Prosze o wasza rade..

IP: *.szczecin.mm.pl 06.12.04, 20:19
Jestem z chlopakiem od 2 lat i mieszkamy od poltora.Wczoraj zrobil cos co
dalo mi wiele do myslenia.Poszedl z kolega na piwo i mial wrocic o 23.Napisal
pozniej smsa ze jednak bedzie pozniej...oki.Myslalam ze przyjdzie w miare o
przyzwoitej godzinie.Niestety kiedy wychodzilam z pracy jeszcze go nie bylo (
7:00).Cala noc nie przespalam.Na poczatku bardzo sie zdenerwowalam,ale
pozniej kiedy jego komorka nieodbierala zaczelam sie powaznie martwic-tym
bardziej ze zawsze jak cos to mnie uprzedzal,ze sie spozni.Do 12:00
wychodzialam z siebie ,juz mialam same czarne scenariusze.Zostala
zaalarmowana cala jego rodzina.Oni tez sie marwili bo to do niego nie
podobne.Kiedy juz bylam u kresu wytrzymalosci on przyszedl do domu jakby
nigdy nic....jeszcze w nietrzezwym stanie!Wkurzylam sie ,spakowalam manatki i
pojechalam do mamy.Nie wiem co mam robic czy wybaczyc ale zabronic mu
kontaktow z jego znajomymi czy dac sobie spokuj z nim.Jest mi ciezko bo do
tej pory wszystko bylo cudowne.Nawet zareczylismy sie.Prosze was o wasze
zdanie bo nie potrafie teraz trzezwo myslec....jest mi ciezko:( Z gory
dziekuje
    • seksuolog Sprawa niezwykle powazna 06.12.04, 20:48
      Gość portalu: Agnieszka.st napisał(a):

      > Jestem z chlopakiem od 2 lat i mieszkamy od poltora.Wczoraj zrobil cos co
      > dalo mi wiele do myslenia.Poszedl z kolega na piwo i mial wrocic o 23.Napisal
      > pozniej smsa ze jednak bedzie pozniej...oki.Myslalam ze przyjdzie w miare o
      > przyzwoitej godzinie.Niestety kiedy wychodzilam z pracy jeszcze go nie bylo (
      > 7:00).Kiedy juz bylam u kresu wytrzymalosci on przyszedl do domu jakby
      > nigdy nic....jeszcze w nietrzezwym stanie!Wkurzylam sie ,spakowalam manatki i
      > pojechalam do mamy.Nie wiem co mam robic czy wybaczyc ale zabronic mu
      > kontaktow z jego znajomymi czy dac sobie spokuj z nim.Jest mi ciezko bo do
      > tej pory wszystko bylo cudowne.Nawet zareczylismy sie.Prosze was o wasze
      > zdanie bo nie potrafie teraz trzezwo myslec....jest mi ciezko:( Z gory
      > dziekuje


      Wyglada to na niezwykle powazna sprawe. Twoja ostra reakcja jest godna pochwaly
      i powinna byc przykladem dla innych. Nie chodzi tu tylko o to ze partner
      przyszedl pijany nastepnego dnia, ale ze celowo zerwal kontakt.

      Czy mozna to wybaczyc? Gdyby to byla absolutnie jednorazowa historia naduzycia
      alkoholu z powodu jakiejs nadzwyczajnej okazji (np. kolega wygral milion w totka
      albo dowiedzial sie za ma raka i zostaly mu 2 miesiace) bez dodatkow (wizyta w
      agencji, seks z jakimis lalami) to tak.

      Teraz mozna siegnac do przeszlosci i zastanowic sie czy byly jakiekolwiek
      problemy z wiarygodnoscia partnera. Jezeli tak to powrotu nie ma i koniec.

      Jezeli nie to powrot jest mozliwy ale gdyby byl juz okreslony mniej wiecej
      termin slubu to trzeba przedluzyc zareczyny o rok.
    • odett Re: Prosze o wasza rade.. 06.12.04, 20:57
      powinnas porozmawiac z chlopakiem. to raz. a dwa. zastanow sie czy nie mial
      podobnych 'wyskokow' wczesniej? poza tym, jezeli raz cos takiego sie
      przydarzylo, to moze sie powtorzyc. zastanow sie nad tym, czy chcesz zyc z
      takim czlowiekiem? poza tym, takie zachowania moga sie poglebiac - byc czestrze
      i o przykrzejszych konsekwencjach.
      • Gość: Agnieszka,st Re: Prosze o wasza rade.. IP: *.szczecin.mm.pl 06.12.04, 21:06
        To zdarzylo sie pierwszy raz.Mam pytanie do psychologa-jak z nim
        porozmawiac ,czy zabronoc mu albo postawic ultimatum??Nie chce wyjsc na wiedzme
        ale z drugiej strony nie chce aby taka sytuacja kiedykolwiek sie powrorzyla,
        • yoosh Re: Prosze o wasza rade.. 06.12.04, 21:11
          Ten pierwszy raz może zadecydować,czy będą następne razy.Powinnas dać mu jasno
          do zrozumienia,że nie tolerujesz takich wyskoków.On powinien poczuć jakies
          konsekwencje np. jak radzi seksuolog odroczyć datę slubu.
          • Gość: an-na Re: Prosze o wasza rade.. IP: *.acn.waw.pl 06.12.04, 22:57
            o rety, rety! Powinnaś jasno dać do zrozumienia, że się martwiłaś, bo go kochasz
            i że się bałaś, czy nic mu się nie stało, a nie, że nie tolerujesz takich
            wyskoków. Nie znam w miłości pojęcia „on powinien poczuć jakieś konsekwencje”.
            On powinien poczuć, że jest dla ciebie ważny. Jeśli ma odrobinę serca, to Ci
            oszczędzi takich przeżyć, a jeśli nie – to na co Ci te kwiaty? Ale nie baw się w
            żandarma
            Pozdrawiam
          • Gość: an-na Re: Prosze o wasza rade.. IP: *.acn.waw.pl 06.12.04, 23:01
            o rety, rety! Powinnaś dać mu jasno do zrozumienia, że go kochasz i że się o
            niego bałaś. Nie znam w miłości pojęcia „on powinien poczuć jakieś
            konsekwencje”. On powinien poczuć, że jest dla Ciebie ważny i że się martwiłaś.
            Jeżeli ma trochę serca, powinien oszczędzić Ci takich przeżyć, a jeśli nie ma –
            to po co Ci to?
            Ale nie baw się w żandarma
            Pozdrawiam
    • joars Re: Prosze o wasza rade.. 06.12.04, 21:08
      Seksuolog zgrywasz sie, a dziewczyna ma problem. Ewidentnie facet pil przez
      cala noc, potem musial sie wyspac, wiec nie mogl odebrac telefonu. Wrocil
      pewnie na potwornym kacu i nie byl w stanie racjonalnie i trzezwo myslec. Ty
      natomiast teraz ochlon, wylacz komorke, aby nikt Ci nie przeszkadzal i uspokoj
      sie. Wiesz zapewne, czego oczekujesz od przyszlego ojca Twoich dzieci.
      Jednorazowy wyskok moze byc jednorazowym wyskokiem. chcesz z nim zalozyc
      rodzine, wiec ucz sie kompromisow. Jedni, a szczegolnie jedne panie na tym
      forum uwazaja, ze one nie beda godzic sie na kompromisy w malzenstwie. Ok, ich
      wybor. Ja uwazam, ze kompromisow dokonujemy codziennie w stosunku do calkowicie
      nam obojetnych ludzi. Dlaczego wiec nie mozemy isc na kompromis z kochanym
      czlowiekiem. Kwestia tylko tego, aby nie pozwolic, aby stalo sie to regula
      tylko z Twoim udzialem.

      Ja bym na Twoim miejscu nie robila z tego rabanu. Dowiedz sie czemu wrocil
      nastepnego dnia, nie dajac wczesniej znaku zycia...
      • Gość: Dolek Re: Prosze o wasza rade.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.04, 21:33
        Agniecha,nie rób scen.
    • nom73 Re: Prosze o wasza rade.. 06.12.04, 23:33
      Gość portalu: Agnieszka.st napisał(a):

      > tej pory wszystko bylo cudowne.Nawet zareczylismy sie.Prosze was o wasze
      > zdanie bo nie potrafie teraz trzezwo myslec....jest mi ciezko:(

      Według mnie zaczął w końcu zachowywać się normalnie. Na początku znajomości
      niektórzy ludzie udają, starają się pokazać z jak najlepszej strony, ale po
      jakimś czasie przestają udawać i zachowują się tak jak przed spotkaniem owej
      osoby.
      No bo sama powiedź, czy jakby Twoj chłopak tak zachowywal się przed wspólnym
      zamieszkanie, zaręczeniem to chyba nie spotykałabyś się z nim.
      No ale ludzie się zmieniają, więc może ...
    • tanczacyzwilkami Re: Prosze o wasza rade.. 07.12.04, 09:34
      Witaj
      Tak sobie pomyslałem ,że odpowiem , bo ja tez kiedys tak zrobiłem. To znaczy
      nie dokładnie tak samo, bo wróciłem w nocy. To było kilka lat temu.Byłem juz
      żonaty. Upiłem sie tak,że nie będę opowiadał co robiłem. To znaczy nie jestem z
      natury agresywny, ale powiem tylko, że było mi bardzo niedobrze ze wszystkimi
      tego fizjologicznymi skutkami. Byłem z klientem na kolacji. I pomieszałem
      alkohole. Było dużo alkoholu. Przyszedłem do domu. I sie wtoczyłem na łóżko.
      Żona była spokojna tylko powiedziała,że śmierdzę i nie bedzie ze mną spała. ja
      to czułem ,że śmierdzę.i czułem to przez nastepne dwa dni.Czułem jak wszystkie
      pory mojego ciała ksztuszą sie tym zapachem. Rano żona powiedziała, że jeśli
      jeszcze raz tak zrobie nie wpuści mnie do domu. Czułem się winny.
      Nigdy tego wczesniej nie zrobiłem.
      I nigdy tego później nie zrobiłem.
      Ale nie dlatego ,że żona mi powiedziała,że mnie do domu nie wpuści. Tylko
      dlatego,że do dzisiaj pamietam jak potwornie źle sie wtedy czułem.
      W kwestii Twojego chłopaka to chcę Ci powiedzieć, że Twoje zakazy kontaktów z
      kolegami ( jeśli to byli koledzy ) nic nie dadzą. To musi wypłynąć od niego. On
      sam musi stwierdzić czy to mu się podobało, czy widzi w tym cos złego co
      zrobił. Bo jeśli powoie,że musi sobie od czasu do czasu "poszaleć" czy cos
      takiego to nie rokuję dobrze.
      Co ja bym zrobił na Twoim miejscu ( bo rozumiem ,że Ci na nim zalezy )?
      Poobserwowałbym pod tym katem własnie. Żeby stweirzdzić czy mu się to podobało?
      Czy nie widzi nic w tym złego? Czy sam dojdzie do wniosku ,że to było złe? (
      ale oczywiście powiedz mu co o tym myslisz )
      I uważaj.
      Chodzę po tym świecie już trochę i wiem ,że alkohol szkodzi.( zabrzmiało to jak
      slogan, wiem ) Znałem rodziny, w których byli alkoholicy. Bicie.Nieszczęście
      dzieci. W końcu jego śmierć z przepicia. Chyba żadna kobieta nie chciałaby
      takiego życia.
      pozdrawiam

    • paco_lopez Re: Prosze o wasza rade.. 07.12.04, 09:54
      Jak to co masz robić. Zapytaj go w prost: "czy ten aby siurek miedzy twymi
      nogami o mój ukochany nie chasał w jakiejś innej vagince niz moja. No powiedzże
      grzecznie kochasiu???" No i on wtedu ma do wyboru dwie odpowiedzi, no
      teoretycznie moze jeszcze powiedzieć ze nie pamięta, ale to ściema by była.
      Jaka uzyskasz odpowiedź tak postąpisz zgodznie z twym społecznym wychowaniem.
    • blue_as_can_be Re: Prosze o wasza rade.. 07.12.04, 10:28
      moim zdaniem przesadzasz. kazdemu moze sie zdarzyc zalac sie z kolegami raz na
      jakis czas. i kazy ma prawo. to nie grzech. pewnie, ze sie martwisz w takich
      sytuacjach. ale wystarczy powiedziec mu to spokojnie. wyprawianie scen z
      wyprowadzaniem sie jest bez sensu. bo po pierwsze: przewinienie nie az tak
      wielkie, a po drugie: to metoda dziecinnego szantazu. dorosli ludzie tak nie
      postepuja.
      • paco_lopez Re: Prosze o wasza rade.. 07.12.04, 10:37
        Ale słuchaj , tu rzecz jest w tym, ze on wyłączył komórę i wrócił trzeźwy jak
        gwizdek. Tu jest własnie pies pogrzebany. Moim zdaniem dymał.
        • blue_as_can_be Re: Prosze o wasza rade.. 07.12.04, 10:44
          napisala ze wrocil "jeszcze w nietrzezwym stanie". moj byly maz robil tak dosc
          czesto, nie chodzil na diewczynki, tylko naprawde nieslychanie lubil sie napic.
          poza tym byl bardzo milym i lojalnym gosciem.
          • paco_lopez Re: Prosze o wasza rade.. 07.12.04, 11:30
            To co proponujesz na usprawiedliwienie wyłaczenia komórki?
            a) chciał sie spokojnie wyspać
            b) bzykał az sie kurzyło
            c) Inne - jakie?

            Cholera... a moze on spotkał sie z dawno nie widzianym kumplem i przegadał z
            nim całą noc. Pije mało to pijany nie był, a poniewaz wiedział, że kobita
            bedzie mu zawracać tyłek to wyłaczył telefon. Mógł jednak przedtem zadzwonić do
            niej i powiedzieć, ze nie wraca na noc, ale moze był swiadomy, ze i tak bedzie
            foch i tak, wiec po prostu wyłaczył telefon i zdał sie na lecznicze własciwosci
            czasu, który leczy wszystkie fochy.
            • blue_as_can_be Re: Prosze o wasza rade.. 07.12.04, 14:49
              paco_lopez napisał:

              > Cholera... a moze on spotkał sie z dawno nie widzianym kumplem i przegadał z
              > nim całą noc. Pije mało to pijany nie był, a poniewaz wiedział, że kobita
              > bedzie mu zawracać tyłek to wyłaczył telefon.

              no wlasnie tak mysle. gdyby nie wylaczyl byloby co chwila: kochanie, wraaaacaj,
              jak mozesz sie tak szlajac, a czy pamietasz, ze jutro idziemy do cioci Kloci i
              obiecales ze wytrzepiesz dywan i... etc. wiec wybral najprostsze rozwiazanie
              dostepne pijackiemu sprytowi :)

              a ze nie uprzedzil ze przyjdzie rano? patrz wyzej :))))
    • seksuolog Sednojestgdzieindziej 07.12.04, 10:55

      Sednem tej sprawy nie jest nawet fakt ze facet is upil. Tylko ze celowo nie
      chcial byc w kontakcie. To swiadczy o bardzo niedobrym stanie umyslu: kumple
      (i byc moze laleczki) byli wazniejsi od NARZECZONEJ. Zycie juz udowodnilo
      miliony razy ze jezeli narzeczona nie jest najwazniejsza to zonie GROZI MARNY
      LOS. Dopiero po tym fakcie mozna dodac ze facet sie upil do niemozliwosci:
      pytanie jak uzywa alkoholu, czy nie ma jakichkolowiek objawow wskazujacych na
      to ze MOGA grozic jakies problemy na tym tle. Zycie juz udowodnilo miliony razy
      ze jezeli narzeczona nie zwroci uwagi na mozliwe problemy alkoholowe to zone
      GROZI MARNY LOS.

      Ostra reakcja byla jak najbardziej uzasadniona. Ewentualny powrot moze sie
      dokonac jesli naprawde w przeszlosci nie bylo absolutnie zadnych problemow.
      Na dodatek trzeba przeprowadzic dokladne wyjasnienie gdzie narzeczony byl,
      co robil, w jakim towarzystwie i zazadac przerwania kontaktow.
      • Gość: Agnieszka.st wiem.... IP: *.szczecin.mm.pl 07.12.04, 19:00
        On nie mial wylaczonej komorki tylko po prostu jej nie odbieral-dlatego tak sie
        martwilam.A jak poszedl 0 21 to wrocil o 12 po poludniu-jaki dorosly czlowiek
        tak robi??Wiecie jak sie o niego matrwilam??Jak na poczatku bylam wsciekla tak
        pozniej chcialam tylko wiedziec ze zyje...ale pozniej juz tak bylam
        zdenerwowana..Tym bardziej ze on wie iz takich sytuacjienie mam zamiaru
        tolerowac.Wiem co znaczy miec ojca alkoholika i powiedzialam sobie ze nigdy nie
        dopuszcze do takich sytuacji jakie mialy miejsce w moim rodzinnym domu.Juz dzis
        z nim rozmawialam-powiedzialam mu co czulam i ze musze to przemyslec.Wiem,ze
        dam mu szanse ale juz nie bedzie nastepnego razu.Mam nadzieje,ze dostanie
        nauczke i wykorzysta ta szanse...a slubu w najblizszym czasie nie bgedzie-
        bardzo duzo u mnie stracil...widzialam w jakim byl dzisiaj stanie i wiem ze to
        przezyl.Z drugij strony ja wczoraj przezylam jeszcze gorszy horror..i tego mu
        nigdy nie zapomne.Mam nadzieje ze da mu to do myslenia....a jesli moje prosby
        spelna na niczym to trudno....bede cierpiec ale powiwem "do widzenia".A na
        razie zostane u mamy i jemu tez dam czas do przeanalizowania-oboje mam nadzieje
        ze wyciagniemy wnioski.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja