rozwodka_z_dziecmi
16.05.02, 07:52
Moze poradzicie. To bedzie dlugi list ale chce dobrze wszystko wyjasnic. Jestem
od 6 lat rozwodka z dwojka bardzo udanych dzieci - 10 i 13. Maja kolezanka,
najblizsza moze nawet przyjaciolka ze szkoly mieszka w Sopocie. No i w zeszlym
roku w sierpniu zaprosila nas na wakacje. Ja nie mam dobrej sytuacji
materialnej wiec bardzo sie ucieszylam. To mialy byc 2 tygodnie. Przyjechalismy
w piatek ale okazalo sie, ze ona od poniedzialku ma w Warszawie kurs bo jej
firma zmienila system ksiegowy. No i pojechala na tydzien a ja zostalam z jej
mezem. On jest kierowca. Oni maja 3 pokoje wiec nie bylo problemu i dzieci ich
i moje byly w jednym, ja w duzym a on w sypialni. To nie jest typ podrywacza
wiec wszystko bylo normalnie. Chodzilam z dziecmi na plaze, on wstawal rano i
przychodzil kolo trzeciej. Potem tez razem chodzilismy na plaze a wieczorem
ogladalismy telewizje. Kiedys jak bylam w lazience wieczorem to zobaczylam w
lustrze, ze mnie podglada przez male okno miedzy lazienka a kuchnia.
Pomyslalam, ze niech mu bedzie bo wiem, ze mam bardzo duze piersi choc jestem
szczupla i mezczyzni lubia sie na mnie patrzec. Na drugi dzien bylo to samo
wiec mu powiedzialam, ze widzialam, ze podglada. On sie strasznie speszyl bo
jest dobrym czlowiekiem. Potem siedzielismy jeszcze troche w kuchni i
powiedzial, ze on tylko tak i ze jak chce to moge go tez podgladac. Ale to bylo
tak w zartach. Do glowy by mi nie przyszlo podgladac obcego mezczyzne.
Na drugi dzien bylismy wieczorem w kinie i on nawet nie dotknal mnie, tylko jak
wracalismy to wzial mnie za reke ale tez w zartach i tylko na chwile bo go
znaja w tej dzielnicy. Potem jeszcze mielismy ogladac film na wideo i tu
wlasnie bylo to nieporozumienie. Jak siedzielismy na tapczanie to on zapytal,
czy chce zobaczyc wiec powiedzialam, ze tak bo myslalam o tym filmie na wideo.
A on poszedl do lazienki i nawet sie zdziwilam, ze nie puszcza kasety. No i on
wrocil tylko w majtkach. Ja sie przestraszylam bo nie wiedzialam o co chodzi a
on mowi, ze powiedzialam, ze chce zobaczyc. To byly takie zarty ale widac bylo,
ze mial co pokazac. No i potem tak siedzielismy i bylo bardzo pozno w nocy i
dzieci spaly - cala czworka. To bylo takie glupie bo on tylko w tych majtkach i
zaczal mnie obejmowac. Troche pilismy wermut wiec nie bardzo go odpychalam. W
koncu tak jakos wyszlo, ze zaczal mnie rozbierac i sie przytulac ale to mialo
byc tylko troche. Potem to sie stalo i jeszcze bylo takie nieporozumienie bo ja
go zapytalam dlaczego to zrobil a on zrozumial, ze pytam dlaczego nie zrobil
wiec on zrobil tak do konca i sie balam, ze cos z tego bedzie. Potem poszlismy
spac do swoich lozek a on rano poszedl do pracy. Po powrocie strasznie sie
wstydzilismy i nie rozmawialismy bo bylo bardzo glupio tamtego wieczora. Do
konca juz mnie nie dotknal bo on jest delikatny i wstydliwy. W piatek wrocila
moja kolezanka i byla jak osa. Wszystko jej przeszkadzalo i my chyba tez tak
wiec w niedziele sie spakowalismy i wyjachalismy a mielismy byc jeszcze kilka
dni dluzej ale mi sie nie podobala ta atmosfera.
Ona zadzwonil zaraz na drugi dzien ale mu powiedzialam, ze nie chce, zeby
dzwonil. Powiedzial, ze moze wziac kurs do mojego miasta ale nie chcialam sie z
nim widziec. Jeszcze probowal wiele razy ale w koncy przestal. Teraz w styczniu
zadzwonil, ze oni chyba bede sie rozwodzic. Nie z jego winy. Dzwonilam do niej
takze i ja zagadnelam jak im sie uklada ale one nic nie powiedziala. Wiem, ze
im sie nie ukaldalo juz wczesniej bo ona mowila, ze on nawet jej nie piesci i
wszystko szybko, szybko i ona tez miala kolege z pracy wiec nie taka swieta. On
zas mi mowil przez telefon, ze bylam jego dopiero druga kobieta w zyciu czym mi
sie przypodobal. Teraz w maju przyjechal do mojego miasta na noc i mieszkal na
kampingu. Jak juz przyjechal i tak prosil to spotkalam sie z nim na kawie i
widzialam, ze schudl bo ma klopoty. On mowi, ze jak oni sie rozwioda to on chce
przeprowadzic sie do naszego miasta i mieszkac ze mna. Ja nie wiem co mam
zrobic bo moja kolezanka ma matke w naszym miescie i czasami do niej
przyjezdza. Glupio by to bylo. Z drugiej strony to on jest bardzo dobrym
czlowiekiem i moje dzieci mialyby lepiej nawet jak by placil alimenty na swoje.
Nie wiem co robic i moze mi poradzicie. Ja juz 6 lat jestem sama i nie mialam
jeszcze nikogo kto by chcail sie do mnie wprowadzac. A on chce i jest dobry.
Lubi tez moje dzieci i sie z nimi dobrze bawil w Sopocie.
Ania