Zonaci mężczyźni i ich...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 00:19
...dzieci.

Jak dotąd rozmawialiście tylko o dorosłych. A może warto porozmawiać o wpływie
zdrady na dzieci. Zdrady nieujawnionej, która owocuje fałszem w związku,
zdrady ujawnionej, która owocuje rozpadem rodziny. Zdrady do której dochodzi w
sercu, ale w życiu dana osoba decyduje się zostać "ze względu na dobro
dzieci", do małżonka/małżonki żywiąc wrogość.
    • Gość: Susan Re: Zonaci mężczyźni i ich... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 11:32
      Byłam takim dzieckiem, w małżeństwie rodziców była zdrada.
      Pamiętam, że w domu była bardzo zła atmosfera. Rozpad ich małżeństwa trwał kilka
      lat. Miałam przez jakiś czas do nich żal, że nie potrafili do tematu podejść jak
      dorośli ludzie, tylko w zasadzie sprawy pozostawiali swojemu biegowi, aż
      wszystko stało się nie do zniesienia.
      Przez ten czas w powietrzu wisiała wrogość, fałsz, niedomówienia. Starali się
      mnie uchronić, ale i tak zdarzało mi się słyszeć ich "ostateczne" rozmowy. Było
      tylko gorzej, bo nie wiedziałam co się dzieje.

    • Gość: magda Re: Zonaci mężczyźni i ich... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 11:39
      Też jestem takim dzieckiem "trwających " rodziców, o samej zdradzie nie wiem
      nic, wiem że nigdy nie widziałam ich miłości. Wbrew pozorom mimo, że wciąż są
      razem czuję się bardzo okaleczona emocjonalnie, oszukana.

      Wolałabyn widzieć ich szczęśliwymi
    • Gość: Hubert Re: Zonaci mężczyźni i ich... IP: *.chello.pl 17.12.04, 12:27
      Dziecko chlonie wzorce jakie dostaje od rodzicow. Wzorce te sa pierwotna
      matryca dla ich pozniejszych zwiazkow, wzorca wlasnej plci i wielu innych.

      Pozdrawiam Hubert
      • marta9991 Re: Zonaci mężczyźni i ich... 17.12.04, 13:05
        Hubercie, dziecko owszem chłonie sporo od rodziców, ale nie tylko. Chłonie
        również od kolegow, ze szkoły itd.
        Może należałoby zapytac się kochanków jak to jest. Tylko oni są osobami, którzy
        wiedzą co robią i jak to odbija się na ich dzieciach. Może wcale w tych domach
        nie jest tak źle jak myslicie, a rodzice pokazują swoim dzieciom, ze się
        kochają? Zauważmy, ze cwany kochanek potrafi się kryć.
        • yoosh Re: Zonaci mężczyźni i ich... 17.12.04, 13:24
          Może odezwie się jakiś zdradzający ileś tam lat facet i powie,że jego dzieci
          mialy caly czas atmosfere milości w domu /nie chodzi o zaspokajanie potrzeb
          materialnych/?
          ... a rodzice pokazuja swoim dzieciom,ze się kochają?..
          Pokazują,czy kochają się autentycznie? Odstawiają teatr na użytek dzieci,co
          jeszcze może się udać przy maleńkich dzieciach ale nie na dluższą metę-
          przeczytaj posty powyżej-dzieci zawsze to wyczują,prędzej czy póżniej.
          A jeżeli jest im tak dobrze i sie kochają to dlaczego zdradzają?

          Co nie zmienia faktu,że w wielu domach rodzice grają role /szczególnie w
          święta/ niby dla dobra dzieci.
          • alfika Re: a potem :))) 17.12.04, 14:01
            potem może odezwie się jakis złodziej i opowie nam, czy dużą krzywdę robi
            okradanym :)

            no bo to on wie najlepiej, prawda?
            jako praktykujący, ma się rozumieć
            • Gość: hansi We dwoje z Mieciem, wszystkich zmieciem... IP: *.arcor-ip.net 17.12.04, 14:08
              tu masz racje Alfika!

              niestety, w przeciwienstwie do klamania nie umiem krasc
              (nie to zebym nie chcial, probowalem, ale mi nie wychodzi.)

              Nie wespre wiec Cie tu intelektualnie.

              PS. I wlasnie dlatego w 1991 zrezygnowalem z kandydowania do Sejmu.
              Stwierdzajac, ze uczciwe sprawowanie wladzy sie nie oplaca.
        • Gość: gf Re: Zonaci mężczyźni i ich... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 13:26
          marta9991 napisała:

          > Hubercie, dziecko owszem chłonie sporo od rodziców, ale nie tylko. Chłonie
          > również od kolegow, ze szkoły itd.
          > Może należałoby zapytac się kochanków jak to jest. Tylko oni są osobami,
          którzy
          >
          > wiedzą co robią i jak to odbija się na ich dzieciach. Może wcale w tych
          domach
          > nie jest tak źle jak myslicie, a rodzice pokazują swoim dzieciom, ze się
          > kochają? Zauważmy, ze cwany kochanek potrafi się kryć.

          Nie. Kazdy kto chce albo jest glupi, uwierzy w klamstwo, zona pierwsza, ale
          dzieciak jest czujny jak krolik. Nie oszukasz go. Dzieci zawsze wiedzia
          pierwsze.
          • Gość: hansi gf IP: *.arcor-ip.net 17.12.04, 13:44
            Ale to musi byc chyba taki bystry dzieciak, jak Ty.

            A to co tu czasem opisuje nie biore przeciez z sufitu.

            Znam kilka takich ukladow.
            Jak facet ma samodzielna prace i do tego musi jezdzic po kraju, to potrafi
            wszystko znakomicie ukryc.
            Zona pewnie sie domysla, ale dowodow nie ma, gdyz partner jest w domu dobrym
            mezem.
            A dzieci NIE MAJA pojecia o niczym.
            Ergo: zalezy to wiec od konkretnej sytuacji.
            • marta9991 Re: gf 17.12.04, 13:53
              Zgadzam sie z Tobą hansi, dzieci nie wyczuwają wszystkiego szczególnie kiedy
              okazuje im się duzo ciepła, a nikt nie ma z nas pewności, ze tak nie jest.
              tatus wraca i jest bardzo miły dla żony czy dzieci, dba o ich potrzeby
              intelektualne, rozrywkowe, duchowe, rozmawia, bawi się z nimi, czyta książki.
              Na wychowanie dziecka i jego rozwój nie wpływa jeden element, ale jest ich cała
              masa. Ponadto zależy to jeszcze od wieku dziecka. Kiedy dziecko usłyszy od
              kolegów coś na ten temat, to wtedy lepiej obserwuje swoich rodzicw i wówczas
              moze cos zauważyć, ale bardzo czesto ma pretensje do mamy, a nie do taty. Tak
              to juz jest. dlaczego na tym forum większość osób pisze o toksycznej mamie, a
              nie tacie? Dlaczego każdy psycholog mówi,ze to mama jest przyczyną problemów
              (najcześciej), a nie tata? Coś w tym jest. Lubię psychologię rozowjową, ale nie
              da się twego napisać w jednym liściku, to temat szeroki jak rzeka.
              • Gość: hansi Re: marta IP: *.arcor-ip.net 17.12.04, 14:02
                Tez to zauwazylem.
                dlaczego nie atakuje tu sie mezczyzn, a za wiekszosc problemow obwinia kobiety?
                przyczyn jest zapewne wiele, ale podam Ci dwa:

                1. Mezczyznom w naszej kulturze "wiecej wolno".
                2. kobiety atakowane bronia sie tu zaciekle, w trosce o udowodnienie swoich
                racji.
                Mezczyzn jest tu (na forum) malo, a Ci co interesuja sie tymi problemami
                (jak ja) leja dokladnie na to, czy ktos mi udowodni moja "nie-racje", czy nie.
                • marta9991 Re: marta 17.12.04, 15:15
                  właśnie kiedyś tutaj o tym pisałam, ale wrony mnie zadziobały (prawie, bo jak
                  widac nie dałam się). Jesli interesuje Cię ten problem, to mozemy pogadac.
              • marta9991 Re: gf 17.12.04, 15:18
                I wiesz Hansi czemu tak jeszcze moze być? Wydaje mi sie, ze meżczyźni w
                stosunku do dzieci sa jednak bardziej szczerzy niż kobiety, nie udają miłości
                (niech się żadna z mam nie obraża). Facet jak kocha swoje dziecko, to taką
                miłością prawdziwą, potrafi to okazac, a mamy często sa wobec dzieci
                nieszczere, bo próbują wychowywać. Drogie mamy słuchajcie co do Was mówią
                dzieci i rozmawiajcie z nimi. czasami prawda jest zdrowsza niż najlepsze
                kłamstwo, ktore ma krótkie nogi.
                • Gość: hansi Re: gf IP: *.arcor-ip.net 17.12.04, 15:25
                  Nie bardzo moge ustosunkowac sie do milosci mam do dzieci.
                  Zlozony problem.
                  Pewnie iz mezczyznami jest tu roznie.

                  Dla mnie milosc do moich (wlasnych) dzieci ZUPELNIE nie ma nic wspolnego
                  z miloscia do zony, czy innych kobiet.

                  I ew. konflikty nie maja zadnego wplywu na moj stosunek do mojego dziecka.
                  Moje dziecko ,to moje dziecko.
                  To nie dziecko mojej zony (czyli "nasze"),
                  ale MOJE.
                  • marta9991 Re: gf 17.12.04, 15:31
                    I własnie o tym pisałam. Dziecko dla kochającego ojca jest skarbem. Jesli facet
                    zdradzi żonę lub robi to regularnie, to nie pokazuje swojemu dziecku,że jest
                    dla niego mniej ważne. Ojciec nie zmienia się (chyba, ze ten typ tak ma - ale
                    to wyjątki moim zdaniem) w stosunku do swojego dziecka, kocha je tak samo albo
                    jeszcze bardziej (bo ma wyrzuty sumienia).
                    Natomiast mama, która poczuje się zdradzana niestety, ale zmienia stosunek do
                    całego swiata, w tym do swojej rodziny. Często dziecko przypomina jej ojca,
                    więc się na nim mści w jakiś sposób i wtedy staje się toksyczną mamą. Ona moze
                    to robić nawet nieswiadomie.
                    Ponadto taka mama mająca problemy przestaje słuchać swoje dzieci, w jej głowie
                    jest więcej miejsca na jej problemy, a nie na problemy dzieci i wówczas zaczyna
                    się problem.
                    • Gość: zuzia Re: gf IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 17.12.04, 15:45
                      10% prawdy,reszta fikcja.Ostatnio moja przyjaciolka( miala problemy z
                      dorastającą córką) trafila do pani psycholog ok 30 lat bezdzietna.Rozmawialy
                      jak slepy z gluchym.
                      • marta9991 Re: gf 17.12.04, 18:07
                        jesli chcesz to polecę Ci super dziecięcego psychologa, który nie ma dzieci
                        (kobieta) i jest rewelacyjna, patrzy obiektywnie.
                        Uważąm, że dobry psycholog dziecięcy, to nie ten co wychował stadko, ale ten
                        który ma wiedzę i doświadczenia w terapii.
                    • Gość: malgo Re: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 16:18
                      Ja mam akurat inne obserwacje niż Ty.Częściej widzę ojcow,którzy
                      przestawszy kochać mamę automatycznie tracą zainteresowanie dziećmi.
                      Jedyną ich troską staje się płacenie jak najniższych alimentow.Ale
                      sa oczywiście ludzie i ludziska zarówno wśród ojców ,jak i matek.
                      Druga rzeczą ,z ktorą się nie zgodzę,jest obarczanie jedynie żon
                      odpowiedzialnością za atmosferę w domu.Klimat domu tworzą wszyscy,
                      żona i w równym stopniu mąż.Nie wiem skąd twierdzenie,że wszyscy
                      psychologowie są zdania,że głównie mamy przyczyniają się do problemów
                      dzieci.Toksyczne bywają matki,ale pełno też wymagających,zimnych ,nie-
                      obecnych ojców.Na forum choćby możesz o tym przeczytać.
                      Co do wpływu zdrady na dzieci.Myślę,że to zależy od przebiegu wydarzeń.
                      Jeśli mężczyzna zdradza z powodów ludycznych(rozrywkowych),nie jest
                      zaangażowany uczuciowo,jest dyskretny,szanuje i nawet kocha żonę(na swój
                      sposób),to nie przecenialabym bystrości dzieci.Nie zauważą bo nie będzie
                      co zauważać.Atmosfera w domu może być lepsza niż kiedykolwiek,mąż zrelaksowany,
                      zadowolony,dbający o dzieci i żonę.
                      Gorzej gdy zdradzający się zakochał w kochance,nie ma odwagi odejść i winą
                      za swoje uwięzienie zaczyna obarczać rodzinę.Dzieci w takiej sytuacji
                      widzą,że jest żłe.Zależnie od stanu swojej wiedzy winią mamę lub ojca.
                      Najgorsza dla dzieci musi być trująca atmosfera,która panuje w takim domu;
                      kłotnie ,obrażanie się,ciche dni.Nie wiem jak wpływa to na dorosłe życie
                      dzieci po takich przejściach?
                      • marta9991 Re: gf 17.12.04, 18:11
                        Przecież właśnie o tym rozmawiamy malgo.
                        Pisząc to wszystko myślałam o madrych ludziach,takich którzy potrafią myślec i
                        nie robić krzywdy dziecku. Dlatego napisałam, ze czasem mogą być nawet jeszcze
                        bardziej kochający.
                        Nie myslałam o takich flirciarzach, babiarzach, co to skaczą z kwiatka na
                        kwiatek i sami nie wiedzą czego chcą. Taki typ nawet nie musi zdradzac, zeby
                        się nie interesować domem i dziećmi.
                  • marta9991 Re: gf 17.12.04, 15:33
                    przepraszam za literówki, ale wole mówić niż pisać i pisząc szybko nie zwracam
                    uwagi na oddzielanie słów.
                • Gość: do marty Re: gf IP: *.dip.t-dialin.net 17.12.04, 15:39
                  martusiu ,a co ty wiesz o maciezynstwie?????
                  • marta9991 Re: gf 17.12.04, 15:42
                    No bardzo mało wiem, ale skończylam psychologięspołeczną, więc o dzieciach się
                    uczyłam i dużo dalej czytam na ten temat. Poza tym mam rodzeństwo, sama byłam
                    dzieckiem i mam siostrzenice, dwie fantastyczne dziewczynki, które ciągle
                    przybiegają do mnie ze swoimi problemami i twierdza, że mama ich nie rozumie
                    (szczególnie ta co ma 12 lat).
                    Nie trzeba miec dzieci, zeby coś o nich wiedzieć.
                    Pozdrawiam
                    • Gość: do marty Re: gf IP: *.dip.t-dialin.net 17.12.04, 16:13
                      raczej tak, trzeba te dzieci miec.
            • hubkulik Re: gf 17.12.04, 15:38

              > A dzieci NIE MAJA pojecia o niczym.

              Czyzby? Dzieciaki wyczuwaja "telepatycznie" emocje i to co ukryte, a nastepnie
              koduja niezintegrowany schemat, ktory kiedys bedzie musial znalezc swoje
              rozwiazanie. A kiedy? Najlepiej wtedy, gdy same stworza zwiazek, odtworza go i
              beda transformowac albo nie. Taka juz ta nasza ewolucja.

              Pozdrawiam Hubert
              • marta9991 Re: gf 17.12.04, 15:43
                Wcale nie muszą go odtworzyc, tak jak dzieci morderów, o czymświadczą badania
                na bliźniakach i dzieciach adoptowanych. odsyłam do ksiażki Psychopatie.
                • hubkulik Re: gf 17.12.04, 16:10
                  Nie chodzi mi o kopiowanie wszystkich zachowan rodzicow. To jest oczywiste dla
                  mnie, ze nie robie wszystkiego co robil moj ojciec. Rozpatruje te sprawe na
                  poziomie psychiki (wzorce emocjonalne, mentalne i ewentualnie behawioralne).
                  Chodzi mi np. o dziwne, niewyjasnione zachowania i emocje, np. takie w ktorych
                  nie bylo milosci, a zagubienie. W przyzwyczajonym do doskonalosci milosci
                  dziecku wzorce te sa powaznymi zakloceniami w systemie odbierania swiata.
                  Mysle, ze te dziwne zaklocenia nie zanikaja, ale odkladaja sie w podswiadomosci
                  do czasu, kiedy czlowiek bedzie gotowy okreslony wzorzec przetransformowac (np.
                  poprzez milosc, zrozumienie itp.). Wzorce takie psychologicznie przenoszone sa
                  z pokolenia na pokolenie, az do czasu gdy w okreslonej jednostce nastapi
                  gotowosc do zintegrowania wzorca.

                  Pozdrawiam Hubert
                  • marta9991 Re: gf 17.12.04, 21:43
                    jesli coś sie działo na jego oczach to będzie w stanie po chyba 5 roku życia, z
                    wczesniejszego okresu nie pamieta nic, ale brak miłości odczuje niestety już od
                    pierwszych dni.
            • Gość: gf Re: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 21:39
              > A dzieci NIE MAJA pojecia o niczym.

              Jak chcesz. Ja w to jednak watpie. Na podstawie znajomosci z takimi dziecmi,
              ktorych rodzice, ich zdaniem, dobrze sie maskowali. Nie mam pojecia skad
              dziecko wie. Intuicja, ktora z wiekiem sie traci? Nie wiem. Dzieci czesto nie
              potrafia tego nieokreslonego niepokoju intelektualnie 'obrobic'. Jak gdyby nie
              wiedza, co konkretnie sie dzieje, ale czuja zagrozenie dla siebie. I
              zadne 'mamusia i tatus cie kochaja i zawsze beda' nie pomoze. A najbardziej te
              male.
              • Gość: hansi Re: gf - chcialbym. IP: *.arcor-ip.net 17.12.04, 22:41
                chcialbym.
                aby Swiat byl takim, jakim go opisujesz.
                Nie pieknym,
                nie naiwnym,
                nie "normalnym".

                ale jest INNY.
                Z kazdym przyplywem fali.
            • Gość: Iwka Re: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 22:26
              mojej przyjaciolce to dzieci powiedzialy o tym, ze tata ,ma kochanke, bo juz
              nie mogly zniesc, ze ojciec oszukuje matke, wczesniej przez wile miesiecy
              milczaly wierzac, ze romans tatusia sie skonczy
              gdy matka byla w kuchni znajdujacej sie na skraju mieszkanie, tatus potrafil z
              sypialni graniczacej z pokojem dzieci dzwonic do kochanki, one slyszaly a matka
              nie. Gdy matka wyjezdzala raz w miesiacu na weekend na szkolenie a dziecmi mial
              zajmowac sie tata, zostawial je same, mowil, by mamie przypadkiem nie
              zdradzily, ze siedzialy same, zostawial dzieciom telefon do mieszkania
              kochanki, by w razie czego dzwonily

              ale znam tez inna sytuacje, ojciec mojej szkolnej kolezanki miewal kochanki,
              ona o tym wiedziala i go kryla przed matka

              to sa zawsze sprawy indywidualne
              jestem pewna, ze jak by taka para nie zrobila, dzieci zrozumieja, moze nie od
              razu a dopiero wtedy gdy same znajda sie w podobnej sytuacji
        • hubkulik Re: Zonaci mężczyźni i ich... 17.12.04, 15:33
          Choc nie neguje wplywu kolegow i otoczenia pozadomowego, to jednak nadal
          twierdze ze wplyw rodzicow (szczegolnie w pierwszych kilku latach zycia
          dziecka) jest decydujacy dla rozwoju osobowosci dziecka. Pierwsze 3 - 4 lata, a
          potem to juz raczej tylko ksztaltowanie powierzchni. Glebia juz gotowa i
          niestety czesto zasyfiona.
          Oczywiscie wszystko mozna odreagowac, ale kto by chcial dotykac trudnych
          emocji, ktore powstawaly w czasach kiedy to sie jeszcze mowic nie umialo? I jak
          sobie z tym poradzic skoro zakodowalo sie wtedy glebokie poczucie bezradnosci i
          nikt nie pomogl? Byc moze to jest wlasnie kwintesencja glebokiego smutku
          samotnosci. Dalej odgaleziaja sie rozne poziomy trudnosci w relacjach.

          Pozdrawiam Hubert.
          • marta9991 Re: Zonaci mężczyźni i ich... 17.12.04, 15:40
            Zgodze się z Tobą, ale nie do końca. największy rozwój człowieka jest między 10
            a 20 rokiem życia. Wtedy to kształtuje się nasza tożsamość, od rozproszonej,
            przez lustrzaną (nadaną), moratoryjną aż do dojrzałej.
            Oczywiscie okres 3-4 lata jest BARDZO WAŻNY, nawet 0-10 lat, jednak to co się
            dziej w wieku 10-20 ma największy wpływ na nasze życie. jesli dziecko nie
            bedzie przechodziło eksploracji, to wówczas będzie miało problemy. Rodzice są
            bardzo wazni, ale nie tylko z powodów wymienionych w temacie.
            • Gość: takie dziecko Re: Zonaci mężczyźni i ich... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 16:02
              Moi rodzice nie byli "dobraną parą" (tak to się kiedyś nazywało). Ale nawet
              kiedy się rozstali mama na ojca złego słowa nie powidziała DO MNIE, a przecież
              mogła, mało tego, mnie również nie pozwalała na to, powtarzała do znudzenia, że
              to ONI MIĘDZY SOBĄ się rozeszli, a nie ze mną(miałam 7 lat). Dzięki temu mam
              ogromny szacunek do obojga, głównie za to,że wytłumaczono mi,że nawet po
              rozwodzie uczucia rodziców do dziecka nie zmieniają się,mogłam ich kochać tak
              samo. Ze zgrozą obserwuję swoją koleżankę, która na pytanie pięcioletniego
              syna "mausiu czemu płaczesz?" mówi: "...bo twój ojciec sk..syn mnie zdradza.."
              i kto tu komu krzywdę robi i psychikę niszczy?
            • hubkulik Re: Zonaci mężczyźni i ich... 17.12.04, 16:22
              Mowiac o ksztaltowaniu tozsamosci mowimy o procesach mentalnych, a nie
              emocjonalnych. Procesy mentalne sa bardziej na powierzchni niz emocje. Czasem
              wydaje nam sie cos racjonalnie oczywiste, ale z jakichs powodow nie mozemy tego
              zaakceptowac. Z jakich powodow?
              Albo boimy sie czegos i nie potrafimy znalezc przyczyny.
              W oprogramowaniu (mysli, przekonania, cele) mozna grzebac do woli i zmieniac to
              oprogramowanie do woli. Jest to proces ksztaltowania wlasnego umyslu, a przez
              to zycia. Mysli i przekonan jest jednak multum i mozna sie w tym pogubic o ile
              nie znamy korzeni, poziomow bardziej elementarnych na ktorych sie te
              przekonania podtrzymuja. Czasami chcesz zmienic jakies przekonanie (np. o
              sobie), a nie mozesz. Dlaczego? To sa wlasnie te glebsze poziomy. Wszystko ma
              swoja przyczyna i mozna ja odkryc, a zeby mogly sie pojawic galezie drzewa,
              musza byc najpierw korzenie i pien. Korzenie to nasze uwarunkowania zewnetrzne
              torzace nas w tym zyciu (karma), a pien to nasze pelne prostoty dziecinstwo
              kiedy to jeszcze nie musielsmy wybierac. Dopiero na tej podstawie pojawiaja sie
              galezie.

              Pozdrawiam Hubert
              • Gość: Susan Re: Zonaci mężczyźni i ich... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 16:34
                Właśnie dorosłym w wielu przypadkach wydaje się, że jeśli nie mówią o czymś
                dzieciom, to nie istnieje...

                Uważam, że związek, w którym jedno zdradza i zostaje z drugim ze względu na
                dzieci jest toksycznym związkiem. Zdrada nie jest pracą nad związkiem, jest
                ucieczką nieraz. Pogłębia przepaść między partnerami. Pamiętam, że moi rodzice
                wydawali mi się dwojgiem całkowicie obcych sobie ludzi. Matka była zaabsorbowana
                swoim cierpieniem, a ojciec kochanką.

                Nie zgadzam się z Martą - jeśli mężczyzna ma stałą kochankę to poświęca jej
                czas, pieniądze i swoją energię, którą mógłby oddać dla rodziny, a w dodatku
                każe żyć wszystkim w kłamstwie "udanej rodziny".

                Musi przecież kłamać, żeby to ukryć. Dzieciom, żonie. Samo utrzymanie tego w
                tajemnicy kosztuje przecież trochę wysiłku.

                Uważam, że zdrada jest zła, ale gorsze od samej zdrady jest udawanie, że
                wszystko jest w porządku gdy nie jest i nie będzie.

                • marta9991 Re: Zonaci mężczyźni i ich... 17.12.04, 18:05
                  Susan, nie zgodze się z Toba, bo wiem jak to jest. Wiem, bo jestem w takim
                  związku i uwierz mi, że zawsze dziecko jest na pierwszym miejscu. To tylko
                  zależy od mądrości ojca tego dziecka. Nigdy w życiu nie zatrzymałabym go w domu
                  gdybym wiedziała, że jest w danym momencie potrzebny dziecku.
                  To jest tak jak z zapracowaną mamą i taką która jest w domu, ale obok w pokoju.
                  Są mamy zapracowane, ale każdą swoją wolną chwile poświęcają dziecku, a są mamy
                  niezapracowane, ale takie, którym dziecko przeszkadza.
                  Mój partner swojemu dziecku poświęca bardzo dużo czasu (fakt, że dziecku jest
                  już duże) i jest zawsze wtedy, kiedy tego potrzebuje. Często o tym rozmawiamy.
                  Uważam,że sprawa zalezy od ludzi, są LUDZIE i ludzie, niestety.
              • marta9991 Re: Zonaci mężczyźni i ich... 17.12.04, 17:59
                pamiętam rysowanie drzewa, ale niezbyt dokładnie. To chyba z emocji i
                mytywacji, prawda?
                Oczywiście, ze to co piszesz, to prawda, ale jeszcze raz powtarzam, że jesli
                ojciec w swoim zachowaniu niczego nie zmienia, a mama jest na tyle mądra, ze
                nie mówi dziecku rzeczy złych (na ojca) i nie przekazuje swoich negatywnych
                emocji (co nie jest łątwą sprawą), to wówczas dziecku nie robi się krzywdy.

                Czasami obserwuję rodziny, w supermarketatach (hihi, bo tam ich można
                najczęściej spotkać) i jestem przerażona rodzicami. Założmy,że to są
                normalne, "zdrowe" rodziny. Szarpią te dzieciaki, nie słuchają ich, uczą złych
                nawyków, no jednym słowem koszmar.

                Druga sprawa, czemu szkołą nie załatwi biletów zamiast do kina, to do
                filharmonii? Czemu nie pokazują dzieciom tego co jest mądre? Przeciez
                wiadomo,że większość dzieci z "normalnych" rodzin do tej filharmonii nigdy w
                życiu nie trafi razem z rodzicami.

                Nie jestem psychologiem dzieicęcym, nie znam dogłębnie literatury, ale bardzo
                podoba mi się podejście Wygotskiego i to co on pisze na temat rozwoju
                dzieciaków. Wszyscy rodzice zamiast do szkoły rodzenia, to powinni chodzić na
                kursy dla rodziców, gdzie ktoś przekazałby im choć część tej wiedzy,
                ukierunkował ich i pokazał jak trzeba z dzieckiem postepować.
            • mia26 Re: Zonaci mężczyźni i ich... 18.12.04, 00:30
              A skąd ty to wiesz ze miedzy 10 a 20 rokiem zycia przechodzi się takie
              zmiany?????/??
    • Gość: baba zona Re: Zonaci mężczyźni i ich... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 18:13
      Poczytalam troche tego, co ponizej. Mam i dzieci (w roznym wieku) i meza, ktory
      zdradzil. I powiem Wam jedno: Nikt z Was nie ma racji - tzn. zadne z Was tak na
      prawde nie wie, o czym pisze. Mozna wrocic do meza po zdradzie i odbudowywac
      zwiazek bez warunku pt. "ze względu na dobro> dzieci",
      Dzieci widza swietnie wszystko, lepiej od zdradzanej zony/meza. One to czuja
      organicznie. Te male reaguja inaczej, starsze inaczej - ale reaguja zawsze i
      zawsze sie to na nich odbija. Kobiety wykorzystujace sytuacje znudzenia meza -
      mysle oczywiscie o kochankach - w ogole nie maja pojecia o dzieciach. I to
      niekoniecznie dlatego, ze ich same nie maja - one po prostu sa zaslepione i
      czasami wrecz nie wahaja sie przed posluzeniem sie dzieckiem, aby cel (czytaj -
      mezczyna) osiagnac.
      To ogromnie trudny temat i wiaze sie zawsze z ogromna trauma - tam, gdzie
      krzywdzi sie kogos, a zwlaszcza dziecko - najbardziej bezbronna istote - nie ma
      usprawiedliwienia. I nie nam tutaj przedstawiac sady - to te dzieci kiedys nam
      wystawia "laurke"
      Pozdrawiam wszystkich
      • marta9991 Re: Zonaci mężczyźni i ich... 17.12.04, 18:28
        ale nie wszystkie takie są (myślę o kochankach), chociaż pewnie większość tak.
        To znaczy, ze ja jestem inna? wyjątkowa?
        Uważam, ze nigdy nie można mówić za innych. My sobie tylko teoretyzujemy i
        trochę rozmawiamy o wiedzy z zakresu psychologii.
        To wszystko jeszcze raz powtarzam, ze zależy od tego czy ludzie sa mądrzy czy
        głupi w swoich działaniach.
        Zależy też od tego, czy po wyjściu z domu kochanki potrafią przestawic swój
        mózg na ten drugi dom. Jeśli potrafią, to wszystko ok (ja takiego faceta
        właśnie mam i za to go cenię). Tylko ilu takich jest?
      • marta9991 Do baby zony 17.12.04, 18:49
        Skoro masz dzieci, to polecam Ci ksiazkę WYCHOWANIE BEZ PORAŻEK, jest to jedna
        z lepszych pozycji na rynku, jesli nie najlepsza.
        Książka mówi o tym jak konstruktywnie rozmawiać z dziećmi (i nie tylko). Warto
        przeczytać i stosowac to w życiu, co nie jest latwe oczywiście.
        Uważam, ze gdyby taką pozycje przeczytali wszyscy rodzice i nauczyciele, to nie
        byłoby takich problemów miedzy nimi.
        • Gość: baba zona Re: Do baby zony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 19:13
          Znam, dziekuje, znam tez wiele innych, a takze zajmuje sie swoimi dziecmi i
          jestem na nie otwarta. Ja tutaj nie szukam rozwiazan. Ja ich poszukuje w zyciu.
          Tutaj jedynie zagladam i czytuje, co inni maja do przekazania.
          A Ty moze poczytaj o tym, co moga czuc ludzie, ktorych (byc moze) mimochodem
          krzywdzisz?
          Nie chce Ci wystawiac cenzurki, ale - powiem szczerze - drazni mnie Twoj ton
          wszystkowiedzacej kobiety - co to i na cudzych facetach sie zna i cudze dzieci
          tez rozumie...
          Mnie zdrada mojego meza nauczyla pokory. Tego tez i Tobie zycze.
          Wesolych Swiat :)
          • marta9991 Re: Do baby zony 17.12.04, 19:31
            Mam dzisiaj zbyt dobry humor, zeby się kłócić z Tobą. Ja Ci tylko poleciłam,
            ale skoro znasz to fajnie.
            musisz tylko zapamiętac jedno, o co Cie bardzo prosze, NIE UMORALNIAJ MNIE I
            NIE MÓW MI CO MAM ROBIC. A skoro nie podoba Ci się mój to, to mnie nie czytaj.
            Ot jakie to proste, nieprawdaż?
            Chciałam byc dla Ciebie miła, ale widac nie wszyscy ludzie tego chcą. Poza tym
            nigdzie nie powiedziałam, ze znam sie na cudzych dzieciach, na szczęście nie
            muszę. A pokorna nigdy nie byłam i nie mam zamiaru. Dlatego nie mam męża i
            dzieci, żeby im krzywdy nie robic brakiem pokory.
            pozdrawiam i prosze, nie pisz do mnie więcej, jakoś nie lubie twojego pokornego
            tonu.
          • marta9991 Re: Do baby zony 17.12.04, 19:34
            Mnie zdrada mojego meza nauczyla pokory. Tego tez i Tobie zycze.
            > Wesolych Swiat :)


            Ja nie mam męża, więc nie mam czego się uczyć. A ty powinnas iść do dobrego
            psychologa i popracować jeszcze nad sobą, bo jak widac dalej ta zdrada w Tobie
            siedzi.
            Wesołych
            • Gość: baba zona Re: Do baby zony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 19:41
              Ciebie nikt i nic niczego nie nauczy... Ale nie to bylo moim celem.
              Jestem tutaj, zeby moc posluchac m. in. takich jak Ty.

              I w przeciwienstwie do Ciebie, nie upokarzam adwersarza. Wypowiadam tylko swoje
              poglady. Ty najwyrazniej musisz sie tego nauczyc. Zyczenia podtrzymuje.
      • Gość: Do Baby Re: Zonaci mężczyźni i ich... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 19:26
        Też sprawiasz wrażenie że wiesz co czują dzieci, bylam takim dzieckiem i wiedz
        że jesli Cię zdradził to nie kocha i dzieci to wiedzą ,

        Nie mów innym ze nie maja pojecia co pisza nie masz monopolu na świetny związek
        po zdradzie
        swoja droga jesteś okropnie zakłamana
        szybciutko wmówiłas sobie ze jest ok i to wcale nie ze względu na dzieci, pół
        roku i gołąbeczki ?? no wiesz są jakieś granice hipokryzji
        • Gość: baba zona Re: Zonaci mężczyźni i ich... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 19:38
          Nie mam monopolu na nic. I nie o tym pisalam. Wykaz mi moje zaklamanie - bede
          Ci szczerze wdzieczna. A skad Ci sie wzielo pol roku? Moja trauma miala miejsce
          poltora roku temu.
          Fajnie byc na takim forum - wiele osob/nickow wie na moj temat wiecej niz ja...
          czekam.
          Moze sie ujawnisz...? (Pewnie sie nie doczekam... A moze?)
          • marta9991 Re: Zonaci mężczyźni i ich... 17.12.04, 19:39
            I Ty oczywiście wiesz więcej na nasz temat niż my sami.
            Ot i Twój problem.
            • Gość: b Re: Zonaci mężczyźni i ich... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 19:45
              Tzw. rece...
              Dzieki za okreslenie moich problemow - bez Ciebie nie poradzialbym
              sobie ...;)))))
              • marta9991 Re: Zonaci mężczyźni i ich... 17.12.04, 19:46
                Wesołych, nie chce mi się z Tobą rozmawiac, sorry.
                • Gość: baba zona Re: Zonaci mężczyźni i ich... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 19:49
                  Nie szkodzi, rozumiem... :))))
                  • Gość: kot O Dżizas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 19:54
                    Takie to czasy nastały,że ku..ska się na wszystkim znają, na psychice dzieci
                    zwłaszcza.
                    O tempora,o mores!
                    • Gość: baba zona Re: O Dżizas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 19:55
                      No wlasnie :))) (Ona nie zna laciny)
                      • marta9991 Re: O Dżizas 17.12.04, 20:01
                        wiesz co ODWAL SIĘ KROWO, teraz zrozumiałas? Twoja tępota mnie dobija niestety
                        i tylko takie słowa mi się cisną znowu na usta, zresztą już chyba kiedyś ci to
                        napisałam.
                        • Gość: kot Re: O Dżizas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 20:04
                          Spadaj lachociągu!
                          Latarnie już się palą-do roboty!
                          • marta9991 Re: O Dżizas 17.12.04, 20:38
                            daj palanciaro swoim dzieciom to poczytac. Wcale sie nie dziwie, że takie
                            debilne baby faceci zdradzają. Spalic was na stosie, kretynki to mało bo smród
                            jeszcze zostanie.
                            • Gość: kot Re: O Dżizas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 21:18
                              Ty głupia babo,nie jestem gejem,żeby mnie facet zdradzał.
                              Gdyby głupota miała skrzydła to ty latałabyś już na orbicie.
                              Dla mnie k. to k. Gów...no nawet w złotym papierku to gó..,nic więcej.
                              Jesteś tandetną,żałosną,nadętą prukwą.
                              Co tu jeszcze robisz?Do lachy!
                              • marta9991 Re: O Dżizas 17.12.04, 21:19
                                czytam to co idiota lub idiotka taka jak ty pisze. Fajna lektura.
                              • marta9991 Re: O Dżizas 17.12.04, 21:45
                                poczytaj siebie jeszcze raz i zobacz swoją głupotę, dno kompletne jesteś i
                                tyle. Tu już nawet lekarz psychiatra chyba nic nie pomoże.
                              • Gość: J.K. Marianna, prosze, daj sobie na wstrzymanie... IP: *.arcor-ip.net 17.12.04, 22:52
                                piva dzisiaj rano do sklepu nie dowiezli, Kochanie?
      • Gość: gf do babazony, ktora bardzo lubie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 21:33
        Babazono,

        Pryzmat, ktory przyjmujesz moze Cie zwiesc na manowce w koncu. Sadze, ze sama
        to dobrze wiesz lub przeczuwasz. Poltora roku to dla roznych ludzi roznie dlugo
        wprawdzie, ale mnie sie wydaje, ze jestes silna kobieta. Moze warto podjac
        probe zerkniecia troche spoza swoich emocji? Nie wiem, czy juz czas, ale moze
        warto to rowazyc...Mam na mysli Twoj stosunek do postaci-modelu kochanki, ktory
        spomiedzy wierszy sie czuje.

        pozdrawiam serdecznie
        gf
        • Gość: baba zona Re: do gf, ktora bardzo lubie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 10:40
          > Pryzmat, ktory przyjmujesz moze Cie zwiesc na manowce w koncu.

          Tak sie zlozylo, ze to, co przeczytalam w tym watku bardzo sie przeklada na
          moje osobiste doswiadczenia - tzn. mam na mysli wzorzec postepowania i myslenia
          takiej osoby. Dlatego sie odezwalam na ten temat. Ty piszesz o tym, bo mnie i
          moja historie znasz.
          A kochanki bywaja rozne i tego wcale nie neguje. W tym watku chodzilo glownie o
          dzieci i ich traume - i o tym pisalam.
          A prostactwo i chamskie odzywki pominelam milczeniem - tamten model widac nie
          potrafi inaczej.
          Pozdrawiam Cie tez serdecznie :))))
    • Gość: Rene Sama teoria nigdy nie da ci zrozumiec dziecka IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.12.04, 20:19
      Niestety teoria i praktyka to dwie zupelnie rozne rzeczy. Wiedziec duzo na
      temat psychologii rozwojowej z ksiazek to zupelnie nie to samo co z z zycia.I
      nie mam tu na mysli cudzych dzieci(siostrzencow ,czy bratanic, badz dzieci
      sasiadow) , lecz swoje wlasne. Oczywiscie ksiazki o tej tematyce powinien
      czytac kazdy rodzic, ale niestety zastosowanie madrosci ksiazkowych nie zawsze
      jest latwe do realizacji. Moja bezdzietna ciotka zawsze uwazala sie za eksperta
      od wychowania dzieci.Ona wiedzial oczywiscie wszystko najlepiej, wszystkich
      pouczala .Zawsze najbardziej uwielbiala te najbardziej zaniedbane i brudne
      dzieci, bo byly takie smieszne i kochane wedlug niej.Sama zas nie pozwolila
      nam, jak bylismy dziecmi dotknac czegokolwiek w tym jej muzeum, zwanym domem.
      A ja sama pamietam jak zazdroscilam tym "leniwym mamuskom" z wozkami
      okupujacym lawki w parku , jak wracalam z biura po calym dniu pracy a pod
      pacha trzymalam jeszcze projekty do wykonczenia w domu, bo terminy gonily.
      Przestalam im zazdroscic jak dorobilam sie wlasnych dzieci. Zrozumialam ile
      trzeba trudu i wysilku aby wyszykowac to dziecie na ten "relaksacyjny
      spacerek". Jak czuje sie czlowiek po kilku miesiacach niedospanych nocy.Ostro
      zatesknilam wowczas za moja praca. Ale nigdy nie chcialabym wrocic do zycia
      sprzed dzieci. Wracajac do tematu to dorosli robia brudy a dzieci musza z tym
      zyc. Dobrze jesli rodzice nie uzywaja dzieci jako broni przeciw sobie. Matki
      kochaja dzieci za to ze sa , ojcowie za to jakie sa. No i raczej kochaja je tak
      dlugo jak kochaja ich matke(oczywiscie z bardzo malymi wyjatkami).
      • Gość: do rene Re: Sama teoria nigdy nie da ci zrozumiec dziecka IP: *.dip.t-dialin.net 17.12.04, 20:23
        tacy jak Ty,to jak swiatlo w tunelu,
        i wlasnie w tym cala rzecz.
        teoria to teoria -nic wiecej,
        • Gość: przerażenie Re: marta-psycholog IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 20:32
          Podobno marta9991 jest psychologiem (tak twierdziła w innym wątku) i w związku
          z tym nigdy, przenigdy nie pójdę do żanego psychologa, w obawie że mogę trafić
          na nią. Brrr... po prostu horror!!!!
          • Gość: baba zona Re: marta-psycholog IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 20:38
            Podchodz do tych informacji (tzn, forumowych) z dystansem - aczkolwiek
            oczywiscie dobrze jest sprawdzic, z kim ma sie do czynienia - ja mam kontakt z
            tym srodowiskiem i jestem sceptyczna - potrzebujesz psychologa - szukaj
            referencji :)))
            • marta9991 Re: marta-psycholog 18.12.04, 18:01
              Prostackie i chamskie odzywki sama prowokujesz moja droga. Do czasu kiedy się
              nie wtrąciłaś było spokojnie (prage zauważyć).
              Poza tym nie życze sobie, zebys mnie oceniala, bo sama potrafię to zrobić.
              Mówisz mi, ze jestem prostacka, a ja na to, ze nie zgadzam się z Twoją opinia i
              tyle. Napisalam Ci to wczesniej, ale nieczytasz co sie do Ciebie mówi i
              ciągniesz dalej, nakręcasz się. Tylko pytam sie po co? Nikogo nie zmienisz,
              jeśli sam tego nie chce zrobić.
    • rybolog To tylko "mezowie"... 17.12.04, 22:58
      maja wplyw na to co sie dzieje w rodzine??? Rozumiem ze tylko mazowie
      zdradzaja...zony sa zawsze "czyste" i "wspaniale"...A jak nie, to moze tez
      powinny o dzieciach pomyslec.
      • Gość: no wlasnie Re: To tylko "mezowie"... IP: *.dip.t-dialin.net 17.12.04, 23:15
        strasznie omijany temat ,
        to kobiety zdradzajace mezow.
        a ja bede sie upierac przy twierdzeniu,
        ze to kobiety czesciej znajduja cos ,,na boku,,
        twierdzenie popieram doswiadczeniem zyciowym,
        a takze zawodowym.
        • Gość: No wlasnie... Re: To tylko "mezowie"... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 17.12.04, 23:26
          Nie zawsze facet jest "winny"...Kobiecie/zonie czasami trudniej jest
          sie...przyznac...ze skoczyla w bok.
          • Gość: ryb Sorry, ten powyzszy post to moj :) n/T IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 17.12.04, 23:30
            • m.malone Gołym okiem widać, że Twój:DDDDD nt 17.12.04, 23:39

          • Gość: malgo Re: To tylko "mezowie"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 23:36
            Statystycznie to jednak ciągle mężowie są przodownikami
            w tej dziedzinie.Może dlatego ,że częściej zdradzają,a
            może dlatego że na forum taki układ doświadczeń,rzeczywiście
            jakoś automatycznie przyjmuje się niewierność=niewierność męża.
            Jednak jeszcze jeden powód ,dla którego zeszło na mężowską zdradę,to
            częstsze opuszczanie rodziny i dzieci przez mężów,niż przez kobiety
            zdradzające.Są wyjątki,ale to tylko wyjątki właśnie.
            • Gość: ryb Re: To tylko "mezowie"... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 17.12.04, 23:43
              Statystyki myla, bo zeby byla wiarygodna statystyka to musi tez byc i
              wiarygodna odpowiedz...no i tu faceci sa bardziej prawdo mowni. )))

              Malgo, jezeli juz mowisz o statystykach, to popatrz sie na statystyki morderstw
              na facetach...przez kobiety...powiem Ci tylko ze zdziwisz sie tym co
              przeczytalas...ale poczytaj, prosze :)))
              • Gość: malgo Re: To tylko "mezowie"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 00:06
                Probuję tylko znależć odpowiedż,dlaczego na forum
                przyjmuje się,że zawsze zdradza mąż.
                O tych kobietach mordujących mężczyzn chętnie bym
                przeczytała,nie natknęłam się do tej pory na dane.
                Co mnie ostatnio zdziwiło,że więcej samobójstw w Polsce
                popelniają mężczyżni.Takie statystyki miałyby
                wskazywać,że kobiety są silniejsze psychicznie.To właśnie
                typowy przykład manipulowania statystyką.Zapomniano
                dodać,że liczby dotyczyły samobójstw skutecznych,a nie ilości
                prób .Kobiety częściej próbują,ale to nie pasowałoby do tezy o
                ich większej odporności.Masz rację,więc co do mylenia przez
                statystyki.
                • m.malone No nie wiem... 18.12.04, 00:33
                  czy z tymi samobójstwami to dobry argument
                  • Gość: malgo Re: No nie wiem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 00:47
                    Statystyki samobójstw to dygresja,a nie
                    argument.Tak mnie zniosło na stronę.:)
      • m.malone Nerwowy temat czy 17.12.04, 23:22
        tacy nerwowi ludzie. Pełnia dopiero sie zbliża
        • Gość: ryb malone... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 17.12.04, 23:27
          Spokojnie :))) Pozdrowienia dla Pani Malonowej (z calego serca) :)))
          • m.malone Dzięki Ryb 17.12.04, 23:37
            Nawzajem - pozdrawiamy.

            Mam nadzieje, ze nie odpływasz gdzieś na Świeta... Bo to wiesz, dla RYB tera
            kiepski okres. Trzeba uważać:))))
          • Gość: malgo Re: Rybu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 23:39
            A gdzie Ty teraz pływasz,bo tutaj rzadko Cię widać?
            Galaretę do karpia szykujesz?:))
            • m.malone Małgosiu! 17.12.04, 23:41
              Wstydziłabys się. W domu powieszonego o sznurku gadać:PPP
              • Gość: ryb Re: Małgosiu! IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 17.12.04, 23:46
                Hihihi, ja tylko dzisiaj, zaraz sie zrywam...swieta to kiepski dla mnie
                czas...nawet chivasek nie pomaga...ale wroce :)))
                • m.malone Ryb 17.12.04, 23:50
                  Przez Ciebie kawałeczka ryby do pyska nie wezmę, bo mi sie kanibalizmem odbije.
                  Pić bez śledzika:(((
                  • Gość: ryb Re: Ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 18.12.04, 00:01
                    :))) Bez przesady, ja nie z karpiowatych:))) Smacznego Tobie i
                    Malonowej...Postaram sie wrocic przed Swietami. Od jutra jeszcze mam cyrk ale
                    jak sie wszystko dobrze ulozy to okolo srody powinienem byc wolny...mam
                    nadzieje :)))
                    • m.malone Re: Ryb 18.12.04, 00:02
                      No to jeszcze zdążymy z życzeniami:)))
                      • Gość: ryb Re: Ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 18.12.04, 00:06
                        O tak, sroda, no moze czwartek :))) Ale nawet gdyby co, to znajde czas :)))
                • Gość: malgo Re: Rybu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 23:52
                  Wróć ,wróć i to z ikrą.:))
                  • m.malone Re: Rybu 17.12.04, 23:59
                    Nie znam się na tym, ale ikrę to chyba babaryby mają, a nie chłopy
                    • Gość: malgo Re: Rybu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 00:16
                      A samczyk rybki ciernik przenosi ikrę do gniazdka,
                      w pyszczku.To Ryb też mógłby z ikrą w dzióbku
                      wrócić.:)))
                  • Gość: ryb Re: Rybu IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 18.12.04, 00:05
                    :))) Trafilo mnie ostatnio, myslalem ze wszystko juz wiem...a tu,
                    kicha...pojechali chlopcy w inna strone. Ale juz ich znalazlem, chivasek robi
                    swoje :)))
                    • Gość: malgo Re: Rybu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 00:21
                      Co się popieprzy,to się polepszy.:)))
                      Taka zwykle jest logika zdarzeń..
                      • mia26 tak wiec 18.12.04, 00:28
                        znam rodzinę, w której mąż zdradza od 15 lat zonę, czyli od początku
                        malzenstwa.Robi to umiejetnie..i udaje się.Serio!!!
                        Ostatnio tylko zona wykryła jego ostatni związek,ale po wielkiej burzy ( 3
                        miesiące) ,groźbaxh rozwodu z jej strony nadal są małżenstwem!!!!!
                        A dzieci???
                        Hm 2 wspanialych dzieci w wieku ok 12- 15 lat. Prez 15 lat mialy kochanego
                        tatusia, który odebrałby sobie zycie za nie ( tak b kochał) i...
                        kiedy nagle dowiedzialy si ę ze tatus zdradzał..to...
                        tak jak mamusia wybaczyly...
                        bo tatus zawsze był naj...dla nich...autorytet
                        I co?Wniosek z tego ze tatusiowie doskonale potrafią maskowac swoje zdrady,a
                        dzieci wcae nie musza cierpiec z tego powdu.
                        Zdada to sprawa między zoną a mężem.On dzieci nie zdradza tylko zonę.
                      • m.malone Re: Rybu 18.12.04, 00:28
                        Gość portalu: malgo napisał(a):

                        > Co się popieprzy,to się polepszy.:)))
                        > Taka zwykle jest logika zdarzeń..

                        Gdzu\ie tu logika, gdzie. Seks to jest zwykły przecież
                        • Gość: malgo Re: Rybu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 01:09
                          ach MM, kosmata ta Twoja wyobrażnia :)
                          nie seks ,a bigos doprawiam
                          pieprzem..:))
                    • m.malone Re: Rybu 18.12.04, 00:27
                      Swoje, to znaczy dobrze czy źle?

                      Bo to wiesz, był taki, nie wiem co on pił, ale mieszkał w beczce, łaził z
                      zapaloną świecą w dzień po agorze i mówił: "człowieka szukam" i jeszcze tak: "ty
                      moich kółeczek nie dotykaj". a..a tten żołdak to go dzidą ciepnął czy czymś. Nie
                      wiem dokładnie bo mnie przy tym nie było
                      oj:)
                      • Gość: ryb Re: Rybu IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 18.12.04, 00:39
                        Malone, ja caly ostatni rok przesiedzialem na forum. A te chlystki z Urzedu
                        Skarbowego chca jeszcze wiecej szmalu niz w ostatnim roku. Oszaleli, myslalem
                        ze oszczedze bedac z Wami...a tu odwrotnie, no zglupialem...
                        • m.malone Re: Rybu 18.12.04, 00:41
                          za gadanie chcą dudki wyrwać!? Degeneraci!
                          • m.malone Re: Rybu 18.12.04, 00:44
                            Dla takich to w piekle czeka siódmy krąg
                          • Gość: ryb Re: Rybu IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 18.12.04, 00:47
                            Mowie Ci Malone, nie oplaca sie nic w tym kraju nie robic...I tak Cie skasuja
                            za to, ze nie masz rachunkow zakupu...Nie da sie z nimi, nic tylko zrywac sie
                            do glebokiego oceanu...:)))

                            Spadam juz spac, musze zarobic na ten rachunek, Dobranoc :)))
                            • m.malone Re: Rybu 18.12.04, 00:57
                              Śpij dobrze. Dobranoc:))
          • Gość: Malonowa Re:Rybie... IP: *.aster.pl 19.12.04, 20:33
            kłamczuszek, z całego serca:)))) a gdzie miejsce dla Pani Ryby????

            dziekuję za pozdrowienia, a chiwaska mam nadzieję wypijemy w Świeta razem, przed
            monitorem:)))

            MMowa
    • vielonick Re: Zonaci mężczyźni i ich... 18.12.04, 02:28
      dzieci czuja, ze zle sie dzieje miedzy rodzicami
      i cierpia

      cierpienie mozna zwiekszyc
      mozna zmniejszyc
      ale sie go nie wyeliminuje

      wszyscy ludzie jakich znam, ktorzy byli w rodzinie trwajacej 'dla dobra'
      jako dzieci cierpieli (w roznym stopniu)
      i maja problemy z wlasnycm zyciem osobistym
      + jeden wyjatek

      wiec drodzy "kochajacy sie" rodzice
      czy skorka warta wyprawki?
      • Gość: myślę podobnie Re: Zonaci mężczyźni i ich... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 17:27
        mam bardzo podobne doświadczenia w pełni się z Tobą zgadzam
    • Gość: sdf Re: Zonaci mężczyźni i ich... IP: *.range81-129.btcentralplus.com 18.12.04, 03:01
      taaak, rozpatrzmy kazdy mozliwy aspekt zdrrrrady, to takie pasjonujace, wplyw
      zdrady na topnienie lodowca, na zmniejszanie sie powierzchni lasow deszczowych,
      w skali makro na rozszerzanie sie wrzechswiata, lub kurczenie jak jaro twierdzi,
      kocham inwencje tfurczo
    • mickey.mouse Re: Zonaci mężczyźni i ich... 18.12.04, 21:18
      Gość portalu: melania k. napisał(a):

      > ...dzieci.
      >
      > Jak dotąd rozmawialiście tylko o dorosłych. A może warto porozmawiać o wpływie
      > zdrady na dzieci. Zdrady nieujawnionej, która owocuje fałszem w związku,
      > zdrady ujawnionej, która owocuje rozpadem rodziny. Zdrady do której dochodzi w
      > sercu, ale w życiu dana osoba decyduje się zostać "ze względu na dobro
      > dzieci", do małżonka/małżonki żywiąc wrogość.

      Chyba raczej nikt tu nie zajmuje sie tymi aspektami zdrady nawet miedzy samymi
      parterami w zwiazku, a co dopiero jej wplywem na dzieci.
    • Gość: iga Re: Zonaci mężczyźni i ich... IP: *.3vnet.pl 26.12.04, 19:26
      bylam kiedys z zonatym nie wiedzac o tym,kiedy poznalismy sie jego zona byla w
      ciazy,zostawilam go,nie potafilam tak zyc,dzieci sa najwazniejsze a faceci sa
      egoistami mysla tylko o sobie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja