Czemu nie moge zmadrzec? ( mezczyzna)

IP: *.proxy.aol.com 09.05.02, 18:53


Witam.

Moze wy dacie mi recepte na to jak zmadrzec chociaz moZe lepiej byloby napisac
nie sluchac serca.
Bylam dlugi czas w zwiazku- niezwiazku z pewnym mezczyzna. Ja bylam kochalam
do nieprzytomnosci on caly czas utrzymywal mnie w niepewnosci, zdarzalo sie, ze
nie widzielismy sie tygodniami. Jednakk jaknasz zwiazek byl w fazie spotykania
laczylo nas cos specjalnego czego nawet nie probuje opisac bo chyba jest to
niemozliwe i trudne do zrozumienia.Taka hustawka trwala 3 lata, po ktorych
wyslalm mu emaila opisujac jak bardzo kochalam ( czego nigdy wczesniej mu nie
powiedzialam), opisalam jak widze jego , relacje miedzy namii chce zeby na
zwsze zniknal z mojego zycia. On momentalnie zadzwonil po otrzymaniu emaila(
mimo, ze nie widzielismy sie chyba 3 miesiace przed tym jak wyslalm ten list)
powiedzial, ze musi ze mna porozmawiac nie chcial niczego powiedziec przez
telefon ale spotkanie z jego winy nie doszlo do skutku.

W 4 roku naszej znajomoscidzwonil co 2-3 miesiaceproponowal wspolne wyjazdy,
wyjscia , spotkania ale ja sie nie zgadzam wlasciwie kazda nasza rozmowa
przypominala bardziej gre slowna niz prawdziwa komunikacje .

W 5 roku naszej znajomosci ja przeprowadzilam sie do innego miasta nie
zostawiajac mu zadnego kontaktu . On juz od roku wydzwania, nachodzi moja
przyjaciolke blaga o adres , telefon ,kontakt a nie jest to typ czlowieka,
ktory prosi kogokolwiek o cokolwiek . Udaje zainteresowanie i troske o moja
osobe . wydawaje mi sie, ze zblizylo nas to na pocztku, ze obydwoje mamy
sprzecznosaci we wlasnych charakterach , z ktorymi czasami nie zyje sie latwo np
Obydwoje jestesmy ekstremalnie wrazliwi co noe przeszkadza byc mu zlym
czlowiekiem a mi silna kobieta.

Sama nie wiem dlaczego ten krol lodowy wciaz na mnie dziala moze jestem
neurotyczka ale bardziej mnie interesuje dlaczego on nie chce zostawic mnie w
spokoju. Nie moge z nim rozmawac bo1. BOJE SIE , ZE SIE Z nim umowie zaczne
znowu wspominac a uczucia odzyja 2. Rozmowa bedzie przypominala odbijanie
pileczki bez zadnej odpowiedzi.
Jesli jestem dla niego zabawka -czemu nie wybierze sobie innej znajac jego nie
bedzie mial z tym problemu.
Myslal juz moze , ze jest gejem ale bylo nam chyba zbyt dobrze razem (a moz sie
myle).
Nie mam pomyslu a Wy macie jakiejs sugestie?

    • hamel Re: Czemu nie moge zmadrzec? ( mezczyzna) 10.05.02, 09:13
      Wydaje mi sie, ze facet mobilizuje sie do dzialania kiedy czuje, ze traci nad
      Toba "kontrole" - pojawia się natychmiast, gdy chcesz definitywnie zamknac
      znajomosc. Kiedy sytuacja staje sie opanowana - znowu kontakty ogranicza do
      minimum - tak, zebys czula, ze jest i pamieta, ale bez zobowiazan.Cos jak pan i
      piesek na dlugiej smyczy(sprobuj zwiac!):)) Nie przypuszczam, zeby mial wobec
      Ciebie jakies plany - kontakty 4-5 razy w roku to nie oznaka zywego
      zainteresowania, a z tego, co napisalas wynika, ze wlasciwie nigdy nie
      ustosunkowal sie do was, do Twoich uczuc. Teraz szuka kontaktu z Toba - a jaka
      masz gwarancje, ze gdy Cie znajdzie, cos sie zmieni? Mysle ze gdyby traktowal
      Cie powaznie - dowiedzialabys sie o tym jakis czas temu. A moze chce, zebyscie
      byli tylko dobrymi znajomymi? Ale to tez powiniscie wyjaśnic - powaznie
      pogadac , nie uprawiac "gierek slownych". Tak mi sie wydaje...
      • kwieto Re: Czemu nie moge zmadrzec? ( mezczyzna) 10.05.02, 09:24
        Polecam ksiazeczke "sposob na dziewczyny" - taki niby podrecznik podrywania, z
        przymruzeniem oka wyszydzajacy wszelkiego rodzaju "taktyki" czy "metody". Jest
        tam opisana metoda "usmiechnietego gestapowca", ktora polega dokladnie na czyms
        takim. Naprzemienne dawanie "kijka" i "marchewki", ktore sluzy utrzymaniu
        kontaktu, sytuacji kiedy kobieta dla mezczyzny jest w stanie zrobic bardzo
        wiele, a zarazem mezczyzna nie musi sie praktycznie wysilac. Ot, wystarczy ze
        raz na dwa miesiace wpadnie z bukietem roz i zaprosi na kolacje do eleganckiej
        knajpy...
        • trzcina Re: Czemu nie moge zmadrzec? ( mezczyzna) 10.05.02, 10:07

