Gość: konsternacja
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
29.12.04, 21:29
dać sie wyprowadzić z równowagi, podnieść głos i zaatakować swojego pacjenta
podpierając się argumentami, które są niczym innym jak najskrytszym
zwierzeniem owego pacjenta?
Czy to co uslyszał od pacjenta może mu posłużyc do ataku na niego?
Pierwszy raz zobaczyłam swojego terapeutę wzburzonego, zaczerwionego na
twarzy i ledwo skrywającego złość...
Czy to znaczy, że powinnam zrezygnować z jego dalszej pomocy?