Nieśmiałość zabija !!!

IP: *.olsztyn.mm.pl 05.01.05, 13:31
Czy ktoś może wyleczył się z chorobliwej nieśmiałości? Bo moja mnie zabija!!!
Mam 27 lat i przez nią nie osiągnąłem nic ... nie poszedłem na studia bo to
co chciałbym robić wymaga pracy z ludźmi a ja nie potrafię, nigdy nikogo nie
miałem. Od kilku miesięcy myślę o jednej bardzo fajnej, przesympatycznej
osóbce.... po raz pierwszy w życiu się zakochałem. Ale ona jest zbyt fajna
dla kogoś takiego jak ja ... nie mam szans. Jest bardzo ładna i naprawdę
wartościowa ("do tańca i do różańca"). Ma prawie 29 lat, coś tam w życiu
osiągnęła i dziwi mnie bardzo że nadal jest panienką. Zresztą nawet gdyby
chciała być ze mną to nie wiem czy ja bym chciał ... z kimś innym byłoby jej
napewno lepiej. Mam już tego wszystkiego dosyć... wiem że jestem inteligetną
osobą ale przez swoją nieśmiałość nie potrafię tego wykorzystać. Jestem już
tym zmęczony. Rok 2005 napewno będzie moim ostatnim rokiem, chyba że wydarzy
się cud, ale tych nie ma.
    • Gość: Buka Re: Nieśmiałość zabija !!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.01.05, 14:14
      Lunar, moja porada będzie trochę na zasadzie "wiódł ślepy kulawego...", ale
      lepsze to niz nic. Postaram się streszczać:
      1. Przeczytaj Filipa Zimbardo "Nieśmiałość"
      2. Znajdź niczym nie grożące środowisko, w którym będziesz mógł pokazać, kim
      jesteś, co myślisz - dla mnie pomocne jest to forum! Okaże się, że parę super
      fajnych osób lubi z Tobą gadać /niektórzy będa cię dołować, ale ich pisanie
      będzie zwykle świadczyć, ze maja trochę nie po kolei - np.komandos/. Forumowa
      zaprawa jest lepsza w zwalczaniu nieśmiałosci niż wszelkie inne zaprawianie!
      3. Gadając z kobietami i dziewczynami przekonasz sie, że one też często sie
      wstydzą mężczyzn, którzy, byc moze z nieśmiałości właśnie, robia groźne miny,
      burczą, nie odpowiadaja na usmiech. I dowiesz sie, że gdzieś tam u podstaw, po
      zdjęciu masek, wszyscy szukamy miłości, czułosci, dobroci i bliskości..
      4. Ja tez szczególnie boję sie odrzucenia przez ludzi, którzy wysoko zaszli i
      mają jakiś "urząd". Bo oni często chowaja sie za tym swoim urzędem /pewnie z
      niesmiałości!/. No, niektórzy lubuja się w podkreślaniu wyzszosci, ale to osły.
      Na ogół ludzie chcą byc po prostu lubiani i blisko ludzi. Twoja dziewczyna
      pewnie tez nie chce byc widziana przez chłopaków jako zagrażajaca "szefowa",
      tylko /oczywiście z szacunkiem/jako fajna kumpela i atrakcyjna kobieta! Na
      pewno nie pogniewa sie za miły, osobisty gest z Twojej strony! Bardzo cie
      prosze w imieniu wszystkich kobiet, do których swietny facet nie osmielał sie
      podejść i marnował cudowne szanse: Odważ się! Mogę ci udzielic instrukcji, co
      by mogło sie spodobać i na pewno nie uraziło dziewczyny! :)
      4. I terapia grupowa bardzo by tu pomogła.
      • beata825 Re: Nieśmiałość zabija !!! 05.01.05, 16:51
        dlaczego jeszcze nie poszłes do psychologa??tak długo sie meczysz,ja byłam i mi
        pomogło! powowdzenia
        • Gość: Lunar Re: Nieśmiałość zabija !!! IP: *.olsztyn.mm.pl 05.01.05, 17:39
          Myślałem o psychologu, ale nie mogę się przełamać...zresztą naprawdę trudno mi
          uwierzyć by rozmowa z obcą osobą miała coś zmienić, a przyjaciół nie posiadam,
          najwyżej kilku małoważnych znajomych. Taki stan mam chyba od zawsze ... może
          tak musi być.

          Dziękuję za rady, chociaż tutaj ktoś zawsze odpowie. Pozdrowionka
          • beata825 Re: Nieśmiałość zabija !!! 05.01.05, 23:45
            ej no cos ty warto sie przełamac!przeciez na pewno nie zyje ci sie z tym
            dobrze, nie oszukuj sie.Ja na poczatku sie bałam i w ogóle to myslałam ze ta
            psycholog mnie wysmieje ze z takimi problemami przychodze.Ale nic bardziej
            błednego oni to maja na codzien, naprawde nie ma sie czego bac czy wstydzic!
            smiało ruszaj i napisz o rezultatach!pozdrawiam
    • Gość: Hubert Re: Nieśmiałość zabija !!! IP: *.chello.pl 05.01.05, 16:53
      Stary. Nie przejmuj sie. Kobitki lubia niesmialych.

      Pozdrawiam Hubert
      • morelowo_brzoskwiniowa Re: Nieśmiałość zabija !!! 05.01.05, 19:03
        Lunar, najrudniejszy pierwszy krok, odważ się i zrób go. Ośmiel się, strach ma
        wielkie oczy...
    • Gość: robert Re: Nieśmiałość zabija !!! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.05, 02:37
      lunar ja cie prosze !!!!! idz do psychologa , napisales ze nie wiezysz ze osoba
      obca moglaby cos pomoc ?? jak mozesz wiedziec nigdy nie sprobowales, pomysl
      logicznie skoro pomoglo to tylu ludziom czemu nie to ??/ poza tym piszesz tez
      ze rok 2005 bedzie twoim ostatnim a nie chcesz wykorzystac tej drogi skoro nie
      masz nic do stracenia co cie trzyma???? wiesz wjakim moglbys zyc raju gdybys
      sie tego pozbyl ???? ja wiem tez kiedys bylem taki i wierz mi to nie bierze sie
      z nikad i nie musi tak byc , niesmialosc ma swoje inne indywidualne przyczyny ,
      do ktorych sam nie dotrzesz , umknelo 27 lat ale mozesz uratowac pozostale .
      zrob to !!!!!!!! moze to odmieni twoje zycie tak jak odmienilo moje , minie
      jeszce troche czasu bo to ciezka praca nad soba ale to jest mozliwe !!!!!
      prosze ,to jest wlasnie ten cud ktorego ci trzeba , zaufaj ...
    • amirella Re: Nieśmiałość zabija !!! 06.01.05, 12:11
      Gość portalu: Lunar napisał(a):

      > Czy ktoś może wyleczył się z chorobliwej nieśmiałości? Bo moja mnie zabija!!!
      > Mam 27 lat i przez nią nie osiągnąłem nic ... nie poszedłem na studia bo to
      > co chciałbym robić wymaga pracy z ludźmi a ja nie potrafię, nigdy nikogo nie
      > miałem. Od kilku miesięcy myślę o jednej bardzo fajnej, przesympatycznej
      > osóbce.... po raz pierwszy w życiu się zakochałem. Ale ona jest zbyt fajna
      > dla kogoś takiego jak ja ... nie mam szans. Jest bardzo ładna i naprawdę
      > wartościowa ("do tańca i do różańca"). Ma prawie 29 lat, coś tam w życiu
      > osiągnęła i dziwi mnie bardzo że nadal jest panienką. Zresztą nawet gdyby
      > chciała być ze mną to nie wiem czy ja bym chciał ... z kimś innym byłoby jej
      > napewno lepiej. Mam już tego wszystkiego dosyć... wiem że jestem inteligetną
      > osobą ale przez swoją nieśmiałość nie potrafię tego wykorzystać. Jestem już
      > tym zmęczony. Rok 2005 napewno będzie moim ostatnim rokiem, chyba że wydarzy
      > się cud, ale tych nie ma.
    • paco_lopez Re: Nieśmiałość zabija !!! 06.01.05, 12:18
      ...i tylko JA, JA, JA, JA to albo tamto. Ksiazek nie czytasz ? A jak tak to
      które? Czy nie widzisz, ze każdy kto jest jednym wielkim JA ma problemy, nawet
      jak posiada cokolwiek. Przestań byc sobą. Zrób cokolwiek by nie byc sobą i
      zapamietaj ten stan. Naucz sie go, to przynajmniej ta osóbka nie bedzie zwiewać.
      • Gość: Lunar Re: Nieśmiałość zabija !!! IP: *.olsztyn.mm.pl 06.01.05, 15:53
        He ... tylko że nikt z tymi z którymi przebywam nie za bardzo zdają sobie
        sprawę z tego jaki jestem naprawdę. Ci z którymi pracuję to nawet mnie trochę
        lubią, tylko że to jest jakieś takie nienaturalne. Zawsze uśmiechnięty i miły,
        a jak nie mam na to ochoty to słyszę " A ty co taki dzisiaj smutny, ty mie
        możesz być smutny, jakie ty możesz mieć problemy?" Szlag mnie trafia! Jak masz
        co jeść i w co się ubrać to znaczy że już więcej do życia nie potrzeba? Mnie
        potrzeba nieco więcej. W tej chwili nawet wygrana w totka nie sprawiłaby mi
        żadnej frajdy. Bo po co mi to !!! Dla kogo? Chcę wreszcie żyć tak jak żyć warto
        bo jeśli tak nie można i wiesz że tak będzie zawsze to po co ...

        Pozdrawiam i dziękuje
        • Gość: xy2 też mnie wkurza IP: .48.242.* / 80.51.176.* 06.01.05, 16:33
          jak mi mówią "jakie ty możesz miec problemy, odwala ci bo chcesz za dużo".
          Kazdemu sie wydaje ze powinnam sie cieszyć, że inni mają gorzej. A tak naprawde
          nie chce mi sie szukać innych którzy mają gorzej i porównywać sie.

          Rozumiem Cie doskonale
      • jeszcze.newbie Re: Nieśmiałość zabija !!! 08.01.05, 02:46
        paco_lopez napisał:
        > ...i tylko JA, JA, JA, JA to albo tamto. Ksiazek nie czytasz ? A jak tak to
        > które? Czy nie widzisz, ze każdy kto jest jednym wielkim JA ma problemy, nawet
        > jak posiada cokolwiek. Przestań byc sobą. Zrób cokolwiek by nie byc sobą i
        > zapamietaj ten stan. Naucz sie go, to przynajmniej ta osóbka nie bedzie zwiewać
        > .


        Dokladnie. Na podstawie moich niepowodzen zyciowych doszedlem do podobnego wniosku. Jakby co, to zapraszam na mojego bloga: www.evolution.blox.pl

    • Gość: agge Re: Nieśmiałość zabija !!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.01.05, 16:52
      Witaj
      Widzisz ten swiat jest tak skonstrulowany, ze duzo problemow z ktorymi sobie
      nie umiemy poradzic tworzymy sami, problem lezy w nas.
      Przeczytaj sobie swoj post jeszcze raz, nie napisales o sobie zadnego dobrego
      slowa,w Twojego postu wynika ze nie lubisz siebie. Powiedz mi jak mozna zyc z
      czlowiekiem ktorego sie nie lubi,nawet gdyby ta kobieta kochala Cie calym
      sercem i tak bedziesz nieszczesliwy, bo bedziesz myslal ze jestes gorszy
      gorszy,nie wart jej milosci.
      Co moge Ci napisac,musisz zaczac pracowac nad soba, pamietaj ze kazdy czlowiek
      ma prawo byc kochany i szczesliwy, zacznij od siebie.
      Masz bardzo niska samocene, to wcale nie znczy ze jestes bez wartosci,
      przyczyna moze byc np.to ze ze nie dostales wystarczajaco duzo milosci,
      akceptacji za to ze jestes taki jak jestes jak byles dzieckiem.
      Poradze Ci cos, bardzo dobrze Cie rozumiem, i powiem Ci ze naprawde mozna wiele
      rzeczy zrozumiec,zaakceptowac a pozniej zmienic, i zyc szczesliwie,najpierw z
      samym soba a pozniej z kims.
      Przez cale zycie tak naprawde jestemy sami,nie mozna miec nikogo na wlasnosc, i
      co jak Ci caly czas bedzie zle z samym soba to bedziesz ciagle szukal, i nie
      znajdziesz, musisz najpierw pokochac siebie, jak tobie z samym sobom bedzie
      dobrze to innym tez i juz nie bedziesz tak strasznie niesmialy, bo nie bedziesz
      czul sie gorszy,oceniany, nie bedziesz szukal ciaglej akceptacji, bo nie
      bedziesz tego potrzebowal :)
      Uszy do gory, musisz sie wreszcie przebudzic :)
      Moja rada idz do psychoterapelty i to nie znaczy ze uwazam ze jestes chory, po
      prostu potrzebujesz kogos kto pomoze Ci spojrzec na swiat z innej strony.
      I nie wstydz sie tego, w naszym kraju mam dziwne podejscie, ale to naprawde
      pomaga.
      Wkleje Ci tu jeszcze pewien tekst, mam nadzieje ze da Ci do myslenia :)))
      "6 filarów poczucia własnej wartości.
      Nathaniel Branden

      Nietrudno dostrzec, jak ważna jest samoocena do odniesienia sukcesu w sferze
      związków uczuciowych.
      Nie ma większej przeszkody dla szczęścia niż lęk, że nie zasługuje na miłość i
      że moim przeznaczeniem jest to, iż zostanę zraniony. Takie obawy rodzą
      samospełniające się przepowiednie.

      Jeżeli cieszę się fundamentalnym poczuciem skuteczności własnych działań i
      własnej wartości, jeśli uważam, że zasługuję na miłość, posiadam podstawy do
      doceniania i kochania innych. Związek pełen miłości uznaję za naturalny. Nie
      jestem zniewolony poczuciem, że czegoś mi brakuje. Jest we mnie
      emocjonalna „nadwyżka”, którą mogę podzielić się kochając. Szczęście mnie nie
      niepokoi. Przekonanie o własnej kompetencji i wartości – a także umiejętności
      dostrzegania i doceniania ich przez partnera, również rodzi samospełniające się
      przepowiednie,

      Nie ma większej przeszkody dla szczęścia niż lęk, że nie zasługuję na miłość i
      że moim przeznaczeniem jest cierpienie,

      Jeżeli natomiast nie szanuję siebie i nie odczuwam radości z tego, kim jestem,
      mam bardzo mało do zaoferowania – z wyjątkiem swoich niespełnionych potrzeb. W
      swoim zubożeniu emocjonalnym postrzegam ludzi głównie jako źródło akceptacji
      lub odrzucenia, Nie doceniam ich takimi, jakimi są. Widzę jedynie, co mogą dla
      mnie uczynić, a czego nie. Nie poszukuję ludzi, których mógłbym podziwiać i z
      którymi mógłbym dzielić zachwyt i przygodę życia, Poszukuję ludzi, którzy nie
      będą mnie potępiać i których zachwyci mój image twarz, którą pokazuję światu.
      Zdolność do miłości pozostaje we mnie nierozwinięta. Jest to jedna z przyczyn,
      dlaczego próby stworzenia związku tak często kończą się niepowodzeniem – nie,
      dlatego, że wizja romantycznej i namiętnej miłości jest z gruntu nieracjonalna,
      ale dlatego, że brakuje poczucia własnej wartości, by ją wspierać.

      Wszyscy słyszeliśmy zdanie:, „Kto nie kocha siebie samego nie potrafi pokochać
      innych”. Znacznie słabiej rozumiemy drugą stronę medalu. Jeżeli nie czuję, że
      zasługuję na miłość, jest mi bardzo trudno uwierzyć, iż ktoś inny mnie pokocha.
      Jeśli nie akceptuję siebie jak mogę zaakceptować miłość pochodzącą od ciebie?
      Twoje ciepło i oddanie wprowadzają mnie w zakłopotanie – pozostają w
      sprzeczności z moim obrazem siebie, ponieważ wiem, że nie zasługuję na miłość.
      Twoje uczucia wobec mnie nie mogą być prawdziwe, godne zaufania, trwałe. Jeżeli
      nie czuję się godny miłości, twoja miłość do mnie będzie jak napełnianie sita –
      i w końcu poczujesz się wyczerpany wysiłkiem. Nawet, gdy świadomie zaprzeczam
      przekonaniu, że nie zasługuję na miłość i deklaruję, że jestem „wspaniały” to
      jednak złe mniemanie o sobie nadal tkwi głęboko i udaremnia próby wchodzenia w
      związki uczuciowe. Niechcący staję się sabotażystą miłości. Staram się kochać,
      ale brakuje mi poczucia wewnętrznego bezpieczeństwa. Jest we mnie tajemniczy
      lęk, że moim jedynym przeznaczeniem jest ból. Toteż znajduję kogoś, kto
      nieuchronnie mnie odrzuci lub opuści. (Z początku udaję, że tego nie wiem, aby
      przedstawienie mogło trwać). Jeśli nawet znajdę kogoś, z kim szczęście jest
      możliwe, niszczę związek, oczekując nieustannych zapewnień, okazując
      irracjonalną zaborczość, robiąc dramaty z błahych problemów albo próbując
      wszystko kontrolować, odwołując się do uległości lub dominacji, szukając sposób
      odrzucenia partnera, zanim on odrzuci mnie.

      Oto kilka przykładów, które ukazują, jak niska samoocena ujawnia się w sferze
      osobistej:

      ,„Dlaczego zawsze zakochuję się w panu Niewłaściwym” – pyta pacjentka podczas
      terapii. Kiedy miała dziesięć lat, ojciec porzucił rodzinę i nieraz matka
      krzyczała: ”gdybyś nie sprawiała tylu kłopotów, może ojciec nie odszedłby?”
      Będąc osoba dorosłą „wie”, że jej przeznaczeniem jest być porzuconą. „Wie”, że
      nie zasługuje na miłość. A jednak pragnie bliskiego związku z mężczyzną.
      Konflikt ten rozwiązuje wybierając mężczyzn często żonatych, którzy nie
      troszczą się o nią w taki sposób, który zatrzymałby ją u ich boku na dłuższy
      czas. Udowadnia, że jej przekonanie o tragicznym losie jest słuszne.

      Kiedy „wiemy”, że ciąży nad nim klątwa, zachowujemy się tak, by tę „wiedzę”
      potwierdzić. Dysonans między „wiedzą” i spostrzeganymi faktami wywołuje lęk.
      Ponieważ „wiedzy” nie należy kwestionować ani w nią wątpić, przeto trzeba
      zmienić fakty – stąd sabotaż.

      Mężczyzna zakochuje się. Kobieta odwzajemnia jego uczucia. Biorą ślub. Ale
      cokolwiek ona zrobi, zawsze okazuje się, że to za mało, by poczuł się kochany
      dłużej niż przez chwilę; jest nienasycony. Jednak ona jest tak zaangażowana
      uczuciowo, że próbuje nadal. Kiedy w końcu przekonuje go o swej miłości, ona
      zaczyna zastanawiać się, czy nie postawił poprzeczki zbyt nisko. Zastanawia
      się, czy ona jest rzeczywiście dla niego wystarczająca dobra. Wreszcie ją
      zostawia, zakochuje się ponownie i taniec rozpoczyna się od początku.

      Każdy zna słynne powiedzenie Groucho Marxa, że nigdy nie wstąpiłby do klubu,
      który przyjąłby go na członka. Dokładnie według tego wzoru postępują w swoim
      życiu uczuciowym ludzie o niskiej samoocenie. Jeżeli mnie kochasz, to z
      pewnością nie jesteś dla mnie wystarczająco dobry. Tylko ktoś, kto mnie
      odrzuca, jest godny mojego oddania.

      Żona odczuwa przymus mówienia swojemu mężowi, który ją uwielbia, o tym, że inne
      są lepsze od niej pod wieloma względami. Kiedy on zaprzecza, wyśmiewa go. Im
      bardziej on ją adoruje, z tym większym okrucieństwem ona go upokarza. W końcu,
      wyczerpany odchodzi. Ona czuje się zraniona i zaskoczona. Jak mogła tak mylić
      się, co do niego? Zastanawia się. Później mówi sobie „Zawsze wiedziałam, że
      nikt mnie naprawdę nie pokocha”. Zawsze czuła się niegodna miłości i teraz tego
      dowody.

      Tragedia wielu ludzi polega na tym, że kiedy stają przed możliwością wyboru
      pomiędzy „mieć rację” a „być szczęśliwym” niezmiennie wybierają rację. To
      j
      • Gość: Lunar Re: Nieśmiałość zabija !!! IP: *.olsztyn.mm.pl 06.01.05, 17:33
        Wiem że nie jestem chory ani nienormalny. A z tą dziewczyną ... ona na początku
        chyba mnie "lubiła", czułem to. Teraz chyba już nie bo nawet na kawę nie chce
        dać się zaprosić, mimo że i tak nie ma nic innego do roboty, by choć chwilkę
        porozmawiać. Mnie też się spodobała ale nigdy nie dałem jej tego odczuć,
        traktowałem ją jak zwykłą znajomą ... zacząłem dużo myśleć, rozważyłem
        wszystkie za i przeciw i doszłem do wniosku, co taka fajna osoba może mieć z
        kogoś takiego jak ja. Z kimś innym, będzie szczęśliwsza,a ze mną co? Wcześniej
        nie miałem takich problemów bo nie byłem zakochany, najwyżej mi tego brakowało
        że jestem sam. Zmarnowałem się, nie poszedłem na studia, bo po co skoro i nie
        wykożystam ich z powodu blokującej mnie nieśmiałości, wykonuje jakieś
        bezsensowne prace byle tylko coś robić. Czasami mam wrażenie że robię to
        wszystko celowo byle tylko nie być szczęśliwym. Echhh . Pierwszy mówię a raczej
        piszę o tym co mnie gryzie i jakoś wcale nie jest mi lepiej .... a podobno
        pomaga.
        • Gość: xy2 Re: Nieśmiałość zabija !!! IP: .48.242.* / 80.51.176.* 06.01.05, 17:42
          a skąd wiesz że będzie szczęsliwsza z kimś innym.
          I dlaczego ktoś inny ma być lepszy od Ciebie
          • Gość: Lunar Re: Nieśmiałość zabija !!! IP: *.olsztyn.mm.pl 06.01.05, 19:03
            Nie wiem, wcześniej nie była. Była z kimś niedawno od ... 10 lat i się
            rozstali.
            • Gość: xy2 Re: Nieśmiałość zabija !!! IP: .48.242.* / 80.51.176.* 06.01.05, 19:18
              a czy to ważne ile lat z kimś była? a moze to Ty jesteś dla niej tym ideałem
              • Gość: Lunar Re: Nieśmiałość zabija !!! IP: *.olsztyn.mm.pl 06.01.05, 19:37
                Wiem że mnie troszkę lubi, ale to tylko tyle. Oj to naprawdę jest dla mnie
                skomplikowane. Wiem że gdybym się nawet odwarzył to i tak by mnie raczej
                odrzuciła. Czuję to bo gdy chciałem się tylko ot tak spotkać z nią po
                koleżeńsku by pogadać o pierdołach to zawsze miała jakiś wymówki.
    • Gość: Lunar Re: Nieśmiałość zabija !!! IP: *.olsztyn.mm.pl 06.01.05, 17:38
      Do xy2 ... dzięki że mnie rozumiesz. Nie ma nic gorszego do szukania tych,
      którym gorzej, dla każdego jego problem ma inny wymiar. Po prostu, syty nie
      zawsze zrozumie głodnego
    • charmaine Ożesz! 06.01.05, 18:36
      Chłopię jesteś durnowate.
      Jak można napisać "jestem inteligentny"?
      Co to oznacza?
      Inteligencja to tylko potencjał a Ty nie umiesz korzystać, więc po co Ci ona?
      Mam nadzieję, ze nie obraziłeś się za bardzo.
      Za bardzo, powtarzam.
      Bo obrazić sie powinieneś lekko i zacząć coś robic!
      Cokolwiek, a nie narzekać!
      • Gość: Lunar Re: Ożesz! IP: *.olsztyn.mm.pl 06.01.05, 19:00
        W realu nie narzekam nigdy ... więc tu chyba choć raz mogę :)) Po prostu
        napisałem choć jeden raz co czuję ... chociaż tutaj. A obrażać się nie mam
        zamiaru. Po to napisałem by ktoś mógł to jakoś ocenić czy cokolwiek innego
        zrobić. Bo nie wiem w czy normalnym życiu kiedykolwiek opowiem o sobie z całą
        szczerością. Pozdrawiam
        • Gość: xy2 Re: Ożesz! IP: .48.242.* / 80.51.176.* 06.01.05, 19:03
          "Bo nie wiem w czy normalnym życiu kiedykolwiek opowiem o sobie z całą
          > szczerością. "

          czemu
        • charmaine Re: Ożesz! 06.01.05, 19:07
          Możesz, możesz:)
          Nie masz przyjaciół?
          Albo bliskich kolegów?
          • Gość: Lunar Re: Ożesz! IP: *.olsztyn.mm.pl 06.01.05, 19:16
            No ... mam jednego, ale naprawdę trudno mi się przyznać do czegoś o czym nikt
            nie ma pojęcia. Po prostu ludzie, którzy mnie znają myślą o mnie że jestem ok,
            tylko trochę dziwny, nie mam nikogo bo mi tak wygodnie ... po prostu dla mnie
            to jest strasznie trudne zawracać komuś głowę. Boję się bardzo, że ktoś
            potraktuje to jako błahostkę i usłyszę tylko "weź się w garść, inni mają
            gorzej, są chorzy albo kalecy a tak bardzo chcą żyć, a ty co?". Kiedyś już
            usłyszałem coś podbnego kiedyś coś tam "bąknąłem" na pewien temat.A o moim
            dziwnym zakochaniu nie powiem nikomu, bo sam już tego nie mogę zrozumieć, ale
            tak to już jest...
            • Gość: xy2 i nie zrozumiesz:) IP: .48.242.* / 80.51.176.* 06.01.05, 19:19
              po co sie nad tym zastanawiać
            • charmaine Re: Ożesz! 06.01.05, 19:19
              To znaczy, że nie masz żadnego.
              Przyjaciel to ktoś, kto wie o nas wszystko i jeszcze z nami rozmawia:))

              A o zakochaniu powiedz jej.
              Kobiety zawsze to cieszy.
              • Gość: Lunar Re: Ożesz! IP: *.olsztyn.mm.pl 06.01.05, 19:31
                Hmm. Pisałem że nie mam przyjaciół, ale jednak mam, tylko jednego ale
                wystarczy. Z moim bliskim przyjacielem nigdy o tym nie rozmawiałem ... myślę
                jednak o tym by poznał moje mroczne zakamarki, bo ja wiem o nim wiele, zawsze
                może na mnie liczyć i się nie zawiódł. Ale uwierz mi pomagać jest dużo, dużo
                łatwiej niż oczekiwać pomocy, tym bardziej że nie będzie mógł mi pomóc, będzie
                mógł tylko wysłuchać i się ... zmartwić.
                • Gość: solar przesadzasz IP: .48.242.* / 80.51.176.* 06.01.05, 20:00
                  mam wrażenie że nie jest z Tobą aż tak źle
    • ya_bolek Re: Nieśmiałość zabija !!! - i owszem 06.01.05, 20:43
      Ha! Yakbym czytal o sobie 10 lat temu. Otoz Mistrzu, mam dla Ciebie dobra
      wiadomosc. Wyleczylem sie z chorobliwej niesmialosci. Do tego stopnia ze czasami
      ludzie boja sie mojej pewnosci siebie. Na dzien dobry powiem Ci, ze wbrew dosc
      powszechnym opiniom, niesmialosc wcale nie yest cnota. Wrecz przeciwnie, jest
      zwykle objawem dosc brzydkich wad, mianowicie egocentryzmu, tchorzostwa itp. Aha
      i masz yak w banku, ze albo nie znajdziesz zadnej kobiety albo znajdziesz taka
      "do tanca i do rozanca" w ktorej bedziesz szukal bezpieczenstwa i potwierdzenia
      swojej wartosci. Bedziesz szukal ale znajdziesz co innego. Oboje bedziecie sie
      razem dusic w swoich kompleksach i niesmialosci. Nie masz najmniejszych szans na
      utworzenie trwalego zwiazku bedac w takim stanie yak opisujesz.
      • Gość: Lunar Re: Nieśmiałość zabija !!! - i owszem IP: *.olsztyn.mm.pl 06.01.05, 20:56
        Toć wiadomo że musi być jakieś przeciwieństwo, boże święty, gdybym był z kimś
        takim jak ja to byśmy się zanudzili na śmierć :)))
      • Gość: Lunar Re: Nieśmiałość zabija !!! - i owszem IP: *.olsztyn.mm.pl 06.01.05, 23:14
        Otoz Mistrzu, mam dla Ciebie dobra
        > wiadomosc. Wyleczylem sie z chorobliwej niesmialosci. Do tego stopnia ze
        czasam
        > i
        > ludzie boja sie mojej pewnosci siebie.

        Mógłbyś po krótce opisać w jaki sposób to się stało ... naprawdę jestem ciekaw.
        Perspektywa kolejnych 10 lat jakoś nie napawa mnie zbytnim optymizmem.
        • cargul Re: Nieśmiałość zabija !!! - i owszem 07.01.05, 16:35
          Oj Lunar, Lunar .... bez obrazy ale naprawdę jesteś beznadziejny. Rzeczywiście
          lepiej zgłoś się gdzieś gdzie Cię uśpią.
        • ya_bolek Re: Nieśmiałość zabija !!! - i owszem 07.01.05, 20:38
          Nie przejmuj sie Chlopie, nie trwalo to 10 lat. Ile dokladnie to Ci nie powiem.
          Wogole, nic konkretnego Ci nie powiem, gdyz nie uwazam aby Ci to cokolwiek
          pomoglo. Moj proces przeistaczania sie z zakompleksionego, zastraszonego szaraka
          w pewnego siebie lwa, ktory nie ma potrzeby szczekania na kogokolwiek ale w
          razie potrzeby potrafi sie obronic jednym machnieciem lapy jest zarowno
          inndywidualny, niepowtarzalny jak i malo zrozumialy. Nie tylko moj, odnosi sie
          to do wszystkich niegdysiejszych szarakow i dzisiejszych lwow. Tak szczerze
          mowiac, trudno mi Ci cokolwiek powiedziec, bo nic o Tobie nie wiem. Ale nic to,
          sprobuje.
          Balem sie ludzi, wstydzilem sie sie, balem sie krzyczec, balem sie milczec,
          balem sie szalec, balem sie zyc, balem sie umierac, balem sie nie bac. Balem
          sie, bo czulem do nich pogarde (jesli mieli mniej niz ja) albo zawisc (jesli
          mieli wiecej ). Niczego nie potrafilem wybaczyc ani sobie ani im. Krotko mowiac
          co ja takiego robilem? Ja ich OCENIALEM. Wyzszy-nizszy, silniejszy-slabszy,
          bogatszy-piekniejszy, przystojniejszy-brzydszy, kumatszy-mniej kumaty,
          lepszy-gorszy. I dam sobie uciac nie tylko leb ale i nawet rysia, ze Ty tez
          Oceniasz.
          Nie sadz, abys i Ty nie byl osadzany. Przestan osadzac ludzi a przestaniesz i
          osadzac sam siebie i przestaniesz sie bac bo nie bedzie po prostu czego. A tak
          nawiasem mowiac, przytlaczajaca wiekszosc ludzi, z ktorymi sie na codzien
          stykasz nosza maski przeciwosądowe. Boją się być ocenianym tak samo jako i Ty i
          żeby sie przed tym raniacym mieczem oceny obronić, noszą tchórzliwe maski
          kameleona. Ale Ty nie chcesz być tchórzliwym, pie..nym, w dupe kopanym
          kameleonem, chcesz być sobą, chcesz być lwem, prawda?
          • Gość: gość Re: Nieśmiałość zabija !!! - i owszem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.05, 22:46
            Dawno nie czytałam czegoś równie ważnego i mądrego. Nie rozumiem dlaczego Lunar
            nie odpowiedział,nie zareagował. Przecież dostał radę najważniejszą z
            możliwych: nie oceniać! Dziękuję za ten post Ya-bolku !!!
          • nadinka_nadinka Re: Nieśmiałość zabija !!! - i owszem 20.03.05, 11:42
            boski jestes :)

            Boją się być ocenianym tak samo jako i Ty i
            > żeby sie przed tym raniacym mieczem oceny obronić, noszą tchórzliwe maski
            > kameleona. Ale Ty nie chcesz być tchórzliwym, pie..nym, w dupe kopanym
            > kameleonem, chcesz być sobą, chcesz być lwem, prawda?

            :-)
            powtorze sie po raz kolejny, czas sie wziac w garsc. w koncu bylo, tez tak, ze
            czulam sie lwem. a teraz... brrrrr....
      • nadinka_nadinka Re: Nieśmiałość zabija !!! - i owszem 20.03.05, 11:38
        teraz to mnie zalamales ;)
        jestem niesmiala to fakt, moze nie tak chorobliwie jak w dziecinstwie, ale wciaz
        jestem.
        Ah
        > a
        > i masz yak w banku, ze albo nie znajdziesz zadnej kobiety albo znajdziesz taka
        > "do tanca i do rozanca" w ktorej bedziesz szukal bezpieczenstwa i potwierdzenia
        > swojej wartosci. Bedziesz szukal ale znajdziesz co innego. Oboje bedziecie sie
        > razem dusic w swoich kompleksach i niesmialosci. Nie masz najmniejszych szans n
        > a
        > utworzenie trwalego zwiazku bedac w takim stanie yak opisujesz.

        no wlasnie - moje zwiazki jedna wielka porazka..
        a poza tym, glupia ci.., myslalm, ze niesmialosc dodaje uroku. a to nieprawda.
        jest ktos na nikim mi zalezy w jakis sposob, a kogo wkurza moja niesmialosc,
        sklonosc do depresji, zalamywanie sie byle czym...
        chyba czas sie wziac w garsc, czas ucieka :)
    • Gość: in Re: Nieśmiałość zabija !!! IP: *.bsk.vectranet.pl / 81.15.236.* 07.01.05, 18:03
      Ktoś napisał
      >A o zakochaniu powiedz jej.
      >Kobiety zawsze to cieszy.

      i myślę, że to dobry pomysł. Jeżeli oboje nie jesteście pewni to zróbcie tak,
      żeby póki co zostało to między wami - będzie to swego rodzaju test.
      Spróbuj tylko uprzedzić ją, że masz do powiedzenia coś bardzo ważnego i
      zarezerwować odrobinę czasu...

      Może nie chce się z Tobą umawiać - bo boi się, że się zaangażuje a okaże się to
      żartem - jeżeli ma za sobą nieudany (?) związek to boi się zranienia może
      jeszcze bardziej niż Ty.

      Porozmawiaj z NIĄ :)
      • lunar1978 Re: Nieśmiałość zabija !!! 07.01.05, 18:39
        Taaa. Ostatnio dawałem jej do zrozumienia że chciałbym się z nią troszeczkę
        zaprzyjaźnić, ale zawsze znajdowała jakąś wymówkę. Np: Fajna propozycja, ale
        dzisiaj nie mogę. To może jutro? W tym tygodniu nie za bardzo. Tak było
        wczoraj ... Więc jak powiedzieć że czuje się coś więcej. Ale może i dobrze że
        Ona właśnie tak mi odpowiada. Wiem że nie mam szans i nie muszę już tak bardzo
        wzdychać.... nawet mi lżej, tylko troszkę żal, bo jest naprawdę super. Zresztą
        tacy jak ja zawsze zostają sami ... nawet gdy kochają robią wszystko by nie być
        kochanym. Eeeech może gdybym na początku gdy tylko ją zobaczyłem dał jej to
        odczuć że mi się podoba byłoby inaczej, ale ja wolałem udawać że nic nie czuję,
        bo nigdy dotąd nie poznałem co to jest zakochać się i udawałem że mi tak dobrze
        bo jestem zbyt beznadziejny by na to zasługiwać.


        • nom73 Re: Nieśmiałość zabija !!! 07.01.05, 21:17
          lunar1978 napisał:

          > kochanym. Eeeech może gdybym na początku gdy tylko ją zobaczyłem dał jej to
          > odczuć że mi się podoba byłoby inaczej, ale ja wolałem udawać że nic nie
          czuję,
          >
          > bo nigdy dotąd nie poznałem co to jest zakochać się i udawałem że mi tak
          dobrze
          >
          > bo jestem zbyt beznadziejny by na to zasługiwać.

          Nikt nie jest beznadziejny, kazdy zasluguje na milosc.
          Niesmialosc jest problemem, ale mozna go pokonac.
          Sytuacja jaka opisales jakby wzieta z mojego zycia, do 26 roku nie mialem
          zadnej dziewczyny, w pracy byla taka, ktora mi sie podobala (i nie tylko mi :-
          ) ), no ale gdzie mi do takiej atrakcyjnej dziewczyny - myslalem sobie. No i po
          pol roku od poznania to ona ze mna sie umowila, bo jak powiedziala nie mogla
          juz wytrzymac tego wyczekiwania. :-)
          Raz bylo lepiej innym razem gorzej, ale wyleczylo mnie to prawie zpelnie z
          niesmialosci, moja samoocena znacznie wzrosla, nie mialem juz problemow z
          nawiazywaniem znajomosci z dziewczynami. Do czego zmierzam, moze ta Twoja
          przyjaciolka czuje sie bardzo samotnie, pragnie tak jak Ty byc z kims, spedzac
          wspolnie czas, ale boi sie zaangazowania po dlugim zwiazku. Powiedz jej
          otwarcie co do niej czujesz, przynajmniej bedziesz wiedzial co ona mysli, a
          takie wyczekiwanie nie prowadzi do niczego. Poza tym mozesz sie umawiac przez
          internet, nie traktuj kazdej dziewczyny jak potencjalnej partnerki na cale
          zycie, ale jak forme milego spedzenia czasu, a z czasem oswoisz sie z
          dziewczynami i zobaczysz, ze nie jest tak zle. :-)
          Jezeli nie masz przyjaciol w realu to mozesz poszukac tutaj, w wirtualnym
          swiecie internetu, na stronach z anonsami randkowimi na pewno znajdziesz jakas
          rownie jak Ty niesmiala dziewczyne z ktora mozesz korespondowac, wymieniac sie
          myslami, doswiadczeniami. Ja w ten sposob poznalem bardzo fajna, ale niesmiala
          dziewczyne, z ktora bardzo dlugo korespondowalem a juz od ponad roku jest
          szczesliwa mezatka (nie ze mna niestety :-) ).
          Pozdrawiam i powodzenia w zdobywaniu tej koleżanki (nie wazne czy dziewczyna
          zgadza sie czy odmawia, zawsze jest szczeswlia jak sie ja prosi :-) ).
        • Gość: in Re: Nieśmiałość zabija !!! IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 07.01.05, 21:55
          >... ale zawsze znajdowała jakąś wymówkę. Np: Fajna propozycja, ale
          > dzisiaj nie mogę. To może jutro? W tym tygodniu nie za bardzo.

          Zapytasz w następnym, prawda?

          > Ale może i dobrze że Ona właśnie tak mi odpowiada.

          Najważniejsze, że w ogóle rozmawiacie i że się ODWAŻYŁEŚ z nią porozmawiać.
          Nawet jeżeli nie jesteście dla siebie przeznaczeni to jest to znacznie lepsze
          niż "bicie się z myślami" i dla Ciebie i dla niej.
          Nazwałabym to uczeniem się radzenia sobie z uczuciami.

          >Wiem że nie mam szans i nie muszę już tak bardzo
          > wzdychać.... nawet mi lżej, tylko troszkę żal, bo jest naprawdę super.

          Właśnie dobrze by było gdybyś nie przekreślał niczego i nikogo z góry :)
          Słowo LŻEJ w drugim wierszu bardzo mi się podoba:) - zdrowy objaw.

          > kochanym. Eeeech może gdybym na początku gdy tylko ją zobaczyłem dał jej to
          > odczuć że mi się podoba byłoby inaczej,

          Nie ma co gdybać co było nie wróci :)

          > bo jestem zbyt beznadziejny by na to zasługiwać.

          Eeeeeeeeeeeeeeeeeeeee coś Ty? Nie marudź :)
          • jeszcze.newbie odwaga to nie wszystko, ale bez odwagi chu* 08.01.05, 03:06
            Musisz sie szybko wyleczyc z niesmialosci poniewaz... to dopiero pierwszy krok. Nie kazdemu smialemu i pewnemu siebie gosciowi udaje sie zdobyc kobiete... trzeba czyms je przyciagac :) naucz sie najpierw zyc samotnie, cieszyc sie zyciem. A co dalej? Nie wiem, bo sam wlasnie jestem na tym etapie... jeszcze nie udalo mi sie zdobyc dziewczyny... ale mysle, ze za jakis czas... w razie czego mozesz poczytac: www.evolution.blox.pl :)
    • Gość: Szymek 100% sposób na nieśmiałość IP: *.bielsko.msk.pl 08.01.05, 04:32
      Cześć mam niezawodny sposób dla ciebie na nieśmiałość. Jest on 100% skuteczny
      testowałem sam a także dałem recepte kumplą, a teraz daje tobie. Tylko
      uprzedzam ja i moi koledzu mieścimy sie jeszcze w latach nastych więc nie wiem
      jak to podziała na tobie.

      Spróbuj po pracy iść z kolegami (z roboty) na piwo (najlepiej zaproś - jakąś
      okazje wymyśl). Po jedyn, czy po dwóch (tak żebyś był trzeźwy i twoi kompani
      też) udawaj takiego pijanego (ale nie kołysz sie). Poprostu rozluźnij język,
      mów i rób to co byś nie zrobił na trzeźwo, daj poznać sie od strony zabawnego
      gościa, wkońcu i tak jak uznasz że sie nie udało - możesz zwalić na to że masz
      słabą głowe (byłeś pijany). Jak ci sie uda to na następne piwo koledzy przyjdą
      bez okazji. A zaniedługo wejdzie ci to zachowywanie sie w krew i niebędziesz
      potrzebował już na to pić browca. A zdobyte doświadczenie z kumplami jest już
      łatwo przenieść na sympatie... zresztą sama opinia kolegów cie do tego
      podboduje.

      Pozdrawiam i życze sukcesów

      P.S.
      Okres leczenia sie piwem powinien szybko zaskutkować. (4 dni i już jesteś luzak
      na maksa)Tylko pamiętaj po piwie nikt nie będzie sie czepiał o twoje zachowanie
      dlatego wyluzuj sie i róbta co chceta
      • lunar1978 Re: 100% sposób na nieśmiałość 08.01.05, 15:12
        he he, dobre, ale jak zaznaczyłeś nie mam już nastu lat, więc na pewne rzeczy
        jestem za "dojrzały". Dziękuję CI bardzo Szymek ... przynajmniej się troszeczkę
        uśmiechnęłem.

        Pozdrawiam
        • jeszcze.newbie Re: 100% sposób na nieśmiałość 08.01.05, 16:27
          To nie udawaj pijanego, ale mozesz wypic pare piw, zawsze pomaga... tylko nie przesadz... szczerze mowiac nie wyobrazam sobie, jak ktos moze sie wyleczyc z chorobliwej niesmialosci bez alkoholu (albo lekow, marihuany, kawy itp.). No chyba, ze np. bedac na dyskotece wesola muzyka i taniec go tak nakreca, ze zapomina o wszystkim i nie potrzebuje nawet pic, zeby byc na luzie...
          • jeszcze.newbie Re: 100% sposób na nieśmiałość 08.01.05, 16:29
            oczywiscie tak jak napisal Szymek po jakims czasie juz nie bedziesz potrzebowal alkoholu...
            • Gość: Lunar Re: 100% sposób na nieśmiałość IP: *.olsztyn.mm.pl 08.01.05, 20:34
              Gdybym tak uważał to pewnie dzisiaj byłbym conajmniej alkoholikiem :))) ...
              Alkohol jest dla ludzi szczęśliwych. Tych dla których życie nie jest radością,
              jeszcze bardziej pogrąży. To nie lekarstwo na problemy.
    • dzidor podbijam wątek po więcej info... (nt) 16.03.05, 20:53
      • lunar1978 Re: podbijam wątek po więcej info... (nt) 16.03.05, 20:58
        Więcej info... tzn?
        • dzidor Re: podbijam wątek po więcej info... (nt) 17.03.05, 17:39
          nie szukam sensacji
          czekam na opinie i rady ludzi którzy poradzili sobie z problemem
          pozdrawiam dzidor
      • xy2 czemu odkopałes stary i pesymistyczny wątek 16.03.05, 20:59
        lunar żyje i nie zamierza sie chyba zabijać
    • lunar1978 Re: Nieśmiałość zabija !!! 16.03.05, 21:09
      Tak. To mój pierwszy wątek tutaj ale były jeszcze bardziej pesymistyczne.

      Mam już tego wszystkiego dosyć... wiem że jestem inteligetną
      > osobą ale przez swoją nieśmiałość nie potrafię tego wykorzystać. Jestem już
      > tym zmęczony. Rok 2005 napewno będzie moim ostatnim rokiem, chyba że wydarzy
      > się cud, ale tych nie ma.

      Do końca roku 2005 pozostało 260 dni ...
    • hubkulik Re: Nieśmiałość zabija !!! 17.03.05, 17:44
      Moja rada:
      Popracuj nad samoocena Lunar.
      Nie chodzi mi o to, zebys zaczal robic jakies rzeczy, zeby sobie udowodnic
      swoja wartosc, tylko uwierz w to, ze jestes wartosciowym, wspanialym
      czlowiekiem poprzez sam fakt ze jestes!
      Jak bedziesz sobie to powtarzal wytrale, to predzej czy pozniej w koncu
      zaczniesz promieniowac swiatlem na otoczenie i Twoje problemy w relacjach z
      ludzmi znikna, bo ludzie uwielbiaja ludzi, ktorzy dostrzegaja swoja prawdziwa,
      gleboka wartosc i lgna do nich jak cmy do swiatla.

      Pozdrawiam Hubert
      • lunar1978 Re: Nieśmiałość zabija !!! 17.03.05, 18:48
        Z tą samooceną to nie takie proste. Mam to od dzieciństwa...
        Przez swoją wrażliwość zawsze czułem się gorszy. Chodziłem
        swoimi drogami, miałem swój inny świat. Kiedy przyszedł okres
        nastu lat zaczęło mi to przeszkadzać. Chciałem być "normalny"
        i żyć "normalnie". Ale nie mogłem sie przystosować, zresztą wcale
        tak do końca tego nie chciałem, ale poczułem potrzebę akceptacji.
        Wypadało to raczej blado. Próby zainteresowania swoją osobą
        u dziewczyn wypadały beznadziejnie. W końcu zrozumiałem że jestem
        takim odmieńcem że popadłem w depresję. To była czwarta klasa szkoły
        średniej. Nie miałem ochoty na nic. Do szkoły przychodziłem żeby sobie
        pospać. Któregoś pięknego majowego dnia postanowiłem że to mój ostatni
        dzień, ale jak widać nie udało mi się. Minęło już 9 lat od tamtego czasu,
        w międzyczasie jeszcze raz się zamachnąłem na swjoe zycie, i nic się
        nie zmienia.

        Nie twierdzę że jestem nic nie wart bo to nieprawda. Jestem po prostu
        inny, nie pasuję do tego świata i dlatego tak się czuję. Nikt mi nie
        podał ręki, kiedy najbardziej tego potrzebowałem, każdy myśli że mi
        po prostu odbija bo mam za dobrze - inni mają gorzej - też mi argument.
        Moi rodzice są bardzo prostymi ludźmi, więc pewnych rzeczy nie dostrzegali,
        i nie rozumieli,a przyjaciół,na których mógłbym liczyć lub
        chociażby się zwierzyć nigdy nie miałem.

        Wiem że będę sam ... nie mogę uwierzyć że będzie inaczej. Nie mam żadnych
        złudzeń. Nie mam już siły, jest tylko obojętność na to wszystko co się
        ze mną dzieje. No trudno. Pewnie nie ja pierwszy i nie ostatni.

        • czarny.baca Re: Nieśmiałość zabija !!! 17.03.05, 18:53
          jeszcze raz przeczytam cos takiego to pojade do olsztyna i nakopie ci do dupy,
          OSOBISCIE
        • hubkulik Re: Nieśmiałość zabija !!! 17.03.05, 19:02
          Ja gdzies gleboko czuje wlasna gleboka samotnosc. Ale to nie przeszkadza temu,
          ze mimo wszystko tworze bliskie, satysfakcjonujace mnie zwiazki. Wrecz
          przeciwnie. Jedno drugiego nie wyklucza. Mam wrazenie, ze ta wrazliwosc
          spowodowala, ze odkrylem skarby, ktorymi teraz moge sie dzielic.
          To, na czym sie koncentrujemy, wzmacniamy w swoim zyciu. Dlatego wlasnie jak
          postanowimy, ze chcemy miec zdrowe, satysfakcjonujace zwiazki i przyjemne,
          satysfakcjonujace zycie, to tak sie wlasnie stanie. Tylko trzeba zaczac to
          odkrywac juz teraz, a nie czekac na niewiadomo kiedy. A potem juz tylko coraz
          czesciej koncentrowac na tym swoja uwage.
          Nawet jak wszyscy wokol prowadza beznadziejne zycie, to w Tobie zawsze jest
          ostoja wszystkich cudow zycia, o ktorych tylko mozna sobie zamarzyc.
          Co Ty na to?
          Nie ma zadnego innego swiata. Wszystko co najlepsze jest tylko tu i teraz.
          Trzeba to tylko odkryc, odslonic.

          Pozdrawiam Hubert
        • nom73 Re: Nieśmiałość zabija !!! 17.03.05, 21:18
          lunar1978 napisał:

          > pospać. Któregoś pięknego majowego dnia postanowiłem że to mój ostatni
          > dzień, ale jak widać nie udało mi się. Minęło już 9 lat od tamtego czasu,
          > w międzyczasie jeszcze raz się zamachnąłem na swjoe zycie, i nic się
          > nie zmienia.

          Myslisz, ze jak targniesz sie na swoje zycie to problemy znikna? Czy pomyslales
          choc przez chwile o swoich rodzicach, o bliskich? Czy zdajesz sobie sprawe
          jakim cierpieniem dla rodzicow jest strata dziecka?
          Jezeli nie czujesz sie szczesliwy, zycie nie cieszy Cie to moze warto to zycie,
          ktore dostales ofiarowac innym. Mozesz zajac sie wolontariatem, albo pomagac
          komus kto nie potrafi sobie radzic w trudach dnia codziennego, ludziom
          starszym, niepelnosprawnym, zyskasz ich szacunek, poczujesz sie potrzebny,
          akceptowany. Dzieki temu Twoja samoocena na pewno wzrosnie, zyskasz pewnosc
          siebie i niesmialosc nie bedzie dla Ciebie juz problemem.

