kobie_ta1
04.12.04, 10:27
Byłam bardzo ciekawa jak skończy się dyskusja żon i kochanek.
Weszłam rano na forum i co czytam? Oczywiście kochanki dawno poszły spać,a
żony dalej zajadle walczyły do 3-4 nad ranem. Wyciągnijcie wnioski z tej
dyskusji, bardzo Was proszę. Tu jest prawda.
Teraz już wiecie czemu mężowie szukają spokoju u kochanek? Tam jest cisza,
spokój. A u żon są wieczne krzyki i ględzenie. Czy mężczyźni to lubią? Może
mogliby się wypowiedzieć na ten temat?
Ja nie lubię kiedy ktoś na mnie krzyczy i wcale się tym facetom nie dziwię,
że nawet poświęcają swoje sumienie i przysięgę małżeńską na rzecz ciszy i
dobroci. Ja nie lubię kiedy ktoś ode mnie ciągle czegoś wymaga, a żony tak
robią: wywal śmieci, odkurz, zrób porządek z trawnikiem, pomaluj mieszkanie,
wbij gwóźdź, wyjdź na spacer z psem, pobaw się z dzieckiem, napraw pralkę,
zdejmij firanki, ubierz choinkę, zabij karpia, załóż ten garnitur, załóż ten
krawat, użyj tej wody kolońskiej i wiele innych prozaicznych poleceń. Ile
można wytrzymać? Facet ma słabą psychikę. W pewnym momencie pewnie ma dość.
Zobaczy ładną, zgrabną dziewczynę, do tego spokojną, wyluzowaną i cichą i
mysli: raj, idę do tego raju. Dodatkowo ma prezent: świetny sex, świeży sex,
miłe słowa, komplementy, brak ujadania. Czego chcieć więcej. Ale gdzieś z
tyłu głowy jest jeszcze szara rzeczywistość: wspólna kolacja z wrzeszczącymi
dziećmi i ględzącą żoną, która straszy, że jak on odejdzie to wtedy zabierze
mu wszystko, ciągłe biadolenie że go już nie kocha, teściowie, sąsiadki,
tłukące się garniki, waląca pralka. A oni chcą tylko trochę spokoju i ciszy,
i tylko troche więcej miłości. Kiedy żona straszy, że zabierze wszystko, to
ten biedny chłopina mysli sobie: jak ma mi zabrac wszystko na co tak ciężko
pracuję i nawet mi nie podziękuje za to, to może dam mojej kochance choc
trochę z tego, bo ona jest za to taka wdzięczna i tak pieknie na moich
kolanach potrafi mi za to podziękować.
Moim zdaniem kochanki mają więcej racji w tym co mówią, bo mówią prawdę,
tłumaczą żonom tak proste rzeczy.
Dodam jeszcze, że nie jestem ani kochanką, ani żoną. Mam 20 lat i nie mam
jeszcze żadnego partnera na stałe, ale jestem przerażona wizją bycia
zdradzaną i mocno się zastanowię zanim powiem słowo "tak".
Pozdrawiam wszystkich.