          Nie "możesz zmądrzeć", do takie działanie metodą "przytul kotka, kopnij kotka"
          skuteczne jest i uzalezniajace. Jeśli Cie takie gry i zabawy nie interesują, z
          konsekwencją skały trzymaj się od niego z daleka.

          pozdrawiam
          t.
          • Gość: Martyna Re: Czemu nie moge zmadrzec? ( mezczyzna) IP: *.proxy.aol.com 10.05.02, 16:16
            trzcina napisał(a):

            >
            > Nie "możesz zmądrzeć", do takie działanie metodą "przytul kotka, kopnij kotka"
            > skuteczne jest i uzalezniajace. Jeśli Cie takie gry i zabawy nie interesują, z
            > konsekwencją skały trzymaj się od niego z daleka.
            >
            > pozdrawiam
            > t.

            Wlasnie staram sie byc taka skala i nie miec z nim zadnego kontaktu ale dzieki
            za odpowiedz bo jak sie to uslyszy od kilku osob to latwiej jest to zrealizowac.

            Pozdrawiam

        • Gość: Martyna Re: Czemu nie moge zmadrzec? ( mezczyzna) IP: *.proxy.aol.com 10.05.02, 16:14
          kwieto napisał(a):

          > Polecam ksiazeczke "sposob na dziewczyny" - taki niby podrecznik podrywania, z
          > przymruzeniem oka wyszydzajacy wszelkiego rodzaju "taktyki" czy "metody". Jest
          > tam opisana metoda "usmiechnietego gestapowca", ktora polega dokladnie na czyms
          >
          > takim. Naprzemienne dawanie "kijka" i "marchewki", ktore sluzy utrzymaniu
          > kontaktu, sytuacji kiedy kobieta dla mezczyzny jest w stanie zrobic bardzo
          > wiele, a zarazem mezczyzna nie musi sie praktycznie wysilac. Ot, wystarczy ze
          > raz na dwa miesiace wpadnie z bukietem roz i zaprosi na kolacje do eleganckiej
          > knajpy...

          Masz racje Kwieta ta metoda jest chyba niezawodna ale mysle, ze dziala ona tez
          na facetow. Czasami zdarzylo mi sie ja calkiem nieswiadomie stosowac i rezultaty
          byly zaskakujace az sama nie moglam uwierzyc np jeden facet ( bardzo zarozumialy
          zreszta ) obdzwanial wszystkich moich znajomych z prosba o telefon bo mu umyslnie
          dalam mu zly numer itp a drugi nawet sie oswiadczyl mimo tego, ze my nawet nie
          tworzylismy zwiazku.
          Niestety ja jestem fanka prawdziwej komunikacji , flirtu a nie takich pokretnych
          metod .

          Pozdrowionka



          • kwieto Re: Czemu nie moge zmadrzec? ( mezczyzna) 10.05.02, 18:16
            Ja nie przecze, ze to dziala w obie strony. Choc akurat w wersji damskiej
            "sposoby" przezentowane przes auorke (wydala rowniez ksiazeczke "polowanie na
            mezczyzn") byly wedlug mnie o wiele bardziej zaawansowane. na przyklad technika
            "malej dziewczynki" (o ile pamietam) polegala miedzy innymi na ubieraniu sie w
            ciuchy w wesole misiaczki, uzywaniu zastawy w wesole misiaczki, poscieli w
            wesole misiaczki, zaslonek w wesole misiaczki, noszenie plecaczka w pszczolki
            (z braku wesolych misiaczkow) :")))

            A powaznie - taki ktos, kto sie stara tylko kiedy mu sie ziemia wali pod
            nogami, raczej nie jest wart zachodu. Bo inaczej bedziesz musiala odchodzic od
            niego co miesiac, zeby zapewnic sobie w miare partnerskie uklady w zwiazku...
    • Gość: ida Re: Czemu nie moge zmadrzec? ( mezczyzna) IP: *.csk.pl 10.05.02, 19:47

      Wbrew pozorom związki pełne niedomówień, niepewności, gier słownych i w ogóle
      takie bardzo "nieregularne", mogą dawać bardzo dużo satysfakcji. I nie nazwalabym
      tego "huśtawką". Raczej takim bardzo rozciagniętym w czasie flirtem. U mnie taki
      związek-niezwiązek trwa to już tak długo, że podejrzewam, że stałam sie
      niezdolna do związku, w którym te druga osobe ma się codziennie i to praktycznie
      na wyciągnięcie ręki. Cóż, ale nigdzie nie jest powiedziane, że wszyscy muszą żyć
      według jednego jedynie słusznego modelu... :-)


      Jest tylko jedno ALE - obu stronom musi to odpowiadać. Jeśli jedna z nich(tak jak
      Ty) preferuje "jasne" sytuacje, bez niedopowiedzeń, potrzebuje pewności co do
      uczuć drugiej strony, i pewnej takiej stabilizacji to w takim "lużnym" związku
      prędzej czy później zaczyna się czuć źle.

      I nie widzę innego wyjscia jak definitywne rozstanie.

      Aha, jest jeszcze taka ewentualność, że on kogoś ma, a Ty jesteś jedynie
      taka "odskocznią" od codzienności z kimś innym...




      • Gość: mamma2 Re: Czemu nie moge zmadrzec? ( mezczyzna) IP: *.chello.pl 10.05.02, 20:14
        Myślę, że Cię goni, bo uciekasz. Jak przestaniesz, to on też. Ten typ tak ma.
        Więc jeśli wolisz coś bardziej stabilnego, to raczej zniknij i wspominaj, jak
        to miło było bawić się w kotka i myszkę.
        Aha, nie sądzę, żeby komunikacja wprost coś dała. Ten facet wyraźnie cię kręci,
        sam kręci, więc trudno to wszystko wyprostować.
        • Gość: Martyna Re: Czemu nie moge zmadrzec? ( mezczyzna) IP: *.proxy.aol.com 10.05.02, 20:18
          Gość portalu: mamma2 napisał(a):

          > Myślę, że Cię goni, bo uciekasz. Jak przestaniesz, to on też. Ten typ tak ma.
          > Więc jeśli wolisz coś bardziej stabilnego, to raczej zniknij i wspominaj, jak
          > to miło było bawić się w kotka i myszkę.
          > Aha, nie sądzę, żeby komunikacja wprost coś dała. Ten facet wyraźnie cię kręci,
          >
          > sam kręci, więc trudno to wszystko wyprostować.

          No wlasnie z nim nie da sie porozmawiac tak wprost wszystko to gry slowne, ktore
          maja wiele uroku ale jako urozmaicenie toku normalnej komunikacji a nie jako
          staly sposob rozmowy.
          • Gość: am Re: Czemu nie moge zmadrzec? ( mezczyzna) IP: *.chello.pl 10.05.02, 20:36
            Babo, z tej mąki chleba nie będzie, więc zmądrzej i już. Mi było łatwiej, bo
            facet się zabił na motorze, chociaż też głupia jestem, bo mężata i dzieciata, a
            ciągle myślę, co by było gdyby...
    • Gość: jasna Re: Czemu nie moge zmadrzec? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.05.02, 13:36
      Gość portalu: Martyna napisał(a):
      > Bylam dlugi czas w zwiazku-niezwiazku z pewnym mezczyzna.
      > kochalam do nieprzytomnosci on caly czas utrzymywal mnie w niepewnosci,
      >
      > Taka hustawka trwala 3 lata,
      > nie widzielismy sie chyba 3 miesiace
      > spotkanie z jego winy nie doszlo do skutku.
      >
      > W 4 roku naszej znajomosci dzwonil co 2-3 miesiace
      > wlasciwie kazda nasza rozmowa przypominala bardziej gre slowna niz prawdziwa
      > komunikacje
      >
      > W 5 roku naszej znajomosci ja przeprowadzilam sie do innego miasta
      > On juz od roku wydzwania, nachodzi moja przyjaciolke blaga o adres ,
      >
      > Udaje zainteresowanie i troske o moja osobe


      to urywki z twego pierwszego posta, przeczytaj je uwaznie
      potem zadaj sobie wszystkie pytania jeszcze raz
      dorzuc jeszcze takie: "nie szkoda ci zycia na taka hustawke?"

      pozdrawiam ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja