Problem z matką - przepraszam,ze długie....

IP: 195.85.227.* 29.12.04, 08:54
Mam problem...Cały czas o tym myślę.Prosze o radę.
Sytuacja przedstawia się tak. Mam prawie 25 lat (hmm..za 2 maiesiące),
pracuję, kończę studia podyplomowe. Jestem z moim nazwijmy go X już prawie 8
lat. Mieszkaliśmy do tej pory osobno, ale on chciałby w kocu abyśmy
zamieszkali razem, cieszy się jak dziecko jak o tym mówi;)) Ja mieszkam z
mamą. Nie mam z nią dobrych relacji, tzn. są przeciętne..Ja za wszystko
płacę, czyli czynsz, światło, telefon, robię zakupy do domu, tzn. chemię i
jedzenie. Mama jest na emeryturze, dostaje około 1000 zł...ale niestety nie
dokłada się do niczego, i wiecznie nie ma pieniędzy...Męczy mnie ta
sytuacja, dlatego, ze wszystko spoczywa na moich barkach. Nie może być
sytuacji,że czegoś nie będzie w domu..bo awantura. Poza tym mama nie
zachowuje się w porządku, czepia się jak wracam późno (mimo ze mam tyle lat),
ze wydaje "swoje" pieniądze np. na wycieczki, na jakieś sprzęty do swojego
pokoju..ogólnie ma bardzo trudny charakter, ciągle poucza, moralizuje itp.
Uważa ze moim obowiązkiem jest ja utrzymywać, że ze wszystkiego może
swobodnie korzystać, ona i rodzeństwo, które np. ją odwiedzi. Są kłótnie o
tel., gdy oni przyjdą wydzwonią za niewiadomo ile..a ja musze za to płacić.
Były sytuacje, gdy starsza siostra poszła do pracy, a mama wzięła jej dziecko
do nas, jakieś jej brudne rzeczy do prania i zrobiła u nas pranie, zamiast u
niej. Nie jestem egoistką, wiem że im się mniej powodzi, ale....... mama po
prostu nie umie powiedzieć - nie - a oni to wykorzystują. Potrafi mi
powiedziec,ze nikt jej nie odwiedza - przeze mnie, bo się wstydzą z
czegokolwiek korzystać. A później dowiaduję się, ze druga siostra np.
spędziła u niej cały dzień na plotkach, ze brat był z dzieckiem....po co tak
oszukuje?? Ja nie zabraniam aby ja odwiedzali, to tez ich rodzinny dom, poza
tym nie będzie całe dni siedzieć sama w domu. ale czemu odwiedziny muszą się
wiązać z: praniem, prasowaniem, telefonowanie. Ona mnie szantażuje
emocjonalnie. Jest wiecznie nieszczęśliwa..mimo, ze jej zapewniam wsyztsko.
Psychicznie tego nie wytrzymuję, nie mogę kontrolować tego co robi w domu, bo
całe dnie jestem w pracy (jak przyjdę z pracy to ma pretensje ze z nią nie
siedzę i nie plotkuje )choć jestem padnięta po 12 godzinach pracy...
Wiecznie ktoś przychodzi do mnie o pożyczki...Kiedys chciałam od mamy
pożyczyć pieniądze aby zapłacić za angielski..Powiedziała, ze nie ma. A potem
dowiedziałam się, ze kupiła rower dla dziecka mojej siostry a tamta miała jej
oddać pieniądze w terminie późniejszym...Tylko dla mnie nie ma!??!
ogólnie czuje się wykorzystywana...Nikt inny jej nie pomaga, tylko ja....
Chciałabym zamieszkać sama, powiedziałam już mamie o tym przed świętami.
Powiedziałam, że e po nowym roku się przeprowadzam..Ale ona w tej chwili nie
dopuszcza do siebie myśli. Mógłby mój brat z żoną się do niej
wprowadzić...ale byli u nas na święta i ona stwierdziła: jak ty sobie to
wyobrażasz, ze ja będę w takim hałasie (małe dziecko) mieszkać i z synową....
Boję, się, ze ona sobie coś zrobi,z e sobie nie poradzi..nie wiem. Ze będzie
o mnie źle mówić do rodziny...
Nie stać mnie aby dwa domy utrzymywać, poza tym dlaczego tylko ja mam jej
pomagać. Ale jak jej to powiedzieć żeby nie było awantury..i płaczu..i żeby
mnie nie wyklęła...Bo jest naprawdę niezłą furiatką...
Czuję się cały czas winna....;(((
Moja mama jest naprawdę toksyczna: powiedziała do mojego X jak będę się
wyprowadzać to powie mi jedno, to co innym mówiła (mam 4 rodzeństwa) - że nie
ma już powrotu..Ja to wiem....Ale mi ciężko z taką świadomością..;(((
Doradzcie...Co robić???
Jak się uwolnić od poczucia winy i strachu..
    • rachela180 Re: Problem z matką - przepraszam,ze długie.... 29.12.04, 09:00
      Znam to.

      Wyprowadż się. To jedyne wyjście.
    • Gość: lekshey Re: Problem z matką - przepraszam,ze długie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 09:38
      witaj,
      czas na samodzielność.
      Nie przejmuj matka boi sie samotnosci i bedzie starała Cie zatrzymac.
      Ale prawda jest taka masz prawo do samodzielnosci samodecydowania partnerstwa i
      szacunku.
      czym szybciej to sobie i mamie uswiadomisz tym lepiej.
      czas na dorosłośc i wyprowadzke.
      Zobaczysz jak mama sie zmieni po tym jakie będa mile spotkania w weekendy na
      obiadach.
      A opieka nad stara matka to wasza wspolna sprawa nie tylko Ciebie ale
      rodzenstwa i rodziny mamy.
      Mozesz byc dla niej mieszkajac sama.
      zrób to dla swojego zdrowia psychicznego i szczescia.
      (Inna sprawa jak to zamiszkanie wplynie na twoj zwiazek ale to juz zupelnie
      inna sprawa na inny list).
      Stan wreszcie sama na nogi.
      Zbliza sie Nowy Rok warto wipsac to do grafiku noworocznych postanowień.
      pozdrawiam
      lekshey
      OM MANI PADME HUNG HRI
      • miang Re: Problem z matką - przepraszam,ze długie.... 29.12.04, 11:42
        > Zobaczysz jak mama sie zmieni po tym jakie będa mile spotkania w weekendy na
        > obiadach.

        niekoniecznie, ale tym bardziej trzeba się wyprowadzić
    • paco_lopez zmieńciee tytuł tego wątku 29.12.04, 10:27
      Zamiast pisac te cała litanie wrażeń, insynuacji, wzajemnych podejrzeń trzeba
      było ostatnie zdanie wpisać jako temat i problem zarazem ludzkości. Ja ci tylko
      podpowiem, ze kiedy poczucie winy zamienia sie w pychę to jestes w tym samym
      kanale.
      • Gość: miszel Re: zmieńciee tytuł tego wątku IP: 195.85.227.* 29.12.04, 11:00
        w pychę? Nie w moim przypadku..
    • Gość: Buka Re: Problem z matką - przepraszam,ze długie.... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.12.04, 11:05
      Dziewczyno, to jest dylemat: twoje ŻYCIE albo satysfakcja matki. Czy nie
      uważasz, że mniejszym problemem jest wściekanie sie matki /ten problem potrwa
      dłuzej czy krócej, ale po roku - dwu sie "uleży"a wiekszym jest to, że bojc sie
      tych zachowań i rezygnujac ze swoich praw / zamieszkanie z mężczyzna w wieku 25
      lat i układanie sobie własnego życia to najnormalniejsza rzecz pod słońcem -
      nnienormalne byłoby zrezygnowanie z tego dla matki../ - mozesz bezpowrotnie
      schrzanic swoje zycie?
      Niektóre matki tak maja, że przysposabiaja sobie jedno dziecko dla własnej
      wygody: jednym daja, usługuja, wszystko tolerują od drugich wymagają: wsparcia,
      pocieszenia, rezygnacji, oddania i opieki. To niezdrowy układ, ale gdy to jedno
      sie nie buntuje i podtrzymuje go - wszystkim jest wygodnie i wszyscy będą sie
      wściekac, jesli spróbujesz to zmienic, bo stanie sie im mniej wygodnie.
      Niektórzy ludzie lubia kreować sie na niezaradnych i pokrzywdzonych by
      wykorzystywać pracę i dobre intencje innych. Na ogół, gdy trzexwo popatrzec,
      widzi się, ze nieźle sie urzadzili: maja czas, dobre jedzonko i kablówke,
      dzieci im rosną, nie musza sie bardzo stresowac, bo jest ktoś, kto w razie
      czego da im kasę.. Najlepiej, zeby ten ktos nie miał własnej rodziny i
      inwestował swoje pieniadze, siły i uczucia w ich sprawy, dzieci.. no i wreszcie
      zajał sie starą, nieznosna matką. Dlatego NIKT cie nie wesprze - ale ty to olej!
      Znałam kobietę, która w pore sie nie zreflektowała - i ciągle tego żałowała
      lecząc kolejne depresje.. Tez była jedną z "dobrych córek": wyjechała ze wsi na
      studia, dużo pracowała, mieszkała w wynajetych klitkach i wspierała rodziców i
      brata /rodzice oboje pracujący!/. Zrezygnowała z wyjścia za mąż za kogos, kogo
      kochała, bo wiazałoby sie to z wyjazdem za granicę, na co jej matka nie chciała
      sie zgodzić - twierdziła, ze z miłosci, lecz chyba szło o kasę, której by juz
      nie otrzymywali, bo dziewczyna miała nie pracować.
      Co potem? Ciagle wynajmowane klitki,weekendy u rodziców, kasa dla ich domu,
      brat po trzydziestce-zawodowy bezrobotny, lecz oczko w głowie matki...
      Inwestowała dużo w budowe domu na wsi, gdzie obiecywano jej... 1 pokoik, jako
      starej ciotce - pannie. Przeliczyła sie: brat sie ożenił, zajął cały dom,
      pieniedzy nie oddał, matka sie obraziła na córke, że w ogóle o to pytała, córka
      w depresji i do szpitala psych., tamci nawet nie odwiedzali, bo wstyd jeździc
      do czubków... Teraz jest na rencie psychiatrycznej i nie chcą z nia
      mieszkać /wstyd na wsi!/, wiec wynajmuje coraz gorsze klitki i mieszka sama...
      Rozważ te historię...
      • slowianka2 Re: Problem z matką - przepraszam,ze długie.... 29.12.04, 11:15
        Przepraszam że się wtrącam...
        Ale też sie wyprowadziłam (by być z facetem, historia inna niż Twoja, miszel,
        ale sedno to samo).
        Najprościej jest przyiązać poprzez poczucie winy.
        Uwolnij się.
        Masz prawo do własnego życia, nikt nie przeżyje go za Ciebie.
        Walcz o swoje.
        Jesteś miszel, nie córka matki.
        • rachela180 Re: Problem z matką - przepraszam,ze długie.... 29.12.04, 11:19
          Wyprowadż się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • lune Re: Problem z matką - przepraszam,ze długie.... 29.12.04, 11:44
      Powiem tak jak inne osoby w tym watku : wyprowadz sie :)
      Twoja mama nie jest bezradna, wymagajaca opieki starowinka ; poradzi sobie :)
      pozostaw jej decyzje czy bedzie mieszkac sama czy z kims ; jesli sprobujesz jej
      pomoc w tej decyzji - Ciebie bedzie obwiniac za ewentualny niewypal ; moze i
      jej emerytura nie jest wysoka ale nie jest tez glodowa ; jesli uznasz - kiedys
      ze twoja mama potrzebuje 'lekkiego' wsparcia finansowego - zawsze mozesz jej
      cos dorzucic :)

      Jesli bedziesz konsekwentna - wszystko sie pouklada, zobaczysz :)
      Musisz z nia powaznie porozmawiac, daj jej czas na oswojenie sie z sytuacja,
      ona pewnie boi sie zmiany - stad proba szantazu ; badz wyrozumiala ale nie daj
      sie wpedzac w poczucie winy ; wyprowadzenie sie od mamy to naprawde jedyne
      wyjscie by zaczac zyc 'wlasnym zyciem' ... to takze dobre wyjscie dla mamy :)
      moze wlasnie wtedy gdy juz bedzie 'samodzielna' - bedzie umiala cieszyc sie
      zyciem ?

      To bedzie dlugi proces /bo duzo w Tobie zalu, goryczy, pewnie tez zlosci/... i
      dla Ciebie i dla niej ; zycze Ci powodzenia, trzymam kciuki

      lune
      • Gość: kobieta Re: Problem z matką - przepraszam,ze długie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 12:34
        Wyprowadź się - zdecydowanie, nieodwołalnie, bez kajania się i poczucia
        winy.Twoja matka da sobie radę - skoro Ty masz 25 lat to ona nie może być
        jeszcze zgrzybiałą staruszką. Jeśli ulegniesz moralnemu szantażowi - przegrasz
        siebie i swoje życie.
    • witch-witch Re: ....Poznaj prawdę o twojej matce. 29.12.04, 13:08
      Problem z matką - przepraszam,ze długie\\\

      Miszel, sama spójrz na tytuł twojego postu: "przepraszam, ze długie" Za co ty
      przepraszasz, ze napisałaś coś od siebie? Ty nie przepraszaj, lecz nawet w tych
      przeprosinach widać, ze matka wkrada się w wiele stron twojego życia. Nieżle
      cię przykuła i dopasowała do swojej egoistycznej wygody. Twoja matka jest
      cholerną egoistka, która nie myśli o dobrze swojego dziecka, a tylko o sobie! A
      ty zaczynasz przecierać na oczy dlatego napisałaś ten post, bo intuicyjnie
      czujesz, że coś nie jest tak jak należy poukładane w związku pomiędzy wami.

      Osoby szczególnie neurotyczne maja tendencję do egoizmu, myslenia wyłącznie o
      sobie. Takim osobom potrzebna jest pomoc psychologa, czasem lekarstwa, a
      właściwie to tylko lekarstwa.))) Musisz otworzyc sobie oczy i zobaczyć całą
      nagą prawdę o matce.Będzie ci wtedy łatwiej ułożyć sobie samej życie, tak jak
      ty chcesz a nie jak matka chce. Bez niepotrzebnych wyrzutów sumienia.

      Wierzę, ze jednak wyprowadzisz się do swojego narzeczonego i zostawisz matkę
      jej życiu za, które sama ponosi odpowiedzialność, a nie ty. Gdybyś tego nie
      zrobiła to oznacza, ze masz neurotyczne uzależnienia,a wtedy potrzebna ci jet
      pomoc specjalisty.Matka i matki to nie tylko "przyjaciółki" swoich dzieci, w
      życiu jest tak: "co prawa ręka daje to lewa zabiera".Jeśli zechcesz zobaczyć
      całą prawdę o swojej "starej" to się uwolnisz od wyrzutów sumienia. Lepiej
      wczesniej niż później i oby twoje problemy z matką nie przeszły na twoją
      relację z męzczyzną.

      Pozdrowienia.
    • Gość: Urszula PRZESTAN WSZYSTKICH KONTROLOWAC Miszel IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.12.04, 16:38
      Jak duzy jest wasz dom czy mieszkanie i jak wysokie sa oplaty? 1000 zl. to nie
      jest majatek, jednak znam pare starszych ludzi ktorzy dobrze sobie radza za
      niecaly tysiac na dwie osoby.A ile ty zarabiasz, ze utrzymujesz caly dom? No i
      czy naprawde placisz calosc, czy polowe kosztow? Troche to mi wyglada jakbys ty
      matke kontrolowala. Nie wyobrazam sobie ze we wlasnym domu nie moge zajac sie
      wnukiem, czy nie moge przeprac jego brudnych rzeczy. Matka musi ukrywac przed
      toba ze corka albo syn ja odwiedzili w czasie twojej nieobecnosci????? Albo
      piszesz ze spedzila caly dzien na plotkach z corka. Widac ze tego nie
      akceptujesz. Nazywasz zle(plotki)i ogolnie jestes niedobrze nastawiona do
      calej swojej rodziny .Piszesz ze to oszustwo z jej strony(spotkania z dziecmi
      pod jej wlasnym dachem). Dziewczyno tobie sie naprawde wszystko pokrecilo.
      Ustalcie jakies zdrowe zasady pokrywania kosztow np. podzielcie sie kosztami.
      Piszesz sama:"psychicznie tego nie wytrzymuje, NIE MOGE KONTROLOWAC tego co
      robi w domu, bo cale dnie jestem w pracy". Wiesz co ?naprawde wyprowadz sie z
      domu dla matki dobra. Moze bedzie jej trudno finansowo na poczatku, ale
      przyzwyczai sie . Moze wynajmie twoj pokoj studentom i bedzie miala wiecej
      kasy, a ty dowiesz sie ile naprawde kosztuje miejsce pod matki dachem jak
      zaplacisz komus obcemu.
      • Gość: Urszula Re: PRZESTAN WSZYSTKICH KONTROLOWAC Miszel IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.12.04, 16:40
        Ps. taka bogaczka z ciebie , za wszystko ponoc placisz a na angielski od matki
        chcialas?
        • Gość: miszel Re: PRZESTAN WSZYSTKICH KONTROLOWAC Miszel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 21:34
          Tak sie składa ze nie zawsze mam pieniadze! I nie mówię, ze jestem bogaczką!!
          Własnie nie jestem i jest mi ciężko gdy połowa rodziny robi u
          nas "pranie"..wtedy taki rachunek za prad jest dla mnie zabójczy!
      • Gość: miszel Re: PRZESTAN WSZYSTKICH KONTROLOWAC Miszel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 21:32
        Pisze prawdę i płacę za wszytsko, włącznie z jedzeniem, kawą (której nie piję -
        dla niej), proszkiem do prania, płynem do zmywania naczyn. Jest tez tak,z e
        mama prosi mnie o pieniadze na papierosy (ja nie palę) choc np dwa dni
        wczesniej wziałe emeryturę. to jest dla mnie niepojęte co ona robi z tymi
        pieniedzmi, gdy przeciez za nic nie płaci? o nie chodzi o to, ze ja ją chcę
        kontrolowac, czy to co robi we wspólnym domu, nie mam na to czasu ani ochoty.
        Jak wracam do domu mam ochotę na kąpiel i sen.Chodzi o to, ze ona sie nad sobą
        użala np. ze siedziała cały dzien w domu sama jak palec, nikt ją nie odwiedza,
        ja nie mam czasu z nia na rozmowy, jestem orutna...a potem się okazuje, ze cały
        dzien siedziała u nas siostra, a potem brat!!! Po co kłamię?!?!!?!? Nie
        rozumiem tego?!!? Poza tym dlaczego ma robic pranie 4 wnukom u nas w domu,
        skoro u nich jest taka sama pralka, woda, proszek..ona twierdzi, ze oni mają
        mało pieniedzy a wiec chciała u nas to zrobic..no bo ja zapłace za np. prąd!!
        Poza tym nie podoba mi sie gdy połowa rodziny przychodzi i korzysta z telefonu
        skoro mają komórki - mówią, ze ze stacjonarnego wychodzi taniej - ale
        oczywiscie nie dorzucą się do rachunku jak takowy przyjdzie!Mozna by wymieniac
        sytuacje.Oczywiscie mama tez mi pomaga, np gotujac obiady - po powrocie z pracy
        nie bylabym w stanie stac w kuchni. Za co jej dziękuję..ale to wszytsko. Nie
        zrozumiesz nigdy tej sytuacji..Boli mnie to,ze ona liczy tylko na mnie, choc ma
        jeszcze dwie córki i dwóch synow. Ja jestem najmłodsza....Natomiast w drugą
        stronę tak nie jest. Ja na nią nie mogę liczyć, bo jest rodzeństwo..
        • yoosh Re: PRZESTAN WSZYSTKICH KONTROLOWAC Miszel 29.12.04, 21:41
          Nie uważam cię za skąpą osobę,czy zbytnio kontrolującą matkę-jest
          odwrotnie.Może przyczyna lezy w twoim charakterze,jesteś z rodzeństwa tą
          najbardziej uleglą,przepraszającą,ze żyje.
          Tak czy siak,masz swoje lata,faceta,pora wiać z domu a mamusię odwiedzać i
          pytać o zdrówko.Matki już nie zmienisz,będziesz tylko zadręczać siebie.
        • Gość: Buka Re: PRZESTAN WSZYSTKICH KONTROLOWAC Miszel IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.12.04, 11:12
          Miszel, niektórzy ludzie na forum maja proste panaceum na wszystkie bolaczki,
          genialny "strzał z biodra", który zamyka usta przedstawiajacym swój problem:
          WINA JEST W TOBIE, WEŹ SIĘ ZA SIEBIE. A uwierzenie w to jest prostą droga do
          depresji. Potem terapeuta bedzie cie uczył, ze objawem zdrowia psychicznego
          jest nie upatrywanie w sobie winy za wszystko, co nie tak, tylko realistyczna
          ocena.
          Mnie sie zdaje, ze Ty własnie przechodzisz okres troche spóźnionego - ale
          niezbednego do normalnego zycia - kryzysu dojrzewania. Jak nastolatkowie
          odkrywasz nagle z bólem, ze z ta miłościa rodzinna jest cos nie tak, ze bliscy
          próbuja toba manipulować, ze swiat domowy, który z zasady powinien byc
          bezpieczny, tez podbudowany jest fałszem i walką "kto kogo.." Widzisz, ze nie
          sa idealni i czujesz sie oszukana. Dlatego czas podjać rekawicę, wyznaczyc
          swoje granice, obronic prawa. To trudne ale konieczne.
          A jeśli ktoś usilnie wmawia ci rzeczy w rodzaju: rodzina - rzecz swieta, miłość
          matki - jedyna bezinteresowna, to widocznie sam albo zyje w idealnym swiecie,
          albo nie chce sie przyznać przed soba, ze i jego domowe imperium jest
          pustoszone przez myszy, korniki i inne robaki...
    • psychoguru Nie zwalaj na matke, zwalaj na siebie 29.12.04, 16:48
      Gość portalu: miszel napisał(a):

      > Nie stać mnie aby dwa domy utrzymywać, poza tym dlaczego tylko ja mam jej
      > pomagać. Ale jak jej to powiedzieć żeby nie było awantury..i płaczu..i żeby
      > mnie nie wyklęła...Bo jest naprawdę niezłą furiatką...
      > Czuję się cały czas winna....;(((
      > Moja mama jest naprawdę toksyczna: powiedziała do mojego X jak będę się
      > wyprowadzać to powie mi jedno, to co innym mówiła (mam 4 rodzeństwa) - że nie
      > ma już powrotu..Ja to wiem....Ale mi ciężko z taką świadomością..;(((
      > Doradzcie...Co robić???
      > Jak się uwolnić od poczucia winy i strachu..

      Twoje wszystkie problemy wynikaja z braku samodzielnosci. Musisz bezwzglednie
      sie wyprowadzic, o reszcie nie ma co nawet mowic. Dziwne tylko ze z facetem
      jestes 8 lat i nie mieszkacie jeszcze razem, to bardzo niepomyslna prognoza dla
      twojego zwiazku. Czy ten facet nie ma jaj...
      • Gość: miszel Re: Nie zwalaj na matke, zwalaj na siebie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 21:41
        Ma jaja...Ale chyba nie przeliczylas (es) ile lat miałam jak go poznałam.
        17..tak wiec co miałam w wielu 19 lat się wyprowadzic do niego? Poza tym uważam
        ten zwiazek za bardzo udany i jestem bardzo szczęśliwa. On chcial abym sie
        wyprowadziła do niego, ale ja zawsze martwiłam sie co bedzie z mamą..ale ile
        mozna! Czy uwazasz ze zwiazek 8 letni jest skazany na rozpad?!!? Nie wiem na
        jakiej podstwie..jak tylko stazu to gratuluję! w miedzyczasie skonczylam i on
        szkołe srednią, studia..I dopiero teraz jestem gotowa na taki krok..Nie jestem
        osobą niesamodzielna..wchowalam się bez ojca, bez pomocy kogokolwiek dostalam
        się na wymarzone studia, zdobylam dobrą pracy, spełniam marzenia (czyli
        podróze), mam oszczędnosci..Ale zawsze było pytanie co z nią bedzie jak sie
        wyprowadzę...
        • yoosh Re: Nie zwalaj na matke, zwalaj na siebie 29.12.04, 21:52
          Pisalaś przecież,że rodzinkę masz sporą i że wpadają do mamy pod twoją
          nieobecność,więć niech robią tak dalej.Podzielą sie obowiązkami ipomocą.Znam
          wiele osób w moim otoczeniu,którzy są po 70 a nawet 8o-ce ,żyją sami i radza
          sobie.
          • Gość: miszel Re: Nie zwalaj na matke, zwalaj na siebie IP: 195.85.227.* 30.12.04, 08:09
            Tyko,ze oni nie wpdają zeby np mamie pomóc...Jak były swięta, to np. trzepanie
            dywanów należało do obowiazków mojego X (choc nie mieszka z nami a nie mojego
            brata (mówię tutaj o dywanach w jej np. pokoju, bo swoimi sama sie zajęłam).
            Moim bracia nie zadzwonili zapytac sie czy w czyms pomóc (mama ma prawie 60
            lat), przyszli tylko na gotową kolację;) Nieźle...Ach...i oczywiscie na kolację
            pieniądze wyłozyłam ja..bo taksię skaład, ze mama nie miała emerytury przed
            swiętami, a goście - choś to wszytsko dzieci, nie przynieśliz e sobą choćby
            głupiej sałatki!!!
            • myga jezeli czujesz sie wykorzystywana, 30.12.04, 10:35
              to jestes wykorzystywana. Twoje odczucia cie nie oszukuja. Przeczytaj
              ksiazke "Toksyczni rodzice". Wiele zrozumiesz. Uwazaj tez na zwiazek z
              mezczyznami, aby nie powtorzyc ukladu z matka, wiecej miej zdrowego egoizmu i
              mniej poczucia winy. Musisz sie wyprowadzic i nie przejmowac sie mama. Musi
              radzic sobie sama.
        • Gość: Urszula OD KIEDY UTRZYMUJESZ DOM? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.12.04, 23:16
          No to ja juz doprawdy nie rozumiem tego ukladu. Jesli faktycznie matka nie
          doklada sie do niczego finansowo i ty za wszystko placisz to nie dziwie sie ze
          denerwuja cie pewne sprawy jak to pranie w waszym domu chociazby. Ale ja ciagle
          nie rozumiem jak to moglo sie stac ze ty za wszystko placisz sama, lacznie z
          zakupami zywnosci itp. a matka nic sie nie doklada. Przeciez ma forse i to
          wcale niemala jak na 1 osobe. Napisz jak do tego doszlo i kiedy . Przeciez
          prawie caly czas sie uczylas. Od kiedy utrzymujesz dom?
          • Gość: miszel Re: OD KIEDY UTRZYMUJESZ DOM? IP: 195.85.227.* 30.12.04, 08:06
            Utrzymuje dom odkąd zaczęłam pracować czyli jakie 4-5 lat. Studiowałam
            zaocznie.. Rodzenstwo pozakładało rodziny i się wyprowadzilo. Choc jeden brat
            zrobił to stosunkowo niedawno jakies 3 lata temu. dlaczego zaczełam płacic za
            wszytsko, bo mama robiła długi. Np umówiłyśmy się, ze ona placi za prąd ja za
            czynsz...a potem okazywało sie,ze nie płaciła. Dopiero była afera jak
            przychodziły ponaglenia lub chcieli nam odciąc prąd. Wtedy sie dowiadywałam o
            wszytskim. Oan mówiła, ze nie da rady spłącic np długów, bo ma kredyt na głowe -
            wzieł na slub mojego brata (podobna na dwa lata) ale do tej pory go spłaca.
            Wiecznie nie ma pieniędzy..A najlepsze jest ze sama sobie np ubran nie kupuję,
            a jak juz to bardzo żadko. Podejrzewam ze wspiera finansowo rodzenstwo,ale nie
            jestem pewna na 100%. Ja nie mogłam sobie pozwolic aby nie było swiatła w domu,
            czy nie byłoby jedzenia..kurcze, pracuje, musze miec gdzie się wyprasoac do
            pracy, umyć..no podstwowe normalne rzeczy zrobic w domu. A wiec przejęłam te
            obowiązki do czasu az ona splaci ten kredyt. Ale konca nie widac. Poza tym ona
            stwierdzila, ze to i tak ja ze wszytskiego korzystam...Trudno mi jest...
            Chce sie bardzo wyprowadzic, wiem,ze to jest jedyne wyjscie....Tylko - niestety-
            martwię sie o nią, o dom, o wszytsko...
        • psychoguru Usamodzielnic sie 30.12.04, 11:03
          Gość portalu: miszel napisał(a):

          > ten zwiazek za bardzo udany i jestem bardzo szczęśliwa. On chcial abym sie
          > wyprowadziła do niego, ale ja zawsze martwiłam sie co bedzie z mamą..ale ile
          > mozna!

          To jest niedobry punkt swiadczacy *prawdopodobnie* o dosc toksycznym
          uzaleznieniu od mamy. Otoz jest takie naturalne zjawisko ze ludzie dojrzali
          na pierwszym planie maja swoj zwiazek, partnera, rodzine a POTEM np. mame.
          No bo co to by byla za rodzina w ktorej matka zamiast miec na pierwszym planie
          dzieci i meza mialaby swoja matke???

          Twoje podejscie jest wiec niezdrowe, nie stawia dobra twojego partnera i
          zwiazku na pierwszym planie. Powinnas to jak najszybciej zmienic.

          > Czy uwazasz ze zwiazek 8 letni jest skazany na rozpad?!!? Nie wiem na
          > jakiej podstwie..jak tylko stazu to gratuluję!

          Jest takie cos co nazywa sie dynamika zwiazku: od poczatkowej goraczki poprzez
          dokladniejsze zapoznanie sie do podjecia wspolnego zycia i przywiazania sie.
          Otoz w twoim przypadku faza wspolnego zycia ulegla duzemu opoznieniu, ta faza
          wymaga dotarcia i dobrze jesli zaczyna sie jesli jest jeszcze cos z goraczki.

          Co by nie powiedziec to dalsze odraczanie wspolnego zycia ze wzgledu na mame
          bedzie swiadczylo ze jest tu jakis niezdrowy proces psychologiczny.

          >w miedzyczasie skonczylam i on szkołe srednią, studia..I dopiero teraz jestem
          >gotowa na taki krok..Nie jestem osobą niesamodzielna..wchowalam się bez ojca,
          >bez pomocy kogokolwiek dostalam się na wymarzone studia, zdobylam dobrą pracy,
          >spełniam marzenia (czyli podróze), mam oszczędnosci..Ale zawsze było pytanie
          >co z nią bedzie jak sie wyprowadzę...

          W porzadku, osiagnelas wiele. Tym bardziej wyglada na to ze dalsze odraczanie
          decyzji o rozpoczeciu samodzielnego zycia z partnerem jest skutkiem niedobrej
          zaleznosci psychicznej od mamy. To trzeba bezwzglednie przerwac, nie ma
          zadnych, abolutnie zadnych argumentow by przedluzac obecny stan.

          A co bedzie z mama? Nic specjalnego. Ludzie przystosowuja sie do nowych
          sytuacji i daja sobie rade. Mozna sie zastanawiac odwrotnie: co bedzie z toba?
          Jaki wplyw wywrze na twoj zwiazek to psychiczne uzaleznienie? Czy nie
          przeniesiesz tego i nie zakloci relacji z twoim partnerem? Tego musisz sie
          naprawde wystrzegac.
    • cossa Re: Problem z matką - przepraszam,ze długie.... 29.12.04, 23:13
      jedna rzecz - z jednej strony bolesna
      ale z drugiej najwspanialsza jaka mozna uslyszec od rodzicow:

      "> Moja mama jest naprawdę toksyczna: powiedziała do mojego X jak będę się
      > wyprowadzać to powie mi jedno, to co innym mówiła (mam 4 rodzeństwa) - że nie
      > ma już powrotu..Ja to wiem....Ale mi ciężko z taką świadomością..;((("


      bo wyprowadzasz sie nie po to by wrocic.. :)

      zdaje sobie sprawe o czym mowisz, ale warto sobie uswiadomic
      ze te slowa moga pomoc odejsc
      moga pomoc dojrzec, cos sobie uswiadomic :)


      pozdr.cossa
    • Gość: Elwira Re: Problem z matką - przepraszam,ze długie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.04, 22:12
      Prawdą jest, że po wyprowadzeniu się z domu nie ma powrotu. Ale to Ty już nigdy
      nie będziesz miała ochoty na powrót. Uwierz mi. Oczywiście nie mam na myśli
      jakiegoś nieszczęścia, gdyby powrót był jedyną możliwością. Ja pochodzę z
      normalnej rodziny ale na skutek zbiegu okoliczności dostałam mała kawalerkę i
      choc kocham rodziców to nigdy bym już do nich nie wróciła. Mieszkanie osobno to
      jest zupełnie inna jakość życia. I gdyby mi to mieszkanie teraz odebrano,
      raczej procowałabym więcej żeby opłacić wynajem, niż wróciłabym do rodziców.
      A co dopiero w Twoim wypadku, jeżeli masz tak egoistyczną matkę, która żeruje
      na Twoim poczuciu przyzwoitości.
      ODWAGI DZIEWCZYNO. WYPROWADŹ SIĘ!
    • mskaiq Re: Problem z matką - przepraszam,ze długie.... 31.12.04, 10:00
      Wyprowadzajac sie nie uwolnisz sie od poczucia winy. Ono bedzie narastalo.
      Nawet gdyby udalo Ci sie stworzyc wspanialy uklad z druga osoba to poczucie
      winy bedzie bez przerwy podmywalo Twoje zycie i psulo Twoj zwiazek i Twoje
      zycie.
      Od tego nie mozna uciec, to trzeba rozwiazac. Kazda toksycznosc ma Swoj powod,
      twoja Matka gdyby byla szczesliwa i radosna bylaby blisko Ciebie, potrafilaby
      Cie rozumiec. Wtedy kiedy jest w nas milosc wszyscy wokol to widza, potrafia
      sie nia cieszyc sa radoscia dla wszystkich wokol, w Niej tego nie ma. Jej
      negatywizm ktory jest trudny do akceptacji jest z Nia na codzien, Ona jest
      ofiara Siebie. Ty mozesz Jej pomoc, automatycznie pomozesz Sobie. Mozesz sie
      odwrocic ale to nie oznacza ze zapomisz, to zawsze idzie za nami.
Pełna wersja