Jak nie być "wyrzutem sumienia"???

29.12.04, 16:07
Chciałabym zapytać Was o skuteczne pomysły na to, by nie być komuś gniotem na
sumieniu.
Odeszłam od niego ponad 10 lat temu, dawno nie kocham. Przez niego przeżyłam
traumę mojego życia i nie mam zamiaru być blisko, znaczy w związku, z żadnym
facetem. To w trosce o siebie samą. Staram się cieszyć z tego, co mam, nie
straciłam radości życia, mam przyjaciół, kolegów do flirtu i nie:)
Zastanawiam się, jakie on ma prawo wymagać ode mnie, bym ułożyła sobie życie
i jeszcze na dodatek oznajmiać mi, że jest o to wściekły na mnie - bo nie
zapewnilam dziecku rodziny!!! W wychowanie dziecka jak twierdzi "nie ma prawa
się wtrącać", jakie ma zatem prawo "ustawiać" moje życie, nawet
intencjonalnie? Powiedział też, że zapłaciłby każde pieniądze, by pozbyć się
wyrzutów sumienia. Przecież NIE chcę być inna niż jestem i nie moja wina, że
zasługuję na szacunek w jego oczach?
Może źle myślę, ale wiecie, zachciało mi się pozbawić tego człowieka praw
rodzicielskich - może w ten sposób zagłusze jego pieprzone i naprawde
niepotrzebne wyrzuty sumienia? I uwoooolnie sie od tego typa raz na
zawsze!!!!!!
Macie może jakieś inne pomysły? Naprawde trzymam się od niego z daleka, o nic
nie proszę, nie szukam kontaktu...
    • vielonick Re: Jak nie być "wyrzutem sumienia"??? 29.12.04, 16:22
      jezeli dwoje ludzi sie rozstaje
      ale zwiazek zaowocowal dzieckiem
      to juz na zawsze beda ze soba zwiazani

      od tego nie uciekniesz

      ojciec ma prawo widywac sie z dzieckiem
      i ma prawo... spodziewac sie ze matka zapewni mu najlepsza opieke
      wiec ma prawo rowniez wydawac opinie na ten temat
      inna sprawa - co ty z nimi robisz
      i czemu sie czujesz zobligowana je wypelnic, skoro jak utrzymujesz nie maja
      racji bytu?
      • kvinna nie zgadzam się!! 29.12.04, 16:30
        G.... mu do jej życia osobistego!!
      • back.door Re: Jak nie być "wyrzutem sumienia"??? 29.12.04, 16:49
        Vielonicku, wlasnie nie czuje sie zobligowana wypełniac bzdurnych wymagań - ma
        prawo do dziecka, z którego prawa nie korzysta! Ja nie wtrącam się nijak do
        jego życia i nie rozumiem, jak on moze wtrącac sie w moje sprawy??? Co mnie
        obchodzą wyrzuty sumienia, które niczego już nie są w stanie zmienic?
        • vielonick Re: Jak nie być "wyrzutem sumienia"??? 30.12.04, 02:11
          jezeli sadzi, ze zle sie zajmujesz dzieckiem
          albo Twoje zycie osobiste wplywa negatywnie na dziecko
          to ma prawo "sie wtracac"

          - nie twierdze, ze tak jest w Twoim przypadku
          tylko pisze o molziwych podstawach wtracania

          > Co mnie obchodzą wyrzuty sumienia, które niczego już nie są w stanie zmienic?

          a to juz pytanie nie do nas a do Ciebie
          jak nie ma racji
          a w dodatku rzadko sie widujecie
          to po kiego sie nim i jego zdaniem przejmujesz?
      • daimona to On powinien był zapewnić dziecku jak najlepszą 29.12.04, 17:11
        to On powinien był zapewnić dziecku i matce jak najlepszą opiekę. Nie zrobił
        tego, więc teraz mu wara od prywatnego życia jego byłej kobiety. A o dziecko
        sam dodatkowo, prócz pieniążków, powinien dbać.
    • Gość: baba zona Re: Jak nie być "wyrzutem sumienia"??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 16:23
      Co z tym dzieckiem - dlaczego Cie neka na jego temat? Niejasne to dla mnie....
      Generalnie jesli jest dziecko, a rodzic nie jest totalnie negatywny (tzn.
      popadajacy pod KK) to krzywda byloby dla dziecka pozbawienie go kontaktow z
      tymze (w tym pozbawienie praw rodzicielskich).
      A presja wywierana na Tobie jest w tym swietle dziwna....
      Przyblizysz temat?
      :)
      Pozdrawiam :)
      • back.door Re: Jak nie być "wyrzutem sumienia"??? 29.12.04, 16:40
        Dla dziecka, jak sam twierdzi: "jest ojcem biologicznym" i nie chce chyba
        bardziej niż nie może włączac się w jego wychowanie. Jest nadąsany, że mły nie
        potrafi z nim rozmawiać, ale jak ma umieć rozmawiać, gdy widują się rzadko -
        nie z mojej winy i zawsze za pośrednictwiem jego matki, która uważa, iż
        jej "dorosły" synek nie poradziłby sobie z 10 letnim chłopakiem. Załuje, że
        jego syn nie jest prymusem ( sam nigdy też nim nie był, hehe), że nie jeździ
        doskonale na rolkach... W ogóle jest "nie taki", jakiego sobie "wymarzył". Cóż,
        nie twierdze, że moj syn jest idealny, ale kocham Go takim, jaki jest. Jako
        matce przykro mi, że jak na swój wiek, zbyt zamknięty w sobie i mało ufny w
        stosunku do ludzi. Nigdy nie utrudniałam kontaktów ojciec - syn, ale widze, że
        być może popełniłam błąd...



        • Gość: axel Re: Jak nie być "wyrzutem sumienia"??? IP: *.adsl.green.ch 29.12.04, 17:25
          Flaki sie przewracaja jak sie czyta Twoj post. Gdzie ty takiego buca
          znalazlas???
          W postach wyzej pojawila sie smutna prawda - ten burak zawsze bedzie ojcem
          Twojego syna. Czy mozesz napisac cos wiecej o kompleksach i osobie tego
          zapyzialego dupka?

          Trzymam kciuki,
          axel
          • back.door Re: Jak nie być "wyrzutem sumienia"??? 29.12.04, 18:00
            Wiesz axel, on raczej nie ma kompleksów. Po prostu zawsze był wygodnym,
            rozpieszcznonym przez rodziców chłopczykiem. ( Tak jest do dziś, są z niego
            dumni, bo jest "sławny":)i moga się nim chwalić przed znajomymi).
            Zostawiłam go, ponieważ mnie zdradził, oszukiwał. Do dziś nie zbudował nic
            trwałego, żadnego związku na dłużej, ale do cholery - przecież nie przeze mnie.
            Mieszkamy bardzo daleko od siebie, nie szukam kontaktu z nim, może cieszyć się
            do woli swoja wolnością. Niech mi tylko nie mówi, jak mam życ, by nie miał
            poczucia winy i niech zajmie się tą osobą, która dla nas dwojga powinna być
            ważna. Czuję, że chciałabym mnie i syna uwolnić od tego czlowieka, tylko
            jak???
            • Gość: Z grubej rury :-/ Re: Jak nie być "wyrzutem sumienia"??? IP: *.adsl.green.ch 30.12.04, 09:35
              back.door napisała:

              > Wiesz axel, on raczej nie ma kompleksów. Po prostu zawsze był wygodnym,
              > rozpieszcznonym przez rodziców chłopczykiem. ( Tak jest do dziś, są z niego
              > dumni, bo jest "sławny":)i moga się nim chwalić przed znajomymi).
              ---> wierze Ci. Zdarzaja sie takie pozbawione odpowiedzialnosci i zapatrzone we
              wlasny pepek buraki ktorych rodzice walcza co sil, aby dziecina nie dorosla
              bron Boze.

              > Zostawiłam go, ponieważ mnie zdradził, oszukiwał.
              ----> Bardzo dobrze.
              Do dziś nie zbudował nic trwałego, żadnego związku na dłużej, ale do cholery -
              przecież nie przeze mnie.
              ---> Nie czuje takiej potrzeby. Nie zainstalowali mu programu odpowiedzialnego
              za stale zwiazki.
              >
              > Mieszkamy bardzo daleko od siebie, nie szukam kontaktu z nim, może cieszyć
              się do woli swoja wolnością. Niech mi tylko nie mówi, jak mam życ, by nie miał
              > poczucia winy i niech zajmie się tą osobą, która dla nas dwojga powinna być
              > ważna. Czuję, że chciałabym mnie i syna uwolnić od tego czlowieka, tylko
              > jak???
              ---> Na poczatek porozmawiaj z synem. Dziesiecioletni chlopiec bardzo duzo
              rozumie i mowi co mysli. Tylko ne mow mu, co "powinnas" czuc albo czego chciec,
              tylko to, co czujesz i czego chcesz. Zreszta wygladasz na kogos takiego.
              Jest nas bardzo duzo, dziewczyn ktorym wbito do glowy, ze "dziecko powinno miec
              ojca, jaki by on tam byl". I zagryzamy zeby (fon:zenby :-)) zeby (fon: rzeby :-
              )) znosic jakiegos dupka. W ten sposob dziecko nie tylko nie zyskuje
              pozytywnego obrazu ojca, ale w dodatku traci dobre zdanie o matce, bo TEZ nie
              moze w niej miec oparcia, bo ta sie plaszczy przed w/w dupkiem. Chociaz to nie
              jej wina, ze idiota nie wie, co zrobic z wlasnym zyciem, wiec szuka, na kogo by
              tu przelac frustracje.
              Jesli dobrze zrozumialam, nie jestes od niego finansowo zalezna, jedyne, czego
              oczekujesz od tej kupy niczego to kontakt z synem, ktory wyraznie synowi nie
              przynosi satysfakcji. Rozwaz wiec mozliwosc wyslanie go (ojca, nie syna) na
              drzewo, niech sie spokojnie drapie.
              Mnostwo genialnych facetow wyroslo bez ojcow. A mnostwo innych ma pochlastane,
              bo widzialo jak im sie matki dawaly wykanczac dzien po dniu i byli zbyt mali i
              zbyt slabi, aby sie temu sprzeciwic.
              Jesli nie masz ochoty poinformowac dupka bezposrednio o tym, ze masz go dosc,
              to mu to napisz, wtedy bedzie bez agresji i logicznie.
              Jesli Ty pozwolisz sobie na bycie szczesliwa, to wszystko bedzie dobrze.
              Trzymam kciuki.


        • Gość: Urszula Re: Jak nie być "wyrzutem sumienia"??? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.12.04, 17:26
          No to potwornie przykre ze facet nie stara sie byc dobrym i kochajacym ojcem.
          Chcialby aby inni zrobili cos za niego. Widac zdaje sobie sprawe ze jest do
          kitu jako ojciec waszego syna. Czy placi regularnie alimenty na dziecko??? Moze
          wlasnie dlatego ze spotyka sie z dzieckiem w obecnosci swojej matki nie
          wytworzyly sie w nim odpowiednie relacje. Powiedz mu zeby sprobowal isc z synem
          sam do kina, czy na te rolki, bez babci. A moze dla dobra dziecka poszlibyscie
          razem? Twoj syn jest zamkniety w sobie bo nie ma wlasciwych relacji z ojcem.
          Nie czuje jego akceptacji. Twoj syn jest perfekt taki wlasnie jaki jest.
    • psychcio Szanowni opiniodawcy cudzego punktu widzenia 29.12.04, 17:48
      Piszecie wyłącznie na podstawie informacji, które była uprzejmie podać Back
      Door! Ale ...