        • majaa3 Re: Nieśmiałość zabija !!! 17.03.05, 21:35
          lunar1978 napisał:

          >
          > Nie twierdzę że jestem nic nie wart bo to nieprawda. Jestem po prostu
          > inny, nie pasuję do tego świata i dlatego tak się czuję.

          uczyń wartość ze swojej inności, na początek dla siebie, a inni zaczną Ci jej
          zazdrościć i nagle okaże się, że nie musisz się dostosowywać do świata, bo świat
          dostosował się do Ciebie. to praca na lata, ale co masz lepszego do roboty?
          • kadka2 Re: Nieśmiałość zabija !!! 19.03.05, 01:53
            ja zawsze czuje sie gorsza, nawet jak kolo mnie jest kots brzydszy, grubszy
            biedniejszy. Nie mam tej bezwarunkowego poczucia wartosi.Jak kto do mnie sie
            usmiechnie, to czuje ze jestem nic niewarta i nie zasluguje na to. To jest
            najgorsze, nie wiem z czego to sie bierze, ale podobno z braku akceptacji
            rodzicow, kochania Ciebie takiego jakim jestes.

            Moja rada? W oczach Boga jestes unikalny, bezcenny.nie miesz sie miarka
            spoleczenstwa.
            • lunar1978 Re: Nieśmiałość zabija !!! 19.03.05, 11:16
              > Moja rada? W oczach Boga jestes unikalny, bezcenny.nie miesz sie miarka
              > spoleczenstwa.

              Nie mierzę się ... Mam swoje własne światła i swoje własne ciemności i mam
              to gdzieś, nic na siłę robił nie będę.

              > ja zawsze czuje sie gorsza, nawet jak kolo mnie jest kots brzydszy, grubszy
              > biedniejszy. Nie mam tej bezwarunkowego poczucia wartosi.Jak kto do mnie sie
              > usmiechnie, to czuje ze jestem nic niewarta i nie zasluguje na to.

              No coś TY. Jak ktoś się do Ciebie uśmiecha, to chyba coś znaczy. To przecież
              specjalnie dla Ciebie. Ja też teraz się do Ciebie uśmiecham

              :-))))))

              Pozdrawiam serdecznie
              Lunar

              • zuzka153 Re: Nieśmiałość zabija !!! 20.03.05, 00:54
                Lunar, tyle osób się tobą zajęło, nigdy wcześniej nie byłam tu na forum, nie
                mogę uwierzyć. Zobacz, tylu ludiom na tobie zależy!!!
                Mam 29 lat, jestem po kilkuletnim związku, który nie powinien się rozpaść, ale
                się rozpadł, bo mój facet nie chciał zaryzykować szczęścia. Wybraż sobie, że
                mnie kochał, może nawet kocha, ale nie mam pojęcia dlaczego nie chce być
                szczęśliwy. Wiem, że trudne dzieciństwo, wiem, że matka, wiem, że niepowodzenia
                na studiach, ale dlaczego postanowił na złość matce, sobie, Bogu, całemu światu
                spieprzyć sobie i mi życie??? Dlaczego nie spróbował?? Zrezygnował ze mnie i ze
                szczęscia tak łatwo.
                Nie umiem dać ci rad, jak pomóc sobie z nieśmiałością- sama ciągle z nią walczę
                i nie idzie mi za dobrze, a mojego ex, też nie umiałam z tego wyciągnąć.
                Wiem tylko, że faceci często pokrywają nieśmiałość gadulstwem, pewnością siebie-
                nikt, kto go widzi po raz pierwszy, drugi nie uwierzy, że ten enregiczny
                gaduła trzęsie się ze strachu przed kolejną rozmową kwalifikacyjną i w końcu na
                nią nie idzie, a potem wmawia dziewczynie, że "poszedł- ale nie wyszło". Albo
                kiedy ma problem - znika z domu. Znika na 2 -3 dni, na tydzień, nie odbiera
                telefonów. Nie pije, nie był agresywny, przepraszał, płakał, ale nie zmienił
                nic. Nie zaufał mi, nie pozwolił sobie pomóc. Po prostu odpuścił.
                A ja- kolejny nieśmiały tchórz, nie potrafiłam tego zmienić i w końcu okazało
                się, ze nic nas nie łączy poza płaceniem czynszu. Nie rozmawialiśmy ze sobą. A
                teraz jest tylko pustka. Siedzę sama w domu. On w drugim końcu miasta.
                Nawet pogadamy przez telefon, nawet się spotkamy, ale teraz już nic nas nie
                łączy. Nawet nie jestem na niego zła, on też mnie traktuje po kumpelsku.
                Wkurza mnie teraz myśl, że:
                - to od początku był błąd, powinniśmy być przyjaciómi
                - że mogłam walczyć o tą miłość- jeżeli to była miłość
                - że mógł mi zaufać, że mógł powalczyć o siebie, o mnie, o naszą przyszłość
                Lunar, wiem, że odbiegłam od tematu, ale twój list przypomina mi ulubione
                powiedzenia mojego ex-"nie chcę nic". Zawsze oczekiwał po tym podnoszenia na
                duchu, "ułaskawienia"-usprawiedliwienia tego, że nie odawżył się pojść na
                egzamin, rozmowę o pracę.
                To nie fair!!! Po prostu nie fair!!!
                Każdy ma gorszy dzień, ja też mam dni, kiedy nie wiedzę sensu tego cholernego
                życia, ale potem są dni, kiedy jestem po prostu szczęśliwa, bo żyję, bo świeci
                słońce.
                Dlaczego nie dać sobie szansy na szcęście?????
                Mogę teraz siąść i płakać- jestem stara, samotna, nudna, tchórzliwa,
                ect......albo pójść spać, rano wyjść do ludzi: odwiedzić ciotkę, zadwonić do
                przyjaciółki.
                Strsznie mi się podobało to, co napisał Hubert- nie ma innego życia, więc
                trzeba po prostu żyć. I ryzykować. Bo może warto???
                Podobno ludzie przed śmiercią najbardziej żałują rzeczy, których nie zrobili,
                bo się bali.
                Pozdrawiam!!!!!!!!!
                • woman4 Nieśmiałość to ludzka cecha 20.03.05, 01:32
                  Lunar don't worry.
                  Nie czytalam wszystkich wypowiedzi, ale Zuzka madrze pisze.
                  Wszyscy jestesmy niesmiali, sa tylko lepsi i gorsi aktorzy. Wez sie chlopie za
                  siebie, wiosna idzie i "hormony powoli beda zaczynac szalec"... Gleboki oddech,
                  usmiech na twarzy i mysl pozytywnie, mozesz tylko zyskac. Jak Ci sie kobieta
                  podoba, to zapros ja do knajpy, na spacer...przeciez to nic skomplikowanego!
                  Jak sie jej cos nie spodoba, to trudno...nie ta, bedzie inna, trzeba probowac,
                  bo chodzenie kanalami nie prowadzi do celu. Powiedz jej co myslisz, tak jak to
                  robia mieszkancy Ameryki Poludniowej (zawsze wala prosto z mostu, a
                  Europejczycy wytrzeszczaja oczy!), a to wbrew pozorom ulatwia zycie. Schowaj
                  (my) te nasza niesmialosc najglebiej jak tylko sie da i rozmawiajmy otwarcie,
                  jak to Ci nie pomoze, to faktycznie idz do psychologa.
                  Wiem, wiem...dobrze sie pisze, trudno bezdie wdrozyc, ale ja juz potrafie
                  zapomniec o niesmialosci, trzeba uwierzyc w siebie i myslec b.pozytywnie. Tobie
                  tego zycze.
                  powodzenia!
    • marchefka9 Re: Nieśmiałość zabija !!! 20.03.05, 12:01
      Podajcie namiary na dobrego warszawskeigo psychologa (specjalizującego się w
      leczeniu nieśmiałości, wzmacnianiu poczucia własnej wartości)
    • lunar1978 Zuzka... 20.03.05, 14:31
      Dzięki Zuzka ... naprawdę mądry post.
      Ja własnie dlatego "odpuściłem" sobie "swoje zakochanie",
      gdyż po prostu się boję że mogłoby wyglądać "to" właśnie w ten sposób
      i po pewnym czasie postąpiłbym bym tak samo jak Twój ex-chłopak.
      Nigdy nikomu nie chciałbym bym wyrządzić najmniejszej krzywdy,
      a siebie nie jestem pewien i nie ufam sam sobie też. Dlatego tak
      bardzo miotałem się w sobie, czy pokazać JEJ że mi na NIEJ zależy, czy
      też nie. Wybrałem to drugie. Bolało mnie to bardzo i nadal jeszcze boli,
      ale wiem że postąpiłem dobrze. Może właśnie w podobny sposób myślał
      Twój były chłopak.Piszesz też że również jesteś nieśmiała i nienajlepiej
      sobie z tym radzisz. Myślę że kiepsko się dobraliście. Za mało było
      w was przeciwieństw, a za dużo kompleksów.

      > - to od początku był błąd, powinniśmy być przyjaciómi

      myślę że przyjaciółmi zostaniecie świetnymi, ale związku to chyba nie
      stworzycie ...

      Pozdrawiam serdecznie
      Lunar
      • joolz Re: Zuzka... 20.03.05, 15:16
        Obawiasz się tego co by było. Jak możesz się obawiać czegoś, czego nie
        doświadczyłeś jeszcze?
        Nie spróbowałeś i cierpisz, więc co przeszkadzało Ci spróbować?
        Boisz się rozstania z tym, co jest Ci znane. Jestem taki i taki. Zrzuć ten
        bagaż samoograniczenia z siebie, a łatwiej Ci będzie oddychać. Nie bój się—
        próbuj. Najpierw coś schrzanisz, ale potem będzie coraz lepiej. A nie próbując
        wciąż będziesz tkwił w swym obecnym stanie i coraz gorzej będziesz go znosił.
    • bator30 Re: Nieśmiałość zabija !!! 20.03.05, 19:33
      .. skoro tyle osob pisze o psychologu , to ja sie wybieram, a moze ktos wie i
      zna dobrego z woj. pomorskiego ktory by mi pomogl w tym samym problemie, pojde
      chocby jutro do niego! Obiecuje

      Dziekuje Bardzo !
      bator30@gazeta.pl
    • psychopata.z.borderline Re: Nieśmiałość zabija !!! 22.05.05, 22:00
      to prawda ze zabija
      ale znajduja sie zyczliwi, którzy zabiją to zanim zrobi to nieśmialosc
    • xy2 Re: Nieśmiałość zabija !!! 04.08.05, 23:04
      ja mam ponad 30 i mysle, ze nadal mam problem
    • andrju13 Re: Nieśmiałość zabija !!! 05.08.05, 10:34
      Ja się chyba wyleczyłem, może nie z chorobliwej - cokolwiek tzn.

      nieczytajac jeszcze co napisali inni

      Wg. mnie praktyka małych kroczków daje najlepsze rezultaty.
      Grunt to wycwiczyc aparat mowy - zauwazylem, ze w sytuacjach
      stresujacych kiedy niesmialosc "zatyka" ciezko slowa przechodza przez gardlo.
      w zwiazku z tym nalezy - mowic. I to doslownie nawijac ile sie da
      o wszystkim - masz zwierzaka, kota, psa rybki, komara na scianie - to w
      przypadku jak z ludzmi trudno.
      Pozniej delikatnie przechodzic na ludzi :-)
      tez male kroczki- w sklepie nie mowisz: poprosze kilo cukru
      tylko powiesz poprosze - kilo bardzo slodkiego cukru
      3 pomaranczowe pomarancze itp
      po co to?
      zderzysz sie z reakcja ludzi - zdziwia sie i beda patrzyc jak na wariata;
      usmiechna sie i pochwyca - mowiac mamy tylko lekko slodki
      zignoruja traktujac jak powietrze
      za kazdym razem bedziesz mial kontakt z reakcja ludzi i sie z nia oswajal
      z biegiem czasu zaczniesz reagowac coraz aktywniej ...

      moze to i glupie - mozna inaczej
      naczelna zasada jest - nie izolowac sie !

      Jesli chcesz pic calymi haustami to moze zacznij przez rurke. ;-)

      Powodzenia
      • lunar1978 Re: Nieśmiałość zabija !!! 05.08.05, 14:43
        To gratuluję, ja niespecjalnie w to wierzę, a takie sytuacje w sklepie nie są
        dla mnie czymś nowym, czasami to robię, ale to nic nie daje, ot rzucenie
        jakiegoś żartu, to tylko zwykłe zakupy, gorzej jest w "normalnym życiu". Dla
        mnie to takie same kalectwo jak kalectwo fizyczne. Myślę że gdybym nie był taki
        jaki jestem, to mógłbym być i robić prawie co chcę, a tak muszę zadawalać się
        resztkami ... gorsze to albo dużo gorsze tamto, albo wogóle nic. Ogromna
        nieśmiałość jest po prostu jadem, silną trucizną, która sprawia że tak naprawdę
        to nic cię nie cieszy.

        Pozdrawiam, byłem trochę zaskoczony odświeżeniem tak starego wątku.

        Lunar.
    • decynka Re: Nieśmiałość zabija !!! 05.08.05, 18:27
      Troszke o mnie:

      1.TEORIA
      Ambitna i przebojowa osobka, ktora studiuje dwa prestizowe kierunki, niejedno w
      zyciu przezyla, wiele przygod ma za soba, rozmawiala nie o jednej sprawie,
      poznala wiele osob, energiczna i zywiolowa, zawsze usmiechnieta, gadatliwa,
      wulkan energii...

      2.PRAWDA O MNIE
      Zakompleksiona szara myszka ktora ciagle musi sobie udowadniac ze jest warta
      akceptacji innych. Osiagnela cos..uwierzyla ze mozna ja polubic ale nadal nie
      wierzy ze mozna pokochac. Ciagle jest jakies ale dla tych jest zbyt nieudana,
      dla tych za bardzo. Jak cos moze isc w dobra strone to to niszczy, sama to
      konczy tak boi sie odrzucenia. tworzy duza bariere, trzyma ludzi na dystans tak
      aby nikt nie odwazyl sie zblizyc. Zalozyla swietna maske, dzieki czemu jest
      nierozszyfrowywalna.

      3.MOJE DZIWNE ZACHOWANIA
      Najbardziej nie znosi komplementow. Czuje sie wtedy zle, unika kontaktu
      wzrokowego, czerwieni sie, poci ze strachu, choc nie wie czego sie boi.
      Chcialaby aby ludzie przestali ja chwalic bo nie umie sie odnalezc w takiej
      sytuacji. Blaga los aby nikt jej nie mowil przyjemnych rzeczy, bo sie boi, boi
      sie swojego wstydu, swojej reakcji, swoich rumiencow.

      4.NIEAKCEPTOWALNA
      Wie, ze pozornie wyglada dobrze, bo wszystkie niedoskonalosci skrywa gleboko
      pod starannie dobranym ubraniem. Za maly biust mozna przeciez powiekszyc push-
      up-ami,obrzydzajace ja sama problemy ze skora schowac pod spodniami, nawet gdy
      upal doskwiera, nerwowy pot osoby pod ciagla presja psychiczna maskuja stroje
      na ktorych nic nie widac, tiki nerwowe skrzetnie ukrywa przed swiatem, swietnie
      sie maskuje. Tylko co dalej, przeciez gdyby spotkala kogos wspanialego to ta
      osoba nie akceptuje jej tylko ta fikcje ktora utworzyla, te pozory pod ktorymi
      sie ciale chowa. Lepiej wiec nie ranic nikogo tymi klamstawami, lepiej nie
      angazowac sie zeby z powodu tych wad ktos nie odrzucil.

      5. MOJE NASTROJE
      Leczenie przeciwdepresyjne nie pomoglo, troche zalagodzilo jej stan.
      Psychoterapia okazala sie nieskuteczna. Popada w zwatpienie w sens, a im
      bardziej watpi tym bardziej sprawia wrazenie osoby przebojowej, energicznej,
      niedostepnej, ktorej jest swietnie z sam soba. Jej zycie to ciagle rozmyslania,
      to ciagle obsesyjne myslenie o tym jaka jest beznadziejna. To ciagle
      egocentryczne spojrzenie w kierunku swoich wad i ulomnosci, to powtarzanie
      sobie w kolko dlaczego nie moge byc szczesliwa. Wszystko zaczyna sie toczyc
      schematem, nic jej nie cieszy, zaczyna dzialac w spowolnionym tepie aby moc sie
      napawac swoim stanem, aby moc sie unicestwic.

      6. PRAGNIENIA
      A ona chce tak niewiele, a jedoczesnie wiele. Chce aby ktos ja pokochal,
      zaakceptowal wady, aby mogla na kogos liczyc wtedy gdy bedzie gorzej, ale tez
      zeby miala z kim sie podzielic szczesciem gdy bedzie lepiej. Chce aby ktos sie
      nia zaopiekowa, chce sama sie kims zaopiekowac. Chce kogos kto nie ucieknie,
      kto zawsze bedzie obok. Chce tego co kazdy, bo tez czuje tez ma
      uczucia...chociaz udaje ze wszystko ok, ze jest jej dobrze.

      7.PLAN DZIALANIA
      Pomyslala sobie pewnego dnia, ze szkoda zycia, ze musi cos zrobic. Zaczac od
      prostych rzeczy, chociazby od przelamania niecheci do szybkiego i radosnego
      wstania rano (bo ona najchetniej przespalaby polowe dnia). Ze musi dolozyc
      tempa, ze musi znalezc pasje.
      I co? I probuje, potyka sie , ale sie podnosi. Czasem dlugo lezy przewrocona i
      gdy juz mysli, ze wraca do tego co bylo to znowu odnajduje troszke sily
      na "wyjscie". Ostatecznie co ma do stracenia, gorzej niz bylo juz pewno byc nie
      moze, wiec chyba warto sprobowac cos zmienic.Po co ma sie wykanczac, moze
      lepiej spozytkowac ta energie na cos co ma wiekszy sens niz autodestrukcyjne
      skupianie sie na wlasnych niedoskonalosciach. Milosc? teraz wie ze jeszcze nie
      umie, ze nadal nie wierzy ze na nia zasluguje..ale co ma do starcenia, juz
      mniej na nia zaslugiwac nie bedzie. Moze ja znajdzie ajak nie to trudno, ale
      przeciez w moze sprobowac zrobic cos co pomoze innym, poswiecic sie dla jakiejs
      idei skor swoje zycie juz przekreslila.

      8. POZORY CZESTO MOGA MYLIC
    • decynka Re: Nieśmiałość zabija !!! 05.08.05, 18:31
      Ale zapomnialam jednego. Ona w tej walce juz po czesci wygrala, bo uwierzyla ze
      mozna ja lubic. Jeszcze tylko nie wierzy ze mozna ja kochac, ze mozna
      akceptowac jej fizycznosc. Poki co wie, ze jej psychika jest akceptowalna, ze
      jest poszukiwana. Chcialaby jeszce aby ktos pokochal ja wraz z jej cialem.
      psychike zaakceptowala, ciala nie. Ale to zawsze krok do przodu- nawet spory
      krok :)
      • lunar1978 Re: Nieśmiałość zabija !!! 05.08.05, 18:35
        Bardzo ładny post kogoś kto umie czuć ... daje sporo do myślenia, naprawdę.
        • decynka Re: Nieśmiałość zabija !!! 06.08.05, 22:53
          bardzo dziekuje :)
        • nom73 Re: Nieśmiałość zabija !!! 07.08.05, 15:01
          lunar1978 napisał:

          > Bardzo ładny post kogoś kto umie czuć ... daje sporo do myślenia, naprawdę.

          Ty lepiej zagadaj do dziewczyny a nie komplementy prawisz. :-)
    • niesmiali Re: Nieśmiałość zabija !!! 06.08.05, 22:37
      niesmialosc.prv.pl/
      niesmialosc.actionmag.info/
      • lutniczka Lunar i jak... 21.08.05, 20:02
        pokonales juz troche ,swoja niesmialosc?
        • seerena Re: Lunar i jak... 21.08.05, 20:11
          Życie człowieka nieśmiałego jest pasmem niewykorzystanych okazji. Niesmiałość to
          lęk hamujący mozliwość działania.
          • lutniczka Re: Lunar i jak... 21.08.05, 20:16
            seerena napisała:

            > Życie człowieka nieśmiałego jest pasmem niewykorzystanych okazji. Niesmiałość
            t
            > o
            > lęk hamujący mozliwość działania.

            ale niesmialosc mozna pokonac...
            potrzebna jest praca nad soba...
            • seerena Re: Lunar i jak... 21.08.05, 20:27
              Oczywiście!!! Więc trzeba próbować i pracować :)
              • lutniczka Re: Lunar i jak... 21.08.05, 20:37
                seerena napisała:

                > Oczywiście!!! Więc trzeba próbować i pracować :)

                tzn...
                mam nadzieje ze Lunar mi odpowie...

                dla osob niesmialych to nie takie oczywiste,
                mialam nadzieje ze ktos sie odezwie z przykladami jak przelamal swoje
                niesmialosc.?
                • vlad-srollovnik Re: Lunar i jak... 21.08.05, 20:41
                  na jednej konferencji w Świnoujściu musiałem odezwać sie publicznie. Chciałem
                  strzelić drinka, ale było mi głupio. Trenowałem przed hotelowym lustrem ze
                  stoperem moje 8 minut i jakoś poszło.
                  Przez jakieś kilka lat było OK, ale znowu świństwo wróciło
                  • lunar1978 Re: Lunar i jak... 21.08.05, 20:50
                    He, he, a ja kiedyś chciałem się wyluzować na pewnej imprezie i też wypiłem
                    sobie "jednego małego" drinka. Przebieg iumprezy pamiętam tylko z opowieści
                    znajomych :-))
                    • lutniczka Re: Lunar i jak... 21.08.05, 21:11
                      lunar1978 napisał:

                      > He, he, a ja kiedyś chciałem się wyluzować na pewnej imprezie i też wypiłem
                      > sobie "jednego małego" drinka. Przebieg iumprezy pamiętam tylko z opowieści
                      > znajomych :-))

                      co to byl za drink?
                      • lunar1978 Re: Lunar i jak... 21.08.05, 21:14
                        nic szczególnego ot zwykłe vodoo. Zeby było śmieszniej to była szkolna imreza w
                        średniej szkole. Wychowawca mnie zawiesił w prawach ucznia :-)))
                  • lutniczka Re: Lunar i jak... 21.08.05, 20:50
                    to moze i ja...opowiem..

                    Jak bylam mloda osoba ,bylam bardzo wstydliwa w dodatku przy tym wystepowal na
                    mojej czerwonej twarzy glupawy usmiech...

                    Nie wiedzialam co zrobic,,,
                    W trakcie rozmowy wypada sie rozmowcy patrzec w oczy,przeciez...
                    Czytalam rozne roznosci na ten temat...
                    I wyczytalam np..aby zachowac powage i sprawiac wrazenie ze patrzymy rozmowcy w
                    ocze nalezy patrzec w punkt miedzy brwiami przeciwnika.

                    Dzisiaj potrafie rozpoznac ile ludzi to stosuje jest ich wielu...
                • lunar1978 Re: Lunar i jak... 21.08.05, 20:59
                  Jak przełamać?, chciałbym Lutniczko dać Ci jakieś prezykłady ale nie bardzo
                  mogę taki znaleźć na swojej bardzo skromnej przez nieśmiałość osobie ...ale
                  kiedyś zdarzało mi się dzwonić do radia i brać udział w konkursie polegającym
                  na odgadnięciu tytułu "lecącego" utworu, a prezenter jak stwierdził że dobrze
                  to pod koniec trwania piosenki udostępniał mi antenę i mogłem co nieco
                  powiedzieć. Inni ograniczali się do krótkiego stwierdzenia że było to to i to,
                  a mnie ponosiła ułańska fantazja ... serio :-)) Kiedyś to jedna prezenterka to
                  aż się wystraszyła co to ja mogę nawygadywać. Zrobiłem to jeszcze kilka razy, a
                  konkurs był tylko dla jednej osoby a mnie zawsze udawało się dodzwonić jako
                  pierwszemu :-))

                  Pozdrawiam
    • lunar1978 Re: Nieśmiałość zabija !!! 21.08.05, 20:48
      Dziękuję Wam bardzo serdecznie że o mnie pamiętacie :-))
      A czy sobie jakoś radzę? Jakoś muszę, chociaż czasami jest bardzo, bardzo
      trudno i wpadam w totalny dołek i nie widzę sensu dalszej egzystencji, gdyż
      chciałbym wreszcie żyć a nie tylko trwać jako kupa wody i białka. Nie mam
      pojęcia jak z tym walczyć i czy wogóle można, przecież to natura ludzka a z
      naturą da się wogóle walczyć?: Cytat z książki Philipa Zimabardo "Nieśmiałość":

      ""Nieśmiałość jest rodzajem upośledzenia psychicznego, które może okaleczyć
      człowieka w takim samym stopniu jak kalectwo fizyczne, a jego skutki mogą być
      niszczycielskie:

      - nieśmiałość utrudnia poznawanie nowych ludzi, zawieranie przyjaźni czy radość
      z potencjalnych pozytywnych przeżyć
      - przeszkadza w publicznej obronie własnych praw i wyrażaniu swoich opini i
      wartości
      - nieśmiałość sprawia że inni nie doceniają naszych mocnych stron
      - nieśmiałość przyczynia się do zakłopotania i nadmiernego przejmowania się
      własnymi relacjami
      - utrudnia precyzyjne myślenie i skuteczne porozumiewanie się
      - nieśmiałości zazwyczaj towarzyszą takie negatywne stany jak depresja, lęk i
      samotność""

      Właściwie chyba tylko to jest prawdziwe, reszta "cudownych" porad powoduje że
      uśmiecham się tylko ironicznie.
      • lutniczka Re: Nieśmiałość zabija !!! 21.08.05, 21:17
        Właściwie chyba tylko to jest prawdziwe, reszta "cudownych" porad powoduje że
        uśmiecham się tylko ironicznie.

        no to mnie zmartwiles...
        myslalam ze powiesz cos optymistycznego..

        ja swoja malymi krokami przelamalam...
        moze kupuj inne ksiazki,nie poddawaj sie tak latwo..
        a z radiem...te proby byly swietne;)
        tylko ze nie widzisz osoby do ktorej mowisz...
        Probowales np.rozpoczac rozmowe z dziewczyna ktora Ci sie spodobala..?
        • lunar1978 Re: Nieśmiałość zabija !!! 21.08.05, 21:29
          Czasami tak,ale niestety kończyło się totalnym upokorzeniem. Czułem się
          kompletnym "debilem" nie godnym by wogóle żyć. Tak samo było np na rozmowach w
          sprawie pracy ... klapa zupełna, albo wogóle nie przychodziłem.
          • lunar1978 Re: Nieśmiałość zabija !!! 21.08.05, 21:32
            Jestem niby całkiem do rzeczy jeśli chodzi o klepki w głowie, mógłbym
            teoretycznie być kim chcę ... ale przez nieśmiałość nie mam nic ... same
            resztki, stąd np próby samobójcze ... nie widziałem żadnego sensu.
            • lutniczka Re: Nieśmiałość zabija !!! 21.08.05, 22:04
              lunar1978 napisał:

              > Jestem niby całkiem do rzeczy jeśli chodzi o klepki w głowie, mógłbym
              > teoretycznie być kim chcę ... ale przez nieśmiałość nie mam nic ... same
              > resztki, stąd np próby samobójcze ...

              nie widziałem żadnego sensu.
              dobrze ze mowisz to w czasie przeszlym...
              bede Cie podpytywac od czasu do czasu,jak sie sprawy maja;)
              • lunar1978 Re: Nieśmiałość zabija !!! 21.08.05, 23:06
                Dziękuję :-)) Zakładając ten wątek prawie dziewięć miesięcy temu nie pomyślałem
                że wciąż będzie "na topie" i od czasu do czasu odnawiany. Naprawdę jest mi miło
                z tego powodu i dziękuję że choć troszkę mnie polubiliście :-))
      • seerena Re: Nieśmiałość zabija !!! 21.08.05, 21:18
        To ja jeszcze w kwestii niesmiałości, jest cienka granica miedzy jeszcze
        niesmiałością a juz fobią społeczną - to dopiero jest prawdziwy problem.
        Niesmiałość kształtuje się w dzieciństwie i ma związek z pewnymi błedami
        wychowawczymi rodziców.

        Jest bardzo wielu ludzi niesmiałych, czasami tego nie widać, paradoksalnie wiele
        osób potrafi maskować swa niesmiałość pozorna śmiałością :) To było dla mnie tez
        dziwne, ale poznałam kilku takich facetów, (moze to męska specjalność?) w
        towarzystwie gadają jak nakręceni, mówili że to dlatego aby pokonac swa
        niesmiałość, taka maska. Ciekawe no nie?
        Niesmiałość ma chyba różne stopnie nasilenia, ja tez jestem trochę niesmiała ale
        własnie trochę, czasami widac a czasami nie. Bywam niesmiała w stosunku do osób
        płci przeciwnej ;) Ale czesto jest to odbierane pozytywnie, jako taki rodzaj
        subtelności, wielu facetów to lubi.
        Jeśli pytasz Lunar o sposoby walki z nieśmiałością to ja np pracuję w zawodzie,
        który wymaga otwartości i częstych kontaktów z ludźmi i włąśnie śmiałości i
        jakoś sobie niezle radzę. Robiłam tez szkolenia dla nieraz licznego grona obcych
        osób. Zawsze lubiłam i lubie pokonywac siebie, to daje straszna satysfakcję,
        polecam. Wchodzić własnie w takie sytuacje, których się najbardziej boimy. Nigdy
        nie ćwiczyłam przemówień przed lustrem :D Ide na żywioł, po prostu przygotowuję
        się dobrze z materiału. Pokonyywanie niesmiałości to chyba ciągłe cwiczenia, tak
        jak w szkole, ćwiczenia znajdowania się w sytuacjach, które nas przerażają. Z
        czasem je oswajamy i oswajamy lek :)
        • lunar1978 Re: Nieśmiałość zabija !!! 21.08.05, 21:35
          Bo widzisz, jesteś nieśmiała w pewnych sytuacjach a nie zawsze, a to naprawdę
          nienajgorsza cecha, stwarza pozory pewnej tajemniczości i to może się w Tobie
          podobać :-))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja