Rozwódka z dzieckiem.

19.12.04, 23:59
Mam pytanie do wszystkich panów.Jaki jest wasz stosunek do samotnych matek z
małymi dziecmi?
Jakis czas zostałam takową powiedzmy,z przyczyn ode mnie nie zależnych,tuż po
urodzeniu dziecka. Teraz ma dwa lata. Jestem ciepła osobą, mam duzo
znajomych, przyjaciół...i kręci się wokół również kilku facetów. Z jednym z
nich weszłam w blizsze relacje- dawny znajomy z czasow studenckich. Bylo
super do czasu kiedys gość nie postanowil,ze pora sie wycofac bo mimo ze
chciałby miec właśnie taką kobiete jak ja (i że zaangażował sie uczuciowo)i
takiego synka, to sytuacja dla niego jest zbyt trudna. Twierdzi,że nie wie
jak sie sprawdzi w takim ukladzie i każdy wolny facet w naszym wieku (29 lat)
marzy jednak o klasycznym związku z panna.
Zdaje sobie sprawe z wielu rzeczy, wiem ze jesteśmy że tak powiem "towarem z
drugiej półki", ale on wiedział od początku jaką mam sytuacje.
I tu mam pytanie. Czy panowie nie są w stanie zaakceptować takiego układu?
Czy nie są w stanie pokochać czyjegoś dziecka jeżeli kochają jego mame?
Moze kobiety też sie wypowiedzą na ten temat?
    • st3s Re: Rozwódka z dzieckiem. 20.12.04, 00:38
      jeśli jesteś zgrabna lub ponętna seksowna ,,wszystkie przymioty ,,to licz się
      ztym że będziesz budzic poządanie dziecko będzie drugoplanowe na krótką metę
      będziesz atrakcyjnym kąskiem z wielu powodów, jako kobieta potrzebująca
      miłości, która ją da z nawiązką przyciągać będziesz wilu chłopaków ale tylko na
      zasadzie prób i błędów sama ocenisz ktory znich zauważy również twoje dziecko
      nie namawiam ciebie do niczego zdrożnego ale nie ma gorszej rzeczy w tej
      sytuacji jak zdrowy rozsądek weżmiesz sobie pryka który będzie fajny gosc bo
      widzi swoje dziecko w twoim i każdej chwili się rozmysli ,albo znajdziesz
      kogoś kto straci głowe dla ciebie i rzesz które z tobą są . ps. kobiety
      potrafią dokonać takich cudów że faceci bedą chodzić po antenach telewizyjnych
      wszystko zależy od ciebie życzę powodzenia st3s
      • Gość: blue Re: Rozwódka z dzieckiem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 04:08
        Droga st...a moze powinnas zwiazac sie z kims, kto tez ma juz dziecko.razem
        stworzylibyscie duza rodzine...
    • Gość: z dzieckiem Re: Rozwódka z dzieckiem. IP: *.marketscore.com / 216.148.246.* 20.12.04, 00:56
      Ja mam dziecko, troche juz odchowane, 8 lat i nigdy nie mialam problemow z
      zainteresowaniem ze strony panow. Maz tez sie znalazl. Od poczatku bylo
      jasne, ze mam dziecko wiec dziecko bedzie na pierwszym miejscu i ze nie moge ot
      tak sobie wyjsc z domu na randke, bo musze opieke nad dzieckiem zorganizowac
      wczesniej. Jedyni mezczyzni, ktorzy sie krzywili i szybko zainteresowanie
      tracili, to Polacy, no bo "co rodzina powie itp., itd." Zmadrzalam wiec szybko
      i przerzucilam sie na Kanadyjczykow. Bardziej niezalezni sa, kompleksow nie
      maja i z reguly sa juz daaawno odcieci od mamusinej pepowiny i mamusi sie o
      zgode pytac nie musza.
      • psychoguru Kanadole z duzych miast 20.12.04, 08:47
        Gość portalu: z dzieckiem napisał(a):

        > wczesniej. Jedyni mezczyzni, ktorzy sie krzywili i szybko zainteresowanie
        > tracili, to Polacy, no bo "co rodzina powie itp., itd." Zmadrzalam wiec
        > szybko i przerzucilam sie na Kanadyjczykow. Bardziej niezalezni sa,
        > kompleksow nie maja i z reguly sa juz daaawno odcieci od mamusinej pepowiny i
        > mamusi sie o zgode pytac nie musza.

        Przesadzasz. Porownujesz Kanadoli z wielkich miast z Polakami nie z wielkich
        miast. Nie widac zeby panie z dziecmi w Polsce w duzych miastach byly
        specjalnie dyskryminowane w ukladach damsko-meskich.
        • Gość: zainteresowany Re: Kanadole z duzych miast IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 10:56
          >Porownujesz Kanadoli z wielkich miast z Polakami nie z wielkich
          >miast

          A gdzieżes to geniuszu wyczytał?
          • j_ar Re: Kanadole z duzych miast 22.12.04, 15:05
            no jest wyzej napisane, przy odrobinie dobrej woli rowniez i taki wniosek mozna
            przylozyc
    • alfika Re: eeetam 20.12.04, 11:08
      chłopak mówił o swoim i tylko swoim podejściu
      nie o wszystkich
      naprawdę istnieją związki stworzone z dwojga ludzi i dziecka/dzieci z
      poprzednich zwiazków

      nie jesteś żadnym "towarem z drugiej półki"
      prawdziwa miłość całą Ciebie kocha - i Twoje dziecko, i Twoje zalety, i Twoje
      wady
      czy tak nie jest?
      dla kochającego mężczyzny Twoje doświadczenie i przeżycia będą naprawdę cenne,
      bo stworzyły Ciebie taką, którą pokocha

      miłość to nie układ z granicami akceptacji
      naprawdę :)
    • j_ar Re: Rozwódka z dzieckiem. 20.12.04, 11:09
      nie jestes 'towarem z drugiej polki', kiedy facet jest zainteresowany naprawde
      toba, to rowniez zalezy mu na twoim dziecku, a jezeli chce tylko sobie poseksic
      to chce tylko sobie poseksic, i niezalezne jest to od tego czy masz dziecko,
      czy bys go nie miala....
      • sonia294 Re: Rozwódka z dzieckiem. 20.12.04, 22:00
        Dziekuje za wszystkie wypowiedzi.Być może trafiłam na nieodpowiedniego,
        niedojrzałego emocjonalnie faceta? Niemniej jednak troche odebrał mi wiare we
        własne siły jako samotnej mamy i spowodował, że zaczynam sie zastanwiać jakby
        to było gdyby nie było Małego... Chwile potem sama jestem na siebie wściekła za
        takie myślenie.Dla mnie to oczywiste, że jeżeli ktoś pakował sie w taki układ
        to był świadomy, że ja i dziecko to nierozerwalny "pakiet".Tymczasem on
        najpierw bywał u nas, pojechaliśmy razem na wakacje, mały zdązył go bardzo
        bardzo polubić i nagle ze łzami w oczach mowi, że... on bardzo tęskni za taka
        własnie kobieta jak ja, ale ...chce sobie jednak poszukac panny bez przeszłosci.
        Przypuszczam, że duży wpływ na to zachowanie miało podatność na sugestie
        kumpli, rodziców itd
        I sama zaczynam sie zastanwiać jak to jest? Czy on nie ma racji w niektórych
        sprawach? Wg niego każdy facet wchodząc z zewnątrz w nasze relacje matka-
        dziecko podejmuje ogromne ryzyko, bo...
        Po pierwsze takie dziecko moze go kiedys odrzucic, odtrącić i nie respektować
        jego nakazów i sposobu wychowania jako zastępczego rodzica. Ja też moge byc w
        przyszłości nieobiektywna. Zwiazek "klasyczny" ma o wiele wieksza szanse na
        szczescie i przetrwanie. To nie bedzie nigdy jego biologiczne dziecko.
        No i najbardziej idiotyczny argument- dlaczego on ma niby miec inaczej niz
        wszyscy znajomi?
        Przestałam sobie nim zawracac głowe, ale ...to jednak troche boli. Czy naprawde
        nie mam szansy na stworzenie w miare normalnego zwiazku? Czy kazdy facet z
        zewnatrz bedzie widział w Małym swojego rywala? Miałam nadzieje ze uda nam sie
        stworzyć jeszcze coś w rodzaju rodziny. Nie chce być sama- nie chce żeby
        zapotrzebowanie na moje potrzeby emocjonalne były zaspokajane przez
        macierzynstwo bo obawiam się ze skrzydze synka- sam nie bedzie kiedyś potrafil
        normalnie egzystowac w społeczenstwie.
        Ale z drugiej strony jezeli on ma cierpiec z powodu jakiegos nowego pana który
        pojawi sie naszym zyciu to moze lepiej zebysmy byli "siami"?
        Czy taki ewentualny zwiazek ma prawo do harmonijnego i szczesliwego bytu?
        • Gość: aivi Re: Rozwódka z dzieckiem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 23:38
          Sonia
          W pełni rozumiem Twoje wątpliwości, sama się nad nimi zastanawiam.
          Ja również jestem rozwiedziona mam 21 lat i 3 letniego synka. Od 2 lat jestem z
          mężczyzną 23 letnim.
          Ktoś mi kiedyś powiedział "zajmij się synkiem, a miłość sama do Ciebie przyjdzie"
          Wiem jedno mężczyzną trudno jest zaakceptować dziecko innego mężczyzny. Wiem bo
          mój mężczyzna na początku był inny dla mojego dziecka, a teraz już ma go dość. I
          czuję rozstanie w powietrzu.
          Uważam, że w naszym przypadku mężczyzna w pewnym sensie powinien najpierw
          pokochać dziecko a dopiero później nas. Jest to trudne do zrealizowania.
          Może gdzieś są tacy mężczyźni, którzy potrafią pokochać tak mocno dziecko innego
          mężczyzny, jak własne. Nie wiem jak Ty, ale ja tego właśnie oczekuję od
          mężczyzny z którym miała bym spędzić życie.
          Pozdrawiam
          • euroes Re: Rozwódka z dzieckiem. 21.12.04, 12:39
            piszesz niestety czyste fantazje. To prawie niemozliwe.
            Mezczyzna chce spedzic zycie z Toba, a nie z dzieckiem. Ma kochac CIEBIE.
            I dlatego dziecko, poprzez milosc do CIEBIE ma na poczatku akceptowac.
            Potem moze sie to przerodzic w uczucie do niego.

            Innej drogi nie ma - pominawszy bezplodnych mezczyzn, lub rozwiedzionych
            i dzieciatych - ktorzy rzeczywicie biora caly pakiet. Ciebie z dzieckiem.
        • euroes Re: Rozwódka z dzieckiem. 21.12.04, 12:35
          a) nie jestes "Towarem z drugiej polki", gdyz jezeli jestes interesujaca
          kobieta, to jestes nia przecie nadal ("mimo" posiadania dziecka).

          b) tym niemniej, gdzies z polowa mezczyzn na takie uklady pojsc nie chce.
          Woli miec tylko dzieci wlasne.

          c) jest jedne nieprzyjemny aspekt Twojej sytuacji, ale nazwac po imieniu go
          trzeba. Jestes latwym obiektem do wykorzystania. Facet mogl kiedys o Tobie
          marzyc, ale bylas wtedy niedostepna. "skonsumowal" znajomosc z Toba,
          wykrecil sie dzieckiem i... sobie poszedl.

          Mowiac krotko: szanse masz o polowe mniejsze, ale przeciez masz.
    • Gość: morelka Re: Rozwódka z dzieckiem. IP: *.wrzeszcz.net / *.wrzeszcz.net 21.12.04, 15:09
      Jestem w zwiazku z facetem z dzieckiem. Na początku przyjęłam istnienie dziecka
      raczej jako naturalne. Nie uprzedzałam się i nie radziłam nikogo. PO prostu
      wydawało mi sie że dziecko to nie problem. Ale jednak w toku związku - okazało
      się, ze wcale nie jest tak ciekawie jak mogłam to sobie wyobrażać. Dziecko to
      nie tylko dziecko ale i mamusia dziecka, a z przeszłością partnera tak średnio
      ma się obcować ochotę na codzień. jest to w pewnym momecie męczące - dzielić
      sie swoim czasem, zyciem i kasą z kimś kto tak naprawde jest dla ciebie
      totalnie obojętny. Szkoda czasu. Niestety. Dla kogoś kto jest wolny związek z
      kimś z przeszłością jest tak naprawdę sporą komplikację życiową. Ja co prawda
      nie poddałam się i nie uciekłam, choć wciaż mam szczerą ochotę, bo po prostu
      bardzo go kocham. Ale załuję, ze nie wiedziałąm jak bardzo trudny jest taki
      zwiazek. Wtedy nigdy bym się nie zgodziła na życie z facetem, który ma dziecko
      z inną. To mój pogląd, ale wiem, że niektórym sie udaje. Ale pewnie masa
      cierpliwości i kompromisów do tego jest potrzebna.
    • paco_lopez Re: Rozwódka z dzieckiem. 21.12.04, 15:23
      Szczeniak nie wytrzyma. Starszy uwolniony powinien docenić sytuacje, w której
      nie ma szans bys go obluszczowiła, bo masz dziecko. On też może je pokochać,
      ale najchetniej nie będzie brał za nie takiej odpowiedzialności jak ojciec.
      Przy zdrowym rozsądku to moze nawet przyniesc świetne efekty wychowawcze dla
      młodego.
      • sonia294 Re: Rozwódka z dzieckiem. 21.12.04, 15:51
        Chiałam jeszcze zaznaczyć, że Mały ma tylko mnie jako opiekuna. I prawnie i
        praktycznie. Jego ojciec mocno narozrabiał i po prostu przepadł-nie jest znany
        z miejsca pobytu i zameldowania.Mam nadzieje ze juz nigdy sie nie odezwie
        szczerze powiedziawszy. Tak wiec problem drugiego rodzica odpada. Jestem tylko
        ja i dwuletni, na razie głuptaskowaty jeszcze dzieciak który każedego faceta
        traktuje z wielkim podziwem i fascynacja :(
        • paco_lopez Re: Rozwódka z dzieckiem. 21.12.04, 16:08
          No wiec widzisz. Koleś który bedzie chciał randkować z toba jak z dziewczyna ze
          studiów przeliczy się, bo nawet nie wie jaka hierarchia uczuć istnieje w matce
          dwulatka. Z tym problemy miewaja ojcowie biologiczni w normalnych rodzinach.
        • st3s Re: Rozwódka z dzieckiem. 22.12.04, 01:27
          witam ponownie
          wszystkie wypowiedzi sprowadzają ciebie na manowce w twoim przypadku sytuacja
          przedstawia się następująco musisz potraktować to jak wielki biznes a wiec
          biznes plan.1,,facet musi tobie z czegoś podobać 2,ty musisz wykonać pirwszy
          krok 3,testowanie modelu wg.twoich metod twoja sprawa .4,analiza przyczynowo
          skudkowa, 5,cisza mnim 2tyg
          jeśli wróci znając wszystkie aspekty twojego życia jest twój na zawsze
          pozdrawiam st3s
    • Gość: Ojciec Spojrzenie z drugiej strony... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 13:41
      Choć czy aby na pewno z drugiej? Moja sytuacja jest, a może raczej była,
      zblizona do tego co obecnie przechodzi autorka tego wątku. Po prostu jestem
      ojcem samotnie wychowującym 4,5 letnią córeczkę. Kobieta która ją urodziła
      (przepraszam, ale jaoś ciężko mi jest nazywać ją matką mojego dziecka)
      wyjechała za granicę gdy mała miała 2 miesiące i tam na nowo ułożyła sobie (mam
      taką nadzieję) życie i przez ten czas nie odezwała się ani razu do dziecka...
      Ale nie o tym miało być...

      Był czas, że bardzo chciałem znów się z kimś związać, a kręciło się akurat w
      pobliżu kilka interesujących kobiet. Problem w tym, że chyba miałem "pecha", bo
      nie potrafiy one zaakceptować mnie z "bogactwem inwentarza" lub, jak to ktoś
      wcześniej nazwał, z załącznikiem, który jest nierozerwalny...

      Cóż... widocznie źle próbowałem ulokowac swoje uczucia, bo przecież z pewnością
      są na swiecie kobiety, które potrafiłyby zaakceptować zarówno mnie jak i moje
      dziecko...

      Ja nawet nie mam żalu do tych, które rady nie dały bo być może sytuacja je
      przerosła... Ja mam trochę pretensji do siebie, bo mając dziecko jestem za nie
      odpowiedzialny, a jazdy psychiczne jakie miałem po rozstaniach niespecjalnie
      jak myślę miały pozytywny na moje dziecko...

      Dziś jestem sam i mam cichą nadzieję, że przynajmniej na razie tak będzie. NA
      razie to znaczy dla mnie przez najbliższe kilka lat, dopuki córka trochę nie
      podrośnie (zacznie chodzić do szkoły). Ja muszę być dla niej kimś psychicznie
      przewidywalnym, a i sam dla siebie boję się, że nie mam już zdrowia na to, żeby
      "Kochać i tracić" co jest ponoć lepsze niż "w ogóle nie kochać"...

      Myślę, nie mając jednak logicznego uzasadnienia dla mojej tezy, że duzo łatwiej
      jest zbudować związek ludziom o podobnych doświadczeniach zyciowych, niż
      ludziom, z których jedno ma przeszłość, a drugie jest "białą kartą"... Po
      prostu w tej sytuacji łatwiej zrozumie się samotna matka z samotnym ojcem
      (zwłaszcza jeśli jeszcze na dodatek będą mieli dzieci w podobnym wieku) niż
      para ludzi z których jedno nigdy dzieci nie miało...

      Meżczyźnie nie mającemu dziecka trudno będzie zaakceptować dziecko partnerki,
      bo to nie jego geny (nie oszukujmy się; to ma znaczenie), kobiecie nie mającej
      dzieci ciężko jest znieść sytuację, że musi dzielić swojego wybranka z kimś,
      kto dla niej jest zupełnie obcy...
      Wyjątki od regóły, jak wspomniałem, istnieją, że sama nazwa wskazuje, że to
      wyjątki (a przynajmniej mniejszość)

      Choć może się mylę...
      Ojciec
      • sonia294 Do samotnego ojca.. 22.12.04, 14:51
        Wydaje mi sie ze "samodzieli ojcowie" maja o wiele łatwiejsze zadanie niż mamy
        w tej samej sytuacji. Wynika to chyba z psychiki plci. Kobiety sa bardziej
        uczuciowie i samotny ojciec z maleństwem budzi w nich na pewno o wiele
        pozytywniejsze odczucia niz dla faceta samotna mama. Irytuja mnie kiedy jestem
        postrzegana jako ewentualny obiekt sexualny- a to bardzo czesto się zdarza.
        Poza tym odbior samotnego rodzica płci meskiej ma na pewno o wiele lepszy
        odbior w naszym społeczenstwie niz kobiety. Niestety -żyjemy w takim kraju i
        miałam kilka razy okazje przekonać sie o tym.
        Spotkałam się kiedys kilka razy z ojcem 3,5 letniej córeczki - był w Twojej
        sytuacji. Znajomi nas na siłe chcieli skojarzyc- tak to czesto bywa z
        przyjaciolmi...
        Wdowiec, rok temu tragicznie zmarła mu zona. Był w porzadku, ale jakos nie
        było "chemii" i na kiku spotkaniach sie skonczyło. Mnie zrazil troche fakt ze
        juz po pol roku po śmierci żony z ktora był rozpaczliwie szukał jej
        następczyni. No i ten rozbrajacący optymizm po tym co go spotkało...
        Nie wazne, nie o tym miało być. Chcialam tylko napisac ze szybciutko znalazł
        sobie jak twierdzi "kobiete swojego zycia". Jest studenka ,hmm 6 lat młodsza,
        mieszka od lat w tej samej klatce i zajmowala sie czasami ich córeczka.
        Twierdzi, że bardzo lubi małą z wzajemnościa i w ogole ...sielanka. Na zdrowy
        rozum nie miało prawa wypalić.
        Pozostaje tylko miec nadzieje ze taka młoda osoba (22 lata) zdaje sobie sprawe,
        że musi być matką, żoną itd a nie myśli zbyt intensywnie o hmmm.... dosc
        zasobnym koncie taty Oli.
        Ja troche sceptycznie do tego podchodze bo zycie nauczyło mnie czarnowidztwa,
        ale oby mu sie powiodło.Zycze mu jak najlepiej bo bardzo z nigo dobry i
        zagubiony człowiek. Jak widzisz cuda się zdarzają. Facetom łatwiej. O ile
        rzeczywiście jest o co sie bić...
        Powodzenia.
        Mama
        • j_ar Re: Do samotnego ojca.. 22.12.04, 14:54
          cos w tym jest, ze wydaje sie, iz samotny facet z dzieckiem ma latwiej niz
          samotna kobieta z dzieckiem....ale, to sie tylko tak wydaje chyba
      • back.door Re: Spojrzenie z drugiej strony... 22.12.04, 15:40
        ładnie to napisane, prawdziwie... Dziecko to odpowiedzialność i można zrozumieć
        osoby "wolne", że nie potrafią się znaleźć w roli zastępczych rodziców. Jedno
        mnie drażni, gdy "wolni" rówieśnicy, miotający się w poszukiwaniu drugiej osoby
        dla siebie, wygłaszają tekst: "zazdroszczę Ci, bo masz syna, jesteś
        szczęściarą, nie jesteś sama"... To mnie wkurza! Wiem, że dziecko to szczęście,
        tak samo jak wiem, iż nie należy nikomu zazdrościć szczęścia, bo w każdej
        sytuacji są plusy i minusy, ot! Tak jak napisal Ojciec - nie warto angażowac
        się w niepewne związki, mając na glowie odpowiedzialność wychowania małego
        człowieka...:)
    • komandos57 Re: Rozwódka z dzieckiem. 22.12.04, 14:56
      sonia294 napisała:
      Jestem ciepła osobą, mam duzo
      > znajomych, przyjaciół...i kręci się wokół również kilku facetów.

      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      Pewnie ci cieknie ze sromu i faceci sie kreca kolo Ciebie.Czuje swada.Umyj
      broche i pozbedziesz sie intruzow czychajacych na twoja myszke ktora przypomina
      zdechlego kota.
Pełna wersja