      back.door napisała:
      ..... mam przyjaciół, kolegów do flirtu i nie:)

      Czy koledzy do flirtu nie stali się ważniejsi od dziecka?? Nie twierdzę, że tak
      tu jest, ale tak się zdarza!! Jak dziecko odbiera układy między zmieniającymi
      się kolegami do flirtu, a mamusią?
      Rozkład małżeństawa powodowany jest w 99,91% przez obie strony kontraktu:((
      I to proponuję uwzględnić przy pisaniu postów --> aby nie były wyrokiem przed
      rozprawą/procesem!
      • back.door Re: Szanowni opiniodawcy cudzego punktu widzenia 29.12.04, 18:09
        > back.door napisała:
        > ..... mam przyjaciół, kolegów do flirtu i nie:)

        Psychciu, wiesz, co to jest flirt? Wiesz, mam nadzieję. Właściwie nie powinnam
        z Toba polemizować, bo rzeczywiście - nie mam sposobu ani ochoty przekonywać
        kogoś, kto czepia się słowek, po to, by zrobić ze mnie Kogoś, kim nie jestem.
        Możesz być pewien, że syn jest dla mnie najwazniejszy i nie robię mu krzywdy,
        narażając go na widok rotacyjnych kolegów:)
        • psychcio Re: Szanowni opiniodawcy cudzego punktu widzenia 29.12.04, 20:57
          back.door napisała:
          > Psychciu, wiesz, co to jest flirt? ...
          Wiem, a na dodatek .... upewniłem się w słowniku j. polskiego:)))

          > ...po to, by zrobić ze mnie Kogoś, kim nie jestem...
          Nadinterpretujesz mój post! Nie wiem kim jesteś, nie wydaję o Tobie żadnej
          opinii - nie chcę być podobny do Nizieńskiego, który wydaje wyroki w oparciu o
          jednostronne informacje! Mój poprzedni post przestrzega tylko przed wydawaniem
          pochopnych sądów "w sprawie". Pochopnych, bo opartych wyłącznie na informacji
          od Ciebie pochodzącej.

          PS
          Wiem jak się czuje chłopiec wychowywany bez ojca, nawet jeśli syn jest dla
          matki najważniejszy. A Ty to wiesz??

          Proponuję na tym zakończyć [przynajmniej w tym wątku] naszą "szermierkę
          postową".
          • Gość: Urszula A dlaczego mamy wierzyc tobie psychcio? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.12.04, 23:24
            No to opisz jak sie czuje taki chlopiec. Z tym ze to bedzie jeden tylko taki
            chlopiec, a jak sie czuje jej syn to nie wiesz, nieprawdaz? Ona napewno wie
            wiecej na temat swego syna niz ty , ja czy ojciec chlopca.
            • psychcio Re: A dlaczego mamy wierzyc tobie psychcio? 30.12.04, 08:21
              Gość portalu: Urszula napisał(a): ....
              Nikt mi nie musi wierzyć "w żadnym temacie".

              > No to opisz jak sie czuje taki chlopiec.
              A po co Ci to? To nie jest temat związany z tym wątkiem:)
              Co miałem do napisania n/t, już zrobiłem. Nie sprowokujesz mnie do "smędzenia"/
              wymądrzania się z "jedynie słusznej" pozycji:))

              > ...Ona napewno wie wiecej na temat swego syna niz ty , ja czy ojciec chlopca.
              Niekoniecznie:( Mam prawo do wątpliwości, podobnie jak Ty do innego poglądu
              niż mój.

              Pozdrawiam
              • Gość: axel Re: A dlaczego mamy wierzyc tobie psychcio? IP: *.adsl.green.ch 30.12.04, 08:38
                Urszula napisał(a): ....
                > ...Ona napewno wie wiecej na temat swego syna niz ty , ja czy ojciec chlo
                > pca.
                psychcio napisał:
                > Niekoniecznie:( Mam prawo do wątpliwości, podobnie jak Ty do innego poglądu
                > niż mój.
                >
                ====> Masz racje, Psychciu. Z dystansu widzi sie obiektywniej, zwlaszcza jesli
                sie juz przezylo cos podobnego. Do dziecka mamy czesto stosunek zbyt
                emocjonalny (szczegolnie jesli nie wszystko sie uklada), zeby trzezwo
                zastanowic sie nad jego uczuciami.
    • paco_lopez Re: Jak nie być "wyrzutem sumienia"??? 30.12.04, 09:15
      To za daleko. To prawie tak samo jakby zapytać "co mam zrobić, żeby na mój
      widok nie drgała mu powieka".

      ja mam pytanie takie:

      Jak to sie dzieje, ze niektórzy z nas łaczą sie z ludźmi, przez których potem
      przeżywają traumę, a po rozstaniu ( zakończeniu, wyczerpaniu) związku sa dla
      siebie upierdliwi. Cos ich połaczyło, coś im nie pozwoliło byc razem, cos nie
      pozwala im sie z uczuciem ulgi rozejść.
      Traumę powoduje jedno czy oboje?
      • back.door Re: Jak nie być "wyrzutem sumienia"??? 30.12.04, 12:37
        Paco, ja już "nie pamiętam" tego, co bylo dawno temu. Przyzylam, wybaczylam,
        bylo ok... Nie osmieliłabym się zapytać w druga stronę "czemu nie ulozyles
        sobie zycia", bo mnie to nie interesuje! Z mojej strony ma luz, zero ingerencji
        w życie. Naturalnym wydawałoby się dac mi taki sam luz i nie zadawać głupich
        pytań, ale skoro ktoś nie słyszy, co do niego mowi druga osoba...:)
    • Gość: Buka Re: Jak nie być "wyrzutem sumienia"??? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.12.04, 10:45
      Wydaje mi sie, że jemu nie chodzi o dziecko. Sa tacy ludzie /histrioniczni
      bodajze?/, którzy lubuja się w odgrywaniu w zyciu "operowych" historii. Nie
      chodzi im o to, zeby było dobrze i kazdy był szczęśliwy w swoim zyciu, tylko
      zeby ich osobista historia na dany temat dobrze brzmiała.
      Świat ma się kręcić wokół ich samopoczucia i imageu, i dopasowywać do
      scenariusza, który oni wyznaczają. Tu miałoby to być: "Rozstaliśmy się, ułożyła
      sobie życie z innym /tu chlipniecie, bo on nadal sam..!/, inny facet patrzy,
      jak dorasta mój syn /ani słowa, ze on sam tez mógłby a nie chce/ - a ja nadal
      szukam na tym swiecie swojego miejsca... /kazda babka częstowana tą opowieścia
      mięknie w sercu i w nogach..!/
      Obawiam się, że on cie chce nadal ustawiać, mieć władzę, ponieważ nie traktuje
      cie jak autonomicznego człowieka tylko jak podporzadkowanego aktora w swojej
      sztuce. Czy nie jest tak, ze wszyscy wokół niego skaczą i on sie przyzwyczaił,
      ze jest najważniejszy, a inni ludzie sa od spełniania jego pragnien i
      wyobrazeń? Nie daj sie, nie mów z nim o swoim prywatnym zyciu, nie daj sie
      wciągac w wiwisekcje: myslę, że jemu chodzi tylko o niego samego!
      • Gość: axel Re: Jak nie być "wyrzutem sumienia"??? IP: *.adsl.green.ch 30.12.04, 11:05
        Podpisuje sie rekami i nogami pod Buka.
        Najwieksza przysluga byloby pozbawic go statusu operetkowego dzwonca, a nuz by
        mu jakis neuronek odtajal.
        Axel z grubej rury :-)
    • mskaiq Re: Jak nie być "wyrzutem sumienia"??? 30.12.04, 14:46
      Nie zabieraj Dziecka Twojemu bylemu Mezowi. Najbardziej pokrzywdzone bedzie
      Dziecko. To nie ma znaczenia czy akceptujesz Twojego Meza, pozwol aby Twoje
      Dziecko decydowalo o tym.
      Twoj byly Maz zyje z poczuciem winy, nawet nie wiesz jak straszne jest zycie z
      takim poczuciem winy, to prowadzi do depresji. To co Ci mowi ze zaplacilby
      kazde pieniadze aby sie pozyc tego uczucia to prawda, potrzebuje Twojego
      wybaczenia. Chcesz Mu pomoc to wybacz Mu.
      Byc moze dawno Mu wybaczylas, jesli tak to powiedz Mu o tym, jesli nie to brak
      tego wybaczenia zrujnuje Twoje zycie.
      • Gość: axel Re: Jak nie być "wyrzutem sumienia"??? IP: *.adsl.green.ch 30.12.04, 15:48
        Mskaiq, przeczytaj jeszcze raz.
        B.D nie chce nic nikomu zabierac. Ona ma po prostu dosc sluchania kwekan
        nieudacznika, ktory, "slawny" i rozpieszczony, nie potrafi ani porozmawiac z
        wlasnym synem ani zaplacic alimentow.
        Przyklad z drgajaca powieka byl wysmienity.
    • blue_as_can_be Re: Jak nie być "wyrzutem sumienia"??? 30.12.04, 17:52
      back.door napisała:

      > Chciałabym zapytać Was o skuteczne pomysły na to, by nie być komuś gniotem na
      > sumieniu.

      proponuje po prostu przestac myslec o tym, czy jestes jego wyrzutem sumienia
      czy nie. co Cię to obchodzi? rozstaliscie sie, nie jestes jego matka, nie
      jestes za niego odpowiedzialna. on jest duzy i sam niech sie o siebie
      zatroszczy.

      > Zastanawiam się, jakie on ma prawo wymagać ode mnie, bym ułożyła sobie życie
      > i jeszcze na dodatek oznajmiać mi, że jest o to wściekły na mnie - bo nie
      > zapewnilam dziecku rodziny!!! W wychowanie dziecka jak twierdzi "nie ma prawa
      > się wtrącać", jakie ma zatem prawo "ustawiać" moje życie, nawet
      > intencjonalnie?

      nie ma zadnego prawa. w ogole z tego, co piszesz, to mi wyglada, ze on ma
      poczucie winy w stosunku do Ciebie i krytykujac Ciebie, we wlasnej glowie
      uwalnia sam siebie od odpowiedzialnosci.

      > Przecież NIE chcę być inna niż jestem i nie moja wina, że zasługuję na
      szacunek w jego oczach?

      no pewnie ze nie. i nie powinno Cię to zajmowac, to jego problem.

      > Może źle myślę, ale wiecie, zachciało mi się pozbawić tego człowieka praw
      > rodzicielskich - może w ten sposób zagłusze jego pieprzone i naprawde
      > niepotrzebne wyrzuty sumienia? I uwoooolnie sie od tego typa raz na
      > zawsze!!!!!!

      spokojnie, Back_door, nie daj sie poniesc. oddziel fakt, ze on jest ojcem
      Twojego dziecka od faktu, ze on sie Ciebie czepia. z pierwszym nic nie zrobisz,
      drugi na pewno mozesz po prostu OLAC (wierze w Ciebie!). jesli go pozbawisz
      praw rodzicielskich, jego poczucie winy przejdzie na Ciebie. a przeciez o to mu
      chodzi...

      pzdr
      b

      • back.door Re: Jak nie być "wyrzutem sumienia"??? 30.12.04, 22:46
        Blue, dziekuje, wywazone to spojrzenie... Jak to zwykle Twoje spojrzenia
        bywają.
Pełna wersja