Gość: Agnieszka.st
IP: *.szczecin.mm.pl
06.12.04, 20:19
Jestem z chlopakiem od 2 lat i mieszkamy od poltora.Wczoraj zrobil cos co
dalo mi wiele do myslenia.Poszedl z kolega na piwo i mial wrocic o 23.Napisal
pozniej smsa ze jednak bedzie pozniej...oki.Myslalam ze przyjdzie w miare o
przyzwoitej godzinie.Niestety kiedy wychodzilam z pracy jeszcze go nie bylo (
7:00).Cala noc nie przespalam.Na poczatku bardzo sie zdenerwowalam,ale
pozniej kiedy jego komorka nieodbierala zaczelam sie powaznie martwic-tym
bardziej ze zawsze jak cos to mnie uprzedzal,ze sie spozni.Do 12:00
wychodzialam z siebie ,juz mialam same czarne scenariusze.Zostala
zaalarmowana cala jego rodzina.Oni tez sie marwili bo to do niego nie
podobne.Kiedy juz bylam u kresu wytrzymalosci on przyszedl do domu jakby
nigdy nic....jeszcze w nietrzezwym stanie!Wkurzylam sie ,spakowalam manatki i
pojechalam do mamy.Nie wiem co mam robic czy wybaczyc ale zabronic mu
kontaktow z jego znajomymi czy dac sobie spokuj z nim.Jest mi ciezko bo do
tej pory wszystko bylo cudowne.Nawet zareczylismy sie.Prosze was o wasze
zdanie bo nie potrafie teraz trzezwo myslec....jest mi ciezko:( Z gory
dziekuje