Zapłacić kochance...

10.01.05, 11:07
jedna z moich znajomych doszła do wniosku, że zapłaci kochance by zostawiła
na lodzie jej męża - wcieło mnie

sytuacja jest jak dla mnie dziwna
1. są w nieformalnej separacji od lat
2. nie mogą się na razie rozwieść - sprawy finansowo- majątkowe
3. nigdy nie przeszkadzały jej jego romanse

ale pan się zakochał, mieszka z kochanką, chce mieć z nią dziecko i
powiedział to żonie i tu zaczeły się schody
bo romanse tak i owszem ale trwały związek- nie
i ona wymysliła że zapłaci dzieczynie by ta zostawiła go wtedy on znowu
zacznie sobie mieć przygody a jej pozycja jako żony będzie niezachwiana
i zaczeły się awantury, szantaż, łzy, tupanie nogami i żądanie wspólnych
wyjść by znajomi zobaczyli, że nadal są małżeństwem...

no ale ile zapłacić????????????
    • Gość: groszek Re: Zapłacić kochance... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 11:48
      To typowe dla par mających tzw. wolność, może się puszczać , traktować innych
      przedmiotowo, ale nie może pokochać.
      Nagle okazuje się że cała wolność była fikcją, że prawdziwego związku nigdy nie
      było.
    • bas_kontra Re: Zapłacić kochance... 10.01.05, 12:06
      twoja_cholera napisała:

      > jedna z moich znajomych doszła do wniosku, że zapłaci kochance by zostawiła
      > na lodzie jej męża - wcieło mnie

      Wszystko, co ludzie wymyślą teraz, już się zdarzyło.
      Przypadek odwrotny - płacenia żonie przez kochankę "odstępnego" za jej męża był
      szeroko opisywany w prasie bulwarowej, dotyczyło to zepsutego światka aktorów
      amerykańskich. Transakcja została dokonana za trójstronną zgodą !
      Filozofia, że wszystko ma swoją cenę znalazła zastosowanie praktyczne.

      > sytuacja jest jak dla mnie dziwna
      > 1. są w nieformalnej separacji od lat
      > 2. nie mogą się na razie rozwieść - sprawy finansowo- majątkowe
      > 3. nigdy nie przeszkadzały jej jego romanse

      Sytuacja jest dla ciebie dziwna, dla nich nie, skoro taki stan jak opisujesz
      wyżej trwał wiele lat. Nigdy nie będziemy wiedzieli co dzieje się między
      dwojgiem ludzi i nie nam oceniać i dziwić się, bo w stanie osłupienia
      moglibyśmy przeżyć życie.
      Ad 2 : Zawsze można się rozwieść i nigdy nie dokonać podziału majątku.
      Taka opcja też istnieje.
      Ad 3 : Nie wierzę, że małżonkowi nie przeszkadzają romanse współmałżonka.
      Nie każda kobieta wypłakuje się przyjaciółkom.

      > ale pan się zakochał, mieszka z kochanką, chce mieć z nią dziecko i
      > powiedział to żonie i tu zaczeły się schody

      O chęci spłodzenia dziecka z kochanką informuje żonę, czy pyta sie o jej zdanie
      i zgodę ? Szlachetny i odpowiedzialny on jest ;).

      Jakie schody? Jeśli jest zakochany i pragnie stworzyć nową rodzinę, sprawa jest
      prosta. Podaje o rozwód, sąd orzeka rozpad małżeństwa z jego winy, płaci
      odpowiednie alimenty dla pierwszej żony, gdy ona tego będzie potrzebowała i
      pławi się w swoim szczęściu. Nie musi pytać żony o jej zdanie na ten temat.
      Ponieważ, jak piszesz, mieszka osobno, łez i rozpaczy żony nie będzie oglądał
      zajęty zaplanowaną reprodukcją.
      Szczegóły ustalą miedzy soba adwokaci.

      > bo romanse tak i owszem ale trwały związek- nie
      > i ona wymysliła że zapłaci dzieczynie by ta zostawiła go wtedy on znowu
      > zacznie sobie mieć przygody a jej pozycja jako żony będzie niezachwiana
      > i zaczeły się awantury, szantaż, łzy, tupanie nogami i żądanie wspólnych
      > wyjść by znajomi zobaczyli, że nadal są małżeństwem...

      Hmmm, kto to może wiedzieć , co w głowie i sercu tej kobiety się dzieje.
      Z boku można powiedzieć krótko, że działa nieracjonalnie.

      Działanie po wpływem silnych emocji zawęża pole świadomości i zdolność
      obiektywnej oceny rzeczywistości. Jeśli jednak ma podejrzenie, że
      rywalka "ustawia się" w życiu polując na majątek męża ( nie zaprzeczysz, że
      takie przypadki się zdarzają), to wybrała, jej zdaniem najsłuszniejszą metodę
      działania - zapłatę za usługę. Może do aktualnej pani serca małżonka takie
      argumenty przemawiają najsilniej ?

      > no ale ile zapłacić????????????

      Godziwie i podług sprawiedliwości;)
      Za okres przeszły średnia krajowa usług agencji towarzyskiej x ilość świadczeń
      + odprawa po negocjacjach za potwierdzeniem odbioru.

      kontra_bas
      • twoja_cholera Re: Zapłacić kochance... 10.01.05, 12:25
        wiem że takie sytuacje się zdarzają ale wcieła mnie zimna kalkulacja
        tak jakby owy pan był towarem, jakby nie miał własnego zdania a poinformował
        żonę w kwestii rozwodu, uważał że powinna dowiedziec się od niego a nie z pisma
        o sprawie sądowej



    • Gość: kangu Re: Zapłacić kochance... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 12:07
      zony sa fatalne załosne! daj mu kobieto ułozyc sobie zycie bo z toba nigdy nie
      bedzie mu dobrze jak chcesz zaplac kochance beda mieli dodatkowe pieniadze on i
      tak juz nigdy cie nie pokocha tak jak ja kocha
      • twoja_cholera Re: Zapłacić kochance... 10.01.05, 12:14
        zaraz, zaraz.. gdyby mojemu chłopu przyszło do głowy mieć kogoś innego niz ja -
        to baj i droga wolna, nic na siłę

        nigdy nie zgodziłabym się na taki układ - troszkę za honorowa jestem
Pełna wersja