ŚWIĘTA - KOSZMAR DLA SAMOTNYCH

    • hania.mala Re: ŚWIĘTA - KOSZMAR DLA SAMOTNYCH 24.12.04, 14:06
      Samotność zaczyna najbardziej boleć kiedy damy sobie ją wmówić, kiedy faktycznie
      zaczniemy wierzyć w sens "pełnego życia" tylko z kimś u boku. Nieważne jaki ten
      ktoś jest, ważne żeby był bo "to jakoś wygląda". Faktycznie, trudno zignorować
      życzenie mamine i baciowe "żebyś znalazła w końcu przyjaciela", "żebym prawnuków
      doczekała bo młodsze babcie już je mają". I sama rozumiem, że trudno jest
      walczyć z hordą wujków i ciotek stawiając swoje argumenty i przekonania jak np:
      chcę być sama, nie chcę mieć dzieci. Święta i Sylwester albo nawet Walentynki to
      czas podszyty komercją, uśmiechami wprost z reklam i hurtowymi życzeniami
      wypisanymi na tandentnych, obligatoryjnych kartkach. Ładnie wyglądają ale tak
      naprawdę nikt nie ile kosztuje połamanie się opłatkiem z ojcem alkoholikiem,
      wujkiem nowobogackim, babcią z alzheimerem dla której jestem "panią", matką
      domagającą się natychmiastowego ślubu z pierwszym facetem złapanym na ulicy,z
      kuzynem dresiarzem, z ciotką, która ma mnie za idiotkę, z inną ciotką śmierdzącą
      papierosami czy z kuzynką, z którą nie mam o czym porozmawiać, bo nie żyję
      światem mody i kosmetyków jak ona. Z góry wiem jak wszystkie życzenia wyglądać
      będą, wszystkie takie same jak co roku rozmowy, wspominanie dawnych lat i
      minionych zabawnych sytuacji. Do tego dochodzi jeszcze zwykłe wypominanie sobie
      różnych zdarzeń i tak komponuje się świąteczna atmosfera. Czy jestem szczęśliwa
      ze swoją samotnością? Nie. Ale jest to moja sprawa. Dlatego życzę sobie i innym
      by Święta trwały jak najkrócej i najspokojniej.
      hania
    • Gość: Jola DLA SAMOTNYCH - TO TRAGEDJA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.12.04, 15:17
      Życzę wytrwałości i nadzieji, że to będą ostatnie samotne Święta.
    • Gość: singielka E tam.. Głupoty gadasz... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.12.04, 00:53
      Też jestem singlem i mi z tym dobrze :) Mam 28 lat, niezłą prackę i chłopa mi
      nie trzeba :)Patrze na moje kolezanki, które w moim wieku wygladają na 40-latki
      obarczone dziećmi i sa pozornie szczęśliwe z mężami, którzy uganiają się za
      szczuplejszymi singielkami, żeby po niezobowiazującym seksie przyjść do domu na
      domowy obiad ugotowany przez zonę. A co do samotności, ja kupiłam sobie kota.
      Zwie się Behemot i daje mi duzo radości i ciepła, którego mi trzeba. Poza tym
      jego miłośc jest bezgranczna, nie stawia mi warunków, nie kłóci sie, czasem
      tylko sie obrazi :)
      A co do Świąt??/ Ja sobie radze. Wigilia z najbliższymi, a któryś dzień Świąt
      poświęcę na ogladanie filmów i sluchanie muzyki, pobęde sobie sama ze sobą (tzn
      z kiciuniem). A co do Sylwka, to urządze go w domku a jedynym gościem bedzie
      mój kotek :). Samotny Sylwek w domu nie musi być nudny, trzeba tylko miec fajny
      pomysł na spędzenie. Ja np urządzam wieczór z Almodovarem, 4 filmy w 1 noc :)
      no i obowiązkowo szampan. ale jesli nie chcesz siedziec w domu to idź sama na
      jakiś bal! Nie ma się czego wstydzic, bo mozna spotkac na takim balu jakiegoś
      księcia z bajki. Byłam w zeszłym roku sama, było miło, nawet panowie do wzięcia
      się nawineli jacys., więc tańczyłam do upadlego
      P.S Moje znajome "szczęśliwe mężatki" też nie ida nigdzie na Sylwka. Przeważnie
      albo nie mają z kim zostawić dzieci, albo ich mężowie nie mieli ochoty n9gdzie
      iśc i podjęli decyzje za oboje...
      • Gość: ewa Re: E tam.. Głupoty gadasz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.04, 10:09
        masz racje, 2 dni, to jak weekend, jak sie dluzej pospi,to nawet sie nie
        obejrzysz, a tu juz obiad,potem kolacja,telewizja,po kolacji spacer. ja mam
        meza, w wigilie bylismy sami--z wyboru, dzis na godzinke do tesciow, jutro do
        moich--przeciez na codzien jest sie zaganianym, te 2 dni to jak zbawienie--
        wreszcie sie swiat odczepia od czlowieka..ja czesto jestem sama--maz pracuje do
        22, mijamy sie--fakt,ze kochamy sie bardzo, ale w swieta on czyta sobie swoje
        ksiazki, ja swoje.to,ze mam sie kogos, to nie znaczy, ze siedzimy na kanapie i
        trzymamy sie stale za raczki..w kazdym zwiazku sie jest samotnym,nie musi to
        wynikac z braku zrozumienia i milosci,ale tego,ze kazdy jest inny,i potrzebuje
        pobyc tylko sam ze soba....samotny, czy sam??samotni sa ci,ktorzy mysla,ze
        jedynym warunkiem ich szczescia jest bliska osoba..NIE-jedynym warunkiem jest
        poczucie sie dobrze samemu ze soba,odnalezienie siebie i wsluchanie w swoja
        dusze--to od nas samych zazyna sie wszystko...co myslicie??niech ktos
        opisz...prosze was
        • Gość: jej Re: E tam.. Głupoty gadasz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.04, 13:26
          wydaje mi sie ze wszyscy dyskutanci podchodza do sprawy swiat w dosc osobliwy
          sposob. "spedze sam, mowia mi, brak mi, jest mi ..., lubie, nie obchodzi mnie,
          itd.". ale moze to juz jest normalka i JA sie sie tylko czepiam, jednakze
          smutno mi sie to czytalo.
          • Gość: Halina ze Szwecji Brak wczucia?... IP: *.ip-pluggen.com 25.12.04, 14:30
            Setki "dobrych" rad, ale czy rzeczywiscie pasujace do sytuacji autorki
            topiku?
            Jedna z nich : ROZWIJAJ SWOJE ZAINTERESOWANIA.
            A moze jest to spokojna, nieskomplikowana dziewczyna, ktora po przyjsciu
            z pracy przyczytala jakies kobiece czasopismo, poogladala telewizje i
            kladla sie spac?
            Ktore z tych zainteresowan ma rozwijac?

            Byc moze marzy o zwiedzaniu swiata, ale poniewaz malo zarabia i musi jeszcze
            pomagac rodzicom, wiec rozwijanie tego marzenia ma bardzo male perspektywy?

            Czyzby nikt nie zauwazyl, ze dziewczyna chcialaby znalezc te druga polowke,
            ale jakos jej to nie wychodzi i dlatego jest ekstra czula na zapytania rodziny?

            Ktos chwali sie, ze jak chce to spedza Swieta samotnie, a jak nie to
            "w gronie przyjaciol". Jaka wspaniala pewnosc siebie!!!
            Tylko ta osoba nie zauwazyla, ze autorka listu nie ma przyjaciol
            (powod jest nieistotny; jedni maja chmary przyjaciol, inni nikogo...)

            Inni kaza autorce listu UWIERZYC W SIEBIE.
            Jak to zrobic?
            Uwierzyc, ze jest sie "piekna, mloda i bogata"?
            Uwierzyc, ze realizuje sie w pracy, kiedy w rzeczywistosci jej praca
            jest nieciekawa, a pracowac musi, bo w miasteczku nie ma nic innego?

            To tylko kilka moich przemyslen ...
            • Gość: Ender ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.04, 18:46
              Chba najgorsza jest samotnosc w gronie bliskich...Tak sie wlasnie
              czuje,mysle,ze nie tyko ja...Szkoda mi ludzi w takiej sytuacji.Mimo
              wszystko,zycze wszystkim to czytajacym,milych swiat...Moze ten nadchodzacy czas
              przyniesie zmiane na lepsze...
              Tak sie pocieszam.Pozdrawiam Was goraco!
    • Gość: baba zona Re: ŚWIĘTA - KOSZMAR DLA SAMOTNYCH IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.04, 20:23
      Ktos kiedys, nie bez kozery napisal, ze te Swieta sa swietami nadzieji ... i te
      mysl dedykuje wszystkim w tym watku - a takze zycze, aby to sie spelnilo :))))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja