Gość: potworek
IP: *.netcafe.waw.pl
19.12.04, 13:35
mam 24 lata i jestem potworem. nie, to nie prowokacja.
Coraz cześciej chcę sie zabić. Gdyby tak można było przed snem powiedzieć
sobie "nie chcę sie wiecej obudzić" i załatwione. A tu nic z tego.
Wstydze sie siebie. Boli mnie, kiedy ktoś na mnie patrzy , boli mnie jego
obrzydzenie.
Uroiłam sobie ?
Nie. Nie raz i nie dwa racy za plecami usłyszałam "obrzydliwa". Od płci
obojga.
Nie mogę żyć z własną twarzą, na której wszystko jest krzywe. bryzdkie,
wybrakowane.
Powie ktoś- mie na bryzdkich kobiet tylko zaniedbane.
To nie jest prawda. Godziny spedzałam w łazience przed lustrem obmyślajac
sposoby na zamaskowanie mojej brzydoty. Wydałam kupę kasy na kosmetyki, bez
skutku,szkoda tej kasy, powinnam była oddać ślicznym i nieszczęśliwym
sierotom z domu dziecka.
Usłyszałąm nawet kiedyś coś w tym stylu : " jak można patrzyć tak długo w
lustrze na taką morde".
Mam na twarzy blizny , przebarwienia, ogólnie okropną cerę, krzywy nos,
krzywe usta i krzywe zęby.
Jestem odrzutem,jetem wybrakowana, niepełnowartosciowa jako kobieta.
Naprawdę, dla kobeity nie ma nic gorszego niż brzydka twarz.
Jestem zbędna, psuję tylko swoim widokiem ludziem apetyt.
Zyję tylko jakimś chorym złudzeniem że kiedyś spojrzę w lustro i zobaczę
łądna kobiecą twarz. Ale to czekanie na cud nie mam sensu.
Jaki sens może mieć życie dla potwora
nie oczekuję pocieszenia.
Piszę po to, by zobaczyli co czuje ta ochoda ci, którzy uważają, że uroda u
kobiety to racja jej bytu