ojciec jaki był...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.04, 21:02
jacy są Wasi ojcowie. Mój jest alkoholikiem, zawsze ambitnym. To co
zawdzdzięczam w życiu osiągnęłam dzięki niemu . To dziwne , a jednak, nikt
tak jak on nie jechał po mojej ambicji. Zawsze mi powtarzał, że jest ze mnie
dumny. On zawsze wiedział,że mnie się uda. Wierzył we mnie. Nigdy mi nie
powiedział, że nie jestem nic warta. Mnie się zawsze udawało. Zdaćc do
renomowanej szkoły średniej, zdobyć pracę w renomowanej firmie, szybko się
usamodzielić. Mój ojciec jest ze mnie dumny, choć mam jeszcze dwie siostry,
to on zawsze powtarza,że jest o mnie spokojny. Choć nigdy nas nie szanował to
jestem wdzięczna swojemu ojcu, że zawsze we mnie wierzy, to daje poczucie
pewności w życiu. Dlatego ja chwalę swego syna, można rzec bez umiaru. Jest
samodzielny, pewny siebie, skupia na sobie uwagę kolegów, a także otoczenia.
Jest niezwykłym człowieczkiem. Ma wielu znajomychnie tylko wśród
równowieśników, ale również dorosłych
    • Gość: Richelieu* Re: ojciec jaki był... IP: 195.117.90.* 10.12.04, 21:10
      to się ciesz, bo u mnie zawsze inne dzieci to były Dzieci. W ramach rewanżu
      można by powiedzieć, że inni rodzice to byli Rodzice, ale wolę mieć to wszystko
      w dupie niż się w nieskończone przepychania bawić
      • Gość: Imagine do rr IP: *.unl.edu 10.12.04, 21:58
        rr, nie przeklinaj ... (juz chociazby za wzgledu na pamiec Wuja)
        • Gość: Richelieu* Re: do rr IP: 195.117.90.* 10.12.04, 23:40
          jakiego Wuja?
    • Gość: xy2 dlugie IP: .48.213.* / 80.51.176.* 10.12.04, 21:54
      moj nie jest alkoholikiem. lubi alkohol ale pije go odpowiedzialnie, nie
      przegina, delektuje sie tym co lubi. kocha mnie ponad życie ja go też. na sama
      mysl ze mogloby mu sie cos stac slabo mi sie robi. jednak byl i jest zawsze dla
      mnie bardzo surowy, za kazde moje niepowodzenie krytykuje mnie tak strasznie że
      mysle jak popelnic samobojstwo. nie sprostalam, nie spelnilam wymagan, nie
      jestem idealem. pamietam jak na lekcji wiedzy o spoleczenstwie nauczyciel
      zaszczepil we mnie bakcyla. za kare musialam napisac wypracowanie nt rewolucji
      w Iranie. spodobalo mi sie , ale ojciec mowil szkoda czasu na pierdoly, to nie
      pozwoli ci przezyć. jak mialam 8 lat ojciec zaszczepil mi bakcla ktorego
      zlapalam- pozwolil mi siasc za kolko, omimo że na kolanach. ja czulam ze
      prowadze auto i jest to swietne, zakochalam sie. i tego bakcyla we mnie zabil.
      wszystko bo nie przezyjesz a pozniej bo wyjdziesz z zawodu. chcialam pracowac w
      branzy motoryzacyjnej. w nawet mlodym wieku startowalam na dyrektora ds.
      reklamy w jednym z czasopism motoryzacyjnych. doszlam do ostatniego etapu
      ale... bylo tam 2 bardziej doswiadczonych panow. przegralam. wtedy nie dostalam
      zjeby bo starszy wiedzial że za wysoko, ale byl k.. dumny.
      zaczelam sprzedawac auta, bo je lubie, ale... wyjdziesz z zawodu a sa ambicje
      top managera tylko nie moje. poszlam w branzy ale zle trafilam. miejsce
      nazywane w krakowskiwej branzy palacem z ktorego ... zrobil przytulisko dla
      polmozgow z ... i dla mentow. za krotko bylam w branzy i nie wiedzialam,
      zaryzykowalam pomimo ze mialam opory, ale...
      teraz moj starszy zrozumial gdzie blad, ale kosztowalo mnie to duzo. a ja
      chcialam tylko prawa do szczescia

      nie wiem kto mial gorzej
      • Gość: Lady Re: dlugie IP: *.com / *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.04, 00:41
        ja mam podobnie xy2
      • marta9991 do xv2 11.12.04, 18:02
        Ile masz lat?
        • Gość: xy2 Re: do xv2 IP: .48.213.* / 80.51.176.* 11.12.04, 18:21
          30
          • marta9991 Re: do xv2 11.12.04, 18:45
            a postaraj się sobie przypomnieć co zrobiłaś tak zupełnie sama, bez ojca, co
            jemu się podobało i zaakceptował bez sprzeciwu, jak się wtedy czułaś.
            I jeszcze jedno, jak twoja mam reagowała na Twoje sukcesy i porażki.
            Chetnie bym pogadało poza forum, to nie jest miejsce na te rozmowę. napisz e-
            maila, odpiszę i wyjasnię szerzej o co chodzi.
            • Gość: xy2 Re: do xv2 IP: .48.213.* / 80.51.176.* 11.12.04, 18:55
              to nieważne, jestem dorosla i nie ubezwłasnowolniona
              chyba moja glupota ze sluchalam niewlasciwych rad, to wszystko
              po co o tym mowic?
              • marta9991 Re: do xv2 11.12.04, 22:06
                To proste, trzeba o tym mówić (choć uważam dalej, że nie na forum) poniewaz z
                to co było w dzieciństwie odbija się na naszym dalszym życiu.
                Jesli teraz jest ok to dobrze, ale za chwilę coś znowu nie wyjdzie i wtedy
                zastanawiamy się co takiego się stało, przecież postępowałam dobrze, a nie
                wyszło, a problem czesto leży gdzies głęboko, właśnie w dzieciństwie i mamy to
                nieuświadomione.
                Oczywiście jesli nie chcesz to nie mówisz. Ja tylko proponowałam.
                • Gość: xy2 Re: do xv2 IP: .48.213.* / 80.51.176.* 12.12.04, 12:28
                  ja wiem gdzie tkwi problem, to juz sobie uswiadowmiłam. nie uwazam ze powinnam
                  sie tym dzielic, nie jest to dla mnie przyjemny temat
                  wychowywano mnie w schematach metoda porównań i nikt nie liczył sie z tym co mi
                  sie podoba, co dla mnie ważne.
                  ale teraz nie będę nikogo pytać o zdanie. będę robic to co uważam za słuszne,
                  nic wbrew sobie, oczywiście nie krzywdząc innych
                  pozdrawiam:)
                  • marta9991 Re: do xv2 12.12.04, 19:53
                    nie gniewaj sięprosze, ze się o to pytałam.
                    Swietnie, ze teraz robisz to co uważasz za słuszne i nic wbrew sobie.
                    Najgorsze jest jednbak to, ze dzieciństwo odzywa się w nas w najmniej
                    oczekiwanym momencie, czesto w jakimś momencie załamania, kłopotów, utraty
                    pracy itd i warto, żeby sobie uświadomić co na to wpłyneło. czasami obwiniamy
                    za to te osoby, które aktualnie sa obok nas, a okazuje się, ze wina leży gdzieś
                    głęboko, właśnie w dzieciństwie. To niestety ciągnie się za nami cąłe życie.
                    • Gość: xy2 Re: do xv2 IP: .48.213.* / 80.51.176.* 12.12.04, 20:02
                      " Najgorsze jest jednbak to, ze dzieciństwo odzywa się w nas w najmniej
                      > oczekiwanym momencie, czesto w jakimś momencie załamania, kłopotów, utraty
                      > pracy itd i warto, żeby sobie uświadomić co na to wpłyneło. czasami obwiniamy
                      > za to te osoby, które aktualnie sa obok nas, a okazuje się, ze wina leży
                      gdzieś głęboko, właśnie w dzieciństwie. To niestety ciągnie się za nami cąłe
                      życie.
                      zgadzam sie z Tobą, sporo czytalam na ten temat.
                      Czemu Cie zainteresowala akurat moja wypowiedz?
                    • Gość: xy2 Re: do xv2 IP: .48.213.* / 80.51.176.* 12.12.04, 20:02
                      " Najgorsze jest jednbak to, ze dzieciństwo odzywa się w nas w najmniej
                      > oczekiwanym momencie, czesto w jakimś momencie załamania, kłopotów, utraty
                      > pracy itd i warto, żeby sobie uświadomić co na to wpłyneło. czasami obwiniamy
                      > za to te osoby, które aktualnie sa obok nas, a okazuje się, ze wina leży
                      gdzieś głęboko, właśnie w dzieciństwie. To niestety ciągnie się za nami cąłe
                      życie.
                      zgadzam sie z Tobą, sporo czytalam na ten temat.
                      Czemu Cie zainteresowala akurat moja wypowiedz?
                      • marta9991 Re: do xv2 12.12.04, 20:11
                        Czemu? Bo widze,ze ojciec niszczył Cię w pewien sposób, starał sie nadac Ci
                        swoją tożsamość, a Ty do pewnego momentu mu ulegałaś. Mylę się? Tożsamość
                        nadana jest najgorsza, nie pozwala nam decydowac o wielu sprawach, chociaż w
                        pewnym momencie kiedy na szcześćie ockniemy się potrafimy coś z tym zrobić i
                        powiedziec stop.
                        • marta9991 Re: do xv2 12.12.04, 20:14
                          Powiedz mi, czy jak teraz coś robisz to myślisz o tym co ojciec by o Tobie
                          pomyslał, jak by Cie ocenił? czy jestes juz zupelnie wyzwolona z pod jego
                          opinii?
                          • Gość: xy2 Re: do xv2 IP: .48.213.* / 80.51.176.* 12.12.04, 20:49
                            jestem wyzwolona
                            • marta9991 Re: do xv2 13.12.04, 10:20
                              To super. Fajnie, ze niektórym się udaje.
                              • Gość: xy2 Re: do xv2 IP: .48.213.* / 80.51.176.* 13.12.04, 12:17
                                tak naprawde to nic sie nie udaje. co z tego ze mam "wolny umysl" jak zostalam
                                z niczym. mialam prace z ktorej na poczatku bardzo sie cieszylam, ale starszy
                                obrzydzil. zrobil to w taki sposob ze faktycznie w pewnym momencie przestalo mi
                                sie podobać i zaczynalam zle sie czuc. poszlam pracowac tam gdzie byly "wieksze
                                perspektywy" ale dusilam sie tam od początku. jednak slyszalam ze moze w koncu
                                moje studia beda do czegos przydatne i mnostwo wskazowek. doszlo to tego ze sie
                                prawie udusilam i po wielu niemilych rozmowach rozstalam sie z pracodawca w
                                sposob maksymalnie nieelegancki. oczywiscie to ja bylam zla bo gdybym postapila
                                inaczej. a teraz znowu jestem zalezna bo w moim stanie psychicznym nikt mnie
                                nie przyjmie. uwierz zyc sie odechciewa
                                • marta9991 Re: do xv2 13.12.04, 12:28
                                  Wiedziałam, że się odezwiesz. Sprowokowałam Cię?
                                  Pisałam przecież o tożsamości nadanej. Nie jestem do końca pewna czy w Twoim
                                  przypadku tak jest, bo mam jeszcze zbyt mało informacji o Tobie, ale
                                  podejrzewam, że tak. Dusisz się tatą i wiesz o tym, to już sukces. Wyjdx z tej
                                  skorupy. Wiem,że to cięzko, ale kiedy się nad tym popracuje, to można, uwierz
                                  mi.
                                  Chcesz o tym pogadać? podaj e-maila i pogadamy. Musze sie zapytać o więcej
                                  szczegółów, a moze nie będziesz chciała o tym tutaj rozmawiać, bo będą zbyt
                                  intymne. polecę Ci również kilka książek na ten temat. Może uda Ci się samej
                                  wyjść z problemu, a jesli nie, to już tylko pozostanie współpraca ze
                                  specjalistą. Znam fajnego, ale nie podam publicznie namiarów.
                                  • Gość: xy2 Re: do xv2 IP: .48.213.* / 80.51.176.* 13.12.04, 12:30
                                    xy2@gazeta.pl
                                    wyjde, znajde prace i sie uniezaleznie
                                    • marta9991 Re: do xv2 13.12.04, 12:31
                                      Napisze dzisiaj obiecuję, muszę tylko jeszcze raz przeczytać wszystkie Twoje
                                      listy.
                                    • marta9991 Re: do xv2 13.12.04, 13:45
                                      napisałam do Ciebie.
                                      • Gość: xy2 Re: do xv2 IP: .48.213.* / 80.51.176.* 13.12.04, 21:05
                                        dziekuje
                                        • marta9991 Re: do xv2 13.12.04, 21:24
                                          nie ma za co, ale napisz potem do mnie, wyjasnię ten test i resztę.
                                          • Gość: xy2 Re: do xv2 IP: .48.213.* / 80.51.176.* 13.12.04, 21:29
                                            napisalam
                        • ach_zycie Re: do xv2 12.12.04, 20:21
                          Zobacz co piszesz:
                          "za kazde moje niepowodzenie krytykuje mnie tak strasznie że
                          mysle jak popelnic samobojstwo. nie sprostalam, nie spelnilam wymagan, nie
                          jestem idealem."

                          Cały czas to gdzies siedzi. Nie uciekło. Męczy. Dlatego mnie tozainteresowało.
                          jesli chcesz pogadać szczerze to podaj e-maila, nie rozmawiajmy na forum.
                          • marta9991 Re: do xv2 12.12.04, 20:23
                            masz racje, mnie tez dlatego tozainteresowało. Jestes psychologiem?
                            Ja tez jej proponowałam porozmawianie poza forum.
                        • Gość: xy2 Re: do xv2 IP: .48.213.* / 80.51.176.* 12.12.04, 20:31
                          wiem ale pomimo wszystko bardzo Go cenie. przez cale życie musial byc dla mnie
                          ojcem i matka, bylo mu ciezko, poza tym tez nie mial normalnego ojca. a matka
                          miala wszystko gdzies i do tej pory ma.
                          Pamietasz fragment w Amelii jak dziewczyna mowila ojcu o usuwanych ciazach,
                          nieudanych probach samobojczych, a ojciec tak? to dobrze czy cos w tym stylu.
                          nawet nie wiedzial co ona tak naprawde mowi.
                          to samo z moja matka,ja jej cos tam mowie o sobie a ona nie slucha tylko
                          przytakuje mowiac hmmmmmmmm no tak ale nie wie o co chodzi bo ja to wogole nie
                          obchodzi.
                          a ojciec interesujac sie na maxa, moje niepowidzenia przezywa czasem bardziej
                          niz ja robi mi terapie wstrzasowa: tak, a nie mowilem, gdybys mnie sluchala.
                          nie przyjdzie mu do glowy ze jakby chociaz raz mnie posluchal moze byloby
                          inaczej.
                          NIEWAZNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                          • marta9991 Re: do xv2 12.12.04, 20:43
                            Wazne.
                            Zobacz co piszesz:
                            "pomimo wszystko bardzo Go cenie. przez cale życie musial byc dla mnie
                            ojcem i matka, "

                            "moja matka,ja jej cos tam mowie o sobie a ona nie slucha tylko
                            przytakuje mowiac hmmmmmmmm no tak ale nie wie o co chodzi bo ja to wogole nie
                            obchodzi."
                            To jak to jest? To, że nienawidzisz mamy to piszesz,masz z nią bardzo mały
                            kontakt,brakuje Ci tego, nawet sobie nie zdajesz sprawy jak sptrasznie Ci tego
                            brakuje.

                            "ojciec: robi mi terapie wstrzasowa: tak, a nie mowilem, gdybys mnie sluchala."
                            " nie przyjdzie mu do glowy ze jakby chociaz raz mnie posluchal moze byloby
                            inaczej."
                            Sama wyobrażasz sobie, ze ojciec przejął jej działkę. Ojciec nigdy tego nie
                            przejmie, bo nie jest kobietą, może próbowac przejąć, ale to wszystko.
                            "Gdybyś mnie słuchała" Ile masz lat? 30. Nie musisz się słuchac, jestes
                            dorosła, odpowiedzialna za sibie i za to co robisz. A ojciec dalej myśli, ze
                            powinnaś go słuchać. czy jak będziesz miała 50 to tez bedziesz go słuchała? On
                            Ciebie nie słucha. On ma swoje racje, jest zapatrzony w siebie, sam ma problem.
                            A jak jest w pracy? Czy słuchasz potulnie tego co mówi szef? Jesteś bardzo
                            grzecznym pracownikiem? Przeciwstawiłaś się kiedyś?
                            To jest nadana tożsamość, ojciec cały czas decyduje za Ciebie, próbujesz, ale
                            nie udaje się. Prawda?


