Gość: ruda
IP: 81.210.86.*
09.12.04, 14:53
Czytam wasze posty i dochodze do wniosku ze ja to jednak mam dobrze. Jestem
zadowolona z zycia mezatka, bez dzieci mieszkamy w moim mieszkaniu i to ja
trzymam kase i zazadzam domowym ogniskiem... Co niektore zaraz dodadza ,,ale
pewnie maz ja robi na boku a ona nawet o tym nie wie".. Coz moze i tak jest
acz kolwiek nie mam zadnych dowodow na niewiernosc mojego partnera. Co wiecej
nie zawracam sobie tym glowy dbam o siebie, spelniam sie zawodowo i naprawde
jestem szczesliwa. O kobietach rozmwiamy otwarcie wiem ktore podobaja sie
mojemu partnerowi a maz wie ktore podobaj sie mi (gdyz jestem bi-seksualna).
Nie mowie ze jestem wyzbyta zazdrosci, ale to raczej moj maz jest czesciej
zazdrosny o kobiety z ktorymi przebywam i do ktorych sie ,,uroczo"
usmiecham.. Kobiety nie dajcie sie tlamsic, zycie to nie tylko maz dom i jego
kochanka.