Raz jeszcze o plagiatach.

30.11.04, 21:26
Tym razem powieści.
Szołochow - Cichy Don.
Na Zachodzie jego twórczość była oceniana przez wielu krytyków jako
komunistyczna propaganda, za wyjątkiem jednej powieści - "Cichego Donu".
Amerykański literaturoznawca rosyjskiego pochodzenia Mark Słonim postawił ją
w jednym rzędzie z "Wojną i pokojem" Tołstoja, a inny krytyk, Ernest Simmons,
w swojej pracy "Rosyjska fikcja i sowiecka ideologia" nazwał ją "jedyną
prawdziwą powieścią miłosną w literaturze radzieckiej". Zmiana stosunku
krytyków oraz czytelników do Szołochowa nastąpiła w latach 70-tych, kiedy to
Sołżenicyn oskarżył go o plagiat "Cichego Donu", rozpowszechniając na
Zachodzie opinie krążące po Rosji już od lat 20. Irina Miedwiediewa-
Tomaszewska, która poświęciła tej sprawie książkę, stwierdziła, iż "Cichy
Don" napisał inny pisarz kozacki, Fiodor Kriukow, zabity przez bolszewików w
1920 r., natomiast Szołochow zagarnął jego archiwum i opublikował powieść pod
własnym nazwiskiem. Za tą wersją przemawiał fakt, że "Cichy Don" różni się
znacznie od innych utworów, artystycznie przewyższa je kilkakrotnie oraz nie
przystaje do nich ideowo. Poprawki, których dokonał Szołochow w powieści po
II wojnie światowej, brzmiały jak fałszywe nuty w harmonijnej kompozycji
dzieła. Na dodatek laureat Nagody Nobla nie mógł przedstawić na swoją obronę
ani jednego fragmentu rękopisu "Cichego Donu", ponieważ - jak twierdził -
zaginął on podczas ewakuacji stanicy w czerwcu 1941 r. Wokół sprawy autorstwa
powieści rozpętała się burza. Grupa norweskich uczonych w książce "Kto
napisał "Cichy Don"?" dowodziła, że autorem jest Szołochow. Odpowiadało im
rosyjskie małżeństwo, Aksjonowa i Wertel, twierdząc, że to nieprawda.
Ostatecznie uznano spór za nierozstrzygnięty. Niedawno trochę światła na tę
sprawę rzuciły poszukiwania rostowskiego publicysty Miezencewa, który
oskarżył Szołochowa o inny plagiat z Kriukowa, tym razem nie "Cichego Donu",
lecz drugiego najsłynniejszego utworu pisarza - opowiadania "Los człowieka".
Według Miezencewa Szołochow zawładnął archiwum Kriukowa, które powstało po
nim w stanicy Głazunowskiej w okręgu Wojska Dońskiego, i wykorzystywał je
także w innych tekstach, nie przypuszczając by utwory zamordowanego i
zapomnianego twórcy były kiedykowiek publikowane. Tymczasem rostowski
publicysta natknął się w starych egzemplarzach "Russkich wiedomosti" (1916)
oraz "Donskich wiedomosti" (1919) na dwa opowiadania Kriukowa - "Włoch
Zamczałow" i "W gościach u towarzysza Mironowa" - które jako żywo
przypominają "Los człowieka". W obu utworach głównym motywem jest dola
żotnierza, uciekającego z niewoli. Niektóre epizody u Szołochowa są prawie
dosłownie przepisane od Kriukowa, na przykład scena, w której komendant
częstuje jeńca wódką - zmieniają się tylko czas akcji oraz nazwiska
bohaterów: Zielenkow przeistacza się w Sokołowa, a towarzysz Mironow w
hitlerowca Müllera.
    • charmaine Re: Raz jeszcze o plagiatach. 30.11.04, 21:30
      noblisci.bnet.pl/61-70/1965/1965.html
    • Gość: la valetta Re: Raz jeszcze o plagiatach. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.04, 21:34
      Bardzo ciekawe. Przenieś ten temat na forum "książki" tam też jest wątek
      o "Cichym Donie" i Szołochowie. Napewno będzie większe zainteresowanie tym
      tematem niż tu. Pozdr.
      • charmaine Re: Raz jeszcze o plagiatach. 30.11.04, 21:35
        juz to zrobiłam.
        Wcześniej.
        Kiedyś tutaj była dyskusja na temat plagiatów.
        • Gość: la valetta Re: Raz jeszcze o plagiatach. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.04, 21:37
          Wiem - właśnie byłam w "książkach".
Pełna wersja