiele...

        pozdrawiam :)))
        • Gość: Reni6 Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 13:56
          Radze poczytac na temat bezpieczenstwa u dzieci, kiedy je nabywamy i co potrafi
          je zburzyc.
          Bezpieczenstwo wewnetrzne to jedno, a poczucie bezpieczenstwa z zewnatrz- to
          drugie.

          Zdrada = oszustwo.
          Zdrada to nie tylko fakt zdrady fizycznej, kazda boli inaczej ale kazda boli
          okropnie.

          Nie wkrecisz mnie, szanuj innych poprzez szacunek do ich opinii i przekonan, a
          bedziesz szanowana.

          Pozdrawiam,
          Reni
          • zalozylam_nowe Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 29.11.04, 14:08
            Gość portalu: Reni6 napisał(a):

            > Radze poczytac na temat bezpieczenstwa u dzieci, kiedy je nabywamy i co
            potrafi
            >
            > je zburzyc.
            > Bezpieczenstwo wewnetrzne to jedno, a poczucie bezpieczenstwa z zewnatrz- to
            > drugie.

            Dzieci sie nie hajtaja.


            >
            > Zdrada = oszustwo.
            > Zdrada to nie tylko fakt zdrady fizycznej, kazda boli inaczej ale kazda boli
            > okropnie.

            Widze, ze nie mas zochoty na dyskusje...trudno :)


            >
            > Nie wkrecisz mnie, szanuj innych poprzez szacunek do ich opinii i przekonan,
            a
            > bedziesz szanowana.
            >
            > Pozdrawiam,
            > Reni


            Nikt Cie nie wkreca, odnosze sie do tego, co napisalas, spokojnie. Interesuje
            Cie monolog, tez dobrze :)

            pozdrawiam :))

            p.s. nie jestem zainteresowana ludzkim szacunkiem i nie szafuje nim sama :)
        • procesor Re: tak sobie poczytalam te okoloromansowe posty 29.11.04, 14:06
          zalozylam_nowe napisała:
          > Nie jestem wlasnie pewna, czy zdrada to oszustwo. Oszustwo ma w sobie element
          > woli. Zdrada moze sie wydarzyc, w okreslonych okolicznosciach, poza ludzka
          > wola. Poza wladza umyslu, ze tak powiem ;) Zdrada to krzywda, niech bedzie.
          > Ale czy oszustwo...?

          Poza władzą umysłu? czyli instynkty? Schodzimy na poziom zwierzatek?

          Oczywiście najłatwej jest usprawiedliwić własne działania (nie tylko
          zdradę) "bo t było silniejsze ode mnie" czyt. poza ludzką wolą..

          > To juz wyzsza szkola kombinacji ;) Zdradzajacy chyba jednak czerpie wieksza
          > radosc z dawania komus drugiemu siebie niz komus pierwszemu -
          > bezpieczenstwa ;)

          Pytanie czy mowa o dawaniu temu drugiemu nie jest tylko parawanem dla brania od
          kolejnej osoby.. Dośc subiektywne to może byc.