kochanko...

03.12.04, 12:28
czy rozmawialas z zoną swojego kochanka,poznałaś ją,
że wiesz na pewno iż to ona jest zła, głupia, brzydka, bez zainteresowań i
podle go traktuje?
    • heihe Re: kochanko... 03.12.04, 12:47
      no gdzie wszyscy są?? :(
    • Gość: Ona Re: kochanko... IP: *.proxy.aol.com 03.12.04, 15:08
      Rozmawialam. Dowiedzialam sie o wszystkich jego chorobach, pierdzeniu pod
      koldra, smierdzacych skarpetkach i nie myciu zebow. No i z podziwu wyjsc nie
      moge. Bo: ten sam pan u mnie nie pierdzi, nie ma zgagi, myje zeby i nie
      zostawia nigdzie skarpetek, ktore zreszta sam sobie pierze. Kazdemu wedlug
      zaslug? Nie!!! Kazdy dostaje to, na co sam sobie pozwala. I taka wlasnie ejst
      roznica pomiedzy zona a kochanka. Zona zrobi wszystko, zniesie pierdzenie i
      smrodlawe skarpetki, byle tylko miec meza. Z kochanka jest odwrotnie. U
      kochanki maz zrobi wszystko, zeby go kochanka nie wywalila. I to mi wlasnie
      uzmyslowila rozmowa z zona mojego kochanka.
      • Gość: . Re: kochanko... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.04, 15:44
        podpisuję się pod tym w 100 % ;o)
      • Gość: dwa w jednym Re: kochanko... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 16:16
        Ja też rozmawialam.

        Z żoną -piękna ,inteligentna,mądra kobieta.Zadziwiające,że
        z nią łatwiej ,przyjemniej się rozmawiało niż z jej mężem.
        Zawsze byłam i jestem pod wrażeniem jej samodzielności,ciepła,
        klasy.To,że ją zdradza wynika jedynie z jego temperamentu i nie
        chodzi o seksualny temperament.

        Z kochanką-szara mysz we flanelach,ładna twarz,figura przysadzista,
        inteligentna i mądra,używając modnego określenia;wysoka inteligencja
        emocjonalna,łagodna,życiowo zaradna.
        Cielę z usposobienia ale bardzo odporne i bez rozterek dzięki temu.
        Cicho i spokojnie idzie do celu,nie patrząc pod nogi.
        Ileś lat temu,gdy była tylko naszą znajomą lubiłam ją,w tej chwili,mimo
        że dawno zniknęła z horyzontu ,nie lubię i za nic nie chciałabym spotkać.
        Po latach i wyciszeniu emocji,(nie do końca),uważam,że to mąż mnie zawiódł,
        ona tylko zdziwiła.Zawód,który przeżyłam nie dotyczył tylko zdrady,a jej stylu
        i zachowania męża w stosunku do mnie i dzieci, w trakcie i po odkryciu zdrady.
        • Gość: ja111 Re: kochanko... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 17:48
          rozmawiałam z kochanką...
          mogłabym powiedzieć, że ta rozmowa a także jej zachowanie mnie podbudowały,
          gdyby nie cała sytuacja. Mogłabym nawet powiedzieć, że mi jej żal, ale nie
          powiem, bo wiedziała i była całkowicie świadoma. Mogłabym też dodać, że jej
          poźniejsze zachowanie dało tylko wyraz temu, jaką postawę życiową
          prezentuje..ale to jej sprawa, nie moja.
        • Gość: brunkala7 Re: kochanko... IP: *.lubin.dialog.net.pl 03.12.04, 22:42
          "...Po latach i wyciszeniu emocji..."; czekam na ten spokój, jestem zmęczona
          wspomnieniami i bólem, który wywołują. Dlaczego nikt nie napisał, jak cholernie
          boli, kaleczy zdrada? On zdradził. Jesteśmy razem, często słyszę "kocham cię",
          nie potrafię i nie chcę (narazie) odpowiedzieć tym samym. Przeszłość ciągle
          uruchamia żal i złość, często mam dość samej siebie napchanej tymi pretensjami.
          Najgorsze, co przeżyłam (do tej pory) pochodziło od najbliższego mi człowieka.
          A teraz nie czuję, że się poświęcam dzieciom. Ale pewnie byłoby inaczej, gdyby
          znalazło się gdzieś mieszkanie dla mnie i chłopców (2), lepiej płatna praca,
          wsparcie rodziny i przyjaciół. Nie ukrywam, że w.w. wpływały na moje decyzje.
          Pewnie jednak jestem trochę silniejsza - nabrałam dystansu do wielu problemów;
          wolałabym, rzecz jasna, w inny sposób dojrzewać, ale "coś za coś". Czy uda się
          zapomnieć? Kiedy wreszcie wszystko (prawie) przestanie kojarzyć się z tamtą
          historią?
          • Gość: dwa w jednym Re: kochanko...do brunkaly IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 23:38
            Nie zapomnisz długo ale z czasem przestanie uderzać krew do głowy na samo
            wspomnienie.Przestanie też wszystko kojarzyć się z tamtą sprawą.Jeśli mogę
            coś poradzić zechciej jednak odpowiedzieć mężowi.Zdrada i wstrząs,ktory się
            z nią łączy ,uświadamia czasem jak bardzo ta druga osoba jest ważna.Masz
            szansę i nie zaprzepaść jej wymówkami,rozpamiętywaniem,psuciem przyjemnych
            chwil.Chyba,że nie zależy Ci i jedynym Twoim zmartwieniem jest to,że z różnych
            przyczyn nie możesz odejść.Jeśli nie chcesz naprawić małżeństwa i jednocześnie
            nie chcesz odejść,to bardzo prawdopodobne ,że za parę lat znajdziesz się w
            sytuacji jeszcze trudniejszej i bez wyboru.Chwila minie...
            życzę powodzenia

            • Gość: brunkala7 Re: kochanko...do brunkaly IP: *.lubin.dialog.net.pl 04.12.04, 23:34
              Dziękuję. Nie chcę niszczyć tego,co udało się uratować i co buduje się między
              nami; od dawna już o nic nie pytam i nie wywlekam starych spraw. Ale te żale
              ciągle tkwią we mnie i czasem dzikim skowytem szarpią mózg i serce (popadam w
              grafomaństwo?). Wigilię spędzimy przy stole, na którym oni kochali się.
              Przepraszam, chyba nie powinnam wchodzić w szczegóły. Nikomu nie zwierzałam się
              (raz spróbowałam, ale to był bardzo niewłaściwy wybór). Jeszcze raz dziękuję i
              pozdrawiam!
      • Gość: bromba Re: kochanko... IP: *.lubin.dialog.net.pl 03.12.04, 23:02
        nie, moja droga, to nie takie proste; jeszcze można to wyjaśnić na kilka innych
        sposobów, np. u kochanki raczej się bywa (jeśli mieszka, to po pewnym czasie te
        przysłowiowe brudne skarpetki gdzieś się pojawią a kochance zacznie zależeć, by
        się nie wyprowadzał)dopóki schadzki mają wyłącznie okazjonalny charakter, to
        facet jest w stanie wysilić się na pełen zakres higieny i kultury osobistej;
        potem proza życia nawet kochankom zagląda w oczy! Nie pochwalam pierdzenia pod
        kołdrą i tępię: obgryzanie paznokci (przy mnie), rzucanie ubrań "gdzie
        popadnie" itp. Ale przecież nie mogę ciągle zrzędzić, to się nie podoba ani
        mężowi, ani kochance (choć jej akurat sprzyja a i jemu pomaga uciszyć ew.
        wyrzuty sumienia).
    • Gość: gatka Re: tia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 20:03
      rozmawiałam, szczerze mówiąc był to monolog (jej) w którym, ominąwszy
      wulgaryzmy, nie powiedziała nic. Pardąsik, histerycznie krzyczała, między
      k* "on mnie kocha,mnieee!!!" a potem podała mój numer mamusi,...jego:)))
      • Gość: Renka Re: wiem IP: *.home.cgocable.net 03.12.04, 20:34
        Kobiety zostaja kochankami, bo nie widza aktualnie nic wolnego na horyzoncie.
        Sa agresywne, kiedy chodzi o zdobycie samca, a facet jest jak stara pie..
        typu: jak mnie chcesz.. to mnie bierz ; wiec go bierze, a on lezie za nia.
        Baba zrobi wszystko, jak chce miec faceta. Po to jej dano wszystkie przymioty,
        majace na celu wabienie, no i te pierdoly leza za nia jak w dym, a ona wybiera
        z tego, co aktualnie jest akceptowalne.
        Pozostaje uderzyc w sumienie tych chlopow, ale ci, co zdradzaja rzadko maja
        sumienie, zatem w stosunku do nich nalezaloby zastosowac specjalna terapie.
        Za zdrade w 100 % odpowiada facet. Jak go zona zdradza, znaczy, ze sie nie
        staral, nie byl dla niej atrakcyjny i nie byl dla niej oparciem. Jak on
        zdradza, znaczy, traktuje kobiety instrumentalnie i nie jest wart swojej zony.
        W obu przypadkach on jest odpowiedzialny.
        • marta9991 Re: wiem 03.12.04, 20:38
          mylisz się.
          To oni za nami biegają. My ich tolerujemy.
          • Gość: Renka Re: to ty sie mylisz IP: *.home.cgocable.net 03.12.04, 21:13
            To, ze biegaja, potwierdza, ze sa pie..mi, ktore sie daja zlapac na stary
            numer. Zatem w 100% odpowiadaja za nieudane zwiazki. A gdyby oni wiedzieli, co
            te baby o nich opowiadaja za plecami do swoich kolezanek.. Te, pozal sie Boze
            kochanki, czy nawet zdradzane zoneczki..
            Ehh, swiat jest pelen starych pie..i tyle.
            Cale szczescie, ze pozostaly nam jeszcze marzenia :))
            • Gość: Vlad Trollovnik Chrzanienie . IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 22:12
              Renka:
              Za zdrade w 100 % odpowiada facet. Jak go zona zdradza, znaczy, ze sie nie
              staral, nie byl dla niej atrakcyjny i nie byl dla niej oparciem. Jak on
              zdradza, znaczy, traktuje kobiety instrumentalnie i nie jest wart swojej zony.

              =

              Extrement prawda.
              Za zdradę w 100 % odpowiada kobita. Jeśli mąż ją zdradza, znaczy, że się nie
              starała, nie była dla niego atrakcyjna i nie była dla niego oparciem.
              Jak ona zdradza, znaczy traktuje facetów instrumentalnie i nie jest warta
              swojego męża.

              Ot co.

              :D
              • Gość: Renka Re: Chrzanienie . IP: *.home.cgocable.net 03.12.04, 23:21
                Kobieta ma inne przeznaczenie niz mezczyzna.Mezczyzna nie moze pelnic roli
                kobiety i odwrotnie.Mezczyzna ma chronic, wspierac i utrzymywac, kobieta ma go
                relaksowac, wychowywac dzieci i roztaczac piekno. Jezeli dodac do tego prace
                zawodowa kobiety,czyli oparcie dla chlopa, to cos musi byc wyeliminowane w
                zamian, po prostu z braku czasu.
                Dlatego za zdrade w 100 % odpowiada chlop.
                • Gość: Vlad Trollovnik Re: Chrzanienie . IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.04, 07:13

                  Kał prawda.

                  Za zdradę w 100 % odpowiada kobita. Jeśli mąż ją zdradza, znaczy, że się nie
                  starała, nie była dla niego atrakcyjna i nie była dla niego oparciem.
                  Jak ona zdradza, znaczy traktuje facetów instrumentalnie i nie jest warta
                  swojego męża.

                  Małpeczko.

                  :D
                  • Gość: Renka Re: Chrzanienie .do Vlada IP: *.home.cgocable.net 05.12.04, 02:50
                    Dla mnie chlop to musi byc prawdziwy mezczyzna, a nie namiastka albo facet o
                    pogladach kobiety. Jakie oparcie moze miec facet w babie? No jakie? Ze go
                    wyslucha(jakie to on ma prooblemy, zmartwienia itp) a potem wysmieje go ze
                    lzami w oczach (ze smiechu) do pierwszej lepszej "przyjacioleczki" ? Ze pojdzie
                    tyrac jak chlop swoim "yntelektem" po 12 godzin na dobe i zostawi biedaka z
                    zimnym zarciem w lodowce i wlaczonym TV?
                    Kobiety nie nadaja sie na oparcie. One tylko moga sie ewntualnie opierac, wiec
                    nie spodziewaj sie, ze znajdziesz jakas, ktora da ci oparcie, bo jesli nawet,
                    to badz pewny, odbierze to sobie z nawiazka nieco pozniej :))
    • Gość: takisobie Re: kochanko... IP: *.lubin.dialog.net.pl 03.12.04, 23:05
      coś ty taki(a) aktywny? trzeba sprowokować ludzi do dyskusji?
      • Gość: takisobie2 Re: kochanko... IP: *.lubin.dialog.net.pl 03.12.04, 23:07
        to było do heihe
    • zona.i.kochanka Re: kochanko... 04.12.04, 03:18
      Nie rozmwiałam z ną ale ją znam,bardzo wykształcoa , z niezrealizowanymi ambicjami artystycznymi i sfruztrowana dlatego, elegancka i zadbana ale przeciętnej urody. Niestety chciwa i pazerna na forsę, na piewrywszm miejscu liczą się dla niej pieniądze, sukces, wystawne życie. Zimna kobieta.
      • Gość: Renka Re: kochanko... IP: *.home.cgocable.net 04.12.04, 05:33
        Tak mi sie ten temat podoba, ze sie musze wtracic nieproszona jeszcze raz.Zeby
        nie wiem jaka ta zona byla, czy kochanka, to naprawde, drogie panie nie ma
        znaczenia, zapytajcie sie panow to wam prawde powiedza, jak jest. Wystarczy na
        nich spojrzec, na pierwszego z brzegu, poslac mu usmiech, zamrugac rzesami, a
        ten juz sie wierci nerwowo, rozglada sie, oczka sie robia rozbiegane ..:))) Do
        tego przejsc sie kolo delikwenta, kolyszac biodrem, otrzec sie niby niechcacy.
        I on juz zlapany, reszta jest milczeniem.A juz studia, wyksztalcenie dla
        faceta ? To dla siebie i dla waszej ambicji. On w ogole sie tym nie interesuje.
        Nawet ten wyksztalcony chcialby zeby zona(czy kochanka) jedynie piekna byla i
        rozkosznie mu powolna. Naprawde, uwierzcie mi drogie zony i kochanki :))
        Nawet te wasze pierogi, miesa nadziewane i serniki z morelami ida na dalszy
        plan.
        • Gość: kobietka Re: kochanko... IP: 80.48.253.* 04.12.04, 14:35
          > Nawet ten wyksztalcony chcialby zeby zona(czy kochanka) jedynie piekna byla i
          > rozkosznie mu powolna.

          teoretycznie tak, ale niektorzy doceniaja ze moga podziwiac inteligencje
          kobiety. bo ona w domu ma byc mu powolna, a na zewnatrz ma blyszczec nie tylko
          uroda ale i tym co mowi i o czym. a "intyeligentny" biust ma lepszy smaczek niz
          tylko biust hahaha

          >Naprawde, uwierzcie mi drogie zony i kochanki :))
          > Nawet te wasze pierogi, miesa nadziewane i serniki z morelami ida na dalszy
          > plan.

          a ktorej sie tak chce harowac w kuchni??? chyba ze 2 razy do roku na swieta max.
          :)))




    • Gość: żona Re: kochanko... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.04, 15:57
      rozmawiałam z kochanką. W pierwszej chwili patrzyła na mnie jak na dziwne
      zjawisko. Była zaskoczona... powiedziała "widzę, że jest Pani normalną
      atrakcyjną kobietą, czego on więc szukał" Dowiedziałam się też, że życie ze mną
      to wielka pomyłka, że rozwód za pasem. Jednym słowem jestem dla niego totalne
      zero, bee...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja