Gość: Rene Trzeba pokochac siebie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 22.12.04, 01:17 Dziewczyny jak mozna sie zorientowac tu na forum chociazby kazda z nas ma jakies 'ale' co do swojej urody, zycia, milosci itp. Kazdy czlowiek chcialby cos zmienic, cos ulepszyc w swoim zyciu. Dziewczyna ktora zaczela ten watek, nazwala sie sama tak, ze nie chce tego nawet powtorzyc. Jesli czlowiek sam siebie nie lubi i nazywa sie tak brzydko to jak moze spodziewac sie ze inni beda go kochac i podziwiac? Mamy tylko jedno zycie i cieszmy sie nim poki jest. Inna dziewczyna Buka zauwazyla slusznie ze te jej "piekne" kolezanki sa dzis zaniedbane i wcale nie sa takie jak kiedys. Sama zas zadbana i pewna siebie moze byc dla nich wzorem. Inna jeszcze dziewczyna pisze ze jest takim dzisiejszym wzorem piekna, urody i..... rowniez ma klopoty. Takie jakie nie przyszlyby innym kobietom do glowy. Mysle, ze kazdy z nas potrzebuje milosci innych ludzi i dobrze jesli z domu wynosimy ten wspanialy bagaz milosci naszych rodzicow, ale nawet jesli tak nie jest sami mozemy uksztaltowac nasze zycie tak aby sie nim w pelni cieszyc. Zapewniam was ze wiele osob chcialoby znalezc sie na waszym miejscu. Cieszmy sie wiec zdrowiem, uroda(kazda z nas ma urode) i tym ze slonce swieci i ze oddychamy. A docinki osob niezyczliwych po prostu ignorujmy. NIE MOZEMY ZMIENIC SWIATA, ALE MOZEMY ZMIENIC SIEBIE I NASZE NASTAWIENIE DO NIEGO. Pozdrawiam . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zuzanna Re: Trzeba pokochac siebie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 09:22 wszystkim brzydulom proponuję eksperyment - wybierzcie się do centrum handlowego w piątek po południu i spróbujcie policzyć ile mijanych osób będzie miało idealne, symetryczne twarze, będzie ładnych, zgrabnych i ponętnych. Zapatrzone w pisma z nieprawdziwymi zdjęciami zapominacie naprawdę o tym, że miażdżąca większość kobiet nie jest wcale doskonała, co więcej - te ładne także nie są doskonałe. Mogłabym napisać to samo co potworek - mam krzywy nos, krzywe zęby, mały biust, a jednak przy tym wszystkim czuję się ładna, jestem pożądana i zaznałam sporo adoracji w swoim życiu - jest to moim zdaniem dowód, że nie w urodzie tkwi sekret powodzenia. Czytając posty Buki zastanawiam się jak to możliwe, że w ogóle ktoś na mnie spojrzał? Oczywiście, wszędzie się czyta, że mężczyźni reagują na bodźce wzrokowe, ale czy to oznacza, że reaguja tylko na modelki z gazet? Bzdura. Pozdrawia Niedoskonała Bogini Odpowiedz Link Zgłoś
jane_the_ripper Re: czym zasłużyłam na brzydką twarz?nie chcę żyć 22.12.04, 12:02 Powiem Ci, Potworku, pewną rzecz, którą powiedział mi mój psycholog - a to całkiem inteligentny facet - "pierwsze wrażenie bardzo się liczy - przez kilkadziesiąt pierwszych sekund. Potem w człowieku szuka się innych cech, takich jak ciekawy charakter, zainteresowania, podejście do życia. Wygląd naprawdę nic nie znaczy." Jeśli przestaniesz się nad sobą użalać, a weźmiesz się za siebie - nie mówię, że masz zbierać kasę na operację albo coś w ten ton. Po prostu zacznij rozwijać w sobie inne zalety, trwalsze niż uroda, która szybko i często bezpowrotnie mija. Uwierz, ona naprawde nie wystarczy do szczęścia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kinga K. Re: czym zasłużyłam na brzydką twarz?nie chcę żyć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.04, 20:47 A ja uważam, że błędem jest przypisywanie ludziom jakiegoś nadmiernego zainteresowania naszą osobą i wyglądem. Kto ma czas i ochotę, żeby godzinami analizować aparycję innych, kobiety! Ja nie jestem w stanie powiedzieć, kto był w co ubrany, faceci już w ogóle na takie rzeczy nie zwracają uwagi. Miałam koleżankę - przeciętnej urody, a może i brzydką - która była przekonana o swojej wielkiej urodzie i tak narzuciła je innym, że uchodziła za piękność. Nikt nie miał czasu się przyglądać, myśleć, facet patrzył "aha, zachowuje się jak piękność, tak o niej mówią, a więc jest piękna" i już. Największa uroda może zostać niedostrzeżona, gdy osoba jest zakompleksiona; omijamy ją wzrokiem, widzimy niepewność i nie zawracamy sobie już głowy resztą. Mnie się latami wydawało, że wszyscy zwracają na mnie uwagę i komentują, a g. prawda! Chciałam kiedyś to sprawdzić, przebrałam się w środku miasta - w Londynie - i nikt, nikt nie zwrócił na mnie uwagi, chociaż stałam w staniku :-) Osoba, która jest wartościowa, mądra, staje się piękna, tak się ją postrzega. Najpiękniejsza twarz brzydnie, gdy nic za nią nie stoi. I nie są to politycznie poprawne banały, ale rzeczywistość. Bo ludzie są leniwi, przyjmują rzeczy powierzchownie. Dlatego łatwo narzucić innym swoją urodę, nawet gdy jest ona wymyślona. Dajmy sobie spokój z tym egocentryzmem, to nie ma znaczenia. Ja tam nawet w miotle się zakocham, byle gadała do rzeczy. Ile razy spotykałam ludzi totalnie nie w moim typie, którzy potem wydawali mi się piękni. To jest b. subiektywne. Ludzie są zazwyczaj skupieni na sobie, komu się chce wchodzić w subtelności czyjegoś wyglądu? Naprawdę, o wiele ważniejsza jest inteligencja, poczucie humoru, wspólna wrażliwość albo podobne postrzeganie świata. Czy jesteście w stanie ocenić urodę Waszych bliskich lub przyjaciół? Ja nie, oni wszyscy wydają mi się piękni i śliczni :-) Czytałam kiedyś takie powiedzenie: Aż do dwudziestego roku życia nie zwracałem uwagi na to, coludzie o mnie myślą. Potem przejmowałem się ogromnie tym, co pomyślą o mnie sąsiedzi i bliscy. I nagle pewnego dnia po pięćdziesiątce stwierdziłem, że oni właściwie w ogóle o mnie nie myślą. :-))) Dziewczyny, cieszcie się życiem, zdrowiem, macie prawo czuć się piękne, natomiast uroda nie jest obowiązkiem i każdy ma prawo czasem wyglądać paskudnie :-))))) Odpowiedz Link Zgłoś
brzydka.kobieta Re: czym zasłużyłam na brzydką twarz?nie chcę żyć 22.12.04, 12:35 przecyztałam posta i jestem mocno poruszona. chyba chodzi o to by umiec zyc samemu ze sobą, zlewajac to, co myślą inni. Ludzie tak lubią czuć się lepiej od nas, co? My też lubimy. Proszę, nie zabijaj się. Życie ma wartość. Zawsze. Może... napisz co mnie, hm? może byś chciała. Pozdrawiam narazie.. k. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tesla Re: czym zasłużyłam na brzydką twarz?nie chcę żyć IP: *.toya.net.pl 22.12.04, 13:00 Nie przejmuj się, nie wszystkie kobiety są piękne, nie wszystkie muszą być piękne. Myślę, że martwisz się że żaden mężczyzna nie będzie chciał na Ciebie spojrzeć, bo przecież nie tylko dla siebie żyjemy. Ale nie martw się ja też mam krzywe zęby, bardzo krzywe od dzieciństwa mi się krzywiły i nikt z tym nic nie zrobił, mimo to znalazł się ktoś kto pokochał mnie taką jaka jestem. Jest takie powiedzenie: "Każda potwora znajdzie swojego amatora". Myśl o sobie pozytywnie, a wszystko będzie dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
hubkulik Re: czym zasłużyłam na brzydką twarz?nie chcę żyć 22.12.04, 15:59 Moja rada: odkryj piekno w sobie (na poczatku bez lustra), albo chociaz w zyciu i ciesz sie nim. To, na czym sie koncentrujesz, wzrasta w Twoim zyciu. Twarz potrafi sie bardzo szybko zmieniac jak zmienia sie serce. Moze to byc kwestia jednej chwili. Pozdrawiam Hubert Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: czym zasłużyłam na brzydką twarz?nie chcę żyć 22.12.04, 18:08 Pierwszy rok studziów - na roku dziewczyna - nie dość, że starsza od nas ze cztery lata, to jeszcze powiedzieć o niej "brzydka" to komplement. Twarz szara, cera brzydka, zęby krzywe, czoło tak wysokie, że mozna by zaryzykować twierdzenie o łysinie, włosy o nieokreślonym kolorze typu "włos, poczekaj chwilę, włos, poczekaj chwilę", oczka malutkie. Nie ma oczywiscie żadnego chłopaka, obok nas kręca się koledzy z roku, obok niej - nikt. Nie wyglada na przygnębioną, cóż, pewnie pogodziła się z losem. Oplotkowywałyśmy ją przez ponad semestr. Miła była wprawdzie, ale trzymała się tak troche z dystansem. Trudno się dziwić, taka brzydula. W koncu zaprosiła moja przyjaciółkę do domu, pożyczyć notatki. Przyjaciółka wraca, minę ma jakby ducha zobaczyła. Mówi - wchodzę do domu, otwiera super facet, prawie dwa metry, brunet, słowem młody bóg. Wchodzi brzydula i mówi - przedstawiam Ci mojego męża. Hm... Spotkałam teraz brzydulę - po dwudziestu paru latach. Myśmy utyły, zestarzały się, a ona pozostała taka sama. Brzydka, owszem, ale jak na pięćdziesiątkę świetnie się trzymająca. Popatrzałyśmy na siebie - teraz można by sądzić, ze była najładniejsza z nas. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hubert Re: czym zasłużyłam na brzydką twarz?nie chcę żyć IP: *.chello.pl 23.12.04, 12:20 Tez mi sie czasem wydaje, ze brzydota jest czasem uzywana przez niektore kobiety jako maska ochronna, by miec spokoj z facetami. Dla nich jeden, ten wlasciwy wystarczy. Maja gleboko gdzies to cale zamieszanie damsko - meskie. Po co tworzyc sobie tyle chaosu, skoro mozna miec wszystko w bardzo prosty sposob z tym jedynym, ktora ktory po prostu kocha i akceptuje ja taka jaka jest. Czego chciec wiecej? Pozdrawiam Hubert Odpowiedz Link Zgłoś
marta9991 Re: czym zasłużyłam na brzydką twarz?nie chcę żyć 22.12.04, 19:27 A w Waszych listach ciągle pojawia się watek mamy, zauważyłyście to? Kiedy mama ma niską samoocenę, to potem przekazuje ją również dziecku. I TAKA JEST PRAWDA. To mamy sa wszystkiemu winne, a nie faceci, czy cała reszta. Porozmawiajcie z nimi,moze Was przytulą w te święta i powiedzą coś miłego na Wasz temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Buka Re: czym zasłużyłam na brzydką twarz?nie chcę żyć IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.12.04, 19:38 Jeśli dojście do porozumienia z matką jest jedynym ratunkiem na moje poczucie brzydoty - to kanał! Z moja matką mogę sie porozumieć mw. tak, jak Adaś Miauczynski ze swoja matką w "Dniu świra". On do niej: "Mamo, tracę poczucie sensu życia..." Ona: "Zjedz zupy!"; on: "Mamo, czy ty mnie kochsz?" "Kocham, kocham, a masło to trzeba skrobać, bo mocno zmrożone! Skrobać trzeba!" Jest jeszcze jeden dobry cytat na takie "duszoszczypatielne" rozmowy: "Pytałem matki, pytałem żony, a one na to: Włóż kalesony!" Kalesony, uuuuu!... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MULCHA Re: czym zasłużyłam na brzydką twarz?nie chcę żyć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.04, 12:09 Marta wam uleczy duszę, operację plastyczną przeprowadzi. Bowiem marta zna się na wszystkim. Po prostu Einstein. Co prawda bez matury, ale to nieistotne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hania Re: czym zasłużyłam na brzydką twarz?nie chcę żyć IP: *.in-addr.btopenworld.com 23.12.04, 14:35 Masz problem i proponuje zeby go jakos rozwiazac. Ja przez pol zycia chodzilam z twarza oszpecona znamionami,znajomi mi je liczyli i mowili ze takie urocze. A ja nienawidzilam tych wielkich gruzd i tego ze po kazdym lecie jest ich coraz wiecej; poza tym mialam i mam tlusta cere i tez nie chcialo mi sie zyc. Ale wiedzialam ze jak cos z tym nie zrobie to zwariuje, mimo ze dla znajomych i przyjaciol problemu nei bylo. Pieniadze oszczedzalam i od pewnego momentu systematycznie chodzilam do chirurga plastyka, ktory mi co sie da z twarzy powycinal. Nie jestem pieknoscia, ale lepiej sie z soba czuje teraz, bo choc potrafie patrzec bez obrzydzenia na wlasna twarz w lustrze i na zdjeciach. i nie zaluje ani zlotowki wydanej na zabiegi czy godziny bolu, kiedy sie wszystko goilo. W planie wyrownanie zebow: nie panikuje bo wiem ze jak mnie bedzie stac to to po prostu zrobie. Warto zrobic duzo zeby sie lepiej poczuc we wlasnej skorze. Zycze powodzenia. H Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alanis DO BUKI przede wszystkim IP: *.adsl.green.ch 28.12.04, 16:56 Buko, uwaznie przeczytalam cala dyskusje. Jak juz wiele osob Ci napisalo, jestes kims, z kim ma sie ochote dyskutowac i kto budzi mnostwo sympatii. CHcialabym miec dosyc czasu, aby podzielic sie z Toba wszyskim, co mi zainspirowalo te 160 postow, ale jako zywo, nie da rady. Noc by przegadac... Pare drobiazgow na poczatek: piszesz, ze "juz niemowleta dluzej zatrzymuja dluzej wzrok na ladnych buziach". Buko, skad wzielas taki intox??? Dla niemowlecia nie ma roznicy miedzy glowa mamy a nadmuchanym balonikiem. Maluszki reaguja na cieplo, glos, smak mleka... i poczucie bezpieczenstwa lub fale zlosci dookola. Dla dziecka kanonem piekna sa jego wlasne uczucia. Kazdy wie, ze dziecko uczace sie mowic nie robi roznicy miedzy slowem "brzydki" i "zly" albo "ladny" i "kochany". Aksjomat, ale poczytaj Konrada Lorenza. Drobiazg (ha!) drugi to Twoje przebarwienia i (tu uklony dla Nezzi, mocna jestes!) Twoja Mama: Otoz przecytalam kiedys ksiazke paryskiego terapeuty Michela Odoul'a co sie zwala "Powiedz co Cie boli..." i traktowala o interakcji naszego umyslu i ciala. O tych wszystkich przypadkach kiedy podwija nam sie noga bo nie chcemy isc do jakiegos celu itd. Niesamowite, ale dzieki kilku stronom odkrylam o sobie wiecej niz po Jungu, nie dlatego ze nie lubie Junga, ale dlatego ze pan Odoul jest konkretny i rzeczowy... No wlasnie, do rzeczy: Opisal traktowane przez niego przypadki przebarwien skory opowiadajac historie zycia pacjentow. Bardzo streszczajac, skora jast tym co nas laczy i dzieli ze swiatem zewnerznym. Na zimno reagujemy gesia skorka, aby nastroszyc nieistniejace juz futro, w wielu jezykach istnieje idiom stosowany w nieprzyjemnych sytuacjach "to mnie przyprawia o pryszcze/egzeme". Kiedy skora traci normalna pigmentacje, to tak, jakby z glownego komputera (glowy) przyszla wiadomosc "slonce jest dla innych(ladnych), a nie dla mnie (brzyduli), moje przeznaczenie to pozostac w cieniu, niewidzialna, bo tak najmniej boli". Glupio zabrzmi, ale mysle ze sama sobie wypracowalas przebarwienia swoim wlasnym nastawieniem do swojej osoby i swojego ciala. Chociaz jestes subtelna i blyskotliwa dziewczyna i chcalabym miec taka przyjaciolke jak Ty. Mam kolege. Kolega w wieku lat 9ciu zostal zgwalcony przez jakiegos wloczege. Nie mogl o tym nigdy porozmawiac ze swoimi rodzicami. Niby nic sie nie zmienilo, ale dla siebie samego stal sie "tym-ktoremu-mozna-to-zrobic", kims niewartym szacunku. tlumil to przez dlugie lata, az jego skora zamienila sie w mape swiata w roznyh kolorach, od bialego do czarnego, przez rozmaite odcienie zolci i brazu. Wysiadl mu tez kregoslup, w koncu dzwigal to sam. Spotkal dziewczyne dla ktorej liczylo sie jego serce, przeszedl przez terapie i jego pigmentacja jest teraz najnormalniejsza w swiecie. Mozesz wierzyc albo nie, jakby co mam z nim kilka zdjec :-) Teraz z innej beczki dziegciu: Buko, wyobraz sobie, ze wygladasz tak, jak sobie wymarzylas. Co sie dzieje w twoich marzeniach? Mezczyzni rzucaja sie do twich stop? Kwiaty? Pierscionki? Samochody?....Byc moze. A teraz wyobraz sobie, o czym marzysz, kiedy juz jestes piekna i rozpieszczana kobieta. I na ile czasu starcza Ci Twoich marzen... o czymkolwiek innym niz o urodzie. I jak wygladaja stosunki z Twoja Mama kiedy jestes pieknoscia. Ona Cie kocha? Troszczy sie o Ciebie? Bo jestes ladna? Bullshit. Jestes inteligentna, wyobrazam sobie jak uprzejmie proponujesz rodzinie, zeby wlozyli swoje uczuca tam, gdzie sie nic nie przebarwi. A teraz chlopaki, ci z Harvardu, co rzucaja komentarze na ulicy: widza Cie i pogwizduja: "Oooo! Ale d..a!" A Ty? czujesz satysfakcje czy ten luj pozostaje jednak lujem? Nie pozwol decydowac o Twoim zyciu kretynowi spotkanemu na ulicy. Jestes modelka czy wrecz przeciwnie, nie zmieni to faktu, ze cham bedzie chamem a porzadny gosc porzadnym gosciem. Mam innego znajomego. Jest sparalizowany od 20tu lat. nie moze absolutnie nic sam zrobic, oddycha przez respirator. Wiesz, co robi ten facet? Codziennie dziekuje Bogu (Daje Ci ten przyklad, chociaz to nie moje zycie i nie wiem, kim bym byla na miejscu mojego znajomego) za zycie, ktore zostalo mu ofiarowane. Za to, ze moze pozwolic innym ludziom lepiej poznac siebie samych... Za to, ze widzac go, inni maja szanse A) zrobic jakis dobry uczynek, B) zastanowic sie nad tym jaki sens nadaja ich zyciu. Nie jest to wywod z cyklu "nie martw sie, inni maja gorzej". Kazdy potrafi byc nieszczesliwy i tupac nogami, bo niedobre Zycie nie dalo mu wymarzonej zabawki, np. kochajacych rodzicow, dobrej sytuacji materialnej, nogi, oka, wlosow... Tylko, ze...jesli zycie da Ci wszystkie zabawki, to pozbawi Cie satysfakcji zdobycia ich samemu. Kazdy brak jest szansa. Mysle, ze ty nie chcesz byc ladna. Mysle tez, ze juz Ci nie zalezy na czulosci Twojej mamy. Mysle, ze chcialabys moc spojrzec w oczy osobie, ktora sie z Ciebie smieje i moc jej wyjasnic, ze jej opinie sa wazne tylko dla niej samej i dla nikogo wiecej. Mysle, ze chcialabys dostrzec w ludziach cos, za co moglabys ich lubic, a nie szarpac sie przez cale zycie, aby oni dostrzegli w (na?) Tobie cos, za co moglabys sie czuc lubiana. Bardzo cieplo Cie pozdrawiam. Alanis. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Buka Re: DO BUKI przede wszystkim IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.12.04, 13:08 Alanis, odpisuję po długich przemyśleniach, dlatego nie od razu... Hm, dziękuje, dotknełas paru ważnych spraw - tak trafnie zreszta, że zastanawiam sie, czy nie jesteś jasnowidzem - a tych sie boję! Lorenza znam tylko od strony gęsi, zaś o niemowlętach przeczytałam bodajze w Newsweeku czy innym pismie /ale nie w Super Expresie!/. Acha, chyba też u Bussa czy innych Wojciszke cos takiego też jest.. Odoula przeczytam jak najszybciej, bo jestem pod wrażeniem tego, co piszesz, zwłaszcza, że to by sie zgadzało... Ja też nie mogę sie nadziwić mocy psychosomatyki ani tez zrozumiec tego i pogodzic z logiką. Naturą steruje wiec nie mechaniczny porządek, lecz duchowy i emocjonalny - to brzmi jak manifest romantyków, nie do wiary - a jednak..?! Znałam dziewczynę, która miała sparaliżowaną nogę od czasu, gdy jej chłopak wyjechał. Poza tym wydarzeniem nic sie nie działo: zadnego wypadku, choroby.. Ona tez nie histeryczka czy udawaczka. Stało sie samo i mimo woli! Co do skóry... Kurczę, to naprawde jakiś mój newralgiczny organ! Mam np. liczne alergie, które raz są, a raz ich nie ma. Zabrzmi to niewiarygodnie, ale gdy pracowałam w nielubianej pracy, miałam alergię na pewna substancje, która tam była - teraz, gdy tam nie pracuje, moge pływac w tej substancji i nic mi nie jest. Raz znów gdy strasznie nakłamałam /a nie mam tego w zwyczaju/ - dostałam pokrzywki na całym ciele: bąble od pięt po skóre głowy! Mogłabym mnozyc takie przykłady, ale nie chcę nudzić. W kazdym razie zauważyłam prostą zaleznoć pomiedzy tym, co czuje, a stanem mego zdrowia, zwłaszcza skóry. Co więcej i smutniej: obawiam sie, ze zalążki problemów ze skórą są zwiazane z negatywnym wpływem mojej matki i siostry - to brzmi byc moze jak "spiskowa teoria...", ale... Moja siostra ma córeczkę - 10 lat. Niedawno okazało sie, że dziewczynka cierpi na bielactwo skórne- NIKT w rodzinie naszej czy męża siostry nie miał tego typu schorzenia! Mała ma więc własną wersję tego, co ja: piętna skazy na urodzie, gorszości, braku. Jednoczesnie kojarzę sobie, że moja matka i siostra były bardzo złe, gdy sie wyprowadziłam i uniemozliwiłam im dokuczanie mi na temat mojej brzydoty i rozładowywanie na sobie ich frustracji. Wydaje mi się, że teraz "wzięły na warsztat" te małą - ona mnie po prostu zastąpiła w przyjmowaniu ich złych uczuć, w roli kozła ofiarnego. Tak to widzę: Z matką i siostrą jest coś nie tak / jungowski kompleks cienia/ -> znajdują ofiarę i męcza ja wmawiajac m. in. ze to z nia cos jest nie tak /projekcja/-> młodsza i bardziej bezsilna ofiara, pragnac zachować wiarę w miłośc rodzinną, dobroć i racje siostry i matki /matki i babki/ uznaje, ze cos z nia jest nie tak -> po jakims czasie jej ciało sie do tego dostosowuje: pojawiaja sie zmiany skórne i b.widoczne /twarz!/ defekty... Moze tak być? Co by mi dała uroda? Mam jedno tylko proste marzenie: o flircie /nie mylić ze zdradą/. Chciałabym, zeby choc jeden raz w zyciu zwrócił na mnie uwage jakis męzczyzna, pierwszy do mnie podszedł i zagadał, zabiegał o mnie, zeby pierwszy raz w zyciu jakis męzczyzna zaprosił mnie na kawę, komplementował i szukał mojego towarzystwa... Mysle, że kazdej kobiecie nalezy sie choc jeden taki raz: zeby poczuła sie cenna, chciana, szukana i pożądana... Ja bym sie na 99% wycofała z tego, bo zakładam, że nie musiałby byc to mężczyzna na poważne zwiazki, mógłby to byc uroczy flirciarz, któremu sprawia przyjemność samo uwodzenie... A ja bym urosła z dumy, że jestem ponętna, fajna, warta czyichs zabiegów, czasu, przemyślanych strategii, wysiłku słownego.. Ech, marzenia! Oczywiście masz racje domyslajac się, że odpuściłam sobie zabiegi o dobre uczucia matki czy siostry - z suchych gałezi nie wycisnie sie soku, daremny trud. Żałuje tylko, ze ojciec, choć miał dla mnie dobre uczucia, był taki bierny, nie walczył o mnie - ale on i o siebie nie umiał zawalczyć... Co do lubienia ludzi - na szczęście zawsze miałam jakieś dobre relacje: a to fajną nauczycielkę, a to super - koleżankę, a to /aktualnie/ godną podziwu szefową, a to całkiem niezłego /suma sumarum!/ męża. Nie jestem chyba marudna w stosunku do innych, lubie wiele osób: bogatych i biednych, zaradnych i niezaradnych, z wieloma osobami gadam, np. wczoraj z bezdomnym o filmie "Pasja". Najgorsze relacje zdarzyły mi sie na terenie rodzinnego domu - niestety. I.. tez mi głupio, kiedy widzę, ze inni cierpia, maja poważne kłopoty zdrowotne, tylko ja w takiej sytuacji nie mysle, że sama mam sie uspokoic i nie desperować nad własna sprawą, tylko bym desperowała dodatkowo nad krzywda tego drugiego. I wszystko naprawiała. Cały świat, bo źle pomyślany... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alanis Re: DO BUKI przede wszystkim IP: *.adsl.green.ch 29.12.04, 15:22 Gość portalu: Buka napisał(a): > sie, czy nie jesteś jasnowidzem - a tych sie boję! ---> nie jestem absolutnie jasnowidzem :-)) Tak samo jak i Ty naleze do rodziny szczesciarzy, ktorym zycie nie podalo wszystkiego na talerzu tylko pozwolilo samemu poszukac... pokombinowac...potrenowac. Jeszcze raz z uporem maniaka sobie powtorze, bo lubie: Najwiekszym prezentem jaki moze nam dac Zycie sa pragnienia. Tak jak najwiekszym prezentem dla zaglowki jest wiatr w zaglach, a nie kotwica i miejsce w przystani :-) Ciesze sie, ze nie machnelam sie na calej linii w moich dywagacjach. > Lorenza znam tylko od strony gęsi, zaś o niemowlętach przeczytałam bodajze w > Newsweeku czy innym pismie /ale nie w Super Expresie!/. Acha, chyba też u Bussa ---> Buss jest strasznie kochany. Gdzie on o tych niemowletach pisal? A Lorenza polecam "Regres spoleczenstwa", jest nie tylko o maluchach ale mnostwo takiego ciekawego. Ryczec ze smiechu tez mozna. > > Odoula przeczytam jak najszybciej, bo jestem pod wrażeniem tego, co piszesz, > zwłaszcza, że to by sie zgadzało... Ja też nie mogę sie nadziwić mocy > psychosomatyki ani tez zrozumiec tego i pogodzic z logiką. Naturą steruje wiec > nie mechaniczny porządek, lecz duchowy i emocjonalny - to brzmi jak manifest > romantyków, nie do wiary - a jednak..?! ---> Ja tez lubie odwieczne pytania metafizyczne :) Podyskutowac by z Lekshey moze... Cos/ktos na pewno steruje materia/energia/swiatlem/falami/kwarkami, wedlug calkiem fajnych regul. Jedyne, co wydaje mi sie pewnym, to ze absolutnie wszystko jest w interakcji, a pierwsze watpliwe, to mozliwosc ustalenia granicy miedzy energia a materia. Kiedy nasze synapsy przekaza sobie impuls zwany smutna mysla, nasza sluzowka wyprodukuje np. smarki (zeby bylo romantycznie). Wracajac do skory: dla mnie byla zawsze problemem nr.2. Numerem 1 byly migreny. Powody mozna porownyc do Twoich, niuansujac oczywiscie. I wiesz co? teraz bedzie smiesznie: mimo bardzo zlego stanu skory mialam spore powodzenie u facetow! Powod jest powalajacy: Kiedy przestawala mnie bolec glowa czulam sie taka szczesliwa, ze faceci nie widzieli prawdopodobnie nic oprocz usmiechu od ucha do ucha... Jak sie czytam i widze te paradoksy, to usmiecham sie pod wasem. Ale pisze od serca, Buko, nie ma tu nic zmyslonego. Rozumiem Twoje marzenia o ksieciu z bajki. Pasuja do Ciebie jak szklany pantofelek na stopke Kopciuszka. I jestem pewna, ze predzej czy pozniej pojedziesz na bal do palacu, ksiaze bedzie tanczyl tylko z toba a wszyscy goscie szeptac z podziwem. Bo pod twoja sukienka, w ktora ubrala Cie macocha i zle siostry, kryje sie ksiezniczka. Nigdy o tym nie zapomnij. Bardzo cieplo Cie pozdrawiam Alanis. Odpowiedz Link Zgłoś
nezzi Re: DO BUKI przede wszystkim 29.12.04, 18:34 Gość portalu: Buka napisał(a): >Moze tak być? Może... Bardzo mi żal tej dziewczynki... Jakie to smutne, że mała będzie przechodzić przez cały ten koszmar... Kolejna pretendentka do nerwicy za sprawą nieodpowiedzialnego, bdurnego zachowania osób, od których powinna otrzymać miłość i zaufanie. Buka... jesteś świadoma tego wszystkiego, prawda? Piszesz o ojcu... i o potrzebie bycia zauważoną przez mężczyznę... Dla małych dziewczynek to właśnie ojciec odgrywa rolę tego "pierwszego i najważniejszego" mężczyzny. Bardzo ważne jest by w odpowiednim momencie okazał zainteresowanie córką, aby ją wspierał, był "rycerzem", który w razie czego ją obroni. Jest to tak ważne, że w przyszłym życiu podświadomie wybieramy na swoich partnerów mężczyzn w jakimś stopniu podobnych do ojca. Psychosomatyka to nie czary-mary. Sama odczułam to na sobie. Bezsenność, kołatanie serca, rozmaite bóle, ba nawet niewyraźne widzenie... Wszystko znikło jak zaczęłam porządkować swoje emocje. Zresztą sama to widzisz po sobie. Dlatego tak ważne jest poznanie siebie, zrozumienie własnych emocji i przebiegu własnego życia. Odpowiedz Link Zgłoś
kingakunowska Kochane!!! 29.12.04, 18:08 Aha. A komentarzami dziadów ulicznych bym się nie przejmowała zupełnie. U Ciebie akurat ich teksty nałożyły się na kompleksy, ale uwierz, że każda, nawet super śliczna dziewczyna została kiedyś zjechana przez lumpa, który chyba do swojego robaka mówi, bo i tak nie wie, co się dzieje naokoło. Od cholery jest ludzi psychicznie chorych, cała armia świrów pałęta się po ulicach. Pamiętam, jak kiedyś facet wyśmiewał mnie w autobusie, że nie mam biustu, chociaż mam duży ;-)Innemu z kolei nie spodobał się mój nos i obwieścił na przystanku, że jestem cholerną żydówą etc. Inną razą zataczały się ze śmiechu dwie panienki, że mam legginsy pod spódnicą i tak dalej. Któraś z Was pisze, że jakiś snuj specjalnie się cofnął, żeby ją powiadomić o brzydocie. Każdej coś takiego się zdarzyło, bez względu na urodę. Mojej przyjaciółce menel udzielił komplementu na ruchomych schodach: z tyłu to pani jeszcze jakoś wygląd - powiedział - ale z przodu? Dziewczyna nie miała kompleksów, więc wybuchnęła śmiechem i tyle. Nie dajcie sobą manipulować przez jakichś wariatów i niedocofów tunelowych. Bo to tkwi w Waszych głowach, i jeśli kiedyś ktoś się cofnie na ulicy, by powiedzieć Wam komplement, wrócicie do domu zapłakane, że się z Was wyśmiewają i w ogóle żarty sobie robią. I powtarzam: nikt nie ma cholernego obowiązku być cały czas pięknym. Trzymajcie się dzielnie, róbcie swoje i olewajcie opinie innych. A już szczególnie nie dajcie się manipulować jakimś smętnym typom, co nie widzą dalej swojej butelki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alanis DO BUKI przede wszystkim IP: *.adsl.green.ch 28.12.04, 17:00 Buko, uwaznie przeczytalam cala dyskusje. Jak juz wiele osob Ci napisalo, jestes kims, z kim ma sie ochote dyskutowac i kto budzi mnostwo sympatii. CHcialabym miec dosyc czasu, aby podzielic sie z Toba wszyskim, co mi zainspirowalo te 160 postow, ale jako zywo, nie da rady. Noc by przegadac... Pare drobiazgow na poczatek: piszesz, ze "juz niemowleta dluzej zatrzymuja dluzej wzrok na ladnych buziach". Buko, skad wzielas taki intox??? Dla niemowlecia nie ma roznicy miedzy glowa mamy a nadmuchanym balonikiem. Maluszki reaguja na cieplo, glos, smak mleka... i poczucie bezpieczenstwa lub fale zlosci dookola. Dla dziecka kanonem piekna sa jego wlasne uczucia. Kazdy wie, ze dziecko uczace sie mowic nie robi roznicy miedzy slowem "brzydki" i "zly" albo "ladny" i "kochany". Aksjomat, ale poczytaj Konrada Lorenza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tunia MÓJ PROBLEM JEST TROCHĘ INNY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.04, 18:11 lubię siebie:) naprawdę siebie lubię, mimo wszystkich moich wad (a mam kilka naprawdę paskudnych i widocznych)lubię swoje włosy, swoje oczy, usta, lubię siebie po prostu, mimo tego, że jestem obiektywnie brzydka. I dlatego nie mogę zrozumieć: czemu się ze mnie śmieją? śmiali się ze mnie zawsze tzn. mw od końca podstawówki. słyszałam tak chamskie epitety co do mojej brzydoty, że nie życzę najgorszemu wrogowi, żeby takie rzeczy go spotkały. Obraźliwe słowa słyszę do tej pory. znajomi pocieszają mnie, mówią że ludzie są głupi, ale chyba muszą mieć jakiś powód, skoro uczepili się właśnie MNIE? akceptuje siebie taką, jaką jestem, rodzice, przyjaciele, wszyscy otaczają mnie troską i mówią, że jestem ładna. CO Z TEGO? reszta ludzi ma inne zdanie. pomóżcie mi. Odpowiedz Link Zgłoś
nom73 Re: MÓJ PROBLEM JEST TROCHĘ INNY 28.12.04, 18:29 Gość portalu: Tunia napisał(a): > mieć jakiś powód, skoro uczepili się właśnie MNIE? akceptuje siebie taką, jaką > jestem, rodzice, przyjaciele, wszyscy otaczają mnie troską i mówią, że jestem > ładna. CO Z TEGO? reszta ludzi ma inne zdanie. pomóżcie mi. A zalezy Ci na opinii innych, czy na Twojej i Twoich bliskich? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tunia Re: MÓJ PROBLEM JEST TROCHĘ INNY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.04, 18:42 wiesz... nie przechodzi Ci przez myśl, że opinia moich bliskich jest subiektywna (żeby nie powiedzieć:kłamliwa), a opinia innych prawdziwa? eh... muszą mieć jakiś powód, że śmieją się właśnie ze mnie. i to nie w jednym środowisku, tylko w wielu różnych. a ja uważam że jestem przeciętna, ot co. Odpowiedz Link Zgłoś
mloda48latka Re: MÓJ PROBLEM JEST TROCHĘ INNY 28.12.04, 22:11 tak jak ktos napisal - w jakim wieku kobieta zaczyna byc brzydka Ja wiem ze patrze w lustro i na zdjecia i widze ze nie jestem ladna i juz teraz wszystko pojdzie wdol. wszystkich nas to czeka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tunia Re: MÓJ PROBLEM JEST TROCHĘ INNY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.04, 22:36 ta... tylko że ja nie mam jeszcze 18 lat;( Odpowiedz Link Zgłoś
nom73 Re: MÓJ PROBLEM JEST TROCHĘ INNY 28.12.04, 23:05 Gość portalu: tunia napisał(a): > wiesz... nie przechodzi Ci przez myśl, że opinia moich bliskich jest > subiektywna (żeby nie powiedzieć:kłamliwa), a opinia innych prawdziwa? eh... piękno jest z założenia subiektywne, w czasach Rubensa inne ideały były w modzie. :-) > muszą mieć jakiś powód, że śmieją się właśnie ze mnie. i to nie w jednym > środowisku, tylko w wielu różnych. a ja uważam że jestem przeciętna, ot co. No ale mi chodziło, czy naprawdę zależy Ci na opinii obcych ludzi? Jakbym zaprzątał sobie głowę co o mnie pomysli jakiś przypadkowy człowiek na ulicy jak ide w podartych spodniach, to w zimie w trampkach bym chodził. :-) Co mnie obchodzi co ktoś obcy o mnie sobie pomysli i tak za 5 minut nie będzie o mnie nawet pamiętał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tunia Re: MÓJ PROBLEM JEST TROCHĘ INNY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.04, 23:31 hm... wiesz...gdyby to byli obcy ludzie to ok. ale znajomi (nie przyjaciele) - na obozach, wycieczkach często mi dojeżdżali:( no a ci znajomi mają znajomych... moje miasto nie jest takie duże. i ludzie mają o mnie opinię, jaką mają. a może po prostu mają rację, tylko ja jestem ślepa i się oszukuję:( Odpowiedz Link Zgłoś
nezzi Re: MÓJ PROBLEM JEST TROCHĘ INNY 28.12.04, 23:41 Lubię siebie ALE... To lubisz siebie czy nie? Tunia? Bo mam wrażenie, że jednak nie, skoro opinia innych obcych ludzi jest tak ważna. Dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
kadka Re: MÓJ PROBLEM JEST TROCHĘ INNY 28.12.04, 23:48 wszyscy tutaj tak pieknie idealizuja ze serce jest wazne itd, ale ciekawe co by kazda z Was zrobila gdybyscie byly ponizej sredniej. Moim zdaniem najlepsza odpowiedz dal ktos przytaczajac Buddyzm - ze sytuacja w jakiej jestesmy ma jakis cel, polepszenie duszy. Ze nic nie jest z przypadku - ani rodzice jakich mamy, ani wygla, ani ludzie z jakimi mamy do czenienia Uzmyslowienie sobie ze wszystko jest nietrwale. Piekna kobieta moze wmig miec twarz "spotworniona" przez jakis nieszczesliwy wypadek itd. Zycie jest krotkie, poswiecmy je na rozwoj duchowy. Moze nie bedziesz miala partnera, ale napewno mozesz dac milosc wielu innym potrzebujacej jej. Znam kobiete, ktora poprzez rozne sytuacje(wmawianie jej przez obojga rodzicow ze te "prywatne czesci" sa brzydkie. Nigdy nie miala meza, ani dzieci. Nigdy partnera. Ale poswiecila sie zwierzetom - znalazla swoja pasje. Szukaj szczescia tam, gdzie uroda nie gra roli zadnej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Buka Re: MÓJ PROBLEM JEST TROCHĘ INNY IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.12.04, 11:30 Tunia, nie słuchaj tego! Nie idź do klasztoru ani też nie poswiecaj sie w całości zwierzętom! Walcz! Ja, Buka, 33 lata, często mam załamki z powodu urody ale też wiem, ze najmilsze rzeczy przezyłam dzięki - tak trudno dla mnie uzyskiwalnym: 1. Fajnym towarzystwie i wspólnej zabawie 2. Sympatii ludzkiej, przyjaźni 3. Sympatii męskiej, adoracji, love.. Masz dopiero 17 lat, mądrą główke /wnioskuje z postów/, miły charakter - i pewnie, tak jak mnie, uda ci sie jednak doświadczyć ww. przeżyć - bardzo ludzkich i wzbogacajacych nasze zycie. Seks też jest fajny /gdy z miłą osobą - na to zważaj../. Ergo: lepiej isc do przodu i poznawać świat nawet kulejąc /czyli z marną urodą/ niż za młodu zamknąć sie w pustelni, przyjąc pozycje kwiatu lotosu i czekać na oświecenie.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tunia Re: MÓJ PROBLEM JEST TROCHĘ INNY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 15:02 hehehe... niestety... klasztor to STANOWCZO nie dla mnie:) mam wiele przyjaciół, niestety to głównie dziewczyny... podobałam się kilku facetom ale hm... ja mam po prostu zjechaną opinię... ludzie się ze mnie śmieją... inni to słyszą i w główce im się koduje, że trzeba mnie unikać:( nie uważam się za ładną - mam dość oryginalny... rzekłabym, dyskusyjny typ urody... w każdym razie akceptowałabym siebie bez problemu gdyby nie te wieczne, głupie przycinki i opinia, jaką mam w środowisku... znam brzydsze osoby ode mnie, które nie są i nie były publicznie poniżane... jak już pisałam... moje miasto nie jest małe, ale jakoś tak jest, że młodzież się zna... eh... nie wiem co napisać jeszcze... dziękuję Buka:* jesteś kochana:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glajda Re: MÓJ PROBLEM JEST TROCHĘ INNY IP: *.wmc.net.pl 29.12.04, 16:48 Myślę, Tuniu, ze Twoi szczeniakowaci znajomi uprawiaja "końskie zaloty". Skoro podobałaś się kilku facetom, oznacza że masz w sobie to "coś", działasz na mężczyzn, jesteś atrakcyjna. Młodzi mężczyźni też mają problem z poczuciem własnej atrakcyjności i dlatego niekiedy tak beznadziejnie zachowują się. Następnym razem zapytaj takiego prześmiewcę co go tak bardzo rozśmieszyło, spokojnie wysłuchaj odpowiedzi a następnie zwróć uwagę towarzystwa na jego braki. Na pewno coś znajdziesz, mało który nastolatek jest podobny do człowieka. Te łby podgolone, uszyska odstające, oczka małe i nosy wielgachne, i trądzik jako standard. Pozdrawiam, A. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tunia Re: MÓJ PROBLEM JEST TROCHĘ INNY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 20:14 dzięki, A. (glajda)!:) niestety, nie działam na mężczyzn, to wiem na pewno:) tych kilku (których mogę policzyć na palcach jednej ręki) nie pałało do mnie jakimś głębszym uczuciem... to byli tacy chłopcy, którzy zrobią wszystko żeby tylko MIEĆ dziewczynę, nieważne jaką:) a inni... hm... zdarzały się takie sytuacje... np. gra w butelkę, padło na mnie... i zdecydowane "fuj" i odmowa wykonania zadania ze strony kolegi:( tak było często... wyzwiska, złośliwości... a dziś miałam sen... kolega, który często mi ubliża śmiał się ze mnie przed całą szkołą... nie wiem, co ja takiego w sobie mam okropnego:( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inga Re: MÓJ PROBLEM JEST TROCHĘ INNY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 21:16 A ja na Twoim miejscu zastanowiłabym się nad tym w jakim środowisku się obracasz. To jakaś banda troglodytów:(((( Czy naprawdę wokół Ciebie nie ma normalnych ludzi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tunia Re: MÓJ PROBLEM JEST TROCHĘ INNY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 23:04 są. ale to jest środowisko "inteligenckie" młodzieży mego miasta:( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glajda Re: MÓJ PROBLEM JEST TROCHĘ INNY IP: *.wmc.net.pl 29.12.04, 23:57 Gość portalu: Tunia napisał(a): >> niestety, nie działam na mężczyzn, to wiem na pewno:) tych kilku (których mogę > policzyć na palcach jednej ręki) *Czyli nieźle masz przecież dopiero 17 lat! nie pałało do mnie jakimś głębszym uczuciem... *Skąd wiesz? > > to byli tacy chłopcy, którzy zrobią wszystko żeby tylko MIEĆ dziewczynę, > nieważne jaką:) *Zobacz,z jaką pogardą wypowiadasz sie o nich. Dlaczego? a inni... hm... zdarzały się takie sytuacje... np. gra w > butelkę, padło na mnie... i zdecydowane "fuj" i odmowa wykonania zadania ze > strony kolegi:( *Zachował sie jak idiota. Być moze nim jest, a być może ten niepewny siebie chłopczyk bał sie zadania. A być może jest troglodytą. Nazywasz go "kolegą". Jak TERAZ wygladaja Wasze relacje? tak było często... wyzwiska, złośliwości... a dziś miałam > sen... kolega, który często mi ubliża śmiał się ze mnie przed całą szkołą... > nie wiem, co ja takiego w sobie mam okropnego:( *Myślę, ze należałoby zebrać kilku przyjaciół i nastukać owemu koledze. I pytanie mam - czy jesteś brzydsza od Barbary Streisand? Pozdrawiam, A. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tunia Re: MÓJ PROBLEM JEST TROCHĘ INNY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 15:11 od Barbry Streisand? um... chyba nie, no ale to jest moje zdanie... a mówiłam, że ja mam całkiem niezłe mniemanie o swoim wyglądzie, tylko inni nie pozwalają mi zapomnieć, jaka jestem brzydka itd... kolegi unikam, on mnie też, ale jeśli już z nim rozmawiam, to zachowuję się, jakby nic się nie stało... chociaż w środku wszystko się we mnie ściska:( ale jak już mówiłam... to nie była jedna sytuacja:( takich było kilka, jeśli nie więcej... zawsze udawałam, że tego nie słyszę, albo potrafiłam się zdobyć na jakieś ciche "przestań", albo płakałam... no cóż, taki mój los:( SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!:) Odpowiedz Link Zgłoś
brzydulca Re: MÓJ PROBLEM JEST TROCHĘ INNY 02.01.05, 00:49 a ja nie jestem specjalnie ladna czy brzydka (wedlug mnie), ale kobiety twierdza ze jestem b.ladna(tylko ze niesmiala) i zawsze typowano mnie na Miss klasy - ale ze strony dziewczyn. Chlopaki nie zwracali na mnie uwagi. Nie prosili do tanca.Tez nabawilam sie kompleksow. Dotad nie wejde do sklepu gdzie obsluguje mezczyzna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tunia Re: MÓJ PROBLEM JEST TROCHĘ INNY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.05, 20:03 eh.. przeczytałam to wszystko, co tu napisałyście... całe 189 postów:) wiem teraz, że dla mnie problemem nie jest wygląd, tylko to, jak mnie inni traktują. A traktują czasem okrutnie - wyśmiewają, wyszydzają, albo po prostu ignorują... jestem bardzo towarzyska, niestety to te ładne dziewczyny skupiają całą uwagę moich kolegów... ja... hm... mogę sobie gadać, uśmiechać się, a oni tylko spojrzą, pośmieją się ze mnie i już wracają do NICH:( dlaczego? czy ktoś przeżył to co ja - był wyśmiewany w szkole i wśród 'znajomych'? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Buka Re: MÓJ PROBLEM JEST TROCHĘ INNY IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.01.05, 21:14 Tunia, nie chce cie dołować, ale ja też będąc w twoim wieku jakos tak miałam: mnie się ciągnęło za włosy, rozpinało mi się stanik - potem była ganianka z piskiem i slalomami - nie powiem, że nie lubiłam tak polatać i poprzekomarzać się /byle do granic żatru - a to często szwankowało u moich kolegów/... Nie byłam znienawidzona przez chłopców, lubili mnie chyba, lecz... jakby to rzec? Kwiatki, marzycielskie mordki, westchnienia i kindersztubę zachowywali dla... często nudnych, napuszonych panienek, czasem strasznie głupich /ci inteligentni chłopcy tez potrafili ścielic sie do stóp jakiejs afektowanej nudziarze/. Doszłam do straszliwego wniosku, że moze bym się i mężczyznom wysoce nadawała, ale na pewno nie na oficjalną, godną i dostojną narzeczoną a kiedys matke ich dzieci. Zaangazowaliby mnie na pokatną kochankę, do pofiglowania, ganianki, swirostwa - wszystkiego, na co nie pozwala swiat dojrzałości. Ciekawi mnie, czy nie czujesz, ze jednak się chłopcom podobasz, tylko tak jakos ukradkowo i wstydliwie, nieoficjalnie..? /A oficjalnie - kazdy ubóstwia Kasię B.../ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glajda Re: MÓJ PROBLEM JEST TROCHĘ INNY IP: *.wmc.net.pl 05.01.05, 10:05 I właśnie te napuszone nudziary są po kilkunastu latach małż. porzucane dla takich fajnych babeczek jak Ty, Buka. Albo ich mężowie marzą o tym. POJEDŹ NA ZJAZD ABSOLWENTOW!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Buka Re: MÓJ PROBLEM JEST TROCHĘ INNY IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.01.05, 12:32 Ha ha, Glajda, ale trafiłaś z tym zjazdem! Byłam, a jakże! - i, ku swemu wielkiemu zdumieniu, usłyszałam od kolegi, zabawnego, fajnego chłopaka - to on właśnie najbardziej mnie ganiał i skubał w pupę, lecz oficjalnie "chodził" z pewną "poważną" /czytaj - nudną, ograniczoną, konformistyczną/ panną - żebysmy opuscili ów zjazd i udali się we dwoje do innego lokalu... Zdębiałam! I nie skorzystałam: jest żonaty z tamtą panną, ma dzieci.. Ma co chciał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: czym zasłużyłam na brzydką twarz?nie chcę żyć IP: *.icpnet.pl 04.01.05, 22:19 jenys jakbym czytala o sobie:(pod moim adresem tez padaly rozne tego typu odzywki i komentarze.A boli to dlatego,ze ludzie tak mowia,ze im przeszkadza,gdyby nie oni i ich zbedne komentarze czulybysmy sie swobodnie.Tez mam blizny przebarwienia i nie tylko.Boli mnie to,ze musze tak cierpiec psychicznie i wiem jak sie czujesz:( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asd Do Buki IP: *.upc-j.chello.nl 04.01.05, 23:51 Buka, czy najwiekszym twoim problemem sa te plamy na twarzy? Przeciez dermatologia estetyczna poczynila ogromne postepy, nie ma na to rady? Ja tez zaliczam sie do brzydot, zreszta swoja historie opisalam pare postow wyzej. Przeczytalam twoje posty z zainteresowaniem i zrozumieniem rozpoznajac w nich swoja sytuacje. Wprawdzie dzieki Bogu plam na twarzy nie mam, ale mase roznych defektow, wystarczajaco paskudnych zeby zatruc zycie. Zeszlego lata znow powtorzylo sie to samo czarne scenario ( ja jak glupia co roku mysle i mam nadzieje, ze bedzie inaczej, lepiej, caly rok pracuje nad soba, staram sie inwestowac we "wnetrze". Brandona "6 filarow"czytuje od lat jak Biblie i cytaty juz znam na pamiec. Odchudzam sie ale zawsze jojo mnie dolapie i pare kilo jeszcze sie dolozy do tego co bylo przed. Frustracja total. Ale wracajac do ubieglego lata. Pojechalam do modnego kurortu z zupelnie przecietnie wygladajaca kuzynka, zainwestowalam w kosmetyki, ciuchy, fryzure itp. Bez przesady, ale najlepiej jak potrafilam. I znowu to samo. Do kuzynki ciagle ktos zagadal, zainteresowal sie, jakies znajomosci, podryw itp. A ja jak ta sierota ostatnia, zupelnie bez sensu. Przykro mi bylo strasznie patrzec jak faceci z niesmakiem i krytycyzmem na mnie patrza, jak widze w ich oczach lek i chec ucieczki gdzie pieprz rosnie, jak lituja sie nade mna i wyrazaja swoje "dobre" rady, ze przydaloby mi sie troche schudnac. Boze, przeciez ja sie ciagle odchudzam!!! No nie wiem, jak mozna sie pogodzic z tym problemem. Ciagle probuje i ciagle bryndza. W ogole nie widze pozytywnego rozwiazania z happy endem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Buka Re: Do Buki IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.01.05, 12:19 No widzisz, u mnie najgorsze są plamy - bez nich czułabym się w granicach normy a u ciebie - problem schudnięcia. Z plamami walka jest ciężka. Można sie ich podobno pozbyc, ale trzeba miec duuuże pieniadze. Może dlatego słynne modelki czy królowe brytyjskie nie maja plam... Parę razy nacięłam sie na rzekomo cudownych zabiegach.. Jest ponoć nowy zabieg - niepewny efekt i.. na tzw "Dzień dobry" - to 3000, plus koszta drogich kosmetyków do stosowania przez rok! Jedną z nielicznych fajnych rzeczy, które są w moim zyciu, jest praca - niestety, nisko płatna. Oszczędzam jak mogę, i czuję się jakbym miała skoczyc na bungiee, kiedy am wyłozyć kilka tysięcy na nie wiadomo co /dotychczas zawsze okazywało sie, że NA NIC!/. Przebarwienia są niezgłebione medycznie. Asd, ty, wbrew pozorom, masz większe szanse. Jak może pamietasz, ja też kiedyś ważyłam za dużo ale udało mi sie trwale schudnąć /od 13 lat ta sama, umiarkowana waga/. Znam osoby, które schudły - nie znam nikogo, kto zwalczył przebarwienia... Jeśli chcesz, napisz do mnie na adres mailowy /podałam wyżej/, to powiem ci, co się działo, gdy /w ciągu może pół roku!/schudłam trwale o 10 kilo. Może coś z moich doświadczeń Ci się przyda?.. Pzdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kinga K. Re: Do Buki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 16:34 Wiesz co, przypomniało mi się coś. Poznałam ostatnio dziewczynę, która miała plamy i przebarwienia na twarzy, i to rozległe. Zauważyłam to po około 2 godzinach wspólnej kolacji (były też inne osoby). Dziewczyna była miła, bardzo fajna, z twarzy przyjemna w sensie, że nie jakaś wredna. Patrzyłam na nią z przyjemnością, a ona pewnie, biedaczka, myślała, że gapię się ze względu na plamy i obśmiewam ją w duchu. A była naprawdę fajna i atrakcyjna, ale co miała w środku? Może była zakompleksiona i uważała, że nikt jej nie poderwie, a może uważała się za piękność? Kto ją wie? :-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asd Re: Do Buki IP: *.upc-j.chello.nl 05.01.05, 17:09 Buka, u mnie to nie tylko problem schudniecia to powazne dysproporcje w budowie ciala. Caly tluszcz poszedl w dolna czesc ciala, tylek, uda, nogi bardzo grube, szczegolnie w kostkach i kolanach, a biust AA i waskie ramionka. Roznica jakies dwa numery - miedzy gorna czescia ciala a dolna. Nawet jak schudne, to i tak dysproporcje zostana, a wtedy juz tylko operacja plastyczna, co tez kosztuje ciezkie tysiace. Mnie rodzice bardzo zaniedbali w dziecinstwie, zostawili mnie wlasciwie samej sobie, do tego stopnia, ze juz w podstawowce mialam koronki na przednich zebach - oczywiscie okropne, akrylowe, najtansze i rozniace sie kolorem od reszty ze dwa odcienie. Cale liceum i studia nie usmiechalam sie ze wstydu i mialam straszne kompleksy. Dopiero jakies kilka lat temu jak zaczelam sama zarabiac to pierwsze co zrobilam to byly zeby. Niestety mimo ze wydalam ok 8 tysiecy zlotych dentystka spaprala sprawe - sa roznice kolorystyczne na przodzie, nie mowiac juz o tym, ze wsadzila mi koronki na niezaleczone sprochniale zeby, co wydalo sie jak dostalam zapalenia okostnej i wylam z bolu. Wprawdzie zafundowalam sobie koronki porcelanowe na wkladach tytanowych, ale mimo wysokiej ceny tak nieudolnie zrobione, ze tytan przeswieca spod porcelany dajac sine zabarwienie w gornych dwojkach. No koszmar, tyle kasy. Co trafie na jakiegos dentyste to gorszy partacz. Tez mam wrazenie ze jakis zly los uwzial sie na mnie i nie pozwala doprowadzic do jako takiego porzadku. Chetnie przeczytam jak udalo ci sie trwale schudnac. Moglabyc podac jeszcze raz swoj email, bo jakos nie moge znalezc (komputer wolno laduje i sprawdzanie posta po poscie trwa strasznie dlugo). Dzieki i pozdrowienia :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Buka Re: Do Buki IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.01.05, 20:12 Mój mail: piarina@wp.pl Ciekawe, ze u mnie też matka /bo ona sprawowała domowe rządy/ nie była zainteresowana dbaniem o mnie: o zgryz, wysłanie na basen.. Co ciekawe, siostra przy lekkiej skoliozie latami miała opłacaną gimnastykę korekcyjną i cotygodniowe masaże... /A i tak sie garbi i nienawidzi ruchu! Wrrr!../ Co do "specjalistów" to mam wrażenie, że ich "maestria" jest adekwatna do całości naszej słuzby zdrowia - żenada. Najlepsi u nas spece od urody w Brazylii czy Francji musieliby sie jeszcze dużo uczyć... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asd Re: Do Buki IP: *.upc-j.chello.nl 06.01.05, 01:21 Jestem jedynaczka, a rodzice w ogole mnie olali, koncentrujac sie na zabranianiu wszystkiego i wiezieniu w domu. Mieli swoje sprawy, a ja, moj rozwoj, wyglad, potrzeby itp to w ogole sie nie liczylo i nikt ani sie tym nie interesowal, nie pytal, tematu nie bylo, a ja nawet nie wiedzialam, ze mam prawo miec jakies potrzeby dopoki nie wysciubilam nosa na studia. Chodzilo o to zebym byla cicho, nie zawracala gitary i nie sprawiala klopotow. Zastraszono mnie (tego nie rusz, tam nie chodz, tego nie wolno, bo straszne rzeczy sie stana) i nie pozwolono na normalne kontakty z rowiesnikami, zeby miec swiety spokoj. Nie wolno mi bylo nigdy nikogo zapraszac, kazdy byl zly. Jestem zaprzeczeniem stereotypow o jedynakach: ze maja wszystko co najlepsze, ze sa zepsuci, ze ich sie holubi, ze wszystko im sie nalezy itp. Mnie nie nalezalo sie nic, chodzilam ubrana jak ostatnia sierota, chyba ze uszylam sobie cos sama ze starego przescieradla ufarbowanego na modny kolor, albo przerobilam cos z szafy po babci nieboszczce. Ludzie zwracali uwage, ze jestem cudacznie i okropnie ubrana, ale matka zamiast mnie wziac do sklepu zebym wybrala sobie cos ladnego, tez to olala mowiac, ze jestem taka dziwaczka i juz. A i tak jak sie nieopatrznie przyznam, ze nie mam rodzenstwa to ludzie od razu mnie szufladkuja, klasyfikuja i "wiedza lepiej" jaka jestem. Sila stereotypu jest straszna i krzywdzaca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Buka Re: Do Buki IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.01.05, 11:12 Oj, asd, są zbieżności, są! We mnie tez hodowano zakompleksioną bidulę bez kręgosłupa, ale sie wyrwałam - dzięki ojcu. Nie potrafił przeciwstawic sie metodom matki, ale załatwił mi oddzielne mieszkanie - i to wystarczyło, zebym odzyskała własne życie! W przedstawieniu matki swiat tez był ogólnie zagrażający, więc najlepiej siedzieć w domu! Ciuchy - po siostrze, a nawet po ciotkach - urodzonych w latach piećdziesiatych /ja - w siedemdziesiatych/. Niezłe! Człowiek tak wykreowany obrywa od rówieśników, bo tak sie składa, że akurat w tym wieku strój i wyglad sa b. ważne. Potwierdzaja się więc słowa matki: Inni cię zjedzą, siedźw domu i nie wadź nikomu /a przede wszystkim nic nie chciej/! Ona tez zrobiła duzą karierę - naszym zadaniem było ją podziwiać, słuzyć, uprzedzać życzenia i znosić najgorsze cięgi, gdy miała zły humor.. Kiedys przy jakimś przejawie mojej niezależnosci, zaczęła ubolewać, ze tyle lat ma mnie podreką, a jeszcze nie udało sie jej mnie złamać!.. Że złamała juz tylu ludzi, w pracy ma pełen posłuch.. tylko ja jej psuję statystykę.. I, wiesz, co, asd? Do k... nedzy, takie dziewczyny jak my powinny sobie wytatuować na czole: NIGDY NIE DAM SIĘ ZŁAMAĆ! Na złość bezdusznym czy głupim ludziom, których los postawił blisko nas i to w kluczowej roli. Nie dać im tej satysfakcji. Być ładną, lubianą przez fajnych ludzi i realizować NASZE pragnienia! Prawdę mówiac, zasmuciłam sie przy twoim pierwszym poście, gdzie z humorem swiadczacym o Twojej inteligencji i ciepłej osobowosci opisałaś swoje problemy z wygladem, i zakończyłas to wyznaniem, że już się poddałaś... Asd, nie łam się! To nawet brzmi jak zachęcający do boju okrzyk kibiców... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asd Re: Do Buki IP: *.upc-j.chello.nl 11.01.05, 22:04 Buka, ty masz sile. Powiedz jak schudlas, bede wdzieczna bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
wildorchid Re: Do Buki 17.01.05, 17:23 a wiecie co mi psycholog[znajomy matki,gadalismy niezobowiazujaco,prywatnie] powiedzial?ze ludzie przebywaja ze mna tylko dlatego ze jestem piekna.ze mam okropny charakter,jestem egoistka,w ogole nic mnie nie interesuje oprocz mnie samej.i on sobie poczeka jak sobie poradze jak mi ta uroda przeminie. niezle,co?jestem w szoku:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: weronika Re: czym zasłużyłam na brzydką twarz?nie chcę żyć IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.01.05, 02:33 BARDZO PORUSZYL MNIE TWOJ LIST chcialam dodac cos od siebie. pisze to po to zeby przekonac cie jak paru poprzednikow, ze pomIMO tego ze bardzo , ale to bardzoooo musisz w to nie wierzyc jest to problem psychiki a nie tylko wygladu. najlepsze co mozesz dla sibie zrobic to zglosic sie do dobrego psychologa. wlasciwie to swoim zdaniem nie masz przeciez nic do stracenia. prosze uwierz ze wzrok plata nam figle nie ma ludzi brzydkich , sa tylko ludzie maja mniej troszke urody , ale wtej chwili jestes dziewczyna ktora nie ma za wiele urody a czuje sie taka okropna przez nastawienie do samej siebie. PROSZE SPROBUJ!! JA SAMA SPROBOWALAM I BYLO TO NAJLEPSZE CO MOGLAM ZROBIC DLA SIEBIE I SWOJEGO ZYCIA , NAJLEPSZY KROK W MOIM ZYCIU , ZALUJE DZIS ZE TAK POZNO TO ZROBILAM , ZE TAK POZNO POSZLAM DO TEGO PSYCHOLOGA , JESTEM BARDZO SZCZESLIWA BO ODMIENIA TO POMALU MOJE ZYCIE. TEZ MAM 24 LATA I TEZ MIALAM PROBLEM . SKARAJNIE ROZNY OD TWOJEGO . PROSZE UWIERZ ZE NIE PRZEZ BRAK URODY JESTES NIESZCZESLIWA , NIE O TO CI W ZYCIU CHODZI CHOC MYSLISZ ZE URODA WSZYSTKO BY ODMIENILA. MOJA HISTORIA JEST TAKA . JAK MOWILAM TEZ MAM 24 LATA TYLE ZE JESTEM UWAZANA ZA OSOBE BARDZO PIEKNA . WLASCIWIE WEDLUG INNYCH LUDZI NIE MA CZEGOS CO BYM MOGLA ZMIENIC W SWOIM CIELE BO WSZYSTKO JEST PIEKNE , MAM PIEKNA TWARZ I WSZYSTKO W NIEJ HARMONIJNE SYMETRYCZNE , PIEKNE WLOSY , CIALO , BIUST NOGI I WSZYSTKO POZOSTALE I CODZIENNIE SPOTYKAM SIE Z WYRAZAMI PODZIWU JAKA JESTEM PIEKNA. I BYLAM CALE ZYCIE BARDZO NIESZCZESLIWA !!!!! MALO TEGO ZE UWAZALAM SIE ZA BRZYDKA I CIAGLE MI SIE COS W SOBIE NIEPODOBALO MALO TEGO MILAM TAKIE DNI ZE UWAZALAM ZE NI JESTEM W OGOLE LADNA , TO BYLAM BARDZO SAMOTNA I SWIADOMA TEGO ZE TEN NIBY PODZIW ZE TA URODA JEST NICZYM . TRUDNO SOBIE WYOBRAZIC JAK MOZNA CZUC SIE SAMOTNYM I JAK GLEBOKO MOZNA ODCZUWAC SAMOTNOSC WSROD TYLU POCHWAL . BYLAM WIEC PIEKNA I BARDZO SAMOTNA , BARDZO NIESCZESLIWA, NIEZADOWOLONA Z SIEBIE I WCALE TA URODA NIC MI NIE DAWALA. DOPIERO U PSYCHOLOGA ODKRYLAM ZE ISTNIEJE TAKI STAN , TAKI PIEKNY STAN UMYSLU W KTORYM NIC NIE OBCHODZI CIE JAK POSTRZEGAJA CIE INNI , KIEDY ODKRYWASZ ZE JEDYNE CO CHCESZ W ZYCIU TO CZUC AKCEPTACJE I MILOSC DLA SIEBIE SAMEJ I ZE NIKT ANI NICZYJA MILOSC CI TEGO NIE ZASTAPI. KIEDY CZLOWIEK ZYJE W TAKIM STANIE SAM PIKNIEJE A DODATKOWO ODKRYWASZ ZE TO NIE URODA JEST PRZYCZYNA TWOJEGO BRAKU SZCZESCIA . BARDZO ZALUJE ZE NIE MOZNA BYC TERAZ GDZIES BLISKO CIEBIE BO BARDZO BYM CHCIALA CIE O TYM MOCNIEJ PRZEKONAC I BARDZO TEZ BYM CHCIALA POKAZAC CI FAKTYCZNIE JAK KAZDA KOBIETE MOZNA PIEKNIE UBRAC , POMALOWAC , UCZESAC , NAUCZYC CHODZIC , USNMIECHAC SIE . PIEKNO TO RUCH TO SPOSOB BYCIA , SPOSOB MYSLENIA , TO GRACJA , SPOSOB MOWIENIA , ODCHYLANIA GLOWY , TO SMIECH I SKINIENIA REKA . TO ELEGANCJA BYCIA , - TO NIE TYLKO WALORY FIZYCZNE - A TO WSZYSTKO CO WYMIENILAM JEST DOSTEPNE DLA KAZDEGO , NIESTETY TRZEBA NAD TYM POPRACOWAC . PIEKNO TO TO W JAKI SPOSOB ZYJESZ WE WLASNYM CIELE . DODAM JESZCZE ZE W SZKOLE SREDNIEJ BYLAM BRZYDKIM KACZĄTKIEM I TAK TEZ BYLAM POSTRZEGANA , ZABAWNE JAK MOZNA W CZLOWIEKU UKRYC CALE PIEKNO I WSZYSTKIE WALORY FIZYCZNE . TO ZE ZNALEZLI SIE TACY OKRUTNI I ODRAZAJACY LUDZIE EZBY POWIEDZIEC COS TAKIEGO JAK OPISALAS TO NIE ZNACYZ NAPRAWDE ZE WSZYSCY SA TAK BEZNADZIEJNI. PROSZE , NIE DAJ SOBIE WMOWIC CZEGOS TAKIEGO. ZROB TO DLA SIBIE I NIE POZWOL ZEBY TACY IDIOCI POKIEROWALI TWOIM ZYCIEM I TWOIM SAMOPOCZUCIEM . ZNAJDZ PSYCHOLOGA - TYLKO DOBREGO I SPROBUJ JESZCZE RAZ UWIERZYC, PRZECIEZ NIC NIE STRACISZ Odpowiedz Link Zgłoś
mosolka Re: czym zasłużyłam na brzydką twarz?nie chcę żyć 05.01.05, 10:55 hej głowa do góry, przecież brzydota to nie koniec świata!!!! Liczy sie to co człowiek ma w środku. Jeśli cały dzień siedzisz i zadręczasz się swoja "brzydota" toteż ludzie Cię taką postrzegają. Uśmiechnij się trochę, olej tych wszystkich popieprzonych ludzi, którzy Ci dokuczją, to oni są BRZYDCY!!! Zacznij realizować swoje marzenia, znajdź sobie jakieś hobby a zobaczysz wtedy poznasz ludzi, którym nie będzie przeszkadzać ta twoja "brzydota". Oni będą widzieć fajną dziewuchę, która ma takie same zainteresować, która jest wesoła, sympatyczna. Nie wiem jak wyglądasz, chodzi mi o te blizny, ale jeśli rzeczywiście spędzaja Ci to sen z powiek to może byś pomyślala o operacji plastycznej (tylko chodzi mi o blizny, nic więcej, żadnym nosem i tym podobnym się nie martw). Zyczę Ci z całego serca, abyś wzięła los w swoje ręcę i zaczęła żyć pełnią życia. Pozdrowienia mosolka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kinga K. Re: czym zasłużyłam na brzydką twarz?nie chcę żyć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 16:36 I tak się wszystkie zestarzejemy he he hehe i wtedy się okaże, że nadzionko jest najważniejsze! Odpowiedz Link Zgłoś
meg_83 Buka Słoneczko... 06.01.05, 13:44 czy zastanawiałaś sie nad napisaniem książki? masz taki cudowny, wciągający sposób wysławiania się.. szczerze podziwiam :) jestem pewna, że książka byla by niesamowicie poczytna, sama widzisz ile tu komentarzy do tego co piszesz Ksiażka opisująca Twoja historie mogla by dać ludziom do zrozumienia co sie tak naprawde liczy w życiu... cmok Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Buka Re: Buka Słoneczko... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.01.05, 16:20 Ojejuniu... ale mi miło!.. Niech żyje to forum! Chyba nigdy w życiu nie spotkałam w tak krótkim czasie tylu fajnych ludzi!.. I to każdy niejako z mikołajowym workiem: darmowym, pełnym słodyczy... Wszystko dla Buki! Mniam! A teraz jeszcze ktoś dotknął mojego ważnego marzenia!.. Jako mała dziewczynka, pisałam pamiętniki. Obiecywałam sobie, że gdy dorosnę i wyjadę daleko /hm, oddaliłam sie dotychczas tylko kilkanascie kilometrów../ napiszę książke o dzieciństwie w dziwnych czasach, dziwnej rodzinie, miejscu pieknym i złym - i ta ksiażka zakończy się dobrze, gdyż uhonoruję w niej moja przyjaciółkę, pod wpływem której odważyłam sie utopić w rowie moje wściekle różowe, zimowe rajstopy!.. To miała byc scena finałowa: motto: dla ratowania siebie trzeba czasem zaświecic w zimie gołymi łydkami, na przekór matce, w imię śmiechu, żywotności, niesforności, prawa do radosci.. Przedkładając zimno przyrodnicze nad rodzinną strupieszałość i zimno emocjonalne! Juz dawno mam w głowie taką opowieść, ale wydawało mi się, że to by nikogo nie obeszło i że zanim bym sie za to zabrała, powinnam poznać osobiscie smak happy endu. Ale nadal mam te pamiętniki - istny odjazd!: koniec PRL, świat prowincjonalnych notabli, dulskość i polskość, "biały domek na przedmieściu" w roli "pobielanego grobu", przed nim hamletyczna Buka - to niezły materiał! Mam tylko taki problem, że nie umiem pisać "do szuflady" - szybko się nudzę i tracę wiarę. Wydaje mi sie, że lepiej bym zrobiła myjac w tym czasie okno. Ale znów gdy ktos mnie zachęca i reaguje na to, co robię, to naprawdę udaje mi sie wiele. Drugi problem to mąż: okropnie przeszkadza w pracy twórczej: jeść chce, remontowac, pyta, gdzie zgubił skarpetkę, itd.. Czy mozna pisać książkę w internecie, tak, zeby ludzie reagowali i zeby cała sprawa była żywa, realna?.. Może to by był sposób? Dziekuję Ci Meg za uwagę o książce! Bardzo mnie podbudowałaś! Dzięki!!! :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
masza10 Re: Buka Słoneczko... 06.01.05, 16:31 buka - jest metoda. pisz bloga. nawet na portalu gazety jest na to miejsce. Odpowiedz Link Zgłoś
meg_83 Re: Buka Słoneczko... 06.01.05, 20:06 no wlasnie blog to tez swietny sposob, tylko nie zapomnij adresu podac :) zeby mozna bylo Cie komentarzami dopingowac w prowadzeniu zapiskow... pozdrowka serdeczne Odpowiedz Link Zgłoś
meg_83 Re: Buka Słoneczko... 07.01.05, 13:45 i jeszcze jedno chcialam napisac, ze nie moge za bardzo zrozumiec, jak ktos o tak pieknej osobowosci, jak mniemam z czytanych tu wypowiedzi, moze uwazac sie za brzydkiego?? (to tylko takie retoryczne pytanie) cmok Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tunia ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 20:25 Buka... problem w tym, że za mną nikt nie gania, nikt mi nie rozpina stanika... chłopcy podrywają tylko te ładne dziewczyny... te najładniejsze odrobinę bardziej nieśmiało, najbrzydsze - w ogóle. Gdyby nie to, że często z nimi gadam (JA podchodzę oczywiście, a jakże?) to pewnie zauważyliby, że istnieję przy okazji kolejnego głupiego komentarza... w dodatku w szkole jest kilkuosobowa grupa, która się ze mnie śmieje... ze mnie, przy mnie, przy ludziach, których znam... to nie jest najmilsze urozmaicenie życia... boże... za co? :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tunia pomóżcie mi jakoś, bo ja... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 20:29 naprawdę już nie wiem, co robić:( Odpowiedz Link Zgłoś
robsonabcde12345 Re: czym zasłużyłam na brzydką twarz?nie chcę żyć 16.01.19, 22:03 Jesteś kretynką, wiesz o tym? Czy ty czytasz co tamta dziewczyna pisze? Ona me realny problem a ty jej piszesz: usmiechnij się, głowa do góry, posluchaj jak ptaszki ćwierkają??? Uwierz mi, jej nie ćwierkają. Jakby komuś ujebało obje nogi też byś mu powiedziała: "hoho ho cóż za cudowny dzień! Pora wstać i cieszyć sie życiem. Nie wiem , może jakieś hobby...bieganie?" ? Odpowiedz Link Zgłoś
mahabharata Re: czym zasłużyłam na brzydką twarz?nie chcę żyć 12.01.05, 04:06 popieram - co powiesz na ortodonte i chirurga kosmetycznego? Potem moze nie bedziesz miec powodow do narzekania/// Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
poziomeczka Re: czym zasłużyłam na brzydką twarz?nie chcę żyć 15.01.05, 00:19 Przeczytajcie ten artykuł--> polki.pl/wiadomosc.html? wid=6497737&kat=2332&_err=4&tic ket=2936024410442201%2BdvoCLQw0 KFc0CBa% 2BUj6dJEBVxQh0aHatB7Ifv2wDYhM74 559PLjNlQMmYwgfbYJBNEEF1eMKVitz qomtCrlQwzk0Z% 2FI3mf0IPFzUbrJSvk%3D może poprawią wam się humorki :) Odpowiedz Link Zgłoś
poziomeczka Re: czym zasłużyłam na brzydką twarz?nie chcę żyć 15.01.05, 00:21 <a href=" polki.pl/wiadomosc.html? wid=6497737&kat=2332&_err=4&tic ket=2936024410442201%2BdvoCLQw0 KFc0CBa% 2BUj6dJEBVxQh0aHatB7Ifv2wDYhM74 559PLjNlQMmYwgfbYJBNEEF1eMKVitz qomtCrlQwzk0Z% 2FI3mf0IPFzUbrJSvk%3D ">Artykuł-"Piękno z defektem"</a> Odpowiedz Link Zgłoś
poziomeczka Re: czym zasłużyłam na brzydką twarz?nie chcę żyć 15.01.05, 00:23 <a href=" polki.pl/wiadomosc.html?wid=6497737&kat=2332&_err=4&ticket=2936024410442201%2BdvoCLQw0KFc0CBa%2BUj6dJEBVxQh0aHatB7Ifv2wDYhM74559PLjNlQMmYwgfbYJBNEEF1eM KVitzqomtCrlQwzk0Z%2FI3mf0IPFzU brJSvk%3D ">Artykuł-"Piękno z defektem"</a> Odpowiedz Link Zgłoś
nom73 <a href="http://tiny.pl" target="_blank">tiny.pl</a> - 15.01.05, 12:00 poziomeczka napisała: > <a href=" > polki.pl/wiadomosc.html?wid=649 7737&kat=2332&_err=4&ticket=293 6024410442201% 2BdvoCLQw0KFc0CBa%2BUj6dJEBVxQh 0aHatB7Ifv2wDYhM74559PLjNlQMmYw gfbYJBNEEF1eM > KVitzqomtCrlQwzk0Z%2FI3mf0IPFzU brJSvk%3D ">Artykuł-"Piękno z defektem"< > ;/a> a nie lepiej napisac tak: tiny.pl/s2p Odpowiedz Link Zgłoś
marybellows Re: & & #35; 60;a href="<a href="http://tiny.pl"" target=" 15.01.05, 18:26 Przeczytałam. Wszystko to bardzo pieści ego: każda kobieta jest piękna, oryginalnośc w cenie... Taki artykuł dobrze się sprzedaje - wiele babek to łyknie jak ambrozję. Dzięki, Poziomeczko, że życzliwie podsuwasz tekst, który pociesza. Jednak mnie nie przekonuje. Powody: 1. Właśnie przypominam nieco Meryl Streep. Moze kto inny uważałby, ze to super, ale - jej uroda nie jest w moim guście! Gdybym była mężczyzną, nie zakochałabym się w Meryl. Nie lubię spiczastych nosów jak dzioby drapieżnych ptaków, kościstych bród, wąskich ust. Nie cieszy to mojego oka. Wolałabym być banalnie ładna niz oryginalna. Może mam kiepski gust? - takie moje prawo. Niech oryginalną urodę wezmą te, które ją lubią... Ja chcę się sobie podobać. 2. Jestem heteroseksualna i nie pociesza mnie wiadomość, że Barbie podobają się głównie męzczyznom, a "oryginalne" urody doceniają kobiety. Ja chcę się podobać męzczyznom, więc nadal wybieram Barbie, która i mnie się akurat podoba.. 3. Ciekawe, czy sama autorka artykułu wolałaby być popularnie ładna, czy mieć jakieś dysharmonie twarzy.. Stawiam na to pierwsze. Znałam dziennikarza: w pismie dla grubasków opiewał piękno kragłych kształtów, a całą rzecz komentował następująco: "Wstawiam kity dla kaszalotów!" Za pieniadze ksiądz się modli... Odpowiedz Link Zgłoś
nezzi Re: & & & #35; 35; 60;a href="& & #35; 60;a href 15.01.05, 18:44 widzę, że mama nadal Tobą rządzi Służy Ci to? Odpowiedz Link Zgłoś
marybellows Re: & & & & #35; 35; 35; 60;a href="& 15.01.05, 18:47 Nie za bardzo. Cykliczne doły. Cyklofrenia jakaś albo hormony!.. Odpowiedz Link Zgłoś
marybellows Re: buka, 15.01.05, 22:39 Aha, to Tunia!!! Już sprawdzam, a Ty zajrzyj na dalsze strony forum Psychologia - założyłam przedwczoraj chyba wątek "Do Tuni o mobbingu" - ale ktoś się podszył pod Tunię i wątek zmarł... Jeśli chcesz, to go ożywimy! Pzdr :) Odpowiedz Link Zgłoś
naiwnaspontaniczna ja też założyłam nowy 15.01.05, 23:37 o nieakceptacji:) dzięki za wszystko:*** Odpowiedz Link Zgłoś
robsonabcde12345 Re: czym zasłużyłam na brzydką twarz?nie chcę żyć 16.01.19, 21:58 Ja Cie rozumiem...naprawdę. 6 lat wmaiwałem sobie, że wygląd nie ma znaczenia...wo końcu to kłamstwo udało mi się zamienić w prawdę. Nie czytaj wypocin tych idiotów, którzy bedą Ci bredzić , że jesteś ładna tylko nie dbasz o siebie, albo, że idx do kosmetyczki i sie usmiechnij, to będzie lepiej. Niestety nie będzie. Zwyczajnie zarabiaj pieniądze, zbieraj kasę, odkładaj każdy grosz, jedz suchy chleb i pij wodę z kranu ale oszczędzaj na chirurga plastycznego i to nie jednego, bo z Twojego opisu wynika, że sprawa jest poważna i jesteś naprawdę brzydka, a zatem potrzeba będzie wieeeelu poważnych zabiegów. Albo...po prostu naucz się żyć ze swoim przekleństwem i mów sobie to co ja przez 6 lat sobie mówiłem patrząc w lustro z rana: "wszyscy umrzemy kiedyś, ostatecznie i tak nic nie ma znaczenia. Sex jest przereklamowany, nie chce nikogo w moim zyciu, jestem sam i chuj, mam wyjebane w ten świat!" I wiesz, co ? Pomogło. Odpowiedz Link Zgłoś
kod_matrixa Re: czym zasłużyłam na brzydką twarz?nie chcę żyć 27.01.19, 20:30 Nie bierz tego jako jakiekolwiek kryterium. Najważniejszy jest INTELEKT także dla mężczyzn, zwłaszcza tych wartościowych. Wygląd bywa tylko pierwszym prymitywnym kryterium, które z czasem okazuje się absolutnie nie kluczowym! Odpowiedz Link Zgłoś
mociek3212 Re: czym zasłużyłam na brzydką twarz?nie chcę żyć 13.04.19, 13:39 Musisz wiedzieć, że całe życie będziesz samotna, nikt cię nie polubi, nawet gdy przeczytasz tysiąc najpiękniejszych książek, będziesz tryskać empatią i dobrem, nikt tego nie zauważy, samospełniające się proroctwo to suka, życie to suka, homo sapiens to zwierzęta a najwięcej genów dzieli z szympansami. Odpowiedz Link Zgłoś
mociek3212 Re: czym zasłużyłam na brzydką twarz?nie chcę żyć 13.04.19, 13:41 youtu.be/SaL_gRSskwY Odpowiedz Link Zgłoś
kod_matrixa Re: czym zasłużyłam na brzydką twarz?nie chcę żyć 13.04.19, 14:05 mociek3212 napisał(a): > youtu.be/SaL_gRSskwY Nie przesadzaj z tym, że nikt jej nie polubi i nie pokocha. Ludzie wartościowi istnieją, choć są mniejszością. Ale istnieją! Co do podobieństw szympansów i ludzi, to chyba nie ma w tym nic odkrywczego. Owszem normy społeczne to istotna kwestia, choć fatalna nazwa. Osobiście wolę określenie "pozytywne wzorce społeczne". Normy kojarzą się raczej z zachowaniami dominującymi i przeciętnymi. Szlachetne wzorce i cnoty należy pielęgnować, a normy społeczne (rozumiane jako zachowania przeciętne i prymitywne) wyrywać jak chwasty z korzeniami. Odpowiedz Link Zgłoś