                            • Gość: xy2 Re: do xv2 IP: .48.213.* / 80.51.176.* 12.12.04, 20:51
                              zawsze to samo było w szkole
                              • marta9991 Re: do xv2 12.12.04, 21:32
                                A co było w szkole?
                                • Gość: xy2 Re: do xv2 IP: .48.213.* / 80.51.176.* 12.12.04, 21:35
                                  szczerze i otwarcie informowalam co mi sie nie podobalo
    • marta9991 Re: ojciec jaki był... 11.12.04, 18:13
      A powiedz mi co robisz kiedy dziecku się coś nie udaje? kiedy dostaje ocenę nie
      po Twojej myśli? kiedy nie posprząta pokoju?
      Zawsze jest idealny? Co robisz kiedy jest mniej idealny? Jak reagujesz?
      • scorpionek_gosia Re: ojciec jaki był... 11.12.04, 19:33
        A co to może interesować kogoś kto nie chce mieć dzieci???? Po co Ci te
        informacje? Czyżby któryś z Twoich kochanków zgłupiał?
        • nezzi Re: ojciec jaki był... 11.12.04, 20:15
          Wrzeszczał i bił. Kiedyś zlał mnie tak mocno, że miałam siniaki. Zawstydzał
          przy innych ludziach. Gdy ktoś mnie chwalił (choćby za wyniki w nauce) on
          zawsze mówił "no tak to dobre dziecko ALE... (i tu wyliczanka wad)". Gdy
          próbowałam rozmawiać kończył "mam dość problemów na głowie, żeby się bzdurami
          przejmować", albo "małe dzieci mały kłopot, duże dzieci duży kłopot". Byłam dla
          niego kłopotem. Tylko po co decydował się na dzieci? Do dziś mam przed oczami
          jego wykrzywioną w wyrazie wściekłości twarz. I ta konieczność domyślania się o
          co mu chodzi. Nigdy nie mówił wprost. Obrażał się albo powtarzał to
          pieprzone "nieważne" i jednocześnie robił zbolałą minę, że taki on biedny. A ja
          idiotka stawałam na głowie, żeby odgadnąć o co tym razem chodzi. Było dobrze
          dopóki zgadzałam się z nim, ale jeśli tylko ośmieliłam się mieć własne zdanie
          stawałam się jego największym wrogiem. Wyzywał mnie i poniżał.
          Gardzę nim. Przez tyle czasu starałam się sprawić by był zadowolony, przez tyle
          czasu starałam się go zrozumieć, nie popełniać błędów, być najlepszą. Po co?
          Ten człowiek nie zasługuje na taki wysiłek. Dobry obyczaj nakazuje mi pomagać
          mu, ale nie jestem w stanie czuć do niego nic więcej ponad opór i niechęć.
          Nienawidzę nawet jak mnie dotyka. Niczego mnie nie nauczył ponad złość i
          rozpacz. Nie ufam mężczyznom, choć wiem, że nie wszyscy są tacy jak on. Nie
          potrafię jednak się przemóc. Wolę być sama. Jest przynajmniej bezpieczniej.
          • marta9991 Re: ojciec jaki był... 11.12.04, 22:08
            opowiedziałeś to mi? czekasz na jakąś odpowiedź? czy tylko tak sobie napisałaś
            zyciorys?
            • kokesz1 Re: ojciec jaki był... 11.12.04, 22:10
              Wiesz co to empatia? chyba nie..
              • marta9991 Re: ojciec jaki był... 11.12.04, 22:22
                Chyba jednak tak. Chcesz definicji? Prosze bardzo. Wczuwanie się w czyjeś
                problemy, kłopoty,współczucie, ale również wczuwanie się w rolę (dodatkowa
                socjologiczna: jesli chcesz zostać ministrem, to wyobrażaj sobie, że będziesz
                ministrem, jesli chcesz zostać kolejarzem, to wyobrażaj sobie, że jesteś
                kolejarzem). Czy chcesz szerszej definicji, czy wystarczy?
                • kokesz1 Re: ojciec jaki był... 11.12.04, 22:26
                  A oprocz cytowania definicji potrafisz powiedziec co czujesz? Ale za definicje
                  dziekuje - tez cos mowi o Tobie :)
                  • eeeeee Re: ojciec jaki był... 11.12.04, 22:56
                    nie cytuję, ale podaję z glowy

                    Ale za definicje
                    > dziekuje - tez cos mowi o Tobie :)

                    pozytywnego czy negatywnego?

                    Poza tym chyba nie o mnie tu jest mowa.
                    Czuję, że weszłam na ciekawy temat, interesuję się tym problemem.
                  • marta9991 Re: ojciec jaki był... 11.12.04, 23:00
                    czemu ktoś pisze w moim imieniu? eeeee, nie podoba mi sie to.

                    Pytasz co czuję? Rozumiem, ze w tym temacie? Współczucie, ale nie po tutaj
                    weszłam. Uznałam, że temat jest fajny i można wreszcie o czymś ciekawym
                    porozmawiać.

                    A teraz zapytam tak jak eeeee, pozytywnie, czy negatywnie mówi o mnie? Ale
                    jestem ciekawa.
                    • kokesz1 Re: ojciec jaki był... 12.12.04, 19:37
                      marta9991 napisała:

                      > Pytasz co czuję? Rozumiem, ze w tym temacie? Współczucie, ale nie po tutaj
                      > weszłam. Uznałam, że temat jest fajny i można wreszcie o czymś ciekawym
                      > porozmawiać.
                      >
                      > A teraz zapytam tak jak eeeee, pozytywnie, czy negatywnie mówi o mnie? Ale
                      > jestem ciekawa.

                      Mowi - wszechstronnosc wiedzy :) Ale tez specyficzne podejscie intelektualno -
                      uczuciowe. A z tego moze wynikac male rozeznanie mozliwosci sprawienia innym
                      krzywdy.
                      • Gość: kaska Re: ojciec jaki był... IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.04, 19:42
                        kokesz
                        powiedz magdzie ze cie podniecila,,,,,moze wezmie to pod uwage
                        • marta9991 Re: ojciec jaki był... 12.12.04, 19:44
                          hej, daj porozmawiać
                        • kokesz1 Re: ojciec jaki był... 12.12.04, 20:14
                          Keskese Magda? :)
                      • marta9991 Re: ojciec jaki był... 12.12.04, 19:43
                        male rozeznanie mozliwosci sprawienia innym krzywdy.

                        Nie rozumiem o co chodzi, szczrze mówiąc.
                        Podeszłam bez emocji do tematu. Nie można wyrażać emocji jesli nie zna się
                        tematu dogłębnie, tak uwazam.

                        • kokesz1 Re: ojciec jaki był... 12.12.04, 20:12
                          Szczerze, no dobrze :) Chyba nie zdajesz sobie sprawy jakim duchowym
                          terminatorem jestes.
                          • marta9991 Re: ojciec jaki był... 12.12.04, 20:29
                            chyba nie zdaje sobie sprawy.
                            • kokesz1 Re: ojciec jaki był... 12.12.04, 20:58
                              W sumie to sie troche czepiam ;) nie musisz rozumiec co ktos czuje - ale zalezy
                              czy uszanuje sie to co przezywa czy zacznie sie dowodzic ze to co przezywa jest
                              bledne i nie takie.
                              • marta9991 Re: ojciec jaki był... 12.12.04, 21:31
                                Wcale nie twierdze,ze błedne i nie takie. Pytam się. Chce zrozumiec,ale
                                inaczej, przemyslec to co ktos pisze. Do tego jednak nie wystarczają tylko te
                                pierwsze informacje, potrzeba więcej, trzeb sięgnąć głębiej.
                                • marta9991 Re: ojciec jaki był... 12.12.04, 21:32
                                  Terapia nie polega na tym, że to ja za kogos coś poiwem, to ktossamma
                                  powiedziec co go boli. Rozumiesz?
            • nezzi Re: ojciec jaki był... 12.12.04, 23:15
              marta9991 napisała:

              > opowiedziałeś to mi? czekasz na jakąś odpowiedź? czy tylko tak sobie
              napisałaś
              > zyciorys?

              A dlaczego Cię to interesuje?
          • kokesz1 Re: ojciec jaki był... 11.12.04, 22:16
            Nezzi, wiem co chcesz powiedziec, czytam co napisalas i przez chwile przemknelo
            pod powiekami tamto: wscieklosc, zal, rozczarowanie - a los chcial ze w jednej
            chwili wszystko sie zmienilo. Nie wroci, a ja na to patrze juz bez emocji...



        • marta9991 Re: ojciec jaki był... 11.12.04, 23:02
          skończ prosze dyskusję o kochankach, chyba starczy.
          Temat mnie interesuje,i nie ma znaczenia czy mam dzieci, czy też nie. Bardzo
          mnie interesuje psychologia rozwojowa, pisałam z tego pracę i jesli moge coś
          pomóc komuś, to czemu nie.
    • Gość: Anna Re: ojciec jaki był... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 22:30
      Mój tez był alkoholikiem. Chodził pijany, zataczał sie pod blokiem i wszystkie
      dzieciaki z podwórka śmiały się ze mnie. Kiedy dorosłam, wybierając chłopaków
      zawsze kierowałam się tym, żeby nie brał grama alkoholu do ust. I wyszłam za
      mąż za takiego, przy którym zrozumiałam, że alkoholizm, to jeszcze nie
      najgorsza rzecz, jaką trzeba znosić. Rozwiodłam się szybko. Zostałam sama z
      dzieckiem. Nie jest łatwo.
      I tak mój ojciec zniszczył i moje dzieciństwo i życie dorosłe, bo to przecież
      przez niego dokonałam złego wyboru, kierując się obsesyjnie jednym tylko
      wymaganiem - żeby mój przyszły mąż nie pił.
    • ewka5 Re: ojciec jaki był... 12.12.04, 07:17
      oj, Ja, pojdz na DDA.
    • anteria Re: ojciec jaki był... 12.12.04, 11:41
      To przykre jak inne osoby podeszły do twojego problemu bez zrozumienia,
      oskarżając ciebie, za te chore relacje z ojcem. Ja ciebie rozumię, bo mam
      identyczną sytuację w domu. Obecnie dochodzi do tego, że staram unikać się
      mojego ojca, aby nie miec z nim spięć. To samo robi również mój brat i moja
      babcia. Chciałabym, abyś napisał na mój mail i żebyśmy mogli porozmawiać o
      naszym wspólnym problemie. Bo to naprawdę identyczna sytuacja; to samo
      zachowanie i spowodowane tymi samymi okolicznościami. Bardzo proszę Cie o
      kontakt, bo widzę ze na tym forum trudno jest znaleźć zrozumienie takiej
      sytuacji.
    • anteria Re: ojciec jaki był... 12.12.04, 11:46
      sorry, to co napisałam powyżej to było do innego wątku. Przepraszam za pomyłkę.
    • Gość: zalamany rodzic Re: ojciec jaki był... IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.04, 21:56
      czy ktos kiedys pytal wlasnego ojca-JAKI BYL JEGO OJCIEC?-
      opisywane sa tutaj straszne dziecinstwa.
      a jak by tatus poszedl w sina dal?
      ile mamusia otrzymalaby alimentow?
      a jakby tatus jeszcze z piecioro dorobil ?
      oceniajmy rodzicow jak nasze dzieci dorosna,czy jestesmy pewni - ze nam podziekuja?
      cokolwiek bysmy nie robili.
      matki ,zony spowiadaja sie osobie ktora sama ...ale to juz niech ona odpowie.
      koniec swiata,
      ale jaki wy macie szacunek do wlasnych rodzicow taki otrzymacie w zamian.
      • nezzi Re: ojciec jaki był... 12.12.04, 23:13
        Gość portalu: zalamany rodzic napisał(a):

        > ale jaki wy macie szacunek do wlasnych rodzicow taki otrzymacie w zamian.

        Tylko widzisz... to rodzic uczy dziecko szacunku a nie dziecko rodzica.
        Otrzymujesz od swojego dziecka tyle ile mu ofiarujesz, ile go nauczysz. Jeśli
        wpoisz mu strach po latach otrzymasz pogardę, złość i samotność. Bo dziecko to
        też człowiek. Jeśli wymagasz od dziecka z taką przeszłością bezwzględnego
        szacunku i miłości, to znaczy, że wymagasz od niego by było idealne.
        Wybaczenie jest możliwe, ale najpierw musi nastapić okres złości i żalu. Jeśli
        nie pozwolimy sobie na wyrzucenie smutku, on zostanie w środku i będzie truć do
        końca życia.
        • Gość: rodzic Re: ojciec jaki był... IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.04, 23:31
          bardzo cie prosze o wybaczenie,
          ja przeczytalam tylko tytulowy post.
          naprawde jest mi przykro,ja zdaje sobie sprawe ze
          sa dzieci bite tak jak Ty .
          czytalam rowniez to co wypisywala ta pani marta,/opiewajac zycie z zonatym/
          to mnie tak zdenerwowalo.
          Wiem jak jest ciezko sprostac wszystkiemu czego oczekuja dzieci,
          ale ja jako matka nie pozwolilabym ojcu moich dziecio na bicie ich.
          zwlaszcza dziewczynek.
          no jak sama widzisz nieraz stary jak ja i tez glupi.
          mam nadzieje ze przyjdzie czas i pokochasz kogos ze wzajemnoscia.
          tego ci zycze pod gwiazdke .
          • nezzi Re: ojciec jaki był... 12.12.04, 23:48
            Gość portalu: rodzic napisał(a):

            > bardzo cie prosze o wybaczenie,

            Ale ja nie mam czego Ci wybaczać. Nie skrzywdziłaś mnie. Przepraszam jeśli
            dałam Ci odczuć, że jest inaczej.

            > ja przeczytalam tylko tytulowy post.
            > naprawde jest mi przykro,ja zdaje sobie sprawe ze
            > sa dzieci bite tak jak Ty .

            OK, nie kwestionuję tego.

            > czytalam rowniez to co wypisywala ta pani marta,/opiewajac zycie z zonatym/
            > to mnie tak zdenerwowalo.

            Ja także czuję niechęć czytając niektóre posty Marty. Przykro mi Marto, ale tak
            właśnie jest. Myślę, że masz dobre intencje, ale przedstawiasz swoje opinie
            tak, że czuję złość. Wydaje mi się, że są zarozumiałe. I teoretyczne.

            > Wiem jak jest ciezko sprostac wszystkiemu czego oczekuja dzieci,

            Bo też nie należy spełniać absolutnie wszystkich zachcianek dzieci (tak mi się
            wydaje). Nie o to chodzi. Ale odrobina miłości, _zaufania_ i bezpieczeństwa
            byłaby przydatna.

            > ale ja jako matka nie pozwolilabym ojcu moich dziecio na bicie ich.
            > zwlaszcza dziewczynek.

            Cieszy mnie to. Moja mama niestety obarczała mnie odpowiedzialnością za
            zachowanie taty. Dziś wiem, że inaczej nie potrafiła. Nie znaczy to jednak, że
            nie czuję złości i żalu. Czuję, choć coraz słabiej i bardzo mnie to cieszy, bo
            może kiedyś uda mi się zapomnieć. Wybaczyć. Bardzo bym tego chciała. Bardzo
            chciałabym pokochać tatę takiego jakim jest i mimo agresji.

            > no jak sama widzisz nieraz stary jak ja i tez glupi.

            Nie jesteś głupia. To co napisałaś powyżej tak właśnie odbieram. Ja po prostu
            występuję po tej drugiej stronie. Choć ostatnio zdobywam doświadczenia w
            relacjach z malutkim dzieckiem.

            > mam nadzieje ze przyjdzie czas i pokochasz kogos ze wzajemnoscia.
            > tego ci zycze pod gwiazdke .

            Dziękuję. Również życzę Ci wszystkiego dobrego.
            • Gość: rodzic Re: ojciec jaki był... IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.04, 23:54
              dziekuje za twoja madrosc,
              pozdrawiam
            • marta9991 Re: ojciec jaki był... 13.12.04, 10:15
              Drogi nezzi,
              piszesz: "Ja także czuję niechęć czytając niektóre posty Marty. Przykro mi
              Marto, ale tak właśnie jest. Myślę, że masz dobre intencje, ale przedstawiasz
              swoje opinie tak, że czuję złość. Wydaje mi się, że są zarozumiałe. I
              teoretyczne. "

              Masz prawo czuć do mnie niechęć. Napisz mitylko, w którym miejscu napisałam coś
              co spowodowało Twoją złość (w tym temacie, bo nie chcę juz wracać do innych).
              Piszesz, że moje wypowiedzi są zrozumiałe, to chyba dobrze, ale i teoretyczne,
              mogą się takie wydawać i już tłumacze czemu.
              Na psychologii uczymy się teorii, praktyki mniej. Pisałam, ze nie jestem
              psychologiem praktykiem, ale teoria w głowie zostaje i czasami pomaga
              wytłumaczyć pewne sprawy. Bardzo interesuje się psychologią rozwojową, a to co
              piszecie w tymwatku właśnie tego tematu dotyczy. Psychologia ta zajmuje się nie
              tylko dziećmi, ale całym rozwojem człowieka az do śmierci. Niestety nasze
              problemy bardzo czesto jak pewnie wiesz wiążą się bardzo mocno z dzieciństwem i
              naszymi rodzicami. To jest brak miłości, brak zainteresowania, odpychanie nas,
              alkoholizm rodziców, brak pomocy w nauce i mnóstwo innych rzeczy. Żeby jednak
              móc o tym rozmawiać trochę szerzej, to nie wystarczy przeczytać jedną
              wypowiedź, trzeba zadac dodatkowe pytania (czasem mnóstwo pytań) i wówczas
              mozemy dojść do sedna sprawy.
              Jesli chciałbyś się czegoś więcej dowiedziec na ten temat do zapraszam do
              rozmowy, ale musisz niestety zrobić jedną rzecz (wiem, ze nie powinnam Ci nic
              kazać, a to tak brzmi), tzn. oddzielić moje argumenty od nielubienia mnie (do
              czego masz prawo). Postaraj się spojrzec obiektywnie i nie łączyć teorii z
              nielubieniem. Jesli ja czytam, ze mnie nie lubisz i jesteś na mnie zły, to
              powinnam się wściec i nie dyskutować, tak? Ale tak nie robię, zastanów się
              czemu. Piszesz rzeczy rozsądne, Twoje argumenty docierają do mnie i je
              analizuję, potrafie oddzielić nielubienie od rzeczowych argumentów. Rozumiesz?
            • marta9991 Re: ojciec jaki był... 13.12.04, 10:19
              I jeszcze jedno. gwarantuje Ci nezzi, ze gdybym zmieniła nick i nazwała sie
              Kasia15, to wtedy moje argumenty nie zlościły Cię, bo nie kojarzyłbyś mnie z
              tymi argumentami.Jesteś zły na moją moralność, gdzieś w głowie został ślad.
              Postaraj się jednak oddzielic poprzedni temat od tego tematu, nie wracaj, ale
              idź do przodu.
              • nezzi Re: ojciec jaki był... 13.12.04, 18:32
                >Masz prawo czuć do mnie niechęć. Napisz mitylko, w którym miejscu napisałam
                coś
                >co spowodowało Twoją złość (w tym temacie, bo nie chcę juz wracać do innych).

                Odnoszę się jedynie do tego wątku, ponieważ nie czytałam innych Twoich
                wypowiedzi na tym forum. Zirytowała mnie pyskówka z Kokesz1. Takie
                przedrzeźnianie się na akademickie definicje. Jeśli faktycznie jesteś pewną
                siebie osobą i potrafisz unieść ciężar doradzania, to po co to „udowadnianie”
                kto jest mądrzejszy? Właściwie to odebrałam to bardziej jako wyraz braku wiary
                we własne umiejętności (wiedzę). Po za tym, cóż to znaczy napisać co to jest
                empatia? Nic. To tylko kolejna definicja, zbiór słów. Sztuką jest ją poczuć.
                Nie intelektem a sercem.

                Zirytowało mnie też to, że podejmujesz się doradzania właściwie nie pytając
                interlokutora o zgodę. A to przecież podstawa kontaktu terapeutycznego!
                Oczywiście możesz napisać, że o niczym takim nie ma mowy, ale wg mnie wkraczasz
                na to pole. Zauważ kreujesz się na pewien autorytet (powołujesz się na
                określoną wiedzę, raczej niedostępną większości Forumowiczów) a próby
                zgłaszania wątpliwości kwitujesz atakiem (vide Kokesz lub eeeee). Właściwie
                dochodzę teraz do wniosku, że tak naprawdę to zirytował mnie brak pokory, który
                wyczułam w Twoich słowach. Zakładam, że to kwestia młodego wieku i braku
                doświadczeń praktycznych. Zastanów się czy nie byłoby korzystniej założyć, że
                Twój rozmówca stoi na tym samym poziomie co Ty, że jesteście sobie równi.
                Rozmawianie z pozycji wyższości budzi nieufność i wytwarza wrażenie, że uważasz
                się za osobę nieomylną. Wreszcie odnoszę wrażenie, że mimo Twoich zaprzeczeń,
                piszesz pod z góry przyjętą tezę. Założyłaś na początku, że Xv2 ma problem,
                który korzeniami tkwi w jego/jej dzieciństwie i resztę rozmowy poświęciłaś na
                udowadnianie tego. Zaraz. Stop. To nie psycholog stwierdza co pacjenta boli,
                tylko pacjent sam to odkrywa, jedynie przy wsparciu terapeuty. To znowu kwestia
                pokory i szacunku do drugiego człowieka.

                >Piszesz, że moje wypowiedzi są zrozumiałe, to chyba dobrze, ale i teoretyczne,
                >mogą się takie wydawać i już tłumacze czemu.

                Nie zrozumiałe ale zarozumiałe.

                > Żeby jednak
                >móc o tym rozmawiać trochę szerzej, to nie wystarczy przeczytać jedną
                >wypowiedź, trzeba zadac dodatkowe pytania (czasem mnóstwo pytań) i wówczas
                >mozemy dojść do sedna sprawy.

                Tak. Przy założeniu, że nie przyjmiemy od razu jednej tezy, którą będziemy
                starali się udowodnić za wszelką cenę.

                > Jesli ja czytam, ze mnie nie lubisz i jesteś na mnie zły, to
                >powinnam się wściec i nie dyskutować, tak?

                No widzisz i to jest właśnie przykład na wkładanie w moje usta słów, których
                nie wypowiedziałam. Założyłaś, że skoro napisałam, że się poczułam zirytowana
                to automatycznie oznacza to, że nie chcę z Tobą rozmawiać. Hola, hola a gdzie
                moje prawo (sama mi je przyznałaś) do przeżywania emocji? Podobnie jak nie
                dałaś mi prawa do decyzji czy chcę abyś mi doradzała, tak nie dałaś mi prawa do
                powiedzenia, że nie chcę z Tobą rozmawiać.

                Kwestia „nielubienia” jest wg mnie nieistotna, bo o ile irytacja to jedna z
                emocji, na którą nie mam wpływu, bo jak dobrze wiesz, emocje nam się po prostu
                przydarzają i jak już są to możemy jedynie je przeżyć lub stłumić,
                to „nielubienie” jest stanem intelektualnym, który mogę dowolnie modyfikować,
                zależnie od racjonalnych argumentów, jakie sobie założę. Dlatego mogę kogoś nie
                lubić i z nim prowadzić długie dysputy filozoficzne a inną osobę kochać i
                jednocześnie nie móc z nią rozmawiać dłużej niż 3 sekundy, bo będę czuła się
                zraniona, odepchnięta czy poniżona.

                >I jeszcze jedno. gwarantuje Ci nezzi, ze gdybym zmieniła nick i nazwała sie
                >Kasia15, to wtedy moje argumenty nie zlościły Cię, bo nie kojarzyłbyś mnie z
                >tymi argumentami.Jesteś zły na moją moralność, gdzieś w głowie został ślad.
                >Postaraj się jednak oddzielic poprzedni temat od tego tematu, nie wracaj, ale
                >idź do przodu.

                Tak jak napisałam, nie czytałam Twoich wcześniejszych postów. Nie mam pojęcia
                jaką masz moralność i prawdę mówiąc nie interesuje mnie to. A to jak bym Cię
                potraktowała pozostaw mi, bo coś mi się wydaje, że kolejny raz wiesz lepiej ode
                mnie jakbym zareagowała, poczuła się czy pomyślała. Ja też potrafię myśleć.

                Pozdrawiam.
                • marta9991 Re: ojciec jaki był... 13.12.04, 19:25
                  W wielu sprawach masz rację, ale nie we wszystkich. Zauwaz, ze na tym forum
                  każdy każdemu cos radzi (lub prawie każdy). Z Kokesz1 nie było pyskówki, raczej
                  traktowałam to z usmiechem na ustach, dziwne że tak to odebrałeś. Trzeba się
                  zapytać jeszcze tej osoby jak to odebrała. Rzeczywiście jesli ktoś nie skończył
                  psychologii, to nie moze stac na tym samym poziomie wiedzy, ale jesli skończył
                  ekonomię, a ja nie, to jest identycznie, ja jestem w tym temacie gorsza. Nie
                  staram się wywyzszyć, a przynajmniej nie miałam takiego zamiaru. Co do wieku,
                  to moge polemizować. Zalezy co dla kogo jest dużo lub mało. Czy powyżej 30 to
                  dużo czy mało? Masz prawo do przeżywania emocji i w swoich listach właśnie to
                  robisz, mocno je przezywasz. Dodatkowe pytania zadałam, ale nie na forum a w
                  liście, który dostała ode mnie xy2. Czy będzie zadowolony tego nie wiem, ale
                  gdyby nie chciała na ten temat rozmawiac, to zapewne nie podawałaby adresu.
                  Jestem jednak pewna jednego, tzn. to o czym bedziemy rozmawiać prywatnie nie
                  wejdzie na te strony, to już sprawa miedzy nią a mną. Jesli moge słuzyc komuś
                  swoją wiedzę to czemu mam tego nie zrobić? Mnie to kosztuje tylko trochę czasu,
                  a komuś może rozwiązac jego problem, nieprawdaż? Nie wiem czy kiedykolwiek
                  byłeś na terapii, ale powiem Ci jedno, tam nie ma współczucia, nie może być bo
                  ludzie czasami coś udają, dlatego moje pytania były ogólne.
                  • nezzi Re: ojciec jaki był... 14.12.04, 09:01
                    Wysłałam Ci list.
                    • marta9991 Re: ojciec jaki był... 14.12.04, 09:04
                      gdzie? jako kto? Czy jako ta osoba, o której myślę?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja